Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/05/21 in all areas
-
Jeżeli ktoś ma problem z tym ,że te maleństwa żyją, że nikt ich nie uśpił, że się podjęłam pomocy dla tej sponiewieranej życiem matki to proszę żeby się zajął swoimi sprawami i nie interesował tym wątkiem ani moimi działaniami. Przede wszystkim nie stresował siebie tym ,że działam zgodnie ze swoim dekalogiem i przekonaniami i mam czelność mieć je odmienne. Dziękuję z całego serca wszystkim , którzy wspierają mnie i tą rodzinkę.7 points
-
6 points
-
Lepiej bylo wyjaśnić sytuacje, bo co innego zabrać maluchy zaraz po porodzie, kiedy jeszcze suka nie jest rozdojona i jest jeszcze zdezorientowana, ale po takim czasie niestety, to juz nie jest takie proste. Ma cycuchy pelne mleka, szalejący instynkt macierzyński i macicę, która cały czas się czyści po tak licznym miocie. Jak Basia zadzwoniła to mój mąż mało zawału nie dostał. Musialam odmówić Toli przyjęcia suniek, bo nie miałam sumienia, żeby sunia została w schronisku. Ta rodzinka nikomu nie była na rękę, ale co było robić? Trzeba wspólnie je wszystkie ogarnąć.5 points
-
Mam HIT! Aska7 zawiozła 02.11. do hotelu Gabi po prawie 2latach kiblowania na łańcuchu gminnym (powiat tomaszowski), a Gabi od dzisiaj w DS Aska7, DZIĘKUJĘ!!!4 points
-
Jutro jasna sunia jedzie do Jagny, podrzuciłam dzisiaj do Alaskan szeleczki i smycz, kontenerek będzie miała p. Karolina, która przyjeżdża po niufka, więc nie będzie problemu ze zwrotem do nas. P. Karolina jest tak uczynna, że przywiezie nam też nasze kontenery od Jagny, długo czekały tam na kogoś, kto jedzie w nasze strony.3 points
-
Lucuś na próbę zaczął dostawać w porze obiadowej puszeczkę Animondy -wołowina z indykiem-jako karma nieuczulająca-już raz jadł taką puszeczkę ale organizm zareagował negatywnie tzn. małymi sensacjami żołądkowymi.Teraz na sugestie Pani Doktor po prawie półrocznym przyjmowaniu karm weterynaryjnych oraz gotowanych na obiad żeberek z kaszą lub ziemniaczkiem i marchewką -zaleciła by znowu spróbować.Po 2 dniach tylko obiadowego podawania znowu nastąpiła reakcja sensacyjno-żołądkowa i oczywiście już dzisiaj dostanie swoje ukochane gotowane żeberka.Muszę Ci powiedzieć,że Lucuniek jest bardzo mądry-jak zaczęło Mu "jeżdzić w brzuszku " o godz.3,20 w nocy ,to od razu przybiegł do mnie na górę,mnie obudził i kierował się z powrotem na schody by pokazać ,że chce na ogródek ! Oczywiście szybko Go wypuściłem i pobiegł od razu w kąt ogródka pod orzech laskowy i tam się załatwił.Był przy tym bardzo zadowolony i oczywiście też Go pochwaliłem.Po powrocie do domku ,położył się na swoim legowisku,przykryłem Go kocykiem,dałem ciumka i od razu zasnął ! O godzinie 7,00 przybiegł do mnie na górę bym wstawał ,przywitał się z żoną i kotką i czekał na górze aż się ogolę i ubiorę a potem od razu poszliśmy na spacerek osiedlowy.Może to będzie nowy rytuał porannego wstawania-był przy tym taki szczęśliwy i ogonek mu latał jak wiatrak.Po spacerku dostał karmę weterynaryjną ,ale po chwili już był skontrolować w kuchni czy już jem śniadanko na stojąco-jak zobaczył,że ja zajadam ,to od razu usiadł i liczył mi każdą kostkę chlebka-oczywiście musiałem też Mu wkładać do dzioba po kosteczce chlebka z masełkiem i dopiero jak skończyłem jedzenie i chowałem wszystko do lodówki to napił się wody i poszedł położyć się do swojego legowiska.Karmy z miseczki nie dojadł -i dobrze,bo odpocznie Mu żołądek . Lucuś jest bardzo mądrym i empatycznym pieskiem-jeżeli ktoś mówi,że stworzenia nie czują i nie myślą to powinien iść do psychiatry i zacząć natychmiastowe leczenie ! Zaraz pojadę na zakupy by zrobić Lucusiowi weekendowe zaopatrzenie ! Teraz sobie śpi koło mnie i już na pewno śni Mu się dobry obiadek ugotowany przez swojego Pancia !3 points
