Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/02/21 in all areas
-
Jeśli można, to chciałabym adoptować psiątko dla naszej rodziny - czy mogłaby być to Aura lub Aira? Pożegnaliśmy niedawno naszą ukochaną Pandę - zabrał ją złośliwy, bardzo agresywny nowotwór. Była z nami 13 lat, najlepszy pies na świecie. Jest straszna tęsknota i żal, ale też i pustka, którą trudno znieść, gdyż w domu pies był zawsze. Psinka miałaby dobrze - mimo, że nie mamy ogrodu (trawnik wielkości dywanu, jak to w szeregówce, się nie liczy), to w sąsiedztwie są fajne tereny spacerowe. Mąż pracuje w domu, także musiałaby zostawać sama. Mieszka z nami jeszcze syn (student), a córka dwie ulice dalej, także w razie ewentualnych wyjazdów nie ma problemu z opieką. Przy czym na wakacje Pandzia z reguły jeździła z nami - pływała kajakiem, kąpała się w morzu, wędrowała w górach….. Sterylizacja to oczywistość. Jestem oczywiście gotowa na procedurę adopcyjną.7 points
-
Maluchy przyjechały w transporterku osobno, sunia w klatce. Mamuśka tak się boi rozłąki, że od wczoraj nie wyszła sie załatwić. Warczy i nie pozwala brać maleństw na ręce. Na szczęście ładnie je starter, pije, więc szczeniaczki będą miały mleczko. Przyjechały bardzo płaczące, częśc miała biegunkę, ale to pewnie po tym, czym mama była karmiona. dziś są ciuchutko, palimy w piecu, więc kaloryfery gorące. Wczoraj byłam przerażona sytuacją, ale jak patrzę na te drobinki, to żal mi ich, bo co one winne, że niechciane. Ich mama jest wystraszona, broni ich jak może, bo nie rozumie, co się stało i dlaczego straciła dom w najtrudniejszym dla niej momencie. Trafiają do nas rózne psiaki, z róznymi historaimi, ale łączy je to, że to człowiek zgotował im taki los.3 points
-
2 points
-
Rzeczywiście jest piękny, i choć ma w oczach smutek i widać że wiele złego doświadczył, to ma taką godność w spojrzeniu ... Może okaże się, że nie jest tak źle z jego psychiką kiedy tylko doświadczy dobra i prawdziwej, troskliwej opieki .... Bardzo tego Maxowi życzę. Nie mogę zadeklarować stałej, ale 50 zł dla psiaka wpłacę.2 points
-
2 points
-
Wygląda na to, że Mela zakotwiczyła w końcu w docelowym miejscu. Pozostało na jej koncie 231 zł. Porozmawiałyśmy z Elunią o podziale i choć nie jest to duża kwota, chciałybyśmy się nią podzielić. Mam nadzieję, że darczyńcy zgodzą się na taki podział jej kasy: 100 zł - dla naszej Natki 100 zł - dla Runo pod opieką Alaskan 31 zł - dla Maxa, którego właśnie ratuje z fatalnych warunków Alaskan.2 points
-
Mala nie jest ani wystraszona ani zagubiona w domu. Wczoraj Andrzej jechal po nią do Katowic, bo udało się Tyśce zorganizować grzecznościowy transport. Przyjazd opóźnił się półtorej godziny, ale sunia w końcu została przejęta. Po przyjeździe wieczorem poszła spać do pokoju z Martin, Oreo i Lonią i ... od razu sobie ich ustawiła. To niesamowite, ale ten mały bąbel jest jak moj maltanczyk Beniuś. Najmniejszy, ale nadrabia wewnętrzną wielkością. Lonia jej nie trawi i poszła na górę obrażona. Istna Brawurka z niej. Jedynie jej złe doświadczenia można poznać po tym, że nie ma odwagi wejść do domu. Po zabawach w deszczu wszystkie ekspresowo wróciły, a ona jak zakleta nie przekroczyła progu. Trzeba ja było zabrać na rękach. Chyba jeszcze nie dowierza, ze nikt jej tu nie zbije i dom jest dla psów. Jest taka, jak na filmiku gdzie szarpała zawzięcie zabawke połowy swojej wielkości.2 points
