Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/10/20 in all areas
-
To bardzo prawdopodobne. Pan mi napisał, że nie tylko Borysek zyskał dom, ale i oni zyskali przyjaciela, i szczęście jest obupólne. I że najbardziej cieszy ich to, że Borysek tak ich pokochał, i tak ciepło okazuje swoją miłość do nich. Takie słowa są mocno budujące i przywracające wiarę w ludzi, Borysek naprawdę jest tam kochany :)5 points
-
Dostaje przeciwbólowce, nie umiera we własnych odchodach; robisz dla niego wszystko co w ludzkiej mocy.4 points
-
Myślę, że my wszyscy jesteśmy tu z tego właśnie powodu i tego bardzo chcielibyśmy dla niego.2 points
-
Ptyś je grilowaną pierś z kurczaka - pozycja leżąca, ale sam zbiera z podłogi, nawet to co wypadnie mu z pyska. Tylko Nesia musi być daleko, on potrzebuje czasu i spokoju. Nie są to żadne oszałamiające ilości, ale zjada je sam.2 points
-
ewu, jesteś bohaterką. Wzięłaś na siebie wielką odpowiedzialność i obciążenie psychiczne. Co proponują weci?2 points
-
2 points
-
Zgadywacze pogody zapowiadali u nas nocą deszcz a nawet burze, nie spadła ani kropelka, na dzisiaj też pokazują deszcz i burze, a na razie wygląda na kolejny upalny dzień, może w ciągu dnia coś się zmieni, byle nie zbyt gwałtownie. I jak ktoś bzdurzy że zmiany klimatyczne to kłamstwo, to mnie ogarnia pusty śmiech, bo w końcu nie mam jeszcze sklerozy i pamiętam jak wyglądały lata z mojego dzieciństwa i jakie były temperatury. Upałem nazywaliśmy temperatury dochodzące do 27 stopni, a teraz byłabym przeszczęśliwa gdyby spadło na 27 z tych zabójczych dla mnie 32. Dobrego dnia i dużo wody. Sprzed kilku dni, z wieczora, kiedy można wyskoczyć na godzinkę bez obawy o udar słoneczny i odetchnąć bryzą znad wody.2 points
-
Ptysiek uśmiecha się cały pyskiem przy drapaniu pod brodą lub za uszami...2 points
-
Bardzo słaby, nie chce jeść ale dużo pije. Zrobił kupkę która zaczyna mieć kształt. Posłalam nawet Kyioshi zdjęcie. Niestety wstał gwałtownie i wyrwał wenflon, miał w tylnej łapce. Musialam dokonczyc kroplowke podskórnie. Teraz śpi.1 point
-
1 point
-
dopiero tu dotarłam, takie wieści, moje kciuki też zaciskam1 point
-
Wszystkim dziękuję za słowa otuchy i dobre myśli. On jest taki kochany, bezbronny, skrzywdzony. Tak bardzo się o niego boję, tak bym chciała żeby zaznał jeszcze dobrego życia.1 point
-
Hopi w nowej odsłonie wygląda super ! No i na dodatek na pewno lepiej się czuje w te upały. Podziwiam ją za odwagę i spokój u fryzjera.1 point
-
Ja też zrobilam kocim maluszkom ogłoszenie na Kraków: https://www.olx.pl/oferta/wkrotce-wyrosna-na-piekne-tygryski-CID103-IDG47y0.html Oby ich wypatrzył ktoś z sercem...1 point
-
matuszku matusiu kruszenku ewu modlimy ile sil za Was1 point
-
Teraz wszystko w rękach wetów. Oby udało się mu pomóc:(1 point
-
1 point
-
O rany, kwota faktycznie spora :( Trzymam kciuki za powrót do zdrowia, Szyszeczce.1 point
-
Nie rozumiem tej ciszy :( Podmieniłam zdjęcie główne i dodałam wzmiankę o mamusi... oby teraz był odzew. :( A za wyjazd do pani Justyny trzymam kciuki mocno...1 point
-
Wiadomo - księżniczka :) Też taką miałam. Z tym, że kocią ;)1 point
-
1 point
-
Ptyś w nocy wywędrował z łóżka - było za gorąco. Poszedł sobie do kuchni i spał na kafelkach (to zresztą jego normalne miejsce odpoczynku, na posłaniu trzeba go położyć). Powoli karmimy się łyżeczką. Chyba jednak lepiej niż strzykawką. Wczoraj wieczorem po karmieniu strzykawką zwymiotował. Może za dużo mu dałam? Po odpoczynku nakarmiłam go łyżeczką i to zostało. Rano trochę sobie pospacerował - nie było jeszcze słońca o całkiem przyjemny chłodek. Niestety n- teraz to już tylko wspomnienie. A mnie czekają aż dwa wyjazdy do Warszawy! Z żadnego nie mogę zrezygnować.1 point
