Jump to content
Dogomania

halcia

Members
  • Content Count

    16,421
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by halcia

  1. Kochana Etuniu...mija m-c od Twego odejscia.Powoli odzyskuje równowage,bo po tygodniu płaczu wróciłam do Mielca,do schroniska.Te moje ukochane mordki dały mi jakies ukojenie,choc pierwszy tydz chodziłam z nimi zryczana.Ale tu jest tyle pracy,ze nie mam czasu myslec a jak wracam,padam po prostu.Na razie nie wezme psiaka,cały dzien prawie jestem w schronie,one mnie potrzebują,sprawiam im wiele radosci.
  2. Dziękuję Wam za wsparcie.Na razie jestem zryczana i ogłupiała.Całe dnie toczyły sie wokól Niej...a teraz taka straszna pustka.Na kazde stuknięce sie zrywam..ze Etunia,pojechałam na zakupy,wracałam galopem,pod domem uświadomiłam sobie...Po Co???przeciez Jej juz nie ma.Wszystko mi leci z rąk...Miałam przeciez juz trzy psy,po śmierci pierwszego wyłam kilka dni i piłam.Filipa i Nutke jakoś lepiej zniosłam..bo jak odeszła Nutka to był jeszcze Filip wymagający opieki,jak odszedł Filip,to juz była dzikawa Etusia.I nastał 24 godziny związek,wzajemne uzaleznienie,miłosc ogromna i ostatnie miesiące uciążliwa opieka.Niby od ponad roku byłam przygotowana na Jej śmierc...okazuje sie ,ze jednak nie.Absolutnie nie.Ta kruszynka zabrała mi serce i nie radze sobie bez niej.Elficzkowa,Malgoska,barb,beataczi...dziekuje,ze jestescie ze mną i z NIą.Juz nie przyluli sie cudnie w nocy, ostatnio sie ciągle tuliła,kładła łepek na mojej szyji,jakby czuła że ostatnie chwile.Ostatni dzien była inna.Prężyła sie na rekach jakby nie chciała,jakby jej było zle...chciała tylko chodzic,a aż tyle siły nie miała.Lezy sama w ciemnym grobie.Przemęczyła mrozy,łapinki podwijała,upadała,teraz słoneczko,a Ona juz nie wyjdze na słoneczko.
  3. 4 marca 2017 Etunia odeszła za TM.Wet przyjechał do domu,pomóc odejść o 14.30.Etunia wyła cała noc z przerwami i całe dopołudnie,nosiłam na rekach i modliłam sie o szybki przyjazd weta.Stwierdził rozległe zmiany neurologiczne.Dlatego ta opieka nad nią była tak trudna przez ostatnie miesiące.Ale tez wiem,ze nie popełniłam błedu decydując za wczesnie.Myśle,ze Ona dała znac,ze to juz.Ale to wszystko az niewiarygodne,bo w ten dzien chodziła,prawie biegała b.sprawnie.A jak traciła siły i brałam na rece do domu,zaczynała wyc.Nie zasnęła nawet na moment.I ciągle wychodziłysmy na spacer....straszne to było.Zegnaj moje serce,moje słoneczko ,mój mały twardzielu .Grób był wykopany półtora roku temu,potem w mrozy gdy miała kryzys od nowa podkopałam.I lez juz tam moje serce,juz nie wyje,teraz ja wyje drugi dzień."Taka miłość sie nie zdarza"Piękna,zaborcza i niesamowice mocna.Żegnaj najdroższa,na zawsze w pamięci i w sercu.Rozpacz.
