chauwa Posted November 2, 2011 Posted November 2, 2011 gallegro napisał(a):Kilkanaście postów wcześniej chauwa zamieściła link, z którego niezbicie wynika, ze skierowanie jest niezbędne. W rozmowie tel. otrzymałem potwierdzenie. Problem w tym, ze mam bliżej do Siedlec, więc spróbuję poszukać czegoś na miejscu. Jutro postaramy się o skierowania. To bardzo dziwne, nawet w szpitalach się poprzewracało!!! Wiem, że im zależy na tym by ustalić skąd przyszła choroba... Zwierząt z podejrzeniem wścieklizny jak i chore utylizuje się, nie powinno się ich chować w tradycyjny sposób. Quote
gallegro Posted November 2, 2011 Author Posted November 2, 2011 Uprzedzam, ze poniższe propozycje są wersjami roboczymi, a publikuję je tylko po to, abyście mogli wyrazić swoje zdanie. Pierwsza wersja "light": W dniu 29 pażdziernika 2011r., ok. południa, we wsi Koszewniaca, porzucone zostały 6-cio miesięczne szczenięta. Prawdopodobnie ktoś je przywiózł samochodem i zostawił pod bramą jednej z posesji. Były to dwie małe, czarne sunie, z rozległymi ranami szarpanymi, powstałymi na skutek pokąsania. Ich stan był bliski agonii. Pomimo usilnych starań, nie udało się ich uratować. W wyniku badań przeprowadzonych w klinice, ustalono, że do pogryzienia doszło pomiędzy 27 i 28 paźdzernika 2011r. Okoliczności i charakter obrażen wskazują, że sunie mogły zostać pokąsane przez dzikie zwierze, chore na wściekliznę. Osoby, które udzielały im pomocy, poddały się już szczepieniom. Tą drogą zwracamy się z prośbą o pomoc w ustaleniu ich dotychczasowego właściciela, lub miejsca ich zwyczajowego pobytu. Należy mieć świadomość, że każdy, kto się z nimi zetknął, jest zagrożony śmiertelną chorobą. Były to małe pieski, więc zwyczajowo lubią bawić się z nimi dzieci. Z tego też powodu, należy założyć, że i one mogły mieć z nimi kontakt. Osoba, która porzuciła szczeniaki, prawdopodobnie również nie ma świadomości śmiertelnego zagrożenia. Druga wersja "po bandzie": W dniu 29 pażdziernika 2011r., ok. południa, we wsi Koszewniaca, porzucone zostały 6-cio miesięczne szczenięta. Prawdopodobnie ktoś je przywiózł samochodem i zostawił pod bramą jednej z posesji. Były to dwie małe, czarne sunie, z rozległymi ranami szarpanymi, powstałymi na skutek pokąsania. Ich stan był bliski agonii. Pomimo usilnych starań, nie udało się ich uratować. W wyniku badań przeprowadzonych w klinice, ustalono, że do pogryzienia doszło pomiędzy 27 i 28 paźdzernika 2011r. Ponieważ w międzyczasie jedna z suń ugryzła osóbę udzielajacą pomocy, przeprowadzono rutynowe badanie na obecność wscieklizny. Wynik był pozytywny, więc natychmiast zaszczepiono wszystkich, którzy mieli z nimi kontakt. Tą drogą zwracamy się z prośbą o pomoc w ustaleniu ich dotychczasowego właściciela, lub miejsca ich zwyczajowego pobytu. Należy mieć świadomość, że każdy, kto się z nimi zetknął, jest zagrożony śmiertelną chorobą. Były to małe pieski, więc zwyczajowo lubią bawić się z nimi dzieci. Z tego też powodu, należy założyć, że i one mogły mieć z nimi kontakt. Osoba, która porzuciła szczeniaki, prawdopodobnie nie ma świadomości śmiertelnego zagrożenia. Jak widać, obie wersje bazują na zagrożeniu wścieklizną, ale pierwsza z nich tylko dopuszcza taką możliwość, zaś druga już ją potwierdza. Boję się, że w drugim przypadku "ktoś" się