Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zgadzam się z MonikąP...

Rozumiem Tosia,ze chcesz walczyc o tego psa, że moze i cięzko dac zastrzyk gdy pies macha ogonem i liże z radości.....ale do cholery, czy ktos bierze w ogóle zdanie Nicol i jej dziecka????

Nicol panicznie boi sie swojego psa-on na nia warczy -zaatakował-dla mnie nie ma wytłumaczenia ,że to incydentalnie...

Jesli nie ma mozliwości w tej chwili umiescici psa w jakims hotelu, to niestety ale jak dla mnie jest tylko jedna decyzja ...jesli pies wroci do domu, gdzie corka bedzie sie bałą wracac ze szkoły a Nicol odskakiwac za każdym razem jak pies zerwie sie w jej strone...to w koncu wydarzy sie tragedia..

  • Replies 411
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Moje wypowiedzi tutaj są zgodne z poglądem Nicol, która ubolwewa ze wsyscy z jej psa robią mordercę... On stwarza problemy wychowawcze, dlatego poprosiłyśmy o pomoc w szukaniu dla niego domu, jeśli ktoś podobnie jak my, chciałby pomóc psu..... Uważam że moze on normalnie funkcjonowac wprzy odpowiednim człowieku...
Niestety to zaginęło na wątku wśród rad, poglądów, decyzji itd..... :shake:

Posted

Tak było jeszcze niedawno..... to zdjęcie z wakacji sprzed roku :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(... wybaczcie.... ale sie poryczalam czytając to wszystko i ciągle sie zastanawiam gdzie popełnilismy błąd.....

Posted

Tosia2 napisał(a):
Moje wypowiedzi tutaj są zgodne z poglądem Nicol, która ubolwewa ze wsyscy z jej psa robią mordercę... On stwarza problemy wychowawcze, dlatego poprosiłyśmy o pomoc w szukaniu dla niego domu, jeśli ktoś podobnie jak my, chciałby pomóc psu..... Uważam że moze on normalnie funkcjonowac wprzy odpowiednim człowieku...
Niestety to zaginęło na wątku wśród rad, poglądów, decyzji itd..... :shake:


Nie zaginęło. Tylko na to trzeba czasu, którego brak.

Guest malva
Posted

Nicol napisał(a):
Tak było jeszcze niedawno..... to zdjęcie z wakacji sprzed roku :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(... wybaczcie.... ale sie poryczalam czytając to wszystko i ciągle sie zastanawiam gdzie popełnilismy błąd.....


tez się poryczałam:-(
Nicol potrzebujesz pomocy męża!! tak naprawdę to jego podejscie do sprawy jest decydujące w tej sytuacji,tak uważam
a nie wypowiedzi nas wszystkich, my z waszym psem nie mieszkamy..

