Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/29/19 in Posts
-
Moja deklaracja zostaje. Nie zdążyłem przenieść. Nad Sarą muszę pomyśleć, bo ostatnio diagnozowanie naszej suni i leki pochłonęły spore sumy. O, to nie tylko my tak mamy:) Kiedy była z nami Norcia (z awatarka i podpisu) mieliśmy dołek finansowy. Spory. Wtedy jeszcze paliłem. Po pracy miałem iść po karmę dla Norci i po fajki. Rzut oka do portfela i okazuje się, że na jedno i drugie nie starczy. Szybka decyzja i już niosłem karmę dla suni:)7 points
-
Przekopiuję z wątku Czarusia i Milusia: https://www.dogomania.com/forum/topic/349929-czaruś-teraz-max-ma-dom-malutki-niewidomy-miluś-jest-na-bdt-u-mari23/?page=13 "Rozmawiałam dzisiaj z mari23. U Czarusia vel Maxa wszystko w należytym porządku!! Jest kochany, przytulany i rozpieszczany przez wszystkich!! No cudny domek mu sie trafił!! Pytałam też o Milusia śleputka. Psiaczek ma się dobrze, nic mu nie dolega. Domaga się głasków, a jak nie dostanie to krzyczy w niebogłosy i wtedy wszyscy biegną aby Milusia tulić i głaskać!! Zapytałam mari23, czy czegoś maluszkowi nie potrzeba, no i usłyszałam, że absolutnie NIC..no chyba że dodatkowych rąk do glaskania!! W związku z tym, po konsultacji z mari23 postanowiłam przeznaczyć z konta maluszka 300zł na wsparcie Saruni, suni z cukrzycą. Sunia ta przebywała razem z Milusiem w jednym boksie zamojskiego schroniska. Miluś na razie zdrowy, odpukać, natomiast sunia potrzebuje pieniążków na JUŻ!!! Mam takie zdjęcie suni Elu, bardzo proszę o numer konta na PW.4 points
-
Szanta mieszka teraz w Mrzeżynie. Ma nową rodzinę złożoną z pani, pana, młodego 10-letniego pana oraz starszą małą siostrę futrzastą. :) Niestety nie udało mi się znaleźć nikogo do zrobienia tam wizyty przedadopcyjnej, ale na podstawie rozmów zdecydowałam się dać domowi szansę, bardzo im na Szancie zależało, i poprosiłam też Szafirka, który wiózł Szantę, aby ocenił choć na podstawie takiego pierwszego wrażenia, czy Szanta może tam pozostać, a sama postaram się znaleźć jak najszybciej okazję, aby tam pojechać na wizytę poadopcyjną, na którą pani bardzo zapraszała. Rozmawiałam przed chwilą z nią. Szanta troszkę zagubiona oczywiście, ale co chwilę podchodzi i domaga się głasków, więc chyba uznała swoich nowych ludzi za osoby, u których można szukać wsparcia i pociechy :) Była już na spacerze, całkiem nieźle i spokojnie sobie poradziła, ma apetyt, normalnie je i pije. Koleżanka psia trochę zazdrosna, zwłaszcza o karmienie Szanty, ale nie jest jakoś źle nastawiona. Mam obiecane zdjęcia :) Pani była tak miła, że zaplaciła za cały transport Szanty 445 zł. :)4 points
-
Ja myślę że pani powinna wspomóc Arusia płacąc choćby jeden miesiąc za hotelik. To dałoby nam chwilę na ogarnięcie finansów małego - dorośli ludzie powinni ponosić konsekwencje swoich działań. Pies to nie zabawka, którą możemy zwrócić do sklepu bo coś tam. Pani wiedziała że Arus szczeniakiem nie jest, każdy pies to wydatki... Świat na głowie stanął4 points
-
Jestem w szoku, ta kobieta była hodowczynią i ma coś wspólnego z weterynarią? Jak można robić coś takiego. Mam psy ponad 50 lat i wszystkie żyły u mnie do samej śmierci i oczywiście jak były chore były leczone dopóki się dało bez względu na koszty. Mam dobrego weta od 1985 roku, zawsze mi leczył i ratował wszystkie psy a usypiał tylko na moją prośbę jak już nie było możliwości pomocy w końcowej fazie raka. I zawsze w domu, przy mnie. Nigdy nie oddałabym starego psa bo jest chory. A ta pani chyba wiedziała co bierze, chyba mózg jej nie stanął w czasie rozmów o adopcji. Na razie nie mogę bo wspomagam już parę psów a jestem emerytką i mam dwa swoje psy ale jak dam radę to postaram się wspomóc biedaka choć jednorazowo.4 points
