Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 07/29/21 in all areas

  1. Rezolutna kluseczka wypoczywa po podróży. Dotarła szczęśliwie i wygodnie dzięki nieocenionej Pani Martynie. Bardzo dziękujemy.
    5 points
  2. Ten wątek to 2 różne historie porzuconych, niechcianych psów, które zawiódł człowiek. Bardzo chciałabym, aby udało się im pomóc, aby nigdy już nie cierpiały. Przedstawiam więc Dino i Sarę, która może zaakceptuje imię Sali... O pomoc dla Dino poprosiła mnie dziewczyna z jego miejscowości. Ze zdjęcia patrzył na mnie smutny, zaniedbany kudłatek na długim łańcuchu, który w dalszej perspektywie miał wywóz do zamojskiego schroniska. Pomyślałam, że lepiej spróbować pomóc teraz, niż później oglądać go w schroniskowym boksie w jeszcze gorszym stanie. Ponieważ w dogomaniackich hotelikach brak teraz miejsc, poprosiłam o pomoc Jagnę, dziękuję Jej bardzo, że się zgodziła. A na drugi dzień napisał do mnie 16 letni chłopak i błagał o pomoc - w jego rodzinie tragicznie zginął jego wujek, została po nim suczka, której teraz nikt nie chce. Rodzina próbowała dzwonić do zamojskiego schroniska, ale kwota za przyjęcie właścicielskiego psa jest spora, więc konkubina zmarłego wywiozła psinę na działki, nie chce jej w swoim domu. Nikt nie przejmuje się losem osieroconej, porzuconej po raz kolejny, samotnej suczki tylko ten chłopak, szukał też pomocy na FB:( Sunia ma za sobą smutną historię, bo jako szczeniak zaliczyła już zamojskie schronisko, a teraz znowu nikt jej nie chce; na dodatek pozostawiono ją bez opieki na działce. Decyzja mogła być tylko jedna - do Jagny pojedzie i ona, bo nie można pozwolić, aby jej życie zdominował zły los. Mam nadzieje, ze chociaż jedno z nich szybko znajdzie dom, bo u Jagny tłok i sunia jedzie tak warunkowo...... Koszt hotelowania Dingo to 13 zł/doba, a Sali - 15 zł. Psy na pewno czekają zabiegi sterylizacji, bo już wiem, że suczka go nie miała. Oba psiaki będą na utrzymaniu ZEA, ale jak ktoś chciałby je wspomóc, będziemy wdzięczni, to dla nas najgorszy czas... Zapraszam też na wątek, bo wierzę w moc przekazywanych dobrych myśli, życzeń, a te na pewno są teraz obu psiakom bardzo potrzebne. Wiem, że tutaj nie będą samotne.
    2 points
  3. Norka jest juz u Kasi. Dziękuje bardzo Kasiu, że po nia pojechałaś.....szkoda gadac o domu..Panią umieszcze na czarnej liście gdyby za chwile szukała kolejnego psa...sunia bez sterylizacji,z nową ksiązeczką z jednym tylko aktualnym szczepieniem....boi się krzyków, gwałtownych ruchów..... Na szczęście dobrze się dogadała i z psami i kotami u Kasi a wczoraj jedna sunia od Kasi pojechała do adopcji więc zwolniło sie miejsce ! wszystko się jakoś samo od siebie ułozyło Więc Norka zostaje u Kasi póki co, a jej finansowanie musze podczepić pod ten wątek...
    2 points
  4. TZ kupił klatkę metalową o nr mniejszą, akurat dla Sali, innych niestety u nas nie było, przychodzi po 1 sztuce i wczoraj właśnie ktoś kupił. Bardzo się cieszę! Mam dzisiaj imieniny i ten wyjazd to najpiękniejszy prezent:). Wyjazd z Krasnegostawu o 12.00.
    2 points
  5. Tak, że jak dostał wór smakołyków i jedna torebka nie zmieściła się do szafki, w nocy połowę przysmaków opędzlował! Ale wszystko ok, już spacerki lepiej, choć on dalej na dystans, jedna sunia mu się podoba, ale udaje trochę niedostępnego, ale powącha, zaznaczy teren.
    2 points
  6. Pocztą pantoflową udało się znaleźć Panią, która przetrzyma mi przez tydzień Myszeńkę. Pani ma labradora i uratowanego pieska z tomaszowskiej rozmnażalni psów mix chihuahua ze szpicem (kiedyś z tego miejsca do miejskiego zarządu dróg trafiło parę psiaków), znajoma z tomaszowskich adopcji ją zna. Niestety, Pani może przetrzymać tylko przez tydzień. Napisałam do malagos czy mogę szukać transportu do niej.
