Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 02/29/20 in all areas
-
Dziękuję Tysiu - bardzo mi pomogłaś, jesteś super :) W ogóle dziękuję Wam wszystkim za pomoc i dobre rady. Dzięki Wam Bruno, teraz już Maniek, od dziś zamieszkał ze swoją rodziną. Wszystko podziało się bardzo szybko. Szkoda mi było czasu, który Bruno/Maniek może już spędzać ze swoimi ludźmi. Wizyta odbędzie się, ale już z Brunem. Maniek bardzo fajnie dzisiaj zareagował na swoich ludzi, chyba wyczuł super smaczki, które dla niego przywieźli ;) Mam już pierwsze wieści i fotki z nowego domu. Wstawię troszkę później. Muszę ogarnąć trochę dom ... ;)8 points
-
I pojechała koteczka:) Państwo młodzi, bardzo sympatyczni, obiecali informacje i zdjęcia:) Dużo miłości czarna damo:)4 points
-
Tak, gmina pokrywa koszty sterylizacji, jak i wczorajszego badania. Po sterylizacji musimy jej znaleźć miejsce w domu, nie ma innego wyjścia. Wiecie, jak to jest: nie ma miejsca, dużo psów, kłopot, ale jak co do czego, to... coś wymyślę :).... Badanie krwi było oczywiście - nie jest źle, dobre jedzonko powinno ją wzmocnić. Już się gotuje garnek mięsiwa z ryżem i warzywami. Będzie dobrze!4 points
-
Kochani przyszedł cza na dobre wieści :) Nie pytaliście o zapoznanie Sali....może to i lepiej, bo mogłam ten tydzień spokojnie odczekać bez nadmiernych emocji, ale dziś już ogłosimy światu :) SALI MA DOM :) W niedziele na spotkaniu zapoznawczym Sali zachowywala się całkiem jak nie ona :) zamiast się chowac jak zawsze przed obcymi- przylgnęła do "swoich" ludzi, radośnie poszła z nimi na spacer, jadła smaczki, dawała się głaskać....Pani była zachwycona, Kasia była w szoku :) Od razu pojawił a się myśl u Pani, żeby jednak zabrać Sali od razu...Kasia zadzwoniła do mnie i gdy opowiedziała co się wydarzyło, to powiedziałam TAK- to sa ludzie, których Sali wybrała :) wreszcie sa :) Sali radośnie poszła do samochodu! i nawet nie trzeba było jej pakować...szok... Pani pisałaod poczatku że Sali jest taka kochana...ale żeby nie zapeszyć nic tu nie pisałam...Dzis rozmawiałyśmy dłuzej i jest wszystko super!!! Sali jest grzeczna, wpatrzona w swoich ludzi, duzo je:) dużo śpi :) zostaje w domu sama już na 3-4 godziny i przesypia ten czas, za to jak jej ludzie staną w drzwiach to jest szał radoścci. Na smyczy chodzi ładnie, jedynie boi się ruchu ulicznego i na razie Pani chodzi z nią bokami. Jest czysta w domu- na początku tylko 2 razu nasiusiała, ale to pewnie wyszedł jednak stres. Pani już była z nią u weterynarza... Wygląda na to, że Sali znalazła swoja przystań. Tak się ciesze !! :D3 points
-
EDIT: Już wiem co i jak. Wizytatorka jest w kontakcie z Rodziną. Więcej pewnie napisze Livka w wolnej chwili, nie będę wchodziła w Jej kompetencje :)3 points
-
daleko/?? to jest blisko:) jak Pati pojedzie na Trójmiasto to na pewno da rade dowieść go do Słupska. też jest to dobra lokalizacja dla adopcji, bo blisko Trójmiasta. Ja Ci pomoge rozi robić ogłoszenia adopcyjne. Na transport można zrobić bazarek (na pewno się nazbiera). Na utrzymanie te 400 zł/ m-c tylko....ale to się uda, jestem pewna. To tez jest ładny piesek, dobry ma charakter, nie sądze by się jakoś mocno zasiedział.... NO myśl rozi, ale ja Cie motywuje :) na 13tego ;) żeby potem nie żałować, że pomoc nie przyszła na czas..... Napisałam na fb też na grupie "wyciągaczy"...zobaczymy czy ktoś jeszcze o nim nie myśli3 points
-