tym zainteresuje i będzie wsypa. Czy zna ktoś obowiązujące procedury, na wypadek zidentyfikowania chorego zwierzaka? Czy robi się wtedy wielkie halo z urzędu, czy może nikt się tym zbytnio nie interesuje? Czy jednostkowy przypadek na danym terenie, powoduje jakieś reakcje władz gminy itp? Pomyślałem nawet, ze mógłbym w to zaangażować samego wójta (akcja plakatowania), ale tylko w oparciu o domniemania zwykłego weta (z taką opinią nie powinno być problemu). Jeśli uznacie, ze mój pomysł ze "wścieklizną" jest przegięciem, nasze dalsze działania skoncentrujemy na nagrodzie. Quote
chauwa Posted November 2, 2011 Posted November 2, 2011 Szkoda, że nie zostały zrobione biedaczkom badania na obecność wścieklizny. Wszystko było by jasne. Dlatego w grę wchodzi tylko wersja "light" moim zdaniem. Quote
Ewa Marta Posted November 2, 2011 Posted November 2, 2011 Zdecydowanie wersja light. Obawiam się, że jeśli do pogryzienia doszło na czyimś podwórku, taka wiadomość może spowodować, że jakis debil zarąbie siekierą inne psy w swoim gospodarstwie. Raczej pisałabym o konieczności kontaktu z Wami... Quote
Mazowszanka13 Posted November 2, 2011 Posted November 2, 2011 Ja już zrobiłam przelew-sami zadecydujcie na co przeznaczycie.Czeka Was chyba rachunek z lecznicy. Nie znam,niestety,procedur,więc nic mądrego nie doradzę. Ja też chyba wybrałabym wersję light. Quote
Ellig Posted November 2, 2011 Posted November 2, 2011 Ewa Marta napisał(a):Zdecydowanie wersja light. . Rowniez jestem za wersja light. Quote
malagos Posted November 2, 2011 Posted November 2, 2011 Tomku, rozmawiamy z mężem, lek.wet. i nie wolno takiej wersji "po bandzie" puścić w obieg. Padłe sunie powinny być zbadane na obecność wirusa (głowa do Zakładu Higieny Weterynaryjnej, skierowanie wystawia lekarz wet.). Wirus wścieklizny jest groźny przez 15 dni od padnięcia zwierzęcia. Czyli teoretycznie mogło u Was dojść do zakażenia .Gdyby ktoś z czytajacych ogłoszenie pobiegł do weta i zapytał o wściekliznę, to byłby prokurator. Wścieklizna jest chorobą zwalczaną z urzędu, i po pozytywnym wyniku badania mózgu padłego zwierzęcia lekarz powiatowy ogłasza całą serię działań, np. obserwację psów i kotów i danym obrębie, sprawdzanie zaświadczeń o szczepieniu, ustalenie terminu niewypuszczania psów i kotów, nawet uśpienia nieszczepionych. Quote
inga.mm Posted November 2, 2011 Posted November 2, 2011 jestem za lajtem, choćby dlatego, że mam takiego jeża na plecach, że to są ofiary tresury do walk zwierząt. Tak więc stwierdzenie wścieklizny będzie na tyle niewiarygodne, że będa czuli się bezkarnie. Z drugiej strony informacja o podjęciu kroków w związku z wścieklizna może wystraszyć, że będą naloty. Z trzeciej strony, nie można podawać bezpodstawnie takiej wiadomości,bo za to grozi odpowiedzialność karna jak przy sabotażu. Tak więc wersję hot należy usunąć. A i jeszcze: ogłoszenie o wściekliźnie w rejonie może podać TYLKO powiatowy sanepid po porozumieniu z powiatowym wetem Quote
ANETTTA Posted November 2, 2011 Posted November 2, 2011 szkoda maluchów oj szkoda ledwo sie urodziły musiały cierpieć i odejść bez miłosci głasków !!!!! Quote
Awit Posted November 2, 2011 Posted November 2, 2011 Biedne maleńkie, troszkę żyły nie wiemy w jakich warunkach i umarły w bólu... Co do pogryzienia i Wolskiej. Jak mój mąż zakuł się w igłą w śmietniku, zgarnęłam go od razu na Wolską i nie pamiętam by leciał do lekarza po skierowanie na wolską. Quote