-
Ewu po obdzwonieniu wszystkich hotelików i odmowach w każdym zadzwoniła o ratunek dla suni, bo małe w schronisku nie miałyby szansy. Zgodzilam się na awaryjny pobyt, ale jeśli ktoś ma jakiś pomysł na rodzinke, na umieszczenie ich do czasu adopcji szczeniat, to będę wdzięczna, bo wzięłam je naprawde awaryjnie. Mialam wczoraj jechać na groby jak chyba wszyscy, ale utknelam w domu, bo Ewu udało się zorganizować transport do nas. Mama puknęła się w glowe, do cioci nie miałam odwagi zadzwonić, bo nie pojawiłam się na grobie taty, który zmarł 5 tyg. temu. Jednak bardziej byłam potrzebna wczoraj żywym. Sunia jest w pokoju z moimi suniami, wiec musiałam zostać. Przyjechala osobno w klatce, maluchy w transporterku i bardzo teraz boi się o szczeniaki. Warczy, nie pozwala do nich podejść, obserwuje każdy ruch.2 points
-
Wczoraj też był słoneczny dzień i Ares znów starał się ze wszystkich sił jak najwięcej czasu spędzać na dworze. Bardzo mu się to ostatnio podoba. Drepcze sobie wedle uznania, kury nie boją się go więc chwilami ma jeszcze dodatkowe towarzystwo. Do domu wraca zadowolony, prześpi się trochę i znów rusza pod drzwi w oczekiwaniu na ich otworzenie.2 points
-
Łatwo nie jest. Jutro ważenie, więc zobaczymy czy drastyczne środki przynoszą efekty. Oby tak. W weekend skorzystaliśmy z przyjemnej pogody i pojechaliśmy na działkę. W sobotę zajmowałem się ogarnianiem działki, a Gajulka też znalazła sobie zajęcie. Najlepsze z możliwych, bo rozkopywanie kretowisk Po ciężkiej pracy wyglądała tak. Długie prace polowe zmęczyły Gajulca, podczas popołudniowej wyprawy konieczna była chwila odpoczynku. Podczas porannej wędrówki w niedzielę Gajka miała nastrój trochę filozoficzny i z uwagą obserwowała krzaki przy drodze (a może słuchała dźwięków stamtąd płynących?) Później wybraliśmy się na długi spacer wspólnie z Igusiem. Odległości były spore i odpoczywały dwa psiaki Czas na odpoczynek na łóżku też się znalazł.2 points
-
Sobota zbliża się wielkimi krokami.....Coraz bliżej do wyjazdu niufka do hotelu, po lepsze życie.. Muszę się odezwać do p. Karoliny i zapytać o której planują przyjazd do schroniska.1 point
-
Super!! To już trzy psiaki mają domki!! Tak sobie myślę, że skoro Mruczka adoptowała Aurę, to może przenieść ogłoszenia pozostałych szczeniaków na Wrocław? Może zgłosi się sensowny domek i wtedy można zorganizować wspólny transport....1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Myślałam, żeby to była sunia Aura (bo mąż prowadzi firmę o podobnej nazwie i byłaby przedstawicielką), ale to oczywiście nie ma znaczenia; nie znam psinek, są do siebie bardzo podobne (i do naszej Pandy, która też była trikolorką), dlatego napisałam, że może to być Aira lub Aura. Zdam się na los, chyba, żeby jedna z nich byłaby wyraźnie większa, to prosiłabym o większą; na filmach jednakowoż wyglądają na tak samo malutkie. Z podjechaniem do Tomaszowa Lubelskiego z Wrocka to raczej byłby kłopot; to kawałek jest jednak. Koszt transportu oczywiście pokrywam w całości. Jeśli nic nie uda się zorganizować, to skorzystamy z transportu komercyjnego, choć wolałabym kogoś z polecenia, wiadomo - chodzi o bezpieczeństwo i komfort maluszka. Trzymam kciuki za podróż Aski7 i Almy.1 point
-
Bazylku jak Ty pięknie i szczupło wyglądasz!1 point
-
skoro mezczyzna tak mowi...1 point
-
Pięknie wygląda:) chociaż już wiek widać. Dużo zdrowia, Bazylku.1 point