Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 02/17/22 in all areas
-
8 points
-
Maro własnie pojechał do przychodni na ostatnie czyszczenie uszu. Bardzo się ciesze z jego adopcji i to jeszcze do tak fajnego domu :) Jest u nas krótko, ale całkowicie się zmienił. W niczym juz nie przypomina psa zachudzonego, z żebrami na wierzchu, stojącego na ugiętych łapach, jakim pamiętamy go ze schroniska. Jego organizm i psychika bardzo szybko wykorzystały nowe mozliwości. Jest teraz kontaktowy, zdrowy, pewny siebie, z normalną sierścią i masą ciała. Za każdym razem robi na mnie wrażenie, jak psy szybko potrafią się zmienić po leczeniu i pobycie w domu. Mam niesamowitą satysfakcje, że tak nam wspolnie udaje sie im całkowicie odmieniać życie. Szkoda tylko, że mamy ograniczone możliwości pomocy. Od wizyty Toli w schronisku męczy mnie to, ze nie zdążyliśmy pomóc owczarkowi z guzem.6 points
-
3 points
-
Maro przyjechal po czyszczeniu uszu. P doktor nic nie wzięła za wizytę. Wszyscy ciesza sie z jego adopcji3 points
-
Dziękuję za sunię, może to będzie początek czegoś dobrego dla niej... Dziękuję Wam wszystkim, że jesteście, dziękuję za troskę i wzruszenia; jeśli moje wyjazdy do schroniska dają szansę na nowe życie chociaż jednemu psu, to te wyjazdy, pełne bólu, mają sens.2 points
-
Ależ ma smutne spojrzenie .... Może udałoby się nazbierać na godną resztę życia dla suńki ? Jaaga napisała że mogłaby do nich przyjechać, to dla suni szansa, bo ten nienaturalnie duży brzuch raczej oznaką zdrowia nie jest ..... Dałabym suni 50 zł/mc, może ktoś jeszcze znajdzie dla biduli grosik ?2 points
-
Właśnie odjechał Maro. Patrzyl biedny z auta za Andrzejem. Jednak do niego najbardziej sie przywiązał. Trudno, takie jest życie. Potęskni i przyzwyczai sie do nowej rodziny. Najważniejsze, że będzie tam kochany i będzie sie mial dobrze. Dalam mu resztke intestinala. Panstwo juz wczoraj pytali jaka karmę kupić.2 points
-
Prawda?? Myslałyśmy, że trochę czasu nam zajmie adopcja Maro, a tu proszę!! Z mojego ogłoszenia ma dom!!2 points
-
Nie wiem gdzie macie bliżej. Obie miejscowości są z bacznie bliżej niż Kraków Oststmia rzecz która napisze GDYBY TAKIE COS DZIAŁO SIĘ NA WSI U GOSPODARZA to sprawa skończyłaby się w prokuraturze jako znęcanie że szczególnym okrucienstwem. A tutaj gminny pies - to może cierpiec? Wolontariusze z terenu nawet nie są w stanie zabezpieczyć psa przeciwbólowe? W głowie się to nie mieści.2 points
-
Parę dni temu rozmawiałam z panią Anią - u Miłej wszystko dobrze, a z chodzeniem dużo lepiej niż było dotychczas, sunia potrafi nawet podbiec. Bardzo chętnie wychodzi na spacery, cieszy się już przy zakładaniu smyczy. Zrobiło się cieplej i zaczęły się wyjazdy na działkę, które Miła też bardzo lubi. Pani Ania mówi też, że Miła cały czas się zmienia, jest coraz bardziej otwarta na kontakt z ludżmi, coraz bardziej potrzebuje bliskości człowieka, coraz bardziej miłosna. Kłopoty są jednak nadal z alergią, nadal musi brać Apoquel, który jest dosyć drogi. Czy ktoś tutaj może polecić jakiś inny lek o podobnym działaniu? Przesyłam jak zwykle ciepłe pozdrowienia od p. Ani i Miłej wszystkim odwiedzającym ten wątek. Miałam obiecane zdjęcie z działki, a e padało i wyjazd został odłożony.2 points
-
Na wczorajszym spacerze Luka zrobiła coś niesamowitego. Balutek to chodząca łagodność, pies bez agresji. Niestety dosyć często duże psy go atakują. Uczę go, żeby przybiegał do mnie w takiej sytuacji, ale wczoraj mijaliśmy się na polach z dużym wyżłem. Balutek wąchał sobie coś kilkaset metrów ode mnie i tam poleciał ten wyżeł. Zaatakował Balusia od razu i dosyć ostro. Zaczęłam biec w ich kierunku wołając Balutka. Opiekun wyżla tez ruszył chcąc odwołać psa. Zanim jednak nam się udało dobiec do nich (Baluś już biegł w moją stronę) dobiegła do nich Luka, wpadła między nich i z groźnym warkotem odgoniła wyżła. On był tak zaskoczony, że natychmiast przestał atakować i uciekł. Byłam z niej bardzo dumna. Wycałowałam pyszczek i podziękowałam za pomoc. Mimo jej strachów ratowanie brata było ważniejsze. Oni są jednak bardzo mocno związani. Wydaje mi się, że Luśka bardziej z Figą, ale w tej wczorajszej sytuacji Lusieńko moje kochane ratowała brata. Możliwe, że Figę też by ratowała. Byliśmy wczoraj rano 2 godziny na polach. Po tym ataku Balutek zdążył odreagować i nawet pobawić się z 4-miesięcznym psiakiem. W porywach maszerowaliśmy w grupie z 11 psiakami i 5 osobami Wszystkie znane i lubiące się nawzajem.2 points
