Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 05/27/20 in all areas
-
Są pierwsze poranne wieści od dexterki: "..noc minęła spokojnie ,Grey nie szczekał ani nie piszczał , rano w kojcu była kupa , typowa dla Radys. Wzięłam go na poranny spacer na ogród na smyczy . Oczywiście nie potrafi na niej chodzić, przy każdym napięciu smyczy szarpał się , kręcił, mega go to stresowało . Jest bardzo kontaktowy , cieszył się rano na mój widok ,myślę ,że kolejne wyjście zrobię mu już bez smyczy ,bo raczej nie będzie uciekał ode mnie , wręcz przeciwnie. Dostał mokrą karmę , wszystko zjadł i teraz sobie odpoczywa i obserwuje. Wyślę później zdjęcia ,bo na tej smyczy to nawet nie miałam jak zrobić." Jestem bardzo szczęśliwa, ze takie dobre wieści :))) Jak tylko dostanę zdjęcia, wstawię oczywiście natychmiast, żebyście też mogły nacieszyć oczy kolejnym szczęściarzem :)7 points
-
3 points
-
Rozmawiałam dziś z Gosią. Jest w Pajdzie zakochana na amen, jej mąż też. Pajda po każdorazowym wyjściu z domu któregoś z nich przez chwilę płacze, ale chyba powoli zaczyna rozumieć, że zawsze jednak wracają :D Syn powoli się przekonuje coraz bardziej i jest coraz śmielszy w stosunku do niej. Jest jeden mały szkopuł, że Pajda nasikała 3 razy w jego pokoju. Nie wiem jaka może być przyczyna, bo nie jest ani zdenerwowana, ani nie robi tego codziennie, w domu też czuje się coraz pewniej. Potrafi skamleniem wyprosić Gośkę z fotela, żeby potem sama na niego móc wskoczyć :D Cwaniara! Zmartwiło mnie to siusianie, ale Gosia mówi, że to nie problem, że na spokojnie, że jej to przejdzie itp. W sumie to ja się bardziej zmartwiłam tym niż ona. Może Pajda zazdrosna jest o syna, bo chyba najsilniejszą więź nawiązała właśnie z Gosią i syn wydaje się być konkurencją? ;)2 points
-
A ja znam inny przykład. Kuzynka mojej koleżanki ma zespół Downa. Jest cicha, spokojna, ma w domu kilka zwierząt: psa, kota, rybki, gryzonie. Kocha je wszystkie nad życie i wspaniale się nimi opiekuje. Karmi, sprząta, bawi się z nimi, nie męcząc. Dlatego uważam, że nie można wszystkich wrzucać do jednego wora pt: " inny od ogółu, więc na pewno będzie dręczył zwierzęta" To sprawa indywidualna2 points
-
Były jeszcze dwa, oba ze Śląska i jeden z Krakowa, ale nie przekonali mnie, że to właśnie oni powinni być opiekunami Binia. Natomiast trzeci telefon, z Krakowa wydaje mi się trafiony w dziesiątkę. Rodzina wielopokoleniowa - w domu babcia, rodzice i dwójka dzieci: dziewczynka 16 lat i chłopczyk 9 lat. Mieli już 2 psy, boa adoptowane ze schroniska, oba dożyły sędziwego wieku u nich w domu. Dom z ogrodem, posesja ogrodzona. Przeprowadziłam wideo-rozmowę z rodzinką, oglądnęłam dom w mapach Google i mam pozytywne odczucia. Pani Kasia jadąc z Bieszczad na Śląsk mogłaby przywieźć Binia do Krakowa. Umówimy się na dniach na podpisanie umowy, oczywiście przed przywiezieniem Binia. Ostateczną decyzję podejmie Pani Kasia po osobistym spotkaniu, rozmowie i stwierdzeniu warunków na miejscu. Co Wy na to?2 points
-
Pienię nadal ogłasza, wyróżniam ogłoszenia. Nic, żadnego telefonu :( Wpłynęło 200 zł na potrzeby naszej podopiecznej - od Aga76, rękodzieło Isiak :) Dziękujemy ogromnie!2 points
-
2 points
-
To, że plamienie jest mniej obfite niekoniecznie oznacza już koniec cieczki - w drugiej fazie, tej płodnej, suczka zaczyna plamić mniej i wydzielina staje się jaśniejsza, więc mniej widoczna. Więc nie wykluczałabym związku sikania z cieczką. Jeszcze raz Ci dziękuję Agat, że dzięki twoim namowom Pani Małgosia z rodziną zdecydowali się na adopcję :) Dzięki temu Pajda ma kochający dom, a Państwo świetną psinę :)1 point
-
