Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 411
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witam, do tej pory się nie odzywałem, obserwując z boku walkę Nicol o swojego psa zarówno w wątku na dogomani jak i na molosach. Postanowiłem jednak zabrać głos w dyskusji, mam nadzieję że moje zdanie nie będzie źle zrozumiane i nie doleję oliwy do ognia. Nikogo nie oskarżam.

Uważam natomiast, iż ten wątek powinien być obowiązkowy do przeczytania przez wszystkie osoby mające zamiar nabyć psa bojowego lub agresywnego średnich i dużych rozmiarów i tutaj upatruję rolę osób zajmujących się adopcją psów bojowych i nie tylko bojowych

Nie jest to złośliwość w stosunku do Nicol ani atak na jej osobę, tylko ostrzeżenie dla innych. Uważam że dziewczyna musi podjąć dramatyczną decyzję, która jakby nie patrzeć będzie zła i bolesna dla niej.

Posted

[quote name='salibinka']Nicol, bez względu na ton i kierunek tej tutaj dyskusji, proszę, daj znać, co u Was.[/quote]
Nie czuję się upoważniona do podawania treści PW od Nicol za to czuję taką potrzebę (bo wiem, że niepokoimy się wszyscy) by poinformować, że narazie sytuacja z Satou jest opanowana (w wolnym tłumaczeniu - inna od znanych nam dotąd). Ze strony psa nie ma żadnych "niepokojących występów".

Posted

[quote name='salibinka']Nicol, bez względu na ton i kierunek tej tutaj dyskusji, proszę, daj znać, co u Was.[/quote]

Juz piszę.....
Zatem według mnie nie ma sensu oddawac psa na czas szukania mu domu do hotelu bo nowy dom ni ebędzie mu wówczas juz potrzebny, jedyni euśpienie, gdyz w izolacji zupełnie zwariuje, bez kontaktu z człowiekiem ( a te szukanie domu moze trwac i trwac, wkońcu to pies z problemami i jesli by ktos sie na niego zdecydował to dowie się wszystkiego o problemach jakie mamy z nim my).
W domu na chwile obecna jest dobrze, nie chwalic dnia przed zachodem słońca, Satou spasował zupełnie. Aby nie dochodizło do konfrontacji ze mna gdy np ide w jego kirunku sam wycofuje sie do innego pomieszczenia. Córka pojechała na wakacje, zatem jej bezpieczeństwo nie jest zagrożone, a ja jestem dośc długo w pracy więc sama nie przebywam z psem prawie wogóle. TZ bardzo sie zmienił, jutro sam jedzie z psem na kastracje, prócz tego kazdą wolną chwile spędza w domu, weekendy z racji przerwy w roku akademickim również. Nie mam zbytnich nadziei na to, że pies będzie mógł z nami zostać, ale jakas tam iskierka się tli.
Za miesiąc przeprowadzamy się do nowego domu, będzie tam ogród, wprawdzie niewielki ale zawsze. Może.....
Jesli ktos miałby namiary na jakiegos dobrego szkoleniowca z okolic Poznania, który nie będzie chciał fortuny za pomoc nam przy Satou to będę wdzięczna....
Oczywiscie nadal szukamy mu nowego domu...... ale musi to byc dobry dom, a ludzie musza wiedziec jak wygląda sytuacja.

Co do pytan czy wiem ze tosa jest na liście psów uznanych za agresywne...
wiem o tym doskonale, a kupno szczeniaka tej rasy ni ebyło kaprysem, zastanawialismy sie nad tym przez bardzo długi czas. Niestety mało było wóczas literatury na temat tej rasy, a o tym co dowiedzielismy sie od hodowcy wole nie wspominac.

Posted

[quote name='majqa']Być może to chwilowa przemiana (czyli hotel), oby jednak nie. O pomocy szkoleniowca nic mi nie wiadomo.[/quote]

jestesmy w kontakcie z kilkoma szkoleniowcami, niestety wszystko to pomoc telefoniczna, czyli my relacjonujemy jego zachowania a oni podpowiadają co robić.
Znalazł sie jeden szkoleniowiec, który chce sie podjąć pomocy przy Saotu, ale chce za to fortune :shake:

Posted

Nicol, niektóre rady z forum molosowego były dobre i jak się do nich stosowaliście znacząco pomogły. Kasia chciała nieodpłatnie zwrócić Twoją uwagę na właśnie te zachowania. One POMOGŁY, więc proszę zadzwoń do niej chociaż na 10-15 minut, nie na 2 minuty w biegu, to ma sens!

