Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 03/03/22 in all areas
-
5 points
-
Rośnie, nie tyje, bo widać żeberka. Już po zabiegu, jest senna i lekko popiskuje. W sobotę rano mamy jechać na kontrolę. Obcieliśmy też pazurki za 20 zł. Kubraczka Pani doktor nie zakłada. Podczas zakupów w LIDL-u, kiedy czekaliśmy na Adę dostałam sms-a z przyszłego domu Ady z zapytaniem jak poszło i czy w weekend zobaczymy się. To miło, bo już się bałam, że zrezygnują w tych ciężkich czasach. Dam znać po sobotniej wizycie. Przyjadą z psem w sobotę, bo w niedzielę nie mogą. Pies Państwa je mokrą Dolinę Noteci i suchy Fitmin, więc rewolucji gastrycznej nie będzie. https://images90.fotosik.pl/575/222629607822a70agen.jpg5 points
-
Teraz najlepszy czas, nie dość że masowy zryw , przekładający się na wpłaty na zbiórki, to jeszcze pora rozliczania 1 %. Ja jakoś dawno nie mam złudzeń. Kiedyś trafił do mnie transport 5 psów z Rumunii, które stopniowo rozjeżdzały się. jedne szybko, inne wolniej. Zbiórka kasy przez dużą organizację. Nazbierali szybko mnóstwo pieniędzy, zaoferowała swoją pomoc jako DT. Dostałam minimalną ilość suchej karmy. Jedną suczkę wiozłam do Mikołowa na sterylkę za 200 zł. po 2 mies wetka upominała się o kasę, bo organizacja jej nie zapłaciła. Po mojej interwencji dopiero uregulowali dług. Było mi wstyd. W mediach reklamowanie organizacji, jacy wspaniali. Nie miałam ochoty odwalać za kogoś roboty, niech paniusie same zbierają g...a. Powiedziałam, że nie dam złotówki na żadną organizację. Co chcę pomóc, to sama, swoimi rękami i u siebie. Dopiero ZEA przekonała mnie, że jest jedna organizacja której moge zaufać.5 points
-
4 points
-
Lusia obszczekuje wszystkich i nie mam wyrzutów sumienia ,że uratowałem Jej życie-wręcz odwrotnie -w warunkach,które tam miała doprowadziły by one do Jej zdziczenia-ludzie-psychole Ją przeganiali,a Ona uciekała przez ruchliwą ulicę.Wypadek by był tylko kwestią czasu -kiedy,i mógłby równie dobrze skończyć się Jej kalectwem- i to by wtedy była prawdziwa tragedia !Tutaj rozum musi wziąść górę nad empatią ! Właśnie wróciłem do domu po akcji ratowania starszego pieska,który był zdezorientowany i biegał po Dzielnicy.Mój telefon był nieczynny ,ale na ulicy osiedlowej Pani zadzwoniła na adres Przychodni gdzie był szczepiony ten piesek/miał blaszkę przy obroży/ i podali Nam adres zamieszkania-był prawie 5 km od "domu" ! Miałem przy sobie smyczkę Lucusia,więc po przypięciu wróciliśmy do domu,Lucusiem zajęła się żona ,a ja samochodem pojechałem do miejsca gdzie żył piesio. Tam pracownik Warsztatu samochodowego potwierdził mi,że piesek jest z tej posesji ,ale właścicieli nie było.Przekazałem Mu o całej sytuacji i zapowiedziałem ,że jeszcze raz właściciele nie dopilnują Piesia to podam ich do Straży Miejskiej ! Ten piesio jest raczej u nich "zbędnym balastem",bo po miskach,zamarzniętej w nich wodzie oraz zero karmy to raczej potwierdzało moje domniemanie.Piesio po zamknięciu przez Pracownika w boksie na "odchodnym" wchodził mi na ręce ,więc Go wziąłem ,przytuliłem i wycałowałem-chociaż tyle miłości Mu przekazałem.,Będę miał teraz "oko" na tą posesję-tak sobie postanowiłem! Jak jechałem z Nim samochodem /On siedział na tylnym siedzeniu / to przeszedł i położył mi mordkę na ramieniu -tak jeżdził też ze mną mój Napoleon podczas wojaży wczasowych.3 points
