Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/01/19 in all areas
-
Pozwalam sobie zacytować własny post, bo nie wiem czy pamiętacie... a uważam, że zasługuje na post tutaj... ON. Był ogłaszany od lutego... Dopiero po jakimś czasie, bo w połowie marca poruszył Czyjeś serca i znalazły się osoby, które postanowiły pomóc temu psu. To u nich znalazł swoją przystań. Niestety nie na długo: psiak odszedł 16. września. Jedyne co pociesza to to, że nie odszedł jako numer w schronisku, ale jako imienny pies. Przez ostatnie niecałe pięć miesięcy życia miał na imię Hektor. Był bardzo biednym psem z setką psich lat na karku - patrząc na jego stan: bardzo kiepskich lat... Wszystkie miesiące życia na wolności to była jedna wielka walka i jeżdżenie po specjalistach. W sumie gabienty weterynaryjne były jego drugim domem. Pod koniec życia jedynie leżał i załatwiał się pod siebie. Zresztą, robił pod siebie i rozjeżdżał się, kiedy tylko pogoda się kiepściła i robiło się wilgotniej, zimniej, bardziej mokro.... nawet gdy jeszcze był na chodzie. Cierpiał na zaawansowaną dyskospondylozę odcinka piersiowego i lędzwiowego, nie miał ani skrawka zdrowego kręgosłupa i wg ortopedów to aż miało znamiona cudu, że w ogóle chodził... Oprócz problemów ortopedycznych walczył też z chorymi uszami.... m.in. z pałeczkami ropy błękitnej (do końca życia był kurowany), wychudzeniem (po przytyciu ważył zaledwie 33kg wagi, a to kawał psa), anemią, problemami skórnymi... Pochłonął masę pieniędzy, ale Opiekunowie wiedzieli, że warto - życie swoje miał kiepskie to chociaż końcówkę życia miał godną... Każdy, kto go zobaczył po raz pierwszy płakał mocno. Teraz wszyscy płaczą za nim. I chociaż rzadko się uśmiechał to był kochanym psem - i co najważniejsze... pokochanym. Pod koniec życia musiał być często kąpany, ale on nie narzekał - zwłaszcza, że po kąpaniu spał pod kocykiem Dzisiaj jedynie chcę powiedzieć - żegnaj Hektorku...5 points
-
No i spełniło się moje marzenie:) Mała Mysza zostaje na stałe w swoim DT! Jestem przeszczęśliwa, bo to dom z najwyższej półki, gdzie całe życie toczy się wokół psa, jego potrzeb, wymogów. Są super spacery, wspaniała opieka, gotowane jedzonko, fajne zabawki, wygodne posłanka, wspólne wyjazdy, najlepsza z możliwych opieka weterynaryjna i dużo miłości. Prawie codziennie rano maszerujemy razem na ok godzinny spacer, zawsze podjeżdżamy gdzieś gdzie psiaki mogą się wyspacerować nawąchać i zmęczyć, żeby potem słodko spały i śniły o tym, co widziały. W weekendy razem jeździmy pod Warszawę na jeszcze atrakcyjniejszy spacer. Będę miała możliwość uczestniczenia w życiu Myszy na co dzień:) To, co jest naprawdę fajne, to że Kulfon i Mysza bardzo się polubili, bawią się w domu, a czasami na spacerach. Myszka ufa Kulfonowi i czuje się z nim bezpiecznie. No i nie spuszcza oka z Rity, żeby się przypadkiem nie zgubić. Mnie bardzo miło wita, ale widać, że to Rita jest jej rodziną. Jak były u nas w piątek razem z innymi sąsiadami na kolacji, Myszeńka dobrze się czuła, została nawet na kilka minut z nami, ale nie wiedziala, że Rita wyszla na moment. Kiedy już nadszedł czas powrotu, bardzo pilnowała, żeby Rita o niej nie zapomniała. Czekamy w tej chwili na wyniki badania kału, oby nie było kolejnych pasożytów. Rita wzięła już całkowicie maleńką na swoje utrzymanie:) Jestem szczęśliwa!!! Bardzo Wam dziękuję za pomoc finansową, wsparcie psychiczne i trzymanie kciuków za maleńką:)4 points
