Jump to content
Dogomania

halcia

Members
  • Content Count

    16,421
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by halcia

  1. Kochana Etuniu...mija m-c od Twego odejscia.Powoli odzyskuje równowage,bo po tygodniu płaczu wróciłam do Mielca,do schroniska.Te moje ukochane mordki dały mi jakies ukojenie,choc pierwszy tydz chodziłam z nimi zryczana.Ale tu jest tyle pracy,ze nie mam czasu myslec a jak wracam,padam po prostu.Na razie nie wezme psiaka,cały dzien prawie jestem w schronie,one mnie potrzebują,sprawiam im wiele radosci.
  2. Widze ,ze odnalazłas watek.Pozdrawiam.Przytul od halci Tanie :)
  3. 4 marca 2017 Etunia odeszła za TM.Wet przyjechał do domu,pomóc odejść o 14.30.Etunia wyła cała noc z przerwami i całe dopołudnie,nosiłam na rekach i modliłam sie o szybki przyjazd weta.Stwierdził rozległe zmiany neurologiczne.Dlatego ta opieka nad nią była tak trudna przez ostatnie miesiące.Ale tez wiem,ze nie popełniłam błedu decydując za wczesnie.Myśle,ze Ona dała znac,ze to juz.Ale to wszystko az niewiarygodne,bo w ten dzien chodziła,prawie biegała b.sprawnie.A jak traciła siły i brałam na rece do domu,zaczynała wyc.Nie zasnęła nawet na moment.I ciągle wychodziłysmy na spacer....straszne to było.Zegnaj moje serce,moje słoneczko ,mój mały twardzielu .Grób był wykopany półtora roku temu,potem w mrozy gdy miała kryzys od nowa podkopałam.I lez juz tam moje serce,juz nie wyje,teraz ja wyje drugi dzień."Taka miłość sie nie zdarza"Piękna,zaborcza i niesamowice mocna.Żegnaj najdroższa,na zawsze w pamięci i w sercu.Rozpacz.
  4. Rano jeszcze Etuś chodziła...teraz mam wrazenie.....leży cichutenko,przytulam,nic sie dzieje, oddycha ledwo ledwo..weta nie wzywam...Ku.....! Moje serce,moje słoneczko.
  5. Pare zdjec wywróconej Etusi i wciskającej sie w trudne miejsca podałam Szpilce.Jesli jest jeszcze na dogo ,to pomoze wkleic,jesli nie to z FB bede z barb kombinowac...jak mi Patrycja prześle z karty...Dzis np po 3 dniach jeden z posiłków zjadła prawie sama,bez wciskania.
  6. Zdrowych Spokojnych świąt dla wszystkich kibicujących Etusi.Dla Was i Waszych zwierzaków.
  7. Oooo,Sabinka!A dałas rade wszystko poczytac co przeszłysmy?Teraz jest niefajnie,nie wychodze z domu praktycznie,bo to mimo braku sił,jest straszny raptus.Czyli spi a jak sie zerwie,od razu moze spasć ,"skoczyc",połamac sie.Jest gorzej niz z Filipem,bo Filip lezał,i te 2 godz mogłam wyjsc,bo wiadomo było,ze nic sie nie stanie.Tyle,ze był cięzki do noszenia.Etka jest przegrzeczna,ale walczy i nie godzi sie z niesprawnością.Wszystko to podrzuty ,pady,wiercenie gwałtowne,przerzuty do zmiany pozycji.Sama nie wstanie nie zejdzie/a nie ma mowy o legowisku,kocyku../tylko łózka.Jesli sie wybudza musze trzymac,ostroznie zestawic,pilotowac/trzymac/kilka min/jak złapie pion chwilke chodzi i potem wywraca sie i wiosłuje na 4 łapki z przerażającą predkoscia.Trzeba podniesc połozyc i za chwile sie zrywa,ze chce zejsc i tak mija dzien.Karmienie nieraz przypomina tuczenie gesi.Dupeczka sucha ,koscista,kregosłup wyrazny.Na zewnatrz w miare idzie,powolutku,ale szybko marznie . W Mielcu znów siedziałysmy pół roku i codziennie byłam w schronie po 3-4 godz i to były moje "ostatnie wyjscia"Rano jak pospacerowała,spała na pewno do 11.30.Teraz juz nie.Orzechowce byłam ze Szpilka z wizytą i darami rok temu.
