Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/31/19 in all areas
-
3 points
-
3 points
-
Tak, masz rację - jego wygląd myli i już dostaję białej gorączki na myśl, z jakimi ludźmi będę miała do czynienia ;) Staram się tak pisać, żeby opisy oddawały realia, bez podkoloryzowania tu i tam, a nawet to nie gwarantuje, że ludzie ogłoszenie przeczytają ze zrozumieniem albo nie będą mi wmawiać, że wiedzą lepiej, bo po oczach widać, że pies jest aniołkiem. Niestety. Z ogłaszaniem będę powoli ruszać, chociaż właśnie ze względu na ludzi i te telefonu już mi się nie chce. Orionek jest wyjątkowo śliczny, to jego atut i jednocześnie przekleństwo. Mam nadzieję, że szybko odnajdzie drogę do Ludzi, którzy rozumieją jego potrzeby. Ale na przykład takie zdjęcia, jak to poniżej nie pomagają - wygląda na słodziaka ;)3 points
-
Kiyoshi, wiem o tej surowicy. I dlatego, choć na początku dałam się jakoś tak wciągnąć w to myślenie, że tylko surowica, to teraz już myślę racjonalnie. Ona ewentualnie może bardzo pomóc przy szczeniakach i na samiutkim początku. A tu ani szczeniak ani początek :-). Surowicę odpuszczamy, mały zdrowieje i to najważniejsze... Wczoraj jak mu dawałam kroplówkę w domu to leżał cały czas spokojnie, dziś już nie - leżenie mu nie pasowało, on chciał sobie już iść i koniec. Cały czas musiałam przy nim siedzieć :-). Dziś powolutku wprowadzamy picie, dosłownie po 2-3 łyczki, żeby nie było wymiotów. Jak wszystko będzie ok to od jutra dosłownie po pół łyżeczki karma. Mam taką specjalistyczną na problemy z przewodem pokarmowym i jelitami / Animonda Integra i Rinti / po mojej Tince, która przed odejściem za TM chorowała... Ja mu wcześniej kupiłam puszki Rocco ale na tą też przyjdzie pora, tylko troszkę później :-). Anula, już podsyłam konto. Na początku Ci nie wysłałam bo myślałam, że jakoś finanse lepiej ogarnę ale pewnych spraw ie przewidziałam... Dziękuję za chęć pomocy :-).3 points
-
Witaj, Figuniu :) Niunia robi się coraz fajniejsza - ogonek się merda na mój widok, już nie ucieka przed dotykiem ręki, choć siedzi skulona, jak ją głaszczę. Ale jak cofam rękę, wyciąga łepek po jeszcze :) Postaram się umówić sterylizację nawet w tym tygodniu, i nie prosiłabym gminy, by pracownik zawiózł, tylko my z Tomkiem (wczoraj zostawiliśmy Tatę w szpitalu w Makowie i codziennie będziemy odwiedzać Go, psa zabierzemy przy okazji). Zawsze to mniejszy stres dla suni, pojedzie na moich kolanach, a nie w klatce z obcym człowiekiem. Wczoraj założyłam Szysi obróżkę. Nie miała nic przeciwko, dziś przypnę smycz i zobaczymy, jak zareaguje.3 points
-
3 points
-
Trzymamy kciuki i łapki za Twój domek Czarnulku. Niechaj wreszcie stanie się ten cud. A do tego czasu - trzymaj się zdrowo i zabawowo.2 points
-
2 points
-
Przyłączam się do podziękowań, a Tobie Bogduniu z całego serca dziękuję za rozesłanie zaproszeń. Gacunio zaczyna się rozkręcać. Dzisiaj jak wychodziłam do pracy wystartował do drzwi, gdy powiedziałam "zostajesz" obszczekał mnie, a jak byłam już na dole słyszałam, jak wyje i szczeka. Jest zazdrosny o Kajunię. Bardzo go interesował fakt, że Kajunia leży na kanapie, bał się wejść, kładł tylko pyszczek, aż w końcu:2 points
