gallegro Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 Dziś w południe upodlenie ludzkie sięgnęło zenitu... Kiedy akurat mieliśmy wyjechać z naszym Guciem do weta, przy bramie TZ-ka wypatrzyła coś na kształt martwego kota. Jak się po chwili okazało, był to nieduży szczeniak, który wydawał się być w agonalnym stanie. Zakrwawiona i zabłocona siersc sugerowała, że mógł zostać potrącony przez samochód. Brak było wyraźnych oznak życia, a jego wyziębienie wskazywało stan agonalny. Zawinęliśmy go w kocyk i właśnie wsiadaliśmy do auta, kiedy usłyszeliśmy ciche popiskiwanie. Okazało się, że za drzewem leżał drugi psiak, który podobnie jak poprzedni, miał rany na całym ciele. Oprócz tego, oba były makabrycznie wychudzone. Nie wydało nam się prawdopodobnym, aby oba w tym samym czasie uległy wypadkowi i to akurat przed naszą bramą, ponieważ w tym czasie przebywaliśmy na posesji. Po dokładnej analizie faktów ustaliliśmy, że stało się to tuż przed naszym wyjazdem (kilkanaście minut wcześniej kurier odbierał paczkę, i psiaków z całą pewnością jeszcze nie było). Najbardziej prawdopodobnym jest to, że jakiś padalec wyrzucił je z jadącego auta, gdyż każdy samochód zatrzymujący się przy naszej posesji, zwraca naszą baczną uwagę. Jak się okazało u weta, szczeniaczki mają mnóstwo ran szarpanych, powstałych na skutek pogryzienia. Jedno jest pewne - w tym okolicznościach nie były w stanie zrobić samodzielnie kroku, więc ktoś je "dostarczył" pod naszą posesję. Musiał wiedzieć, że porzucając je, skazuje tym samym na rychłą śmierć. Dwie ok. 4-ro mies. czarne sunie, zostały zaopatrzone w niezbędne preparaty, jakie zwyczajowo podaje się w takich sytuacjach (kroplówki, leki przeciwwstrząsowe, przeciwbólowe, antybiotyk itp). Rany zostały zdezynfekowane, a dalsze prace pielęgnacyjne mamy przeprowadzić we własnym zakresie. Sunia w gorszym stanie miała u weta kryzys, ale póki co nie poddaje się, choć leży bezładnie jak szmatka... Obecnie, przy pomocy termoforów, pomagamy psiakom osiągnąć właściwą temp. ciała. Niebawem kolejna porcja leków (zastrzyki domięśniowe - nie lubię tego robić...), kroplówki i przemywanie ran. Bez względu na wszystko, obiecaliśmy sobie i tym bezbronnym suniom, że zrobimy wszystko, aby ich oprawca poniósł zasłużoną karę. Zrobimy wywiad środowiskowy w celu ustalenia ich właściciela. Jeśli to nie poskutkuje, zamieścimy anons w gazecie lokalnej, a być może też uda się namówić osobę zaprzyjaźnioną, na zrealizowanie fotoreportażu i zamieszczenie go w jednym z najbliższych wydań tejże gazety. Zdjęcia zrobimy później, ponieważ w tej chwili leżą szczelnie przykryte z termoforami. Jeśli przeżyją do jutra, będą mieć sporą szansę... Modlimy się o to... EDIT: Ponoc wiara czyni cuda, i chyba w istocie cos w tym jest, gdyż obecnie obie sunie poczuły się znacznie lepiej. Powyższy tekst redagowany był na potrzeby innego watku, jeszcze wczoraj, a już w nocy nastpiło przesilenie. W międzyczsie dostały zastrzyki i kroplówkę. Ponieważ Pepsi nie udało się założyc wenflunu, zmuszeni bylimy podac podskórnie. Tz-ka popłakała się, kiedy w środku nocy Pepsi (w nieco lepszym stanie) stanęła na cztery łapki i zrobiła sioo. Ustała tylko kilka sekund, ale to był sygnał, że wszystko zmierza ku lepszemu. Najlepsze miało jednak dopiero nastąpić... Nad ranem Cola, sunia, której wet nie dawał praktycznie szans na przeżycie, poszła w slady siostry i również ona staneła na wszystkie łapki. Możecie sobie wyobrazic, co w tym momencie poczulismy... Teraz obie smacznie spia, ale niestety musimy ich obudzic, ponieważ za chwilę wyjeżdżamy do weta. Wyobracie sobie, że przed kilkoma minutami wet sam do nas zadzwonił, zeby się dowiedziec, co z suniami. Zaiste, podejście ze wszech miar godne naśladowania. Odezwę się po powrocie. Poniżej zdjęcia wykonane jeszcze wczoraj. Musicie jednak wiedziec, że wtedy wygldały już o wieeele lepiej niż przy znalezieniu. Quote