Posted

Czytam ten wątek, mam nadzieję, że z uwagą i chciałabym opisać moje „doświadczenia” a właściwie ich komplety brak. Jestem z Krakowa. Mieliśmy kiedyś przypadek Mordy która była delikatnie mówiąc ciężkim psem do adopcji. Groziło jej uśpienie. Teraz ma dom, znaleziony przez Frotkę jak igła w stogu siana. Morda jest nie tym samym psem co wcześniej i na szczęście całkowicie kontrolowana przez nowego właściciela.
Ja ze swej strony chciałabym skierować parę słów do Nicol. Przeczytaj pierwszą stronę mojego wątku o Cezarze którego miałam pod opieką . Nie chodzi o to, abyś porównywała zachowania psów ale abyś wczytała się w tą stronę i zrozumiała moje lęki związane z Cezarem.
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=6608744#post6608744
Pies czuje Twój lęk ( pewnie to wiesz) i chyba nikt nie może Ci pomóc w ich opanowaniu, bo ja też miałam podobne. I tu nikt Ci nie pomoże. Pies z całą pewnością nie może zostać u Ciebie w domu. Musi się znaleźć w nowym miejscu gdzie od razu zostaną wprowadzone nowe zasady postępowania. I szkoda, że kastrowanko dopiero teraz.
Ale również stanowczo sprzeciwiam się temu aby osoby na tym wątku wypowiadały się autorytatywnie, nie znając psa, jego zachowań za uśpieniem. To niedopuszczalne. Psa powinien , po wnikliwej obserwacji ocenić fachowiec a nie ludzie na podstawnie opisu na dogo.
Z Cezarem też tak było, zadzwoniłam do osoby która podobno zna się na psich zachowaniach aby dowiedzieć się, jak z Cezarem postępować co ja zrobiłam źle, czego unikać. I jak się domyślacie usłyszałam przez telefon aby Cezara uśpić. Przepłakałam dwa dni, nie mogłam sobie poradzić z moją psychiką bo mimo zachowań Cezara już go kochałam. Żal , rozpacz, gorycz to były moje uczucia. Po dwóch dniach mój TZ nie wytrzymał , przemówił głosem rozsądku. Porównał to do diagnozy lekarskiej przez telefon i to sprowadziło mnie na ziemię. Zaczęłam szukać osoby która pojedzie ze mną do Cezara ( był w hotelu) i powie mi co dalej. Koniec tej historii jest piękny , Cezar ma dom. Cezar się stara, bardzo się stara. I jest kochany przez właścicieli.
Piszę to wszystko Nicol abyś nie załamywała rąk. Pies nie może zostać u Ciebie, ale może jest dla niego szansa. I tu niestety wracamy na ziemię. A ta ziemia to proza życia i kasa. Zastanawiałam się jak po pierwsze znaleźć taką osobę która oceni psa i gdzie go umieścić. I pomyślałam, że może połączyć dwa w jednym, czyli aby ta osoba zabrała psiaka do siebie i oceniła go i pracowała z nim. Może to zupełnie debilny pomysł ale zastanowiłam się jak takiej osobie zapłacić nie mając gotówki i pomyślałam o reklamkach. Pewnie Wam też jak wchodzicie na dogo cały czas pokazuje się przygłupiasta reklama: „Zmień swoje życie. Kliknij na lepsze……” A co by było gdyby takie reklamy „zafundować” osobie szkolącej Satou? Może ktoś z dogo się wypowie? Może mogłaby by to być reklama za darmo? Może ktoś z Was prowadzi jakieś strony dotyczące psów i mógłby również za darmo takie reklamki zrobić? Z całą pewnością napędziłoby to niemało klientów takiej osobie bo wielu z nas ma problemy z zachowaniami naszych psów. Nie wiem, może to durny pomysł, ale nie mam innego.

Guest malva
Posted

irenaka, bodajże jeden z najsensowniejszych postów na tym wątku

pies korzystał ze szkolenia jednego- nieodpowiedniego dla niego raczej
potem był gdzies w lecznicy na konsultacji -bodajze z jakas pania
oraz widział go pan spod pozania tez jakis psi specjalista

opinie tych dwoch ostatnich osób były zupełnie sprzeczne
jedna mowiła że pies strachliwy
druga mowiła że pies silny dominant

irenaka,jesli masz czas poczytaj watek Nicol na forum molsy: on daje pełny obraz sytuacji, moze cos wiecej wymyslisz
chociaz tam też wiekoszsć osób mówi: uspić
łatwo tak mówić gdy to nie jest wasz pies!tyle powiem nt temat
a nadmienię że mam córkę lat 12 i wiem co to jest odpowiedzialnosć za dziecko

Posted

Moja deklaracja comiesięcznej stówki na cel wymieniony przez Irenaka jest jak najbardziej aktualna. Niestety sama nie znam dobrego psiego specjalisty... Świetny post. Zgadzam się w pełni.
F.

Posted

Tyle, że pies "ustawiany" przez szkoleniowca będzie się zachowywał dobrze przy nim , bo to właśnie szkoleniowiec stanie się dla niego przywódcą. A jak to przenieść na człowieka, który z psem będzie na co dzień? Mam wrażenie, że "wypracowanie" sposobu postępowania z psem to jednak trochę za mało - bo albo pies czuje siłę charakteru właściciela, albo jej nie czuje, bo po prostu jej nie ma.

Tak, bywam radykalna i zasadnicza. Bezpieczeństwo moich dzieci to dla mnie sprawa nadrzędna i nie ma tu miejsca na porównanie psiego i ludzkiego nieszczęścia.

Posted

"Wystarczy" tylko przenieść zasady szkoleniowca do nowego domu. Tylko tyle i aż tyle. W domu Nicol nie da się tego zrobić. Nowy właściciel nowe zasady. To szukanie igły w stogu siana. Ale warto. Ale najpierw trzeba znaleźć człowieka który z nim będzie pracował i to nie tylko w ramach odwiedzin raz w tygodniu w hotelu.
Co do bezpieczeństwa rodziny zgadzam się, nie może tam zostać.
Może jesteś radykalna, ja bywam radykalna ale zawsze można przemyśleć to co się chce napisać a nie przekreślać psa.