-
Jak wszystkim,. Wczoraj niby miały być burze ale nawet lala ich nie usłyszała. Tragedia. Dziś zapowiada się równie gorący dzień. Nic, tylko siedzieć w jakiejś piwnicy. Szkoda, że nierealne. Księciuniu - pilnuj porządnych krzaków, cień dziś niezbędny do normalnego funkcjonowania.1 point
-
Już gotowy ! Dziękuję za odwiedziny. Oczywiście Tolu, trzymamy kciuki ! Mam nadzieję, ze podobnie jak u Tosi od Kado, wszystko skończy się dobrze. Dobrze, że już jest ok. Teraz tyle różnych chorób się namnożyło i cierpią też zwierzęta. Wydziergałam bazarek transportowy dla szczeniaczków, na który serdecznie wszystkich zapraszam !!! BAZAREK1 point
-
Co to się dzieje z tymi ropniami?U naszej Tosi na szyi że 2 tygodnie temu zrobiło się duże obrzmiałe zgrubienie. Narastało dosłownie z minuty na minutę, duże,czerwone, wstrętne.Na 17 miałam umówiona wizytę u weterynarza,ale do tego czasu zaczęła się z tego sączyć ropa z krwią.Weterynarz oczyścił ten ropień.Wycieko z niego strasznie dużo.Na szczęście wszystko już jest ok,leki zrobiły swoje.Nawet sierść już zaczyna porastać:)1 point
-
dobrze, że coś się rusza w sprawie szczeniorków. Czekam na wspaniały bazarek Havanki.1 point
-
O którym rudzielcu Nesiu?;))) Ja jestem od dwóch dnie ledwo żywa, temperatury piekielne, nawet psy nie chcą za długo spacerować, wolą się chłodzić na kaflach w domu. Mimi zrobiła ogromny postęp, nie musi być przyklejona do mnie 24/24, potrafi drzemać w pokoju na fotelu kiedy ja siedzę kilka metrów dalej i nawet nie musi mnie mieć na widoku, po chyba dwu i pół roku :))))))))))) A u drugiej rudej....1 point
-
Kochane. Nie możecie szczepić psa 2go dnia po przyjęciu. NAJPIERW jest odrobaczenie. I po 7 dniach od odrobaczenia szczepienie w przypadku dorosłych psów obowiązkowa wścieklizna (nasz wet szczepi tez wirusówki ale nie wiem czy wszystkie psy czy te młodsze), potem po kolejnych 7miu dniach ponowne odrobaczenie. taki cykl dla dorosłych psów. szczeniaki to inna bajka, wszystko zalezy w jakim wieku do Was trafią, ale zawsze najpier jest odrobaczenie, potem wirusówki szczepionką dla szczeniąt zależnie od wieku (te młodsze mają wpierw inna). Wścieklizna na szarym końcu po drugim odrobaczeniu i 2gim szczepieniu na wirusówki. Uważałabym ogólnie z takimi schematami, wychudzone psy, zaniedbane trzeba inaczej traktowac, szczepienia ciut odłożyć. Najwazniejsze to NIE kontaktować szczeniąt z dorosłymi psami nim nie będa minimum tydzień po 1szym szczepieniu na wirusówki... CZYLI: 1. 2go dnia po przyjęciu wet ogląda psa, odrobacza go i podaje środek przeciw pchłom i kleszczom 2. 7 dni po odrobaczeniu szczepienie dorosłych psów p. wściekliżnie + wirusówki 3. 7 dni później 2gie odrobaczenie 4. szczeniaki na wejście odrobaczane- 5-7 tygodniowe pastą, starsze tabletki. Zawsze po odrobaczeniu 7 dni należy odczekać ze szczepieniem i odrobaczenie zawsze powtarza się po 14 dniach. Szczepienia stosownie do wieku wg tabeli : np. tutaj : Szczepienia wczesne – dla szczeniąt powyżej 6. tygodnia życia 6-7 tydzień: nosówka i parwowiroza (szczepionka przeznaczona dla szczeniąt) 9-10 tydzień: nosówka, parwowizora, koronowiroza, choroba Rubartha, kaszel kenelowy, leptospiroza 12-13 tydzień: nosówka, parwowiroza, koronowiroza, choroba Rubartha, kaszel kenelowy, leptospiroza 15 tydzień: wścieklizna ale gdy pojawią się u Was psy np. kilku miesięczne to pierwsze to szczepienie już nie będzie aktualne, (to na wiek 6-7tydzień) ;)1 point