  4. Dochodze do wniosku,ze to okropne wycie to jej sposób komunikacji.Ze np:za zimno,za goraco,jak jest przykryta,ze chce sikac,ze trzeba pomóc wstac ,zmienić pozycje,przytulić,itp...Etuś w zasadze nie szczeka nigdy.Jak żył Filip to cieszył sie wyjąc.Jak Etka przyszła do domu i ja np wracałam,Filip wył z radosci a po kilku dniach Etka razem z nim w duecie.Pewnie myslała,ze tak własnie trzeba,bo ona mocno podglądała Filipa i moją opieke nad nim.Po śmierci Filipa za jakis czas jej to przeszło .Teraz to wycie jest tak nagłe i głosne,ze juz nieraz wyleciało mi cos z rąk.Ale...Kiedys wyła w nocy,odkryłam kołdre...przestała.Kiedys przykryłam...przestała/bo obsługa w nocy jest ciągle/Wczoraj zaczeła wyc koło 24,zestawiłam na podłoge/na koce/chciało sie sikac/bo ona jak jest mokro na zewn.sika czesciej/Wczoraj rano wyruszyła na biegi dookoła domu/przeżyłam szok,bo takiego tempa nie miała dawno,ale potem padła i nie chciała nawet spacerowac...no i bądz tu mądry?Ona jak chce na spacer to sie gwałtownie kręci,alboraz zawyje,i pomaga mi jak ją podnosze.Jak nie chce,jest taka wiotka,nie pomaga mi w ponoszeniu jej i czasem dziabnie w twarz ostrzegawczo,buntowniczo.Nogi słabe,/choć i z tym róznie/łepek myśli wybiórczo,ale charakterek ma mocny to jedyna pewna rzecz.W małym ciałku,duży duch.A dupina ..szkielecik! 2 marzec.Stan Etki taki jak był.Czyli raz idzie,pare razy nie bardzo...wywraca sie.Kazdą potrzebe/zmiana pozycji np/sygnalizuje alarmujacym wyciem.Jak próbuje chodzic,obija sie po kątach,wszystko jest zagrożeniem.Kryzys odpukać,nie powtórzył sie.
  5. Naprawde ciężko odpowiedziec co u nas,bo każdy dzien,a nawet w ciągu dnia jest inaczej.Przez ten czas,było tak,ze 2x w tyg.podejmowałam decyzje.ze pewnie juz...ale zawsze czekałam do następnego dnia,zeby nie postanowic pochopnie.A Etka kolejny dzień mi wynagradzała.Była jeszcze jedna noc,że wyła,ale juz rano szła ładnie i do tego...szok, merdała ogonem.Ogłupia mnie totalnie swoimi zmiennymi stanami.Ja juz mysle,ze ona jesli cały dzien przespi,nudzi sie w nocy.Ale to ze śpi,nie znaczy,ze moge wyjść,spi na włączonym czujniku.Jesli wyjade,/30 min/zawsze cos sie "stanie"A to głowa włozona w ratanowe meble,a to wywrócona w paskudny sposób,ze ciężko odgadnąc która noga która.Ma głowe albo nogi wbite w nieprawdopodobne miejsca,które w życiu nie przyszły by do glowy.Dla niej zagrozeniem sa nawet malutkie uchwyty na żaluzje na dole okna/obdarła udo z siersci/juz zarasta/Ona moment wyczai ,ze mnie nie ma obok i wyczynia cuda by mnie odnalezć,albo wywołac poczucie winy ze wyszłam.Ten tydz.odpukac,chyba czuje wiosne,jest zdecydowanie ożywiona.Z jedzeniem cyrk,picie z łyzeczki/od 1.5 roku/O koo,sioo,zawiadamia gwałtownym kręceniem i zawsze robi na spacerkach.Teraz znów chodzi ładnie,w domu gorzej,ale bez skarpet daje rade,a 2 m-ce nie było szans.I wszystkie sygnały gwałtownie,natychmiast...gdybym nie była obok,natychmiast spadnie podrzucając ciałkiem,a na dole nie ma mowy by ją połozyc.Najlepiej jej na kolanach albo tak w pionie/pupa na kolanach,łepek i łapki na szyi.Tak moze spędzac cały dzień...ja niekoniecznie :)Znowu wygląda na to ,ze wraz ze słoneczkiem zbiera sie do życia.A tfu,tfu tfu,znowu grobek podkopywałam głębiej podczas tych mroznych dni...bo tak to wtedy sie zapowiadało. Mam świadomosc,ze ostatnio podczas choroby sama sobie tak zgotowałam swoją nadopiekuńczoscią,ale to wtedy wyglądało,ze to ostatnie jej dni.Od tej pory mija prawie póltora roku...a ona ma jelenia który jest na kążdy jej ruch.Miała tez takie dziwne drgawki w miedzyczasie...