-
Zaciskam kciuki za jutrzejszą podróż niiufeczka - oby wszystko poszło gładko. Niufcio to twoja ostatnia noc w schronie ! Jutro zaczynasz nowe życie3 points
-
Wróciłam. Wiem w sumie niewiele, bo Alaskan była zajęta bardzo, ale przekazała, że poprosiła sąsiada, który go czasami dokarmiał o pomoc w nałożeniu obroży. Max nie stawiał oporu, nie wykazywał żadnej agresji. Udało się go wsadzić do klatki, a potem zapakować do auta i pojechali. Więcej na pewno napisze wieczorem Asia:) Na pewno jest zestresowany, bo nie wie co się dzieje, ale mam nadzieję, że jak zobaczy swoje nowe lokum, dostanie tam dostanie pyszne jedzenie i przez jakiś czas pobędzie z Alaskan, to spokojnie wejdzie do nowej, cieplej budy i bez łańcucha pójdzie spać. A jutro Alaskan przyjedzie znowu. Tam gdzie był nie miał na co dzień kontaktu z człowiekiem, bo nawet jedzenia nie dostawał codziennie:(3 points
-
Tez tak uważam, tylko ze kobieta tego nie zrobiła. Nie wysterylizowana swojej suki, nie przypilnowała w cieczce i nie uśpiła szczeniąt po urodzeniu. Trafiły do schroniska późno i schronisko również tego nie zrobiło. Trudno oczekiwać od Ewu, ze ona zabierze podchowane szczeniaki i sama zawiezie na eutanazję. Ja wiem, ze to jest najlepsze wyjście w obliczu bezdomności, ale osobiście nie potrafiłabym tez tego zrobić, wiec jestem w stanie Ją zrozumieć. W takim wieku szczeniąt trzebaby zostawić choć jedno, bo suka juz ma mega laktację, macica bardzo się jej czyści i zabranie wszystkich mogłoby się źle dla niej skończyć. I to jest ten krok którego ja również nie dałabym rady wykonac- wybrać jedno do życia, resztę na śmierć. To nie Ewu wina, ze w schronisku została cala rodzina. Ani jej sunia, ani ona jej bezmyślnie nie rozmożyla. Gdyby mialy pozostać w schronisku, to wątpliwe, ze dożylyby wszystkie do czasu adopcji. Żal ich cierpienia. Wczesniej była u nas Marta z gromadka dzieci i niedawno dostałam od Ewu zdjęcia ich wszystkich z nowych domów. Ewu stara się pomagać jak może.3 points
-
2 points
-
Rozmawiałam przez telefon z Panią Jolantą Łapińską. Nie przyjedzie, bo to dla niej za daleko. Podała za to parę rad oraz telefon do wolontariuszki z Palucha, która mogłaby przyjechać. Na razie nie mogę się do niej dodzwonić. Na wyciszenie nerwów podała nazwę leku z apteki. Malagos mi kupi, bo nie wybieram się do miasta, a widzimy się w niedzielę. Powiedziała, aby nie namawiać go do wejścia, bo to jest wywieranie presji i przynosi odwrotny skutek. Nie ma jeszcze mrozów, jak posiedzi trochę na zewnątrz nic się nie stanie. Jak będzie chciał to wróci. Dzisiaj wszedł do domu razem z Małą o 2 w nocy, kiedy wypuszczałam ją na siusiu. Wcześniej był bardzo silny wiatr, co dodatkowo szargało jego nerwy. Potem wypuściłam je o 5-ej i 6-ej. Za każdym razem wracał bez problemu. Problem był tylko dla mnie, bo trzeba mu otwierać wszystkie drzwi naraz, a tu ziąb wlatuje do domu. Potem wyszedł na zewnątrz o 11-ej, zaliczył długi spacer na łąki z psami, a teraz siedzi w progu i myśli. Niestety, drzwi do kuchni zamknięte, bo zimno leci. Latem byłoby łatwiej. Na dodatek kot się na niego uparł, chce się z nim bawić budząc przerażenie. Czetka też chciała, ale była na smyczy.2 points