-
Mimo wściekłego upału Ptysiek spaceruje sobie na dworze. Spał dość długo, ale obudził się i zeskoczył na podłogę. A to znak, ze chce wyjść na dwór, więc wyszliśmy> Dla mnie stanowczo za gorąco, siedzę sobie w domu i obserwuje go przez okno. Kręci swoje kółeczka (różnej wielkości), czasem coś powącha, czegoś posłucha. Jest cicho i chyba jest zadowolony. zabiorę go do domu kiedy już będzie się układał do leżenia.1 point
-
wzruszyły mnie bardzo ostatnie trzy zdjęcia, pokazują, jak mocno Arguś się postarzał pytałam właśnie kikou, mam tam u niej wielkiego ślepka Bezika, który na początku sprawiał mnóstwo problemów, atakując inne psiaki, dzwoniąc w jego sprawach "przy okazji" wspomniałam o Argusiu.... chyba mój drżący głos i przełykane łzy sprawiły, że kochana kikou zgodziła się "zapisać" Argusia do kolejki, prawdopodobnie we wrześniu będzie możliwe "udomowienie" Argusia...mówiłam też o kotach, ale mamy nadzieję, że dziadziuś Argo już zapomniał do czego koty służą ;)1 point
-
1 point
-
Tyćka schudła !!! Waży 4300g, jeszcze z 300 i dam jej spokój. Z siusianiem jest ciut lepiej.Za to jak po nocy natychmiast nie wypuszczę jej na ogródek, to koopal w domu murowany. Wczoraj byli u nas znajomi. I znowu zaeksperymentowałam .Wzięłam Chomika na ręce jak wchodzili. Było krótkie brrr i koniec. Potem nawet podchodziła do nich i czekała na głaski. Kolega zakochał się w niej. Stwierdził , że jest bardzo elegancka w ruchach, wręcz dostojna. W ogóle był zdziwiony , że w domu 4 futrzaki ,a taki spokój, cisza, ładnie zjadły kolację , nie kłócą się, nie dokuczają nam. Byłam bardzo dumna z naszego stadka.1 point
-
1 point
-
1 point
-
w końcu ! , bo 3 dniach ciagłych prób, wcinaniu wszystkiego co napisane i pokazane , po kliknięciu "odpowiedz" , jest! To dodam jeszcze Szyszki na mokro :) , po kąpieli i sprzed operacji doklejam dowody zapłaty za operacje1 point
-
Od czwartku próbuje napisać tu o Szyszkowej operacji i ciągle wyskakuje mi jakis błąd :( Wszystko co miałam przygotowane, całe rozliczenie, wiadomosci - próbowałam sto razy i wszystko mi zżarało przy każdej próbie wysłania posta , myślałam że to wina dogomani, ale niestety tylko u mnie taki problem - laptopowi odbija :(:(:( Wklejam poraz nie wiem który , może tym razem będzie sukces Podsumowanie wpłat dla Szyszki - z bazarku magnesowego wyszło 145 zł , dodaje do tego 60 zł ze zbiórki Iwonki ( zbiórka spoza dogomani) - to pokrywa wydatki na pierwsze dwie wizyty u weterynarza - odpchlenie, odrobaczenie, usg jamy brzusznej i badania krwi. Szyszka miała na swoim koncie : 200 zł skarpetowe - dziękujemy serdecznie za pomoc :) 125 zł ze zbiórki Iwonki (ze zbiórki wpłynęło dla Szyszki 185 - 60 o którym powyżej ) = 325 zł - z tą kwotą Szyszka pojechała przwedwczoraj na operację (wstępnie miałam zapłacic w dwóch ratach) Nie chciałam przeciągać i odkładać zabiegu na "potem" , bo za chwilę wyniki z krwi byłyby nieaktualne i wszystko trzeba byłoby robić od nowa , więc w piątek wycięli Szyszce guz ze śledziony i wysterylizowali . Wczoraj byłyśmy na kontroli, dostała do domu na najbliższe dni antybiotyki i leki przeciwbólowe . Szyszka czuje się dobrze, za to ja gorzej, bo na informację o kwocie do zapłacenia niemal nie dostałam zawału Wiedziałam że kwota wyjściowa to 500 i w górę , ale z automatu przyjęłam, że cena za sterylizację będzie mocno ulgowa bo sterylizacja robiona przy okazji, bo wydawało mi się że rtg było zawsze tańsze , bo Szyszka jest psem z ulicy, bo chodzę tam z bezdomniakami od 10 lat i wiedzą jak jest.... , bo weterynarz tez