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Królewicz (jego stawy i kręgosłup) jest już zmęczony życiem i musi jeździć w karocy :)1 point
-
Lakuś jest masywny na zdjęciach, czasem zastanawiałam się czy nie za masywny, ale zdjęcia lubią fałszować obraz. Za to na pewno dobrze zrobi mu podzielenie dziennej porcji jedzenia na dwa, trzy mniejsze posiłki, które są podawane maksymalnie 2h przed wysiłkiem i godzina-dwie po spacerze - u dużych psów i z szeroką klatą zawsze obawiam się skrętu żołądka... I zmniejszenie porcji i unikanie wysiłku przed i po posiłku minimalizuje to ryzyko. Co do psiaka z łańcucha to dzisiaj "moja" Gosia opowiedziala, że jej znajomi kupili szczeniaka u hodofffcy, który karmi psy kabanosami! sami więc nie karmili lepiej: suchą z marketu polewali zupką chińską + dawali mu wszystko z obiadu. Szczeniak dzisiaj wylądował z zagrożeniem życia u weta z ostrym zapaleniem jelit. Oni poszli ze szczeniakiem (no, już prawie roczniakiem) tylko dlatego, że non stop wymiotował (innych objawów nie bylo)... ale nie widzieli i nadal nie widzą nic złego w takim karmieniu, w tym że z żołądka psa zrobili śmietnik! I nie rozumieją, czemu pani wet. zjechała ich z góry na dół... I tak sobie myślę, że być może u tego łańcuchowego winowajcą jest zła dieta. Może na dobrej, lekkostrawnej karmie się stan poprawi i nie jest to szwankująca trzustka. Oby. anico, mam nadzieję, że Lakuś w końcu się doczeka domu :( Jakieś pechowe to imię ostatnio. Mamy z dziewczynami dwóch Lakusiów i nikt nie dzwoni...1 point
-
Pytasz Aniu o Lakusia. Źle znosi upały, zwłaszcza w domu. Na spacery biegnie z radością, wręcz trudno mi za nim czasem nadążyć. Za to kiedy trzeba wrocic do mieszkania, juz jest gorzej. Najpierw musi odpocząć i zebrać siły, wiec siedzi lub leży przed gankiem. Kiedy uznam, ze już wystarczy, zachęcam go, by wszedł na ganek czy do budynku, gdzie ponownie się kładzie zadowolony (tam zwykle jest najchlodniej). I znowu po jakimś czasie kaze mu wstać i wspinamy się na I piętro i znowu jest odpoczynek. Tak to wygląda w upalne dni. Czasem od razu wspinamy się na I piętro i dopiero tam odpoczywa. Nauczył się już i to bardzo szybko, ze przed gankiem może odpocząć i bardzo mu to pasuje. Widać wyraźnie, ze chętnie by do mieszkania nie szedł, bo wolałby zostać na dworze. Przykro mi pozbawiać go tej przyjemności (zwłaszcza w największe upaly) i zmuszać do powrotu do nagrzanego mieszkania, ale co zrobic... A apetyt bardzo mu się poprawił. Rzadko kiedy muszę go zachęcać do jedzenia, czy karmić z ręki. Bywa, że i trzy razy dziennie pokazuje mi, ze jest głodny. Z uwagi na to wcześniejsze słabe jedzenie, nie szykowalam mu dużych porcji, bo połowę potem wyrzucalam. Teraz są chyba za małe, dlatego dostaje miche dwa razy dziennie, a czasem nawet trzy. Że chciałby coś zjeść, widzę po nim, po tym, jak na mnie patrzy. Nie żałuję mu jedzenia, bo tyle czasu jadł marnie, ze na pewno schudl. Na tyleczku ma dobrze wyczuwalne kości. Kupole od jakiegoś czasu, też wyglądają dobrze, juz nie