Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='toyota']Wybaczcie mi ale muszę to napisać : Tu nie ma co wybaczać, bo masz prawo do swojego zdania.
(...) do różnych wielbicieli astów ,itp. które uważam za psy niebezpieczne Niebezpieczny jest tylko człowiek (pomijam oczywiście danego psa i całość tematu - pies ostry z pseudohodowli, chów wsobny, wady genetyczne albo istotnie, gdy coś jest nie tak z psychiką np. skutkiem choroby, czy innych przyczyn ale pojedynczego egzemplarza, nie rasy jako całości) i to, co uczyni takiemu psu, sobie i otoczeniu. i sądzę , że niewiele jest osób które mogą takie psy posiadać , w szczególności jeśli mają rodzinę .
Dlaczego ludzie kupują takie psy? M.in. dlatego, że nie kierują się mitem, a daną rasę znają i kochają lub...niestety fanaberią.

Znam osoby dotkliwie pogryzione przez małe, czy duże kundle, w których żyłach płynie krew wielu ras, a którym to te osoby nieba przychyliły.

Znam domy z astami, rottkami, dobermanami, pitami i innymi w podobie, gdzie kwitnie idylla a propos domowników, w tym dzieci. Te konkrety, do których się odwołuję to ludzie rozumni, mieli szczęście trafić na zdrowego na ciele i umyśle psa i dobrze go ułożyli. Co więcej, te psy dały by się pociąć dla i w obronie dzieci. W ich obronie zrobiłyby wszystko.
Opiekowałam się rottkiem, miał kontakt z dzieckiem i nie miałam żadnych obaw (Cień wątpliwości zawsze będzie istniał, niezależnie od rasy.
Czy nie zgodzisz się jednak ze mną, że nawet człowiek, w danych okolicznościach staje się nieobliczalny?). Obserwuję z doskoku innego rottka, który doszedł do rodziny (piszę tu dużym skrótem), jako adoptowany. Jest tam maleńkie dziecko - i kolejny przykład do jakiej wręcz namacalnej troski zdolne jest zwierzę. Mam mieszankę asta z innym bullowatym, sunia przygarnięta. Dzieci - OK. Nie daj Bóg jednak by ktoś chciał zagrozić naszemu stadu.
Przykłady da się mnożyć. Inny może jeszcze. Znajomi mieli najpierw dobka, potem dziecko. Radzono im by się psa pozbyli. Nie zrobili tego. Pies asystował przy wszystkim, co dotyczyło niemowlaka (kąpiele - nos w wannie, karmienie - dziecko, pierś matki, pysk psa, ot taka trójca). Pies potraktował to dziecko jak własne szczenię. Chronił je nawet przed rodzicami, w tym znaczeniu, że spoglądał krzywo, gdy rodzic podniósł głos na dziecko. Nigdy żadnego z dorosłych nie zaatakował. Dziecko ma obecnie ok. 8 - 10 lat. Jest dla tego psa świętością. Na własnym osiedlu widuję mamy z dziecinami w wózkach, obok, jak to ujęłaś bojowy pies. Rozmawiam z nimi i to, co napisałam potwierdza się. Pies, rozumnie poprowadzony, chroni swoje stado na śmierć i życie, a dziecko staje się nietykalne.

  • Replies 411
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dzisiaj , a raczej wczoraj ;) rozmawiałam z kobitką ze ZK , ale u nas niestety nie ma żadnej hodowli tej rasy . Chciałam zasięgnąć opinii , czy pies tej rasy, z takim rozbuchanym ego , zaakceptuje nowego właściciela.
Sądzę , że Nicol jeszcze nie podjęła decyzji o uśpieniu, bo inaczej nie zakładałaby tego wątku .
Nie potępię Jej , jeśli tak zdecyduje , ale póki co szukajmy dla psa właściciela .
Mam kolegę , który byłby idealny , ale jego pies chyba jeszcze żyje . Próbuję się z nim skontaktować .
Ten kolega ma amstafa ( 1o letniego ) ,jego brat ma amstafa młodego , a mamusia ma dobermana z taką przeszłością jak nasz bohater . Pies do nich trafił , bo sterroryzował poprzednią rodzinę . Jego pani zamykała sie przed nim w pokoju , a kiedy była w ciąży i musiała skorzystać z toalety pod nieobecnośc męża ,to trzymała na brzuchu wanienkę ,żeby dojść do łazienki. No i oni tego psa wzięli ( kolega mieszkał jeszcze wtedy z mamą ). Oczywiście pies rzucił się na niego , ale został spacyfikowany :razz: Kiedy kolega wyprowadził się z domu , to jego mama nie chciała, żeby zabrał psa i dobek został u niej. Nigdy nie miała z nim problemów , a jest już stary jeśli jeszcze żyje .

