Nicol Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Szukam domu dla członka mojej rodziny.... Nie wiem co dalej….. Siedzę i płaczę, ale nie mogę już dalej tak żyć. Od stycznia walczę o mojego psa, o to bym wraz z córką mogła czuć się przy nim znów bezpieczna. Walkę przegrałam….. Jak mam dalej pomagać innym psom, skoro nie potrafiłam pomóc własnemu, którego kocham jak własne dziecko. Byłam u wielu szkoleniowców, nawet u behawiorysty. I to chyba ja się nie nadaję by mieć takiego psa albo trafił mi się tak trudny pies…. Albo wszystko razem. Pies jest silnym dominantem. To dumny i pewny siebie samiec. Problemy zbiegły czy nasiliły się po tym jak adoptowaliśmy 5 letnia sunię. Choć w sumie dogadują się razem świetnie. Satou był u nas od szczeniaka. Teraz ma 1,5 roku. To przedstawiciel rasy Tosa Inu. Psiak jest z rodowodem,po szkoleniu, posłuszny. Koniecznie do domu bez małych dzieci i kotów. To cudowny, kochany i wierny pies. Niestety mojego męża nie ma całymi dniami w domu, j ateż pracuje cały dzień. mimo to dobrze sobie radziłam z dwoma dużymi psami i nie było żadnych problemów.. Niestety Satou usilnie walczyl o dominację i wygrał z moim strachem jak i mojej córki. Nie mogę patrzeć jak Zuzia pyta się mnie czy może przejść obok psa lub gdy widzę jak ze strachem omija go kołem. Już wcześniej zdarzało się że Satou powarkiwał na mnie… Odsyłałam go wtedy na miejsce i walczylismy dalej….Dwa dni temu gdy głaskałam sunie…. Satou mnie zaatakował…. Skończyło się na szyciu ręki w kilku miejscach. Po tym zdarzeniu mąż dał mi tydzień na znalezienie psu innego domu w przeciwnym razie zostanie uśpiony...... Dla obcych ludzi jest super, miły i łagodny na dworze nie ma z nim żadnych problemów, dobrze dogaduje się z innymi psami, biega za patykiem… Niestety po tym jak potraktował mnie zębami i ja nie czuje się bezpieczna we własnym domu. Nie mogę tak dalej żyć. Konsultowałam się z kilkoma osobami, które pomagały mi przez te miesiące. Jest duża szansa, ze jeśli trafi na doświadczonego i mądrego człowieka, który nie będzie sie go bał i przed którym pies czuje respekt (mój mąż ni Ema z nim większych problemów, niestety nie ma też czasu) to będzie dla niego cudownym i wiernym przyjacielem i da wiele radości. Kocham go nad życie i nie wyobrażam sobie życia bez niego ale nie mam już sił……. I chyba nigdy sobie tego nie daruje. Pomóżcie mi proszę znaleźć dla niego dobry dom…. Satou ma już ogłoszenia na allegro i na gratce. http://ale.gratka.pl/ogloszenie/1375315_1_5_roczny_tosa_inu_z_rodowodem_szuka.html http://www.allegro.pl/item374310533_uroczy_pies_tosa_inu_1_5_roku_szuka_domu.html http://img361.imageshack.us/img361/1251/sato26bn6.jpg http://img361.imageshack.us/img361/4894/sato27bt7.jpg http://img77.imageshack.us/img77/3039/satozlothp8.jpg http://img405.imageshack.us/img405/6162/satozlot1jc6.jpg Maksymalna ilość zdjec w poście to 5 Quote
Nicol Posted June 6, 2008 Author Posted June 6, 2008 mar.gajko napisał(a):Kastrowany? z przyczyn ode mnie niezależnych nie został jeszcze wykastrowany, ale będzie wykastrowany. Ludzie, którzy pomagali mi go układac twierdzili, ze kastracja nic nie da, inni że pomoże. Nie wiem co robic :-( Quote
mar.gajko Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 TO bzdura. Że kastracja nic nie pomoże. Wszelkie działania trzeba było zacząc od kastracji. Niestety "uspokojenie" po zabiegu, nastepuje do 6 m-cy; u innych krócej u innych dłużej. A on nie ma tyle czasu? Quote
Nicol Posted June 6, 2008 Author Posted June 6, 2008 Satou czuje mój strach.... boje sie ze skoro zaatakował mnie raz to zaatakuje znów :-(. Na kastracje nie zgadzał sie mój mąż. On nie miał z psem żadnych problemów. Teraz boi sie o moje bezpieczeństwo i córki. Jest zdecydowany psa uspić :-(:-( Quote