Posted

[quote name='Neris']Nicol, niektóre rady z forum molosowego były dobre i jak się do nich stosowaliście znacząco pomogły. Kasia chciała nieodpłatnie zwrócić Twoją uwagę na właśnie te zachowania. One POMOGŁY, więc proszę zadzwoń do niej chociaż na 10-15 minut, nie na 2 minuty w biegu, to ma sens![/quote]

Zadzwonie z pracy, postaram sie jeszcze dzis. Dziękuję

Posted

[quote name='Nicol']Juz piszę.....
Zatem według mnie nie ma sensu oddawac psa na czas szukania mu domu do hotelu bo nowy dom ni ebędzie mu wówczas juz potrzebny, jedyni euśpienie, gdyz w izolacji zupełnie zwariuje, bez kontaktu z człowiekiem ( a te szukanie domu moze trwac i trwac, wkońcu to pies z problemami i jesli by ktos sie na niego zdecydował to dowie się wszystkiego o problemach jakie mamy z nim my).
W domu na chwile obecna jest dobrze, nie chwalic dnia przed zachodem słońca, Satou spasował zupełnie. Aby nie dochodizło do konfrontacji ze mna gdy np ide w jego kirunku sam wycofuje sie do innego pomieszczenia. Córka pojechała na wakacje, zatem jej bezpieczeństwo nie jest zagrożone, a ja jestem dośc długo w pracy więc sama nie przebywam z psem prawie wogóle. TZ bardzo sie zmienił, jutro sam jedzie z psem na kastracje, prócz tego kazdą wolną chwile spędza w domu, weekendy z racji przerwy w roku akademickim również. Nie mam zbytnich nadziei na to, że pies będzie mógł z nami zostać, ale jakas tam iskierka się tli.
Za miesiąc przeprowadzamy się do nowego domu, będzie tam ogród, wprawdzie niewielki ale zawsze. Może.....
Jesli ktos miałby namiary na jakiegos dobrego szkoleniowca z okolic Poznania, który nie będzie chciał fortuny za pomoc nam przy Satou to będę wdzięczna....
Oczywiscie nadal szukamy mu nowego domu...... ale musi to byc dobry dom, a ludzie musza wiedziec jak wygląda sytuacja.

Co do pytan czy wiem ze tosa jest na liście psów uznanych za agresywne...
wiem o tym doskonale, a kupno szczeniaka tej rasy ni ebyło kaprysem, zastanawialismy sie nad tym przez bardzo długi czas. Niestety mało było wóczas literatury na temat tej rasy, a o tym co dowiedzielismy sie od hodowcy wole nie wspominac.[/quote]

Jeśli możesz napisz jakie czynniki spowodowały zmianę zachowania Satou, myślę że może to być przydatne dla innych osób z "trudnymi" psami.

Posted

[quote name='Kris_001']Jeśli możesz napisz jakie czynniki spowodowały zmianę zachowania Satou, myślę że może to być przydatne dla innych osób z "trudnymi" psami.[/quote]

ciężko mi narazie mówić o jakiś wielkich zmianach i o tym co je spowodowało. Narazie obawiam sie czy te zmiany nie sa chwilowe. A zmienił sie po pobycie w przytulisku, przed umieszczeniem go tam dostał równiez zastrzyk hormonalny, jutro kastracja. My równiez zmienilismy swoje zachowanie i to bardzo mocno.

Posted

MonikaP napisał(a):
Wiele dobrego słyszałam o szkoleniowcu Pawle Zielińskim, jednak czy jego pomoc będzie dla Was bardzo wyczerpująca finansowo, tego nie wiem.


Moniko czy moge prosic o jakies namiary na tego pana??

Dziękuję

Posted

Facet naprawdę wzbudza zaufanie, to może byc właśnie nadzieja dla tego psa.... Bardzo podoba mi się jego stosunek do zwierząt, rozsądne podejście do tematu...
Jejku, obawiam się tylko czy Nicol podoła finansowo.... :placz:

Posted

Tosia2 napisał(a):
Facet naprawdę wzbudza zaufanie, to może byc właśnie nadzieja dla tego psa.... Bardzo podoba mi się jego stosunek do zwierząt, rozsądne podejście do tematu...
Jejku, obawiam się tylko czy Nicol podoła finansowo.... :placz:


Myślę, że najpierw powinna zadać sobie pytanie, czy ma na tyle dużo silnej woli (i jej mąż także), aby poważnie zająć się wychowaniem psa.
Jeśli chodzi o koszty, to i tak musieliby pewnie chodzić na zajęcia indywidualne - być może wystarczyłoby tylko kilka godzin, a potem samodzielna praca i konsultacje co jakiś czas.
Nie ma co się zastanawiać, tylko najlepiej zadzwonić, przedstawić problem i się umówić.

Posted

MonikaP napisał(a):
(...)Nie ma co się zastanawiać, tylko najlepiej zadzwonić, przedstawić problem i się umówić.