panikuję, ze może źle go karmię, albo że moze biały ser, lub kurczak mu nie służy... Bardzo fajny jest do dzieci. Czy maluchy, czy starsze, bez różnicy. Wszystkie wita radośnie, macha ogonem, kręci się wokół, daje głaskać, widać, ze je lubi. Ma sporo "kolegów" i "kolezanek". Tylko z dużymi psami trzeba bardzo uważać, bo nigdy nie wiem, czy po niby przyjaznym zapoznaniu, nagle nie włączy mu się chęć dominacji, co kończy się groźnym warczeniem i psy trzeba szybko odciągnać. No i nie lubi psow agresywnych, ktore na sam jego widok, wpadaja w histerię i szal. Takie zwykle szczekanie na swoj widok, ale bez agresji, znosi wyrozumiale i z godnoscia - nie reaguje. Ale jak pies, nawet mały, ujada groźnie i bez opamiętania, to też mu się odszczekuje w tym samym tonie. Ogólnie, lubi wszelkie psie towarzystwo, zabawy, czasem mam wrażenie, ze woli samców niż sunie, ale to chyba zależy od tego, jaki to pies. Może kiedyś uda mi sie zrobić zdjęcia z tymi kolegami i koleżankami, jednak jest to trudne, trzymać psa na smyczy (puszczam to jedynie na łące, nad Odrą, gdzie nie ma ulicy) i robić laptopem zdjęcia, zwłaszcza, ze psy kręcą się, plączą smycze, cały czas są w ruchu. A byłoby co podziwiać, bo jego towarzystwo to malenkie yorczki, maltanki, ale tez dlugowlose, wielgasne ONki, amstafy i przerozne sredniaczki.1 point
-
Ojej, mam nadzieję, że to nic groźnego. Co najwyżej jakieś brzuszkowe kłopoty. Ściskam kciuki za zdrówko : )1 point
-
Radosny pychol na głównym zdjęciu:) Może kogoś zaczaruje?1 point
-
To prawda! coś ma w sobie to psisko, mam nadzieję że złapie tym spojrzeniem , kogoś za serducho ... w jakiś sposób przypomina mi Rokusia... może tym kochającym "spojrzeniem"??? one tak bardzo pragną, potrzebują , bliskości człowieka!.... tak pięknie ,całym sobą ,potrafią za to podziękować!.... tylko ludzie, nie wszyscy o widzą :( Lubię optymistów, ostatnio mam sama z tym problem! ale ... daję się wkręcić w sugestie ;)1 point
-
Dziękujemy Figuniu! On prawdopodobnie nigdy nie był szczepiony na nic. W sensie w "swoim domu", z którego został interwencyjnie odebrany. Tam było ok. 20 psów a właściciele prawdopodobnie już dawno stracili kontrolę nad nimi... On podobno nawet do jedzenia dostawał jakieś resztki paszy dla zwierząt gospodarczych, o ile te resztki były :-(. Na umowie adopcyjnej ze schroniska mam informację, ze był szczepiony tylko na wściekłość. A jak byłam z nim u naszego weta to ten powiedział, że on musi być co najmniej dwa tygodnie w nowym miejscu żeby zaszczepić na wirusówki. Suma sumarum chyba dobrze wyszło bo pewnie w tym momencie ta szczepionka by mu bardziej zaszkodziła niż pomogła... A wracając do bohatera wątku... Po nocy było lepiej. Raniutko dostał kolejna kroplówkę i sam chętnie wyszedł na spacer. Sam zszedł z 4-tego piętra, oznaczył prawie wszystkie krzaczki na podwórku, chodził z podniesionym ogonkiem i na koniec sam wszedł na to nasze 4-te piętro. Czyli na ten moment nie było źle. Po konsultacji z naszą panią wet na razie wstrzymaliśmy zakup surowicy bo wygląda na to że Figo chyba sam da radę chorobie. Nie wymiotował dziś choć fakt