Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 01/28/21 in all areas
-
7 points
-
Moja wetka mówi, że niekoniecznie trzeba kochać/lubić zwierzęta do pracy z nimi, ale trzeba szanować.5 points
-
Marcelek jest dzikuskiem, potrzebuje dużo więcej czasu niż inne pieski z tego transportu. Wielkim postępem dla mnie jest to, że nie rzuca się już na Anecik jak mu podaje jedzonko. Mieszka w swoim oddzielnym boksie, ale w pomieszczeniu gdzie są inne pieski żeby mógł je obserwować , ich zachowanie w stosunku do Anety. Nie ma założonej obroży, tak przyjechał ze schronu - dwa razy w krótkim czasie wyprowadzany na chwytaku, raz do oddzielnego boksu przed wyjazdem, drugi raz do kontenerka. :( Trzeba mu jakoś założyć linkę żeby mieć go pod kontrolą - niestety nie jest to łatwe. Czas, czas i jeszcze raz czas. Dobrą wiadomością jest fakt, że Marcelek ma trochę ponad 5 lat, tak wynika z książeczki (książeczki były pozamieniane podczas transportu). Ładnie je, pije, załatwia potrzeby. Przynajmniej od tej strony jest ok.5 points
-
Witajcie po długiej przerwie. Rudy nie odpoczywał, w poniedziałek miał wizytę u weterynarza. Były robione zeskrobiny, które nic nie wykazały, ale coś jednak na skórze się dzieje dlatego dostał antybiotyk keflex. Będzie go brał przez tydzień. Ta rana na plecach ma strupki, nic się z niej nie sączy. Sierść w tym miejscu nie jest wygolona, po prostu wypadła. Jeśli nie będzie poprawy to po tygodniu kolejne zeskrobiny tym razem na posiew. Uszy też chore. Ruduś dostał kropelki. Krew pobrana, zaraz wkleję wyniki. Zęby z dużą ilością kamienia plus przynajmniej dwa do usunięcia. Rudy jest wykastrowany. Wetka nie stwierdziła żadnych odchodów pcheł. Było też spotkanie z groomerką. Najpierw trzeba podleczyć skórę aby nie rozmiękczać jej kąpielą. Do SPA Rudy umówiony jest na 2 lutego. Zobaczymy czy uda się go wyczesać czy trzeba będzie ciąć. Rudy do weta jechał w kennelu, był bardzo grzeczny. Bał się wejść do gabinetu, ale z czasem troszkę się wyluzował. Wszystko dał przy sobie zrobić. Pani wet mówi, że ząbki ma podniszczone, ale nie wygląda na więcej niż 6-7 lat z czym i dexterka się zgadza. Waży 19,5 kg. Rudy coraz bardziej się otwiera, jest już weselszy i ciekawszy wszystkiego. Cieszy się na widok ludzi i jak pisze dexterka jest słodki i kochany :)5 points
-
4 points
-
Ja już poprosiłam o pomoc Staruszkową Skarpetę, której jestem stałą deklarowiczką od lat. Do tego wpłacę od siebie coś, a napisać nic nie potrafię, bo łzy klawiaturę zasłaniają :( :( :(3 points
-
Wreszcie mogę pisac. Kokos jest świetny. Zgrał się z psami. Tylko Linda za nim nie przepada i straszy go na spacerach sobą i wózkiem ;) Wszystko w porządku. Jest zdrowy oprócz uszu, ma apetyt. Myślę, za tydzień dwa, jak wyleczymy uszy i tochę się odkarmi, warto zrobic zdjecia i szukac domu. wczoraj rano jeszcze zrobił ostatnią kupę z sieczką i ziarnem ze schroniska, widac był tym sporo zapchany. Ogólnie, udało się chłopakowi uciec przed mrozem. Dziś w nocy i rano było u nas naprawdę mroźno, a Kokosek zaanektował sobie psią kanapę i świetnie się wczuł w role psa domowego. Na razie tyle, bo mam duze braki na kazdym watku.3 points
-
Tu też poginęły wpisy Toli. Widziałm zdjęcia bo tyle w czasie awarii mogłam tylko zrobić. Wielkie dzięki Tolu Tobie i Twojemu TZ za to co robicie dla tych wszystkich zwierząt w waszej "okolicy"3 points