  6. Ciagniemy dalej.. wczoraj rano juz miałam dzwonic po weta,ale jak wzięlam na rece,kurczowo objeła mnie za ramiei mocno sie wtuliła.Odebrałam to jako"powalczmy jeszcze"Ale ten paskudny kryzys,jakby letarg minął.Nie jest dobrze,ale mam jakąś pewnosc,ze ona chce życ,mimo,ze taka niesprawna.U niej siła została głownie w chakterze i woli życia.
  7. elficzkowa,dziekuje.Jestem z nia sama w domu.Nie jeczy,nie rusza sie poczekamy do rana,nie ma objawu bólu,niepokoju.Po prostu po raz pierwszy nie ustawie jej na nózkach,nie ma szans na 2-3 kroki.jeszcze ok 14 wepchałam troche jedzenia.A ostatno widac,ze coraz słabsza,samodzielnie nie zje absolutnie nic,ale miała swoje godz.do wstawania,siusiania,jedzenia./zaczynała sie kręcic i zawsze byłam do pomocy/I w jeden dzień nieraz było krańcowo różnie.Przewaznie po południu bywała mocniejsza.Teraz zle to wygląda...Ale Etka twardziel...więc czekamy...Ja juz sie boje pisac,czy jest tak czy tak,bo za 2-3 godz jest inaczej.Ale dzis słabiusieńka.Moze jakis kryzys..,ostatnio słabła,prowadziłam na takich pasach by nie upadała. Ale koo ,sioo było prawidłowe,tylko sił ubywało.jutro sie pewnie okaże.Na wczesniejszej stronie fotki..
  8. Rano jeszcze Etuś chodziła...teraz mam wrazenie.....leży cichutenko,przytulam,nic sie dzieje, oddycha ledwo ledwo..weta nie wzywam...Ku.....! Moje serce,moje słoneczko.
  9. Udało sie,dzieki Basiu za wskazówke :)Wycie Etki się nie powtórzyło,wiec nie mam pojecia o co chodziło poprzedniej nocy.
  10. Basiu,ogromnie dziękuje,jeszcze 2 wysłałam.Tu chciałam Wam zobrazowac w jakie miejsca sie pcha,zamiast chodzic tam gdzie miejsce.Skarpetek ma 4 ,ale po paru krokach zawsze 1-2 spadną.Chodniczki nic nie dadza,bo przestrzen b.duza,a ona i tak wlezie miedzy doniczki,za fotel,za tv,pod krzesła...taki jej psi upór.To ostatnie zdjecie...jesli by mnie nie było,to tak wiosłuje ze do krwi zedrze skóre z paluszków.Wychodze 2 x w tyg na zakupy,a ona zawsze to wyczuje.Nawet kaleka nie jest tak przykuty do domu,jak ja przy niej.Ale nie potrafie jej zostawic...
