Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Sama już nie wiem, czy mój komputer wymaga transplantacji narządów czy raczej serwer dogomanii.

Dwa dni temu Frotka siała zgorszenie swoim zachowaniem po wyjściu na spacer. Pogoda była piękna, ławki zatłoczone więc ludność przyglądała się ze zgorszeniem dzikim wyczynom suczki. W drodze powrotnej Frotka wędrowała bez szczekania, wywracania wózka i innych ekscesów czyli można było pokazać ludności jaka to mądra suczka. Genialnie reagowała na wskazania ręką w którą stronę ma skręcać, nie musiałam wydawać dźwięków. Ktoś nie wytrzymał i z ławki doleciało: - ale pani wytresowała tego pieska.
Nie chcialo mi się mówić o mądrości samego psa a nie żadnej "tresurze", i tak nie zrozumieją.
Wczoraj udało nam się wrócić przed burzą do domu. Frotka nie boi się grzmotów. Do wieczora grzmiało, chwilami padało, czasem lało. Spacer z udziałem Fafika był koszmarny, pies dostaje świra ze strachu więc "chodzi" opierając przednie łapy o moje kolana, w domu chowa głowę pod poduszkę leżąc bez ruchu. Barbi, Ryfka, Tusia i Malwinka nie panikują.
Okazuje się, że skleroza wpływa na wyczerpanie nóg, które wchodzą do... i wyjść nie chcą.
Pierwszy raz zapomniałam zabrać smycz Frotce na spacer co zobaczyłam na samym dole klatki schodowej, musiałam wejść na górę zostawiając Frotkę na parterze. Siedziała grzecznie wewnątrz przed zamkniętą bramą nie opuszczając torby.
Było już po kilku zejściach i wejściach, najpierw z małymi psami, Tusią i Malwinką, następnie "dużymi", Fafikiem, Ryfka i Barbi, później Franeczką do weta gdzie już skleroza działała i nie wzięłam pieniędzy.
Ostatni spacer zaczął się w deszczu, znowu grzmiało, Tusia była bardzo niezadowolona, Malwinka obojętna na aurę.
Wszystko było w żółtej poświacie a zieleń seledynowa, na zachodzie pojawiło się słońce, na wschodzie ołowiana chmura i na niej dwie tęcze.
"Duże" psy chodziły chwilę po tym już bez deszczu i grzmotów ale i bez tęczy.
Franeczka czuje się coraz lepiej.

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

JoSi napisał(a):
Sama już nie wiem, czy mój komputer wymaga transplantacji narządów czy raczej serwer dogomanii. (...) Franeczka czuje się coraz lepiej.

Twój komputer jest OK. :evil_lol: Dziękuję za relację o zoo i mocniutko 3mam kciuki za Franusię!!! :lol:

Posted

Dziękuję Jasza oficjalnie za pomoc, mniej oficjalnie na PW.

Zastałam szafki w kuchni pootwierane. TYLKO Franeczka potrafi, czyli coraz lepiej. Wczoraj zaszyła się tak przed wyjściem na kroplówkę, że szukałam jej ponad pół godziny. To też specjalność Franeczki, siedzi gdzieś cicho, nie odpowiada na wołanie i dobrze wie, na co się zanosi. Dzisiaj dam jej lekarstwo, nie chowa się, siedzi na kolanach i mruczy, jutro kroplówka.
Frotka namawia Malwinkę do zabawy bez sukcesów. Malwinka jest zdziwiona, może trochę przestraszona gdy Frotka popycha ją nosem, robiąc przed nią jakieś wygłupy.
Może Frotka jest wzrokowcem widząc, jak ludzie, w Malwince szczeniaka a nie chorą staruszkę?
Tusia nadrabia coraz gorszy wzrok agresją. Szczeka na spacerach już nie tylko na duże psy ale i na ludzi. Jeży groźnie sierść ukazując bezzębną paszczę, czym nie straszy a bawi. Gdy obiekt napaści jest blisko, uszy Tusi opadają na boki i robi się z niej niewiniątko.

