Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/27/19 in Posts
-
Przed chwilką dłuuugo rozmawiałam z p. Anią i muszę przyznać, że parę razy pociekły mi łzy - ze wzruszenia, ze szczęścia. Usłyszałam wiele pięknych i ciepłych słów o Spince, jaka jest wspaniała, mądra, jak bardzo szybko wszystkiego się uczy, jak bardzo do nich pasuje i ze to chyba jednak przeznaczenie, ze sunia miała trafić właśnie do nich do Legnicy. Wiecie, jak bardzo przeżyłam całą tą historię ze Spinką, przeżywałam też te wszystkie przeprowadzki, kłopoty, a teraz myślę, ze tak chyba miało być, bo inaczej sunia nie trafiłaby do tej rodziny. Przede wszystkim Spinkę zaakceptowały koty, dzisiaj żyją już sobie jakby znały się od dawna. Kolejna niespodzianka - sunia zachowuje czystość, ani razu nie załatwiła się w mieszkaniu, chociaż uprzedzałam, że może nie być tak optymistycznie. Obie córki są bardzo zaangażowane w opiekę, chodzą na długie (na razie wspólne z rodzicami) spacery i są też bardzo zadowolone:) A Spinka? Sunia jest radosna, wszystkim rozdaje buziaki i mam nadzieję, że nie pamięta tych wszystkich przeprowadzek, wyjazdów, bo od ludzi tutaj doznała tylko dobra i ciepła. Wczoraj była na wspólnych zakupach na ryneczku, wpadły też na kawę do mamy p. Ani - wszędzie zachowywała się bez zastrzeżeń - przy okazji nauczyła się, że jazda windą to nic strasznego;). Omówiłyśmy też sprawy zdrowotne - podawanie leku i datę szczepienia (wirusówki). Myślę, że to TEN dom i jestem bardzo szczęśliwa:) Mam obiecane zdjęcia:)5 points
-
3 points
-
To mamy podwójny sukces :) Spineczka zyskała swoją Rodzinę, a zamojskie bezdomniaki DT :)3 points
-
2 points
-
Wygląda na to ,że dla niektórych ludzi -Tak! może streszczę przebieg wizyty.. Trochę pobłądziliśmy, ponieważ okazało się że ta ulica, to prawie? chyba koniec? Leśnicy, kolega ,który mieszkał kiedyś tam , twierdzi że były tam kiedyś łąki, i sam las-park? jeśli chodzi o tereny spacerowe to pięknie, naprawdę mi się podobało, musiałam zadzwonić do pana, żeby poprosić o pomoc i wykazać się punktualnością ;) po Dzień dobrry! było zaraz... proszę nic ,jej nie dawać do jedzenia! nie skomentowałam, tego , poprosiłam o spacer i obejrzeniu książeczki Milki czy są kolejne badania na Lamblie, komplet szczepień Mileczka już miała zrobione/ prosiłam wcześniej o przygotowanie/ w czasie spacerku starałam się robić suni zdjęcia, ponieważ telefon mam taki ... średni a do tego ,słoneczko paliło okrutnie ,pomimo godź 20 ,strzelałam fotę za fotą, pan w którymś momencie zapytał.. Dlaczego robi pani tyle zdjęć? czy chcecie zabrać psa? byłam tak zaskoczona, ponieważ wypowiedział to takim tonem, jakby w to wierzył naprawdę! .... co to jest za pomysł? absolutnie NIE! wszystkie cioteczki, które ratowały sunię ,pomagały jej od wyjścia ze schroniska, chciały by zobaczyć co u suni, jak wygląda , po prostu cieszyć się jej szczęściem! odpowiedziałam, pomyślałam ,że może tutaj jest problem? nie wiem? / chociaż wcześniej już to panu tłumaczyłam/ jakby po chwili zaczął już sam opowiadać ... jaka Milka jest wyjątkowa, jak akceptuje wszystkie zwierzęta, koty, kury, jak pojadą do rodziców żony, to wszyscy się zachwycają ,jaka jest mądra, że jednak nie korzystali ze szkolenia, ponieważ sami sobie dają radę! / faktycznie Milusia ,wykonywała każdą komendę, jaką usłyszała, siad ,leżeć, do mnie / po skończonej wizycie pan podał mi rękę i usłyszałam .... no to, powodzenia w ratowaniu innych piesków.... Wygląda ,że sunia jest wpatrzona w swojego pana.2 points
-
Cóż - pomyłka miała swój cel. Powodzenia szczęściaro! Nie na próżno było całe to zamieszanie - Twój psi anioł zadbał o zmianę losu. Niechaj dalej Cię nie opuszcza.2 points
