Beatrx Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Victoria napisał(a):Dzisiaj mieliśmy przygodę z, jak śmiem przypuszczać, samowyprowadzającym się DONem. Szłam z Basterem i zobaczyłam z daleka tego potwora jak niuchał coś po osiedlu. Doobra, idziemy dalej. DON oczywiście za nami.. natknął się na innego samowyprowadzacza i sobie powarkiwać zaczęli. No to my w długą. Tamte psy się kręciły warcząc, a my tymczasem do domu. Zostały nam 2 ulice kiedy owy DON wyskoczył na nas zza rogu.. nie wiem jak to zrobił, bo był daleko za nami. Baster zjeżony, tamten samą swoją obecnością wywołuje we mnie drgawki (wrażenie sprawia jakby się zgubił, bo kłusuje sobie niespokojnie cały czas i ogólnie strasznie nerwowy jest).. Wiać zaczęliśmy, kręcić się między ogrodzeniami, włażąc ludziom na podwórka, wszystko, żeby tylko go zgubić. Cudem dotarliśmy do domu. Sama dzisiejsza sytuacja nie była okazem chamstwa, ale ludzie, którzy wypuszczają, jak się dzisiaj przekonałam, agresywnego DONa bez opieki na ulicę są nieodpowiedzialnymi chamami. Już dawno bym zadzwoniła na SM, albo go nawet może sama złapała, gdyby tak nie biegał po chodnikach. On się przemieszcza po całej mojej okolicy z prędkością światła, więc nie wiem co zrobić, bo SM ganiać go nie będzie. A czasami zwyczajnie boję się wyjść na ulicę, bo to bydle każdego psa się czepia. a może ktoś faktycznie go wyrzucił np., z samochodu gdzieś w Twojej okolicy i on się pilnuje teraz tego miejsca? Quote
wikikoniki Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 motyleqq napisał(a):hehe mi tak mówi mój brat :D ciągle jest obrażony na mojego psa, bo się go nie słucha ;) stoi sobie w kuchni i próbuje ją zawołać, ona patrzy na niego, ani drgnie, więc brat stwierdza 'głupi ten pies, nie chce przyjść', mówię że to, że do niego nie chce przyjść, nie znaczy, że pies głupi ;) do mnie przyszła od razu oczywiście :D któregoś dnia też wpadł mi z rana do pokoju, woła pełen entuzjazmu psa i mówi 'patrz, słucha się mnie: siad, no siad, siaaaad! no w kuchni siadałaś, siad, siad' :lol: potem się wydało, że w kuchni miał rybę i Etna robiła dla niego wszystkie sztuczki ;) dodam, że mój brat wbrew pozorom nie ma 10 lat, tylko 25 :lol: U mnie wszyscy mają tak samo. Neska jest głupia bo nie przyniesie mi piłeczki itd... Moja siostra ma 8 lat i zawsze kiedy szkolę Neskę to się wcina i przeszkadza - bo ona też chce ;( Quote
ajeczka Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Mi się zdarza znajdować psy w lesie i na naszej wsi. Czasem jestem z Rino i to on znajduje, a czasem sama. Szłam do kosmetyczki zobaczyłam biegającego onka. Znam go z widzenia, bo zawsze szczeka na mojego psa przez płot. Zawsze mam w kieszeni smaczki i przywołałam go do siebie, złapałam za obrożę. Niechętnie ale poszedł ze mną. Zadzwoniłam do furtki i pytam czy nie zaginął im pies. Pani otworzyła drzwi i była niezmiernie zdziwiona, że piesio uciekł. W rogu ogrodu wielka pryzma worków z ziemią prawie do wysokości płotu. Ludzie się go boją, bo zachowuje się jak pan na włościach. Drugi raz, w lesie wybiegł na nas biszkoptowy labek. Też go znam i mój Rino też. Rudy i ja odprowadziliśmy go do domu. Okazało się, że uciekł za suczką w cieczce, biegał od 5 rano do 10. Pewnie będą śliczne mixy labków biegać po okolicy :-( Quote
Victoria Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Beatrx napisał(a):a może ktoś faktycznie go wyrzucił np., z samochodu gdzieś w Twojej okolicy i on się pilnuje teraz tego miejsca? Też możliwe. Ale szczerze mówiąc wątpię, bo nie jest chudy, ani skołtuniony. Wygląda raczej na zadbanego. Przez ostatnie 2 tygodnie go nie widziałam, wcześniej też był taki czas, że go nie było, a teraz znowu. A nawet jeśli, to przez tak długi czas raczej by poszedł gdzie indziej.. Widuję go już może nawet pół roku... Pamiętam, zę był już jak jeszcze były upały Quote
