Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 07/10/19 in all areas

  1. Właśnie tu traktuje się psy na poziomie zwierząt - zwierząt, za które odpowiedzialni są ludzie. I jak człowiek nie potrafi nauczyć psa elementarza - a pies azylowy rzadko umie to sam z siebie - to się kupuje psa pluszowego. Niczego nie pogryzie. Nie cierpi wyrzucony na zbity pysk, nie przywiąże się do ludzi - starczy odkurzać co jakiś czas. A pies żywy wymaga więcej czasu niż na odkurzanie. Można było wcześniej, przed decyzją o wprowadzeniu zwierzęcia do wynajmowanego mieszkania, dowiedzieć się więcej o psach, a nie wierzyć w disneyowskie bajeczki. Można było zapytać, ile czasu i jakiego zajęcia wymaga taki pies.
    5 points
  2. Państwo byli u nas w odwiedzinach poznać nasze pieski. Pani była przekonana, że przyjedzie i będzie płakać nad losem bezdomniaków, a tu każdy z tych "biedaków" witał ich radośnie. Państwo zwrócili szczególną uwagę na Bubu i Morelkę, ale w rezultacie wybrana została właśnie Morelka. Sunia będzie mieszkać na obrzeżach Zielonej Góry w nowym bloku, mieszkaniu z wielkim tarasem. Tarasy w tym blokowisku ogrodzone są dość wysokimi barierami szklanymi, bez żadnych szczelin. W okolicy sporo łąk i lasów. Zakupy już poczynione :) Państwo wyjeżdżają na urlop w piątek i wracają w kolejną niedzielę, a w poniedziałek odbiorą Morelkę. Będą mieli jeszcze tydzień urlopu i chcą go poświęcić na aklimatyzację suni w nowym miejscu. Wg mnie są to bardzo świadomi, odpowiedzialni, życzliwi ludzie, którzy dadzą dużo miłości Morelce.
    4 points
  3. Do jasnej cholery, skok na blat nie jest żadnym problemem behawioralnym!!! Zachowań w domu trzeba psa nauczyć, skąd ma wiedzieć, do czego służy ludziom blat stołu!!! Skąd pies z azylu ma wiedzieć, jakie zachowanie jest oczekiwane na spacerach!!! Nie do pojęcia, jak powinny wyglądać wizyty PA, skoro ludzie wierzą w disneyowskie dalmatyńczyki, co to same z siebie wszystko wiedzą. Mile Panie, mówcie ludziom, ze każdy, absolutnie każdy pies wymaga szkolenia i każdy normalny psychicznie pies może szybko nauczyć się jak żyć w świecie człowieka - ale sam się tego nie nauczy!! Znikam na trzy tygodnie; jeśli Kori trafi do Krakowa, to w pierwszej połowie sierpnia za free ma u mnie lekcje z nowymi, oby poważniejszymi opiekunami.
    4 points
  4. Bardzo, bardzo trzymam kciuki, żeby przynajmniej 2 psiaczki, a najlepiej cała trójca do niedzieli znalazła dom. Brzuch mnie boli ze stresu, bo to straszne wziąć 1 malucha, a 2 zostawić :( Nie musi to być Andrucik, może przyjechać Pączuś, albo Mazurek... Niech ewu decyduje który, ja jestem podłamana , urlop mam dopiero od 29 lipca, na chwilę obecną naprawdę nie jestem w stanie ogarnąć trójki szczylków ; ( W ostatecznej, ostateczności gdyby jeden znalazł dom...to niech przyjadą dwa...
    3 points
  5. Ojej, poczytałam co się zadziało przez ostatnie dni. I tak sobie myślę, że ciągle drepczemy w miejscu. Od początku była mowa o badaniach i farmakoterapii, o uśpieniu, o odpowiednim podejściu do psa i szkolenia itd. Wnioski, które się pojawiają są ciągle te same i nic z nich nie wynika, a pies coraz więcej ludzi ma na sumieniu, "doskonali się w sztuce". Sama chyba proponowałam dr Iracką - nie od parady Ją proponowałam, bo to nie jest JAKIŚ tam zwykły weterynarz, ale i behawiorysta zoopsycholog z ogromnym doświadczeniem w pracy z agresorami i lękliwcami oraz doborem leczenia i pracy. Nie daje zaleceń w ciemno, a niestety większość weterynarzy nie ma pojęcia o doborze odpowiednich leków. Później, jakby dr Iracka dobrałaby leki oczywiście można kupować w każdej lecznicy. Na początku jednak warto byłoby skorzystać z pomocy zaufanej osoby, a nie w ciemno iść do pierwszego lepszego lek. wet. i liczyć na to, że wie, co robi - stąd padło nazwisko Osoby, która w Polsce jest fachowcem. Nie wiem czy ostatecznie opiekunowie psiaka zdecydują się na ten krok, jeżeli badania nic nie wykażą, ale tak wyjaśniam, co miałam na myśli. Jagusko, doceniam Twoją opiekę nad Mimi, ale nie rób z niej agresorki proszę, bo aż mnie boli serce ;-). Problem Mimi leży zupełnie, gdzie indziej niż u Toffika, jest "trudnym" psem, ale na innych płaszczyznach, a przede wszystkim nie zagraża człowiekowi. Nie dziwię się, że wywiązała się taka dyskusja wokół psa, który atakuje "na serio": ja mam mieszane uczucia co do pomocy takiemu psu, ale cieszę się że dostał szansę i tak... mam tylko nadzieję, że Toffik ją wykorzysta i uda się coś uzyskać w Artemidzie. Czekam na wieści. Jaki plan jest na niego teraz? Czy będzie miał badania?