gallegro Posted October 29, 2011 Author Posted October 29, 2011 Post rozliczeniowy. Ponieważ całkowite koszty leczenia Pepsi i Coli będą niebagatelne, pozwoliłem sobie na zwrócenie się o pomoc w sfinansowaniu części związanych z tym wydatków. Poniżej zamieszczam zestawienie osób i kwoty, jakie zadeklarowały na ten cel, oraz potwierdzenie wływów: zula131 ------- 50 - wpłynęło Ewa Marta ---- 100 - wpłynęło inga.mm ------ 10 - wpłynęło akasha 3791 -- 10 - wpłynęło chauwa ------- 30 - ? Ellig ----------- 50 - wpłynęło Morska -------- ? - ? Jasza --------- 10 - wpłynęło M&S ---------- ? - ? azalia --------- 50 - wpłynęło dorota 412 ---- 50 - wpłynęło Mazowszanka - 50 - wpłynęło monigad ------ 50 - wpłynęło niezidentyfikowana - 300 - DOROTA MAGDALENA L*******A Razem --------- 730 Dodatkowo wpłynęły następujące kwoty, na rzecz ufundowanej nagrody: wlodi - 100 pln Ciocia Plicha zaprasza na bazarek: http://www.dogomania.pl/threads/217002-Super-ksi%C4%85%C5%BCki-na-pogryzione-Pepsi-i-Col%C4%99-oraz-Misi%C4%99-i-Gret%C4%99-do-11-listopada-24-00 Pepsi i Cola dziękują, merdając ogonkami za Tęczowym Mostem... Koszt leczenia w klinice wyniósł ponad 830 pln. Niebawem zamieszczę szczegółowe rozliczenie, w rozbiciu na poszczególne składniki (ceny netto). Quote
sylwija Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 uff, ulga, czekałam na wieści z niecierpliwością.. trzymam kciuki za maleństwa cały czas Quote
Ewa Marta Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 Boże, jakie to szczęście, że tak szybko dostały pomoc... Rozumiem doskonale, że wczoraj trwala walka o ich przeżycie i wet nie myślal o ranach. Teraz jednak warto chyba poprosić o wygolenie sierści dookoła ran, żeby nie wdarła się infekcja. Mój weterynarz każdą rankę wygala dookoła, żeby można było łatwo ją opatrywać, no i żeby był dostęp powietrza. Jakie one są biedne:-( Naprawdę nie zazdroszczę Wam tego strachu dzieisjszej nocy, stresu totalnego i czekania co będzie. Na szczęście dziewczynki szóstym zmysłem zwietrzyły, że są w najlepszych rękach i muszą dać z siebie wszystko:-) Gallegro, bardzo Cię proszę przeczytaj moje PW z wczoraj... Quote
Ellig Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 Nie moge patrzec na te zdjecia:( Czekam na wiesci........... Quote
dagsam Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 och boze co to biedne malenstwa musialy wycierpiec.. i na cale szczescie dla nich zostaly wyrzucone kolo was, bo inaczej to by konaly w meczarniach.. trzymam kciuki! Quote
inga.mm Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 Gallegro -> skrzyneczka! Zdejmij kilka zdjęć z #1, bo może być tylko 5 w jednym poście. Mod za takie naruszenie regulaminu może nawet zamknąć wątek. Na ogół tego nie robią, ale dla świętego spokoju uporządkuj. Quote
zula131 Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 Zastanawiam się, skąd tak koszmarne pogryzienia i różne myśli przychodzą mi do głowy :shake: Quote
tanitka Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 upodlenie ludzi nie ma granic..... dlaczego? :( Quote
azalia Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 Bardzo się cieszę,że maleństwa walczą i czekam na wieści od weta. Quote
