Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/11/22 in all areas
-
Raport po nocy : - jedna kałuża - jeden zgryziony doszczętnie gryzak - dużo całusów na dzień dobry Oddzielam całkowicie Dżekusia od Nuuki, i Dżekuś chyba zapomniał że ona z nami mieszka ... Przynajmniej takie sprawia wrażenie, jednak separowanie ich, a jednoczesne poświęcenie uwagi i czasu jednemu i drugiemu jest trochę wyczerpujące, a ja już nie pierwszej młodości Teraz muszę trochę popracować, bo o 13.30 jedziemy na kroplówkę. Trzymajcie kciuki za szatanka6 points
-
Poradziła sobie średnio, nic nowego nie pogryzła, ale płakała mocno. Do tego przewróciła Dżekusia (on nie stoi już tak pewnie na łapkach jak kiedyś). W sumie to nie była jej wina, bo Dżekuś sam do niej podszedł, kiedy wchodziłam z Nuukusią do mieszkania ze spaceru, ale Nuuka biegnąc prosto do miski potrąciła go. Dżekunio się przetraszył, siędzę z nim do teraz w pokoju, już się uspokoił i chyba zapomniał, ( jeden pozytywny skutek demencji ) bo zachowuje się normalnie, ale żal mi go, z kolei Nuukusi też mi żal bo nie może być cały czas z nami, ale Dżekuś jest dla mnie ważniejszy. Pozostałe wiadomości są na razie bardzo dobre - maleńka i przed kroplówką i po czuje się świetnie, skacze, biega, zaczepia do zabawy - zachowuje się jak zdrowy pies. Nie mogę uchwycić fajnego zdjęcia w domu, jest bardzo ruchliwa i pełna energii. Na spacerze łatwiej, bo jest czujna - rozgląda się, staje gdy ktoś przechodzi, nie jest tak wyluzowana jak w domu. Też się cieszy, podskakuje, łapie mnie tak śmiesznie za ręce i nie chce puścić ale jest czujna, tak jak pisałam na początku - boi się miasta. Jest bardzo mądra, szybko się uczy, windą jeździ jakby się w niej urodziła, po schodach przy wyjściu z budynku śmiga góra / dół na tych swoich szczudełkach, że ledwo za nią nadążam ( na początku schodów też się trochę bała, schodziła niechętnie i ostrożnie ). Jutro rano jedziemy na badanie krwi. Niepokój jest, ale wierzę że będzie dobrze, malutka nie po to taką daleką drogę przebyła, by na Śląsku umrzeć Nein, selbstverstandlich nein5 points
-
Dziś wielki dzień w życiu Kolesia. wypuściłyśmy go z kojca, i za nami i naszymi psami poszedł pod dom. Z wahaniem wszedł do domu. Spokojnie zamknęłyśmy drzwi i koleś zaczął zwiedzać mieszkanie. Na dzień dobry kupa w salonie, zaraz i siusiu, ale to chyba z nerwów. Cały czas dreptał, nie położył się czy nie usiadł przez dobrą godzinę. Dotknąć się absolutnie nie pozwala. Więc powoli zdybałyśmy go z Anią pod drzwiami, przywarł do podłogi i znieruchomiał. Zmieniłyśmy mu obrożę, przywiązałyśmy do niej kawałek taśmy. Tak dreptał następną godzinę. Na dwór chętnie wyskoczył i próbujemy ten kawałek taśmy co jakiś czas brać do ręki. Przerażenie ogromne, szarpanie, a jak powoli podchodzę, to nieruchomieje. No, to pierwszy dzień, ale na razie radości z dotyku człowieka nie ma. Do kojca wskoczył jakby z ulgą Teraz znów chodził luzem po ogrodzie, ale do domu wejść długo się namyślal...4 points
-