Posted

Telefoniczna wypowiedź pani Kasi:

"Mieszkam w miejcu gdzie nie ma internetu, więc korzystając z uprzejmości znajomych zapoznałam się z obydwoma wątkami dotyczącymi SATOU.

Nicol, proszę zadzwoń do mnie ZANIM pojedziesz po psa.

Zajmuję się szkoleniem psów i właścicieli, co często sprowadza się do naprawy relacji między nimi. Nie będę Cię przekonywać, że zawsze pomagam w 100% i przez telefon uzdrowię Twoją sytuację.

Czytając wątek na molosach zauważyłam coś, co wydaje mi się punktem zapalnym w tej sytuacji. Nie zamierzam Cię popychać do decyzji w żadną stronę ani oceniać, chcę tylko zwrócić Twoją uwagę na pewne szczegóły w tej historii. I - mam nadzieję - wyjaśnić dlaczego sprowadziło to taką lawinę kłopotów. Sądzę, że gdyby pewne wskazówki zostały włączone do postępowania, które przedtem przyniosło tak duża poprawę, pies miałby szansę.

Z drugiej strony w pełni rozumiem Twoje obawy o bezpieczeństwo, więc nie będę naciskać.

mój numer telefonu 600 156 867
Proszę zadzwoń.

pozdrawiam
Katarzyna"

Posted

[quote name='Neris']Telefoniczna wypowiedź pani Kasi:

"Mieszkam w miejcu gdzie nie ma internetu, więc korzystając z uprzejmości znajomych zapoznałam się z obydwoma wątkami dotyczącymi SATOU.

Nicol, proszę zadzwoń do mnie ZANIM pojedziesz po psa.

Zajmuję się szkoleniem psów i właścicieli, co często sprowadza się do naprawy relacji między nimi. Nie będę Cię przekonywać, że zawsze pomagam w 100% i przez telefon uzdrowię Twoją sytuację.

Czytając wątek na molosach zauważyłam coś, co wydaje mi się punktem zapalnym w tej sytuacji. Nie zamierzam Cię popychać do decyzji w żadną stronę ani oceniać, chcę tylko zwrócić Twoją uwagę na pewne szczegóły w tej historii. I - mam nadzieję - wyjaśnić dlaczego sprowadziło to taką lawinę kłopotów. Sądzę, że gdyby pewne wskazówki zostały włączone do postępowania, które przedtem przyniosło tak duża poprawę, pies miałby szansę.

Z drugiej strony w pełni rozumiem Twoje obawy o bezpieczeństwo, więc nie będę naciskać.

mój numer telefonu 600 156 867
Proszę zadzwoń.

pozdrawiam
Katarzyna"

Dziękuję bardzo..... Pozwole sobie zadzwonić po południu :oops:

Posted

Nicol , chcę Ci powiedzieć , że nie tylko Ty masz problem z psem , który podjął próbę , niestety skuteczną , dominacji . To wcale nierzadko się zdarza. Ja nie dostrzegam , żeby Satou był niezrównoważony psychicznie .
Niestety problem polega na tym , że to jest bardzo silny fizycznie pies , stworzony do walki , i po pierwsze przegapiliście moment , kiedy był młodszy i słabszy . Po drugie wydaje mi się , ze Ty nie masz wystarczającej siły fizycznej , aby potrząsnąć psem . I to samo się tyczy Twojego męża - nie wiem jakiej jest postury , ale nawet jeśli jest wysoki i silny , to powinien jeszcze mieć taką siłę charakteru , aby poskromić psa .
Nie znam się na tosa inu - proszę moją radę traktować z dystansem . Sądzę ,że należy postąpić tak:
przywiązać psa , np. do drzewa . Pies musi mieć bardzo dobry kaganiec ( metalowy wykluczony ). Należy wykonywać przy nim te zabiegi , których nie lubi - w tym przypadku wycieranie mordy ręcznikiem . Jak zawarczy -skarcić go słownie, nie cofnąć się , ale przygnieść go do ziemi , można sobie pomagać kolanem , według mnie wystarczy jeśli przygniecie mu sie głowę oraz kark , zad może być w górze . Trzymać dopóty , dopóki nie przestanie warczeć . Potem można jeszcze złapać go za skórę na karku i podnieść do góry - wystarczy , żeby lekko unieść mu łapy. Ale do tego potrzebny jest silny chłop !
Należy za jakiś czas to powtórzyć , oczywiście jeśli zawarczy . Jeśli będzie warczał w domu ,np . kiedy koło niego przechodzisz , to należy założyć mu kaganiec , jeśli nie da rady od razu , trudno ,zaczekaj chwilę ,aż będzie można . Jak będzie miał kaganiec , i znów zacznie warczeć ,to należy się z nim rozprawić jak wyżej .
Ja tak rozprawiłam sie z moim psem , który wiele razy mnie pogryzł . Nie napiszę jakiej był rasy , bo wstyd sie przyznać :oops: Pies gryzł mnie np. wtedy, gdy chciałam mu odebrać jakieś świństwo na spacerze . Wpadał wtedy w histerię , skakał na mnie i gryzł mnie w ramię . Bicie i karcenie absolutnie nic nie dawało . Dopiero kiedy nim potrzasnęłam , gdy mnie zaatakował , sprawiło ,że nigdy więcej mnie nie ugryzł ani nawet nie zawarczał .
Nicol , nie zrozum mnie źle , ja Cię nie pcham w paszczę "lwa" ( nawet jeśli jest w kagańcu ). Napisałam tylko co u mnie poskutkowało .