-
Dodam, że bardzo-bardzo-bardzo się cieszę, ze udało się uratować przed schroniskiem starego owczarka :) pokazała mi na fb Marzenka (ta sama, od Kamy :) ) ONka w klatce u hycla w Wyszkowie. Stary, smutny, biedny.... Udostępniłam na 3 grupach owczarkowych, fb aż się zagotował od wpisów, pytań prób pomocy!... I padła propozycja dt w Serocku, ale że hycel miał w południe odłowione psy wieźć do schroniska, a tu już była godz. 11, to psa przechwyciła Ewa Strzeszewska z TOZ :) i teraz - tadam! Piesio jedzie do dt!3 points
-
Patrzcie, zgubiło się kilka wpisów?! Ale mogę pisać, przez kilka dni nie było to możliwe. To pokrótce - Kama po badaniach, miała takie szybkie usg - raczej nie wykazało zmian, może tylko małe rozdęcie w końcowym odcinku jelita grubego plus słabe ze starości mięśnie brzucha = utrudnione wypróżnianie. Rezygnuję z rentgena, bo nic mi nie da wiedza, czy Kama miała połamaną miednicę, czy spondylozę czy jeszcze coś, bo tego nie da się leczyć. Kama w samochodzie cudo, sama wskoczyła, jechała sobie leząc na tylnym siedzeniu, głowe oparła na moich kolanach. Za to u lekarza...podniecona, biegająca, 3 osoby pobierały jej krew. Ale jak pomyślę, że w schronie robili jej lewatywę, to aż nie chcę myśleć, jak, i może dlatego gabinet źle się psu kojarzy. Kupale się unormowały, pozbierałam z 3 dni i jutro Tomek zawiezie do dr Magdy na badanie na parazyty. Tak na wszelki wypadek. Aha, morfologia ok, ale jest za dużo białych ciałek krwi, jakby jakiś stan zapalny się toczył. Koszt tych wszystkich badań pokryła moja Siostra Ania, jeszcze raz dziękuję! :) Tu jeszcze tylko trochę się boi... A tu-panika!! : )3 points
-
Borys jest przepięknym psem ale mocno zaniedbanym.A kanapa w jego przypadku bardzo mocno należy się mu po tym co przeszedł.2 points
-
Akurat ta osoba to niech z folią zje!!!! Brak słów :( :( Jaaga - czy wpłatę dla Borysa zrobić na to samo konto, które dla Amely było? Myślę o Twoim prywatnym (dla Amely i na ZEA, i na Twoje wpłacałam), żeby było szybciej.2 points
-
Drugi raz Cię zacytuje, ale własnie mi nerwy puścily. Jesli kierownictwo lub pracownicy schroniska w Zamościu to czytają, to nawet dobrze. Borys po "głupim jasiu" ma nudności i własnie zwrócił zawartość żołądka wraz z folią z parówek firmy Indykpol. Ktoś go w schronisku nakarmił foliowanymi parówkami. Pogratulowa inteligencji. Na wypadek, gdyby ta osoba sama kiedyś chciała zjeść parówki, to polecam najpierw usunąć folię, bo jest niestrawialna.2 points
-
Quatro wyjedzie ze schroniska w niedzielę. Jutro jadę go zarezerwować i poproszę, aby przenieśli go do oddzielnego boksu....On jest w tym samym boksie, co Bury....:-(((( Niestety, transport będzie droższy, wyniesie 420zł (jakieś osoby się wycofały i psiaki nie jadą) ale ja już nie chcę czekać.....boję się, że może coś się stać....:-((( Wyprawkę przygotowałam2 points
-
Poznikały posty.... W sobotę Agat zrobi wizytę PA u p. Huberta, zobaczymy co z tego wyniknie. Miałam dzisiaj fajny telefon o Amberka. Jeśli coś będzie nie tak z pierwszym domkiem, sprawdzimy drugi :-))2 points
-
2 points
-