-
3 points
-
I jak się miewa nasz cukiereczek po sterylizacji? elik, stale ogłaszam Arusia na Wrocław, tutaj ogłoszenie. Powiedz mi proszę czy coś zmienić? O jego problemach napisałam delikatnie, aby resztę dopowiedzieć w rozmowie telefonicznej, ale może wolisz, aby od razu wszelkie informacje umieścić w ogłoszeniu? Aktualny tekst: Jak stworzono Aureliusza? Szczypta dumnego szpica miniaturowego, łyżka królewskiego pekińczyka, odrobina radości oraz gram z lwa. I voila! I oto on! Aureliusz! Już sam wygląd zdradza, z kim mamy do czynienia: z panem na włościach, królem lwem i pociesznym, ale pełnym ciepła psim puszatkiem. Aureliusz jest nieduży wzrostem (ma zaledwie 30cm w kłębie), ale wielki duchem. Duma od niego bije aż na kilometr! Na ogrodzie dumnie przechadza się po swoim terenie niczym najlepszy gospodarz i pilnuje porządku. Oczywiście, łagodnie, bo Aureliusz jest mądrym królem i nie ma w sobie agresji, z większością psów się dogada, a kotom nie wyrządza krzywdy. A do ludzi jest idealny! Za swoją bujną szatą skrywa wrażliwego, ciepłego i bardzo proludzkiego psiaka, który ceni sobie wygody i możliwość przebywania z człowiekiem. Jemu niewiele trzeba do szczęścia: własne ręce do głaskania, dobra micha z lekkostrawnym jedzonkiem, spokojne spacerki i to wszystko. Jest stworzony idealnie dla kogoś, kto szuka nienachalnego, ale wesołego i z wysokim mniemaniem o sobie pieska o niedużych rozmiarach. Do szczęścia nie potrzebuje ani innych psów, ani kotów (lubi na nie poszczekać), ani dzieci (które dla niego są za głośne i zbyt nachalne) - potrzebuje jedynie swojego pana, który uszanuje jego nieco koci charakter i odda mu własne serce. Aruś już lata szaleństwa ma za sobą, jest grzeczny i wychowany, ale ze względu na wiek odradzamy go do domu z małymi dziećmi oraz bardzo aktywnej i szybko żyjącej rodziny. Będzie za to wspaniałym, wiernym przyjacielem dla człowieka, który od ekscytujących zajęć i szaleńczych spacerów preferuje spokojne spacery po okolicy i zajęcia we własnym ogrodzie, a jego życie wypełnia błogi spokój, brak pośpiechu, ogromna empatia i chęć zostawienia tego świata trochę lepszym. Aruś waży 10kg, ma 30cm w kłębie, ma ok. 12-14lat. I mimo, że niedosłyszy oraz niedowidzi i drepta z łapki na łapkę to szczęście i morze radości GWARANTOWANE! Oczywiście trzeba się spodziewać, że będzie coraz starszy, a nie coraz młodszy, problemy starcze będą narastać, toteż wymaga i wyrozumiałości, i troski i opieki (regularnych wizyt w lecznicy na badaniach kontrolnych czy odpowiedniej diety), ale jednocześnie jest tak kochany, że przyniesie komuś wiele radości. Kochający WŁASNY człowiek to coś, czego najbardziej brak starzejącym się psom... a Aruś wyjątkowo chciałby mieć własną parę rąk do głaskania. Jeżeli chcesz adoptować Arusia, zadzwoń - ogłoszenie jest grzecznościowe. Aruś zostanie wydany do warunków wyłącznie domowych. Preferowany jest domek z ogródkiem. Ewentualnie może być mieszkanie w bloku na parterze/z windą - ze względu na wiek nie jest wskazane, aby Aruś dreptał samodzielnie po schodach.2 points
-
Comiesięczne badanie jest wyczerpujące psychicznie... Współczuję.1 point
-
AnaGD :,, Taki jestem smutny bez rehabilitacji :) u ciotek w Zdrowa Łapa - Centrum Aktywności i Rehabilitacji Małych Zwierząt Matka na wycieczki nie zabiera! Chyba na znak protestu zamorduje misia https://zrzutka.pl/5f9j4v https://www.facebook.com/events/2336293606597602/?ti=icl1 point