    2 points
  7. Maryś, rozumiem Twój ból, mam podobnie, pisałam Ci o tym. Po takiej wizycie w schronisku mam je wszystkie przed oczami bardzo długo, a Ty po Fenixie i po tym co zobaczyłaś już wiesz, jak cierpią. Ale tak jak pisze Aska - czasami jest się bezsilnym, a bezsilność boli najbardziej. A Ty przecież pomagasz z całych sił - jesteś obecna u wszystkich psich nieszczęść, angażujesz się cała, pomagasz finansowo, zabierasz je do siebie - to wszystko też pomoc, która jest bardzo tutaj potrzebna. Jak pomoc kolejnym w sytuacji, kiedy na utrzymaniu dogomaniaków jest tyle staruszków? My we dwoje z TZ i z niewielkimi funduszami ZEa uzyskanymi z 1 % nie jesteśmy w stanie zabrać do hotelu starszego psa, bo wtedy nie bylibyśmy w stanie pomoc kolejnym i utrzymać te, które mamy na stałe pod opieką i dla których fundusze muszą być cały czas zagwarantowane. I tak staramy się tak gospodarzyć funduszami, żeby starczyło do czerwca, bo nigdy nie wiadomo co będzie w kolejnym roku... Na pewno jesteśmy w stanie pomoc opłacić weta, przynajmniej do połowy roku, pomoc z karmą. Już rozmawialiśmy po tej ostatniej wizycie w schronisku, bo TZ też wstrząśnięty, że może udałoby się gdzieś zaistalować kojec na takie psie przypadki, ale gdzie i u kogo ( u Jagny już taki powstał na potrzeby Suvi, bo sytuacja tego wymagała). Z drugiej strony takiemu psiemu staruszkowi po całym życiu w schronisku należy się kawałek miękkiej kanapy i ciepło domu, a nie kojec. A miejsc w dogomaniackich hotelach coraz mniej. Myślmy na spokojnie, razem łatwiej coś sensownego wymyśleć.
    2 points
  8. Malutek jest nadal porzuconym psem, czekającym na tych co go porzucili. Prawdopodobnie, zanim trafił do azylu, został wywieziony i wyrzucony z samochodu - ciągle z nadzieją przygląda się zatrzymującym się dużym ciemnym samochodom, ciągnie do nich, zwłaszcza jeśli wysiada mężczyzna. Bardzo radośnie w pierwszej chwili wita wchodzących gości, po czym całkowicie obojętnieje - to nie ci, na których czeka. Ja jeszcze jestem traktowana nieufnie, nie jestem witana, to moje ręce podawały go wetom lub trzymały przy bolesnych zastrzykach i zabiegach. Mam dać jeść, 5 razy dziennie wyprowadzić i tyle. Pies ma za sobą trzy operacje (usunięcie 7 zębów, śledziony i dużego guza w odbycie - w organizowaniu i sfinansowaniu operacji pomogli, co było niespodzianką dla mnie, ludzie z organizacji ratowniczej, której jestem honorowym członkiem), kilkanaście wizyt u wetów połączonych z dość kosztownymi w Krakowie badaniami oraz jedną wizytę u fryzjera - wizyty i badania u wetów no i oczywiście fryzjer to już był mój problem. Jeśli guz w odbycie się odnowi, kolejnej operacji już nie będzie. W tej chwili nic na wznowę nie wskazuje - objawy byłyby nie do przeoczenia.
