Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 05/28/19 in Posts

  1. Kochane suczydełka :) Trafiły z piekła do raju. Oby gorset został zaakceptowany i pomógł suni poprawić stan mięśni i dysproporcji ciała.
    3 points
  2. Wszystko w porządku, jak nic złego się nie dzieje to dni mijają tak podobnie do siebie, że za bardzo nie ma o czym pisać - Aruś trzyma forme, już ma dwoch kolegow których nie lubi. Muszę go w końcu "zlapac w obiektyw" jak zaczepia kolegow. :-)
    3 points
  3. Mari, cieszę się bardzo, że poród był bez komplikacji, że wszystkie szczeniaki zdrowe i nic im nie brakuje i że Ty przy tym nie byłaś, więc się nie denerwowałaś :). Teraz niech zdrowo się rozwijają, a Ty się nie obwiniaj, bo to nie Twoja wina. Daj im to, co masz - miłość, poczucie bezpieczeństwa i mądrość w wyborze domu stałego, czyli to, co zawsze dajesz swoim tymczasom. A z rozsądkiem, to niestety tak jest, że nie zawsze chodzi w jednej parze z sercem. Nie tylko u Ciebie ;). Będzie dobrze :*)
    2 points
  4. 2 points
  5. oto one.... niestety nie 4, lecz aż siódemka :( troje czarnych, troje łaciatych i myszaty z pręgą ciemną na grzbiecie, płci jeszcze nie sprawdzałam. Urodziły się w nocy, kiedy rano je zobaczyłam, były już wylizane i nakarmione, sunia ufnie mi je pokazała. Nie byłam w stanie ich uśpić, nie potrafiłam spojrzeć tej cudownej, troskliwej matce w oczy i odebrać jej dzieci, by je uśmiercić. Miotają mną sprzeczne uczucia, wciąż się obwiniam, że jeśli kiedyś którekolwiek z nich spotka coś złego - będzie to moja wina, wiem, że powinnam je uśpić, rozsądek tak mówi..... gdybym kierowała się w życiu rozsądkiem, lżej by mi żyć było, wiele łez, zmartwień i problemów by mnie ominęło..... nie potrafię, nie jestem mądra, rozsądna, rozważna.... nie jestem...
    2 points
  6. Pewnie przez to, że wcześniej pisałam, że Linda się dobrze aklimatyzuje. Na początku była niesamowicie przerażona. Chyba wszystkim utkwiły w pamięci jej przerażone oczy. teraz czuje się w miarę bezpieczna. To duzy postep. Początkowo stale uciekała. Teraz do mnie się przemieszcza. Kiedy wołam, gdzie jest moja księżniczka, to się cieszy i pokazuje się. Na spacerach za mną tez idzie. już nie czmycha w krzaki. Nawet jak wchodzi gdzieś, to sama wychodzi. To duży postep. jednak bólu i jego konsekwencji pewnie tak szybko nie zapomni, stąd lęk przed mężczyznami i głośnymi odgłosami. Jest niesamowicie cierpliwa i potrafi cieszyć się z drobnostek. Dlatego mamy swój rytuał z lodówką. Kiedy tylko do niej się zbliżam, Linda już przesuwa się błyskawicznie i czeka z wywieszonym językiem, przebierając łapkami, co dobrego dostanie. Muszę mieć zapas dobrotek dla niej. Tak samo z poranną dawką leków, przemycaną w dobrym posiłku czy masażem połączonym z głaskaniem i drapaniem pod paszkami. Mruży wtedy oczy z zadowolenia i robi szczęśliwą minę. Takie drobnostki, a widać, że dla niej wazne. Jej życie już się zmieniło i mam nadzieję, że z czasem będzie zapominać stopniowo o tym, co przeszła wcześniej.