Pewno, że nie ma się nad czym zastanawiać, Nicol prosiła o taki namiar.
Jedna rozmowa tel. też jest w stanie rozwiać wątpliwości - stać mnie/ nie stać.

Posted

Ech Nicol - jeśli masz nadzieję, że pies zostanie, to musisz w to włożyć naprawdę dużo pracy. Codziennie musisz z nim ćwiczyć, a nie cieszyć się, że sama z psem nie zostaniesz :(
A ile to fortuna? 50 zł za godzinę szkolenia to duzo czy mało?

Fajnie, ze go kastrujecie, ale efekty nie będa widoczne od razu...

Na pocieszenie dodam, ze sama rozpatrywałam oddanie psa, mniejszego, bo "zaledwie" 40kg. Powodem była obawa o dzieci - jeszcze nie mam, ale wiedziałam, ze na znalezienie nowego domu potrzeba dużo czasu i dlatego zaczęłam rozpatrywać te straszną opcję. Ale najpierw była kastracja i szkolenie. I wiesz? Mój pies się naprawde zmienił :) Kiedy widzi dziecko w naszym ogródku nie spina się i nie obserwuje go bez przerwy, nie warczy, kiedy dzieciaki podchodzą do niego tylko biega sobie radośnie za zabawką rzuconą przez dziecko, a potem wywala się przy nim do góry brzuchem...
Ale wiem, ż praca musi trwać nadal...

Trzymam kciuki za walkę! Więcej wiary i chęci do jej podjecia, ale tak NAPRAWDE!!!

Posted

rozumiem twoje rozterki Nikol , kiedy moj maz wzial ze schroniska 1-rocznego dobka psa,to takze sie go balam a on calkowicie ignorowal moje polecenia, mnie i moje dziecko.Ciagle balam sie konfrontacji,az do niej doszlo moj maz kazal mu lezec on nie posluchal,ponowna komenda lezec i znowu zero reakcji ,po nowej komendzie pies zaatakowal mojego meza,w tym momencie maz zlapal Maksa za kark przycisnal mu pysk wyciagnal przedramie z pyska i z komenda lezec na sile przycisnal go do parteru i tam dlugo go przytrzymal,potem kazal mu wrocic na miejsce i o dziwo pies posluchal.Potem jezeli mnie lub syna probowal ignorowac maz zawsze popieral nasze komendy i przywolywal psa do porzadku,nigdy wiecej Maks nie probowal nas ugrysc, byl bardzo grzecznym domownikiem.Ale moze moj pies nie byl takim dominantem jak twoj,i musze powiedziec ze moj maz byl kilkakrotnie pogryziony przez rozne psy ale sie ich nie boi , kazdy zwierzak ktory przychodzi do domu to w moimTZ widzi przywodce stada. Mysle ze to twoj maz musi bardzo duzo pracowac z psem,bo ty sama sobie nie poradzisz,ale ty juz to wiesz,dlatego niezaleznie od decyzji jaka podejmiesz trzymam za ciebie kciuki i tzrymaj sie dziewczyno.:roll:

Posted

Tu odzywa sie maz Bogusiki, ten ktory walczyl z Maksem potem z Borysem (60 kilowym rotweilerem) a wczesniej jeszcze z kilkoma innymi.
Droga Nicol opisana sytuacja swiadczy o tym ze twoj pies calkowicie zdominowal wasza rodzine.I to nie tylko Ciebie ale i twojego meza nie wspominajac o waszej corce.Co do dziecka to postaw sie w sytuacji malego czlowieka lekajacego sie o swoje zycie , a o to tutaj chodzi.Porownanie jest takie jak gdyby twoj maz stanal naprzeciw psa bojowego wielkposci kuca walijskiego,zapewniam cie ze mialby pelne spodnie.(Kuc walijski to kon o wielkosci okolo 1,25m-1,4mw klebie)Jedyne co moge powiedziec (nie chcialbym radzic)to to ze w tej sytuacji kazdy dzien zwloki to igranie z zyciem waszej rodziny.Trudno bedzie znalezc osobe ktora zajela by sie twoim psem, a wy sobie z nim rady nie dacie.Zal za pupilem napewno jest ciezki do zniesienia ale jest niczym w porownaniu z wyrzutami sumienia jakie beda ci towarzyszyc do konca zycia jesli nie zdazycie z rozwiazanie tej sytuacji zanim cos sie stanie.Zycze powodzenia
maz Bogusiki

Posted

Dodam, że abstra***ąc od Waszych dobrych chęci i bezdyskusyjnej (jak dla mnie) kwestii bezpieczeństwa, dla dziecka to TRAUMA. Takie lęki ciągną się później przez całe życie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...