    2 points
  6. Morelka ma dom!!! Sunia zamieszka w Zielonej Górze. Hania napisze więcej, ponieważ była na wizycie u państwa.
    2 points
  7. Misio czuje się zdecydowanie lepiej :) Zwiedził pokoje na piętrze, śniadanie jadł z apetytem. Nie buntował się przy zakładaniu kagańca (nie marszczył noska, nie straszył ząbkami), na rękach spokojny. Spacerek poza terenem. Kica / stawia kroki pewniej... zdecydowanie lepsza postawa - prostuje tył. Była kupka i duże siusiu. Na smyczy przestaje panikować - zaczyna reagować na delikatne pociągnięcia - zmianę kierunku. Dziś po raz pierwszy przez cały spacer szedł dokładnie tam gdzie chciałam. Wodę pije tylko na podwórku z dużych psich misek. Jutro zawiozę mocz do badania (kontrolnie)
    2 points
  8. Wyjątkowo nieodpowiedzialne zachowanie. Może pani Ola jest jednak zbyt młoda na posiadanie psa. Tylko szkoda, że Kori musiał być królikiem doświadczalnym... Jeśli faktycznie problem przerósł właścicielkę, na szkolenie nie było finansów, a do tego brak czasu (bo praca) to należało samodzielnie poszukać pieskowi nowego domu albo zapewnić miejsce w hoteliku. Nie piszę tego z kapelusza. Przy adopcji (ze schroniska, a nie z dt!) mojego psa, dokładnie określiłam gdzie pies mógłby trafić w razie nieprzewidzianych okoliczności, które uniemożliwiłyby jego pobyt u mnie. A okoliczności było już jakiś milion, ale jak dotąd żaden nie był dla mnie wystarczający aby oddać gdziekolwiek psa. A problem Koriego był do naprostowania, byłoby bajką gdyby schroniskowe psy miały tylko takie "delikatne" kłopoty. Ogromnie mi żal, że nie mogę robić za tymczas, ale właśnie mój adopciak jest skrajnie agresywny i musi być sam. O kosztach jaki generuje (tak tak, szkolenia, behawioryści itp itd plus leki) nie wspomnę. Ale nie można decydować się na psa nie biorąc pod uwagę kosztów. Jak pisała Sowa - pies to nie zabawka.
    1 point
  9. Popieram! Szanowna Pani Olu, zachowuje się Pani jak małe dziecko, a ostatni wpis dobitnie o tym świadczy. Obrażona na cały świat za krytykę, która - powiedzmy to sobie szczerze - słusznie się Pani należy. Wykazała się Pani całkowitym brakiem odpowiedzialności i podziwu godną nonszalancją. Tydzień temu "Mama go nie odda", a teraz: "Proszę go zabrać, i to w określonym dniu, bo inny dzień nam nie pasuje". Już sam ten warunek dużo mówi. Po prostu nie mam słów! Ludzie, którzy tutaj są, robią to nie dla rozrywki, tylko po to, żeby pomagać pokrzywdzonym przez los i człowieka zwierzętom. Nie ma Pani pojęcia- zresztą, przecież to Panią nie interesuje, bo ma Pani nasze zdanie gdzieś, jak była Pani uprzejma napisać - ile potrzeba nerwów, zdrowia, czasu, zaangażowania, maili, telefonów i pieniędzy, żeby uratować JEDNEGO PSA. A są ich tysiące. Tylko że dzieci o tym nie myślą. Bo i po co? Pozbywają się kłopotu i jadą na wakacje. Do następnej adopcji polecam Tamagochi albo po prostu zakup Ferbiego - też mięciutki, coś tam gada i nie sprawia problemów. Albo bajkę Disneya. Każdy, kto miał psa z adopcji, wie, ile czasami trzeba włożyć pracy w "dogadanie się" i jaka to jest satysfakcja, kiedy się uda. Ale to wiedzą odpowiedzialni ludzie, do których Pani się nie zalicza. Chciałabym jeszcze Pani powiedzieć, ze dwa miesiące trzymaliśmy miejsce w hotelu dla Koriego, gdyby coś poszło nie tak, ale zapewniała Pani, ze będziecie pracować z pieskiem, więc to miejsce zajął już inny pies. Po co była ta heca z behawiorystą? Kosztowało to ponad 200 PLN. Hotel będzie kosztował ok. 450 PLN PLN miesięcznie. Pokryje Pani te koszty? Skoro tak Pani to przeżyła, to spodziewam się, ze nie zostawi Pani ukochanego pieska bez dachu nad głową i bez grosza. WSTYD!
