Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/17/18 in all areas
-
"Bo żaden pies na świecie nie odchodzi całkiem. Gdy z człowiekiem wymieniają się duszy kawałkiem, to jej przybywa ...Z duszą jak ze szczęściem jest: więcej duszy ma człowiek i więcej ma pies" Dziękuję Guciu, że dzieliłeś się swą piękną duszą i ze mną Biegaj radośnie za Tęczowym Mostem i czekaj nas, którym serce skradłeś [*]5 points
-
Nawet nie wiesz Psiątko, jaką pustkę zostawiasz po sobie.. Uśmiechnij się do nas czasem zza TM swoim jedynym najpiękniejszym uśmiechem, bo bardzo tu smutno teraz bez Ciebie.. ;((( Rodzinę Gucia przytulam mocno.3 points
-
Jeśli można - czepiałam się fotek z poprzedniego domu, na których Vanilka była w pokoju przykrywana kocykiem. Bo to sentymentalizm na pokaz. I czepiałam się fotki z ogrodu czy wycieczki, gdzie leżała i bawiła się czymś sama, nie z ludźmi. Vanilka musi mieć kogoś, kto da jej zajęcie, będzie się z nią bawić. Nie nią, tylko z nią.2 points
-
Puszek Animondy po Joy zostało 14, karmy suchej mam jeszcze półtora worka, więc na razie wystarczy. W związku z tym, że to jest karma od Fundacji karmię wszystkie psiaki z Zamościa po kolei, nie otwieram każdego worka dla każdego psa. Obecnie wyjątkiem jest Vanilka, która dostaje karmę podarowaną przez DS. Teraz sytuacja Nutki. Wczoraj została zaszczepiona na choroby zakaźne i wściekliznę. Miała też zrobione USG, które wykazało ciążę. Udało nam się złapać termin sterylizacji na najbliższy czwartek, czyli 20.09. Nutka jest bardzo mądrą, domową sunią. Bez problemu wchodzi do domu i wychodzi, chodzi po schodach, utrzymuje bezwzględną czystość. Zna smycz i nie sprawia jej problemu. Koty w domu są OK, czasami szczeknie na któregoś, ale nie goni i nie jest to uporczywe szczekanie. Sunia reaguje na wszystko co się do niej mówi. Lubi dzieci. Faktura za wszystko co dotyczy Nutki zostanie wystawiona po sterylizacji.2 points
-
Nawoziłam się, najeździłam, ale wszystkie szczeniaki już w domkach !!! Tak się cieszę. Jeszcze tylko mamusia czeka na lepsze życie.Na razie 26 września sterylka.2 points
-
Od początku czułyśmy,że to jest właśnie ten domek dla Nelci.Było bardzo duże zainteresowanie Nelcią jednak zdecydowałyśmy się na powierzenie opieki tej rodzinie pomimo,że mieszka w Holandii,spory kawałek drogi.Od początku był ogromny kontakt ze strony P.Beaty,widać było w każdym słowie,że rodzinie bardzo zależy na Nelci.W tym kierunku zrobili bardzo dużo.I chwała im za to.Nelcia będzie w tym domku bardzo szczęśliwa,wierzę w to.P.Wojtek chyba też zakochany w Nelci a Nelcia na dzień dobry polubiła go już też.To widać na zdjęciach.. Jak zobaczyłam pierwsze zdjęcia Nelci,wiedziałam,że Nelcia potrzebuje ogrom miłości,przytulania,bliskości z człowiekiem i taki dom otrzymała. Jesteśmy szczęśliwe,że mogłyśmy pomóc suni i jej synkowi.2 points
-
Pierwsza pani z olx nadal myśli o Blekusiu. Ma dwa psiaki i stąd jej wątpliwości.2 points
-
Guteczku, takim właśnie cię zapamiętam. Choć cię już nie ma tu, na ziemi, w naszych sercach i pamięci zawsze będziesz, bo byłeś wyjątkową psią radością na czterech łapkach. Do zobaczenia Guciu w lepszym świecie...2 points
-