gallegro Posted November 2, 2011 Author Posted November 2, 2011 Pepsi i Cola wróciły do domu... Tutaj winni jesteśmy Wam wyjaśnienie. Od pierwszego dnia były to nasze psy, ale nie pisaliśmy o tym, aby nie zapeszyć... Wiedzieliśmy, że po tym wszystkim co przeżyły i tym co potencjalnie przeżyć mogły (długotrwałe, bolesne leczenie), nie bylibyśmy w stanie ich oddać. Tak więc wróciły, nie jako bezpańskie, porzucone jak śmiecie w rowie przy drodze, tylko nasze, z którymi było nam dane przeżyć zaledwie kilka dni. Cóż, czasem tak bywa... Obok nich leży Fafik, którego znaleźliśmy konającego w rowie, a odszedł w drodze do weta. Był z nami godzinę, a i on stał się naszym psem i pozostanie w naszej pamięci na zawsze... Quote
Plicha Posted November 2, 2011 Posted November 2, 2011 Przynajmniej w ostatnich dniach były kochane :( Quote
gallegro Posted November 2, 2011 Author Posted November 2, 2011 Odnośnie treści obwieszczenia, ostatecznie uznaliśmy, że żadna z wcześniejszych wersji nie jest na tyle dobra, żeby była odpowiednio skuteczna. Ania wpadła na lepszy pomysł, który łączy cechy wersji light oraz nagrody pieniężnej. Póki co mamy ją w głowie, ale zaraz po jej spisaniu, podzielę się nią z Wami. Teraz o finansach: Faktura z kliniki wyniosła ponad 830 pln. Oprócz niej otrzymałem zestawienie kosztów, w rozbiciu na poszczególne pozycje. Pozwólcie jednak, że o szczegółach rozliczenia jutro. Dziś nie mam na to ani siły, ani ochoty... Quote
gallegro Posted November 2, 2011 Author Posted November 2, 2011 Poniżej nowa, robocza wersja obwieszczenia: W dniu 29 pażdziernika 2011r., ok. południa, we wsi Koszewnica, porzucone zostały 6-cio miesięczne szczenięta. Prawdopodobnie ktoś je przywiózł samochodem i zostawił pod bramą jednej z posesji. Były to dwie małe, czarne suczki, z rozległymi ranami szarpanymi, powstałymi na skutek pokąsania, do którego doszło kilka dni wcześniej. Ich stan był bliski agonii. Pomimo usilnych starań, nie udało się ich uratować. Charakter obrażeń wskazywał, że suczki mogły zostać pokąsane przez dzikie zwierze, chore na wściekliznę. W międzyczasie jeden z psów ugryzł małe dziecko, które przyznało się do tego dopiero po utylizacji psów. Zwracamy się z prośbą o pomoc w ustaleniu ich dotychczasowego właściciela, lub miejsca ich zwyczajowego pobytu. W przeciwnym wypadku, dziecku grozi seria bolesnych zastrzyków. W związku z tym rodzice dziecka proszą o kontakt właściciela psów, lub osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje na ich temat (tutaj kontakt). Dla osoby, która przyczyni się do ustalenia tożsamości ich właściciela, przewidziana jest nagroda w wysokości 1000 pln. Zdaję sobie sprawę, że obecnie zastrzyki nie są tak bolesne jak niegdyś, ale w świadomości społeczności wiejskiej, ta formułka jeszcze długo kojarzyć się będzie ze wścieklizną. W szczegółach wyglądałoby to tak, jakbyśmy to my znaleźli psiaki, a z racji potrzeby codziennych wizyt u weta w W-wie, przekazali je znajomym, którzy właśnie mają to wyimaginowane dziecko. To w czasie kilku dni pobytu u nich, dziecko zostało pogryzione. Powiedziało o tym rodzicom dopiero wtedy, kiedy zauważyli