-
No i pojechała moja kochana schroniskowa pomyłka do DS w Legnicy, mam nadzieję, że już na zawsze:). Sunia nie zdołała zabrać się ze schroniska tym transportem do Nowej Soli, ale jednak było jej "pisane" zamieszkać na stałe właśnie w tamtych stronach;) Pani Ania przyjechała do Mysłowic po 11, w nowym domu sunia była po 14.00. Rozmawiałyśmy króciutko, bo była akurat z sunią na spacerze - powiedziała, ze Spinka zachowuje się tak, jakby była z nimi od dawna:) Jest bardzo grzeczna, wciąż chce się miziać; zobaczymy, co będzie dalej, ale jestem dobrej myśli. Z kotami nie ma żadnych problemów - obserwują Spinkę z pewnej odległości, a jak sunia próbuje podejsc zbyt blisko to fuczą, czyli nie jest, źle, może szybko ustawią sobie wzajemne relacje.2 points
-
Witaj Haem, podzielę się z Tobą moimi obserwacjami. Jak; pewnie czytałaś moja adoptowana suczka nie piła wody. Trwało to około 2-3 tygodnie, aż któregoś pięknego wieczoru, suczka po prostu wstała z legowiska i poszła chłeptać wodę z miski :) od tego dnia problemów z piciem już nie było. Wydaje mi się, że była to mieszanka róznych czynników, ale głównie stresu z powodu nowego, miejsca, ludzi, otoczenia i wszystkiego wookół. Zgaduję że w kwestii jedzenia u Twojego psa może byc podobnie. Najlepszym rozwiązaniem(wg.mnie) jest bardzo powolne pzyzwyczajanie psa do wszystkiego w domu. My zostawiliśmy naszej suczce całkowicie wolną rękę jeśli chodzi i naukę, oswajanie się, poznawanie świata itp. Znawcy radzą żeby tydzien, dwa,trzy (zwłaszcza u wycofanych psów) pozostawic je w całkowitym spokoju -pies będzie leżał nic nie robił, obserwował, uczył się, zdobywał nowe doswiadczenia, poznawał nowe zapachy, nowe dźwięki. Wszystko dla niego będzie nowe... Raz na jakiś czas podejśc spokojnie do psa, pogłaskac, mówic spokojnie do niego itp a potem zostawić go w spokoju np. usiąśc w tym samy pokoju, czytać gazetę, coś robic nie patrzc na psa, tak by z jednej strony pies nas widział, patrzył co robimy, a z drugiej strony był pozostawiony w spokoju. My na początku mocno ograniczyliśmy np. intensywnośc odglosów domowych (radio, tv, głośne rozmowy) bo pies się ich bał. Siedziałem z psem w pokoju i ogladałem tw z mocno przciszonym głosem. Suczka leżała, patrzyła na mnie, słuchała i się przyzwyczajała. Podam Ci inne moje przykłady co ile zajęło u nas: moja suczka zaczęła wychodzić ze swojego legowiska na spacery po domu dopiero po miesiącu (wczesniej zaraz po powrocie do domu właziła na legowisko i leżała, czasem poszła gdzieś za mna po domu ale szybko wracała do siebie). Merdać na mój widok po roku, na widok domowników zaczęła po około 1,5 roku. Ciszyć sie z wychodzenia na spacer po około 1/2 roku. Okazywać swoje psie radości po około roku. Naprawdę robiliśmy dużo i baaardzo powoli żeby jej nie tlamsić, nie stresować. Pies jest zwierzęciem stadnym, więc ona na pewno za jakiś czas wybierze sobei jednego domownika i to będzie jej opiekun i na pewno za - miesiąc, dwa pół roku zacznie się robić psem domowym. Pomimo że moja jest z nami już prawie 3 lata to z niektórych rzeczy na pewno jej nei wyleczę (np boi się burzy, huków, głośnych dźwięków, ryków silnika itp.) boi sie dalej obcych ludzi, ale już nie jest to taka panika jak na początku - nie obchodzi każdej spotkanej na ulicy osoby 3 metrowym łukiem... Teraz przechodzi obok takiej osobę spokojnie, podejśc nie podejdzie ale już nie ucieka. Jesli masz jakie pytanie to napisz, co Cie inetersuje, postaram się jakoś pomoc, powiedzieć co u nas działało a co nie, bo bardzo dużo poświęcilismy czasu i środków żeby nasza suczka przypominała