że też nie pił. Po prostu po kroplówkach był już odpowiednio nawodniony. Na popołudniowym spacerze pozwoliłam mu się dosłownie odrobinkę napić, raptem 3 machnięcia językiem, i tego na szczęście też nie zwymiotował. Zrobił też wodniste koo ale na szczęście już bez krwi. Po południu dostał w gabinecie kolejną kroplówkę, kolejne leki i jutro mam pozwolić nu się odrobinkę napić. Jak nie będzie wymiotów zaczniemy myśleć o jedzeniu, odrobinkę, kilka razy dziennie... Trzymajcie kciuki za to jutrzejsze picie :-). Rano mam mu podać kolejną kroplówkę i obserwować. Chyba jutro z niego oka nie spuszczę. Po południu kolejna wizyta u weta i kolejne dyspozycje... Ja też ciągle mam nadzieję, że on jakąś tam odporność ma bo inaczej by na tej wsi nie przeżył tych 12 lat. Takie zwierzaki są "życiowo zaprawione" i tym samym mocniejsze, silniejsze... A ta surowica? Zorientowałam się, jak trudno ją zdobyć. Są wspaniali ludzie, którzy ewentualnie się nią podzielą. Tylko jeśli sytuacja nie jest taka całkiem podbramkowa, taka zero jedynkowa i jest duża szansa, że on bez niej da sobie radę to jakoś tak moralnie czułabym się nie tak kupując ją... Bo tym samym jakbym odbierała szansę na życie innemu zwierzakowi, takiemu, który bez niej nie ma żadnych szans... I nawet jeśli to nasze leczenie miałby potrwać kilka dni dłużej to chyba nie jest to wygórowana cena za zdrowie Figo i ewentualnego innego zwierzaka... Oczywiście, jeśli tylko okaże się, że jednak ją trzeba kupić to kupimy i podamy. Na razie czekamy do jutra... Dziś u weta zapłaciliśmy 50 zł. A wczoraj od jaguski wpłynęło dla Figo też 50 zł. Bardzo ślicznie dziękujemy!!! Na dniach muszę zmajstrować bazarek dla malucha bo skarbonka przeraźliwie pusta :-(.1 point
-
GRZEŚ pokazuje się nadal na Poznań, ale... z nowym zdjęciem głównym. Może jednak zostanie moim sąsiadem? ;)1 point
-
A ja tylko dodam, że BC obecnie są tak zniszczoną rasą, że ciężko znaleźć psa mało obciążonego chorobami: padaczka, nowotwory, psychozy (przy jednoczesnej nadwrażliwości na sporą liczbę leków, które wykluczają leczenie) to typowe obecnie problemy, na które możesz wydać sporo pieniędzy (Twoich rodziców, nie swoich) - i uwierz mi, że rodzice mogą Ci to wypominać. Znalezienie hodowli naprawdę dobrej zajmie Ci pewnie z 2lata, bo najpierw trzeba poznać środowisko od środka, wszyscy na wstepie na pewno zjeżą się na Twoje wiadomości i nie udzielą Ci wszystkich informacji nt na przykład chorób w konkretnej linii - musisz zapracować na zaufanie (o chorobach w danej linii czy konkretniej: w danej hodowli dowiesz się jedynie pocztą pantoflową). Polecam w tym czasie pojeździć po zawodach i seminariach jako wolny słuchacz, rozmawiać z hodowcami i właścicielami, uczęszczać na borderowe spotkania w okolicy - jak będziesz w pełni zaangażowana, hodowcy będą patrzeć przychylniejszym okiem na Ciebie i wiek nie byłby barierą - tyle że... na psa po dobrym skojarzeniu czeka się czasem i z kolejne 2lata, a i to koszt 3,5-5tysięcy złotych, czasem opłaca się bardziej import. Jeżeli jednak kolejne lata poczekasz, zdobędziesz wiedzę, pobędziesz z borderowcami