strix Posted July 6, 2012 Posted July 6, 2012 [quote name='PaulinaBemol']właśnie ja mam z moim problem nie lubi wody a żeby płynąć musiałby wejść głębiej niż do brzucha próbowałam różnych zachęt zaczynam się skłaniać do wrzucenia go do wody:diabloti: w weekend jade na żagle albo nad liwiec jak nad rzekę to go wezmę a nóż za mną wejdzie i polubi.[/QUOTE] Nie polecam wrzucania go do wody, to może spowodować trwały uraz (moja mama tak spaprała swojego psa). Sama wejdź i go zachęć jakimś smakiem czy co on tam lubi. Jesli to zrobisz stopniowo, powinno się udać. Quote
LadyS Posted July 6, 2012 Posted July 6, 2012 Jak pies nie lubi wody, to i najlepsza zabawka go nie przekona - będzie stał na brzegu i szczekał ;) Myslę, że nic na siłę ;) Quote
a_niusia Posted July 6, 2012 Posted July 6, 2012 moja mlodsza suka plywa tylko z moim tz lub ze mna i jak wchodzimy do wody to po prosty bardzo demonstracyjnie zada tego, zebysmy ja tez zabrali. po czym bardzo stylowo doplywa do brzegu, wbiega z powrotem tak gleboko jak czuje grunt i znow zada sprowadzenia na glebine. jest w stanie wejsc do wody po szyje i w niej zanurkowac, ale sama na razie nie zdecydowala sie poplynac i oczekuje naszej pomocy. Quote
omry Posted July 6, 2012 Posted July 6, 2012 [quote name='LadyS']Jak pies nie lubi wody, to i najlepsza zabawka go nie przekona - będzie stał na brzegu i szczekał ;) Myslę, że nic na siłę ;)[/QUOTE] A czy ja wiem. Moja z początku gardziła wodą i właśnie szczekała, zamiast zaaportować patyk, ale my mamy to szczęście, ze dookoła jest dużo jezior i praktycznie codziennie nad któreś jeździmy. Kura się zwyczajnie przekonała i dziś już pływa jak foczka :lol: [quote name='a_niusia']jest w stanie wejsc do wody po szyje i w niej zanurkowac, ale sama na razie nie zdecydowala sie poplynac i oczekuje naszej pomocy.[/QUOTE] Z Avril było identycznie - moment, w którym miała zacząć płynąć był dla niej nie do przejścia, ale w końcu się sama z siebie przełamała :) Quote
anorektyczna.nerka Posted July 6, 2012 Posted July 6, 2012 Mój pies sam nie wie czy lubi czy nie, pobrodzić, pobrodzi, ale pływać to nie ;D Quote
a_niusia Posted July 6, 2012 Posted July 6, 2012 [quote name='omry']A czy ja wiem. Moja z początku gardziła wodą i właśnie szczekała, zamiast zaaportować patyk, ale my mamy to szczęście, ze dookoła jest dużo jezior i praktycznie codziennie nad któreś jeździmy. Kura się zwyczajnie przekonała i dziś już pływa jak foczka :lol: Z Avril było identycznie - moment, w którym miała zacząć płynąć był dla niej nie do przejścia, ale w końcu się sama z siebie przełamała :)[/QUOTE] bo to zalezy od psa albo od motywatora. moja starsza suka to po prostu zobaczyla w parku mnostwo kaczek i uznala, ze ooo nie!!! teraz albo nigdy:))) kolo nas w ogole nie ma kaczek, a zabawek ona az tak bardzo nie lubi. zreszta ma swojego frajera od przynoszenia zabawek. ale widac, ze jest jej strasznie przykro, kiedy my w trojke jestesmy w wodzie a ona nie. widac tez, ze bardzo lubi plywac. tylko jeszcze nie moze sie przekonac. Quote