domowego psiaka... Myślę że po prawie 3 latach u nas jest (z jej obecnego zachowania,luzu, radości) tak na 70-80% domowym psem i wiem też, że nigdy nie będzie takim w 100% domowym psiakiem jak ten który wychowywał się u Ciebie od szczeniaka i ufa Tobie i calemu świata, bo nigdy nikt go nie skrzywdził... Pomimo tomoja suczka jest i zawsze będzie pelnoprawnym członkiem naszej rodziny i wszyscy ją kochają jakby była z nami od szczeniaczka... Jeśli chodzi o drapanie się po pyszczku, to mogą byc różne przyczyny np: stres, reakcja alergiczna ( nowa karma lub jakiś jej składnik, pyłki, alergeny w domu jak kurz czy roztocza - pamiętaj że schroniskowy pies który żyl w boksie miał zupełeni inne środowisko i z innym rzeczami styczność), choroby skóry i wiele innych, nawet chęć zwrócenia na siebe Twojej uwagi. Zaobserwuj czy: ma jakieś zmiany na skórze w okolicy pyska,zaczerwienienie, kiedy się drapie a kiedy nie, jaka jest intensywność drapania. Jeśli wykluczysz choroby (weterynarz) pozostaje obserwacja i eksperymenty z karmą, róznymi dodatkami (uczulac może np. jeden rodzaj mięsa albo jakiś składnik w karmie...). Pamiętaj żeby przetestować karme to powinnaś jej używać okolo miesiąc/dwa bo wtedy dopeiro widać efekty (no chybą ze pies ma również biegunki itp.). Jeśli zmieniasz karmę to zmieniaj ją też stopniowo tzn. do starej karmy zaczynasz po troszke dosypywać nową, zwiększając udział stara/nowa aż po kilku dniach/tygodniu/2 tygodniach przejdziesz całkowicie na nową karmę.1 point
-
Zabieg będzie kosztować ok. 1000 zł, bo Trevor jest duży. W niedzielę miałam się zająć nowym bazarkiem na ten cel, ale jeśli w niedzielę jadę do Trevora, muszę to zmieścić w sobotę :) Państwo deklarują, że też się dorzucą ile będą mogli. Jeśli po tygodniu obserwacji Trevora okaże się, że zabieg powinien się odbyć jak najwcześniej, nie chcę go odsuwać z powodu braku funduszy. Lecznica da fakturę z odroczonym terminem płatności, czyli mam ok. 3 tygodni. Ok. 200 zł zostało ze zbiórki fundacyjnej na kastrację i wycięcie brodawki (wczoraj Agnieszka dostała wyniki histopatalogiczne - niezłośliwy włókniak nie dający przerzutów - hurra :))))1 point
-
Dzięki raz jeszcze wszystkim Wam za obecność i rady. :)) Są bezcenne. Sytuacja jest dynamiczna. Państwo chyba myślą i myślą, i boją się, że Trevor do nich nie trafi, bo w niedzielę chcą przyjechać do hotelu raz jeszcze - tym razem wszyscy sześcioro. Chcą go wszyscy poznać i dać się poznać Trevorowi. Proponowałam wcześniej im Szantę jako młodszą i pełną energii i chętną do zabawy, ale chyba nie tego państwo oczekują. Trevor właśnie ujął ich właśnie tym, że jest spokojny i zrównoważony. Coraz bardziej dają do zrozumienia, że żadne dolegliwości Trevora nie są dla nich straszne. Proszą, żebym wtedy też przyjechała do hotelu, żeby ich poznać. Więc jakoś poukładam ten dzień tak, żeby pojechać.1 point
-
1 point
-
1 point
-
To dzięki determinacji Toli i TZ,Spinka opuściła schron.Tak sobie myślę,że dzięki tym ludziom mnóstwo psiaków otrzymało pomoc i opuściło ten przybytek. Ogromnie cieszę się,że Spinka zamieszkała na zachodzie polski,geometrycznym środku europy ale widocznie tak miało być.Niekiedy od przeznaczenia nie da się uciec. Bądź szczęśliwa cudna Spineczko.1 point
-
No i jest ta przysłowiowa "kropka nad i". Teraz, po tych informacjach, też już jestem spokojna o Spinkę i mam nadzieję, ze ta miłość do niej nigdy nie zgaśnie. Spinki nie da się nie kochać...1 point
-