Ja ostatnio nie miałam okazji rozmawiać z Panią Małgosią, dzięki Agat za wieści! :) Jeśli nie niszczy drzwi jak wychodzą, to sądzę, że jest całkiem nieźle ;) Z tym sikaniem faktycznie dziwna sprawa, na pewno to nie kwestia problemów z zachowaniem czystości, bo z tym od początku nie miała żadnych problemów. Ale myślę, że to może mieć związek z cieczką - suczki w tym czasie mają czasem różne dziwne pomysły, również w temacie załatwianie się. Mam nadzieję, że sytuacja nie będzie się powtarzała. Państwo muszą uważać, żeby Pajda nie weszła im na głowę :D Ruda cwaniara :)1 point
-
Esmeralda zamieszkała tym razem nie pod szafką w kuchni, ale w wersalce. Państwo zdjęli płótno z tyłu wersalki, żeby miała więcej powietrza i wykazują maksimum cierpliwości i wyrozumiałości w stosunku do kici. Ma swój pokój, ale drzwi do niego nie są zamknięte, tylko przymknięte, więc ma możliwość wyjścia. I nawet raz w nocy wyszła, ale zobaczyła pana i cofnęła się. Z kuwety korzysta, wodę pije (w nocy), ale co do jedzenia, to trudno określić. Suchego na pewno nie je, bo kuleczki są policzone i nie ubywa. Natomiast mokre po jakimś czasie podsycha i nie wiadomo, czy coś zjadła czy nie. Ale i tak ma wszystko wymieniane na świeże. Mam nadzieję, że to ukrywanie się nie zajmie jej 2 miesiące, tak jak w DT. Ale wszystko musi postępować w jej tempie i na jej warunkach. Pani codziennie do mnie dzwoni, więc jestem na bieżąco. Trafił się Esmeraldzie naprawdę wyjątkowy dom, bo nie każdy zaakceptowałby kota, którego tak jakby nie było.1 point
-
Brakowało mi wieści o Lilku. Cieszę się, że jest coraz lepiej :)1 point
-
PS moja Sali wróciła z adopcji bo ugryzł dziecko z adhd Sali najlagodniejsza sunia świata, ulubieni a malutkiego syna Kasi Teraz ma dom bez dzieci i jest wreszcie doceniana i kochana Szanta też musi zmienić dom pytanie tylko czy konieczne jest przejście przez etap:hotelik Ja bym spróbowała ogłaszać już a z Panem nie drazyc. Od razu odciąć temat, teraz jest tylko temat kolejnej adopcji Eh tak trudno przeswietlic ludzi. Potrafią tak udawać. Nie możesz Alfa sie obwinia1 point
-
1 point
-
Ewuniu :) Nic nie musisz mówić :) Moje psiaki są na razie zaopatrzone, na mieszkanie i jedzenie mają, a Ty masz kilka psiaczków pod swoją opieką i zdaje się żaden nie ma wystarczających środków na życie. Podzieliłam się tym, co mój podopieczny dostał od darczyńców.1 point
-
Agat ma rację, tu już nic nie pomoże. Szanta musi zmienić dom... Na wizycie nie było absolutnie mowy o tym, że pies ma pomóc wycofanemu synowi. Państwo wręcz podkreślali, że syn ma bardzo dobre relacje z psiakami, które są w rodzinie a pies to głównie potrzeba Pani do której ona przekonała męża. Jak byłam na wizycie to oprócz Państwa byli też rodzice /pani albo pana, tego nie wiem/ i oni potwierdzali te słowa. Z moim psem syn powoli ale nawiązał kontakt, pod koniec wizyty siedzieli razem na dywanie i Figo był karmiony z ręki przez syna. A tu ewidentnie nie zaiskrzyło i rodzina nie chce powalczyć skutecznie o psiaka... A tak zapewniali, że w razie co to będą szukać pomocy i walczyć do skutku...:-(. Przykro mi, że ich nie przejrzałam i biedna Szanta ma znowu pod górkę .1 point
-
Zapytałam moją wetkę, czy coś można zrobić. Bez szczegółów, bo nie wiem, co piesek dostaje. Odpisała "sterydy, cyklosporyna i inne" Myślę, że Majki jest pod opieką dobrego weterynarza, skoro już Państwo go wzięli świadomie, ale może nie zaszkodzi konsultacja z innym.1 point
-
W sumie dziewucha jest bardzo ładna, taki "typ sportowy", mogłaby być świetnym towarzyszem np. rowerowych wycieczek czy kompanem w dogtrekkingu. Pewnie dałaby się do tego przyuczyć. Energii jej nie brakuje :) Co stworzyłam? Haftowany obrazek, taki prościutki, bez haftowanego tła.1 point
-
1 point
-