Posted

Spotkałam p. Bogusia, bezdomnego z działek, wracając z drugiego spaceru. Ma już tylko dwa psy, Kajtuś poszedł i gdzieś umarł, był bardzo starym pieskiem, p. Boguś szukał go wszędzie na tych działkach i marwi się do dziś bo nie mógł zrobić pogrzebu.
Popatrzył na mnie krytycznie, sięgnął do worka i wręczył prawie nowe spodnie - Levi Strauss, które gdzieś znalazł. Na niego niestety za ciasne w biodrach a moje się sypią i te nowe będą dobre -jak stwierdził.
Jakaś paranoja, bezdomni mnie ubierają!

Udało się wyleczyć kotkę, udało zaleczyć Barbisię, Tusia żyje, Malwinka, jak na nią, w dosyć dobrym stanie a młoda Frotka bez zmian, aż serce boli.

Posted

Kajtuś chyba nie umarł, bo widziałam go nie tak dawno jak paradował za suką z cieczką w Mydlnikach. No chyba że ktoś zrobił mu krzywdę z racji gonienia za ta suką... AgaG pisała na watku krakowskim, że ktoś widział na Widoku niedużego, czarnego i długowłosego psa który siedział pod przychodnią. Może to Kajtuś zmienił obiekt westchnień.

Posted

Frotka, Kajtusia nie ma od końca marca. Był w złym stanie od jakiegoś czasu i panienki mu nie były w głowie.
Przez dwa tygodnie przechodziłam pod przychodnią codziennie idąc na kroplówki Franeczki, później co drugi dzień, nie widziałam tam psa rasy ogólnopolskiej, jak Kajtuś. Zresztą raczj żaden mi nie umknie.
Teraz Sara p. Bogdana jest coraz słabsza. Z jednej str. wiek, z drugiej liczne ciąże, najgorzej jak się uwali na jezdni wewnątrz osiedlowej i nie reaguje na samochody i klaksony.
Mam nadzieję, że ten co gonił i najeżdżał psy czarnym samochodem ma już stawiane kolejne świeczki pod którymś drzewem.

Frotka (suczka) jest skutecznie odzwyczajana od szczekania na spacerach za pomocą kagańca Fafika. Ona szczeka i kaganiec ląduje na pysku, przestaje, kaganiec tkwi w mojej dłoni. Coraz lepiej nam idzie, zaczyna wystarczać jak mówię: kaganiec.

Posted

Przyglądam się codziennie z ciekawością i brakiem zrozumienia relacjom Frotki i kota Hackera. Kot podchodzi do suczki z podniesionym ogonem, mruczy, ociera głową o pysk, szyję, gardło i kark psa, Frotka siedzi bez ruchu wyraźnie zadowolona, nie denerwuje jej odcinanie przez kota drogi, którą się wybierała. Na koniec wąchają się po pyszczkach i idą spać.
Nie było by w tym może nic dziwnego, gdyby Frotka nie goniła od czasu do czasu Hackera po południu i nie była jedynym psem, wobec którego ten kot tak się zachowuje.

Posted

Frotka zjadła dokładnie frędzle z kocyka a później wymiotowała.
Dzisiaj z Hackerem pozbyły mnie obiadu gdy wyszliśmy na spacer z resztą psów. Kot zrzucił z szafki mięso i pies dokonał dzieła zniszczenia. Zostało opakowanie na podłodze.
Zaliczyłyśmy razem bank, aptekę, agencję PKO, sklep z moim obiadem, sklep jarzynowy, schody, podjazdy i pytania o suczkę. Wszystko z psem na wózku.
Bardzo lubię chodzić z Frotką.
Hacker pierwszy raz ocierał się o Malwinkę tak jak poprzednio o Frotkę, której też nie ominął.