  8. Dawno nie pisałam,bo sama nie wiem co pisac...Zyjemy obie,ale łatwo nie jest.Do tego upały,duszno,Etus niemarwa,ale walczy,zeby wstac,zeby isc...Musze byc do pomocy,miec na oku cały czas,jak nie spi,czesto chce zmienic pozycje,sama nie daje rady.Czasem,rzadko,tak jakos szarnie sie zrywem,ze wstanie...ale długo nie ustoi.Jak zniose i postawie na nózkach,potrzymam...idzie.Jak sie odrobine "rozchodzi"po paru metrach próbuje po swojemu pędzic i wtedy zaczyna sie:potykanie,wywracanie..tak od przodu na pysio i mostek.A nie ma szans,by szła wolno jak stateczny stary piesio.Jakis "ekspres napęd"w głowie został,a nózki juz nie wyrabiają.Je,choc długo trzeba miske przed nosem trzymac,zachęcac.Sika zdecydowanie rzadziej...nie wiem dlaczego,pogadam z wetem,jak wróce do Rz-wa.Bo ona dalej nie pije tylko wode dodaje do jedzenia.
  9. To jest mała królewna,której na stare lata udało sie dostac "panne służąca"/czyli mnie :)kolezanka czasem przychodzi i móĻwi,ze nie uwierzyłaby gdyby nie widziała...I ze świetnie sie dogadujemy.Jak Etunia ma focha,to pytam czasem mało elegancko"no to ku...jak nie tak,i nie tak ,to jak chcesz,co chcesz?"ona po swojemu burczy,fuka,"gryzie"az w koncu wyczaje o co małej chodzi.Albo czasem złosci sie i "gryzie"/nie dociska,no i trzeba miec przednie zeby zeby ugryzc/a ja na to"a gryz jak ci to pomaga w czymś :)ale finał zawsze taki,ze odgadne o co jej chodzi,bo ona raczej nie ustępuje :) Jedzenie:je,spi z nosem w misce,nagle sie ocknie jak chlasnie jezorkiem,to makaron ze swoch oczu i włosów zdejmuje.W łozku tez mamy czasem zaschniety makaron,bo on albo ucieknie spod jezorka,albo ze szczerbatej buzi wypada jeszcze chwile po jedzeniu....tak,ze taka nasza codziennosc.Jak sie poskarzyłam,ze słaba...to Etka wieczór po wielu dniach pokazała mi .."a NIE!" i po rozruchu poszła całkiem razno.No i tak to z małą :)
  10. Dzieki za zaglądanie.Etus tez mnie od poczatku tresował głownie na obecnosc przy niej.Robi to subtelnie cichutko..np pancia sie kąpie na górze,kiedys ja brałam ze sobą i tam sobie spacerowała co chwile zaglądajac do łazienki.Teraz sie boje ,bo idzie przed siebie jak taran,boje sie,ze zleci ze schodów.Wydaje sie,ze np spi.Wracam,Etka wisi przednimi łapkami na sofie/nie daje rady wskoczyc/ale tez nie ustąpi,by połozyc sie na dywaniku,kocu,czy legowisku.Tu zaplanowała,tu spędza dzien,i czeka na pancie az ta pomoże.Czyli pewnie pół godz kąpieli.Wczoraj myslałam ze dostane zawału.Ok 22 miałam wykapac wnuczke i przeczytac bajke,a Etus spała.Schodze 25 min pozniej,,a Ania mówi,ze Etka sie platała pod domem.I wyszło na to,ze kapneła sie,ze nie ma nie koło niej,pociagnęła łapka drzwi naszego pokoju i poszła szukac.Raz ze zmarzła,dwa...córka zostawiła brame otwarta jak jechała oddac auto,wiec mogła "uciec"/tu po ciemku nie znalazłabym czarnego małego psa/,bo ona nie ma orientacji kierunku jak wołam,nawet gdyby słyszała.Dobrze,ze Etki spacery z jej wyboru odbywają sie tylko wokół domu.I to był tez jakis bunt,poszukiwanie,bo zawsze wieczorem jestem koło niej.I tak pomimo ze mam na oku non-stop,jedna zmiana harmonogramu i mogła byc tragedia. Etus od 20 spi zawsze jak zabita!A tak skonczyło sie tylko podsiusianiem łózka .