  11. niestety,chyba cos zle...odmawia jedzenia,juz nawet na wpych cięzko.Ostatniej nocy zrywała sie co moment i wyła,/ale tak bardziej awanturniczo/rzucała sie.Pomyslałam,ze cos jednak boli i trzeba bedzie "pomóc"...Ale teraz w dzien,spi/moze odsypia/b.spokojnie.Zjadła odrobine kurczaka,z reki,troche zmuszana,troche dobrowolnie.Nie mogło chyba bolec w nocy a w dzien nie...poczekam na tą noc,czy bedzie spokojna.Ogólnie słabo z chodzeniem,słabiutko z jedzeniem,ale siły złoscic sie ma.W nocy ,w łozku mało co mi zebów nie wybiła tak podrzyca główką
  12. Pare zdjec wywróconej Etusi i wciskającej sie w trudne miejsca podałam Szpilce.Jesli jest jeszcze na dogo ,to pomoze wkleic,jesli nie to z FB bede z barb kombinowac...jak mi Patrycja prześle z karty...Dzis np po 3 dniach jeden z posiłków zjadła prawie sama,bez wciskania.
  13. U nas nieciekawie i smutno.Etus schudła 2 kg,czyli stała waga 9,8 zmieniła sie w 6,8.Z jedzeniem problemy,w zasadzie wpycham za kłem z boku,tyle ze wspołpracuje...uchyla buzie i połyka.Czasem jednak zacisnie paszcze i wtedy nie ma sensu wpychanie.Z chodzeniem tez strasznie,bo na zewnatrz zimno wiec podwija łapki i upada,a w domu łapie poslizg i tez upada.Dywanu tu gdzie spędzamy dzien nie ma,ale dywan nic by nie dał ,bo ona porusza sie "zakamarkami",bokami,...wlezie w buty,w doniczki,w kaloryfer ,pod krzesła,za sofe pomimo ze tam wąsko,a bardziej dosunąc sie nie da..Kupiłam skarpety,zakładam jej,ale dłuzej trwa załozenie niz jej chodzenie.Jesli wyjde/góra 2 x w tyg po 30 min/zawsze zalapie i szuka.Konczy sie to pokaleczonymi paluszkami,pomimo ze zamykam w pokoju wyłozonym chodnikami,kocami,poobklejanym tasmami/meble,spód drzwi/.Zawsze znajdzie dziwną "dziure" gdzie moze byc dla niej nieciekawie...taką ma skłonność.Kiedys szukając mnie nie wiem jak wyrwała kontakty,antene TV i tez była pokaleczona.A z drugiej strony stara sie przytulac leżec objęta,przytulona,albo np częściowo na kolanach.Najgorsze,ze ta jej gwałtownosc została.Gdyby chodziła wolniutko...wywracała by sie mniej.Ona potrafi sie zerwac w nocy i skoczyć,spaść za łozko przez moją głowe/bo spimy obok głowami/,zanim ją złapieNiby śpie czujnie ale to jest sekunda.Odpukac nic sie nie stało,ale strach mam non-stop. Pilnuje wagi,jesli bedzie leciała w dól....a Etus bedzie coraz słabsza...
  14. Szczęśliwego Nowego Roku życzy halcia z Etusią.Etusia rocznikowo wkroczyła w 18 roczek,bo jest z 1999 roku.Dziękujemy za życzenia :)
  15. Zdrowych Spokojnych świąt dla wszystkich kibicujących Etusi.Dla Was i Waszych zwierzaków.
  16. Dzis mija 3 latka odkąd mały twardziel ma dom. Dalej jest róznie...raz idzie powoli ale w miare dobrze,czasem kłopot z chodzeniem.Czasem odmawia jedzenia,czasem je ze smakiem.Teraz ma faze ,ze woli namoczone chrupki,nawet watrobowe,których wcześniej nie chciała jeść.Leki podawane cały czas,ale to zalecza wątrobe a nie starość i niesprawne w domu nóżki.A ja waruje przy niej całymi dniami.Jestem...mała śpi.Wyjade 30 min na błyskawiczne zakupy,mała sie uaktywnia w poszukiwaniu i zastaje leżąca na podłodze i kwicząca w proteście.