-
Rewelacja, lepszego rozwiązania dla wszystkich być nie mogło.1 point
-
Kocham takie szczęśliwe zakończenia :)1 point
-
Szczęśliwego życia, maleńka!1 point
-
Zaczynam już tworzyć Pelikankowy kalendarz. Pozdrawiam serdecznie od naszego pupila.1 point
-
Dziękuję - pewnie, że każdy ma inny gust. Ja czasem jedynie zmieniam zdjęcia, bo może ktoś zwróci na rudą na innym zdjęciu niż tym, które mi się spodobało. Aktualne zdjęcia świetnie oddają łobuzerską naturę Mimi chociaż nie wiem czy nie zmieniłabym ostatniego akrobatycznego - ja wiem... może na zdjęcie z kotem? :) Przepraszam za wybrzydzanie. Dzień dobry, Nesiowata - dziękuję za powitanie, to bardzo miłe :) To prawda, że co nieco zamilkłam i to jeszcze bez słowa wyjaśnienia, ale już wracam do żywych - mam nadzieję, że na dobre. Też mam nadzieję, że Jaguskowo nie zostało porwane przez wichurę i za jakiś czas będziemy mogli znowu poczytać o cudacznej Mimiśce.1 point
-
Biedne psisko :( Dobrze, że choć na koniec życia ktoś o niego zadbał, że go pokochał. Żegnaj piesku, biegaj za TM wolny od bólu [*]1 point
-
Hubcia ważyła 18kg ale powinna trochę schudnąć. Nie wiem czy udało się cokolwiek zrzucić, jak będziemy u weta to zważymy. Hubcia jest spokojną sunią i pasowałby do niej spokojny domek, jesli troszkę starsze dzieci to jak najbardziej ale jesli maluchy to raczej nie.1 point
-
Najlepsze rozwiązanie dla Myszy.1 point
-
Wspaniałas wiadomośc, malutka szczęśliwa.1 point
-
Jaka duża jest Huba i jaki ma stosunek do dzieci?1 point
-
U Hubci wszystko dobrze. Będziemy się zabierać za usunięcie guza z listwy mlecznej. Musielismy jej dać trochę czasu aby doszła do siebie po sterylce i żzeby odstęp od jednej narkozy do kolejnej był odpowiednio długi, bo tę pierwszą narkozę źle zniosła.1 point
-
1 point
-
Z pewnością ten wczorajszy nie należał do zbyt udanych, ale dziś już nie ma śladu po wichurze, spokojnie można wystawiać nos za drzwi. Udanych spacerów pluszaczku!1 point
-
Blondynku - trzymaj się ciepło i powoli przygotowuj swoją garderobę do użytku, robi się prawdziwa chłodna jesień.1 point
-
Witaj Czarnulku, może wtorek będzie lepszy niż wczorajszy wietrzno - deszczowy dzień?1 point
-
Wyniki Gajulki dzisiaj odebraliśmy, ale nie udało się skonsultować z naszą panią doktor. Pewnie Lepsza Połowa da radę jutro. To, co już wiemy nie wygląda źle (odpukać). Wskaźniki tarczycy zmierzają ku normie, a AP spadło z ponad 600 do 220 przy normie 160. Teraz czekamy na dalsze wskazówki lecznicze. Mam nadzieję, że nasza pani doktor też będzie zadowolona z wyników. Wieczorem tak wiało, że Gajulca trzeba było długo namawiać na wyjście z klatki schodowej.1 point
-
ta...znalazłam go w takiej gminie że trafił by do przechowalni o której nikt nie miał pojęcia (a latami działami w sąsiednich gminach),jest tam zero wolontariatu i jeden pracownik gospodarz...pewnie pies został by przehandlowany za flaszke. Wiem, że łatwo się mówi i radzi a inaczej jak się ma decydować o życiu istoty która nam zaufała Ty Janeczko akurat wiesz o czym mówie, bo jesteś "blisko" Wojtyszek.... TYSIU z całym szacunkiem dla Ciebie, ja naprawde wiem jak postępuje się w przypadku znalezienia psa, ale wiem też że jesteśli znajduje psa w stanie tak złym jak ten to zachowam WSZELKĄ ostrożność by ocalić go i poprawić jego los...Mam już pewnien