ślady na jego ciele. Dziecko nie może być zbyt małe, ponieważ nikt nie uwierzy, że podczas kąpieli, rodzice by tego nie zauważyli. Nagrodę ufundowaliśmy my, ponieważ czujemy się odpowiedzialni za to co się stało i za wszelką cenę chcemy nie dopuścić do tego, aby niewinne dziecko przez nas cierpiało. To się chyba nawet trzyma kupy. Jest tutaj wzmianka o wściekliźnie, jest nagroda, oraz, co równie ważne, element współczucia dla dziecka. Oprócz tego, całkiem usprawiedliwiona jest nasza determinacja w odszukaniu właściciela psiaków. Jeśli to nie poskutkuje, zmienimy front i na kanwie tego wątku, pociągniemy proceder tresury psów, używanych do nielegalnych walk. W ten sposób ukierunkujemy myślenie ludzi. Niezależnie od powyższego, będziemy jeździć po okolicy i wypytywać o (pseudo)hodowców astków, bulków itp. Jeśli już do takowego trafimy, udamy zainteresowanych zakupem ich większej ilości, celem rozkręcenia interesu. W ten sposób zaczniemy zdobywać zaufanie, aż za którymś razem, przy okazji oglądania konkretych osobników, wypłynie temat sposobu ich szkolenia. Spytam wprost, czy używają do tego szczeniaków, bo dużo o tym słyszałem. Dodatkowo wypytam, jak je zdobywają. Może w ten sposób dotrę do jakiegoś "producenta" mięsa armatniego :shake: Ogłoszenia muszą pojawić się już w weekend, bo przecież wścieklizna nie poczeka. Zamierzamy oplakatować okolicę w promieniu kilku/kilkunastu km. Myślałem nawet o iście szatańskim pomyśle (jazda po bandzie na maxa), aby wykorzystać do tego kościelną ambonę :roll:. Gdyby tak ksiądz podczas ogłoszeń parafialnych, zechciał odczytać taki komunikat, prawdopodobieństwo, że ktoś sobie coś przypomni, byłoby naprawdę duże. Do tego ulotki, aby każdy mógł zabrać ze sobą do domu. Oprócz tego, wiadomość tę roześlemy, niezawodną, wiejską pocztą pantoflową. Wiemy dokładnie, gdzie trzeba szepnąć słowo, aby błyskawicznie rozeszło się echem po okolicy. Taki oto jest nasz plan działania na najbliższe dni. Jeśli ktoś miałby dostęp do drukarni w dobrej cenie, można by to zrobić profesjonalnie (plakaty i ulotki). Któraś ciotka na innym wątku coś takiego oferowała - pewnie dojdę co i jak. Tylko ten czas nagli... W międzyczasie wpłynął przelew od "DOROTA MAGDALENA L*******A". Proszę o info, jakiemu nick'owi go przypisać. Quote
Jasza Posted November 3, 2011 Posted November 3, 2011 gallegro napisał(a):Pepsi i Cola wróciły do domu... Tutaj winni jesteśmy Wam wyjaśnienie. Od pierwszego dnia były to nasze psy, ale nie pisaliśmy o tym, aby nie zapeszyć... Wiedzieliśmy, że po tym wszystkim co przeżyły i tym co potencjalnie przeżyć mogły (długotrwałe, bolesne leczenie), nie bylibyśmy w stanie ich oddać. Tak więc wróciły, nie jako bezpańskie, porzucone jak śmiecie w rowie przy drodze, tylko nasze, z którymi było nam dane przeżyć zaledwie kilka dni. Cóż, czasem tak bywa... Obok nich leży Fafik, którego znaleźliśmy konającego w rowie, a odszedł w drodze do weta. Był z nami godzinę, a i on stał się naszym psem i pozostanie w naszej pamięci na zawsze... Tomku, dziękuję.... Quote
iwonamaj Posted November 3, 2011 Posted November 3, 2011 Jesteście wspaniali.. A Wasz plan bardzo dobry... Quote