i świadomie wybierzesz psa (odradzam zakup psa po pół roku, bo możesz się nadziać) to ok, w porządku. I taka prywata ode mnie. I jednocześnie chyba mój najszczerszy post na tym Forum. Osobiście, nie brałabym psa na Twoim miejscu, nie teraz. Nie mam nic do młodych, ale sama obecnie studiuję i od paru lat nie mam możliwości być ze swoim psem. A też miałam plany i wydawało mi się, że jak się chce to można pogodzić. No nie można zawsze, realia są czasem przykre. Moj pies dodatkowo zaczął teraz chorować, a rodzice nie zawsze chętnie stosują się do moich zaleceń. Nie zapewniają psu też tyle atrakcji, co ja kiedyś. A widziałaś kiedyś psa nieszczęśliwego? Przez pierwsze pół roku, mimo starań moich rodziców, pies popadł w apatię, zaczął zajadać nudę. Nagle stracił wszystko co ze mną miał: sporty, zajęcie, spacery. Posiwiał bardzo. Widać, że mu brakuje tych wszystkich zajęć, które mial, a spacery serwowane przez rodzicow są niewystarczające. I ja nie obwiniam rodziców, pies był moją zachcianką, oni robią co mogą (wcześniej sami mieli psy w budzie), ale nie mają ochoty, czasu i sił tak stawać na rzęsach i na przykład z psem kształtować różne rzeczy. Taka sytuacja jest frustrująca dla każdego, uwierz. I dla mnie, i dla psa, i dla rodziców - ale przez najbliższe 1,5roku dalej nie ma szans, aby pies zamieszkał ze mną. Wiem też, że w teorii wszystko jest super-pięknie :) A potem okazuje się, że do BARFa źródeł nie masz, że trzeba zakupić dużą zamrażarkę, na którą rodzice się nie zgadzają, że psi klub sportowy jest za daleko i za drogi, a na seminaria i szkolenia musisz sama zbierać pieniądze... ale nie masz z czego. Kieszonkowe + praca dorywcza wystarczają jedynie na bieżące potrzeby. A, i jeszcze są takie rzeczy, których człowiek nie bierze na poważnie: czyli kwestia imprez u znajomych, nawet w kameralnym gronie; spontaniczne wyjazdy czy wypady ze znajomymichłopakiem; wycieczki szkolne; wakacje - uwierz, przetasują Ci się znajomi. Będziesz dla nich dziwakiem, bo nie pójdziesz na imprezę, bo pies chory; nie pojedziesz z nimi gdzieś, bo musisz z psem zostać (bo nie, nie wszędzie weźmiesz psa). Albo (co u mnei było problemem): czas maturalny. Dojeżdżadnie do szkoły, powrót i robienie obiad u mnie kończylo się tym, że byłam "wolna" po godzinie 19stej, a pobudkę miałam o 5tej ;) Między 19 a 5 musiałam znaleźć czas na powtórki do matury, ćwiczenia maturalne, naukę i pracę domową na bieżące lekcje + zajęcia z psem. Dzięki Bogu, mój kundliszon byl już dorosły, ukształtowany czyli po 5roku życia to wiele mi wybaczał i nie był tak absorbujący (a ja czasem mogłam go spuścić ze smyczy, wołając go co jakiś czas aby coś powtórzyć, ale moglam i odpocząc, bez ciągłej czujności - ufałam mu). W weekend nie miałam jak nadrobić, bo w sobotę również chodziłam do szkoły i więcej czytałam do matury (+ wychowywalam dzieciaki w harcerstwie)... i wiem, że w teorii zawsze wybierzesz psa w swoich decyzjach, ale kiedy naprawdę masz do wyboru własną przyszłość (słabą szkołę a ambitną umożliwiającą spełnić Twoje marzenia), która wplynie na Twoje życie (zarobki i jakość