gallegro Posted October 29, 2011 Author Posted October 29, 2011 Co prawda nie ma już bezpośredniego zagrożenia życia, ale skala pokąsań jest o wiele większa, niż na to wskazywały pobieżne oględziny. Dopiero podczas usuwania sierści pokazały się masakryczne rany szarpane i ślady po ogromnych kłach. Wygląda na to, że zaatakował je potężny pies (może nawet kilka psów), który swoją szczęką obejmował je od grzbietu po brzuch i tylne łapy. Prawdopodobnie uciekały, dlatego większość obrażeń jest w tylnej części tułowia. Ze stanu skóry wet wywnioskował, że do incydentu musiało dojść 2-3 dni temu. Prawdopodobnie ranne psiaki piszczały z niewyobrażalnego bólu, a mimo to, nikt im nie pomógł. Dopiero kiedy stało się to uciążliwe, ledwie żywe, wywieziono pod naszą posesję. Pepsi ma początki martwicy skóry na jednym udzie, na pow. ok. 10 cm2 - mocno cuchnie. Obie tylne łapy są w tragicznym stanie (liczne ślady po kłach). Również niepokojące są rany w okolicy odbytu. Cola ma podobne obrażenia, z tym, że martwica jeszcze nie jest widoczna, choć zapewne jest tylko kwestią czasu :shake:. Oprócz tego ma głębokie ślady po ukąszeniu tuż przy tylnym odcinku kręgosłupa, oraz w okolicy listwy mlecznej i w pachwinach. Wygląda to tak, jakby w geście poddańczym dała brzuszka, a mimo to, była w dalszym ciągu atakowana. Obecnie cały czas przemywamy rany, oraz stosujemy 2 rodzaje antybiotyku, leki przeciwbólowe i kroplówkę. Dziś postaram się jednak nakarmić je przy pomocy dużej strzykawki. Niestety, w ich obecnym stanie ogólnym, nie ma szansy na bardziej radykalne zabiegi. Jeśli nabiorą sił, wet pomyśli o umiarkowanym znieczuleniu, aby w kompleksowy sposób, jeszcze raz bardzo dokładnie oczyścić wszystkie rany. Obecnie, jakiekolwiek zabiegi sprawiają im ogromny ból. Celowo nie wklejam zdjęć, ponieważ nie każdy będzie w stanie na nie patrzeć :-(. To co widać na poprzednich, nijak nie odzwierciedla stanu faktycznego. Na wyraźną prośbę, mogę przesłać je na email, choćby w celu konsultacji/sugestii, odnośnie dalszego toku leczenia. Na tę chwilę potrzebne są środki higieniczne, zwłaszcza podkłady. Jeśli ktoś mógłby takowych użyczyć suniom, bylibyśmy ogromnie wdzięczni. Zużywamy ich ogromne ilości, gdyż poza sikaniem, z wielu ran sączy się jeszcze płyn surowiczy, lekko podbarwiony krwią. Docelowo, w miejscach, gdzie obecnie skóra jest/będzie martwa, przewidujemy zastosowanie specjalnych opatrunków żelowych. Sunie czeka jeszcze długie i żmudne leczenie. Mam tylko nadzieję, że na końcu tej drogi, będzie nam dane w końcu zobaczyć ich uśmiechnięte mordki... Teraz smacznie śpią. Za chwilę rozpalę w kominku, żeby im było ciepło. Quote
Plicha Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 Matko biedne maleństwa :( kto mógł je tak pogryźć, przecież normalny pies nie rzuca się na szczeniaka :( Quote
zula131 Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 Tak myślę, czy one nie posłużyły przypadkiem jako "materiał" do ćwiczeń :angryy: O ile pamiętam, to Mysza1 wspomaga dogomaniaków opatrunkami żelowymi Quote
gallegro Posted October 29, 2011 Author Posted October 29, 2011 zula131 napisał(a):Tak myślę, czy one nie posłużyły przypadkiem jako "materiał" do ćwiczeń :angryy: (...) Też o tym pomyśleliśmy. Przypomniałem sobie bowiem pewien fakt z przed ok. 2 lat, kiedy dostałem sygnał, że gdzieś w okolicy może być miejsce szkolenia psów do walk. Wet z kolei zasugerował, że nie można wykluczyć też pogryzienia przez dzikie zwierzę (lis?), choć moim zdaniem rany nie byłyby aż tak dotkliwe (ślady po kłach sugerują raczej większego osobnika). No i dlaczego by im w końcu odpuścił? Quote