    1 point
  10. matko jedyno...poprostu serca nasze pekaja ... co robic co robic dla tego czarnunia starunia juz tam w tym ,,domu,, zycie hiema przecie ..... sciskam stokrosci za cud jakis .. Tysiu i za Twojego dudunia sciskuniam tulinkam
    1 point
  11. Na poprawę humoru pokażę Wam Maszeńkę. Sunię, którą poprzedni właściciele wyrzucili na ulicę, bo mieszkanie w bloku okazało się za małe dla futrzastego przyjaciela... Nie przejęli się, że sunia przez parę tygodni mieszka na ulicy, nie myśleli czy ma co jeść, czy ma gdzie spać... Na szczęście Maszeńka szybko (krótko po trafieniu do DT) zawładnęła sercami wspaniałej Rodziny, która nie wyobraża sobie teraz życia bez Maszy :) A Masza? Sami zobaczcie: PS: Przyznać się - kto na zdjęciach dojrzał koleżankę Maszy? ;)
    1 point
  12. Chyba szkoda strzępić języka :( Na koniec napiszę jedynie, że jako właściciel nie opłacałabym w hotelu czyichś złośliwości (miałabym je w nosie), a jedynie psa, za którego wzięłam odpowiedzialność i obiecałam mu dać dom na zawsze, a jednak mnie to przerosło, że pies jest psem a nie robotem (bo tak! zachowanie z hotelu może różnić się diametralnie od tego w domu i czas uporać się z mitem, że adopcyjne psy są wdzięczne i z wdzięczności nie sprawiają kłopotów), czyli zapewniłabym psu BYT, przecież to był członek rodziny... Rozumiem jednak, że ludzie mają różne podejście. W tym wszystkim szkoda najbardziej Korusia :( kiyoshi, oby udało Ci się znaleźć właściwe miejsce psiakowi.
    1 point
  13. Pani Olu, zanim adoptowała Pani psa dokładnie przedyskutowałyśmy temat wynajmowanego mieszkania! Pytałam o to i wyraźnie Pani powiedziała, że będzie aneks do umowy ze zgoda na posiadanie przez Was psa. Że zdajecie sobie sprawe że pies może cos zniszczyć i w razie czego odkupicie/pokryjecie koszty. Nie rozumiem więc jakim prawem włascicielka dała Wam takie ultimatum??? na podstawie czego? łamiąc umowe którą spisaliście? to chyba troche śmieszne. Zniszczony nóż to faktycznie potworność...może raczej szczyt głupoty, gdy po spotkaniu z behawiorystką i prośbach o uprzątniecie wszystkich rzeczy z blatu, zostawia Pani na nim NOŻE! Nigdzie nie opisywałam Pani prywatnego życia, a jedynie życie PSA w nowym domu. Nigdzie nie ma podanego Pani nazwiska, adresu, numeru telefonu....ani Pani wizerunku, więc jakie to upublicznianie? sa tu osoby które wyłożyły duużo własnych pieniązków by uratować tego psa z Radys i mają prawo wiedzieć jak zyje. Prosze zajrzeć na inne moje watki psów z Radys, wszędzie opisuje ich zycie w Domu Stałym,
    1 point
  14. do pani Aleksandry jeszcze; jak dobrze jak cudnie ze nie trafila w pani rece moja ukochana lalunia lobuz nad lobuzy skakajaca prawie rok na ciezarowki ..na samochody jadace ... na sciany kupenka dzien i noc na stolach , na blacie kuchennym , na kuchence ... na ktora sie dostawala w mgnieniu oka ... w sekunde skok wieluski musialam wszytko owijac chcac gdzies wyjsc owijac i oklejac spacereczkow na dobe bylo ok 12 , do 15 .... potem skoki nocne na zyrandole pilnowallam uczylam dzien i noc czasem nawet nie bylo czasu na kapiele czy sprzatanie czy gotowanie boc najwaniejsze bylo aby sie nauczyla spokojnosc zycia aby sie nie zabila w domku wlasnem moja najcudowniejsza na Ziemi wszytko zdemolowane przy domownikach jeszcze bardziej trawlo i trwalo ...b dlugo strach pomyslec co by sie dzialo z takim wielkim radosnym szalenstwem w pani domu .................