człowiek i może będzie chciał dołożyć cegiełkę psu niczyjemu... Naiwność kiedyś mnie zgubi... Poprosiłam o karte wizyty - wyszło 1080 zł brakuje Szyszce 755 zł .... Tak wyszło, że wolałam pozbierać te pieniądze i uregulować płatność niż mieć dług w klinice. W tym przypadku wole długi tam gdzie dla Szyszki udało mi się pożyczyć brakującą kwotę , do końca sierpnia musimy zwrócić pożyczkę bo każdy pożyczył co mógł z pieniędzy na codzienne życie Wczoraj byłyśmy na kontroli, dostała do domu na najbliższe dni antybiotyki i leki przeciwbólowe Wklejam trochę obolełej suni1 point
-
Dziś zawiozłam Foresta do domu. Na razie się nie cieszymy, tylko wstrzymujemy oddech i trzymamy kciuki. Po porozumieniu z supergogą uznałyśmy, że trzeba dać mu szansę. Dom jest 45 km od nas, jest to gospodarstwo w bardzo spokojnej okolicy. Posesja jest spora, zadbana, szczelnie ogrodzona (ogrodzenie betonowe + blaszane furtki i bramy - żadnych opcji do wspinaczki). Bardzo mili ludzie, przejęci adopcją, bardzo im Forest przypadł do gustu, głównie ze względu na jego łagodność. Poprzedni psiak dożył prawie 20 lat. Na tym dużym terenie mieszka troszkę zwierząt, wygląda to trochę jak Arka Noego. Głównie chodzi o to, że są gęsi, kury i kaczki - wszystko zgodnie i swobodnie sobie łazi. No i Forest ma za zadanie nie pozjadać tego towarzystwa:) Byłam tam z nim prawie dwie godziny. Na początku nie zwracał kompletnie uwagi, nawet go przestraszyła kwoka z kurczętami, ale potem trochę chyba z nudów pogonił kurkę, stado gęsi. Był na smyczy cały czas, więc trudno określić jakie miał zamiary i co by było gdyby dogonił ptaka. Mimo wszystko ludzie chcą dać mu szansę i umówiliśmy się, że Forest zostanie na próbę, będą go przyzwyczajać do zwierzyńca. Gdyby coś, to przyjadę i go zabiorę z powrotem. Gdyby się Forest zadomowił, miałby do dyspozycji dużą posesję i być może także wstęp do domu (w zależności od tego jak się będzie w nim zachowywał i czy nie będzie chciał zjeść kota i królika). Na pewno będzie kombinował, żeby nawiać, ale tam jest spokojna okolica, z dala od ruchliwej drogi, dookoła pola, niemal zerowy ruch samochodowy; więc nawet jak zwieje to nic mu się nie stanie. U nas wracał sam, więc pewnie tam też wróci, jak się zadomowi. Poradziłam Państwu przespacerować się z Forestem po okolicy kilka razy, żeby w razie ucieczki znał okolicę i wiedział gdzie wrócić.1 point
-
A kuku! To ja - IBISEK: Mam fajnego kolegę - razem patrolujemy okolicę: Ale sam też czasami sobie pochodzę:1 point
-
Rafi już u mnie. Boże miłosierny nigdy nie widziałam psa tak chudego. Leży jak trup. Daje mu strzykawka nutribonda. Nie wiem czy jestem normalna ale nie mogłam inaczej. Dwie ostatnie noce nie zmrużylam oka z nerwowow, ciągle o nim myślałam i o tych szczeniakach. Piszę z telefonu. Wpłaty wpisze wieczorem. Dziękuję za zrozumienie.1 point
-
Bostonkowi najnajlepszego wszelkiego Jaguniu trzymajcie sie mocno mocno wszystkie lapucinki i te wilkowe wielkuskie dziadziuniowe Barytonkowe z calego serca1 point
-
1 point
-
Dziękujemy i również pozdrawiamy serdecznie:) No i są nowe fotki:) Dziękuję za wytrwałość bo wiem, że wolno mi to ostatnio idzie. Wreszcie udało się zrobić sesję w lasku brzozowym. Niestety, mimo, że jechaliśmy tam samochodem i to z samego rana to dało się czuć ciężkie powietrze nadchodzącego upalnego popołudnia więc i Bajutek był jakiś podenerwowany, zdyszany więc nie wykorzystaliśmy w pełni potencjału tego miejsca. Do tego ta wysoka trawa... Chciałbym tam wrócić złotą polską jesienią:) Dobrze, że Alfred niewiele sobie z upałów robi:)1 point