Asia&Kleo Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Przypomniała mi się pewna sytuacja: Zdarzyło się to przed Świętami, wtedy, kiedy panuje gorączka zakupów. A co się z tym wiąże- pełno ludu w sklepach. Wybrałam się do Carrefour'a, przed wejściem piszczał przywiązany do parkingu na rowery seter. Nie było mnie godzinę, na szczęście psa już nie było... Dopóki nie poszłam do Biedronki jakieś 200m dalej. I znowu ten sam bidula siedzi i wyje pod sklepem:shake: Gdybym wiedziała, który taki mądry, zwróciłabym uwagę... Quote
Baski_Kropka Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Jakiś czas temu, nakrzyczala na mnie Pani, że mój pies sra na trawnik w parku. Kulturalnie wyciągnęłam z kieszonki woreczek na psie kupki... Pani zdębiała... Kilka dni potem, idę sobie parkiem i co widzę? Pies owej Pani załatwia sie niemal w tym samym miejscu.. podchodzę z uśmiechem witam się i mówie... OoOoo Pewnie zapomniała Pani zabrać ze sobą woreczki... PROSZĘ ja sie podziele swoimi... z uśmiechem na twarzy wręczyłam jej czarne zawiniątno... i poszłam dalej... Pani poraz drugi dębiała... jej pies w prawdzie sporo mniejszy od mojego.. ale nigdy po nimnie sprzątala sesesese odgryzłam się :D Tym bardziej że u nas w mieście co park, to pełno stojaków z Psim Pakietem:) Quote
Aleksandrossa Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Moj sasiad ma 2 psy- w typie onka i amstaffa, ktore notorycznie wieczorem puszcza po ulicy. Gdyby psy byly spokoje, ok, daloby sie wytrzymac. Ale one probuja sie rzucac na inne psy, kiedys na sasiada podworku lezal maly ZAGRYZIONY szczeniak. Dzis bedac na spacerze z moim Nerkiem (na smyczy) onek byl na podworku. Za to gdy wracalismy biegal sobie po ulicy. Ja lekka panika bo czarny troche powarkuje na inne psy i czasem sie rzuca a teraz po kastracji, ze szwami nie mialby zadnych szans w starciu z onkiem. Wiec chyc czarnego na rece i idziemy. Gdy Nero zobaczyl psa zaczal troche warczec i co zrobil onek? Zaczal biec w nasza strone. Wrzasnelam na niego to troche sie oddalil ale stracha nadal mialam. Balam sie tez o siebie bo jak by chcial sie rzucic na Nera to tez automatycznie na mnie bo mialam go na rekach... Az strach pomyslec co by bylo jak bysmy wybrali sie na spacer bez smyczy (mieszkamy poza miastem wiec czesto nam sie zdarza chadzac bez smyczy) :roll: Kiedys tez owy onek rzucil sie na Dorke (moj donek) bedaca na spacerze z siostra (siostra ma 10 lat ale bez problemu daje sobie rade z psem). Zaczela wrzeszczec, sasiad to widzial i tylko zawolal psa. Nie zainteresowal sie czy nic sie nie stalo :roll: Quote
hecia13 Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 a_niusia napisał(a):gdzie napisalam, ze osoba, ktora broni psa JEST CHAMEM? NIGDZIE. za to w tym watku wielokrotnie pisalam, jak ktoremus zasadzilam kopa w zadek.. tej pani, ktor "przyjaznie zagadala do moje psa" tez nie nazwalam chamem. wybacz, ale albo sie opanuj albo skup sie na tym, co czytasz. chamstwo, ale nie psiarza, bo babka byla bez psa. szybko wybiegamy na siku z mala-mala ma na sobie rozowa obrozke w sowki i smycz ma tez rozowa, co podkresla jeszcze jej szczenieca slodycz, no po prostu cukiereczek. cos tam sobie wacha na trawniku. nagle idzie babka...i bez pytania ani uprzedzenia kuca przedz nia i zaczynia piac "oooo jaki piekny, sliczy pieseczek, jaka to rasa, lojezu jezu jaki piekny i slodki" itd. wyciaga reke. Może skup się nad tym co piszesz, albo przeczytaj jeszcze raz dokładnie i ze zrozumieniem. Quote