Fiduś chciał zdementować pogłoski, że jest smutaskiem, to w sumie pogodny piesio. Biega wesoło z tym swoim smiesznym ogonkiem -precelkiem, pałaszuje jedzonko, macha ogonkiem jak tylko się zwroci na niego uwagę. Jest łagodny i przesłodki. Tylko nie jest najbystrzejszy bo nadal nie "rozgryzł" klapki wyjściowej dla piesków i muszę zawsze lecieć i otwierać mu drzwi2 points
-
Jesteśmy umówione na poniedziałek z rehabilitantką na pierwszy zabieg elektrostymulacji .. w lecznicy prowadzącej panienkę w Boliłapce:)2 points
-
Swoją drogą żeby w parę godzin od zera mieć DT i transport, to się nazywa mieć szczęście :) (i układy )2 points
-
2 points
-
1 point
-
Nie lubię się wtrącać i czepiać, ale tym razem wtrącę 3 grosze. Z natury jestem podejrzliwa i tak mi przyszło do glowy, że pewnie poprzedni psiak miał lęk separacyjny i był zamykany w tej klatce pod nieobecność domowników. Inaczej by miał posłanie, a nie kennel. Nikt bez powodu nie kupuje psu kennela zamiast posłania. A czy oprócz tej klatki Brunek ma w innym miejscu posłanie?1 point
-
Może Iguś się bał, że on też dostanie kołnierz hańby jak będzie niegrzeczny :D Mój kundliszonek też nie znosił tej wątpliwej ozdoby na szyjce... ufff, dobrze że już po wszystkim.1 point
-
Psy spostrzegają inaczej świat niż my. Dla nas klatka = więzienie, dla psów bardzo często klatka = azyl. Nie miałam zbyt wiele tymczasowiczek, ale te, które były po przejściach (dzikie, lękliwe) same szukały norek i same wchodziły do klatki oraz transporterka - paradoksalnie obecność klatki dawała im poczucie bezpieczeństwa. To nam wizualnie klatka się nie podoba - chociaż już widziałam czasem ładnie ozdobioną klatkę, z narzuconym kocem różowym z a la zasłonkami, a w środku z super miękkimi poduszkami i takie są lepiej odbierane. To znaczy przez ludzi, psom to nie robi różnicy. https://piesologia.pl/dlaczego-wsadziam-psa-za-kratki/ https://piesdokwadratu.pl/2017/09/klatka-dla-psa-barbarzynswo-czy-troska/ https://copiesnato.pl/15-pytan-o-klatke-kennelowa/ Uważam, że danie Brunowi możliwości wyboru między klatką a normalnym legowiskiem świadczy dobrze o właścicielach. Przecież nikt Bruna nie wrzucił do klatki, sam zdecydował ;)1 point
-
Ciężko jest Bogusiu, ale to dla nich szansa... Myślę, ze Ptyś dobrze trafi, ma jechać do Krakowa. On jest w pojedyńczym boksie - wyprowadzany, promowany, pokazywany, to i dom chyba wybrany. Ten drugi był w boksie ogólnym.1 point
-
Martuniu bardzo dziękuję,tym bardziej,że wiem jak przeżywasz każdy pobyt w schronisku... Z jednej strony trzeba się cieszyć,że terierkowaty i Ptyś znalazły domy i mieć nadzieję,że dobrze trafią,za co mocno trzymam kciuki! Być może i jeszcze więcej,skoro wybiegi były puste ale to okaże się przy kolejnej wizycie w schronie.1 point
-
No to pięęęęęęknie. Mój Orunio całkiem poza skalą biedaczek :) Ale za to urody mu nie brakuje :) :)1 point
-
Gdyby pieseczki miały jakas skalę IQ to z grupki dogomaniackich psiaków najlepszy wynik miałby Cebula, potem bystre dziewczynki Balbusia Ajeczka i Sarka(chociaż zupelnie niewidoma klapke do wyjscia opanowala w jeden dzień) Potem Fabiusia i Aruś ale oni oboje głusi i jakby najstarsi ze stadka to moze wiek ma troche wplyw na zdolnosci poznawcze, potem Fiduś - klapki nie ogarnął ale swoj rozumek ma - przy jedzeniu zawsze zrobi sobie dokładkę bo zerka ktory kolega cos wywalil z miski albo nie skończył.. A tylko Orunio jest taki biedniusi że byłby poza skalą, on czasem stoi kolo miseczki z jedzeniem i nie może jej znaleźć. Nie jest w stanie odczytac żadnych sygnałów innych piesków...itp1 point