  17. Najlepszy dowód zeby nie pisac dała mi dzis Etka.Szła sprawnie iiiiiii merdała ogonem.Oczywiscie nie tak energicznie jak wczesniej ale ODPUKAĆ nie było zle w porównaniu do tego co było przez ostatni miesiąc.Nie wiem czyta co pisze,czy co?Największy szok przeżyłam widząc pracujący ogonek,wolno,ale dość rytmicznie
  18. Nawet nie pisze,bo nie wiem co pisac.Staramy sie,ale ...Etus ,chudnie,marnieje pomimo,ze je.To jedno jedzenie trwa czasem 15 min czasem 40,trzeba namawiac ,wtykac,podtykac 4-5 razy dziennie.Czasem wciskam ,bo nie chce jeść,wtedy pozłosci sie i je.A czasem je sama,tylko trzymam miske.Musze,bo sie nie schyli nawet leżąc,i robi gwałtowne podrzuty ciałem,albo wytraci miske albo próbuje wstac,włozy tam łapine.Nieraz lize,ize i nic nie ubywa.Czasem je energicznie/ale to moment/,ze ledwo miske utrzymam.Rzuca sie bo chce wstac,podniesc sie a nie daje rady.Czasem idzie jako tako powolusienku,czasem sie zatacza,czasem ma chód jakby kazda noga była osobno,czasem jakby z konia zsiadła.Nie da sie opisac,bo nie ma zadnych reguł ,ani nie jest jednostajnie gorzej.Wiem ,ze jeszcze nie czas...z zachowania czasem wygląda,ze niedługo,a z twardego charakteku...ze jeszcze długo.Czasem na krótkim spacerze zatacza sie i wywraca,zawsze leci na buzie,a potem po południu idzie dosc sprawnie.Najgorsze jest to,ze jest zimno,po domu nie moze chodzic,złosci sie,zrywa,wiec wychodzimy co 1-2 godz na 3- 5 min.Czuwa,nie ma mowy o opuszczeniu jej.Mało teraz spi,choc leży,bo pewnie mało ruchu.Jeden dzien sika 7 razy,ja juz panika ze moze nerki...potem sikanie 2-4 x.Ja jestem zdołowana i zmęczona,ona wie,ze ma opieke i jakos to znosi.Ze spacerku po 20-30m ja przynosze,bo kładzie sie i podwija nózki z zimna.Czasem przejdzie sporo jak na nią. a od ok m-ca nie merda ogonkiem,czasem jak wracamy to tak co kilka kroków ruszy,ogonkiem tak niemrawo..Czy to ,ze nie merda ogonkiem o czymś świadczy?Czy po prostu brak sił?
  19. Myśle,ze tak,choć jeszcze mocniejsze jest pilnowanie mnie.Spi i chrapie jak siedze obok.Rusze sie,nawet do wc, moment spadnie,bo czuje ze zniknęłam.Jestem,wywróci sie nie wiosłuje,czeka ,bo wie ,ze podniose.Wyjade na pól godz/niby spi mocno/ .... wracam...rozpacz,lezy jak żaba,wiosłuje,wyje,a serduszko wali jak oszalałe.
  20. Etunia jest nieustającą zagadką.Czasem nie chce jeśc,a w miare dobrze chodzi.Czasem zle chodzi,zatacza sie,a je w miare dobrze.Teraz krótki okres ze w miare je i chodzi wolniutko,ale sie nie zatacza/tak juz 3 dni/Jedzenie trwa długo,ale je.Musze trzymac miseczke,przechylac,ona jakby drzemała z nosem w misce....nagle "napadowo"je łapczywie,ze musze silnie trzymac miseczke .I tak to sie zmienia podczas jednego posiłku.Śpi ładnie ,wciśnieta pod pache,na poduszce,albo zakłada pysio na szyje panci i ją lekko "przydusza" .Jak ma okresy złoszczenia sie,podrzucania,to biore na rece i nosze albo przytulam,tak ze pupa na kolanach a pysio z łapkami na ramieniu/tak w pionie/.Mysle ze tez brakuje jej ruchu,bo stabilna jest na zewnatrz,ale tam zimno i mokro,na podłodze nie daje rady/czasem chwileczke po rozruchu na zewnątrz/Dywan .chodnik nic nie daje, bo szuka dziwnych zakamarków,gdzie sie wywraca,skąd trzeba ją wyciągac/np między doniczki,za sofe której nie ma mozliwosci dosunąć bardziej,między nogi krzeseł,za TV./Każdy dzien jest zagadką.Ogólnie wieczorami jest jakby silniejsza.Jedno sie nie zmienia,ze bardzo kocham cudaka.