Czytasz w moich myślach. Tydzień temu byłem poznać się z tą dwójką: https://www.olx.pl/d/oferta/kora-i-szarus-osierocony-dwupak-lagodnych-i-przyjaznych-psiakow-CID103-IDNN9wW.html Wszystko idealnie, super psy W tę sobotę miałem zapoznać je z Alfredem i tak też zrobiłem. Z Korą polubiły się bez problemu, ale Kilka razy, na spacerze, Szaruś próbował capnąć Alfreda. Różnica w wielkości oraz fakt, że Alfred nie ma zębów, nie dawała mu w ewentualnym starciu żadnych szans. Dlatego szybko Alfred został poznany z drugim dwupakiem, o którym myślałem https://www.olx.pl/d/oferta/tinka-i-danusia-dwupak-lagodny-bardzo-grzeczny-i-zzyty-ze-soba-CID103-IDK8HBi.html Tu cała trójka od razu się polubiła, a raczej one nie reagowały na Alfreda, a on na nie. Bo one dwie są bardzo zżyte ze sobą i wiecznie przyklejone do siebie To nie są schroniskowe imiona więc zostały, ale ze względu na zbieżność imion za płotem u sąsiadów, wolałem aby zostały lekko zmienione Tinka to teraz Inka, a Danusia to Dianusia Od pierwszego dnia czuły się jak u siebie, spały w budach, zachowują czystość w kojcu itd. Boją się trochę burzy, ale jest to raczej niepokój, a nie panika, jak w przypadku Bajutka, który jednak od poprzedniego roku z burzy sobie już niewiele robił Jakaś zaleta starości I nie pytajcie ile one mają lat bo tego nikt nie wie Są odrobaczone, zaszczepione, zaczipowane i wysterylizowane. Dianusia ma usunięte guzy z grzbietu, ale jak widać wymaga jeszcze takiego minimalnego odchudzania Obie niedawno miały robione badania krwi i są OK. P.S.: Wracam do życia, również tego dogowego, więc w najbliższych dniach zajrzę na Wasze wątki gdzie zaglądałem wcześniej i jakoś nadrobię te zaległości, a wiem, że mam ich sporo. Trochę zdjęć już z nowego domu:2 points
-
Chyba jeszcze nie linkowałam tu Czarusia. Jest to szczebrzeski piesek, po zmarłych, posesja ma być za jakiś czas sprzedana więc zwierzaki trzeba było szybko ratować. Jeden pekińczykowaty psiak pojechał do Plaskatego Azylu, Czaruś jednak jest zwykły i nikomu nie wpadł w oko. Mam zaklepane miejsce w hoteliku ale zostaje kwestia finansowa. Proszę o jakąkolwiek pomoc dla pieseczka Na FB ogłaszam go gdzie się da.2 points
-
W dniu wczorajszym Czakuś pojechał do DS do Katowic. Pani jest zachwycona Czakusiem :).2 points
-
2 points
-
Wspaniałe rzeczy opowiadasz Koleś poznał domowników. To wielki krok naprzód1 point
-
1 point
-
Ja przez to przeszłam wiele razy bo mam psy ponad 54 lata a większość z nich zabijał mi rak więc rozumiem twój ból ale nie miej do siebie żalu, zrobiłaś to co było najlepsze dla suni, nie pozwoliłaś jej odchodzić w cierpieniu. Zostają wspomnienia dobrych dni a za jakiś czas daj dom i serce jakiejś innej biedzie, ktora tego potrzebuje.1 point
-
Koleś jest bardzo urodziwy. Oby dał się obłaskawić.1 point
-
Blakiego tym razem mniej eksportowe. https://images90.fotosik.pl/605/c5c98b539631b0bbgen.jpg1 point
-