zycia) a psa, własnego ukochanego psa to... jakoś czasem musisz... wybrać... siebie. Zwłaszcza, że rodzice nie będą zachwyceni, że psa stawiasz wyżej niż siebie i własną przyszłość, dla nich jesteś najważniejsza Ty, a nie pies. Co do wyborów, daleko szukać nie muszę, bo teraz mam tak - pies mi zachorował, w tym samym czasie co miałam pracować i zdobywać doświadczenie do pracy (co pomogloby mi też w znalezieniu stałej pracy, w nowym mieście bo się właśnie przeprowadziłam, a na kasie nie śpię obecnie) - i co? Musiałam zrezygnować z pracy na rzecz psa. Wydaję oszczędności na psa (te same co ciułam na własne mieszkanie i ślub), licząc że w tym samym czasie co inni studenci będą szukać prace, ja znajdę taką, która mi da nie tylko możliwość utrzymania się w dużym mieście, ale da podstawy do dobrej pracy stałej... Ot, liczę na łut szczęscia. Oczywiście swojego psa nie żałuję i nie narzekam, ale teraz odradzam osobom niesamodzielnym życiowo do brania psa. Rodzice się zgadzają często dla świętego spokoju, a potem można wiele usłyszeć... ileż razy ja się pożarłam ze swoimi nt psa i jego potrzeb... Jeżeli cała rodzina chce równie mocno psa i to tej samej rasy, świadoma potrzeb jakie ten pies ma, i w pełni wszyscy się zaangażują w wychowanie (jednomyślnie stosując te same metody) to TAK. Ale jezeli to niepełnoletni namawia i rolą rodziców ma być zgodzenie się to jestem przeciwna. A wiesz, te pare lat temu byłam jak Ty. Ideolożka :) że dam radę, że wszystko wiem, że wszystko mam zaplanowane. :) Ale człowiek planuje, Pan Bóg się śmieje. Jeszcze raz to przemyśl i pokaż ten wątek rodzicom - w ogole zaproś ich do poszukiwań psa, do zawodów, spacerów z borderowcami, to poznawania tego świata. Jak będą tak samo nakręceni pozytywnie na to wszystko, dopiero wtedy zdecydujcie się na psa.1 point
-
I ja przybiegam do Szyszki. Miło będzie czytać o tym, jak niedotykalska sunia sie otwiera...już to się dzieje :)1 point
-
Fantastyczny Blekuś :) Też myślę, że warto ogłaszać z filmem, b-d to bardzo dobry pomysł ;)1 point
-
Mam dorosłe psy, a nie szczeniaki - ale u mnie całkowicie zniknął problem kocich kuwet/wyjadania żwiru/ i brania jakichkolwiek śmieci na spacerze/ w tym resztek kiełbasiano/kurczakowych po grillach nad rzeką/ jak przestawiłam psy z suchej karmy na surowe mięso. Tak jakby to szukanie i zbieranie śmieci przez psy/resztek jedzenia/ kocich kup w kuwetach i końskich kup na spacerach/ było spowodowane po prostu jakimiś brakami w diecie i zmiana diety całkowicie rozwiązała problem. Po prostu psy same z siebie przestały zaglądać do kuwet/koty też dostają surowe mięso i żwir w kuwecie całkiem inaczej pachnie/ i same z siebie po prostu nie biora do pyska zostawionych nad rzeką resztek przypalonej kiełbasy czy końskich kup.1 point
-
No, bez obrażania przystojniaków. One już przygotowały się do coraz bliższej zimy. Po prostu są przewidujące. Nie przejmuj się Czarnulku - jesteś cudny. Tylko ludzie są ślepi albo nie umieją czytać ze zrozumieniem. Dlatego właśnie Twoje ogłoszenia pozostają bez echa.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point