trop- dwie osoby dzwoniły do mnie, coś niecoś wiem, ale to nie jest temat na wątek, zreszta nie potrzebnie się odezwałam, bo tutaj wszyscy wiedzą wszystko najlepiej- nie widząc psa. Jak dla mnie to OPIEKUN ma obowiązek szukać psa. Ja zatrzymałam się dziś przy każdym słupie i sklepie po drodze- w miejscu znalezienia i okolicy- nikt nie powiesił nawet jednej karteczki...więc co- ja mam wieszać?? a może pod domy oulotki podrzucać?? to mi ma zależeć, czy temu co zgubił??? Zamykam temat psa- to nie jest jego wątek, a wątek Kori, nie zycze sobie żadnych więcej komentarzy osób nie znających realiów i nie mających pojęcia co zrobiłam już by poznać prawde o psie. Mam w dupie czy to pies starej ułomnej osoby czy nie- wiele razy szukałam opiekuna psa NA SIŁe i za każdym razem potem żałowałam...nigdy więcej1 point
-
No proszę, byłyśmy w tym samym czasie nad morzem :) Kto wie, może się minęłyśmy... Ależ się cieszę :) Chciałam dać "lajka" przy poście ze zdjęciami, ale zabrakło mi... :( a szkoda, bo widać, że Esia jest przeszczęśliwa! Nadziejko, życzę Ci z całego serca powrotu do zdrowia! <3 Nie daj się choróbsku! Ja z kolei od dziecka zaczytywałam się w J. Londonie i nawet w podstawówce, kiedy mieliśmy przedstawiać ulubione nasze książki zawsze opowiadałam o Białym Kle! Tak mocno zakochałam się w wilkach, że marzyłam o studiach przyrodniczych i możliwości obcowania z wilkami. Mam to szczęście, że wilki zamieszkują okoliczne lasy miasta rodzinnego i nieraz się zapuszczałam daleko w poszukiwaniu śladów ich bytowania... Jak się dowiedziałam o strasznym zabójstwie wilków to aż się popłakałam... Nie zrobili tego myśliwi (oni sami są w szoku), prędzej okoliczni miejscowi kłusownicy, którzy rozsiewają ploty o mordercach-wilkach... :( Jeżeli to było z niespełna miesiąc temu to całkiem możliwe, że pisałam o tym na wątku Oriona. Z takich karm z opinią super-smaczności znam dwie: Wolf of Wilderness (mój najbardziej uwielbia tą z dodatkiem jabłka, ale ta karma w ogóle nigdy mnie nie zawiodła) oraz Simpsons :) A ktoś kiedyś pisał na Dogomanii taką opinię o Fitminie - jednak jest to niższa półka cenowa i jakościowa, sama nie zamawiałam, więc nie mogę się wypowiedzieć... ale zdaje się, że malagos i konfirm31 nią karmią i ją polecają. Przed zakupem większego worka na pewno warto zaopatrzeć się w próbki karm :)1 point
-
Heh... Mimi intresują się nadal analfabeci... :( Ale może Jogi będzie miał więcej szczęścia... Przy każdym zdjęciu wzdycham do niego... jest cudny!1 point
-
Z tym pytanie to radzę pójść do swojego Oddziału Zw. Kyn.1 point
-
kiyoshi, a sprawdzałaś chip na caluśkim ciele? Centymer po centymetrze? Znam co najmniej kilka przypadków, że chip się przesunął... jeden pies miał na łokciu, inny... na brzuchu. Sprawdź też czy przypadkiem psiak nie ma tatuażu w uchu lub pachwinach - czasem, aby był on widoczny trzeba nieco przystrzyc sierść, posmarować to miejsce spirytusem. Tatuaż jest coraz mniej popularny, ale nadal jest (są hodowcy, którzy wolą tatuować psa zamiast chipować), a hodowcy nie zawsze podwójnie psa oznakowują - nie ma takiego wymogu.Ja wiem, że mając do czynienia z tyloma historiami strasznych porzuceń można wszędzie widzieć brutalne porzucenie, ale wcale tak być nie musi. Obecne collaki mają fatalną sierść i już po dwóch dniach czasem są chodzącym kołtunem - zwłaszcza w taką pogodę, jaka jest teraz (buro, szaro, mokro). Nie