    2 points
  7. No to taka sytuacja...... Pan Marek przyjechał po Gajanę, bo już nie chciał czekać dłużej :) Sunia na początku będzie w kojcu, będzie zapoznanie z rezydentką, starą DONką Etną. Mają się zapoznać na obcym terenie, przekazałam wszystko, co wiedziałam o poznawaniu się wzajemnym psów. Pan Marek od dawna ma owczarki i widzę, że dużo o nich wie i bardzo je kocha. Jest postawnym mężczyzną i stanowczym - poradzi sobie z tym naszym stworzeniem :) Zrezygnowałam z pomocy Skarpety Owczarkowej, póki i tak karma nie została wysłana, przyda się dla innego biedaka w potrzebie. Zaopatrzyłam Gajkę (teraz Azę) w połowę worka Fitminu i zgrzewkę puszek. To teraz sobie czekamy na wieści...........
    2 points
  8. Niestety Elu, tak dobrze nie jest. Bardzo boi się mężczyzn. nie jest w stanie zaufać Andrzejowi. Muszę ja ją podnosić i wtedy on ją przenosi dalej. Inaczej nie da się dotknąć i próbuje uciekać przed nim. Boi się każdego głośniejszego odgłosu, który jej się kojarzy ze strzałem. Moich córek, szczególnie, wyższej starszej też się boi, ale nie tak, jak męża. Tylko mi na razie zaufała, chyba przez to, że jestem z nią od samego początku i to ja się nią opiekuję. Nazywam ją za każdym razem swoją księżniczką, kładę się z nią i przytulam. Do tego codzienna rehabilitacja, dawanie dobrych rzeczy z lodówki i jakoś to idzie. Patrzy na mnie miłośnie, ale jeszcze nie jest w stanie zaufać na tyle,żeby luźno się połozyć. Zawsze ma uniesioną głowę, żeby w razie zagrożenia reagować i uciekać. Mały Kaj podobnie reaguje. Oboje, kiedy ktoś przyjeżdża czy podjeżdża, uciekają. Małemu zmieniliśmy imię, bo był w skrócie Ukrusiem w założeniu do adopcji. Jednak podjęlismy decyzję, że po tych psach, które są u nas z dogo do adopcji, juz nie weźmiemy kolejnych i młody zostaje. Jest specyficznym szczeniakiem. Nie tylko z wyglądu przypomina szczeniaka wilka polarnego. Zachowuje się tez inaczej. Jest nieufny do obcych, lepiej czuje się wsród psów, niz ludzi. Wyje zamiast szczekać, ma swoje rozrywki: wybieranie jaj z gniazd, kopanie nor gryzoni, zabawy w kałużach. Nie byłby chyba najszczęśliwszy w mieście, np. w bloku, z samymi ludźmi. Do tego najszczęśliwszy jest z Lindą i moimi chłopakami. Wszyscy w domu go zaakceptowali, a "tatuś" jest dumny z kolejnych jego umiejętności czy postępów. Trochę podśmiewam się z tego, bo na początku powiedziałam tylko o Lindzie. Dopiero póxniej, że ma przyjechac jeszcze szczeniak, sunia do adopcji. Oczywiście usłyszałam wtedy, że przeszłam samą siebie w głupich pomysłach. Na skutek pomyłki przewoźnika nasza sunia pojechała do Holandii, a do nas trafił Kaj. Widocznie tak było pisane. Teraz z Kajem pracujemy nad smyczą, ponieważ nie uznaje uwięzi. Wymienia zęby, co dzień dostaje swoją porcję surowego mięsa z Canivitonem na chrzastki i fosforanem wapnia przy zwiększonnym przez zęby zapotrzebowaniu na te pierwiastki. Dziś dla Lindy przyszedł gorset. Będziemy go przymierzać. Oby pomógł w zachowaniu prawidłowej sylwetki. przez ten rok od postrzałów już doszło do zmian w ciele. Ma rozbudowaną klatkę piersiową, jest trochę przygarbiona, ma zaniki mięśni w tylnych łapach i ciało zkręconę w jedną stronę.