ajeczka Posted July 6, 2012 Posted July 6, 2012 Moje rude w zeszłym roku pływało, bo musiało (patyk, koleżanka w wodzie, kaczki), ale bez przekonania. Potem były wakacje na łódce i czasem żeby dojść do brzegu trzeba było dopłynąć, też bez przekonania. W tym roku mu się odmieniło i pokochał pływanie. Zna drogę do stawu i jak jesteśmy blisko strasznie chce iść się zamoczyć. Miał wpływ na alano i na pierwszym spacerze nad staw młody poszedł za nim do wody i pływał. Niestety labradorka tylko brodzi, zmoczy się do brzucha i dalej się boi. Myślę, że w końcu się przekona, ale ona boi się większości rzeczy, zawsze staje za Rino, a najlepiej również za mną. Nic na siłę. Quote
Uranoe Posted July 7, 2012 Posted July 7, 2012 Mi udało się przekonać mego pięknego psa do pływania w wodzie jedynie za pomocą klapka zdjętego z nogi oczywiście i możliwości poszarpania się z nim po powrocie. Pływał sobie 1,5 h i zdecydowanie mu się to podobało, ale w teraźniejsze upały, zaczyna się rozkręcać dopiero po 8. Quote
a_niusia Posted July 7, 2012 Posted July 7, 2012 a moj mlodszy pies dzis tez poplynal z wlasnej woli. weszlismy do wody wszyscy i mielismy drewniany koziolek:))) nawet w przyplywie siostrzanej dumy starsza suka pozwolila gnojkowi troche ten koziolek ponosic w mordzie. ale tylko troche:))) Quote
Uranoe Posted July 7, 2012 Posted July 7, 2012 Ja ogólnie w związku z psim pływaniem zaczynam mieć obawy. Wprawdzie wokół mamy trochę jeziorek, ale najczęściej są brudne/ pies nie chce pływać/ są wędkarze. Zazwyczaj przychodzimy na fosę. Tamtego lata najpłytszy poziom wody dosięgał mi łydek, a dzisiaj to samo miejsce jest strużką wody. Nie dość, że woda wyparowała, to do głębin zaczęło docierać światło i zaczęły się rozrastać glony. No, ale ja mieszkam praktycznie na granicy i kilkadziesiąt metrów od mojego domu jest Bug. Raz, jak szliśmy laskiem i koło nas płynęła sobie ta rzeczka, a dojść do niej było można zeskakując ze skarpy, mój pies, gdy tylko zauważył moje zdekoncentrowanie uznał, że musi się natychmiast napić. Jeśli ktoś widział kiedyś Bug, wie, że byłoby tylko jedno zakończenie takiego wybryku :razz:. Ale pieseczek się przestraszył, nie mógł z powrotem wdrapać się, bo było zbyt stromo i zaczął słać mi błagalne spojrzenia :D. Quote
zaginiona sara Posted July 7, 2012 Posted July 7, 2012 Pekince raczej do pływania się nadają tak jak ja do baletu, ale co dziwne pobrodzić w błotku, kałuży lubią, kładą się na błocie lub w kałuży, więc może w większy zbiornik też by weszły. Z powodu upałów nigdzie nie wybywają poza spacerem w okolicy jak się ochłodzi. Quote
gops Posted July 7, 2012 Posted July 7, 2012 ja sezon robiłam z siebie durnia cmokałam ,wołałam , sama wchodziłam do wody , a suka nic , uciekała od brzegu i koniec. pewnego pięknego dnia w połowie 2 sezonu wodnego poszliśmy późnym wieczorem na pomost a tam kaczki , odezwał się w mojej suce instynkt i wbiegła na most skoczyła z niego na samym końcu i popłyneła dobre 25-30m nie chciała wrócić , wróciła dopiero jak kaczki odfruneły w niebo . myślałam że nie da rady wrócić , w końcu nigdy nie pływała! ale wróciła bez problemu , od tamtej pory jak robiłam z siebie kretyna wchodziła za piłką i pływała, od 2 sezonów pływa bez żadnego problemu, nie muszę nic mówić tylko rzucam jej kochaną piłke i pies leci aż się kurzy , jestem z niej mega dumna że pokonała ten "lęk" bo w sumie ona nigdy się nie bała wody tylko zwyczajnie nie chciała , nie widziała w tym przyjemności . ale nic nie pobiję mojego pudla , rasa która powinna kochać wode . mamy działkę nad jeziorem jeżdził tam co roku nigdy sam z siebie nie wszedł dalej niż po pachy , a pierwsze 8 lat nie wchodził wcale nawet łapy nie zamoczył . ostatnie 2-3 lata swojego życia wchodził do wody by się napić ,moczył się po pachy i wracał , nie wiemy skąd ten przełom . Quote