mar.gajko Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Zamias wykastrować? Uśpić? Nie wiem. To już zależy od Was. Czy jest jeszcze tyle siły i determinacji. Czy opanujecisz strach i dasz mu jeszcze czas. Jeżeli nei i tak go wykastrujcie, żeby nei trafił do "garażowców"; bo tego nie upilnujesz. Quote
Poker Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 nie rozumiem jak można wybrać uśpienie , a nie kastrację i danie psu szansy :cool3: Będziesz żyła z poczuciem winy i wcale nie będę się dziwiła.Tak czy siak domu trzeba szukać,ale WYKASTROWAĆ przedtem. Prosiłaś o pomoc na odpowiednim podforum? Quote
Guest Elżbieta481 Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Ja bym kastrowała psa.Z tego co piszesz ma silną osobowość.Chęć narzucenia swojej woli.Fatalnie,że czuje Twój strach.To pogarsza sytuację. Na podstawie swoich doświadczeń z psami -spróbuj przekonać męża by wykastrować psa. To,że on nie miał kłopotów z psem o niczym nie świadczy.W domu zostajecie i on i Ty i córka. A może jakies środki- lekarstwa na uspokojenie? Przeciez przez tydzień nie znajdzie się dom dla psa. Pies jest rasowy może hodowca cos poradzi? A nawet jeśli go wykastrujecie pies musi miec czs by przyjśc do siebie,musicie go po kastracji poobserwować.. Jedno jest pewne nie okazuj psu strachu... Elżbieta Quote
Tosia2 Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Miałam okazje poznac Satou osobiscie.... To wspaniały pies, wyjątkowo piekny egzemplarz, bardzo duży i silny.... Jest faktycznie łagodny, bawił się z moją suczką, tuliła go moja 4 letnia córka.... Jest to jednak pies o wyjatkowo wydatnych cechach przywódczych, który potrzebuje kochającego, ale i konsekwentnego przewodnika, który będzie dla psa autorytetem... Moim zdaniem Nicol nie jest w stanie już nad nim zapanować, gyz po pierwsze, na najmniejsze władcze spojrzenie, warknięcie psa reaguje już silnych strachem, którego nie opanuje pomimo najszczerszych chęci i długich starań, a to tylko utwierdza go w przekonaniu o swojej nadrzędnej pozycji, a po drugie bez wsparcia męża w tym temacie nic nie da sie zrobic.... W takich sytuacjach jest ciężko nawet jeśli ludzie równo pracują, jednakowo chcą... W momencie gdy jedno juz zrezygnowało, to drugie jest bez szans.... Dlatego też proszę byśmy nie skupiali sie tu na ocenie Nicol, czy kogokolwiek, bo to nic nie da...a ona szuka tu przee wszystkim pomocy... Jest mało czasu a psu trzeba szukać domu..... Serdeczni prosze Was o pomoc w ogłoszeniach. Podawajcie tam ten nr tel. 508 430 284.... Oby się udało..... Aha... Hodowla z której pies pochodzi już nie istnieje... Nicol z resztą uczestniczyła w ratowaniu i adopcjach psów z tego miejsca.... Skończyło się dobrze, al na pomoc hodowcy liczyć nie można.... Quote
mar.gajko Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Ale przecież to Tosa Inu! Samiec! Jaki będzie i wyglądowo i z charakteru było wiadomo! I że włąśnie "dorasta" i że są wtedy problemy. Quote
Tosia2 Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 To wiemy,... Jednak nie każdy dorastający samiec jest w stanie pogryść swojego właściciela.... Na pewno Tosa w opcji samiec nie był dobrym wyborem w tym przypadku... To jest bezsprzeczne.... U nicol pies jest szczęsliwy, jest szanowany i kochany.... Niestety wina częściowo spoczywa na hodowcy który powinien był odradzic zakup samca drobnej i delikatnj kobiecie, bo prawdopodobieństwo tego że nie da ona sobie z nim rady było ogromne.... Z sunią jest inaczej... Jednak nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko działać w zakresie jaki mamy do dyspozycji..... Quote
