Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 01/13/20 in all areas

  1. Czwarty tydzień kocurki(Maciuś i Czarek)są z nami. Maciuś małymi kroczkami przyzwyczaja się do nas ludzi.Podchodzi coraz bliżej,zagląda w różne kąty.Mniej się płoszy.Dzisiaj rano jak w miseczce dawałam mokrą karmę nie cofnął się.Dał postawić miseczkę pod nos.Z psami wielka komitywa.Mruczando,ocieranie,ogon w górze.Jak się moja noga znajdzie między futrzakami to i o mnie się otrze. Czarek przypomniał sobie,że był wychodzący.Ma takie momenty,że przerażliwie miauczy na drzwi.Na szczęście nie trwa to długo.Mizianiem do ludzi,uroczym mruczeniem nadrabia za Maciusia.
    6 points
  2. Rozmawiałam wczoraj z Selengą i z panią z Ukrainy; pani sympatyczna, dobrze mówi po polsku, ale niestety, po moich całonocnych przemyśleniach nie zdecydujemy się na tą adopcję, za dużo jest wątpliwości. Pani nie ma unormowanej sytuacji mieszkaniowej i pobytowej, właściwie formalnie w umowie nie miałabym żadnych danych; w razie jakichkolwiek problemów nie miałabym więc żadnego wpływu na losy psa. Od 2017 roku zmieniły się warunki przewozu zwierząt przez naszą wschodnią granicę, więc tutaj też mam obawy i sporo wątpliwości. Teraz pani mieszka u Selengi, ale za moment może wynajmować kolejne mieszkanie, a Amber to młoda, bardzo delikatna i wrażliwa suczka; sytuacja, w jakiej jest pani, nie sprzyja jej stabilizacji, przynajmniej w najbliżśzym czasie. Wiem, że jak każda decyzja tak i ta spotka się z poparciem i z krytyką, ale od dawna wyznaję zasadę, że jak są nawet minimalne wątpliwości przy adopcji zwierzaka, to trzeba od niej odstąpić. Czuję, że gdybym zdecydowała się na tą adopcję, to zrobiłabym to dla Selengi, a musimy myśleć przede wszystkim o dalszych losach Amber, bo to ją reperezentujemy.
    5 points
  3. Szczęśliwego Nowego Roku 2020 dla wszystkich Lolusiowych przyjaciół. Dziękuję za życzliwość, za dobre słowo, za to że jesteście i pamiętacie. Przed Świętami dużo się u Lolusia działo, dużo i nie dobrze .To już była taka kropka nad "i " moich zeszłorocznych ' katastrof"... Lolo znowu przestał jeść, był markotny a przy tym nie mógł sobie miejsca znaleźć. Wstawał i kładł się tak ostrożnie, zgarbiony w pół...I ten ból w Jego oczach. Serce mi pękało, co mu jest ? Oczywiście byłam w lecznicy, dostał kontynuację leków które przerwała moja choroba, ale poprawy nie było. W któryś wieczór, myję mu pod prysznicem brzuszek i siusiaka , wycieram i w tym momencie zmartwiałam . Jedno jajeczko ogromne !!!! Nawet nie pozwolił się tam powycierać. Już o 8 rano byłam w lecznicy, a o 13 stej Lolo miał zabieg. Podejrzenie raka jądra. Nogi mi się ugięły. Mąż miał mieć za kilka dni poważny zabieg kardiolog. a tu jeszcze Lolo. Milion pytań do siebie, jak mogłam to przeoczyć, kiedy to tak urosło, co dalej, chemia ? Tu święta za pasem, a u mnie wszystko leży. Żadnych zakupów, porządków, prezentów. Głowa 6 x 9. Zabieg Lolo zniósł bez problemu, nawet obyło się bez kołnierza. Usunięte ma obydwa jajeczka. Potwornie się bałam wyniku badania histopatolog. Po kilku dniach doktor zadzwonił sam, ja nie miałam odwagi. Nie było jeszcze polskiego tłumaczenia, ale z tego co się doczytał, to rak jest wykluczony. Co to była za ulga, a jaka radość . To był mój najpiękniejszy Gwiazdkowy prezent .:-) Szwy już wyjęte , wrócił dawny Lolo ; szalony, rozszczekany, kipiący energią, Kochany . Przepraszam że po czasie o tym wszystkim piszę, ale chciałam Wam kochani oszczędzić emocji i nerwów . Jeszcze raz dla wszystkich Do Siego Roku !