dog193 Posted July 7, 2012 Posted July 7, 2012 [quote name='strix']Nie polecam wrzucania go do wody, to może spowodować trwały uraz (moja mama tak spaprała swojego psa). Sama wejdź i go zachęć jakimś smakiem czy co on tam lubi. Jesli to zrobisz stopniowo, powinno się udać.[/QUOTE] A tam, Daktyla przekonałam do wody właśnie wrzucając go :diabloti: I potem śmigał ładnie. Jupika też wrzuciłam i jakoś szczególnie się nie zraził, mimo że mu się to nie spodobało i generalnie metoda zawiodła w jego przypadku :evil_lol: Ale teraz pływa i to lubi. Aczkolwiek na pewno nie polecałabym wrzucać do wody psów co bardziej wrażliwych :eviltong: Te o których pisałam to foksteriery, myślę że to wiele wyjaśnia :diabloti: Jupi też jest wrażliwy jak na foksa, ale na moje gesty i podniesiony głos. A tak, to raczej się nie przejmuje pierdołami :evil_lol: Quote
vege* Posted July 7, 2012 Posted July 7, 2012 Kiedyś jak byłam nad morzem z Nuką to ciocia postanowiła ją wrzucić do wody na samym brzegu (woda max do pół łydki), ale Nuka tak spanikowała, że do dziś wody boi się jak ognia i żałuję tego, ze się jej boi :( Raz weszła do wody jak było ok 35 st, ale weszła tylko do brzucha bo zaczęła ganiać ważki i nawet się nie zorientowała, że jest w wodzie, aż do brzucha :evil_lol: Quote
karola&gacek Posted July 7, 2012 Posted July 7, 2012 Chyba mogę zaliczyć Draco do histeryków. Próbowałam go wynosić na głębszą wodę i puszczać, żeby sobie do brzegu sam dopłynął (dupka mu trochę ciąży i styl rozpaczliwy, ale dopływał)- nie skutkowało, sam nie chciał wchodzić na głębszą wodę mimo, że 10 innych psów przy nim pływało. Teraz próbuję by sam wchodził coraz głębiej więc rzucam mu patyka i ma sobie po niego pójść. Tak jak rok temu wchodził po łokcie, dziś wlazł po uszy, ale łajza mała nadal nie chce oderwać czterech łap od dna:) Idzie na przednich do kija bo dupsko ma lżejsze i samo mu do góry idzie, a jak sięga po kija to zmienia ciężar na tylne łapy, a jak nie zmieni to zwyczajnie się podtapia:evil_lol: Łooo jaki dumny jest jak wyjdzie z wody z kijaszkiem. (mam parę filmików z jego "pływania", zabawnie to wygląda więc wrzucę do galerii) Quote
monika15 Posted July 7, 2012 Posted July 7, 2012 ja gdy chciałam żeby pies wlazł do wody (to była raczej duża brudna kałuża:evil_lol:) wrzuciłam mu dużego badyla i... poooszedł! także większych oporów nie było:evil_lol: na szczęście ostatnimi czasy mój labopies próbował nawet nurkować:lol: szczerze mówiąc bardzo fajnie to wyglądało chociaż za pierwszym razem sie przestraszyłam Quote
Uranoe Posted July 7, 2012 Posted July 7, 2012 Ja planowałam wziąć nad wodę wyrzutnię i piłki i pracować na wymianę, ale są one z kauczuku i nie pływają w wodzie. Zauważyłam oczywiście dopiero po rzuceniu. Na szczęście pies postanowił zanurkować. Tak go przestraszyły bąbelki, że na tym poprzestał. Ale minę miał genialną :D. Quote