    2 points
  9. Seramarias, dziękuję..., miło przeczytać takie słowa :) Roxi, długo aklimatyzowała się u nas..., tęskniła za Panem..., guzy nie poprawiały jej nastroju. Żeby zdobyć zaufanie panienki trzeba było się napracować ,) Po prawie 1,5 roku starsza pani wpasowała się w rodzinkę w rytm domu...., chyba polubiła zaufała. Już nie kłapie ząbkami / nie gryzie przy najmniejszej próbie kontaktu np - szczotkowaniu, myciu oczu / uszu..., zakładaniu szeleczek, kubraczka. W lecznicy dwie osoby nie muszą trzymać, nie zakłada się kagańca... bo "nasza Gryzelda jest bardzo grzeczna" - słowa wetów :) Psy ustawiła... ciapą nie jest ,) i tak sobie spokojnie żyjemy :)
    2 points
  10. Bobisław vel kluseczka :D Tak pilnuje swojej miski :D Tak razem śpi ze swoją siostrą:) Ze swoim ulubionym przysmakiem - chyba suszonym jelitem ;) A tak pomagałem przy malowaniu :D No i wiadomość od p.Patrycji ,że pod koniec sierpnia wracają do Polski. Psiaki nie lubią być tam gdzie teraz mieszkają, nie lubią schodów a uwielbiają zabawy na ogrodzie kiedy są z Polsce:)
    2 points
  11. Pies zaczepno-obronny. Najpierw zaczepia, a potem trzeba go bronić;) Malizna z Mimiśki.
    2 points
  12. Dzisiejszy sms od pańcia Lolka: Lolek był już na pierwszych zajęciach w psim przedszkolu; bardzo szybko łapie i pamięta ćwiczenia, które tam robimy. Na początku był bardzo podekscytowany otoczeniem innych piesków, ale udało mu się skoncentrować bez dużego wysiłku. My tez przy okazji uczymy się jego zachowań , więc korzyść obopólna. Lolek dzisiaj
    2 points
  13. A ja jestem przeciwnikiem usypiania zdrowych szczeniaków. Sterylka tak ale urodzone maluchy mają prawo do życia.
    2 points
  14. Bardzo Ci współczuję, też uważam, że nie powinniśmy mnożyć bezdomności zwierząt, ale też nie wiem czy miałabym tyle siły, żeby jechać uśpić ślepy miot, choć rozum mówi, że to dla wszystkich Nich będzie najrozsądniejsze wyjście :(
    2 points
  15. To ja Wam ogromnie jestem wdzięczna i dziękuję za te ogłoszenia :) Może wreszcie Luneczka znajdzie swoją przystań. Jutro będę rozmawiać z Panią, która jest zainteresowana Luneczką i chce ją odwiedzić w przyszłym tygodniu. Pytała czy byłoby możliwe zabranie Luny po tej wizycie. Myślę, że jeśli udałoby się zrobić wizytę PA przez przyjazdem Pani do Luny i wypadłaby ona pozytywnie, to jest taka możliwość. Czy ktoś wie kto mieszka w Nysie lub okolicy?
    1 point
  16. Zgłosił się domek z Siechnic k/Wrocławia.Oboje Państwo w wieku ok.30l pracujący,z możliwością wykonywania pracy również w domu.Mają mieszkanie ponad 70m i 150m ogrodzony ogród.W ich domach rodzinnych zawsze były psiaki,a jeden adoptowany ze schroniska.Na urlopy mają w zamiarze oczywiście zabierać Lakusia ze sobą.Chcą również na początku na zmianę pracować w domu, aby łatwiej było mu się zaaklimatyzować i stopniowo nauczyć pozostawania w domu.Pan Maciek mi powiedział,że jeszcze mają mały remont i wszystko potrwa do ok 3 tygodni,więc gdyby przeszli pozytywnie wizytę p/a to zapłacą za hotelikowanie Lakusia do czasu odbioru.Chcą także wybrać się w między czasie aby, go poznać i aby Lakuś znał już ich zapachy.Wydaje mi się,że to fajny domek,więc poprosiłam Poker o wizytę p/a którą zgodziła się przeprowadzić :) Bardzo,bardzo dziękujemy! :)