chauwa Posted November 3, 2011 Posted November 3, 2011 To najlepsza wersja. Wzbudza strach ale z wyczuciem i bez potrzebnej paniki. Mój chłopak wpadł na pomysł, żebyście dali ogłoszenie do radia lokalnego. Dużo starszych osób słucha radia a wiadomo, że ludzie na emeryturze dużo wiedzą. Myślę, że z racji na takie okoliczności ogłoszenie będzie zapewne za darmo. Quote
zula131 Posted November 3, 2011 Posted November 3, 2011 Mam nadzieję, że nieodpowiednie osoby nie trafią na ten wątek..., ze nie czytają dogo... Quote
gallegro Posted November 3, 2011 Author Posted November 3, 2011 zula131 napisał(a):Mam nadzieję, że nieodpowiednie osoby nie trafią na ten wątek..., ze nie czytają dogo... Pomyślałem dokładnie o tym samym i zastanawiam się, jak uniknąć ew. wsypy. Obecnie raczej nie ma obawy, ale po ukazaniu się plakatów, na pewno zacznie się szukanie po necie różnych info związanych ze wścieklizną, a już w tym zdaniu słowo to padło. Skontaktuję się z moderatorem i dowiem się, czy można dopuścić do śledzenia wątku tylko wybrane osoby (te, które uczestniczyło w nim dotychczas). To byłoby najlepsze rozwiązanie. Usunięcie samych ostatnich rozważań niczego nie da, gdyż od początku rzeczywistość mija się z wymyśloną historią. Usunięcie całego wątku i stworzenie nowego, bez niepotrzebnych szczegółów. A może w spreparować go w taki sposób, aby dopasować do fikcji? Ma ktoś może bliższy kontakt z moderatorem, który miałby moc sprawczą w tym względzie? Niestety, muszę za chwilę jechać do lekarza po skierowania i ew. do szpitala. Będę wdzięczny, jeśli ktoś mnie w tym wyręczy. Quote
inga.mm Posted November 3, 2011 Posted November 3, 2011 wykasuj pewne fragmenty Twoich wpisów i inni niech to też zrobią. Ci co mieli wiedzieć, żeby uczestniczyć w tym wątku - już wiedzą. Quote
chauwa Posted November 3, 2011 Posted November 3, 2011 Szanse, żeby tu trafili z wyszukiwarki są nikłe. Chyba, że znają Was i wiedzą, że udzielacie się na tym forum, a przebieg całej akcji obserwują od początku(kasowanie wypowiedzi raczej nic nie pomoże). Quote
gallegro Posted November 3, 2011 Author Posted November 3, 2011 [quote name='inga.mm']wykasuj pewne fragmenty Twoich wpisów i inni niech to też zrobią. Ci co mieli wiedzieć, żeby uczestniczyć w tym wątku - już wiedzą. Cofnij się do początku, a zobaczysz, ze praktycznie wszystko jest do usunięcia, od momentu, kiedy wróciliśmy z pierwszej wizyty u weta. Z ogłoszenia wynika (choć nie bezpośrednio), że to nie my opiekowaliśmy się suniami w Wawie. Poza tym, nie mamy takich dzieci ;-). Napiszcie proszę w moim imieniu do moderatora, z pytaniem, czy ma jakieś narzędzie, umożliwiające kontrolę dostępu do danego wątku (np. użytkownicy z listy). Quote
Ellig Posted November 3, 2011 Posted November 3, 2011 gallegro jezeli pozwolisz, rozumiem ,ze to ogloszenie robicie z A. dlatego ,ze chcecie znalesc 'osobe", ktora podrzucila pod Wasza posesje szczeniaki:(??? Z mojego doswiadczenia wiem ,ze ludzie , ktorzy zajmuja sie procederem o ktorym tu pisano nie "bawia ' sie w podrzucanie pogryzionych psiakow, zalatwiaja to szybciej i inaczej:( Ja oczywiscie wplacone pieniadze pozostawiam dla Was do splaty dlugu w Lecznicy. Quote
Ty$ka Posted November 3, 2011 Posted November 3, 2011 Nowa wersja ogłoszenia bardzo mi się podoba. Myślę, że niewłaściwe osoby raczej nie znajdą tego tematu, ale lepiej dmuchać na zimne... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.