Kolejny dzien rehabilitacji Luka. Luke jest w pewnym sensie szczesciarzem, poniewaz jeszcze chodzi i w miare szybko znalazl sie pod opieka AnaGD i jej TZ. Ludzi, ktorzy maja wielkie serce dla zwierzat. Niestety drugi niepelnosprawny pies AnaGD Rubel juz takiego szczescia nie mial. Trafil do nich zbyt wyniszczony. Pomimo wielkich staran nie udalo przywrocic sie jemu zdrowia i sprawnosci. Rubel juz zawsze bedzie poruszal sie na wozku ale mimo wszystko jest szczesliwy bo ma kochajaca Rodzine. Teraz trzeba dzialac, zeby to samo nie spotkalo Luka, trzeba ratowac jego lapy. Same rehabilitacje to za malo, potrzebny jest rezonans, zeby wiedziec co dalej, czy mozna operowac .Pieniazki , ktore Luke posiada sa wydawane na biezaco na rehabilitacje. Przed Lukiem rezonans i prawdopodobnie operacja i na to pieniedzy nie ma. Wsparlam Luka oraz wspieram dogomaniackiego staruszka Dragona, ktory rowniez znalazl dom u AnaGD ale moje mozliwosci sa ograniczone. Bardzo prosze o przylaczenie sie do pomocy temu biednemu choremu ONkowi porzuconemu w Nowym Targu przez jakiegos bydlaka. Nogi słabe ale kanapowy szczyt udało się zdobyć1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Poniżej dzisiejsze wpłaty dla P. Kornelii, bardzo serdecznie dziękuję!!! Gabi79 20,- Anecik 20,- elik 20,- dwbem 10,- Gemmei 20,- Mamy już 90,-1 point
-
1 point
-
Natalar, bardzo dziękuje za przepiękna rekacje z życia Michałka i Henia. Już niedługo Michałek przytuli Henia świadomie z miłością bo dzieci maja naturalny instynkt kochać zwierzęta.1 point
-
1 point
-
Henio troche przypomina nawet raczkujące dziecko:)Oni się zachowują jak bracia. Wczoraj z Michałem na siebie wpadli w drzwiach czolowo a najfajniejsze jest jak idą do kogoś razem i chcą jednocześnie zmieścić się w drzwiach:) Szkoda, ze tak wczesne wspomnienia czlowiekowi uciekają. Michał jest wyjątkowo delikatny w stosunku do Henia. Nauka "alu, alu", nie poszła w las. Nie zaciska rączek kiedy go "maca". To zostawia na moje włosy:) A najlepsza zabawa jest kiedy akurat znajdzie się za Heńkiem a do Henka cos zaczniemy mówic i on merda ogonem. Wtedy Michał próbuje nieporadnie dotknąc ogona, bo Heńka wlosy go miziają po ręce i sie smieje. Mały wszędzie wstaje i wspina się na meble. Wczoraj stawał przy kanapie Heńka ale nie mógł się wspiąć, bo był ma nim koc i się zsuwał. Ale przyszedł Heniek, połozyl sie na koc. Ten przestał się zsuwać i od razu lepiej szlo. Heniek to jest drugi pies jakiego znam z az taka cierpliwoscia do dzieci. On nie ma w sobie nawet polowy grama agresji. I tak z mama rozmawialam, ze kiedy ktos mu robil kdzywde to on pewnie nawet się nie bronił. Pies tesciow (14 lat), kiedy Michal wykona gwaltowniejszy ruch, reaguje jak znaczna wiekszosc psow, obraca glowe tak gwaltownie do obrony i po proatu Michała toleruje ale jest ciut zazdrosny. Tej pary razem pilnujemy. Bo ja z tych co samego dziecka z psem nie zostawia, bo dzieci maja czasami pomysly z kosmosu. Ale Heniek to jest fenomen. On sie zachowuje jakby po prostu byl...dorosly i wszystko rozumial. Ze ten maly czlowiek to jest czlonek jwgo watahy i trzeba mu poswiwcic czas i cierpliwosc, nauczyć wielu rzeczy. To są glupoty kiedy się to czyta. Zdaje sobie sprawe...Ale mam przez to cichą nadzieje, że mały może juz chlonie szacunek do wszystkiego co żyje i moze za chwilkę, kiedy zacznie sam biegać, podrepta do Henka i go przytuli juz świadomie:)1 point
-
Wczoraj nie zajrzałam do Ciebie, wybacz choremu ludziowi. I jak widzę - inni też zapomnieli. Ale dziś chociaż w biegu przywitam się z Tobą i Twoimi kolesiami. Trzymajcie się zdrowo i korzystajcie z uroków psiego życia.1 point
-
No nie wiem, czy nie obrazi się za takie określenie...1 point
-
Też zaglądam Radku i bardzo się cieszę, że tyle osób Aiszunię pamięta:)1 point
-
1 point
-
Jak tam cerowany w nowym miejscu ?1 point
-
1 point
-
Podczas długich wędrówek była też chwila na odpoczynek. Po spacerach pycho, jak zwykle, ucieszone:) Po wrażeniach wieczorem Gajula zaległa (zdjęcie ciemne, bo nie chciałem świecić lampą) Teraz mała mordka słodko sobie śpi.1 point