  11. Hej,miałam wczoraj właśnie pisać,ze Etka mi młodnieje,ale bałam sie chwalic i faktycznie dzis pomimo,ze chłodniej ma gorszy dzień.Ale ogólnie nie jest zle,na spacerek chodzi dosc powoli ,ale wraca biegusiem,jakby dom miał jej zginąć. Szczególnie jak sie załatwi robi sprint w kierunku domu.Czasem pomyli w która strone,ale ponieważ zawraca,to przewaznie dobrze,tylko np minie dom :) Za to ostatnim czasem była o dziwo samodzielna jak nigdy.Rano przed 6 jak chciała sioo,przechodziła mi po twarzy,/bo śpimy pyszczkami przytulone/wychodziła na ogród sama,robiła okrążenie i wracała spac do łóżka :)Ja tylko pupe macałam,czy było siku :)Kiedys było chłodniej i okno było ustawione uchylnie,wtedy wstała,sprawdziła i kucneła na dywanie siurneła i wyłazi na łózko.Ona nie daje mi 5 min jak sie cos chce.Wszystko jest na juz :)I tak,znosze,wysadzam na sofe,ale jak sie dobrze rozchodzi na spacerku to na łozko sama wskoczy,tam ma podwyższenia.Czyli ze snu jest zle,bo zastana,musze pionizowac,podtrzymywac,pilnowac by sie nie wywróciła,ale jak juz przejdzie pare metrów,to jest dobrze,a potem jak wraca,to szybciutko.Apetyt jest,karmie 4x.Tącholerną trzemieline na wszelki wypadek obskubuje z owoców zanim dojrzeją.Przynajmniej od strony kostki brukowej.
  12. U nas...nazwe to "odpukać" :)Czyli apetyt dobry,koo ładne,wątroba chyba w porządku.Siedzimy w Mielcu,ja jezdze do schroniska od 7.30 do 11.30,bo Etusia wtedy ZAWSZE spi.Na spacery nosze z II pietra,stawiam na nogi i wtedy Etusia pędzi po swojemu,az osłabnie,wtedy wolniej,ale mamy to wszystko wyliczone ile obleci :)W domu,dużo śpi,ale z chodzeniem gorzej.Lubi krążyć dookoła, wiec byłam zmuszona poodsuwac pene rzeczy,niech sobie krąży.Obleciałam tez szmateks ,żeby nakupic różnych sztywnych niby chodniczków i obłozyłam te miejsca krążenia by sie nie wywracała/ślizga sie/Po prostej chodzenie jej nie wychodzi,bo dojdzie głową do ściany i stoi bezradnie,sama nie nawróci....kiedysz weszła do szafy/bo wietrzyłam,po pól roku nieobecnosci....no i zginął mi pies na 32 metrach,przy zamknietych drzwiach.Tak,ze musze byc czujna non-stop,trzeba tez pomóc wskoczyc na łóżko.Wynosze/czyli spacer/ok 7,o 12,ok 16 i przed 20.I to czai jak w zegarku.O 12 spaceruje,je i potem spi jeszcze godz.Wtedy wypadam szybko na zakupy.Jesli upał,tylko sioo w poblizu bloku i wracamy.Wszystko mamy opracowane perfekt :) Ps.NIE jestem w stanie nauczyc jej chodzic powoli,jedzenie...miske musze trzymac w rekach wyżej,bo nogi sie rozjeżdają,czesto mi miske z rąk wytrąci,bo je,je i nagle 2 szybkie okrązenia i wraca je.Ten cholerny makaron mam na nogach, w kapciach,we włosach,i na poscieli...bo zrywy sa gwałtowne.Takie mocne ADHD,albo cos z głową,sama nie wiem
  13. W sobote rano popędziłam jeszcze do schronu na 2 godz.i o 9 wyruszyłysmy z Etką do Rz-wa.W drodze rozglądała sie,nie spała jak dojechałysmy okrążyła dom zjadła i padła :)Spała prawie do 15,czyli przełożyła na pózniej to ranne spanie.Na razie odpukać,za tydz wracamy do Mielca i chcemy zostac tam m-c.A potem zalezy,od samopoczucia,upałów....
  14. Jestesmy od wtorku w Mielcu.Pierwszy dzien był nieciekawy,Etka troche sie denerwowała"nie mój dom,nie mój trawnik..."ale juz na drugi dzien było w porządku.Znosze po schodach,spacerujemy/tylko ona goni zamiast isc spokojnie/potem pada spac a ja jade do psiaków do schronu na 3 godz.,jak wracam,mała jeszcze spi. Wszystko odpukac :)W domu gorzej ale to i tu i w Rzeszowie,na podłodze czasem sie nogi rozjadą,czasem wlezie pod krzesła i czołga sie by wylezc,czasem wejdzie w ściane...czasem przy poslizgu sie zsiusia.Leki mamy.