PaulinaBemol Posted July 7, 2012 Posted July 7, 2012 Jutro maltretowania psa część druga :lol: chyba zdecyduję się go wziąć nad liwiec tylko dojechać pociągiem trzeba ze 40 min. więc sie trochę pomęczymy. Zastanawiałam się czy go jednak w domu nie zostawić Żartowałam z tym wrzucaniem, już prędzej zepchnięcie z pomostu :eviltong: bo rzucić nim nie dam rady Troszkę z tematu zeszliśmy... Quote
Yorkomanka Posted July 8, 2012 Posted July 8, 2012 myślałam że mnie coś trafi dzisiaj wyszłam z psami na dwór mój bez smyczy pies ciotki na flexi, wracamy już do domu zostało nam tylko przejście przez ulice ale po co mielibyśmy spokojnie dojść do domu? Nagle zza bloku wybiega sobie najeżony pies sąsiada drze ryj ledwo złapałam psa który wylazł z szelek jednocześnie staram się go podnieść tak żeby tamten go nie sięgnął i nie dać mu się ugryźć bo nie obchodzi go w co albo kogo byle tylko zagryźć, odwołuje Dusiaka który już przyłączył się do darcia ryja na psa, staram się go opędzić i dre się na właściciela a on co? woła flegmatycznie psa i idzie po niego w żółwim tempie:angryy: no co ty taki uparty jesteś? przecież to twój sąsiad jest... uspokój się cycki opadają:roll: w końcu jakoś dowlekł się i zabrał swojego psa. W domu zobaczyłam się w lustrze cała twarz w ziemi od psich kopyt i od cholery zadrapań na rękach:angryy: niby 5kg to nie tak dużo ale to cud że udało mi się go nie wypuścić z rąk... bo krew by się polała a z niego chyba została by miazga jakieś 15kg różnicy... Quote
Nabu Posted July 8, 2012 Posted July 8, 2012 W żaden sposób nie można sobie poradzić. Właściciele agresywnych psów, nie interesują się swoimi pupilami, jak kogoś zagryzie to zagryzie i wszystko rozejdzie się po kościach. No, a co ma zrobić właściciel będący ofiarą? Może uciekać z psem, lub pryskać gazem i to tylko pozostaje. Zadziałanie którejś ze służb jest bardzo rzadkie, a jak już się ruszą to śmieszny mandacik. Właściciele olewają zachowanie swoich agresywnych bestii. Teraz żeby spokojnie wyjść, to będzie trzeba pistolet ze sobą nosić w samoobronie, albo ciężki młot. Quote
Uranoe Posted July 12, 2012 Posted July 12, 2012 [quote name='Yorkomanka']myślałam że mnie coś trafi dzisiaj wyszłam z psami na dwór mój bez smyczy pies ciotki na flexi, wracamy już do domu zostało nam tylko przejście przez ulice ale po co mielibyśmy spokojnie dojść do domu? Nagle zza bloku wybiega sobie najeżony pies sąsiada drze ryj ledwo złapałam psa który wylazł z szelek jednocześnie staram się go podnieść tak żeby tamten go nie sięgnął i nie dać mu się ugryźć bo nie obchodzi go w co albo kogo byle tylko zagryźć, odwołuje Dusiaka który już przyłączył się do darcia ryja na psa, staram się go opędzić i dre się na właściciela a on co? woła flegmatycznie psa i idzie po niego w żółwim tempie:angryy: no co ty taki uparty jesteś? przecież to twój sąsiad jest... uspokój się cycki opadają:roll: w końcu jakoś dowlekł się i zabrał swojego psa. W domu zobaczyłam się w lustrze cała twarz w ziemi od psich kopyt i od cholery zadrapań na rękach:angryy: niby 5kg to nie tak dużo ale to cud że udało mi się go nie wypuścić z rąk... bo krew by się polała a z niego chyba została by miazga jakieś 15kg różnicy...