-
2 points
-
Basiu kochana popieram Ci we wszystkim co robisz i w tej decyzji, bardzo słusznej, także. Niektórym wydaje się, jeden Pan Bóg wie skąd, że mają prawo krytykować przekonania i poczynania innych, nawet wówczas, gdy kompletnie nie dotyczą ich osoby. Chciałam zalajkować, ale okazało się, że wyszli więc musiałam to napisać, aby dać wyraz poparcia dla Ciebie.2 points
-
Jeśli jasna i rudaska znajdą domy, to chciałabym założyć wątek agresorowi, ale tylko tyle, bo nie mogę wziąć odpowiedzialności za kolejnego psiaka, mając już pod opieką 4 starsze, chore psiaki.2 points
-
Pani z Kraśnika, poddaje sie procedurom adopcyjnym!! Wysłałam juz ankietę, czekam na zwrot. Ja niestety, nie jestem w stanie w obecnej sytuacji podjechać do Krasnika na wizytę..mam uwolnionego z łańcucha Maxa w kojcu na wsi....muszę tutaj z nim być.... Domek brzmi naprawde fajnie.1 point
-
1 point
-
Rozmawiałam z behawiorystką z Palucha wskazaną przez dr Łapińską. Przyjedzie do mnie, ale najpierw prosi o filmiki z Lilkiem. Nie będzie to łatwe, bo on boi się aparatu. Ale nie mam wyjścia.1 point
-
Jak i ja. I ciesze się, że suczka nadal dobrze się sprawuje. Smutno mi tylko z tego powodu, że pies zostaje bez jakiejkolwiek szansy na zmianę losu, mimo że też w schronisku nie sprawia jakichkolwiek problemów. Gdyby były młodymi psami to można liczyć na szybką adopcję suni, żeby mu zdążyć z pomóc. Jednak nie wyglądają na najmlodsze, czyli pozostaje nam się cieszyć z wyjazdu i szansy dla suni. Boję się jeszcze jej stanu zdrowia, bo onka Limba też była sterylizowana jako starsza juz w schronisku, ale nie usunięto jej guzów i miala gruczolakoraka, na ktorego u nas odeszła. Ważne jednak, że odeszła kochana i zaopiekowana na rękach mojego męża, a nie osłabiona i wyniszczona chorobą w samotności pod zębami wspołtowarzyszy niedoli.1 point
-
Ptaszek przepiękny, ale przy jego okazji i okazji jego nieszczęśliwego wypadku poproszę aby zawsze mieć na uwadze, że jak ma się duże okna w domu, na tarasie czy elewację szklaną, to są specjalne folie do szkła, które zapobiegają rozbijaniu się ptaków o szyby. Niestety w Polsce setki tysięcy ptaków giną corocznie w wypadkach zderzeń z szybami. One nie widzą ich tak, jak my widzimy. Jest to koszmarna pułapka dla nich. I wcale szyba nie musi być jakaś bardzo duża. Poczytajcie proszę o tym.1 point
-
Zamierzam otworzyć bazarek, mam nadzieję, że jeszcze bardziej "wyminusuję " stan konta Już chyba z trzy tygodnie czeka na otwarcie, ale tyle się dzieje,że nie wyrabiam się z niczym, ręce opadają Ok. 2 tygodnie temu np. z cmentarza w Szczebrzeszynie zabrałam malutką koteczkę-buraskę. Sue zgodziła się wziąć ją na dt, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Kicia jest wychudzona, miała giargie, jest już po kuracji, ale nadal nie ma apetytu. Sue nazwała ją Arnika. Na razie jej nie ogłaszamy, czekamy aż dojdzie do zdrowia.1 point
-