Tysiu) , jeżeli będziesz miała chwilę to uzupełnij, proszę w ogłoszeniach, Szczeniaki mają 2,5 miesiąca (pi razy oko), Luki waży 5,4 kg, a Blaki 4,9 kg. I zdjęcie eksportowe. https://images92.fotosik.pl/606/29ce2541207363b2.jpg https://images92.fotosik.pl/606/7934994bcd475606gen.jpg1 point
-
Fajnie powspominać jak wiele osób pomagało Promyczkowi, mój TZ wiózł Promyczka z Warszawy do Zambrowa i tam Wiosna w nocy w ślizgawicę, okropną pogodę przyjechała, żeby go przejąć. Później Wiosna przywiozła go na wizytę do Warszawy do okulisty, najlepszego doktora od oczu i okazało się, że Promyczek jest ślepy i nie można mu już pomóc. Potem Wiosna znalazła Panią Irenkę, wydawało się, że to będzie ten domek na stałe. Wiosna przywiozła Promyczka pociągiem do Warszawy i razem pojechaliśmy ponad 300 km do p. Irenki. U Pani Irenki miał świetnie.Niestety ze względu na zdrowie p. Irenki znowu trzeba było zabrać Promyczka. Dziewczyny pomogły, zawiozły z powrotem do Białegostoku. Razem z Promyczkiem pojechał Bartuś, drugi piesek, bezdomniak p. Irenki. Wiosna znalazła super domek dla Bartusia w Szczecinie. AlfaS nadzorowała adopcję, a my wieźliśmy Bartusia do Poznania, gdzie przejęła go nowa rodzinka. Dziś Bartuś ma super domek i czuje się świetnie. Pani Irenka ma kontakt z Wiosną i wspiera pieski dogomaniackie. Po powrocie do Białego nasz kochany Promyś, podróżnik został u Moli. To cudne, że jego podróże się zakończyły w domku, w którym jest kochany i szczęśliwy dożywa swoich lat. Dzięki, Moli:):)1 point
-
1 point
-
14.06. 2022 stan konta 601,50 zł Wydatek jw. 196 zł - leki lipiec 5.07. 2022 stan konta 405,50 zł1 point
-
Po czterogodzinnej nieobecności zastaliśmy porządek. Nie nasikały i niczego nie pogryzły. Fakt, że wiele rzeczy pochowaliśmy, za to zostawiliśmy gryzaki ze zdjęcia powyżej. Brawo Maluchy. Gmina Krasnosielc opłaciła kolejne odrobaczanie oraz odpchlanie/odkleszczanie:)1 point
-
O jaka cudniasta para uwielbiam szczurki Powodzenia Sand1 point
-
10.07.2022 wpłata 200 zł z bazarku na FB - dla Rózi 25 zł, żeby ją zamknąć, 175 zł na dług ogólny1 point
-
Chorują ludzie, zwierzęta..., odchodzą Życie toczy się dalej... Nasze zwierzaki są znane w okolicy..., spacerują zdrowe / młode, Pikunia na wózeczku, staruszki... Dostałyśmy -" podkłady mogą się Wam przydać dla piesków"1 point
-
Co do mnie nie jestem pewna, ale Nuuka ma się świetnie A na poważnie, to nie jest tak różówo. Dżekuś miał wczoraj dwa ataki padaczki, z każdym dniem reaguje na maleńką coraz gorzej, muszę je oddzielać. A nasze słoneczko to nie taki znowu aniołek, wczoraj poszłam na chwilę do kuchni, wracam i widzę jak Nuuka podgryza leżącemu po ataku padaczki Dżekusiowi łapki, i to wcale nie dla zabawy ... Jak mnie zobaczyła, odskoczyła, zanim zdążyłam zareagować, więc wie że źle robiła. Dogryzła jeszcze bardziej drzwi łazienkowe, dorobiła kolejne rysy na wejściowych i poszarpała oparcia kanapy na której lubi spać. Na szczęście one są wymienne, więc spoko. Jak ona to robi w kilkanaście minut i tymi swoimi malutkimi ząbkami - nie mam pojęcia. Swój czas dzielę pomiędzy siedzenie na zmianę w jednym pomieszczeniu z Dżekusiem, on kładzie mi