    2 points
  9. Jest rozczulająca, kto wie może jeszcze domek znajdzie :)
    1 point
  10. Niestety, ale kwestia kojca gdzieś umieszczonego nie jest taka prosta. ktoś musi miec warunki i możliwości. Kiedy pojawiły się problemy z Suvi, akurat mieliśmy umówioną firmę brukarską i zadecydowaliśmy, że przy okazji wybrukujemy jej tą cześć i ogrodzimy. Usługi teraz są koszmarnie drogie, wybrukowanie tego wybiegu kosztowało ok 8,5 tys zł. Do tego doszedł koszt ogrodzenia. Na szczescie mój mąż pracujac w schronisku nauczył się tego, wiec odpadł koszt robocizny. Materiały wyszły ok 2000 zł. Stawiając kojec na glebie, trzeba liczyć się z tym, że bedzie błoto po dwóch dniach deszczu czy pies zrobi klepisko z trawnika. No i kwestia opieki. Osoba, u której stanie kojec musi miec możliwość dojadu do weta, być dyspozycyjną, co dzien karmić psa, nie wyjeżdzac na dłuzej lub mieszkać bliziutko osób, które są w stanie to ogarnać. Jednak mieszkanie na zewnątrz dla wielu, szczególnie dużych schroniskowych psów nie jest najgorszą opcją. One nie znają kanap i potrafią byc bez nich szczęśliwe, a w takim miejscu mają zapewnione bezpieczeństwo, psychiczny odpoczynek, opiekę weterynaryjną i pełną miskę zdrowego jedzenia. Nie umierają przynajmniej zapchane folia podawaną z parówkami, nie odchodzą zagryzione lub na niezdiagnozowane choroby. Dla mnie zewnętrzy kojec z wybiegiem jest lepszy niż wąski boks w małym budynku z małym osobnym wybiegiem, jak bywa czasem w hotelikach czy nawet hodowlach większych ras. Co z tego, że cieplej, jak psychika siada. Chyba każda z nas ostatnio głowi się, co jeszcze da się zrobić i jak pomóc. Każda przełyka gorycz porażek, ale doszłam do wniosku, jak Tola, że trzeba się cieszyć z tego, ilu zwierzakom udało się pomóc i nadal cierpliwie robić swoje.
    1 point
  11. Natka dostała dzisiaj 50 zł od Kasi K. Kasia od kilku miesięcy wspiera nasze psiaki swoimi wpłatami:) Adoptowala od nas dwie sunie Majkę i Ezrę, ale nie zapomina o innych bezdomniaczkach:) Bardzo dziękujemy!!!!
    1 point
  12. Żwawa ta nasza Agusia jak na seniorkę i to po operacji :-)) Widać że gotowa na nowe życie. Szczęścia maleńka.
    1 point
  13. Dziękuję <3 Ja działam teraz na parę frontów, szukam miejsca na dożycie dla staruszka owczarkowatego z przytuliska Krecika, ma niewiele czasu... też chcę tutaj, na Forum go pokazać. Marne życie miał.
    1 point
  14. Ja znalazłam 3 ogłoszenia, czwarte dorobiłam :) Z miast wybrałam Wrocław. Może warto umieścić wszystkie ogłoszenia na pierwszej stronie, będzie łatwiej odszukać. Zielona Góra (Alaskan Malamutte): https://www.olx.pl/d/oferta/niewidomy-bonusik-do-adopcji-CID103-IDJVjhQ.html/?reason=observed_ad Legnica (Alaskan Malamutte): https://www.olx.pl/d/oferta/lagodny-niewidomy-bonus-do-adopcji-CID103-IDKbjuV.html/?reason=observed_ad Jelenia Góra (Ellig): https://www.olx.pl/d/oferta/lagodny-niewidomy-bonus-czeka-na-kochajacy-dom-chetnie-u-seniorow-CID103-IDKb7ef.html/?reason=observed_ad Wrocław (Tyśka): https://www.olx.pl/d/oferta/sila-ducha-godna-tygrysa-bystry-kochany-bonus-jedyny-taki-pies-CID103-IDKLhXT.html
    1 point
  15. Enzo jest przecudnej urody i ten jego sympatyczny uśmiech :)
    1 point
  16. Jeśli chodzi o chłopców. Enzuś coraz lepiej, radość ze spacerku, pan wchodzi sprzątać tam więc jest radość i z pana, na smyczy różnie ale nie jest źle, do człowieka super, z pieskami przez siatkę wita się machając ogonkiem, więc myślę że jeszcze trochę i będzie można robić ogłoszenia, bo na razie spacerki w środku, jeszcze bez wychodzenia poza posesję, dopiero jak on się już całkowicie przekona. Natomiast Klausik... ech, widać że tam gdzie był wesoło nie było, boi się nadal człowieka bardzo, wpada w popłoch jak wychodzi na smyczy, zresztą biega sam, bo nie da się na razie z nim spacerować. Dodatkowo jest bardzo pobudzony jak inne psiaki wychodzą obok na spacerki, nie jest to agresja, bo na psy się nie rzuca, ale takie jakby chęć rozładowania emocji aż za duża. Myślimy czy dać mu jeszcze miesiąc na takie próby spacerów i przyzwyczajania do człowieka i spróbuję zagadać z panią, która niedaleko mieszka i jest po kursie behawiorysty, jest też wolontariuszką w jednym ze schronisk i właścicielka hotelu zna ją bardzo dobrze. Może ona zaradzi i będzie mogła bardzie pomóc i ćwiczyć. Przeraża mnie co ten pies przeżył bo on tak właściwie w tym koszmarze był od małego.