LadyS Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 hecia13 napisał(a):Może skup się nad tym co piszesz, albo przeczytaj jeszcze raz dokładnie i ze zrozumieniem. Hecia, może będę wredna, ale - czym innym jest mówić, że czyjeś zachowanie jest chamskie, a czym innym, że ktoś jest chamem. To tak samo, jak z ocenianiem zachowań - dziecko, które coś zrobiło źle, nie jest złe, tylko zrobiło źle :roll: Jak juz tak chcemy czepiać się słówek... U nas postawili kosze na kupy, ale niestety - bez woreczków, może to by ludzi zachęciło. Chyba zacznę dzwonić na SM w określonych porach, kiedy jest dużo psów na łączce - i właścicieli, z których żaden nie sprząta - bo labirynt między kupami sprawia, że człowiek czuje się prawie jak na wojnie, na polu minowym... Quote
gops Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 sytuacja z przed godziny . specjalnie poszłam dośc wcześnie do parku z suką żeby było jak najmniej psów , wtedy idziemy bez kagańca i ją puszczam . idziemy sobie spokojnie , pies zajęty wąchaniem pilnuje się mnie , ja ciągle zwracam uwagę czy nie ma na horyzoncie jakiegoś psa , gdzieś po 30min zauważyłam kobiete ciągnącą sanki z dzieckiem i mającą psa na smyczy , nie wiem czy nas nie widziała czy co ale psa pściła ze smyczy , pies dorosły beagl w skórzanym kagańcu jak tylko nas dojżał to ruszył na nas przyczajony ,złapałam moją na smycz ale nie ma gdzie uciec bo staliśmy akurat między polankami , babka usilnie woła swoje psa ale ten oczywiście ma ją gdzieś, dalej ciągnie sanki z dzieckiem i próbuję dogonić psa z marnym skutkiem. niestety pies do nas dobiegł , okazał się suczką i odrazu zaatakował moją suke kagańcem ,moją schowałam za nogi ale nie było szans bym ją długo tam utrzymała , pies dostał kopa ale to go nie zniechęciło , był w kagańcu więc krzywdy by nie zrobił ale moja była bez i mogła mu zrobić krzywdę . babka ciągle ciągnie te sanki z dzieckiem i dochodzi do nas , w końcu zostawiła sanki i próbuje psa złapać ale ten odskakuje doskakując do nas , niestety nie utrzymała za nogami mojego psa więc go złapała , trochę nim potrząsneła , przedeptała po nim ze 3 razy i przygniotła do ziemi warcząc ciągle będąc na smyczy . oczywiście właścicielka wielka panika bo przecież zaraz zagryzie jej pieska (nie miała takiego zamiaru bo jakby miała to by gryzła a nie trzymała psa pod sobą) kazałam jej przytrzymać swojego psa na ziemi , odciągnęłam moją a tamten pies już na smyczy dalej chciał atakować , pierwszy raz widziałam takiego narwańca ;) jak się okazało moja mu na dobrą sprawę nic nie zrobiła tylko postraszyła i ośliniła . oczywiście żadnego przepraszam nie usłyszałam . Quote
zaginiona sara Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 No jak mogła Cię przeprosić, Twój pies zaatakował jej bigielka, który chciał się pewnie tak pobawić ;). Może pani nie zauważyła, że ktoś chodzi z psem. Quote
gops Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 zaginiona sara napisał(a):No jak mogła Cię przeprosić, Twój pies zaatakował jej bigielka, który chciał się pewnie tak pobawić ;). Może pani nie zauważyła, że ktoś chodzi z psem. mój był na smyczy i nie zaatakował pierwszy więc ja nie czuję się winna , według mnie powinna przeprosić ja bym tak zrobiła gdyby to mój pies podbiegł do obcego i atakował go (miałam tylko raz taka sytuacje że mi suka poleciała do onka i zawisła na nim ale myślałam że się pod ziemie zapadnę i przepraszałam z 5 min a suka puściła na komende). pewnie nie zauważyła , tylko nie puszcza się agresywnego psa nie mając nad nim żadnej kontroli i przywołania ;) Quote
vege* Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 gops napisał(a):mój był na smyczy i nie zaatakował pierwszy więc ja nie czuję się winna , według mnie powinna przeprosić ja bym tak zrobiła gdyby to mój pies podbiegł do obcego i atakował go (miałam tylko raz taka sytuacje że mi suka poleciała do onka i zawisła na nim ale myślałam że się pod ziemie zapadnę i przepraszałam z 5 min a suka puściła na komende). pewnie nie zauważyła , tylko nie puszcza się agresywnego psa nie mając nad nim żadnej kontroli i przywołania ;) Ale gops ty nie licz na przeprosiny, przecież ta pańcia miała "słodziastego bajgielka" to o czym my wgl rozmawiamy, przecież bajgielki, joraski, labladolki są takie niewinne :evil_lol: Quote