-
Guciu...jeśli nie boli - żyj I uśmiechaj się.Jeżeli boli - przejdz za TM z pomocą tych,którzyu Cie kochają,nie zawiodą Cię...nie pozwolą na choćby moment cierpienia,mam nadzieję...1 point
-
1 point
-
Irysek właśnie jest w drodze do domku:) Oby tym razem była to dla niego droga w jedną stronę...1 point
-
Oby jak najszybciej te lęki żabciowe minęły. Trzymam kciuki za szybkie i skuteczne odczulanie. Biedne te psy po przejściach :(. W prawie każdym, jest jakiś cierń, wbity mu przez złego człowieka, który musi usunąć ten dobry człowiek.....1 point
-
Chyba nikt nie ma nic przeciwko. Dysia za bogata nie jest, więc to dla niej najlepsza opcja. Dysia to starsza sunia, ale bardzo towarzyska, lubi być tam gdzie człowiek, lubi też spacerować, węszyć. Na razie trudno jej zrobić zdjęcie w bezruchu, bo prawie cały czas łazikuje:) Bardzo ładnie trzyma czystość. Ogonek nie wygląda bardzo źle, mam nadzieję, że szybko się wygoi.1 point
-
Z włóczek przelałam na konto SBM 290zł1 point
-
Przyłączam się do podziękowań Weroniczko:):) A nasza para cudnych siostrzyczek miodzio:):)1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
A ile brakuje? "Swoją" sierpniową wpłatę już przelałam, ale być może wrześniową trzeba przelać wcześniej. Dobrze by było, gdyby informacje o stanie konta i potrzebach pojawiały się częściej, to i mobilizacja pewnie była by większa. Ja wiem, że i tak dużo robicie i nie wypada "dokładać" Wam pracy. Ale... jak się zna potrzeby, to się szuka rozwiązań. Proszę się nie gniewać, nie zamierzam nikogo "pouczać", ja po prostu jestem zadaniowcem - jak jest problem to szukam rozwiązania.1 point
-
polecam :) pościel, ubrania, koce - wszystko wychodzi bez sierści (no w 99%, czasem jakiś kłaczek się zapodzieje). A na filtrze u nas po każdym suszeniu zostaje zawsze niezły filc :D. Patryk ostatnio stwierdził, że Pestka to największy dzieciak jakiego zna - ona już prawie 10 lat ma, a ciągle by się bawiła...wiadomo - nie może dużo, ale nie przeszkadza jej próbować wymuszać zabawę za każdym razem ..w aportowaniu jest bardziej wytrwała niż Holi ! No i jej miłość do kamieni...stwierdziliśmy, że ona sobie teraz odbija młodość, którą spędziła na ogrodzie...sama...z kamieniami. Taka miłość do kamieni, musi się wiązać z jakąś historią z przeszłości...piłeczki, patyki, szarpaki...mogły by nie istnieć! Kamienie...to jej przyjaciele. Na części ogródka, gdzie psy są tylko wtedy, jak my tam jesteśmy - rosną kwiatki, rabatki itp, mamy wysypane kamyczki ozdobne zrobioną ścieżkę z kamieni, kamienie też stanowią obramowania rabatek...Pestka czuje się tam jak w niebie! Jak tylko wejdzie do tej części ogródka, to od razu chwyta jakiś kamień w zęby i z nim chodzi...a potem bierze następny i następny i znosi w jakiś kąt w którym się kładzie...i na nic tłumaczenie, że kamieni się nie gryzie, że kamienie latać nie będą...ona uważa inaczej :P Mam nadzieję, że psiaki dzieciaczka zaakceptują...nie muszą go kochać, byle nie chciały gryźć. Wiadomo - pilnowanie ich to będzie podstawa, ale wierzę, że nie będzie tak źle, jak mi wszyscy w rodzinie i wśród znajomych wmawiają :P Chusty nas zauroczyły. Byliśmy na warsztatach chustonoszenia, by się upewnić, że to coś dla nas i jesteśmy bardzo na tak :). I dla Dzieciaczka to dobre i bezpieczne (wiadomo o ile bioderka będzie mieć zdrowe ) i wydaje się wygodne w codziennym użytkowaniu :). Jak Młody nie będzie miał nic przeciwko chuście, to jak będzie starszy dorobimy się nosidełka miękkiego ergonomicznego...droższy niż