    3 points
  4. Pierwszy spacerek na zewnątrz już byl ;)
    3 points
  5. Anulko Nusienko krusztyneczko raduje ogromnie raduje niechaj ten cud trwa i trwa
    2 points
  6. No to proponowałabym Oriona i Zosię uczyć jednocześnie na dwie ręce reagowania na siad, czekaj i do mnie. Będą robić to na wyścigi, najpierw naprowadzane smakolami. Tak bodaj 4 razy po pięć minut na dzień - da się?
    2 points
  7. Zea opłaci fakturę za szczepienie wszystkich 4 suczek, już napisałam do Hani. Pokryje też koszt karmy, na razie na miesiąc.
    2 points
  8. wyróżniłam na miesiąc olx
    2 points
  9. Nie wiem czemu te zdjęcia się przekręciły ..? Mój wnusio z kolegą 'grają " dzisiaj w Dublinie :-)
    2 points
  10. Skorzystam z okazji i podziękuję Arkowi i Piotrowi za transport psiaków, ich pomoc w tym naszym łańcuszku pomocy psom jest bardzo ważna. Dziękujemy za te pokonane kilometry z naszymi podopiecznymi.
    2 points
  11. Ale wieści, Tania zaskoczyła nas wszystkich! Bałam się, że Tania cofnie się tak, jak zrobiła po przyjezdzie do Jagny z lecznicy; nie wychodziła z kontenerka, jadła w nocy, potrafiła ugryzc. Przez dwa tygodnie żyła w potwornym strachu, stresie, a my razem z nią. Dzielna mała dziewczynka, u Jagny obdarzona był ciepłem i szacunkiem i zapamiętała to! Ogromnie się cieszę, dzisiaj wreszcie zasnę spokojnie:)
    2 points
  12. Jogi dziś dużo śpi, też pewnie ze stresu wczorajszego, wieczorem był niepewny ale dziś już dobrze, był na spacerku, ładnie chodzi na smyczy, na ogródek wychodzi za potrzebą i od razu chce wracać ;) Dziś były wnuki i ładnie się zachowywał, podobało mu się czesanie. Na koty i psiaka nie zwraca uwagi. Bardzo dziękuję za wszelkie wsparcie, kciuki, deklaracje, inną pomoc jak bazarki, pomoc w transporcie, dołączenie przez Anulę do bazarku transportowego, bo to mi bardzo pomogło. Prosiłam panią o zdjecia od czasu do czasu , więc będę wklejać ;)
    2 points
  13. Dzisiaj minął dokładnie rok,jak Aleks pojechał do Zabrza i zamieszkał ze swoją wspaniałą Rodziną :) Dodałam swoje komentarze,które są prwdą o Olesiu :) Jestem rozkoszny i szczęśliwy :) Na początku unikałem i bałem się spacerów w obawie,że może mnie znowu porzucą....A teraz? Teraz po prostu je uwielbiam! Wiem już,że moja Rodzina kocha mnie ponad wszystko i nigdy mnie nikomu nie odda! :) Nie umiałem się też bawić i nie znałem zabawek.Nikt tego kiedyś ze mną nie robił i nie pokazał, jaką to może sprawiać przyjemność... Dzisiaj już umiem i to też dzięki mojej nowej,wspaniałej Rodzinie! :) Trochę