-
Teraz wszyscy organizują zbiórki i wydaje mi się, że to później będzie nie do rozliczenia. To są ogromne pieniądze. Mam kiepskie doświadczenia z dużymi organizacjami. Jeśli kogoś stać na opłacanie pomieszczeń, pensje dla zarządu czy prawnika, akcje bilbordowe, to o tyle mniej pójdzie na zwierzęta. Czasem łatwo wydawać cudze pieniądze. Skoro jest tyle zwierząt na granicy, to pomoc przy juz zebranych środkach powinna być latwa i zorganizowana. Dwa dni temu dzwoniła do mnie kolezanka z fundacji, czy przyjechały do mnie zwierzęta z Ukrainy, bo chce dać pieniądze na karme i leczenie. Ludzie mieli ponoć pretensje, że nie zaoferowała pomocy. Pomagała psom u nas np. Lindzie znacznie wczesniej i tego nikt nie widział, ale jak nie zrobila wielkiego szumu w ostatnich dniach, to jest najgorsza. A mogla zrobić zbiórkę i po sprawie , byłaby zaangażowana. Pomyslec, ze ostatni transport przedwojenny od Mariny przyjechal w tajemnicy do polskiej organizacji, bo bali się ze zostaną zlinczowani medialnie przez innych. Wczesniej co ktoś dopieprzal sie o przywozenie psów z Ukrainy. Dla mnie bohaterami są ci, co działają na miejscu. Tola nie zrobila zbiórki, a wiem ze opłacali karmę i weta psom ukraińskim, działają dla ludzi. Tyśka pisze o tych dwóch znajomych dziewczynach. Juz absurdalnym wydaje mi się szukanie na hura dt przez wszystkie organizacje i grupy pomagaczy. Nie macie pojęcia jakie debilki sie odzywają o Laime i Maxima. Nikt nie dzwoni zapyrac o psa, jaki jest, jakie ma potrzeby, tylko piszą czy dowiozę im lub kiedy moga przyjechać po pieska. procedura adopcyjna to niewyobrażalny wymysl, bo przecież one pieskom chcą pomóc. I jak to nie chce dowieźć. Większość tych zwierząt po pierwszej kupie, zniszczeniach wyleci z tych wrażliwych DT. Widzialam ze schronisko chorzowskie tez chce przyjąć psy. Mogę zadzwonić i zapytać. Może jesli jest tak źle na miejscu, to udałoby się z Aska7 wysłać ze dwa psiaki? Lepsze to, niż błąkanie sie i zakończenie życia np. pod kolami. Ciesze się, że tylu zamojszczakom sie teraz uda. Ja w ostateczności mogłabym przyjąć jakiegoś starszaka na hotelik do Weny, ale wiem ze większymi i starszym jest trudniej o zorganizowanie pomocy. Dlatego fajnie, ze chociaż drobnica wyjedzie do Hani.3 points
-
3 points
-
2 points
-
Jutro jadę do Lusi bo za Nią tęsknię i chcę z Nią trochę pobyć przed operacją sterylki !Lucuniek ma się bardzo dobrze ! Na Dogomani czytałem wpisy-cieszę się z radości Pań ! Basia też przez to szczęśliwa tam -w górze. Byłem też na zakupach oraz oczywiście u Suni -Lusi ! Najpierw szczekała a potem jak dostała kiełbaskę to już było wszystko dobrze.Pogadałem z Nią i Ją wygłaskałem ! 3.03 będzie miała sterylkę i będzie przebywać w sali pooperacyjnej.Dzisiaj padał na zmianę deszcz i grad-zrobiło się zimno,to dobrze,że Ona nie musi już marznąć i uciekać przed ludżmi i jest bezpieczna !Pomimo złej pogody było sporo ludzi z dziećmi i datkami i takich co wybierali pieski do adopcji,Najmniejsze szanse mają jednak duże starsze pieski.Takie powinny trafić do domków bez schodów ,bo nóżki odmawiają posłuszeństwa. Lucuś dzisiaj zaprowadzil mnie na ostatnim spacerku na Plac oraz na Ogródki Działkowe w poszukiwaniu Suni.W miejscach gdzie miał krostki-wypryski na skórze to ma małe wyłysienia,ale z czasem Mu to zarośnie -i tak jest dla mnie najcudowniejszy i najkochańszy Najważniejsze,że się nie drapie i Go nie swędzi. Bawi się swoimi pluszakami i je rozpruwa.,Tyle wieści z Wrocławia2 points