Posted

wszystko co tu piszecie to prawda,ale wychowanie to nie wszystko.Tak samo jak u ludzi są jeszcze GENY!! albo choroba fizyczna lub psychiczna.
Nicol ma jeszcze sunię tej samej rasy,z którą nie ma problemu czyli nie dali jej wejść sobie na głowę,ale pies okazał się trudny.
Nie ma co obwiniać Nicol,ona i tak ma wielki zgryz,współczuję jej z całego serca.

Posted

majqa napisał(a):
Dlaczego ludzie kupują takie psy? M.in. dlatego, że nie kierują się mitem, a daną rasę znają i kochają lub...niestety fanaberią.

Znam osoby dotkliwie pogryzione przez małe, czy duże kundle, w których żyłach płynie krew wielu ras, a którym to te osoby nieba przychyliły.

Znam domy z astami, rottkami, dobermanami, pitami i innymi w podobie, gdzie kwitnie idylla a propos domowników, w tym dzieci. Te konkrety, do których się odwołuję to ludzie rozumni, mieli szczęście trafić na zdrowego na ciele i umyśle psa i dobrze go ułożyli. Co więcej, te psy dały by się pociąć dla i w obronie dzieci. W ich obronie zrobiłyby wszystko.
Opiekowałam się rottkiem, miał kontakt z dzieckiem i nie miałam żadnych obaw (Cień wątpliwości zawsze będzie istniał, niezależnie od rasy.
Czy nie zgodzisz się jednak ze mną, że nawet człowiek, w danych okolicznościach staje się nieobliczalny?). Obserwuję z doskoku innego rottka, który doszedł do rodziny (piszę tu dużym skrótem), jako adoptowany. Jest tam maleńkie dziecko - i kolejny przykład do jakiej wręcz namacalnej troski zdolne jest zwierzę. Mam mieszankę asta z innym bullowatym, sunia przygarnięta. Dzieci - OK. Nie daj Bóg jednak by ktoś chciał zagrozić naszemu stadu.
Przykłady da się mnożyć. Inny może jeszcze. Znajomi mieli najpierw dobka, potem dziecko. Radzono im by się psa pozbyli. Nie zrobili tego. Pies asystował przy wszystkim, co dotyczyło niemowlaka (kąpiele - nos w wannie, karmienie - dziecko, pierś matki, pysk psa, ot taka trójca). Pies potraktował to dziecko jak własne szczenię. Chronił je nawet przed rodzicami, w tym znaczeniu, że spoglądał krzywo, gdy rodzic podniósł głos na dziecko. Nigdy żadnego z dorosłych nie zaatakował. Dziecko ma obecnie ok. 8 - 10 lat. Jest dla tego psa świętością. Na własnym osiedlu widuję mamy z dziecinami w wózkach, obok, jak to ujęłaś bojowy pies. Rozmawiam z nimi i to, co napisałam potwierdza się. Pies, rozumnie poprowadzony, chroni swoje stado na śmierć i życie, a dziecko staje się nietykalne.


AMEN...........

Posted

[quote name='Poker'](...)wychowanie to nie wszystko.Tak samo jak u ludzi są jeszcze GENY!! albo choroba fizyczna lub psychiczna.
(...) Nie ma co obwiniać Nicol,ona i tak ma wielki zgryz,współczuję jej z całego serca.
Oczywiście i nikt tego nie neguje (geny etc.). Być może coś przeoczyłam ale nikt tu nie obwinia Nicol, a wręcz przeciwnie, współczuje zaistniałej sytuacji.

Posted

[quote name='toyota'](...) ale póki co szukajmy dla psa właściciela zdecydowanie na tym należy się skupić.
Mam kolegę , który byłby idealny , ale jego pies chyba jeszcze żyje . Próbuję się z nim skontaktować . Koniecznie zrób to tylko nie przeocz naświetlenia sytuacji od A do Z. Bywa, że może się na takiej drodze kontaktowej pojawić ktoś 3ci. (...)
Głowa do góry Nicol! Niech Twoje myśli oscylują wokół bezpieczeństwa
i dobra rodziny.

Posted

Poprosiłam o przeczytanie tego wątku i wątku na molosach bardzo mądrą osobę, któa pomagała już ludziom z trudnymi psami. Wiem, że dzisiaj ma dokończyć lekturę na molosach.

Mam nadzieję że będzie mogła pomóc.