-
Dla mnie zawsze przy adopcjach najgorszy jest ten moment, gdy odjeżdżający z cudowną rodziną pies patrzy przez szybę samochodu z rozpaczą w oczach, długo mam ten "obrazek" w sercu.... dobrze, że są też "zdrajcy" co się za mną nawet nie obejrzeli Fotka z domku Maro cieszy, bo zamiast strachu w oczach jest apetyt do żarełka :) życzę szczęścia temu przepięknemu psu1 point
-
Miałam dwa telefony, oba z Wrocławia, z zapytaniem o Sarę. Obie rodziny w wieku 60 - 65 lat, obie mieszkają w domach z ogrodem, obie miały psy, które odeszły w podeszłym wieku. Obaj panowie, bo dzwonili panowie, deklarują przyjazd po Sarę do hoteliku. Jutro zadzwonię do Poker, opowiem o moich i Jagny uwagach i zobaczymy, co dalej.1 point
-
Nasz kochany mały żebrak jutro jedzie na wizytę kontrolną i konsultacje. Na 20. Nerwy się już u mnie uruchomiły Tak wygląda mina "daj smaczka"1 point
-
1 point
-
1 point
-
Jesli chodzi o mnie to jak najbardziej.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Rozmawiałam (link poniżej), Librela jest niedostępna, ale mają informację, że może przyjedzie jutro. Trzeba zadzwonić jutro, nie wiadomo jakie dawki przyjadą. https://leki-weterynaryjne.pl/kontakt/1 point
-
1 point
-
Słusznie prawisz, ale z drugiej strony on powinien nie tylko tłuszczyk sobie odbudować, ale i masę mięśniową - i przy tym latanie może pomóc Wypiękniał bardzo. Futerko już normalniej wygląda, a za czas jakiś jeszcze raz zostanie wykąpany, żeby już do reszty pozbyć się śladów dawnego bujnego życia. Wyczesanie też by pomogło, ale Anecik na razie mówi, że nie ma serca szczotką po tych kosteczkach jeździć. Jeszcze trochę ciałka Gucio musi nabrać. Nawet latając za babami1 point
-
W poniedziałek brałam udział w webinarium, na którym był poruszony też ten temat. Trener radził skupienie uwagi psa na sobie i czymś przyjemnym, np. ćwiczeniach ze smaczkami, zabawie w odległości od drogi, która jeszcze nie powoduje u psa takiej reakcji i stopniowe zmniejszanie dystansu - za każdym razem dopiero wtedy, kiedy pies już za każdym razem zachowuje się poprawnie. To może długo potrwać.1 point
-
Tolu, ślicznie dziękuję za wstawienie zdjęć. Andżela była dzielna, mimo że widać było ze nigdy nie jeździła na takie wycieczki. W połowie wypadu jednak załapała już o co chodzi i co robić. Wcześniej nie potrafiła nawet przeskoczyć zwalonego pnia, w drodze powrotnej skakała jak w cyrku Kiedy jest sama, to jest bardzo fajnym psem. Nie potrafi za bardzo nawiązywać bliskich relacji i czerpać przyjemności z kontaktu z ludźmi na takim wypadzie, ale i tak jest dobrze. Andżela to pies jednego człowieka. Podaje mi łapę, liże po twarzy, przytula się. Z pozostała rodzina nie spoufala się tak. Obwącha, czasem podejdzie i tyle. Gdybym miała mieć jednego psa, to chciałabym ją mieć. W samochodzie grzecznie siedzi i spokojnie jeździ, to samo na smyczy. Najpierw była pobudzona, szla z nosem przy ziemi, ciagle znaczyła coś moczem, potem się wyluzowała.1 point
-
Baaardzo się cieszę Kolejne uratowane istnienie, które los skazał na zmarnowanie w schronie!1 point
-
Z wielką przyjemnością zmieniłam tytuł wątku. Maro ma dom!! Będzie kochany, szanowany, traktowany tak, jak na to zasługuje!!1 point
-
Cudko rzeczywiście. Według mnie jest ładniejsza od goldena, bo ma futro o przepieknej, oryginalnej barwie. Przy dotyku trochę pośmierduje, ale sierść w porządku, ładna, lśniąca. I zachowuje się jak młódka: wesoła, przytulaśna.1 point
-
Witajcie, w tą sobotę (19.02) miałam jechać 600 km po Felixa, Olenkowego klona, ale przy zabiegu kastracji okazało się, że na jądreku ma guza. Operacja była poważna, wiec Felixik musi trochę pobyć pod obserwacją w szpitaliku. Mam nadzieję, że w kolejną sobotę (26.02) będzie już zdrowy i gotowy do adopcji. Pozdrawiam serdecznie!1 point
-
U mnie wiele lat temu podobną sytuację miałam z moimi ONkami. To były matka z córką i kiedy młodszą pogonił obcy pies starsza ruszyła na pomoc i odcięła napastnika. A mój pierwszy rottweiler samorzutnie rzucil się na pomo małemu psiakowi gryzionemu przez dużego wyżła nie robiąc wyżlowi krzywdy ale odgonil i doprowadził do jego właściciela,który stal i nie reagował. Psy są dużo mądrzejsze i empatyczne bardziej niż nam się wydaje.1 point
-
1 point