No trudno, czekamy dalej :)
Aria mnie rozbraja tym noszeniem czegoś w ryjku, starej kostki, połowy pluszaka czy sznurka. A wczoraj siedzę sobie wieczorem na kanapie, oglądam wiadomości, odpoczywam po gościach, a tu podchodzi Aryjka z czymś brązowym w niedomkniętym ryjku i mi pokazuje... Kocie gówienko z resztką żwirku.
Eh, dzieciaki, dzieciaki!
A propos tymczasów, jak można wybrać, to fajnie. A jak trzeba brać, to co stanie na drodze, to gorzej - jak konfirm, mając upatrzonego pieska wzięła jednak suczkę, o której raczej nie marzyła :)