łepek na kolanach i tak leży, (w tym czasie Nuuka płacze), a siedzenie w drugim pomieszczeniu z Nuuką i ona wciska mi się na kolana, wygina, wciska mi głowę pod pachę i tak zostaje a ja ją głaszczę, (w tym czasie Dżekuś kręci się w kółko wokół własnej osi i dyszy). Ogólnie nie spodziewałam się, że Nuuka to taki szatanek, ale kiedy na nią patrzę i myślę że mogła już nie żyć, to tak bardzo się cieszę że jest ze mną ... Mam trochę wyrzuty sumienia wobec Dżekunia, ale już nie próbuję ich do siebie przyzwaczajać, tylko oddzielam, jest trudniej dla mnie, ale dla Dżekusia lepiej bo kiedy jej nie widzi, to po chwili chyba zapomina że ona z nami jest tyle tylko, że muszę działać na dwa fronty, a jak małą spuszczam z oka choć na chwilę, ta zaraz są straty w wyposażeniu ale najbardziej martwi mnie, że zaczęła się drapać i podgryza ogonek, czego wcześniej nie robiła. Przejrzałam jej futerko - nic, ani zaczerwienień ,ani pcheł .... Pisałam do lekarki, odpisała, żeby nic jej nie podawać, że jutro podczas wizyty lekarz obejrzy Nuukę pod tym kątem. Pod wieczór jeszcze zajrzę, teraz lecę, bo Nuuka właśnie już drapie drzwi wejściowe ....1 point
-
Jak one ,bardzo kochają człowieka , nawet lęk przed burzą nie stanowi przeszkody! Odi jest taki sam jak moja Taksunia , potrzebuje bliskości człowieka jak ... powietrza Marii , wypróbowałam Melantoninę , działa , podawałam zgodnie z zaleceniem Konfirm31 , dzień wcześniej zaczęłam i jeszcze bez Valusedu / miałam podać wieczorem przed snem i... zasnęłam / i obyło się bez paniki1 point
-
Jesteśmy już w domu. Nuuka żwawa i ruchliwa. Trochę się to wszystko przedłużyło, bo nie mogłam wyjść z pracy by być punktualnie na 12.00 by odebrać Nuukę, byłam 12.15 a pani doktor już miała pacjenta z którym spędziła ponad godzinę. (jesteśmy z malutką ponadplanowo, bez wcześniejszego zapisywania, bo akurat do tej pani doktor trzeba się zapisywać min. dwa tygodnie wcześniej). Rokowania ostrożne, pani doktor uważa, że kluczowe będą najbliższe 5 dni. Jutro jedziemy na kroplówke, potem w poniedziałek. Maleńka ma jeść puszki kidney care lub renal, mam dodać trochę rozgotowanego ryżu. Kupiłam kidney. Na razie nie zleciła podawania enzymów. Mam robić zdjęcia kup i liczyć ich ilość, i co wieczór jej wysyłać. Miała dziś podaną krew i leki, ale nie zapamiętałam jakie, miałam dostać kartę informacyjną, ale w recepcji wydano mi przez pomyłkę kartę innego pacjenta. Jestem mocno zmęczona i zauważyłam dopiero w domu .... Jutro będąc na kroplówcę poproszę o wydruk i wkleję tutaj. Cieszę się, że Nukusia jest u mnie, ale martwię się moim Dżekusiem. Jest gorzej niż wczoraj, nie chce jeść, chowa się do szafy, jest zdenerwowany, Nuuce się to trochę udziela, czuje że on jej nie lubi. byłam z nią na godzinym spacerze, nie chciała wracać, ciągnęła w stronę drzew i krzaków, podnosi główke jak surykatka i rozgląda się, wypatruje. W końcu musiałam ją zanieść do domu, pod same drzwi, bo do windy też nie wejdzie - dobrze że taka leciutka, bo mieszkam na IV piętrze Myślę, że już mnie lubi bo na mój widok - nawet jak nie mam jedzenia - macha ogonkiem jak szalona i aż się cała wygina. Co jakiś czas siadam koło niej i głaszczę, wtedy się wtula i mam wrażenie , że chcialaby tak siedzieć cały czas. Zrobiłam w przychodni kilka zdjęć, ale marne bo pacjentka bardzo żwawa a poza tym nie lubi aparatu i nie chce pozować :-)1 point