anico, ja się wcale nie dziwię Panu, mimo że mogę się teraz narazić co niektórym tym, co napiszę. Po 1 - nie życzę sobie, aby ktoś na spacerze skarmiał mojego psa bez mojej zgody. Oczywiście, co innego gdy jest to forma treningu i pies podejmuje smaczka za moją aprobatą... czyli po mojej komendzie. Mój psiak może dostać od kogoś smakołyk, ba! nawet wykona przy tym sztuczkę ;) ale chcę mieć wpływ na to od kogo i kiedy dostaje. Dzieje się to dlatego, że a/ u nas jest bardzo dużo trucicieli i tylko dzięki temu, że mój psiak wie, że bez mojej zgody nie może jeść niczego to żyje... nieraz na podwórku znajdywałam trutki! kiedyś ktoś próbował mi psa podprowadzić: otworzył furtkę i widziałam jak pokazywał psu smaczne kąski... byłam na drugim końcu ogrodu! pies dzięki treningom pokapował się, popatrzył na gościa i przyszedł do mnie.... teraz furtka i brama zamknięte są zawsze na klucz i kłódkę; b/jest strasznym łakomczuchem i ma problemy z tuszą, c/ ma wrażliwy żołądek. Miłka z tego co pamiętam, też ma wrażliwy układ pokarmowy, więc nadmiar smakołyków niewskazana. Zwłaszcza, jeżeli jest psicą wskakującą w ramiona każdej osoby i Państwo pracują nad ignorowaniem obcych na spacerze. Po 2 - ciągle w mediach słyszy się o nadużyciach w organizacjach. Jak są zabierane czasem bezpodstawnie psy. Pan naprawdę może się naczytać i bać... ja sama czasem aż się boję ;) Toteż nie dziwię się, że człowiek niesiedzący w adopcjach stroni od pokazywania psa, nie umie zrozumieć drugiej strony, bo nie zna dobrych praktyk organizacji... Ten strach przed zabraniem Miłki wyjaśnia dlaczego Pan nie chce utrzymywać kontaktu... wiem, baaaaardzo przykre: ale niektórzy ludzie się boją. Może to spotkanie, kiedy mogliście zbudować zaufanie pomogło przełamać lody? Ja wyadoptowałam na siebie SPORO psów. I tak, wśród nich byli nieliczni, ktorzy niechętnie zdają relacje. Ale wiem, że psiaki są szczęśliwe, bo mam swoich znajomych, którzy czasem tam zachodzą albo mieszkają w pobliżu. Mimo wszystko bardzo cieszę się, że Miłka jest kochana: bo to wnioskuję na podstawie Twoich postów.1 point
-
Bo to jest Wielka miłość! z oby dwóch stron :) mnie Kraksa zauroczyła swoją niespotykaną osobowością, to naprawdę wyjątkowa sunia :) Wszyscy trzymamy, musi wygrać! widać wolę życia :) Ja .... żeby już tego nie roztrząsać, na pewno wyniosłam taką naukę ,że jednak w umowie adopcyjnej ,zastrzegę kontakt i to z wyszczególnieniem, smsów, mmsów, rozmów ,wizyt zapowiedzianych i niezapowiedzianych.1 point
-
Dzieciaki urocze i na pewno mają dobre chęci, ale taki pies faktycznie potrzebuje specjalnych warunków, dom z grupą dzieci to raczej nie dla niego. Tym bardziej, że z takimi schorzeniami on wymaga sporo poświęconego czasu, a przy dzieciach może z tym być ciężko. I myślę, ze one też oczekują czegoś innego, a on nie pobiega, nie poszaleje, niestety. Może się szybko okazać, ze początkowa euforia wygaśnie i Trevor wróci do hotelu. W takim przypadku nie ma co owijać w bawełnę, to dla jego dobra. Przy sterydach tak jest, niestety. Pomagają, ale cudu nie zrobią.1 point
-
Czwórka dzieci w przedziale wiekowym od 4 do 12 lat i starszy pies ze zmianami w kręgosłupie, problemem z łapą? Jak dla mnie zupełnie odpada. U Trevora z wiekiem nie będzie poprawy, może być konieczna kolejna operacja. Pies z takimi schorzeniami nie może się nadwyrężać ruchowo, pokonywać schodów, skakać... Wymaga specjalnego traktowania i opieki. Jak adopcja to na dobre i złe.1 point
-
