Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/07/17 in all areas
-
Witam serdecznie, mam na imię Grażyna i to ja przekazywałam Alfie informację od mojej imienniczki, która przebywa w sanatorium. 1. Wczoraj, ktoś ponownie rozwieszał plakaty w Ustroniu. Moja koleżanka zauważyła jeden przywieszony na środku przystanku przy ul. Szpitalnej. Super właśnie oto chodziło :) 2. Grażynka z okna pokoju już dwa razy widziała kobietę spacerującą z dwoma psami na smyczy przy ul. Szpitalnej. Jeden z nich jest bardzo podobny do psiaka z plakatu. Niestety Grażynka widziała go z odległości ok. 150m. Jeżeli kiedykolwiek będzie miała szansę dogonić spacerowiczów to na pewno podpyta i sprawdzi czy może to być ona. Chociaż teraz ta Pani może zobaczy plakat. Dodam, że zdaję sobie sprawę, iż psina jest płochliwa i może to być mało prawdopodobne, że jest to Lika, ale każdą poszlakę warto sprawdzić). 3. Grażynka i jej mąż to mega prozwierzęcy ludzie. I nawet będąc na rehabilitacjach zainteresowali się czynnie losem ustroniowych kotów, dzięki czemu nawiązali znajomość z prozwierzęcymi ludźmi z Ustronia i tu sugestia z ich strony. O zaginionej suni dowiedzieli się oni od Grażynki, która prosiła ich o udostępnianie i przekazywanie wiadomości na temat poszukiwanego psa. Niestety początkowo bagatelizowali przekaz, ponieważ uważali, że ogłoszenie jest nieaktualne, a w błąd wprowadzała ich wrześniowa data zaginięcia suni i podświadoma myśl, że sprawa na pewno jest już rozwiązana. Stąd mała sugestia by na plakatach dopisać jakąkolwiek informację, że psina nadal jest poszukiwana, czy że „sunia jest poszukiwana przeszło miesiąc” lub tym podobne. 4. Na ogłoszeniach jest informacja, że sunia jest CZARNA, a na pierwszych zdjęciach jest delikatnie szyrkletowa, Warto było by tę informację sprecyzować. A teraz kilka słów wprost. Najważniejsze jest odnalezienie SUNI!!! Każdy powinien pomagać na ile może i na ile chce, to nie obowiązek i chyba nie macie zamiaru gnębić na przykład wszystkich ludzi przebywających w Ustroniu za to, że nie rezygnują ze swojego życia/obowiązków i nie chodzą po krzakach szukać psiny. Alfa przekazywała informacje, które pochodziły ode mnie i na moją prośbę, gdyż z braku czasu nie bywam już na dogo. Uważam, że wieszanie się na dziewczynie mieszkającej 700 km od miejsca zaginięcia suni tylko za to, że była posłańcem złych wieści jest niepoważne i zwyczajnie chamskie. Wiem, że anonimowość internetowa dodaje, co niektórym sporo odwagi, ale wypowiadanie się w niegrzeczny sposób na temat mojej koleżanki, która przebywa w sanatorium jest zwyczajnie nie na miejscu. Grażynka jest na leczeniu szpitalnym, i tak naprawdę pacjenci z tych oddziałów nie mogą opuszczać obiektu, ale… Dlatego dyktowanie jej co ma robić, jak i gdzie rozklejać plakaty uważam za bezczelne. Za nim ocenicie osobę, to trochę się zastanówcie. Dziewczyna z śrubami w barkach i zanikiem mięśni może stracić pracę jak nie wyzdrowieje, a Wy „psy na niej wieszacie” i plakaty każecie rozwieszać”. Osobiście nie pozwoliłabym jej rozklejać plakatów, bo wiem, że to wcale nie jest proste, a bardziej zależy mi by wróciła do swojej dwudziestki zwierzaków zdrowa i ponownie mogła podjąć pracę. Kochani, zacznijcie od siebie, kiedy trzeba było jechałam z Tychów do Szczecina i do Krakowa rozwieszać setki plakatów, by potem cieszyć się z odnalezienia zguby, pakowałam tyłek do pociągu, czy samochodu i zwyczajnie jechałam na akcję plakatowo/poszukiwawczą. Teraz jechać nie mogę, więc udostępniam, staram się wykorzystać swoje możliwości na ile mogę i chyba na tym powinno to polegać. Kiedy ja szukałam psiaków nikt z Was mi nie pomagał i nie pomstowałam na Was. Ja rozumie ogólną frustrację, sunia jest już tak długo poszukiwana…, ale swoim niegrzecznym zachowaniem raczej zniechęcacie ludzi do pomocy. Kwestia nie rozwieszonych plakatów była „zgłoszona” nie po to by kogoś napiętnować, atakować, ale po to by zwrócić uwagę, że brak wiadomości na temat suni może być właśnie tym spowodowany. Cały czas podkreślam, że tu o psa chodzi, a nie o czyjeś urażone ambicje. Może zwyczajnie ktoś, kto szuka psa, nie wie, że plakaty trzeba rozwieszać, słup po słupie, przystanek, po przystanku, czy klatka, po klatce, że rozwieszenie plakatów w okolicy zaginięcia to za mało, a może ktoś rozwiesił plakaty na rynku, a one zostały zwyczajnie już zerwane? Nikt tego nie miał zamiaru roztrząsać. Faktem jest, że wówczas plakatów nie było, ani w dzielnicy sanatoryjnej, ani na tzw. rynku. Niestety zamiast skupić się na poszukiwaniu suni, to idziecie