-
Elu, nie martw się. To wszystko możesz robić po swojemu, ale korzystając z wytycznych które dostałaś. To wydaje się trudne, ale wprawisz się. Ja tak robię od trzech lat dla Dżekusia - gotuję mu ze składników które może jeść, wg podobnych wytycznych. Stosuję część z tych suplementów, innych nie, czasem mniej znaczy więcej Dżekuś jest już mocno starszym pieskiem, od początku walczymy z problemami z wątrobą, trzustką, ma delikatny układ pokarmowy, tendencję do krwotocznego zapalenia jelit i żołądka, w zeszłym roku latem o mało nie umarł, .... Stosujemy niektóre z suplementów które są w Twojej rozpisce powyżej - ostropest, olej lniany, olej z czarnuszki, zmielone pestki dyni, imbir (bez cynamonu) .... Królik jest świetny, to lekkostrawne mięso, mojemu Dżekusiowi najlepiej służy, polecam. Wiem że do tanich nie należy, ale jak przeliczysz, to koszt takiego gotowanego jedzenia w stosunku do suchej karmy czy puszek wcale nie jest powalający, a moim zdaniem jakość gotowanego nieporównywalnie lepsza dla psa. (oczywiście mówię o Soni, bo Alfik z jego cushingiem pewnie musi być karmiony ściśle wg zasad dla tej choroby) Elu, koszt tych suplementów bardzo wysoki, ale ja podeszłabym do tego z dystansem - nie pakowałabym w psa wszystkiego, podała jeden, poobserwowała, dodałabym kolejny, znów obserwowała, nie każde słowo dietetyczki to prawda objawiona .... Wszystko jest do ogarnięcia, tylko czasem trzeba trochę uprościć, a efekt wcale będzie gorszy - jak już pisałam - czasem mniej znaczy więcej, nadmiar nawet teoretycznie dobrych rzeczy też czasem szkodzi. Nie martw się na zapas, zawsze jestem pod telefonem, Dżeki jest dużo starszy od Soni i u niego przebieg choroby miewa bardzo ciężkie momenty, a dajemy radę, więc meine kleine Sonne też się wykuruje.2 points
-
patrząc na wiek można przypuszczać, że była prezentem gwiazdkowym, w okresie świąt miała około 6-8 tygodni.... ale tak naprawdę trudno odgadnąć, co ją w życiu spotkało i dlaczego tak się boi. Sunia miała prawie przez tydzień "azyl" w łazience, chowała się pod wanną i postępy były niewielkie. Chciałam jej okryć klatkę kocem, ale za radą behawiorystki nie zrobiłam tego, żeby zobaczyła, że "otwarta przestrzeń" nie jest dla niej zagrożeniem, że zewnętrzny świat nie jest taki straszny. Ona chowając się nie obserwuje świata, wręcz przeciwnie - nie reaguje na żadne bodźce, jakby chciała wykreślić ze świadomości, że poza jej kryjówką istnieje coś jeszcze, jak struś z głową w piasku. Właśnie dlatego jest w kennelu, żeby nie mogła ukryć się za meblami, w jakimś zakamarku pokoju. Wczoraj z zaciekawieniem obserwowała moją radosną zabawę z Majeczką, patrzyła zaciekawiona, jak Majka wskakuje mi na kolana i domaga się głaskania, drapania za uszkiem....przyglądała się do momentu, w którym zauważyła, że ja na nią patrzę. Ona z tej klatki obserwuje wszystko... i mam nadzieję, że w końcu zechce uczestniczyć w życiu, które widzi. Wczoraj dotarła karma Brit Care Puppy dla niej, mam nadzieję, że trochę wzmocnią się jej stawy, bo przednie łapki ma lekko "niedźwiedzie". Dzisiejsza koopa była już bez widocznych martwych robali, pchły pewnie też już jej nie męczą. Oby jeszcze strach dało się "wytępić".2 points