wierzyłam, że zwierzę może się tak kołtunić dopóki nie adoptowałam swojej kotki... to był dramat. Codziennie czesana i codziennie miała gdzieś kołtuny. Po tygodniu nieczesania wyglądała jak z pseudohodowli, trzeba było golić ją na zero, a do tego kupa przylepiała się do portek, a do sierści mnóstwo syfu, wystarczyło że gdzieś sie przeszła i już całe bogactwo można było wyciągać z futra - naprawdę CODZIENNIE nieczesana (a czesanie zajmowało około 40min) wyglądała jak siedem nieszczęść i gdyby nie daj Boże mi zaginęła to jestem pewna, że dobroczyńcy uznaliby mnie za zwyrodnialca... Bo tak wyglądała... naprawdę łatwo oceniać po pozorach ;) Zgodzę się z Marysią, że: - nie trzeba mieć fejsbuka, aby szukać psa, - ogłoszenia interentowe nie zastępują ogłoszeń papierowych wywieszonych wszędzie (w okolicznych schroniskach, lecznicach, sklepach, w prasie...) - zreszą znalazca ma obowiązek zgłosić psa odpowiednim instytucjom (gminie, schronisku, Policji), bo np. osoba starsza bez intenretu (zdarzają się takie) nie musi mieć pojęcia o jakimś FB czy olx ;) Znam mnóstwo ludzi, którzy pierwsze kroki kierują ku schronisku, a i to nierzadko najpopularniejszemu, bo nie mają pojęcia, że miasto/gmina ma własny punkt przetrzymań (to dość nowy twór, od nowelizacji ustawy, a nie każdy tak mocno siedzi w temacie, zresztą przecież nawet nie istnieje jeden ogólnopolski spis wszystkich schronisk, przytulisk i punktów przetrzymań i o niektórych miejscach człowiek dowiaduje się kanałami...), - nie wykluczałabym sytuacji, że ktoś psa ukradł i wywiózł dalej - zdarzają się historie, że ktoś zabrał psa z podwórza, ale widząc że w okolicy ktoś szukał psa wywiózł go bardzo daleko i porzucił... Ja bym pokazała psa jeszcze na collakowych grupach na fejsbuku - kiyoshi doskonale wiesz, że FB ma niesamowitą moc, a collakowcy kojarzą mi się z prężnym działaniem na rzecz rasy... Oczywiście, collie są też popularne i niewykluczone, że ktoś wyrzucił - ale skoro pies ma fajny charakter, nie wygląda na straumtyzowanego, a jedyne co to był nieco zaniedbany (co jest zrozumiałe, jeżeli chwilę był na dworze) to jest szansa, że jednak tylko zaginął. Jak nie, to dobry dom poczeka te 2tygodnie na wyjaśnienie sytuacji psiaka i adoptuje dopiero po tym czasie. Trzymam kciuki za całą sprawę - na pewno collak miał szczęście, że wiedział do kogo przyjść i prosić o pomoc :) A tak poza tym to weszłam, aby poczytać o Korusiu i żal mi go mocno, że nadal jest bez domu.1 point
-
Pokazać mogę jeszcze Amona, który po tygoniach czekania na TEN telefon znalazł w końcu swoją rodzinę i pojechał... 23. września :) Rodzina przyjechała po niego osobiście... z Krakowa :) Powodzenia, czarnulku! zdjęcia - @Psy Północy I pozrowienia - parę dni od adopcji :) Z radością zdjęłam jego ogłoszenie.1 point
-
Już podsyłam :) Tutaj strona, którą miałam przyjemność współworzyć od 2017: https://www.facebook.com/tomaszowskiebezdomniaki/ *- razem ze mną odeszła jeszcze jedna założycielka strony (na początku było nas trzy i tak ciągnęłyśmy przez parę miesięcy), ale Panie i Panowie, którzy zostali nadal starają się trzymać poziom i aktualizować na bieżąco. Warto zaglądać, bo odwalają kawał dobrej roboty mimo naszych różnic w działaniu (np. w ostatnim czasie odnaleźli się właścicielka Szuwarka, kobitki tam pojechały, ale na miejscu okazało się, że jest tam jeszcze jedna duża sunia z chorobą skórną i