-
Biedaczek tak bardzo chce do ludzi :( On tak cały czas na zewnątrz? Chyba ma jakieś schronienie? Czy on już dobrze staje na tą operowaną łapkę?1 point
-
Zastanawiam się po co adoptującym była ta klatka dla poprzedniego psa i teraz dla Bruna,czy nie szkoda miejsca i w zamian tej klatki położyć legowisko? Być może obawiają się zachowania Bruna wobec ich albo obcych? W moim odczuciu klatka to żaden mebel,który zdobi mieszkanie.1 point
-
Nie rusza się...już jest pełen zrost. Była na kontrolnym badaniu1 point
-
no ba...wiem jak się zachować ;) (no...zwykle wiem)1 point
-
1 point
-
Tu też zaproszę na wątek Ogórka. Znaczy Abla po radysowemu. https://www.dogomania.com/forum/topic/351459-ogórek-z-radys-w-nim-bije-serce-mojego-olka-pomóżcie-mi-go-wyciągnąć-tylko-kasy-potrzeba-reszta-uzgodniona/1 point
-
To zdaje się mogą sobie podać łapkę z Oro, który też niechętnie korzysta z klapki :) A może oni uważają, że takie niskie przejście uwłacza ich godności? :)1 point
-
Współczuje, ja na szczęście miałam psy też duże bo najpierw ONki a potem ponad 37 lat rottki ale one jakoś dawały się leczyć choć ONki mniej ale rottki przez 34 lata miały swojego weta, który przyjeżdżał do nas do domu i którego lubiły, niestety niedawno mi zmarł i nie wiem jak będzie dalej ale teraz mam średnie pinczery to łatwiej utrzymać w razie czego. Chyba faktycznie pozostaje go jakoś na krotko uśpić, żeby móc solitnie zbadać.1 point
-
1 point
-
Może w końcu przełożą się na ten jeden, jedyny telefon? Oby tak się stało! Trzymaj się zdrowo Czarnulku!1 point
-
1 point
-
tak, oczywiście, poprosze Pati... mam nadzieje, że uda się uzbierac więcej deklaracji...myśle, że tak za ok. tydzięń trzeba będzie juz na pewno go zarezerwować w Radysach jeśli miałby jechac tego 13tego...żeby tez Pati wiesz..nie trzymała pustych miejsc.. Trochę też nazbierasz rozi bazarkami....1 point
-
Też myślę o jednym radysiaku ma niski numer weteran tam :( ale oblozenie mam na maksa1 point
-
Pranie jeansów mamy zaplanowane na jutro:) Pewnie dlatego, że Gajulka jest taką pozytywną sunią. Dzisiaj zdjęliśmy Gajulce abażur. Powieka jest już zagojona, szwy zdjęte. Przez kilka dni mamy zachować ostrożność. Na wieczornym spacerku była z tej okazji bardzo radosna i pędziła z prędkością pociągu pospiesznego:) W związku z tym, że Gajka miała ostatnio trochę stresu związanego z kontaktami z siłami medycznymi, przełożyliśmy wizytę kontrolną na 7 marca. Nie chcieliśmy dokładać kolejnego stresu w krótkim okresie czasu.1 point
-
Pola i Boluś już w swoim domku :) Ja też będę miała fotki :)1 point
-
Jogi czuje się swobodnie, zakumplowany z pozostałymi zwierzakami, chodzą na spacery, ale samemu po ogrodzie mu się nie chce;) nie ucieka, cały czas jest przy nodze, bardzo grzeczny, spookojny, uśmiechnięty i zadowolony. Tylko nijak nie daje znać że chce wyjść na spacer i np czasem w nocy jest siusiu ale pani mówi że są płytki i nie ma problemu, poza tym jak napisała "jak bandziorek spojrzy w oczy, mordę uśmiechniętą pokaże to jak można mu nie wybaczyć" .1 point
-
Ja się nie znam, rób co Ci się wydaje pomocne. Przerażona jestem, ale no nie zostawię go tak. Tego Ogórka.1 point
-