Są suczki, które nawet w domach tak reagują, jak włącza im się instynkt macierzyński. To mix jamnika, one sa bardzo charakterne. Powinno z czasem być lepiej. Na razie jest trudno, bo nie mozna nic zrobić przy szczeniakach. Już jak przyjechała, to nie dała się wyciągnąć z klatki. Musiałam zrobić pętlę ze smyczy i ją w ten sposób wyciągnąć i szybko zawinąć w koc, żeby mnie nie pogryzła. Ona jechał dwie godziny prawie osobno w bagazniku, a małe w transporterku na przednim siedzeniu. Piszczały, co matkę bardzo stresowało. Nie ma się więc co dziwić, że jak sie już poczuła pewniej, to nie da teraz podejsć do dzieci, bo boi się je stracić. Była w aucie w ogromnym stresie, załatwiła się w klatce pod siebie i musiała nieźle miotac, bo kupa była na całej klatce stratowana i poulepiana. Jamniki nawet bez dzieci nie są najmilszymi i najłagodniejszymi psami1 point
-
1 point
-
1 point
-
Kolejne relacje z życia Lucusia: Z Lucusiem 3 razy dziennie maszerujemy-łącznie ma teraz prawie 4 godziny dreptania dla zdrowia a ja razem z Nim.Jest cudowny i taki kochany,chociaż dalej boi się much -wczoraj jedna wpadła do domu ,to zaraz uciekł na taras ! Teraz śpi na dole ,bo boi się tej dużej muchy co na nią polowałem w naszym pokoju !Ciekawe kiedy zapomni . Wczoraj ostatecznie potwierdziliśmy jakie demony przeszłości męczą Lucusia ! Pisałem Ci ,że od 2 tygodni Lucuniek boi się przyjść na górę,odkąd tam wpadła przez balkon bardzo duża mucha i Lucuniek uciekł na dół jak ja na nią polowałem z łapką.Potem absolutnie nie chciał iść na górę ! Wczoraj ,by pokazać Mu ,że jest wszystko Ok dałem Mu jednego smaczka na dole a drugim smaczkiem wabiłem Go na górę -bardzo ładnie pobiegł za mną ,wskoczył na moje łóżko ,zjadł smaczka i ze mną wrócił na dół.Po południu przez otwarte drzwi balkonowe/było 22 stopnie i słoneczko / wleciała do salonu znowu duża mucha i strasznie brzęczała ! Lucuś zerwał się ze swojego legowiska na moim tapczaniku i uciekł do Jadalni ! Jak wziąłem łapkę na muchy by utłuc gadzinę i zacząłem ją ganiać po domu ,to Lucuniek pobiegł na górę do mojego łóżka i ukrył się za poduszkami !.Ta gadzina wpadła do kuchni i tam ją utłukłem ! Poszedłem po Lucusia na górę i mówię ,że muchy już nie ma to On zszedł na dół ,położył się na swoim legowisku i już był spokojny.Prawdopodobnie w schronisku albo został ukąszony przez osę lub przez gza jak miał rany na skórze i pozostawiło Mu to ślad na psychice ! Kochany bidulek-jest bardzo wrażliwy i pamiętliwy ! Wczoraj byliśmy skontrolować wagę ciała i waży 13,6 kg -bardzo dobra waga i stale tego pilnuję.On już mnie wyczuł,że jem na stojąco śniadanie i Kolację w Kuchni by się przed Nim ukryć i Go nie nęcić , to pomimo,że ma podane swoje dietetyczne jedzonko w salonie to po chwili jest już w Jadalni i spokojnie czeka aż Mu spadnie coś do dzioba- no i zawsze kąsek dostaje.Jak zobaczy ,że ja chowam jedzenie do lodówki ,to i On też idzie dokończyć swoją miseczkę ! Taki z Niego Ukochany Mądruś !1 point
-
Nie ma dobrego dnia na wyjazd do schroniska:( U nas dzisiaj przepiękna pogoda, słońce, cieplutko i wszystko nagle znika jak przekraczam bramę schroniska:( Dzisiaj byłam długo, starałam się zrobić zdjęcia jak największej ilości psów. Od razu poszłam do boksu otwartego, ale był atm tylko kudłatek, Gandi nie widziałam.1 point