wspomnień... Moje życie bardzo się pokręciło bo wylądowałem przecież w schronisku i tak naprawdę straciłem już tam wiarę w swoje lepsze życie.Kiedy pewnego dnia wyprowadzili mnie z boxu i zapakowali do auta, to myślałem,że to już nieuchronny koniec i nic to dobrego nie wróży....Przyjechałem w nie znane mi miejsce,o którym mówiono,że to hotelik i byłem bardzo na początku przerażony.Dzień po dniu zobaczyłem,że nic mi tu nie grozi, a opiekunowie robią wszystko abym czuł się u nich bezpieczny.Nie brakowało mi jedzenia,spałem w cieple i miałem też ręce,które mnie głaskały.Od długiego czasu poczułem się wreszcie lepiej i fizycznie i psychicznie.I przyszedł dzień 29.12.18 i znowu jechałem nie wiadomo gdzie...Byłem znowu przerażony przed spotkaniem z tym nie znanym i nowym,choć mówili,że jadę do domu.Tylko gdzie i jakiego? Nie miałem pojęcia.Serce waliło mi jak młot ale skoro nie mówili,że do schronu, to jakaś maleńka iskierka nadziei we mnie pozostała i nie pozwalała mi jednak tracić wiary,że będzie dobrze.Przyjechałem na miejsce,do swojego nowego domu i swojej nowej Rodziny,a co było dalej to już sami przecież wiecie.... :) A wiecie co jest moim marzeniem,mojej Rodziny i wszystkich,którzy przyczynili się do tego,aby odmienić mój los? Aby właśnie taki spotkał każdego bezdomnego psiaka! Aby ten nadchodzący Nowy Rok był dla nich łaskawy i pozwolił im cieszyć się szczęściem, wraz ze swoją nową, kochaną Rodziną! Szczęśliwy Aleks :)
    2 points
  14. Bardzo dziękuję Wam za wytrwałe wspieranie Roxi. Gapa ze mnie, bo to wczoraj stuknęła DRUGA rocznica przyjazdu uszatki do Moli@. Tak przyjechała... Ciekawe czy był tort...? ;) Pewnie i tak ucieszyła się ze smakowitości w misce i tego, że jest w kochającym domu. Bo co tu kryć, dla niej Moli@ podarowała dom, a że tymczasowy to tylko my to wiemy ;). Moli@, raz jeszcze dziękuję, że przyjęłaś pod swój dach naszą iskiereczkę. Bukiet kwiatów to za mało, więc chciałabym podarować Ci łąkę.
    1 point
  15. Była zima...i się zbyła Przystojniaki :)
    1 point
  16. Sunie były dzisiaj u weta, obie bardzo grzeczne. Effi ma ok 7- 8 lat, waży 4,1 kg. Zgryz jak widać jest krzywy, ale wystające ząbki nie ranią i nie trzeba ich usuwać. Ząbki trzeba będzie wyczyścić, ale nie jest to zabieg potrzebny na już. Fanni ma ok 3 lata, waży 8,9 kg.
    1 point
  17. Nanusiu to sciskamy ogromnie sciskamy kokana modlimy Zosiu jeszcze wujenek nasz cudny b-d sle ku Tobie 60 zl Cegielke Zycia Ciocia Anulka sle ku Tobie 33 zl za fantucki Miladka Cegielka 10 zl