w tak tragicznym warunkach żyjąca, że zamiast zostawić Szuwarka tam, musieli wezwać policję i zrobić interwencję; suczka zajęła miejsce w kojcu po Szuwarku i tam dochodzi do normalnego stanu... uratowali też kilka ślepych miotów kociąt itd.). Bardzo dziękuję za Twoją dyskrecję, elik :) Nie chcę rozpowiadać o szczegółach, bo wiem, że niektórzy czekają tylko na takie rzeczy i odbiłoby się to na zwierzakach najbardziej, a mimo wszystko uważam że Wolontariat lokalny robi coś dobrego i będę nadal mu kibicować. Jednym z powodów jest moje życie osobiste i tutaj mogę uchylić rąbka tajemnicy: zaczynam dwa kierunki studiów, zarówno stacjonarnie, jak i zaocznie, do tego jestem na eapie poszukiwania pracy w nowym mieście, organizacji ślubu i wesela na Pomorzu, a i zdrowotnie chcę się podreperować. To wszystko ułożyło mi priorytety w życiu, oczywiście chętnie będę pomagać - ale na razie skupiam się na Mimi, Roksi i Orionku, które mam (+ mogę pomóc w wizytach w Poznaniu), a po całym zamieszaniu zainteresuję się lokalnym wolontariatem: może schronisko,może fundacja... zobaczę, na razie muszę przystopować. O rezygnacji tutaj myślałam już od jakiegoś czasu, ale ciągle wpadały kolejne psy w potrzebie, nie umiałam podjąć decyzji, że już-teraz odchodzę. W końcu ten dzień nadszedł, trochę mi czegoś brak, a po części czuję niebywałą ulgę. elik, dziękuję za wsparcie, podziękuj również swojej Znajomej Agnieszce, która również nieraz nas ratowała z opresji. beataczl, bardzo aktywnie mnie wspierałaś w działaniu. Bardzo dziękuję za wyróżnianie ogłoszeń, obecność i zaglądanie. Prowadzenie wątku było dla mnie przyjemnością, od Dogomaniaków dostałam tyle wsparcia dla naszych lokalnych bezdomniaków, że nie sposób byłoby wymienić wszystkich :) To aktywność na tym wątku pokazała mi po raz kolejny, że Dogomanię tworzą wspaniali Ludzie. beataczl, ja mam jeszcz 3 wątki na Dogomanii, może nie tak emocjonalne, z tyloma zwrotami akcji jak ten ;) ale zapraszam do zaglądania. Do Strony, którą wymieniłam przy odpowiedzi elik również zapraszam :) Dodam tylko, że po wejściu na Stronę w/w są też grupy przypisane do strony: - grupa bazarkowa ("Podaruj zaskóniaka dla bezdomniaka") - gdzie niemal non stop są bazarki i licytacje na podopiecznych Wolontariatu, - grupa wolontariacka ("Wolontariat Tomaszów Lubelski-Adopcje") - ta niestety trochę na wymarciu, bo ja ją prowadziłam w pełni i zajmowałam się wolontariatem i wprowadzaniem nowych osób w nasze szeregi, w pomoc, nadzorowałam ich działanie, rozdzielałam potrzeby i odpowiezialności na konkretne osoby... wiem że na razie tego nikt nie przejął, - grupa lokalnych ogłoszen ("Tomaszów Lubelski dla zwierząt - psy i koty w potrzebie, ogłoszenia") - tutaj każdy mógł wrzucać ogłoszenie zwierząt z okolicy. Na te grupy też można zaglądać (poza "Wolontariatem", bo ta jest zamkniętą grupą). Kropeczka odnalazła się na szczęście po trzech dniach. Pokazywałam ją na wątku zamojszczaków i tam napisałam też post z aktualizacją o Kropce, pozwolę sobie go zacytować:1 point
-
Witam Blondynku w poniedziałkowy ranek. Jeszcze ciepły, ale jak zwykle - wilgoć w powietrzu i Lala schowała się, nie ma mowy o wyjściu z mieszkania. Trzeba czekać na lepsza pogodę. Zdrówka cudny blondasku, jak najdłużej.1 point
-
1 point
-