Posted

Witaj Josi...
Nie piszę nic, ale czytam dokładnie wszystko. Nawet niektóre Twoje wpisy, albo ich fragmenty, kopiuję sobie do swoich "dokumentów" w komputerze. To na przykład: "[FONT=Verdana]Sposobem na dewotki/dewotów jest cytowanie Jana Pawła II: "Jak można kochać Boga, którego się nie widzi, nie kochając wszystkiego co stworzył?". Oczywiście nikt nie słyszł tego, co Papież mówił u nas, będąc ostatni raz." Zapamiętam to sobie i mam nadzieję, że przypomni mi się w odpowiednim momencie, żeby zamknąć komuś usta. Nigdy nie potrafiłam i nie potrafię nadal spokojnie reagować na bezduszne, głupie komentarze dotyczące mojego (ale nie tylko mojego) psa i mojego stosunku do zwierząt. Kiedyś usłyszałam od sąsiada, że jestem wariatką niespełna rozumu, bo "niech Pani nie myśli sobie, ja słyszałem, Pani z tym psem ROZMAWIA !!! :crazyeye:".[/FONT]
[FONT=Verdana]Nigdy mi nie przyjdzie do głowy w odpowiednim momencie jakaś celna riposta..Nie wiem co powiedzieć, więc najczęściej ignoruję, nie mówię nic.. Może to i też jakieś rozwiązanie..[/FONT]
[FONT=Verdana][/FONT]
[FONT=Verdana][/FONT]
[FONT=Verdana]Myślę o Was stale ciepło. [/FONT]
[FONT=Verdana]Jesteście MEGAWSPANIALI.[/FONT]
[FONT=Verdana]W przyszłym tygodniu postaram się coś wysłać.[/FONT]
[FONT=Verdana]Pozdrowienia od mojego Reksia.


[/FONT]

Posted

Jasza, dla dobra zwierząt nie denerwuj się.
Częściej zbywam prymitywne zachowanie żartem ale czasami coś bardzo mnie wkurzy, np. taki pijaczek osiedlowy stale zaczepiający, który ostatnio krzyknął na widok Frotki: -jeszcze pani tego psa nie uśpiła? Spytałam pozornie spokojnie: - jeszcze się pan nie powiesił dla dobra własnej rodziny?
Najbardziej nie lubię wypowiedzi "to tylko pies" i udzielam odpowiedzi w zależności od osoby i kontekstu tego sformuowania. Niestety najczęściej tak mówią ludzie mający się za katolików, mylący "na obraz i podobieństwo" z samym Bogiem. Łatwo ich wtedy wyprostować tłumacząc, że jesteśmy tylko falsyfikatami, podróbami i jako tacy przeważnie mało lub bezwartościowi a do Boga nam daleko.
Na zarzut "Pani z tym psem rozmawia" odpowiedz, że jest z kim, z ludźmi czasami nie warto lub "nigdy pan tego nie robił? Przykro mi, nikt pana naprawdę nie kochał".
No tak, łatwo się mówi gdy już chronią siwiejące włosy, opanowanie i poczucie humoru.
W każdej sytuacji i każdym człowieku można znaleźć coś zabawnego.
Dziękuję Reksiowi za pozdrowienia.

Posted

Wczoraj szłam w deszczu z trzema psami, mijała nas jakaś kobieta i zapytała:
- przepraszam, a pani co robi z psami jek pada? Zawsze tak wychodzi?
- oczywiście, kocham deszcz.
W takim wypadku nie warto dyskutować, że pies musi.
Jak w "Śniadaniu mistrzów" Kurta Vonegata na każdym kroku.
Gdy mam dosyć pytań o Frotkę, robię z siebie niebezpieczną wariatkę, zwykła wariatka nie odstrasza. Wieszam na szyii rzemień z zębem jakiegoś zwierza, wkładam bransoletkę ze skórzanej plecionki, bluzkę z lumpexu taką bardziej dziwną, lata 60-te, wykończoną sznurowadłem przy dekolcie i spokój, mało kto się zatrzymuje. Całość dopełniają stare jeansy i jeszcze starsze, ale jakie wygodne, adidasy.

Posted

Wracałam z Frotką z długiej trasy z zakupami w plecaku. Już troche zmęczona byłam, więc przed wejściem na piętra postanowiłam chwilę posiedzieć na ławeczce koło bloku, niestety ubrana w miarę normalnie. Natychmiast pojawiły się obok na ławce dwie kobiety w wieku górnej strefy stanów średnich i rozsiadły obok. Pytaniom nie było końca a zmęczona Frotka nawet nie szczekała, moje lakoniczne odpowiedzi nie zniechęcały więc już bardziej z sobą rozmawiały. W pewnym momencie zgłupiałam gdy jedna do drugiej powiedziała:
- jacy ci ludzie są wredni, nigdy nie będą podobni do Boga, chyba że tak zewnętrznie.
Nie wytrzymałam.
- a to panie są z tej sekty, co tworzy Boga na swój obraz i podobieństwo?
Poszły sobie obrażone.
Kiedyś, chyba w Przekroju, była rubryka "Humor zeszytów szkolnych", teraz przydała by się "Humor chodników osiedlowych".