Posted

majqa napisał(a):
Oczywiście i nikt tego nie neguje (geny etc.). Być może coś przeoczyłam ale nikt tu nie obwinia Nicol, a wręcz przeciwnie, współczuje zaistniałej sytuacji.
w sumie nie o to chodzi,ale są wypowiedzi ,które obwiniają Nicol za zaistniałą sytuację.
Ale dobrze,że się rozumiemy.

Posted

Neris napisał(a):
Poprosiłam o przeczytanie tego wątku i wątku na molosach bardzo mądrą osobę, któa pomagała już ludziom z trudnymi psami. Wiem, że dzisiaj ma dokończyć lekturę na molosach.

Mam nadzieję że będzie mogła pomóc.


Dziękuję Neris....
Mam nadzieje, że pomoże podjąć właściwą decyzje :roll:

Posted

Dzwoniłam do przytuliska..... nie ma poprawy :shake:. Satou nie je, nie pije, nawet nie wchodzi do pomieszczenia gdzie ma legowisko. Siedzi ciągle przy furtce i czeka na nas......Nawet noc spędził przy tej furtce, wkońcu wierny jak pies mówią....:-(:-(:-(:-(
Nikomu nie pozwala zblizyc sie do furtki, gryzie nawet pręty od ogrodzenia :-(

Posted

Wiedziałam że tak bedzie... Tosa to bardzo szczególna rasa...... :placz:

Zaraz mnóstwo ludzi powie ze to dowód na to, ze nie nadaje się do adopcji.... Uprzedzając fakty napisze, ze to zupełnie coś innego... Z Palucha zabieraliśmy 4 letniego Tose do którego przez 3 mies nikt nie wchodził bo pies się sadził, wygryzał sobie nawet dziury w łapach......a potem, wylądował w domu, gdzie ludzie kochali go do końca jego dni.....
Tosa to szczególna rasa i wymaga szczególnego traktowania, nawet metod wychowawczych innych niż Owczarek Niemiecki......

Posted

Nicol, tylko go nie uczłowieczaj na siłę, proszę. On siedzi, nie je, nie pije, bo zabrali mu jego stado, którym rządził, a nie dlatego, że usycha z miłości za Wami.

Dziewczyny, "nakręcacie" Nicol pisząc, jaka z tosy wrażliwa rasa itp., ale co tak naprawdę proponujecie? Aby za te dwa dni zabrała psa do domu i znów żyła z duszą na ramieniu? Przecież po powrocie on dopiero się zabierze za ustawianie "stada", które tak długo było bez przywódcy. Czyli co w zamian? A może ktoś by się wybrał do Nicol i zobaczył, jak funkcjonuje z takim psem w jednym domu, a potem dopiero dawał dobre rady wychowawcze i grał na jej emocjach? Czy na przykład ktoś się deklaruje opłacić temu psu hotel?
Pisać "daj mu szansę" jest bardzo łatwo.

Posted

MonikaP napisał(a):
Nicol, tylko go nie uczłowieczaj na siłę, proszę. On siedzi, nie je, nie pije, bo zabrali mu jego stado, którym rządził, a nie dlatego, że usycha z miłości za Wami.


:-o :-o :-o :-o :-o :-o :-o :-o :-o :-o

...czy ja zalogowałam się na pewno na dogo?!

Posted

Tak wyglądał Tosa w schronisku umierający nie z tęsknoty za właścicielami, wielkiego bólu i smutku, tylko z wyrachowania i zimnej kalkulacji.....
Nie jadł, nie chciał żyć, ranił się i warczał na wszystkich bo urazili jego ambicje pewnie..... :angryy:

Jak do niego pojechałysmy nie było chętnych wśród pracowników by go wyciągnąć z klatki, a wyprowadzili go we dwóch chłopa, na dwóch obrożach, dwóch smyczach i wielkim kagańcu jak skazańca jakiegoś........


Posted

Tosia2 napisał(a):
:-o :-o :-o :-o :-o :-o :-o :-o :-o :-o

...czy ja zalogowałam się na pewno na dogo?!


Tosiu nie denerwuj sie....każdy z nas kocha psy ale miłość do nich to jedna sprawa a nadawanie im ludzkich cech, ktore niewiele maja wspólnego z psią psychiką to druga....

to tak jak w sytuacji gdy przy naszym ludzkim posiłku pies patrzy (według wiekszości ludzi) błagalnym wzrokiem - dajemu mu jeść, bo myślimy że tak bardzo prosi.... a tak na prawdę on żąda i w momencie gdy mu ulegamy robimy sobie i jemu krzywde....

kto ma dominatora w domu ten wie

Posted

Zgadzam sie...ale pisanie że pies umierający z tęsknoty robi to nie z powodu miłości i wiernosci do człowieka, a z rachuby jest dla mnie delikatnie mówiac............................................................................................