    1 point
  17. No niestety... Może i Bezik sam ale przynajmniej bezpieczny, już nie zdany na łaskę tamtego człowieka.
    1 point
  18. Oj, obrodziło, u mnie 4 "na plusie", a wakacje dopiero na półmetku :( :( Ciągle myślę o tych zamojskich staruszkach za schroniskowymi kratami, umierających powoli, w cierpieniu... może bliskość, niejako "obecność" Feniksa[*] sprawia,że ciągle je "widzę", pręgowanego leżącego na "swoim" podeście", szkieletka w typie Borysa, kalekę bez stopy, rudzielca z dredami, "agresora" z rozpaczą w oczach.... Nie wiem, jak im pomóc, nie potrafię w pojedynkę ich uratować, nie śpię w nocy myśląc o tym....jeśli je tam tak zostawię na powolne konanie, chyba odejdę z dogo...
    1 point
  19. Zrobiłam czarnemu olx wyrózniony na Bielsko-Białą. Trochę się obawiam dennych telefonów, bo on w typie czarnego ON, a o takie jest mnostwo zapytań "do ogrodu". Poprawiłam trochę jakość zdjęć, to wstawiam. Tu mój tekst: 6-mies., średniej wielkości szczeniak (samiec) szuka odpowiedzialnego i kochającego domu. Pies jest zaszczepiony, odrobaczony, zachipowany. Jest kontaktowy, radosny, lgnie do człowieka. Do domu tymczasowego trafi ok 15.08.21 i adopcja będzie możliwa od tego terminu. Ogłoszenie ma na celu znalezienie dla szczeniaka jak najlepszej rodziny, nie obowiązuje więc zasada "kto pierwszy, ten lepszy". Osobom zainteresowanym adopcją zostanie przesłana ankieta przedadopcyjna. Później ewentualnie nastapi spotkanie w potencjalnym nowym miejscu zamieszkania. Nie wydamy szczeniaka do kojca, budy czy innej formy życia poza rodziną. Nie jesteś w stanie zapewnić psu dobrych warunków, to nie dzwoń i nie pisz z pretensjami, że nie wyadoptujemy go byle gdzie. Byle jakie życie ten pies już poznał. Dom ma być dla szczeniaka, a nie odwrotnie, prosze wiec o wyrozumiałość, bo na wyadoptowującym spoczywa odpowiedzialność za całe jego przyszłe życie i pod tym właśnie kątem zostanie wybrany nowy dom. Ze względu na to, że całe swoje dotychczasowe życie spędził w schronisku i dopiero musi uczyć się funkcjonowania przy boku człowieka, nie zostanie wydany do domu z małym dzieckiem ( dla komfortu obu stron). Szczeniak zostanie przekazany po podpisaniu umowy adopcyjnej z fundacją. Osoby zainteresowane adopcją prosze o kontakt WYŁĄCZNIE tel.: 660124623. Jesli nie moge odebrać telefonu, oddzwonię. Nie odpowiadam na wiadomości i smsy. Do odbioru w Jarząbkowicach woj. śląskie. Za okazane serce piesek odwdzięczy się tym, co ma najcenniejsze - swoją miłością i bezgranicznym oddaniem
    1 point
  20. Okazane dobro wraca, pani Agnieszka na pewno szybko się o tym przekona, kiedy wszelkie troski pójdą w zapomnienie. Trzymam kciuki
    1 point
  21. Malutek, czyli kiedyś Tito, pozdrawia ze swojego domu u Sowy. Jak widać, maluch ma się znacznie lepiej. Bardzo cieszą takie metamorfozy :). Miał chłopak szczęście :)
    1 point