Frotka dzisiaj pogryzła Ryfkę szczekającą na moją koleżankę, którą świetnie zna i lubi. Nie tak bardzo mocno, ślady na suczce nie zostały.
Biedna jamniczka starzeje się i coraz więcej szczeka wszystkich denerwując. TZ się wścieka, gdy przy każdym swoim ruchu słyszy donośny głos psa, szczekanie gdy dzwoni telefon lub bierze słuchawkę do ręki.

Posted

Siedzę sobie zmęczona od samego rana, po trzykrotnym zaliczeniu zejść i wejść z czwartego piętra.
Pierwsze z Luną-ONką, która jest od wczoraj i będzie do środy, oraz z Malwinką, której trzeba było pobrać mocz do badania.
Drugie z Tusią, Fafikiem, Barbisią, Ryfką w torbie, Luna też chciała, więc znów wyszła z nami.
Trzecie z samym pojemniczkiem z moczem, który zabrała Ola jadąca do Arki.

Wymyśliłam genialny sposób dla chętnych na kurację odchudzającą.
Kto chce niech przyjedzie na miesiąc do Krakowa, spanie za darmo, jedzenie niekoniecznie, konieczna pełna obsługa czworonogów czyli wyjścia z domu ok. 7-dem razy dziennie, brak gwarancji na przeżycie ale jeśli uda się przeżyć, gwarantowana utrata kilogramów i wzrost kondycji fizycznej.
Kto, lubiący koty, psy, króliki, futro wszędzie i bałagan, zgłasza się?

Luna przybyła na chwilę bo Jagódka (synowa) ma w W-awe swoją wystawę grafiki i fotografii z wernisażem we wtorek (26 maj, godz. 19-ta), na który wszystkich zaprasza.
Jest to Galeria Klimy Bocheńskiej , ul. Ząbkowska 27/31
Można tam pójść z mamami (dzień Matki), babciami i kim się chce ale uwaga! 3 p. bez windy.
Mój syn, Wiktor, awanturnik z Dogo, też będzie oczywiście, ja tylko duchem o ile nie uleci w niebyt przez ten czas.

Wczorajszy dzień przeżyłam, więc już niewiele mnie dobije.
Malwinka rzuciła się na Lunę, Frotka pogryzła nieszkodliwie z Fafikiem, Luna wymiotowała jak zwykle w pierwszy dzień, Barbi wysiusiała na jej posłanie ( o co chodzi, też szmatka), koty zaczęły rozrabiac koło 1-wszej w nocy, nos Barbi czyściłam w godzinie duchów, o 20-stej odstawiłam miski z wodą na stół, żeby Malwinka już nie piła a koty mogły.
Położyłam się o 1-wszej z Franeczką na nogach, zasnęłam koło 2-giej i wstałam o 6.30.
Tak przebiega spokojna, coraz mniej wcześniejsza, emerytura.

Posted

Franeczka ostrzyła pazury o plastikowe opakowanie tytoniu "Korsarz", z którego robię skręty, potem nasiusiała na wierzch. Mokre przedostało się do środka, myślałam że okropny tytoń trochę się wzbogaci nowym elementem ale nic z tego. Dalej jest okropny.
Ex- milicjantka z trzeciego piętra boi się Luny, wystawia nos zza drzwi i czeka aż przejdziemy. Ciekawe, suka mieszkała w tym mieszkaniu przez trzy lata.
Hacker ociera się teraz i o Lunę, którą zna doskonale. Dorastał przy niej. W ogóle reszta też przestała być przestraszona, gorzej z ludźmi na spacerach mimo kagańca.
Na kilometr widać w postawie niepewność człowieka, przeważnie patrzą psu prosto w oczy stojąc frontem do psa czującego się zagrożonym, więc zaczyna szczekać.
Za chwilę opuszczam lokal z Franeczką, która ma kroplówki już tylko dwa razy tygodniowo, oczywiście z Luną na wszelki wypadek.