chusta, ale łatwiejszy w użytkowaniu :D No ale takie nosidełka to jak maluch już samodzielnie siedzi. Marzy nam się taki z Tuli w liski :D Może namówię mamę i teściową by się złożyły i nam kupiły :D. a jak nie...poszukamy używanego :) Oj kochana bo ja się nie chwaliłam za bardzo :P Dzięki :) W pracy się dowiedzieli, jak byłam już w 4 miesiącu ...to mnie od razu na l4 wysłali, wiadomo ze względów bezpieczeństwa. A i tak mieli "pretensje" czemu już w 3 miesiącu nie poszłam na zwolnienie :P Powiem, że te kilka miesięcy wolnego bardzo dużo mi dało :D. A w szczególności dało Lalce...już po miesiącu z nią w domu nastąpiła wielka poprawa w naszych relacjach i w pozbywaniu się jej lęków :). Jednak jak się z kimś spędza 20 h dziennie to się albo zaczyna go nie cierpieć, albo kochać :P. Ma to oczywiście swój minus, bo one teraz są jeszcze bardziej do mnie przywiązane - wszystkie.... Ja mam ostatnio bardzo ciężkie noce. Czuje się jak zombie. Ale mówię sobie - już niedługo, a jak się Młody pojawi na świecie, to może wcale lepiej nie będzie ze spaniem, ale ja się będę przynajmniej lepiej czuć, a nie jakoś tak bez sił, humoru i w ogóle. Bo na razie to obrócenie się na drugi bok męczy, zgaga ciągle męczy, skurcze męczą, a spać się nie da...ot pomarudziłam ;) Dziś mój Jack'uś najkochańszy miał zderzenie z Holusią :( . Kiedy już około 5 udało mi się zasnąć (wcześniej od 24 to spałam po 10-15 minut i się budziłam), to o 5.40 usłyszałam tylko tuptanie, warkot, pisk kota, a potem to już się z łóżka zerwałam i zobaczyłam rzeźnie w kuchni... Jack się wyspał, chciał pewnie się pogonić z własnym cieniem, albo z Rupertem i jak wskoczył na łóżko, tak trafił prosto w Holi...Holi zaspana, wystraszyła się i musiała uderzyć szczęką w pyszczek Jacka...dobrze, że nie chwyciła go w zęby, ale nosek mu rozbiła i tak... A jak jak weszłam do kuchni, gdzie Jack uciekł przerażony to zobaczyłam zakrwawionego kota, zakrwawioną lodówkę, płytę gazową i blat...a jak chciałam mu wytrzeć pyszczek by zobaczyć, czy ogólnie jest cały i tylko źle wygląda, czy będę musiała go zawozić na pogotowie, to się kotek rozkichał i we krwi miałam całą twarz...Biedny był przerażony, wtulił we mnie łebek i nie myślał się ruszać z moich rąk. na szczęście okazało się, że to tylko rozbity nosek, a nie ugryzienie. Krwotok ustał po około 5 minutach, potem jeszcze kichał, ale już z małą ilością krwi, a po 30 minutach kichał już tylko z podrażnienia noska. Teraz śpi. Do psów nie ma urazy, rano spał z Lichotką na parapecie. Oddycha przez nosek, zjadł śniadanie...chyba nic mu nie będzie, ale obserwujemy. a taki już jest duży ten nasz najmłodszy kotek :) a tak nam pomaga przy sprzątaniu klatki Klonów Ogonów ;) kocha się do mnie tulić :) Ogólnie lubi być blisko człowieka. Choć nie jest już małym kociątkiem, ciągle uwielbia udawać papuge i wskakiwać nam na ramiona ;) waży około 4.5 kg...muszę go w końcu na kastrację zapisać, ma teraz około 8 miesięcy już...ale tak mi go szkoda na samą myśl ^^ No ale niestety wyjścia nie ma, bo jak mi zacznie znaczyć, to nie będzie wesoło. No i jest to kot aportujący ;) potrafi tak bawić się i bawić...1 point
-
u nas czas mija....jak zwykle z zawrotną szybkością...a najlepsze są wieczory, kiedy czas na poczytanie książki, a piesy mogą się wyłożyć w łóżku, jak chcą ;) --> Bo Patryka jeszcze w nim nie ma :P nawet na Jack'a jest miejsce ;) Rupert zmieścił się koło poduszki ;) Holi nie przejmuje się tym, że zajmuje dużo miejsca :P Sol wolała spać na swojej szafce, a Pestce zostaje niestety tylko legowisko ;) chyba nie narzeka na to1 point