Sybel Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 Jechałam do mojej mamy tramwajem, z okna zobaczyłam, że mama już jest z psami na spacerze na terenie ASP, a do psó po raz kolejny podlazła wielka mastiffka z durną właścicielką. Suka jeży się, warczy na moje, Filip się jej boi potwornie, on waży z 15 kg, ona jak nic 70. Kiedy do mamy doszłam, baba już szła do domu. Pytam, co sie stało, a mama blada i roztrzęsiona. Co się okazało? Mama z daleka zobaczyła sukę, więc jak zawsze starała się zwinąć jak najszybciej w przeciwnym kierunku, żeby suka jej nie zauważyła. A ta co? Oczywiscie biegiem do mamy, przebiegła spokojnie odległość jednego przystanka i rusza na nasze psy. Pańcia za nią spokojnym krokiem, cała zadowolona. Mama się szarpie z Filipem, który na zmianę usiłuje uciekać i atakować (Felek strategicznie schował się za mamą). Jak baba dolazła, mama zapytała, czy Pani nie moze brać suki na smycz, skoro ta jej ucieka. A co ona na to? "To pani psy prowokują, bo szczekają, a poza tym po co pani tu łazi?!" Na dodatek była raczej pijana - zawiewało dziwnie i bełkotała. Moją mamę zatkało (to nie zdarza się często), ale zapytała panią, czy ona aby na pewno jest normalna, na co był kolejny atak agresji ze strony Pańci, że chyba mama jest wariatką, skoro chodzi z TAKIMI psami na spacer. Poszła, jak mama zagroziła policją. Kazałam mamie kupić gaz pieprzowy w żelu i jak suka znów podejdzie, walić w pysk. I bardzo, ale to bardzo żałuję, że się o te dwie minuty spóźniłam, bo bym babę spacyfikowała, tym bardziej, że obok stała policja zajęta jakimś żulem. Quote
zaginiona sara Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 gops napisał(a):mój był na smyczy i nie zaatakował pierwszy więc ja nie czuję się winna , według mnie powinna przeprosić ja bym tak zrobiła gdyby to mój pies podbiegł do obcego i atakował go (miałam tylko raz taka sytuacje że mi suka poleciała do onka i zawisła na nim ale myślałam że się pod ziemie zapadnę i przepraszałam z 5 min a suka puściła na komende). pewnie nie zauważyła , tylko nie puszcza się agresywnego psa nie mając nad nim żadnej kontroli i przywołania ;) To była ironia. Wiesz, że to Twoja wina, bo nie powinnaś była iść tamtędy. a na drugi raz zapamiętaj sobie, pani z bigielkiem może będzie chciała iść tamtędy więc Wam nie wolno. Quote
Victoria Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 Jak zachowuje się pies psiknięty gazem..?? Piszczy, ucieka.. widzi cokolwiek?? Zmierzam wielkimi krokami w kierunku sklepu, ażeby taki gaz zakupić, jednak mam pewne obawy, czy w razie konieczności użycia go nie zbierze się wokół mnie kilkadziesiąt oczu ściągniętych wrzaskami niewinnego pieseczka który tylko chciał się bawić. Muszę też brać pod uwagę, że wietrzna pogoda sprawi, iż nie tylko agresor dostanie po oczach. Dlatego chciałam z pomocą Was doświadczonych poznać właściwości gazu pieprzowego. Tak sobie myślę, że na miejscu Twojej mamy Sybel, zaczęłabym panicznie wrzeszczeć ;P Policja moooże raczyłaby się zainteresować co się dzieje, na co ja wyjaśniłabym grzecznie, że piesek miłej pani się na mnie rzucił:diabloti: Quote
Baski_Kropka Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 Najbardziej niewinne są mikro kundle które rządzą całym osiedlem! :D Ja takiego mam hehehe Kropa trzęsie ośką aż się patrzy....ale bez agresji hehehehe po prostu szczeka w eter, jak ma gorszy dzień, żeby nie było że szczeka cały czas :P Quote