    1 point
  17. Labek szczęśliwie dojechł. Mam nadzieję, że to już ostatnia zmiana w życiu tego ślicznego psiaka.
    1 point
  18. Laki na Opole https://www.olx.pl/oferta/przepiekny-laki-czeka-na-dom-CID103-IDA6vTo.html
    1 point
  19. Lucky na Poznań https://www.olx.pl/oferta/lucky-o-niezwyklej-urodzie-i-cudownym-charakterze-do-adopcji-CID103-IDA6qvD.html Powodzenia Piękny!
    1 point
  20. 1 point
  21. 1 point
  22. Super wieści, bardzo dziękuję! Kori znalazł w końcu swoje miejsce na ziemi:) Widac, ze dobrze trafił i że Państwo go kochają. I to jest najważniejsze.
    1 point
  23. Znajdź wśród znajomych kogoś, kto ma starszego dobrodusznego psa-samca - wspólne spacery z taki psem plus jakiekolwiek szkolenie pozwoli suczce nabrać większej pewności siebie. Unikaj wybiegów dla psów - tam często jakakolwiek zabawa zamienia się w gromadne gnębienie najsłabszego w grupie zwierzęcia.
    1 point
  24. Bardzo proszę o pomoc, a fejsbukowe Cioteczki o udostępnianie zbiórki https://www.ratujemyzwierzaki.pl/jasminkapowypadku
    1 point
  25. Cudnie że adopcje ruszyły ! Czyli Jordana zdjąć ze strony też ? Abcia ma swoje lata...te popuszczania to częste? Pestce też się zdarza popuścić pod siebie :( ogólnie jej stan jest dobry, wyniki dobre, ale pęcherz już słaby widocznie ;) W takim razie dalej trzymam kciuki by za 1.5 tyg wszystko okazało się dobrze ! Figunia dzięki za pamięć ;) Janek szaleje...kochany z niego urwis! Jeszcze trochę i będzie chodzić ;) tymczasem...jak się można było tego spodziewać...Janek zamiast cokolwiek sensownego mówić to...szczeka :D na każdego psa....i na każdą osobę która idzie w stronę naszego domu , albo wchodzi do mieszkania....szczeka piskliwie jak na szczeniaka przystało ;) Jak będę jutro stronę aktualizować to wstawię jego zdjęcie ;)
    1 point
  26. Glaski dla Jogusia zostawiam Tez tak pomyslalam ze to zapiaranie na smyczy napietej to efekt lapania przez hycla :(
    1 point
  27. Żyjemy, żyjemy, tylko trochę skręt mam ostatnio, Na piątek mama do szpitala, więc badania trzeba porobić, a z osobą niepełnosprawną to jest jak wyprawa na K2 ;). Mimisię cza zapakować na kolonie. Jestem umówiona z Anecik na sobotę, jeszcze tylko dokładna godzina do ustalenia, bo muszę rano mamę odebrać ze szpitala po zabiegu. No i ja się muszę w międzyczasie trochę odwieśniaczyć przed wypoczynkiem, na głowie coś wymodzić, manikiry pedikiry i inne cuda na kiju, no i nie mam co na siebie włożyć ;) Wiecie przecież że przed urlopem trzeba się porządnie zmęczyć żeby był powód do odpoczynku ;) Oba rude obszczymurki zaczynają mnie wkurzać, majtasy już wiszą im nad głową, to tylko kwestia kiedy się urwie ucho od dzbana, co to wodę nosi dopóki mu się ucho nie urwie ;). Mimiśka nie znajdzie domu, chyba że będzie jedynaczką, bo każdy ją odda jak będzie znaczyła w domu. No i jaki dzik z niej był taki jest. Zobaczymy jakie będą obserwacje i opinia z hoteliku po koloniach. Boję się tylko żeby jej coś nie zjadło na wywczasach. Niby tchórzyca ale i zadziora, no chyba że przez te dwa tygodnie nie wyjdzie z kennela ;)))) 3majcie się na razie, spróbuję jeszcze nagrać filmik z szaleńcem przed wyjazdem i wstawić. Waga 6,8kg Wścieklizna - jest. Advocate - jest. Puszki - są. Suche - jest. Ciacha - są. Smycze pojadą dwie, flexi i przepinana. Zabawka, dywanik własny do kennela. Co jeszcze??? Piszcie.