Chciałam dzisiaj jechać do schroniska, ale okazało się, ze pracownik, który może najwięcej powiedzieć o psach będzie dopiero we wtorek, więc podjade dopiero we wtorek - zrobię nowe zdjęcia, poobserwuję łapkę, może dowiem się czegoś więcej o suni.1 point
-
Zapraszamy na bazarek dla Dragona z cudnymi rzeczami od IlonaS klik1 point
-
1 point
-
1 point
-
Havanko, b-b dziękuję Wam za ogłoszenia. Przepraszam, że b-b Cię nie cytuję, ale mam problem z multicytowaniem, a z telefonu ciężko mi się przenosi cytaty... Przepraszam też za milczenie, mam armagedon i mnóstwo zmian wokół. Dopiero powoli nadrabiam zaległości na Forum. W dniu 14.09 Kropka pojechała do Domu Stałego. Z racji, że już od 3 dni nie reprezentowałam strony TL-Adopcje to wiem tylko z prywatnej relacji pani M., że domek się Kropce trafił bardzo cierpliwy, ale osobiście nie rozmawialan z domkiem. Dziewczyny na wizytę p/a pojechały z Kropka i już tam została. Do towarzystwa ma druga sunie, przybłędę. Błąkała się po okolicy przez jakiś czas (parę lat temu), a dotarła pod dom Państwa i oni otworzyli dla niej serce i już została. Państwo prowadzili te DT swego czasu. Sunie dopiero się docierają, a Kropka jest przerażona. Tak mocno, że pierwszego dnia uciekła i trzy dni jakby zapadła się pod ziemię... Państwo szukali ja przez trzy doby niemal nieprzerwanie. Nikt jej q okolicy nie widział, wszyscy bali się najgorszego. Wróciła... sama i czekała na otworzenie furtki. Boi się nadal i próbuje uciekać mimo szczelnego płotu (nadal wszyscy zachodzą w głowę jak udało się jej uciec przy tak ogrodzonym podwórzu), więc na razie państwo pracują nad zaufaniem i Kropka po podwórku biega na lince. Rodzina bardzo cierpliwa i ciepła, dzieci mają niezwykle wyczucie. Państwo wychodzą z nią na spacery i kochają już ja mocno. Kropka mieszka niedaleko, więc pani M. będzie ja odwiedzać. Tyle wiem. Dostalan zdjęcia jedynie z pierwszego dnia. Rezydentka: I Kropka z najmłodszym członkiem rodziny: Dziękuję Wam za ogłoszenia raz jeszcze. :)1 point
-
1 point
-
Amik jak widzi człowieka na wybiegu to biegnie i wywraca się do góry kołami. Najszybciej przybiega jak czuje smakołyki schowane w człowieczej kieszeni :) Jak czuje zapach jedzenia to zapomina o Bożym świecie, dałby się pokroić, byleby tylko zjeść coś, co pachnie jadalnie. Dla niego nie ma niejadalnych rzeczy.1 point
-
Kilka dni temu napisałam do Poker informację, że chciałabym wziąć do siebie Marlonka na dt z opcją ds, jeśli dogada się z moimi dwoma psiakami Tosia i Grafim. Teraz jestem na urlopie, do domu wracam 15 września. Marlon mógłby przyjechać do mnie pod koniec września. Po moim przyjeździe czeka mnie jeszcze montaż bramy wjazdowej, bo póki co mam 4 m wyrwe w płocie. Po montażu będę bardziej spokojna, choć wiem, ze Marlon nie ucieka, ale to różnie bywa. Wprawdzie nie wiem jeszcze jak Marlon do mnie dotrze, bo dla mnie jest za daleko, by z Poznania jechać samej pod Katowice. Koszt hotelowania za wrzesień biorę na siebie. Zrozumiałam, ze Poker akceptuje moją propozycję, choć obawia się oddawania psiaka do hotelu. Każdorazowo, gdy wyjeżdżam na wakacje lub do szpitala psiaki idą do hotelu. Moje są do tego przyzwyczajone, a Marlon - nie wiadomo...1 point
-
kado chyba ma podobną do chłopaków Tosię.1 point
-
Zaglądam do słodziaka :) pokazałam Marlona mojej mamie i usłyszałam: dlaczego nie uczesałaś dzisiaj Tosi ? Bo on tak bardzo podobny do mojej sunieczki z tego samego schroniska. Czy coś wiecej o nim wiadomo ? W jakim jest wieku ?1 point
-
1 point