-
Wszystko zapowiada się dobrze. Gaja dala się pogłaskać obojgu państwu. Początkowo chciala uciekać. Pojechala sama z moim mężem i chyba to była dobra decyzja, bo przy mnie mogła zachowywać się inaczej i mnie bronić. Mamy przyjechać na drugą wizytę. Panstwo ją chcą, tylko jest kwestia zabezpieczenia ogrodzenia. Są za duże odległości między prętami i za duża luka pod bramą. Pani ponoc nie bardzo byla przekonana o konieczności, bo jej pierwsza suczka nie uciekała. Jednak Gaja od razu chciała uciekać na smyczy, wiec dla mnie to konieczny wymóg i do sprawdzenia. Poza tym wszystko ok. Po drugim spotkaniu państwo chcieliby ją odebrać ok 27.07 z powodu urlopu. Bardzo się cieszę, że sytuacja dobrze się rozwija.1 point
-
Przepraszam że tak późno, ale dopiero teraz jako tako się ogarnęłam. Nie poddałam Nuuki eutanazji. Nie mogłam. Cały czas patrzyła na mnie tymi swoimi oczami, nie spuszczała ze mnie wzroku.... Na badaniu usg - nerek praktycznie nie ma. Lekarka długo przeprowadzała badanie usg, nerki w znacznie gorszym stanie niż trzustka. Ściany żołądka też mocno zgrubiałe. Nuuka grzeczna, choć mocno przestraszona, bardzo do mnie lgnęła. Ogólnie sprawia wrażenie, (oprócz chudości) zdrowego, żywotnego psa. Lekarka długo się namyślała, ponownie przeglądała wyniki, po czym zaproponowała transfuzję, stwierdziła, że w swojej karierze miaa przypadki gdzie pies z podobnym stanem nerek po transfuzji się podniósł, nerki podjęły pracę, i choć na bardzo słabym poziomie wydolności, ale pracowały i pies żył normalnie. Parametry wzkazywały co innego, a pies żył. oczywiście natychmiast się zgodziłam, Nuuka już miała wenflon w łapce, ale okazało się, że z krwią coś się stało i nie nadaje się do podania. Pojechałam do Mikołowa tam jest bank krwi, ale było za późno na podanie ( przychodnia czynna do 20.00) Mamy być jutro rano. Nie mogłam nie dać Nuuce szansy, skoro nikła bo nikła, ale nadzieja jest. Mój Dżekuś w stresie, Nuuka też - szuka znanych sobie ludzi i psów, ale jakoś musimy dać radę. Kupiłam renal, chętnie zjadła, sporo pije. Gdy podałam jej jedzenie, tak zaczęła merdać ogonem ... Zrobiłam jej też kleik z siemienia, trochę wypiła, ale chyba jej nie smakuje. Spróbuję ją jeszcze zachęcić. Aha, lekarka mówił, że jej zdaniem Nuuka nie sprawia wrażenia że odczuw ból. Trzymajcie kciuki za jutro.1 point
-
Wiem, że to trudne..... ale nie pozwól mu na samotność Baja[*] NIKT nie zastąpi, ale jakiś biedak w potrzebie gdzieś czeka, a "Testament odchodzącego psa" znasz.....1 point
-
1 point
-
Tak wyglądała Kama na chwilkę przed podróżą do nowego domku. Minka jeszcze niepewna. Przez całą drogę była dzielna, spokojnie spała.1 point