Anula, przynajmniej te niekastrowane powinny być osobno. U nas jest naprawdę problem. Ciapciak powąchał Borysa i... jako pierwszego odkąd jest samcem alfa, nie zaakceptował. Dlatego postrzegana jak debilka na wsi wychodzę iles tazy dziennie do ogrodu na spacery z duzymi psami. Musze pilnowac ich, bo ledwo mnie nie widza i nie słyszą, a już próbują startowac do Borysa. Wiem, ze w schronisku sa ograniczone mozliwości, ale jesli tak bardzo brakuje jedzenia, to prosi się o pomoc, a jesli pies jest gnębiony, to przeprowadza sie go do innego boksu. Tak dzieje się w normalnych schroniskach. Mąż tez pracował w miejskim schronisku i znamy ograniczenia oraz mozliwości takiej opcji nie ze strony nawiedzonych wolontariuszek, tylko z tej drugiej, praktycznej. Dziś w obliczu wizji nowotworu, skrajnego wychudzenia, licznych pogryzień, uszkodzonej gałki ocznej, sztandarowych wręcz dla tego schroniska lamblii, naprawdę trudno mi zachować neutralne stanowisko. Borys ceni kazdą chwilę, wreszcie poznal, co to dom, a tak mało czasu mu pozostalo. Wystarczyłoby trochę ludziej przyzwoitości i zainteresowania.2 points
-
Tam powinny być osobne boksy dla każdego psa,wtedy by nie było pogryzień i zagłodzeń.Proszę o niekomentowanie bo nam nie wydadzą psów.2 points
-
Na usta cisną mi się same niecenzuralne słowa, jak coś takiego jest możliwe w schronisku?! Rozumiem że ciężka sytuacja, brak środków, psy w schronie nie będą miały warunków domowych, ale podstawowa opieka weterynaryjna im się chyba należy. Przecież jak ten (i inne pewnie też) musiał cierpieć, jak ktoś kto tam pracuje nie widzi skrajnie wyniszczonego i chorego psa ? Trzeba być kompletnie pozbawionym wrażliwości bucem.2 points
-
Jaaga, jak dobrze, że wariatki są na świecie, co byłoby z tym wielkim Misiem, gdyby nie Ty, dłużej by chyba nie dał rady... Jak on się czuł, jak z każdego kąta czyhało zagrożenie, straszne, ile jeszcze takich Misiów jest. Teraz Boryniu będziesz bezpieczny, już będzie dobrze, zaznasz miłości .....1 point
-
Wizyta u pana Huberta jest jutro wieczorem :) Dzisiaj natomiast p. Hubert z dziewczyną mieli pojechać do Wilanowa poznać Amberka osobiście :) Nie mam jeszcze żadnych wieści czy się udało, jutro rano dopytam czy spotkanie doszło do skutku i jakie wzajemne relacje zostały nawiązane ;) Fajnie wiedzieć, że w razie czego jest kolejny potencjalny dom. Dzięki Alaskan za te rozmowy z potencjalnymi domami! To ogromna pomoc! Zwłaszcza, że znowu do późna pracuję i nawet nie mogłabym odbywać tych rozmów. Ogromne dzięki!!!1 point
-
Mam nadzieję, ze sen w domu gdzie czuje się bezpieczny przyniesie już tylko zdrowie i ukojenie jego cierpień. Oby nic mu nie było po tej folii :(((1 point
-
Po kilku dniach prób z dotykaniem KOTECZKI wczoraj dała się ciut pogłaskać. Dzisiaj nasyczala ale nie kładła uszek po sobie, oczęta mniej przerażone. To ja głaskanie,korzystam.Po chwili koteczka rozluźniła się i.....WLACZYLA MOTOREK1 point
-
Jak on cudnie maszerowal matko jedyno kokany Borysiu jak szedles z Panami jak szedles ku lepszemu patrzam i rycze Niechaj bedzie lepsze niechaj bedzie kokany Tobie niechaj bedzie Modle ile sil za Ciebie Borysiu Wszystcy wiemy ze ,,ludziska potowry ,, powinny gnic gleboko ..1 point
-