Posted

Toyota skad Ty wytrzasnelas takie rady?A co bedzie jesli pies zerwie smycz lub kaganiec?Rzeznia?
Sa inne metody na pokazanie dominacji i sila tu mozna jeszcze pogorszyc sytuacje...
Ja w zyciu psa bym nie przywiazala i nim trzasla jak kukla,pomysl co wtedy musi czuc pies.To ze na jednego zadziala (choc pewnie zostawi slad a juz nie mowie o zaufaniu)to nie znaczy ze kazdy pies taki bedzie jak np Twoj.
Jakos nie moge sobie wyobrazic podnoszenia Tosy za kark i do gory:o

Posted

[quote name='Cockermaniaczka']Toyota skad Ty wytrzasnelas takie rady?A co bedzie jesli pies zerwie smycz lub kaganiec?Rzeznia? Ja prowadzam na smyczy podhalana i jakoś nigdy jej nie urwał .
Sa inne metody na pokazanie dominacji i sila tu mozna jeszcze pogorszyc sytuacje...Próbowałam różnych , tylko ta u mojego psa przyniosła skutek i to natychmiastowy.
Ja w zyciu psa bym nie przywiazala i nim trzasla jak kukla,pomysl co wtedy musi czuc pies.Czuje , ze jest słabszy i o to chodzi .To ze na jednego zadziala (choc pewnie zostawi slad a juz nie mowie o zaufaniu)to nie znaczy ze kazdy pies taki bedzie jak np Twoj.Zgadzam się z tym ,nie znam się na tosa, napisałam tylko co u mnie poskutkowało. [/quote]

Nie proponuję tego Nicol , ona jest za słaba fizycznie w stosunku do tego psa .

Posted

Od czasu do czasu podczytuje watek. I coraz bardziej jestem przerazona podsuwanymi pomyslami :crazyeye:
Jesuuuuuuu, toyota, z takimi radami, to moze ktos sprobowac malego psiaka ustawiac, skoro inaczej nie potrafi (w ogole pomysl jest przerazajacy...).
Wspolczuje Twojemu psu...
Nicol, podziwiam Cie za wole walki o Satou, ale jesli porady, to tylko od kogos ze znanych specow od ukladania psow i to agresywnych, ktos Ci podsunal tu namiary do nich?
Az skora mi cierpnie, bo zaraz moze okazac sie, ze dojdzie do tragedii.