Ty$ka Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 Takie małe, a tyle już wycierpiały :( Trzymajcie się tam wszyscy jakoś! Quote
Patmol Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 zaznaczę sobie - straszne po prostu ale sunie śliczne Quote
Ewa Marta Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 Kochani, trzeba pomóc, to nie ulega jakiejkolwiek wątpliwości. Podkłady, to pestka, w porównaniu z tym, co będzie potrzebne. Ja oferuję 4 paczki podkładów i duży worek karmy eukanuby dla maluszków, które zaraz zamówię na allegro. Zamówię suchą karmę, może ktoś mógłby zamówić troszkę puszek, żeby im się łatwiej jadło? Dzisiaj kupiłam na allegro animondę junior po 3,59 za puszkę. To bardzo dobra cena i maluchy bardzo takie puszki lubią. Moje puchy jadą do innego maluszka, ale tym bidusiom na pewno też bardzo by smakowały. Gallegro, proszę Cię bardzo napisz jakie leki są potrzebne, pisz co jeszcze można dla małych kupić. Może jakaś dobra duszyczka sfinansuje im kolejne potrzeby. Też myślałam o tym, że posłużyły za worki treningowe, mówiłam o tym Twojej TZ-ce:-( Nie wiem, po prostu nie wiem, jak daliście radę spiąć się w sobie i zamiast rozpaczać, działać szybko. Kłaniam Wam się i bardzo dziękuję, że tacy właśnie jesteście... Quote
gallegro Posted October 29, 2011 Author Posted October 29, 2011 Ewa Marta napisał(a):(...)Gallegro, proszę Cię bardzo napisz jakie leki są potrzebne, pisz co jeszcze można dla małych kupić. Może jakaś dobra duszyczka sfinansuje im kolejne potrzeby.(...) (...)Nie wiem, po prostu nie wiem, jak daliście radę spiąć się w sobie i zamiast rozpaczać, działać szybko.(...) Ewa Marta, sama wiesz najlepiej - są takie sytuacje, że nijak nie można inaczej. To była właśnie jedna z nich... Nikt z obecnych na wątku nie pozostawiłby ich bez pomocy. Niestety, znam też parę osób, które przeszły bo obok nich bez emocji. Ot, zdychające szczeniaki. A mało to takich... Jeśli chodzi o pomoc, to nie wiemy jeszcze dokładnie jak będzie wyglądać codzienna pielęgnacja i opieka, a co za tym idzie, konkretne potrzeby. Jeśli ustawione zostanie leczenie długoterminowe, dam znać.. Bieżące potrzeby zasygnalizowałem wcześniej, a w miarę rozwoju sytuacji, będę informował o wszystkim na wątku. Quote
inga.mm Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 Możesz potrzeby spisać w jednym poście i w miarę rozwoju sytuacji dodawać nowe i usuwać nieaktualne? Quote
gallegro Posted October 29, 2011 Author Posted October 29, 2011 Tak właśnie zrobię i prawdopodobnie w pierwszym poście zamieszczę listę rzeczy, które by się przydały. Wiem z własnego doświadczenia, że czasem mamy coś w domu, co nie jest już potrzebne, a dla kogoś innego będzie wybawieniem. Jestem właśnie na etapie konsultowania takowych potrzeb, z zaprzyjaźnionym wetem i jutro postaram się przedstawić stosowną listę. Quote
azalia Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 Nie mogę przestać myśleć o niewyobrażalnym cierpieniu tych maleństw.Gallegro,dla Ciebie i Twojej TZ-ki serdeczne podziękowanie i wielki szacunek,jesteście wspaniałymi ludźmi,ale nic nie piszesz o kosztach u weta,też pewnie nie są i nie będą małe. Quote
Awit Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 Matko jedyna, dwie bezbronne istotki i perfidny zwyrodnialec wykorzystujący je dla jakiegoś psiego agresora. Jak one po pogryzieniach cierpiały:-(, a jak słabły i już by mu nie służyły to je wywalił jak stare szmaty. Niewiarygodne ile zła jest w ludziach. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.