  15. Tak,stabilna o ile to mozna nazwac stabilnością.Czyli raz ledwo idzie,a za 3 godz pędzi ledwo wyrabiam...:) Czasem wskoczy sama,10 x nie. Czasem czeka na pomoc/podtrzymanie-podniesienie za pupe,czasem złosci sie i dziabie nawet w twarz./bezkrwawo,ale odczuwalnie :)..Koo ładne,apetyt w miare dobry.Teraz 3 .05.chcemy zaryzykowac jazde do Mielca,musze zagladnac do mieszkania i podrzucic rzeczy do schroniska.Jak sie bedzie dobrze czuła w Mielcu i da sie nosic po schodach bez buntu i gryzienia zostaniemy troche.
  16. A Etusia jak to Etusia,raz słaba raz mocniejsza,raz prawie chodzic nie daje rady a czasem wskoczy jeszcze na sofe bez pomocy.Ale musze być przy niej bo nie pewnosci jaka kondycja jest w danej chwili.Czasem da sie wziąść na ręce i zestawic na podłoge,czaem gryzie.Czasem zje sprawnie,czasem karmie przez pół godz.trzymając miske przed noskiem,bo je powolutku z namysłem i na raty..Tyle,ze koo w porządku. 21 IV u Etusi bez zmian.Raz ,jedyny chciałam wyjsc po południu do kolezanki na 2 godz.Etek czuła i niesamowicie pilnowała.Ale był to tez jej mocniejszy dzien,gdy dawała rade wskoczyc sama.Poszłam.Jak wróciłam,to myslałam ze psina mi zwariowała...wypadła z domu zanim zapiłam smycz i goniła dookoła domu niezłym sprintem.Wyglada na to,ze tak objawiła radość.Potem zasneła ,a drugi dzien znowu "nijaka" czyli lezenie,czuwanie,spanie...
  17. Basiu,dziekuje :) Wszystkim kibicujacym Etuni życze również zdrowych spokojnych Świąt.I dziękuje,ze jesteście.
  18. Z Etusia coraz gorzej...łapeczki nie utrzymuja ciałka,wywraca sie. Wstac samodzielnie w ogóle nie może,musze pomagac,a Etus nie chce i gryzie.Tzn chce wstac,ale sama,a sama nie daje rady.Rano jeszcze udało sie zrobic kilkanascie metrów za brame,szła powolutku...Guzek w miejscu operacyjnym odrasta.Apetyt słaby.Nie wiem co bedzie...Udka straciły jędrnośc,czyli powoli zanikają mieśnie..Cholernie smutno
  19. Robi sie smutno...Etusia troche wymaga pomocy.Tzn jak pośpi nie moze sie pozbierac by wstac.Nózki troche odmawiaja posłuszenstwa.,takie "miękkie"ze nie moze ustacJak próbuje pomagać złości sie,burczy,usiłuje gryżć.Nie zawsze,ale często.Najgorzej dobudzić ją pod wieczór koło 20 i wyprowadzić.Wtedy całą sobą pokazuje "spadaj,chce spac".No musimy wyjsc ostatni raz,wiec gryzie albo rękaw,albo zegarek.Jak sie juz rozrusza to pędzi po swojemu i ogonkiem merda.Spacerki są,a jak pada albo jest zimno,to sama wymysliła ze spacerowac mozna w domu i krąży wokół wyspy kuchennej,bo tu wie,ze nie pobłądzi i ma mnie na oku.Koo ładne,apetyt mniejszy.Co 20 dni dokupujemy leki wątrobowe .bo tych kapsułek jest 40,ona bierze po 2.I tak siedzimy w domu,bo raptusek moze skoczyć nim nogi rozprostuje/czyli spadnie na ten chudy mostek/,no i trzeba pomagać do wskoczenia na sofe.Przy tym wręcz sprawdza czy ją asekuruje.To jedyna dopuszczalna forma pomocy.Zasypia na ramieniu,przytulona..potem w nocy chwiejnie sie przemieszcza,ale nad ranem znów chce spać w objęciach.Dziś znowu napędziła mi strachu takim "nieprzytomnym spaniem...ale jednak w okresie posiłków i spacerów jakoś sie zbiera. Poza tym Etka zgrabniutka,ciało fajnie"nabite"pomimo ze szczupła,no i jak chce cudnie domaga sie pieszczot.Tak "dopadnie "do mnie i mocno przytuli pychola.Wtedy sie całujemy,chuchamy i takie tam ..:) i plujemy :)/ona./Tzn gwałtownie kichnie,albo gwałtownie potrzepie łepkiem ...efekt ten sam.Rano jak Etus pozbiera sie juz na nogi,staje nade mną i energicznie /jak zawsze/trzepie głowa,uszami...i wtedy opryskuje mnie sliną i sioo,takie bryzgi lecą z jednej i z drugiej strony.Dodam jeszcze,ze byłysmy u weta ciąć pazurki i wycisnac pupe.Rozmawiałam,powiedzieli ze to niestety starość...