    1 point
  28. Nie miałam dostępu do internetu, wiec dopiero dziś zaglądam. Jeśli będę miała samochód zastępczy z warszatu, to na dniach pojedziemy z Lindą i Fado do neurologa. Zrobimy tam badania krwi i kontrolę ogólną jego stanu.
    1 point
  29. Ciociu Serce mari tulinkam za wszystkie lapenki oczenka brzusie i za ciebie ciociu Niezwykla Misienkowi pale lampenke na nowa droga Ciociu Cudna zapraszam serduchem na kramcik dla lapeniek biedusnych ktore pojada ku Tobie Maly dla serduszek ktore jada po nowe zycie do naszej mari23- sercem do 27 maja
    1 point
  30. A czym się różni aborcja do ostatniej chwili od uśpienia ślepego miotu? Maluchy skazujemy na śmierć , bo niestety mają one szanse stać sie kiedyś niepotrzebnymi starymi psami i znowu będziemy je ratować. Nie mówiąc o tym ,że odbiorą miejsce w potencjalnych domach tym , które już żyją jakiś czas na tym świecie i zgniją w schroniskach albo na łańcuchach , bo jest nadpodaż psów . Ja też miałam ciężkie przeżycie , bo wiozłam do uśpienia 8 nowo narodzonych szczeniaków bezdomnej suni. Bardzo to przeżyłam,ale uważam ,że było to jedyne rozsądne wyjście.
    1 point
  31. Wiesz, Poker, im jestem starsza, tym mam większe wątpliwości. Aborcja tak, do ostatniej chwili, ale jak już się urodzą....? Ratujemy psy stare, ślepe, głuche, z nowotworami, szczeniaki niepełnosprytki, itd które okrutna Matka Natura, zabiłaby szybko bez naszej wytężonej opieki, a takie zdrowe maluchy, skazujemy na smierć.... Bawimy się w Boga, a w stosunku do psów, ale czy decydujemy dobrze? Może dać im żyć, ale nadzorować aż do skutku, czy w domach, do których trafią, zostaną wykastrowany, jak będzie to tylko możliwe. Na szczęście, nie musiałam dokonywać takich wyborów, ale kiedyś pomagałam koleżance zanosić do uśpienia miot ślepych kociaków i bardzo źle to wspominam, chociaż oszczędzona mi była obserwacja rozpaczy kotki, bo zamieszkiwała oddalony śmietnik....
    1 point
  32. Bardzo Ci współczuję :(. Sunia śliczna. Zawsze mi się podobały dropiatki. Trzymam kciuki za Was obie. Może upieraj się, żeby sprawdzono na USG wielkość płodów, bo przy nieznanych ojcach, może być różnie. Myślę , że lepiej to sprawdzić.
    1 point
  33. Film był potrzebny na wątek Pandy (mojej tymczasowiczki), ale skoro już przesłałem tam to i tu może ktoś coś ciekawego znajdzie dla siebie - przygotowania do spaceru:)
    1 point
×
×
  • Create New...