  21. Oooo,Sabinka!A dałas rade wszystko poczytac co przeszłysmy?Teraz jest niefajnie,nie wychodze z domu praktycznie,bo to mimo braku sił,jest straszny raptus.Czyli spi a jak sie zerwie,od razu moze spasć ,"skoczyc",połamac sie.Jest gorzej niz z Filipem,bo Filip lezał,i te 2 godz mogłam wyjsc,bo wiadomo było,ze nic sie nie stanie.Tyle,ze był cięzki do noszenia.Etka jest przegrzeczna,ale walczy i nie godzi sie z niesprawnością.Wszystko to podrzuty ,pady,wiercenie gwałtowne,przerzuty do zmiany pozycji.Sama nie wstanie nie zejdzie/a nie ma mowy o legowisku,kocyku../tylko łózka.Jesli sie wybudza musze trzymac,ostroznie zestawic,pilotowac/trzymac/kilka min/jak złapie pion chwilke chodzi i potem wywraca sie i wiosłuje na 4 łapki z przerażającą predkoscia.Trzeba podniesc połozyc i za chwile sie zrywa,ze chce zejsc i tak mija dzien.Karmienie nieraz przypomina tuczenie gesi.Dupeczka sucha ,koscista,kregosłup wyrazny.Na zewnatrz w miare idzie,powolutku,ale szybko marznie . W Mielcu znów siedziałysmy pół roku i codziennie byłam w schronie po 3-4 godz i to były moje "ostatnie wyjscia"Rano jak pospacerowała,spała na pewno do 11.30.Teraz juz nie.Orzechowce byłam ze Szpilka z wizytą i darami rok temu.
  22. No właśnie niespecjalnie dobrze.Etusia słabnie,chudnie,kręgosłupek wystaje,szyjka chudsza,chodzi powolutku,czasem sie zatacza,idzie niepewnie.Nic juz nie pisałam,zeby nie siać paniki,ale to juz starość coraz bardziej dobiera sie do niej.Godzinami sie karmimy,wyczekuje momentu ożywienia zeby zjadła.Jesli sie ożywi momentami to jest bardzo gwałtowna w zrywach,padaniach i non-stop musze pilnowac.To juz takie pomieszanie demencji,ADHD i jakby autyzmu.Juz coraz ciężej mi odgadnąc co ona chce.Jeszcze kontroluje załatwianie,ale jest to łączone z wywróceniem/połozeniem sie i przy sioo i przy koo/Jest ogólnie strasznie smutno...Po domu chodzic nie moze,gruntu trzyma sie lepiej,ale bardzo szybko marznie/mimo ciepłego pikowanego kaftana/ i słabnie.Często przynosze ją na rekach do domu,bo brakuje jej siły mimo,ze chodzimy króciutko i niedaleko.Natomiast wyczuwa ze sie oddaliłam i wtedy albo próbuje skoczyc ,spaść,albo wyje.Gdy siąde obok jest spokój.
  23. Wróciłysmy do Rzeszowa.Kondycja w normie czyli zmienna nawet w ciągu jednego dnia,ale ogólnie nie gorsza niz pół roku temu.Tu chyba przezimujemy,łatwiej sie ubrac i wyjsc/szybciej/niz na rękach z 2 piętra.Bede tesknić za moimi psiakami w schronie,bo przeciez bywałam u nich dzien w dzien.
×
×
  • Create New...