mar.gajko Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Tosia2 napisał(a):To wiemy,... Jednak nie każdy dorastający samiec jest w stanie pogryść swojego właściciela.... On nie pogryzł. Gdyby pogryzł, to byłoby głosno w gazetach i telewizji. On ostrzegł, wyrównał hierarchię. Quote
Tosia2 Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Pogryzł skoro dziewczyna ma pozszyawną rękę... Znam pewną kobietę która miała dobermana o imieniu Rambo... To była dziwna sytuacja, gyż ona-delikatna i czuła kobeta a jej maż wręcz oschły typ... Pies ją gryzł, też po rękach, ramionach co jakiś czas, ale jej męża nigdy.... Nawet nie warknął na niego... Ona kochala psa, ukrywała rany przed mężem.... Zdarało się to co jakis czas, w pozostałym pies był miły i normalnie funkcjonował.... Nie mogę zrozumieć dlaczego wyżywał się niej, która była la niego zawze dobra... Tak sie zachowywał przez całe swoje życie, bo był u nich o końca.... Czyżby potrzebował właśnie właściciela który bedzie traktował go z góry? Niepojete... Też był u nich od szczeniaka... To ona go kamiła, zabierała na spacery, bawiła sie z nim... Czy było z nim "coś nie tak"? Jak sądzicie? Quote
mar.gajko Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Tosia2 napisał(a):Czyżby potrzebował właśnie właściciela który bedzie traktował go z góry? Niepojete... Też był u nich od szczeniaka... To ona go kamiła, zabierała na spacery, bawiła sie z nim... Czy było z nim "coś nie tak"? Jak sądzicie? Właśnie. Pies nie rozumuej dokładnie jak my. Właściciel? On nie wie co to właściciel. On ma STADO. Większe, mniejsze ale stado. W każdym stadzie panuje hierarchia. Każde próby zakłócenia tejże powoduje konflikt. 99% ataków psów na ludzi, nie sa atakami psa na właściciela, to sa ataki na osobnika w stadzie który jest NIŻEJ w hierarchii niż pies i robi, wg psa, nieodpowiednie rzeczy. W skrajnych przypadkach, takie "ustawianie" kończy sie właśnie pogryzieniami. Pies nei jest człowiekiem. Quote
mar.gajko Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Ogromna ilośc takiech przypadków dotyczy włąsnie psów "od szczeniaka". Mamy w domku słodziaka kochanego, cudo przytulasne, rozpieszczamy, jesteśmy na każde zawołanie, przynosi zabaweczkę my ochoczo już si e bawimy, trąca łapką jesteśmy na zawołanie. I jeszce się cieszymy. Ni ejesteśy w stanie pojąć, że takie puchate cudo 2-3 miesieczne dokładnie MYŚLI juz jak pies; obserwując rodzinę psią: matkę i dzieci; widać wyraźnie że już w wielku 7-10 tygodni są ustalane "ważności", miedzy szczeniętami i maką także. Jak matka dyscyplinuje szczenię gdy ona "za mocno sobie pozwala". Ostro! My ludzie w takim momencie ulegamy, głaskamy, móimy uspakającym tonem. I dlatego jest jak jest, jak się trafi ciut bardziej dominujący samiec. Quote
Guest Elżbieta481 Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Nikt nie ocenia Nicol.Radzimy kastrację psa.Jest ona szansą dla psa. I zgadzam się z wcześniejszym stwierdzeniem-on nie ugryzł,on ostrzegł. Elżbieta Quote
mar.gajko Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Żeby było jasno. Nie potępiam Nicol. Uważam, że nie udzielono jej odpowiedniej pomocy, kiedy sprawa nie była jeszcze na ostrzu noża. Szkoda Nicol i szkoda psa. Quote
Tosia2 Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Zgadzamsie... To się nazywa "uczłowieczanie zwierzaka".... Nieświadome i z dobrych checi....ale krzywdzace... Przeważnie ne ma z tym problemów jeśli pies nie jest zdecydowanym dominantem, jednak w przciwnym razie są potem takie problemy..... Na pwno nie chciał jej zagryść bo by to na pewno zrobił i nie gryzłby w rękę..... Uważam że nie jest to skrzywiony pies, a po prostu pies "do poprawki"... ;) Tak czy inaczej, trzeba Satou szukać pilnie domu, bo gorąco wierzę w to ze w odpowiednich rękach bedzie mógł prawidłowo funkcjonować... Na pwno przeżyje rozstane, gdyz uwielbia Nicol i jej rodzine... Jak odeszli na moment za budynek a ja zostałam z nim przywiazanym to myslałam ze mu oczy wyjdą.... Stał nieruchomo i patrzył w punkt w którym widział ich po raz ostatni, a gdy wrócili zrobił si taki spokojny..... :( Tym bardziej jest jej cieżko..... Quote