[/QUOTE] Myślę, że tym podniesieniem psa cioci zdenerwowałaś podbiegacza jeszcze bardziej. A on utwierdził się w przekonaniu, że w takiej sytuacji wystarczy tylko zacząć się kręcić, wychodzić z szelek, a zaraz ktoś weźmie go na rączki. Twój pies, jeśli nie akceptuje innych, także nie powinien biegać bez smyczy, jeśli nie potrafisz go uciszyć. Chyba najlepiej byłoby gdybyś "swoje" przywołała, wyegzekwowała kilka komend, które by odwróciły ich uwagę od zabicia psa i dały zajęcie, potem zostawiła i poszła do podbiegacza, żeby go jakoś przegonić :). I nie rozumiem też logiki policji czy straży miejskiej. Ich najważniejszym zadaniem jest ochrona ludzi i zapewnienie im bezpieczeństwa. A, przepraszam bardzo, agresywne psy mogą wyrządzić szkody fizyczne i psychiczne. Mogą też być uznane za nasze psy, bo często się koło nas kręcą, a nieświadomi ludzie złożą pozew w sądzie, czy będą sami starali się o sprawiedliwość dla nas. Poza tym, myślę, że służbiści na pewno składali przysięgi, które teraz łamią :roll:. Quote
zakonna Posted July 12, 2012 Posted July 12, 2012 U mnie sytuacje kiedy pieseczek biega sobie luzem są niestety nagminne. Ja mam swoje dwa psy, zawsze na smyczy i jak widzę podbiegające do nas inne psy to mam zawsze serce w gardle. Moje to labrador, który nie wszystkie psy kocha i suka (20 kg) z agresją na tle lękowym. Na rączki żadnego swojego nie wezmę... :shake: kiedyś do nas biegły dwa bydlątka w typie rottweilera, o mało co nie zrobiłam w gatki ze strachu. Za rottweilerami szły sobie kilometr dalej dwie starsze pańcie i jedna z nich wołała za pieseczkami słabym głosikiem "dzieeeci wracajcie do mamy". Na szczęście skończyło się tylko darciem ryja z obu stron. Ludzie są jacyś tacy totalnie bezmyślni,tych psów luzem to masa biega na moim osiedlu. Quote
Guest piroman1 Posted July 12, 2012 Posted July 12, 2012 Trzymanie psa "zawsze na smyczy" uwazam za formę nękania , podobnie przepisy które to regulują są chore i niezyciowe . Współczuję Twoim psom , mój biega luzem po parku ,ale ma dobre przywłanie i bezwzgleną komendę "STÓJ". Trzeba szkolić psa , to potem nie ma potrzeby prowadzania go jak krowy na łańcuchu Quote
a_niusia Posted July 12, 2012 Posted July 12, 2012 dobra, dobra... moje psy tez chodza bez smyczy bez ograniczen, sa grzeczne, posluszne, odwolywalne i witaja sie tylko ze swoimi dobrymi ziomkami. nie mnie jednak na dzielni mamy mnostwo psow, ktore podbijaja do innych przedstawicieli wlasnego gatunku z warkotem na mordzie, poluja na inne psy i maja w zadach wlascicieli i ich wolanie. nie chce sie spotykac z takimi psami, nie interesuje mnie, ze "musza sobie pobiegac" i uwazam, ze powinny nosic kagance i lazic na smyczach. i to mimo tego, ze jak napisalam wyzej, moje psy biegaja luzem. Quote
Guest piroman1 Posted July 12, 2012 Posted July 12, 2012 Rozumiem , Jasnie Pani ma prawo spuszczać psa , natomiast chamstwo , pospólstwo i kmiecie mają psy prowadzać na smyczy. Za to co robi pies odpowiada człowiek , problem polega na tym ze czesto pies ma więcej oleju w głowie ,niz jego własciciel , mimo to nie nalezy wylewac dziecka z kapielą Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.