Kapsel przypomina mi "Lidkowego" i "naszego" Nemo. Też duży (waga ponad 30 kg). Czekał dość długo na dom, w jego sprawie było tylko kilka telefonów z propozycjami zamieszkania w budzie. A Nemo to pies kanapowo - łóżkowy, łagodny, towarzyski, wpatrzony w człowieka, potrzebujący kontaktu i "rozmowy". Nemo bardzo lubi pogadać z opiekunem, opowiada, odpowiada, doradza... ;-)) Przy tym to pies średnio aktywny, nie lubiący samotności i nudy. Ostatecznie trafił świetnie. Mieszka w Krakowie, w bloku, ale terenów spacerowych mu nie brakuje, ma koleżankę. Najważniejsze jest to, że trafił do super rodziny, która bardzo go kocha. Z adopcją dużych psów jest trudniej, ale Kapselek ma dużo uroku i to jest jego atut. Jeszcze pokażę Wam Nemo przed fryzjerem i po...1 point
-
Pani Justyna bardzo chwali Spinkę, ze to taka grzeczna sunia; cieszy się, ze tak szybko znalazła dom, bo tych zmian i przenosin sunia miała zdecydowanie za duzo. Bardzo chętnie przyjmie kolejnego zamojskiego bezdomniaka, jesteśmy obie w kontakcie:)1 point
-
Ja się nie znam więc udziału w dyskusji nad psimi zachowaniami nie będę brała, bo nic ciekawego nie wniosę. Z pewnością mam inne pojmowanie zwierząt i natury, więc nie mnie decydować o czymkolwiek czy radzić. Tylko nie róbcie z Mimi agresorki, ona ma tylko strach wkodowany w naturę i nigdy nie będzie psiakiem którym można się chwalić koleżankom, to potencjalny dom Mimisi musi zrozumieć i uszanować. Żadnemu z moich zwierzaków nie łamałam kręgosłupa i robić tego nie zamierzam. U mnie wszystkie zwierzęta są członkami rodziny i są na równych prawach, żadne nie jest moją własnością czy na gorszej pozycji. Tak jest u mnie, w domu tymczasowym, dom stały musi sobie sam wypracować relacje z psem. A wszystko zależy od tego czy chcą by pies był z nimi, czy po prostu chcą "mieć" psa. O tym decyduje Tysia i koniec kropka. Pokerku, nawiązując do tego wielkomiejskiego życia, to przecież państwo mieszkają we Wrocławiu, to jest chyba wielkie miasto, chyba że się mylę ;), no i ten skrawek skrawek to dla Mimi troszkę przymało i jeżeli na skrawku ma się skończyć to i Mimisiowe szczęście też się skończy. Oczywiście psa można wszystkiego nauczyć, zakazać, nakazać, próbować nawet nauczyć jeść nożem i widelcem, wszystko można. Okiełznać naturę też można, zamknąć w gorsecie zakazów i kar. To tylko zwierzę a człowiek jest panem. Wiem jedno że Tysia na wszystkie strony wszystko sprawdzi zanim Mimisię odda do DS, ufam jej. A teraz a propos tego ogródka przy szeregowcu ;)))))1 point
-
1 point
-
AnaGD :,, Ten uśmiech to na widok gryzaka nie mnie :) Dragon póki co dzielnie znosi kroplówki, 3 razy dziennie co 8 h co najmniej do 7go lipca. A później jeżeli żyły, wątroba i finanse pozwolą będziemy kontynuować kolejne 2-4 tyg.,,1 point
-
1 point
-
Wyjątkowo dziś sprawdzałam termometr. O 14.30 (w pełnym cieniu) było ponad 36 stopni! Jeszcze w tej chwili wystawienie nosa za drzwi to automatyczne uderzenie pałką w głowę.1 point
-
Fajnie :) Pan z OLX czy z poczty pantoflowej ?1 point
-
1 point
-
Nie bywam n a wątku Grzesia, ale myślę o nim bardzo ciepło. Totalny brak czasu nie pozwala robić to, na co mam ochotę.1 point
-
Wczoraj wetka stwierdziła właśnie, że silną wolę życia. Jest lekka poprawa, ale nie należy się jeszcze cieszyć, bo w każdej chwili może nastąpić pogorszenie. Dostaje kroplówka nawadniająca, bo nie chce pić wody, w kroplówce antybiotyk, leki przeciwzapalne i przeciwbólowe. Ma zostać w szpitaliku do piątku.1 point
-
Wow, cudnie :) Trzymam kciuki. Kiedy pan wraca?1 point
-
Mam nadzieję, że po tak krótkim i udanym tymczasowaniu Spinki p. Justyna z chłopakami zgodzą się jeszcze na bycie DT w przyszłości. To bardzo sympatyczni i empatyczni ludzie, starszy syn na bieżąco wysyła zdjecia Coli, jego dziewczyna adoptowała ode mnie szczurka. Cola to prawdziwa piękność. Od początku była bardzo grzecznym, miłym szczeniakiem, to nie dziw, że w dobrych rękach nadal jest kontaktowa i dobrze przyjęła Spinkę.1 point
-
1 point