    1 point
  15. Chciałam skomentować, ale dam sobie spokój.............. Iza trzymaj się, mam nadzieję, że Kori znajdzie szybciutko super dom, gdzie nie potraktują go, jak wybrakowany przedmiot.
    1 point
  16. . pani Olu hanba hanba i stokroc hanba dla Pani , dla narzeczonego hanba ktora powinna sie wam odbic na wieki czytam i nie wierze ....nie podlosci ludziska nie ma zadnych granic i coraz gorzej i gorzej wszytkie nasze wspolne ratowanie czasem traci sens i nie dodaje nam sil , jeno zabiera nam zycie ktorym sie dzielimy dzien i noc szukajac najlepszego wyjscia z koszmaru - dla wielu wielu istot ktorym przychylamy nieba -aby tylko poczuly milosc , poczuly sie bezpieczne kochane napisze raz jeszcze Hanba wielka dla Was p Olu
    1 point
  17. No proszę, tak myślałam że pierwsza Morelka znajdzie dom :) MOCNO SIĘ CIESZĘ! Masz rękę do adopcji.
    1 point
  18. Masz rację...mały nie ma złych wspomnień związanych z człowiekiem, opiekun na swój sposób zajmował się nim a piesek wiernie mu towarzyszył
    1 point
  19. Przydreptał pod fotel i tak prosił, łapką zaczepiał że wzięłam na kolana ,) Ani mruknął...ułożył się łepek do głaskania nadstawiał :D A taki był groźny...niedotykalski warkot hihihi ,)
    1 point
  20. Chyba się podzieliliście psami :) Każde z Was ma swoje dziecko? :D
    1 point
  21. Na konto Aldrumki przelałam przed chwilą 258,50 czyli połowę dochodu z bazarku Lotto z łyżeczkami, winem i kapustą :) Proszę o potwierdzenie TUTAJ
    1 point
  22. Zrobię co w ludzkiej mocy. Dzisiaj dostałam wiadomość , że Kremówka i Mufinka po badaniu kupek , nie stwierdzono kokcydii.
    1 point
  23. Blusia ma bardzo dobre wyniki. Usunięcie listwy mlecznej więc raczej przesądzone. Oby dobrze zniosła operację i szybko wydobrzała. Jej pani nie wyobraża sobie, że mogłoby być inaczej. Ja też.
    1 point
  24. Zakapior :) Mam nadzieję, że wszelkie zapędy uda się pokonać. Dziękuję, że zajrzałaś :) Wrażliwe psy mają bardziej przechlapane: bez pancerza ochronnego łatwiej je zepsuć. Są psy, które nic nie rusza, a są takie, które biorą wszystko do siebie. Tutaj niestety mamy do czynienia z ym drugim. Najpierw oczko w głowie, potem - wraz z postępującą chorobą właścicielki, przewidywalność zaczęła ustępować złemu traktowaniu i wybuchowości... do tego przykucie do łańcucha, mimo że to pies żywiołowy, ciekawy świata... Frustracja i zaburzenie poczucie bezpieczeństwa zrobiły z psinki "agresora". Ze zmianą imienia wtrzymywałam się parę dni, bo chciałam bardziej poznać Aleksa. Dzisiaj podjęłam tę decyzję. Od dzisiaj mamy ORIONA, Oriego, Orusia, Oreo (to ostatnie bardziej do ogłoszeń). "Orion (gr. Ὠρίων Ōríōn, łac. Orion) – w mitologii greckiej piękny, dzielny myśliwy beocki o wielkiej sile, olbrzym o niezwykłej urodzie" Hmmm... uważa się za boga i to dzielnego i pięknego :) Hehehe. Myślałam jeszcze o innych imionach, ale ostatecznie wygrał Orion. Dziękuję Poker. Co prawda tomaszowscy wolontariusze się oburzają na imię, mówią że bardziej pasuje Ciapek, ale żaden ciapa z tego psa.