-
3 points
-
To tak na szybko, mimo, że roboty huk, ale muszę się podzielić radością z Wami: Szantusia właśnie zwiedza kąty w swoim nowym domu nad morzem :)) Podróż zniosła świetnie, w nowym miejscu na dzień dobry walnęła rzadkie koopsko w mieszkaniu, ale i zapoznała się z małym kolegą rezydentem i chtba będzie dobrze :) Kciuków nadal nie puszczajcie, bo pierwsze dni to pierwsze dni! Wieczorkiem będę dzwonić do nowego domu, to się dowiem czegoś więcej, a może i zdjątka jakieś będą :)3 points
-
Prawdę mówiąc do hotelu Psiarek miała jechać pod naszą (Ellig i moją) opiekę inna sunia, ale szczęśliwie znalazła dzisiaj swój wspaniały dom. Nie można było zmarnować już umówionego miejsca i za Limbę do hotelu Anecik pojedzie ta cudowna sunieczka. Ma podobno rok, nie wiemy, czy jest wysterylizowana, właściwie nie wiemy nic więcej poza tym, że jest bardzo wystraszona i szuka pomocy u człowieka. Jej uszka są większe niż ona cała. A oczka... te mówią wszystko - zabierz mnie stąd! Nie można odmówić tej prośbie. Jeszcze nie wiemy, jak damy radę finansowo, ale o to będziemy martwić się później. Teraz najbardziej martwimy się, że miejsce w hoteliku zwalnia się dopiero od poniedziałku. Teraz, kiedy decyzja o zabraniu maluszka została podjęta, każda godzina jej pobytu tam wydaje się bez sensu, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość i czekać. Wpadajcie do nas, wesprzyjcie nas dobrym słowem, to zawsze jest bardzo potrzebne. A to nasze maleństwo:2 points
-
Też jestem . Nie mogę przestać myśleć. Jak można być takim nieodpowiedzialnym. Bidny Aruś. Tyle stresu znowu przed nim. No ale musimy znowu zjednoczyć siły. Ja deklaruję na Arusia i Sarę po 10 zeta. Na więcej mnie na ten moment nie stać. Mam jeszcze Fadusia I Fabię . Kto będzie zbierał ? Proszę o konto. Trzymaj się nasz Arusiu!!!2 points
-
No co Ty??? Tyś(ka)!!! Przecież na pierwszy rzut oka widać, że poduszka wybuchła! Dobrze..., że nic się psu nie stało.2 points
-
2 points
-
Najpiekniejszego Wspolnego Cudownego Wam Iskiereczki Sercem Calem Przekazuje Zdrowka Zdrowenka Stokroci1 point
-
Leki na trzustkę zostały odstawione, ponieważ wet na podstawie przedłożonych mu wyników badania krwi stwierdził, że nie ma mowy o zapaleniu trzustki. Podejrzewa natomiast zapalenie przyzębia i zadawnione zapalenie ucha. Dzisiaj rano Aruś miał pobraną krew. Jutro mają być wyniki. Wizyta o 16-tej. Aruś nie zachowuje czystości w mieszkaniu, co w jednopokojowym mieszkaniu, zamieszkałym przez 3 osoby, jest mocno uciążliwe. Aruś nie ma zapalenia trzustki, ale jego stan zdrowia będzie wymagał częstego monitorowania. Pani Maria wykupi leki, które wet jutro przepisze i będą Arusiowi podawane. Pani Maria zapłaci za transport i przez jakiś czas pomoże w utrzymaniu Arusia w hotelu.1 point
-
Wiesz jak to jest, dobro powraca:) Niejednokrotie pomagałaś naszym podopiecznym, czas na rewanż:)1 point
-
Poprosimy Arka, żeby pojechał. My z Ellig bierzemy na siebie koszt transportu obu psiaków.1 point
-
Pani Marta dziś rano: Kora załatwia wszystko co trzeba na trawce! :) Nawet bryka i podskakuje na spacerkach :) Ale też zaczyna piszczeć, gdy państwo wychodzą. No, jeszcze trochę pracy przed tą cudną rodzinką....1 point
-
Anula, miałam Ciebie prosić , gdyby Ewa Marta się nie zgodziła. Bardzo Ci dziękuję za zaangażowanie. Być może innym razem skorzystam z Twojej pomocy. Jasne , że ufam, inaczej bym nie prosiła o pomoc. W takim razie po południu zakładamy wątek i ruszamy do dzieła. Z tego wynika ,że ja będę odpowiedzialna za Marlona. Mam strach, bo umiem się opiekować psem , którego mam u siebie w DT, a takim wirtualnym będę się opiekować dopiero drugi raz. Ewa Marta , z tego co pamiętam to masz nr mojego telefonu. Od 14. powinnam być w domu.1 point