    1 point
  18. Kora miała 4 tłuszczaki , jeden jak dwie moje pięści.
    1 point
  19. Dziękuję za wskazówki, przekażę je, chociaż nie wiem na ile są możliwe do zrealizowania w hotelowych warunkach, przy kilku opiekunach psiaków. To wszystko to jednak prawda i mam nadzieję, że te zasady pomogą wyprostować to, co powykrzywiane w psiaku. Orion zresztą jest psem karnym i sympatycznym, łasym na pochwałę i podziw, coraz częściej czeka na wskazówki człowieka. Nikt, kto ma z nim kontakt, nie ma wątpliwości że to normalny pies, tylko miał pecha, bo do tej pory nie miał szans poznać zasad panujących w życiu, żył dla samego siebie jako pępek świata. EDIT: Mam wieści z frontu, że nadal relacje psie są pokojowe, dzisiaj nie było ani śladu jakiegokolwiek konflitku między psami :)
    1 point
  20. 1 point
  21. Łajki są bardzo niezależne i trudne, zwłaszcza po polujących rodzicach. Nie powinny trafiać w niedoświadczone ręce, ale niestety tak kończy się zakup psa z pseudohodowli, że hodowca nawciska bajki o super-idealnym psie i wyda w każde ręce. Pomijając już kwestię złego karmienia (pedigree to naprawdę nadaje się do kosza, to tak jakby rodzice karmili swoje dzieci tylko zupkami chińskimi i parówkami) to po prostu macie sporo do nadrobienia odnośnie dokształcenia się o psich potrzebach. Nie jest to niemożliwe do zrobenia, ale Twoi rodzicie powinni zaangażować się tak samo, jak Ty w pracę, opiekę i wychowanie nad futrzakiem. Wasz psiak to jeszcze szczeniak, a jego zachowania... są typowe dla psów zaniedbanych wychowawczo i zajęciowo. Łajki wymagają NAPRAWDĘ solidnej pracy nad wychowaniem i codziennych długich spacerów. Ogród nie zastąpi psu spacerów, bo chodzi o eksplorację terenu, możliwość wymiany zapachów między psami, zapewnienia bodźców... Ogród ciągle jest ten sam, nic się nie dzieje, skazywanie psa (zwłaszcza TAKIEGO psa po TAKICH przodkach) na ogród to unieszczęśliwianie i krzywdzenie go, bo pies nie ma zapewnionej podstawowej opieki. To rodzi frustrację, a ta - niszczenie mebli, skakanie na ludzi, ucieczki, kopanie dołów. Psiak całymsobą mówi: "zajmijcie się mną wreszcie". Tylko pluszowy pies albo totalnie wypruty z instynktów nie będzie odczuwał braku codziennych zajęć, spacerów i kontaktów z człowiekiem. A łajki to psy mocno stadne, nie powinny mieszkać same na dworze. Poczytaj do czego są stworzone łajki, podobno czytaliście, ale przeczytaj raz jeszcze. Zastanów się na ile zapewniacie psu to, czego potrzebuje? Ile ma tak naprawdę DOBREGO kontaktu z człowiekiem i co możecie zrobić, aby to zmienić? Oczywiście spacer nie powinien polegać na spuszczeniu w lesie czy na łące na zasadzie "hulaj dusza piekła nie ma", bo po pierwsze - jest zakaz spuszczania w takich miejscach pod groźbą odstrzału, po drugie - łajka jest w stanie upolować zająca, ale i sarnę (jest to karalne, a i pozwalanie na takie zachowania jest nieetyczne), po trzecie - uczy psa tylko jednego: że wszystko jest ciekawe, ale nie właściciel. Trzeci powód wedlug mnie jest najgorszy, bo przy łajce sporo trzeba się natrudzić, aby zachęcić do współpracy z człowiekiem i pokazać, że człowiek jest atrakcyjniejszy niż otoczenie, tak po prostu zostały wyhodowane, że często nie pytają o zdanie człowieka. Trzeba stawać na głowie, aby to zmienić, a tu jeszcze spuszczanie pogłębia to poczucie, że człowieka można mieć w pompie. Podstawą właściciela psa grupy V FCI (a łajka się do nich zalicza) to długa linka, wygodne buty, ciepły sportowy ubiór, motywator w kieszeni i codzienne wędrówki z psem, a nie usprawiedliwianie się, że nie ma się czasu, a pies jakiś głupi, bo nie chce być maskotką na ogrodzie. Spacery powinny być długie, co