Jak ja się cieszę, że Quatro już w niedzielę opuści schronisko!!! Wyprawka śliczna. Kochani, przypominam o bazarku transportowym, kto jeszcze dorzuci grosik? Bardzo prosimy Zostało 120 km do pokonania. Po kilku latach w schronisku Quatro wyrusza do hotelu, bardzo prosi o wsparcie na transport i weta. Do 02.02.2021 godz.20.001 point
-
Nie lubię się powtarzać, ale moja propozycja jest aktualna. Trzeba tylko wiedzieć ile, część pieniędzy jest już wpłacone.1 point
-
Rozmawiałam wczoraj z pańcią Alaski..Wieści nie są dobre...Lata spędzone w betonowym boksie dają znać o sobie....Wiek też robi swoje... Alaska miała kryzys z chodzeniem. Ma zdiagnozowany ucisk w kręgosłupie lędźwiowym i to powoduje u niej zaburzenia czucia głębokiego. Jest po serii zastrzyków, bierze preparaty wzmacniające stawy. Musi też brać leki na serduszko. Weterynarz powiedział, że to najgrzeczniejsza pacjentka, jaką miał w swojej zawodowej karierze :-)) W tej chwili Alaska chodzi, czuje się dobrze. Jest czyściutka, zaopiekowana, śpi w mięciutkim posłanku1 point
-
Niestety Basiu wrócili do zapisków do momentu od kiedy ludzie mieli kłopoty z zalogowaniem się \ pisaniem na dogo. Na wszystkich watkach tak jest. Fajnie ,że Idze się udało :))1 point
-
1 point
-
Mialam problem z napisaniem tu czegokolwiek, ale z tego co wiem, to nie tylko ja. Spiesze napisac co z Ajka: u psinki wszystko ladnie zagojone i zabliznione. Po operacji dowiedzialam sie jeszcze, podczas ktorejs z rozmow z Kasia, ze Ajka miala dodatkowo usuwany guzek, ktory byl na boku na wysokosci brzucha. Nie bylo to ustalane wczesniej, weterynarz sam zadecydowal. Samopoczucie u pieska ok stosownie do pory roku. Bede z kikou jeszcze rozmawiac blizej weekendu to napisze co u Ajki.1 point
-
Dziękuję. Nie wyobrażam sobie zwrotu Amika (z pewnych przyczyn nie mógłby wrócić do Rafała), nie darowałabym sobie tego. Telefonów w sprawie Amika miałam setki (nie przesadzam, naprawdę!), więc mam nadzieję, że wybrałam dobrze i podjęłam odpowiednią decyzję. Państwo czekają na psa od 10lat (mieli przerwę po śmierci poprzedniczki), pan z podekscytowaniem opowiada o tym, co przygotował Amikowi. Strasznie się naczekali i są przekonani, że TO TEN, nie żaden inny. Amik lubi spokojne (nieekspresyjne), konsekwentne kobiety, które go nie zagadują, ale trzymają się jasnych zasad: mówią konkretnie, bez emocji. Taka była jego opiekunka-trenerka, bardzo ją lubił i był w nią wpatrzony. No ale fakt, kobieta musi zapracować sobie na zaufanie. I przyznaję, obawiam się właśnie o relacje Pani z Amikiem, bo sam Pan powinien dać sobie radę. Dlatego na wizycie kładłam nacisk na rozmowę z panią, a nie panem. Wizyta wypadła pozytywnie, więc mam nadzieję, że nie rozczarują się Amikiem i nie stracą zapału do pracy... Amik pierwszy miesiąc, dwa będzie psem-wyzwaniem, a nie "wdzięcznym" psem. Będzie naginał zasady, będzie rozchwiany emocjonalne (więc i zachowania niepożądane będą na porządku dziennym), będzie czujny i nieufny. Odetchnę dopiero w kwietniu...1 point
-
Trzymam kciuki za zdrówko dziewczyny. A kolejne uratowane życie jak zawsze cieszy :)1 point
-
U mnie wcięło dwie strony bazarku, na szczęście mam nawyk notować w zeszycie.1 point
-
1 point
-
Czekam niecierpliwie na ankietę i namiar na p. Huberta.1 point
-
Wcale bym się nie zdziwiła gdyby od jutra telefon się rozdzwonił. Amberek jest ślicznym psiaczkiem i dziwne by było gdyby się nie podobał :))1 point