Posted

u psów ras bojowych nie wolno stosować metod szkoleniowych, mających na celu fizyczne, namacalne złamanie psa, a to ze względu na ich siłę i umiejętność (nie chcę powiedzieć skłonność) podejmowania walki.
W tym wypadku została zaburzona chierarchia stada, którą pies jeszcze potwierdził "powalając" do góry brzuchem Nicol. Uważam, że pies nie powinien zostać w tym stadzie, ponieważ przywrócić prawidłową chierarchię jest zdecydowanie trudniej, niż ją wypracować od początku, tutaj szansą jest nowy przewodnik-mądry, kochający, świadomy i konsekwentny, tak jak ktoś już napisał-nowy grunt, nowa sytacja, nowe reguły, czyli zaczynamy od początku. Nicol pisze, że tym bardziej trudno podjąć jakieś działania, bo pies jest agresywny incydentalnie.... dlaczego tak się dzieje, otóż dlatego, że dopóki osobniki ustawione w stadzie niżej od niego (czyt. Nicol i dziecko) chodzą szerokim łukiem, w żaden sposób nie podważają wyższej pozycji psa, to je łaskawie pies zostawi w spokoju, jednak w momencie, kiedy pies uzna "nieodpowiednie zachowanie", spróbuje nieposłusznego przywołać do porządku i każdy następny atak będzie silniejszy, bo to walka o władzę. Dlatego właśnie pies nie powinien zostać z tym stadem-to zbyt niebezpieczne, niestety w bezpośredniej konfrontacji my ludzie nie mamy szans, a powodem do konfrontacji w tej sytuacji może być wszystko...........
Podobnie chcę przestrzec przed używaniem obroży elektrycznej, która u psów ras bojowych zupełnnie się nie sprawdza, znam kilka przypadków, kiedy próbowano tej metody i w każdym z nich impuls elektryczny wywoływał w psach agresję, która może być skierowana przeciwko właścicielowi, silniejszy impuls-silniejsza agresja, zupełnie inna reakcja niż np u owczarka. Rasy bojowe, to psy, u których
konwencjonalne metody nie mają szans.........
Komfortową sytuacją byłoby umieszczenie psa w doświadczonym hoteliku, obserwacja i szukanie domu.......

Posted

Do Karjo2
A co w tym przerażającego ? Psu nic się nie stanie . To leży w psiej naturze - suka też w podobny sposób dyscyplinuje szczeniaki .
Mojemu psu nie musisz wspólczuć - ja nie mam z nim żadnych problemów i nigdy go nie uderzyłam . Ma on 8 lat . Mieszkamy razem z 4 letnim dzieckiem .
To co opisałam zastosowałam wobec innego mojego psa , który mnie gryzł . Oczywiście sama do tego doprowadziłam , że próbował rządzić . Był moim pierwszym psem , nie miałam więc żadnego doświadczenia. Dodam jeszcze ,ze ukończyliśmy kurs posłuszeństwa PT z oceną bdb . I nie miało to żadnego znaczenia - i tak mnie gryzł , mimo ,że wykonywał polecenia . Podobnie jak Satou. Dopiero to co opisałam zakończyło ten problem na zawsze , a pies był moim przyjacielem przez 12 lat swego życia
Tą metodę odradzam tylko dlatego , że Nicol jest za słaba fizycznie . I przerażajacy może być efekt , jeśli nie podoła w konfrontacji z psem.
A do tragedii to już doszło .

Guest malva
Posted

[quote name='toyota']
A co w tym przerażającego ? Psu nic się nie stanie . To leży w psiej naturze - suka też w podobny sposób dyscyplinuje szczeniaki.

[quote name='agpol']u psów ras bojowych nie wolno stosować metod szkoleniowych, mających na celu fizyczne, namacalne złamanie psa, a to ze względu na ich siłę i umiejętność (nie chcę powiedzieć skłonność) podejmowania walki.

Komfortową sytuacją byłoby umieszczenie psa w doświadczonym hoteliku, obserwacja i szukanie domu.......

no i tyle na temat;)

Posted

[quote name='agpol']u psów ras bojowych nie wolno stosować metod szkoleniowych, mających na celu fizyczne, namacalne złamanie psa, a to ze względu na ich siłę i umiejętność (nie chcę powiedzieć skłonność) podejmowania walki.


Liczę na to ,że pojawi sie tutaj osoba , która zaproponuje coś skutecznego . Ja się nie znam na psach bojowych. Chcę jednak poszerzyć swoją wiedzę , bo nigdy nie wiadomo z jakimi problemami wychowawczymi przyjdzie mi się zmierzyć ;) Tym bardziej , ze kocham duże rasy , no może niekoniecznie bojowe , właśnie z powodu ich, jak to ujęłaś, skłonności do podejmowania walki .
Ja tylko opisałam jak ujarzmiłam mojego psa . Mimo ,iż jego pogryzienia nie wymagały szycia , nie raz podarł mi kurtkę i paprało mi sie ramię po jego zębach . I miał takie napady histerii podczas ataku :-o . Naprawdę cieszę się ,że mi się udało .

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...