-
Misio ma zainteresowaną rodzinę, trwają rozmowy2 points
-
1 point
-
A ja jestem w rozsypce bo nikt nie chce pomóc "bratu " Andżeli Nie mogę patrzeć na biedaka za tymi kratami Zajmę się finansami tylko potrzeba miejsca i osoby , która weźmie za niego odpowiedzialność. Błagam1 point
-
Znowu czarna, chyba jestem na takie zaprogramowana ...1 point
-
1 point
-
1 point
-
Na pewno szybko się zagoi i sunieczka będzie znowu żywa i wesoła. Wielkie kciuki za weekend!1 point
-
elik, większość dietetyków daje zalecenia niemożliwe od wykonania. Nie przejmuj się. Postaram się dziś na spokojnie przeczytać jeszcze raz obłędne zalecenia i doradzę co robić. Dlaczego psy nie mogą jeść wołowiny? Nie kupuj wszystkich suplementów tylko te na już. Jak będziesz z dietetyczką rozmawiała, to spytaj co to znaczy trochę, mało, niedużo? To jest pojęcie względne.1 point
-
No właśnie. Pieniądze wydałam na dietetyczkę i nie wiem co dalej robić. Stosowanie tej diety zajmie mi mnóstwo czasu i pieniędzy. Chyba nie jestem na to gotowa. Myślałam, że dostane przepis typu: ileś tam mięsa takiego, ileś warzyw, gramatura dla każdego i tyle, a dostałam przepis na jedzenie pieska rodziny królewskiej, który ma swojego osobistego kucharza.1 point
-
Za pół godziny wyruszamy. Najtrudniejsze jest niedawanie jedzenia. Pozostała dwójka dostałą śniadanie w konspiracji. Ada dzisiaj wychodzi na smyczy pod kontrolą, aby czegoś nie zjadła, bo prawdziwy z niej odkurzacz.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dobrze ze kaszelkos minal jak dobrze sciskam serduchem sciskam1 point
-
Zapisuję na szybko i poczytam trochę później1 point
-
zagladam odwiedzam serduszka dwa z mnostwem mnostwem pozdrowien ♡ ♡ ♡1 point
-
Hej wszystkim z problemami sercowymi! Nie wiem czy wiecie (nie mam jak sprawdzić bo nie działa mi wyszukiwarka na dogomani) ale istnieje tańszy zamiennik Vetmedinu i nazywa się Cardisure. To jest dokładnie ta sama substancja czynna czyli pimobendan. To chyba jest nowość na polskim rynku (w Angli jest już chwilę). Lek istnieje w dawkach takich jak Vetmedin czyli 1,25mg; 2,5mg; 5,0mg i 10,0mg (takiej dawki chyba Vetmedin nie ma). U mojego weterynarza 1 tabletka 5mg kosztuje 2,20zł. Tabletki są w formie tabletek;) a nie kapsułek. Tabletka 5mg najbardziej się opłaca cenowo a ponieważ ma podziałkę (wygląda jak czterolistna koniczyna) to łatwo ją połamać/podzielić na opcję po 2,5mg lub 1,25mg (mam nadzieje, że w miarę jasno to opisałam). Ja na razie mam miesięczny zapas Vetmedinu ale jak mi się skończy to przejdę na Cardisure bo wychodzi taniej. Dla przykładu tabletka 1,25mg wychodzi 55groszy a tabletka 2,5mg wychodzi 1,10zł. (w opcji z łamaniem/dzieleniem tabletki 5mg)-to jest najkorzystniejszy wariant ale tabletki naprawdę bardzo łatwo i dokładnie można podzielić i tabletka jest smakowa (producent zastosował tą gotową podziałkę na tabletkach 5mg). Aha oczywiście nie mam żadnego interesu w reklamowaniu Cardisure-sama na razie stosuje Vetmedin. Napisałam ten post ponieważ wiem jak drogi jest Vetmedin (głównie dlatego że do tej pory nie miał w Polsce konkurencji). Widzę też wiele postów osób, których nie stać na leczenie Vetmedinem a pimobendan (substancja czynna) jest rewelacyjna w leczeniu serducha-u mnie sprawdziła się super! Pozdrawiam serduchowe psy i ich zatroskanych właścicieli!1 point