Tak powie wiejski chłopek trzymający psa na łańcuchu a nie miłośnik psów!!!

Uczłowieczanie psa moze być tragiczne oczywiście...ale kryje się pod tym znacznie więcej niż interpretacja uczuć... Uważam ze w jakimś stopniu tak było z Satou...ale na miłosć boską, nie popadajcie w paranoję !

Tym torem rozumując to pies umierający na tych samych zasadach nad grobem swojego Pana i niepozwalający się do siebie zbliżyć też sie kieruje urazą po "detronizacji"?!

Posted

ciężko to zrozumieć jeśli sie nie miało dominującego psa....

a jak wytłumaczyć ugryzienie Nicol? zrobił to z miłości?

Na pewno tęskni ale to nie znaczy, ze by był milszy gdyby wrócił do domu:shake:

Posted

Inez de Villaro napisał(a):
o przepraszam...ja jestem wsiowa dziewucha i nigdy tak nie napisałam !!!:)

Nie bierz tego do siebie... podkreśliłam, że "który trzyma psa na łańcuchu"... Jak mniemam Twój tak nie żyje....

rufusowa...ja wiem, ze sie da... od 14 lat przez nasze ręce przeszło ponad 600 psów i wierz mi ze nie wszystkie były idealne... Do tego uwielbiam Tosy (mam 3)....
Poznałam Satou i wiem jak do niego dotrzeć... Niestety cholernie mnie boli ze nie mogę go wziać do siebie....i to nie dlatego, że nie chcę..... :placz:

Posted

Nie biorę do siebie ...żartowałam, moje psy są w domu i śpią w moim łóżku...o zgrozo! :)
Tosia- myślę, że jeśli znasz się na rasie to Twoje rady muszą być bardzo cenne i na pewno lepsze niż tych, którzy nie znaja psów tej rasy, ja nie mam w domu dominatorów, więc na pewno nie powinnam niczego radzić, nawet pewnie nie mogę tak do końca zrozumieć, co czuje Nicol, mogę tylko współczuć...widziałam człowieka, który po ataku jego psa na jego dziecko (ON ) wyciągnął pistolet i psa zabił i wcale nie próbował myśleć, co zrobić z psem...nie potepiam go, ale podziwiam Nicol...

Posted

Tosia2 napisał(a):
rufusowa...ja wiem, ze sie da... od 14 lat przez nasze ręce przeszło ponad 600 psów i wierz mi ze nie wszystkie były idealne... Do tego uwielbiam Tosy (mam 3)....
Poznałam Satou i wiem jak do niego dotrzeć... Niestety cholernie mnie boli ze nie mogę go wziać do siebie....i to nie dlatego, że nie chcę..... :placz:


rozumiem tę niemoc i współczuje :-(
no i wierzę, ze znajdzie sie ktoś, kto tak jak Ty zna sie na rasie i będzie potrafił dotrzeć do Satou...

Posted

Ja w takiej sytuacji też jestm daleka od potępiania kogokolwiek, tymbardziej że nie wszyscy mają równe możliwosci...i trudno miec pretensje....

Nigdy nie można wykluczyć jakis zaburzeń u stworzenia, jednak nigdy też wina nie leży po jednej stronie... Tu sytuacja jest o tyle tragiczna, że pies ma mało czasu, jest okres wakacyjny, wiec znalezienie odpowiedniej osoby może trwać dłużej....
Nicol jest strasznie ciężko... Ubolewam że trafiło na tak wspaniłą osobę, bo widze ile zdrowia mnie ta sprawa kosztuje, a co dopiero ją..... :placz::placz::placz:


Kiedy układałam Tosiaka 4 letniego z innym samcem zgodnie wiele osób twierdziło że sie ne da i pies musi zmienić adres..... a jednak...udało się, choc kosztowało to trochę wysiłku zarówno z mojej strony jak i właścicieli psów....

Niestety nie zgodzili się go przyjąć ludzie o których też wspominałam...mieli rotke bardzo agresywną ze schroniska, przez 3,5mies nie raz ich pogryzła, ale umieli nad nią zapanować, ustawić ją, dali jej czas i żyła z nimi dokońca...i tylko tacy ludzie sobie poradzą z Satou...... Tylko skąd ich z dnia na dziń wziać?! :placz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...