Posted

Witaj Josi....
Nie wiem, czy mogę tak nie na temat, ale chciałabym Cię prosić o mocne trzymanie kciuków. Ciebie i wszystkich Twoich Domowników...
W sobotę jak wychodziłam na spacer z Reksem, przed samym naszym blokiem, na śmietniku (to częste, tak przynajmniej mi się wydaje...) spotkałam młodego psiaka, takiego pod kolanka, czarnuszka podpalanego. Tak na moje oko nie mial roku jeszcze.
Nie znałam go kompletnie, więc zaraz pomyślałam, że wyrzucony.
Mój Reks nawet o dziwo nie chciał go zjeść.
Nagle patrzę, z drugiej strony śmietnika Pan z wózeczkiem, wyciąga coś z pojemnika, coś tam sobie w tym swoim wózku układa.
Pytam go czy to jego pies, On mówi, że nie, że ktoś go wyrzucił u niego na osiedlu i ten maluch chodzi z nim już od dziewięciu godzin.
Dał mu wody i kawałek kiełbasy, który razem znaleźli na którymś śmietniku. Zaczęłam go namawiać strasznie żeby go przygarnął, bo widziałam, że jakoś mu nie jest obojętny..
No, koniec końców dałam mu pieniądze na jedzenie dla psa i umówiłam się, że przyjdzie po smycz i obrożę na drugi dzień.
Potem się zastanawiałam, czy to ja jestem taka naiwna, czy świat taki porąbany, że zaczynam wątpić w swoje dobre przeczucia..
I...przyszedł w niedzielę, dokładnie o 10, tak jak się umówiliśmy..Ale bez psa. Powiedział, że Maks (tak go nazwał) jest w domu, bo nie chciał go na sznurku prowadzić, a wczoraj wieczorem ktoś go opierniczył, bo pies gonił za piłką którą bawiły się dzieci..
Wziął smycz, dałam mu jeszcze 50 zł. ( odlożone na trampki, pal licho).
Obiecał, że przyjdzie z Maksem wieczorem się pokazać, ale mnie miało nie być, więc umówiłam się na dzisiaj, czyli na wtorek, o 19.
Mam dla niego nową, porządną już obrożę i smycz ( tamtą to zrobiłam z paska od lodówki turystycznej i paska mojej saszetki na smakołyki dla Reksa ). Przepraszam za te przydługie opowieści, ale tak bardzo bym chciała, żeby się to wszystko dobrze skończyło..
Pan Piotrek wygłąda mi na dobrego człowieka. Ale dziś to się już tak stresuję, że nie przyjdzie, że pies mu nasikalł i on sie zniechęci albo co tam jeszcze..
Dlatego trzymajcie kciuki wszyscy, ktorzy to czytacie..
Jak przyjdzie to oprócz smyczy i obroży mam naszykowane jedzenie dla Maksia i kości i suche "kulki" i puszki...
Będę mu pomagać, jeśli tylko zechce taką pomoc przyjąć...
Trzymajcie kciuki mocno..
A swoją drogą Maks miałby życie jakiego mój Reksio na pewno by mu zazdrościł...Cały dzień od śmietnika do śmietnika...)
P. S. Pan Piotr mieszka w kawalerce, ma rentę ale zbierając złom i takie tam, "dorabia sobie", no ogólnie fajny Ktoś, ale i tak sie denerwuję, bo jak mi na czymś bardzo zależy, to wiadomo..Mam w głowie różne scenariusze...Dam znać jutro. Mam nadzieję, że to będą dobre wieści..
A Was wszystkich pozdrawiam...

Posted

malagos napisał(a):
to ja juz trzymam kciuki. Za psa i pana Piotrka.


Też trzymam.

Znajomi bezdomni stale opowiadają o wyciąganych ze śmietników żywych szczeniakach i kotkach.
Miałam pomysł, żeby porozmawiać z proboszczem ale on z tych ludowych, spierający chłopa z pod Olkusza - Rydzyka (jakby ktoś nie wiedział) którego ojcem nie nazwę, by nie obrażać pamięci taty.
Prędzej by spadli z ambony niż mówili o dobrym traktowaniu zwierząt.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...