  22. Dziękuję Kasiu za informacje o Negri i za podliczenie, czekamy na fakturę. Zdjęcia dorzucę do ogłoszenia, może tym razem ktoś zauważy koteczkę. Adopcje kotów stoją w miejscu, teraz to tragedia. Dziękuję za to, że jesteście, przeżywacie, szukacie rozwiązania. Mnie poraża ilość tych starszych psów, bo wiem, że tylko nielicznym uda się wyjść z tego betonowego więzienia, reszta odejdzie w samotności, cierpieniu, w przekonaniu że człowiek to zło. Przeraża też czas, który spędzają w schronisku, to często całe życie, innego nie znają. Wiem też, że ciężko jest pomagać, kiedy na dogomanii jest tyle wątków psów starszych, chorych, w tym spora grupa uratowanych psów zamojskich, które wciąż czekają na swój dzień, swoją rodzinę. Ogromnie dziękuje wszystkim, którzy przyczynili się do zmiany ich losu. Wiem, ze jest ciężko, że ratowanie starszego psa wymaga przede wszystkim sporych funduszy, a takie staruszki, zwłaszcza schorowane, zostają często w hotelikach do śmierci. Mari, dziękuję bardzo, że cały czas masz w sercu i w głowie zamojszczaki, pomimo że masz przecież "swoje" biedy potrzebujące pomocy. To dzięki Twojej inicjatywie i zaangażowaniu wyjechało tyle starszych psów. No i nie zapomnimy Fenixa i tego, co od Ciebie otrzymał. Wiem też, ze sporo osób zagląda tutaj i też myśli, jak pomóc, pomimo, ze mają już pod opieką starszego psa. Przez chwilę pomyślałam, ze może wrócić do pomysłu z wątku niewidzialnych zamojskich psów i stworzyć na nowo staruszkową skarbonkę, ale to też przecież wiąże się z wpłatami... Jeśli chociaż jeden z pokazywanych psów wyjeżdża z zamojskiego schroniska, to dla niego zmienia się wszystko i to jaśniejsza część tego wątku.
    1 point
  23. A ja zaproszę na bazarek dla zamojskiego Runo,który nie ma nawet kompletu deklaracji:( Zaglądajcie proszę,kupujcie,podbijajcie,plissss:)
    1 point
  24. Oczywiście sposób leczenia należy do wetów, ale może przyda Ci się ta informacja z wątku Baja, że nie będąc na karmie "wątrobowej" i dostając sam Heparegen 2 razy dziennie, Alat mu rósł z miesiąca na miesiąc, a po wdrożeniu Hepatoforce (rano, a wieczorem Heparegen) wreszcie zaczął spadać. I jak by co to na Allegro znacznie taniej niż u weta. Przynajmniej mojego.
    1 point
  25. Pomyliłam się, dopiero teraz zaczynamy lipcowe nowinki... Wczoraj miałem sporo roboty ,bo kosiłem trawniki przed domem oraz na ogrodzie ! Musiałem ,bo spada od sąsiada dużo szyszek na trawnik i jak nie jest ścięta trawa to ich nie widać - a Lucuś jak biega po ogrodzie to je nadeptuje i może zranić sobie łapkę-raz już tak było. teraz będę na bieżaco rano trawnik oczyszczał.Wczoraj obchodziliśmy w domu i Faceboku - Dzień Psa ! A wieczorem było piwko za zdrowie czworonożnych Przyjaciół ! Lucuś jest przekochany- od wczoraj sam schodzi z góry !Już nie muszę Go dżwigać,bo wchodzi na górę już od 2 tygodni .Wczoraj tak myślałem,że mając Go przy sobie nigdy nie czuję się samotny! Lucuś to jest Pieszczoch nad Pieszczochy-dzisiaj w nocy cały czas ściągał moją rękę,kładł na niej główkę,zagarniał łapką drugą moją rękę,żebym okrył Jego bużkę i tak spał ! Ja leżałem na boku i czekałem aż zachrapie ale jak zdejmowałem rękę z Jego bużki to się budził i zaczynała się powtórka z rozrywki.W moich rękach czuje się widocznie bardzo bezpiecznie-w takiej "pozie " spaliśmy/raczej On spał /do 3 nad ranem i potem chyba doszedł do wniosku ,że Pancio też powinien pospać i położył mi się na plecy,a ja na drugim boku-tak spał do 7,15 !A potem już wszystko jak co dzień z tą zmianą ,że pierwszy już biegnie na schody i do ogródka !Już nie muszę go znosić! Teraz już po śniadanku bawi się swoim szmacianym jamniczkiem-tzn.wygryzł mu oczka - hi,hi,hi -
    1 point
  26. Cudnie wygląda na łóżku. A wśród zieleni wygląda jak szef
    1 point
×
×
  • Create New...