    1 point
  25. Mikrusy :) Miso z Agusią (psią terapeutką)
    1 point
  26. 1 point
  27. Oj Radek, musisz być sprawiedliwy. To oczywiste, że kochasz Gajkę, ale Igusia powinieneś traktować tak samo, tym bardziej, że to dziecko jest : )
    1 point
  28. Wczoraj, po południu też zrobiłam OLX. Po kilku godzinach dopiero było aktywne. Potem edytowałam, by zrobić małą poprawkę i dopiero dziś nad ranem sprawdzili ! Marcysia i Majka na Kraków: https://www.olx.pl/oferta/marcysia-i-majka-dwa-szczeniaczki-szukaja-nowych-domow-CID103-IDAEUml.html i woj. śląskie: http://www.wujekfranek.pl/0,0,0,0,0,0,0,0,187291,0,0,0,podglad,ogloszenia.html Gdy będą nowe zdjęcia, podmienię.
    1 point
  29. Przyszła środa, czas leci. Tylko domu na Twoją miarę jak nie było tak nie ma.
    1 point
  30. Niezmiennie zdrówka Ci życzymy Blondynku. Trochę wody z nieba nam spadło, ale powoli słoneczko przedziera się przez chmury. Trzymaj fason i drepcz dzielnie, jak dotąd.
    1 point
  31. Cudowne takie wedrowanko wspolne ze skarbenkami pozdrawiam raduje z Wami wujenku Gajunia juz kocha braciszka Igunio ciudny i malenki narazie a urosnie wielkuski skarbuniek
    1 point
  32. Poszedł grosik na zrzutkę. Mam prośbę o wklejenie linku do zrzutki od czasu do czasu, żeby mi nie umknęło:)
    1 point
  33. u nas zimny wiatr wieje cały dzień, suszy to, co nie zostało zmoczone obiecanym deszczem ;) ale susza i zimno to na szczęście zmartwienia nasze są, Peliś radosny, spokojny i szczęśliwy :)
    1 point
  34. oj, słodkie :) mam rocznego rudzielca z takimi uszkami - bardzo się to wszystkim podoba :) niestety na adopcję się to nie przekłada, ale szczeniaczki szybko domki znajdą
    1 point
  35. A ja nie moge się nacieszyć że taka "przylepa" mi się trafiła. :-D
    1 point
  36. Warszawa: Kika - jasna https://www.olx.pl/oferta/to-jeszcze-szczeniak-sunia-szuka-domku-CID103-IDAE4mC.html Czekoladka - ciemna https://www.olx.pl/oferta/czekoladka-czeka-na-dom-CID103-IDAE5XS.html Opole Milka - jasna https://www.olx.pl/oferta/milka-psie-szczenie-CID103-IDAEyb0.html Trufelka - ciemna https://www.olx.pl/oferta/trufelka-to-jeszcze-dzieciak-CID103-IDAEA5o.html
    1 point
  37. Wieczorny spacer..., wyszliśmy za teren posesji. Była kupka, siusiu. Dwa razy pił wodę z psich misek ustawionych na podwórku. Po powrocie dokładnie umył podwozie. Pomału dotrzemy się
    1 point
  38. Do dobrego szybko przyzwyczajają się ,) Legowisko duże z grubą poduchą z łagodnym zejściem i z wysokim obramowaniem w połowie...daje poczucie bezpieczeństwa
    1 point
  39. 1 point
  40. w taki upał tylko domowe pieszczoty :) Maks na brak miłości narzekać nie może :) Milusiek zresztą też :) choć zapytany, może by narzekał - spragniony czułości miziaczek nigdy nie ma dość przytulania, głaskania.... łakomczuszek dostał dzisiaj NexGard Spectra - w przeciwieństwie do swojego ogromnego, czarnego kolegi zamojszczaka exCzarusia czyli Maksa - połknął sporą, mięsną tabletę chyba nawet nie rozgryzając ;)
    1 point
  41. Tak myślę, że może to są dzieci, którym się psa chciało, ale minęło, a że rodzice z psem gonią to już go na spacer wezmą i tyle... Ja np.w mojej córce nie widzę pasji do psów, owszem chcieć to by chciała, ale potem to wiadomo...Dlatego pies jest "rodzinny" czyli "mój" ;) Ja pamiętam, że z moim Spajkim jako dziecko miałam rewelacyjny kontakt, ale to był fantastyczny pies, mój ukochany.Tylko, że ja dziwna jestem bo często wolę towarzystwo psa niż ludzi ;)
    1 point
  42. Dzień dobry! Właśnie się obudziłem. Wszystkim kochanym Opiekunom i Przyjaciołom życzę miłej niedzieli!
    1 point
×
×
  • Create New...