Dziecko dziecku nie równe, i to całkiem zdrowe i takie specjalnej troski. Mnie się wydaje, że to nie dziecko należy winić, ani Agatkę, czy Alfę, a rodziców dziecka. Jeżeli potrzebny jest pies terapeuta, to o tym się mówi otwarcie i takiego psa się szuka. To są psy nie tylko o odpowiednim usposobieniu, ale i po szkoleniu specjalistycznym. Może się przypadkiem trafić taki samoistny psi terapeuta, ale to jak trafienie szóstki w totolotka. Szkoda i dziecka ( też pewnie przeżywa) i Szanty.1 point
-
1 point
-
Dopiero teraz mogę ucieszyć się na forum, że Grejuś bezpieczny, spokojny i zaopiekowany! Ale nie myślałam, że z niego taki dzikusek - w sensie, że denerwuje się na smyczy. Pewnie nawet jak kiedyś wiedział, to w schronisku zapomniał, co to smycz i do czego służy. I chyba nie jest zestresowany, jeśli rano ładnie zjadł :). Pamiętam, że moja Panda po przyjeździe do domu ze schroniska przez trzy dni nic nie jadła, a ponad dobę była wręcz w jakimś stuporze, bo się nawet o centymetr nie ruszyła.1 point
-
Anulko bardzo serdecznie dziękuję za wypowiedź Ostatecznie, po zarejestrowaniu czipa, na koncie Albinka pozostało 812,26 zł. Pozwoliłam sobie nieco zmodyfikować moją propozycję odnośnie podziału majątku Albinka. Zgodnie z wcześniejszą propozycją, kwotę 500,00 zł przekazałam dla seniorów Sary i Aureliusza, którzy mają wspólne konto, kwotę 200,00 zł przekazałam na potrzeby Binka, następcy Albinka w DT, pozostałą sumę w kwocie 112,26 zł przekazałam dla staruszka Fido, który ma tylko jednego stałego deklarowicza. Jeszcze raz bardzo, bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, dzięki którym Albinek szybko, bezpiecznie i nie pozostawiając długu, znalazł się w swoim stałym domu.1 point
-
Rzeczywiście piękne!! Tońcio jak model pierwszej wody :D Mógłby w Diorze robić albo Kokoszanelu ;) Elegancki, dystyngowany, z zamyśleniem w mądrych oczach..1 point
-
Jest nasze sloneczko nasza Mari i lapenki pozdrawiamy pozdrawiamy ogromnie Mari mialam czarowac kramik Wam ale znow ppczarowalalm inne za tydzien poltora jakis kramcik naewno wymysle dla lapeczek1 point
-
1 point
-
Nareszcie nadszedł ten dzień wymarzony - pan znalazł Korcia, a Korcio znalazł pana. Życzę by dobrze im się żyło razem, by żadne problemy ( a mam nadzieję, że żadnych wielkich nie będzie ), nie rozdzieliły ich. Trzymam mocno kciuki za Korcia i jego domek, i chętnie przeczytam za niedługi czas co tam u nich słychać.1 point
-
Dzięki za miłe słowa, Rufik to taki trochę mój był, bo robiłam też poprzednie wizyty dla niego, więc czuję się też odpowiedzialna za niego. Jego nieudana pierwsza adopcja bardzo mi ciążyła, druga z przyczyn losowych musiała się skończyć, mam nadzieję, że powiedzenie "do trzech razy sztuka" będzie prawdą w jego przypadku. Cieszę się, że mogłam pomóc.1 point
-
Myszunio, tzn. Leoś miał dzisiaj obcinane pazurki. Chodzimy na długie spacerki, a pazurki jakoś nie chcą się ścierać. W drodze do weta w aucie oczywiście telepka. Nie wiem, czy Leoś czuje gdzie jedzie, czy boi się porzucenia. Ze względu na epidemię czeka się na dworze, a Pani z recepcji zabiera pacjenta do gabinetu. Leoś przywitał się z Panią, ale iść z nią nie chciał, więc wzięła go na ręce. Jak wracaliśmy już się nie trząsł. Moja kochana mordunia.1 point
-
To taka historia: Wirus pojechał do domu. Młodzi ludzie, dobre wrażenie, z chęcią pomocy jakiemuś biedakowi i chcący poświęcić czas na przyuczenie. Pani pracuje po 5 godz dziennie, pan jest w domu jeszcze przez 10 dni, i to on będzie uczył Wirusa życia w mieście, zostawania w domu, spacerków itp. Wirus przywitał państwa łasząc się pokazując brzuszek. Był spacer na smyczy, i wypadło to wszystko pozytywnie. Dałam 1000 przykazań, kocyk Wiruska, karmę, smaczki. To teraz siedzę cichutko i czekam na wieści.1 point
-
1 point
-
Zdjęcie chwytające za serce <3> Wyrosła na piękną sunię :)1 point