oznacza minimum godzinne albo dwu-, przeplatane z konkretną współpracą z człowiekiem i możliwością dania ujścia energii (typowo dla rasy/grupy), a do tego jeszcze wyjścia chociaż dwa, krótkie, bliżej domu na sikupę. Jeżeli rodzice chcieli psa to niech teraz z nim chodzą, z ich strony to teraz nieuczciwe, że zrzucili odpowiedzialność na nastolatkę. Uczenie sztuczek jest dobre, bo można je wykorzystać do codziennego życia, np. skakanie zamienić na "siad", ale to nie zastąpi spacerów. I tak, ważne jest aby wymagać od psa, że zanim wyjdzie na spacer ma usiąść, żadnego wariowania i piszczenia, ale nieuczciwe w stosunku do psa jest niezapewnienie mu podstaw opieki (jak ruch), a potem wymaganie, aby był grzeczny i karny. Trzeba być wobec psa w porządku. Poczytaj o podstawach wychowania, Patmol wymieniła Ci książki Zofii Mrzewińskiej, one są naprawdę podstawą do zrozumienia psa. A potem rozszerzaj je o kolejne pozycje. Osobiście polecam Ci poczytać o psiej komunikacji, jak psy się porozumiewają i co ich gesty, mowa ciała oznaczają w danej sytuacji. Np. chwytanie zębami i prowadzenie do czegoś to u pierwotnych psów często próba nawiązania kontaktu i karcenie jest nie do końca w porządku. Nie trzeba tego tolerować, ale w zamian należałoby pokazać psu inny sposób na komunikowanie się, który będzie akceptowany przez wszystkich. Spróbuj nawiązać kontakt z miłośnikami ras grupy V, takich jest sporo na fejsbuku, na pewno znajdziesz lokalnych mądrych psiarzy (niestety hodoffcę Twojego psa do nich nie zaliczam), którzy powiedzą Ci jak prowadzić takiego psa i zapewniać mu normalne psie potrzeby. Najważniejszy to i tak jest kontakt ze szkoleniowcem, DOBRYM szkoleniowcem (nie behawiorystą), najlepiej znający się na łajkach, naprawdę może Wam pomóc. Czasem wystarczy parę lekcji, on pokaże Wam JAK pracować z psem, jak czytać jego potrzeby i się z nim komunikować, a reszta będzie należeć do Was. Naprawdę warto w to zainwestować, zresztą skoro wzięliście psa to trzeba się liczyć z kosztami. Pamiętaj tez, że szczeniaka 7msc NIE MOŻNA forosować skokami, dlatego zabawy na ogrodzie typu hopki przez przeszkody, odbijanie do dysku frisbee czy szalona pogoń za piłką kończąca się gwałtownym skręceniem i hamowaniem na piłce są niewskazane (by nie powiedzieć - zakazane) na tym etapie. To szkodzi stawom i odbije się w przyszłości. Ruch powinien być swobodny, ale bezpieczny, mądry przewodnik psa pilnuje jak pies biega, czy ma dobrą technikę skoku (i nie ląduje na ziemię mocno obciążając stawy), umie zapewnić psu ruch bez takiego obciążenia. Wiem, że na wątku otrzymasz mnóstwo porad, nie traktuj ich proszę jako atak, ale próbę pomocy. Każdy z nas tutaj próbuje Ci doradzić i pomóc. I życzę Ci powodzenia, zwłaszcza w rozmowie z rodzicami. Wiem z doświadczenia jak dorośli bywają oporni, gdy przemawia do nich nastolatka - ale dojście do porozumienia nie jest niemożliwe ;)
    1 point
  22. Proponuję żeby uspokoić emocje i dać spokój z tym co ktoś napisał.
    1 point
  23. Dora nie ma na imię Madzia. Bazarek rozliczyłaś po dwóch miesiącach i dałaś znać na wątku Majeczki 4 stycznia o 21:54, a 6 stycznia rano wpisałaś ten tekst. No faktycznie ignorowano Cię okropnie długo, półtorej doby. zalozycielka watku może odpowie? jeśli pieniądze nie potrzebne bo ignorowane wszystko to przeznaczymy z kupującymi na bazarku dla innej biedy
    1 point
  24. Nie zaglądałam do Nussi przez 17 godzin, a tu takie wieści ! Trafił się suni tak cudowny domek jak ona sama ! Ma piekne, czerwone szeleczki, solidnie wyposażone w kocyki i poduchy łóżeczko a przede wszystkim fajną rodzinę ! Nasza mała czekoladka w końcu ma swoje miejsce na ziemi !