Asia&Kleo Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 Gaz pieprzowy szczypie w oczy, ale nie spowoduje żadnych ciężkich obrażeń ;) Psu (jak i człowiekowi zresztą) sprawia to dyskomfort, jest zdezorientowany i całkowicie odwraca uwagę, jeśli psiknie się jego w odpowiednim momencie ( w sensie, kiedy próbuje zaatakować) Quote
gops Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 zaginiona sara napisał(a):To była ironia. Wiesz, że to Twoja wina, bo nie powinnaś była iść tamtędy. a na drugi raz zapamiętaj sobie, pani z bigielkiem może będzie chciała iść tamtędy więc Wam nie wolno. :evil_lol: przydałby sie jakis uśmieszek na końcu zdania co by każdy wiedział że to ironia :eviltong: Quote
zaginiona sara Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 gops napisał(a)::evil_lol: przydałby sie jakis uśmieszek na końcu zdania co by każdy wiedział że to ironia :eviltong: Mi się wydaje, że jest. ;) Zapamiętaj jeszcze rozkład dnia pani z bigielkiem żebyś im pod nogi nie podeszła. A najlepiej nauczcie się latać, żeby innym nie przeszkadzać. Quote
zaginiona sara Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 zaginiona sara napisał(a):No jak mogła Cię przeprosić, Twój pies zaatakował jej bigielka, który chciał się pewnie tak pobawić ;). Gops czyżby ten uśmieszek :D. Żebyś mi ostatni raz cudze psy drażniła swoim, bo zobaczysz gdzie doniosę. Quote
ajeczka Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 Po dzisiejszym spacerze też zaczynamy rozważać kupno gazu. Chodzenie po wsi to duże ryzyko. Przechodzimy obok posesji gdzie zawsze brama jest otwarta i wybiegają z niej dwa onki. Jak były małe dopadły naszego rudzielca (na smyczy), jednego przewrócił na grzbiet, drugi uciekł. Teraz są już prawie dorosłe i atakują każdego przechodzącego psa. Z jednym jeszcze byśmy sobie poradzili, ale z dwoma może być problem. Posesja to jakiś zakład i przeważnie nikt tam się nie kręci. Zawiadomimy SM jak tak dalej pójdzie. Quote
wikikoniki Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 My dzisiaj ignorowaliśmy jak zawsze pieski a tu pan z yorczkiem podchodzi i mi się przygląda, specjalnie uciekliśmy na wyższe schody, żeby pies nie zwrócił uwagi ale pan do nas bliżej... Myślałam, że już sobie nie pójdzie ;p Potem szliśmy między dwoma jamnikami (dużo ich u nas) i znowu jeden pan przechodzi obojętnie obok nas a drugi - " Witam ;) " Jego jamnik obsikał śmietnik na czyimś ogródku a ja tylko wołam ją żeby nie poszła za nim. A gość " taka już natura, że za nim idzie " trochę się wkurzyłam bop tyle pracy na nic... Quote
Victoria Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 Asia, ale pies nie piszczy? Zastanawiam się jakie sznse ma 21kg w starciu z ONem..? Quote
strix Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 Sybel napisał(a): Kazałam mamie kupić gaz pieprzowy w żelu i jak suka znów podejdzie, walić w pysk. I bardzo, ale to bardzo żałuję, że się o te dwie minuty spóźniłam, bo bym babę spacyfikowała, tym bardziej, że obok stała policja zajęta jakimś żulem. Mama umie obsługiwac kamerę w komórce? Jesli tak ,to naprawde polecam ten sposób (oczywiscie nie wyklucza to gazu, chociaż ja bym nie kupowała w żelu, bo przykleja się do psich włosów i suka może naprawdę poparzyć sobie pysk, a wtedy Ty bedziesz musiała płacić za weta - znam taki przypadek). Po prostu jak następnym razem suka podleci, to nakręć sukę i jej właścicielkę. Większość właścicieli nagle przypomina sobie, że mają smycz, a Ty masz kolekcję dowodów dla SM i policji. Możesz złożyć zawiadomienie o zagrożeniu uszkodzeniem ciała, jesli na filmie widac, ze suka jest agresywna a pani ma to w d***e. Fakt,że pani wyprowadza pieska pod wpływem alkoholu też będzie miał znaczenie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.