  20. Etus w normie,choc zdarza sie ze wlezie w miski,czasem nie uda sie wskoczyc,trzeba za pupe podrzucić na sofe,czasem pomyli kierunki idac do drzwi,to zdarza sie rzadko ale wtedy panikuje./ja/Wczoraj rano zwymiotowała takim rzadkim żóltym...ale ogólnie apatyt ma,,koo w porządku.W nocy ładnie śpi,przed południem tez spi mocno i wtedy max na godzinke robie wypad do miasta.Leki wątrobowe kupuje i podaje cały czas.
  21. Jeśli tylko bedziesz miała siły...no i czas,to sie wybierz,zapraszamy.Taka kuzwa pora roku i pogoda,ze wiele nie trzeba by sie zaziębic.
  22. Ogólnie dobrze,apetyt niesamowity,półtora kg piersi znika za 3-4 dni,leki podaje,Etka ma siły wyskakiwac na sofy,jedyny problem to ze mam zsiusiana kołdre.To sie zdarza co 2-3 dni,ok 2 w nocy bez dawania sygnału,jakby bezwiednie. Wychodzimy ok 20,nie ma szans jej wyprowadzac pózno ,bo jest "nieprzytomnie zaspana" Kiedys jej to wystarczało i spała do 8.A Etus chce spac ze mna a nie na legowisku.Etka ogólnie w dzien spi,z właczonym systemem czuwania.Czyli kazdy zamiar wyjscia wyczuwa.Wychodze w zasadzie raz na 2-3 dni,jak złodziej,kiedy mocno zasnie i góra na 30-40 min./"drzwiami "ogrodowymi z mojego pokoju,na palcach.. Jednak kazde ciut inne zachowanie powoduje u mnie niepokój...
  23. Nie wiem,naprawde tego nie podejrzewam,bo ja z niej oka nie spuszczam.Nigdy nigdzie nie była na moment sama,nawet na ogrodzie,bo jesli nawet jest cos gwałtownego i nie zdaze sie ubrac to jestem w otwartych drzwiach i widze co robi.Była jeszcze raz Szpilka z Tajem,Taj został mocno i groznie oszczekany póki siedziała przy panci.Jak Taj wychodził zsadziłam ja z sofy/energia mniejsza/to szła zgodnie obok niego na ogród.Taj do domu,ona sio.Moje życie te 2 lata toczy sie głownie wokól niej,zeby je miała jak najlepsze.
  24. Miała,bo wczoraj bardzo duzo zjadła,przedwczoraj tez.Dzis rano ;uwaga,szaleje skacze ze nie mozna tego opanowac. To chyba radocha po zrobieniu koo,wczesniej na spacerach mi tak robiła./ze jak zrobiła koo to spintem pedziła do domu/Przerwała ranny posiłek,skoczyła,pędzi ja za kaftanik,ona na ogród.Zrobiła wielką koo.Za chwile jeszcze raz.Za chwile jeszcze na chwile i wtedy było troche rzadkiego w normalnym kolorze/wczesniej twarde.W nocy poszła na gazety i chodniczek dla niej sikac.Ma taki power jak rok temu.A apetyt-wczoraj w ratach zjadła chyba 2 piersi kurczaka zachłannie i szybko,prawie wyrywała z rąk jak dokładałam.Po ogrodzie tak pędziła ze złamała kruchy krzak. Ja juz tu pewnie sie wydaje niewiarygodna,ale przysięgam opisuje dokładnie,a te "zwroty"i ich gwałotowność jest niesamowita.Przy największe fantazji nie byłabym w stanie powymyslac takich rzeczy jakie funduje jej organizm.
×