Pewnie to również skutek tego, że była w ciąży. Nie tylko, że nie miała co jeść, ale jak nawet coś zjadła, to " tworzyła nowe życie" :(((( Natura jest znacznie bardziej okrutna dla samic, niż dla samców. I dotyczy to wszystkich gatunków.1 point
-
1 point
-
ale nie samce Asiu ;) Kasieńka ma "babski" skład Całe szczęście rozi że jesteś i że walczysz! kochana- jestem DO USŁUG!! jak będziesz chciała ogarnąć transport- daj znać, załatwie z Patrycją, jak będzie trzeba gadać z Radysami- tak samo... oczywiście, po warnkiem, że będzie tego potrzebować bo absolutnie nie chce się narzucać :) nie wiem gdzie go wysłać...DO Anecik jedzie teraz mój rudzik...i chyba miejsc już nie ma...ale warto spytac w każdym tym naszym hoteliku...jak się nic nie uda na już to trzeba będzie wpisać się w kolejke. Rozi- czy zapytać na grupie radyskiej na fb czy ktoś już się za niego nie zabiera? Super, że mu pomagasz...gdyby nie Rudzik to bym jego zabrała...POMOGE ILE BĘDE MOGŁA- promise ;)1 point
-
Mamy już RTG Pikusi..., będziemy umawiać małą z rehabilitantką i wetem na przygotowanie do elektrostymulacji1 point
-
Ja ogłaszam Toffika,są zapytania,kieruję ludzi aby dzwonili na podany nr.tel.w ogłoszeniu,czyli do Bgra.1 point
-
Tofiś...masz taki śliczny pycholek...wychowałeś się trochę? Nie użresz już żadnego ludzia? To pora do stałego domku...1 point
-
1 point
-
Aga postanowiła przyzwyczaić go do kennela, żeby po kastracji nie był w kojcu tylko w domu, a nie chce go jeszcze bez opieki zostawiać jak będzie dzieci odwozić do przedszkola. Zachęciła go parówką. Dropsik wszedł, parówkę zszamał i wyszedł. Potem Aga się czymś zajęła i po chwili ... Psiulek sam wszedł do kennela i oczekiwał nagrody :) Powiedziała, że jest w szoku i tak zdolnego psa to nie widziała. :)))1 point
-
Przeczytałam wnikliwie wszystkie opinie. Dziękuję za nie, bo wiem, że płyną one i z serca i z rozumu. Moje serce mówi mi, że chciałabym, aby Fabia żyła jak najdłużej w zdrowiu, spokoju, przy Kasi, u której jest bezpieczna i szczęśliwa. Ale rozum podpowiada mi, ze to najdłużej, to wcale nie oznacza, ze bez cierpienia. Myślę, ze w przypadku Fabii nie ma ścigać się z czasem. Fabia jest staruszką, bo dokładnie nie wiemy ile ma lat, na pewno co najmniej 14, i przy jej stanie zdrowia, nietolerancji narkozy, ciężkiego jej przechodzenia, kilku operacjach przy ropomaciczu i powikłaniach, nie ma co skazywać maleństwa na dodatkowy ból związany z operacją, zabliźnianiem, rekonwalescencja. Nie warto ryzykować, tak mnie się wydaje.... Wiele lat temu miałam podobny dylemat, kiedy to okazało się, ze mój psiak, który w życiu przeszedł niejedno, i zdrowie mu trochę szwankowało, w tym miał niewydolność zastawek, powiększone serce, nagle gorzej się poczuł. To był nowotwór płuc z licznymi przerzutami na obu miąższach. Postanowiłam, że nie będę operować psiaka, który ma 12 lat, bo rokowania niepewne, dwa ból po operacji, trzy przy chorym sercu i tak nie wiadomo jakby to się wszystko zakończyło. Weterynarz od razu mi powiedział, ze nie jest wróżka, a przy starszych psiakach, to różnie może być. Mój Cezar przeżył jeszcze trzy lata. Leczyłam chore serce, później jeszcze nerki. Nowotwór był, ale to było już coś na co nie miałam większego wpływu... Cieszyło mnie to, ze mój psiak żyje bez bólu, bez cięć, szycia, bez ran, dodatkowych leków, które obciążają serce i cały organizm. Te trzy lata, mimo, ze za chwilę już w demencji były jego spokojnymi latami bez bólu....odszedł sam we śnie....1 point
-
1 point