    1 point
  25. Livko, on już jest szczęściarzem, odkąd Twój wybór padł na niego !
    1 point
  26. za cholerę nie mogę wkleić zdjęć, naprawdę nie wiem czemu; niedawno mi się wklejały a teraz ciągle, że błąd i błąd wrrrrrrrr napiszę zatem tylko że u Tusieńki wszystko gra (tfu tfu) tylko czasem nie chce jej się wyjść na spacer bo pogoda taka sobie; a, zapomniałabym - czyściliśmy ząbki i chomik stracił cztery, ale daje sobie dobrze radę z jedzeniem - nie widać różnicy;
    1 point
  27. 1 point
  28. Do Duszeńka pofrunęły w grudniu 2019r. 3 opakowania Kreonu. Wielkie podziękowania dla naszej MikaAgi, bo to dzięki Jej wpłatom, Dusio zaopatrzony. W zamian życzenia od p.Wioletty ;
    1 point
  29. Mari 23, rozumiem, bo też mam bezsenne noce po każdym pobycie w schronisku, płaczę, chodzę z jedną myślą w głowie czasami bardziej smuci mnie los tam pozostałych, niż szczęście tych uratowanych. Ale wiem też, ze w wielu przypadkach nic nie da się zrobić, nie jesteśmy w stanie uratować wszystkich zwierząt; tak jak napisała Bogusik - cieszmy się więc tymi, którym daliśmy nadzieję na lepsze życie, cieszmy się z naszej współpracy, zgody miedzy nami, bo wspólnie na pewno możemy więcej. W sobotę znalazłam jeszcze takiego biedaka, przywieziony z podzmojskiej wsi, porzucony - stary labrador, niedołężny, ledwo chodzi:(
    1 point
  30. Ja pokażę jeszcze, że niedawno, bo w okresie okołoświątecznym, pod opiekę FAMu trafiła dwunasto-/trzynastoletnia malamutka, która parę msc (od sierpnia '19) spędziła w schronisku. Suczka dostała imię Bessi, zaliczyła już nawet psie SPA i wyszło z niej malamucie cudo. Bessi zaczyna być pokazywana jako psiak do adopcji, a że FAM ma rękę do znajdywania psich rajów malamucim staruszkom to pozostaje zaciskać kciuki.
    1 point
  31. ok. a może ktoś zadzwoni i nie będzie takiej potrzeby :).
    1 point
  32. Zapomniałam napisać, że Freya potrafi ładnie chodzić na smyczy. Bardzo się z tego cieszę. No i cwaniara otworzyła sobie drzwi do przedpokoju, jak mnie nie było. Muszę zamykać wejściowe zawsze na klucz. Chciała chyba mnie szukać, bo normalnie to stale jest za mną. Teraz też lezy mi pod nogami. Miło patrzeć, jak śpi rozluźniona i spokojna.
    1 point
  33. Te psiaczki są do siebie bardzo podobne.
    1 point
  34. Gabi dzisiaj była tą najbardziej przerażoną suczką, musiała być niesiona na rękach, wyrywała się. Ewidentnie w boksie czuła się o wiele pewniej. Żeby zaoszczędzić jej stresu została od razu umieszczona w klatce i dopiero tam była zczytywana. Na pewno potrzeba jej czasu, nie wiadomo ile złego przeżyła w tak krótkim czasie. Sunia zaczęła dzisiaj nowy etap życia, nie będzie już skazana na zimny, przepełniony boks; Sara2011 - bardzo dziękuję za pomoc tej maluszce
    1 point
  35. Dostałam takie fotki z hoteliku PsiArek - Dredzio się chyba przesiada :)
    1 point
  36. Też jak pisałam w smsie wesprę Bazylka, szkoda, że tak mało mogę:(
    1 point
×
×
  • Create New...