-
Trochę w nocy popadało, ale obyło się bez burzy. Teraz już znów słońce w całej okazałości. Udanego dnia Błondynku, może będzie choć ciut chłodniej niż wczoraj? Staram się w ten sposób dodawać sobie otuchy. Wczorajszy dzień dał mi się trochę we znaki, przydałoby się nieco odpoczynku.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Trzeba zmienić tytuł wątku na: "Mamy nową tymczasowiczkę Tajgę :)1 point
-
To dodaje jej uroku;) W Zooart. Tzn nie jest a aż tak tani bo kosztuje ponad 14 zł (rozmiar L na 30-40 kg), ale ja dzielę go na 2 razy. Strzykawką pobieram połowę i zakrapiam Pandę, a ampułkę z drugą połową zaklejam taśmą klejącą, odstawiam pionowo i aplikuję po miesiącu. Robię tak od lat (nie tylko ja) i nie zauważyłem by zaczęta ampułka, po miesiącu była mniej skuteczna lub wywoływała jakieś skutki uboczne:)1 point
-
Pani Kamila jest zachwycona Tigrunią, nie ma mowy o zwrocie z adopcji. Powiedziała, że pieniążki z konta Tigruni mogę spokojnie przeznaczyć za innego pieska, pozwoliłam sobie przekazać dla staruszka Gacusia, który jest u mnie w BDT. Obecnie walczymy z lamblią, a 02.10. czeka nas wizyta u kardiologa Anemia, zapalenie jelit, problemy z trzustką, szmery w serduszku. Gacuś u mnie w BDT. Bardzo prosi o wsparcie na leczenie Kwota 875,- już na koncie Gacusia1 point
-
Elu na jakiej dokładnie trasie trzeba przewieść psiaczka? czytałam że on jest chyba pod Opolem tak? kiedyś taka dziewczyna z fb z okolic Opola przewoziła dla mnie psiaka- devona, znalazłabym mysle do niej kontakt... napisz jaka trasa to pogrzebie (może któryś z transportów radyskich by się zazębił?)...niestety transporty odpłatne :(1 point
-
1 point
-
1 point
-
Klamka zapadła. Odbieram Arusia. Wyczułam, że pani jest to na rękę. Prosiłam panią Marię i obiecała, że zaraz pojedzie z Arusiem do weta, żeby stwierdził czy potrzebuje i jakiej pomocy. Obiecała, że zaraz wezwie taksówkę i pojedzie. W zdenerwowaniu zapomniałam powiedzieć, żeby powiedziała o kościach i żeby wet zrobił prześwietlenie. Dzwonię, ale zgłasza się poczta głosowa. Będę dzwonić do skutku. Powiedziałam, że w tej sytuacji oczekuję, że zapłaci transport do hotelu.1 point
-
Arus żle trafiał , ł.nie ma tłumaczenia,że pani się wystraszyła,Ile osób z naszego grona było w sytuacji,że pies nagle choruje?I chyba nikt nie szukał winnych .Gdyby ta pani naprawdę kochała Arusia pędziłaby do weta a Was tylko informowała co się dzieje a nie z pretensjami.Nie będzie staruszkowi tam dobrze-będzie niechciany skoro juz teraz dorosła kobieta tak się zachowuje.1 point
-
No, jeśli Pani nie stać na "tak chorego" psa, to w zasadzie nie stać jej na żadnego, bo każdy pies może się nagle rozchorować, ulec wypadkowi itd.. Mnie się wydaje, że ktoś (niekoniecznie wet) Panią solidnie zniechęcił w kwestii wieku Arusia i zdała sobie sprawę, że z jego zdrowiem będzie coraz gorzej, niestety.1 point
-
Rodzice zostawiliby mi opiekę nad psem, wychowanie itp. Chcą mieć psa, ale nie do końca mają czas i nie są przekonani. Rzeczywiście adopcja tymczasowa to dobry pomysł, porozmawiam o tym jeszcze, ale ostatnio się nie zgodzili. Jeśli teraz też nie, to chyba rzeczywiście odpuszczę. Bez psa będę miała więcej swobody i zdecyduję się na niego jak już to jak ktoś napisał się usamodzielnię i ustatkuję. Ewentualnie, jeśli rodzice zgodą się też niem zajmować i "przejąć" jeśli ja nie będę mogła. Za rok albo trzy lata i tak wyprowadzę się do siostry więc pies teraz to byłby tylko problem. Dziękuję za wszystkie odpowiedzi!1 point
-
1 point
-
1 point