majqa Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Tosia2 napisał(a):(...) Nie mogę zrozumieć dlaczego wyżywał się niej, która była la niego zawze dobra... (...)Czy było z nim "coś nie tak"? Jak sądzicie? My ludzie aż tak bardzo się nie różnimy od zwierząt więc...Opisany pies gryzł i ustawiał słabszego, a nie oschłego pana, przed którym czuł respekt. Dlaczego chamowaty, silny mąż wali gdzie popadnie kochającą go żonę (a wcześniej szuka dla usprawiedliwienia, tego co zrobi, banalnego pretekstu) np. odreagowując niepowodzenie w pracy? Czemu nie znajdzie równego sobie i z nim nie da sobie upustu energii? Mało to jest okazji wyjść na przysłowie osiedle i wejść w grupkę choćby podrostków? Czemu tego nie robi? Dostałby łomot i już. Proste, odreagowuje na słabszym, bo to niczym nie grozi, co więcej słabszy raz się poddał, dał przyzwolenie, da i kolejny raz. Ta spirala nakręca się sama. Znam wiele przypadków, jak podany przez Ciebie Tosiu, toćka w toćkę, jak z jednej matrycy. Zawsze cięgi od psa zbiera słabszy, choćby nie wiem jak był dla niego kochany i dobry. Na te wszystkie znane mi sytuacje tylko w jednej obrywa mężczyzna ale gdybyś zobaczyła jego żonę...:evil_lol: Godzilla to przy niej mimoza, psu się więc nie dziwię, że jej odpuszcza. Quote
mar.gajko Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Nie sciągałabym psa do rangi niewyżytego damskiego boksera. To inne reguły i większa przyzwoitość. Pod tym względem psy są lepsze od ludzi. Quote
majqa Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Zdaję sobie sprawę, że łatwo jest radzić ale mimo wszystko, choćby na czas szukania domku, uzgadniałabym piorunem kastrację. To zmienia psu grę hormonów i naprawdę potrafi zdziałać cuda. Bardzo źle, że małżonek nie wyrażał na to zgody i nie pojmuję, jaką mógł mieć argumentację. Zresztą, cóż to zmieni teraz. Nic. Będę rozpytywała znajomych, porozsyłam maile. Quote
majqa Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 mar.gajko napisał(a):(...)Pod tym względem psy są lepsze od ludzi. Jasne, że tak tylko, że wybór tzw. ofiary jest identyczny. Zawsze trafi na słabszego. Quote
Tosia2 Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Po raz kolejny potwierdziła się moja teoria na temat tego, ze mogą byc wspaniali ludzie i wspaniały pies... Jednak źle dopasowani to mieszanka wybuchowa... Dlatego jak dzwonia do mnie o jakiegos psa, często proponuje innego, widząc że ten si u nich ni utrzyma a inny bedzie szczęsliwy.... Dobra... My tu gadu gadu a czas goni... Macie pomysł gdzie umieścić apele o psiaku? Kastrację popieram oczywicie... Majqa, pamiętasz Tosę którego układałam z Labkiem? 2 treserów rozłożyło ręce....a odpowienie przeszkolenie, również właścicieli plus kastracja która psa wyciszyła świetnie dały taki efekt że jest w domu bosko !!!! :) Quote
mar.gajko Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 majqa napisał(a):Jasne, że tak tylko, że wybór tzw. ofiary jest identyczny. Zawsze trafi na słabszego. No Jesssu, kiedy nie! W przypadku psa to nie jest OFIARA! On NIE WYBIERA ofiary. Po prostu hierarchia - nie ma równych praw w przyrodzie. My mamy tę przewagę, że możemy przewidziec pewne zachowania. I będąc słabszym fizycznie a czasami psychicznie potrafic zostac przewodnikiem stada. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.