w zaparte i nagle wmawiacie głupoty, typu: „plakaty na rynku są” mimo naocznego świadka, który nie ma w tym żadnego interesu by przekazywać bzdury (jeden plakat to za mało, by był zauważalny), albo „sanatoria wymarły”, „mało ludzi”. Nawet gdyby to była prawda, to i tą małą ilość osób warto powiadomić, prawda jest jednak inna, ludzi jest tam sporo, a w weekend ciężko zaparkować auto (wiem to z autopsji). Dlatego proponuję byście przestali hejtować, pomawiać moją koleżankę o kłamstwo twierdząc, że plakatów na rynku jest mnóstwo, czy „wieszać psy” na Alfie, za to, że … no właśnie za co…? Chyba trochę się rozpisałam, ale ludziska błagam, skupcie się na suni i niech każdy robi co może. Ja raz mogę pokonać 700 km w poszukiwaniu psa i rozwieszać setki plakatów, innym razem mogę tylko udostępnić i przekazywać złe, czy dobre wieści. Ja, Alfa możemy nie pisać wiadomości na temat tego, co wiemy, myślimy, jeżeli sobie tego nie życzycie. W każdym razie ja nie mam zamiaru z powodu pisanych tu wcześniej niepotrzebnych głupot się obrażać i na ile moje i moich koleżanek skromne możliwości pozwolą postaramy się dalej pomagać w poszukiwaniu suni. Wam to samo ZALECAM. Schowajcie swoje urażone ambicje do kieszenie i przyjmijcie, że w pierwszej kolejności liczy się sunia, a ewentualne uwagi traktujcie jako wskazówki, a nie jako potwarz i urażone ego. Jeszcze małe PS. jeden plakat na rynku czy w okolicy dzielnicy sanatoryjnej to za mało. Gubi się wśród ogłoszeń ekip budowlanych i prowadzonych poszukiwaniach zaginionego w tych okolicach mężczyzny. Dodatkowo polityka plakatowa jest wszędzie taka sama, czy jest to miasto uzdrowiskowe czy nie, plakaty zrywają, można dostać mandat itp. myśmy zawsze przepraszali i obiecali, że po odnalezieniu zwierzaka wszystko posprzątamy i się udawało, czego i Wam życzę, zawsze też można zwalić winę na ewentualnych wolontariuszy hasłem: „Przepraszam, Panie policjancie to wolontariusze rozwieszali myśmy na to nie mieli wpływu". Pozdrawiam i życzę odnalezienia suni.4 points
-
3 points
-
Zadbane i kochane psiulki tak mają, a Lalunia przecież jest pod doskonałą opieką:)2 points
-
Sjette, brzmisz jak zgorzkniały przegryw mający kompleks z powodu posiadania psów-suchoklatesów, wylewasz tylko jad niepotrzebnie w niewinnym temacie- dziewczyna na przyszłość myśli o psie, marzy jej się rasa o przyjemnej dla oka, atletycznej budowie (ja też takie lubię zresztą, nie ma w tym nic złego a posądzanie współforumowiczów o chęć "blokowego szpanowania" jakimś podrabianym amstaffem jest co najmniej lekko niegrzeczna)- ma czternaście lat a brzmi dojrzalej od ciebie. Skończ już. W ramach dorzucenia dowodów anegdotycznych, bo czemu nie, na moim osiedlu jest przepiękny dog argentyński, spotkaliśmy go kiedyś z moim podrabianym wyżłem w parku, był luzem, chciał podejść i się przywitać; zawołałem do właściciela, żeby go odwołał, bo mój pies nie przepada za innymi; właściciel bez żadnych "ale" psa zawołał, bestyjka karnie wróciła do jego nogi, nie było żadnej spiny, bardzo przyjemnie. Żeby tak właściciele tych "grejów" i "jamniczków" mieli taką kontrolę nad swoim psem i świadomość, że nie każdy napotkany pies chce się "pobawić" albo "przywitać", to by się wszystkim żyło lepiej, a przynajmniej kulturalniej.2 points
-
Kto śmiał o niej mówić, że jest brzydka??? Ona jest przepiękna i niesamowicie oryginalna.2 points
-
2 points
-
wspominki takie....Marcelku2 points
-
Dobra, uszczknę Wam wieści z nowego domu od P. Małgosi ;)Przespał cała noc. dzisiaj zjadł troszkę suchego, którego dostał w wyprawce. Nie jest już taki przerażony jak wczoraj. Spacerki ok, ładnie chodzi na smyczy, szeleczki są bardzo dobre. Boi się samochodów, także na razie chodzą tam, gdzie jest mały ruch. Zdjęcia będą jak pańcia ogarnie nowy telefon w tym względzie.2 points
-
2 points
-
Hej mam pytanie, mam dość duże (jak na mój wiek) doświadczenie z psami. Już wybrałam dwie rasy które chce jako kolejnego kompana , jednak mogę wybrać tylko jednego psa. Zależy mi na inteligentnym psie o krótkiej sierści i budowie budzącej respekt. Bardzo lubię muskularność i pysk doga oraz elegancje i kolor dobermana. Mam problem z wybraniem , dogi są białe więc grozi im głuchota a dobermany też nie należą do najzdrowszych psów, co wy byście wybrali?1 point
-
Na razie wysłałam prośbę o dołączenie na grupie droniarzy na fb - czekam aż mnie przyjmą. Jeśli to się stanie, napiszę post z prośbą - a nuż? trochę nie wiem jedynie, w jaki sposób napisać post na grupie, jak przedstawić sytuację, by było w miarę treściwie, ale nie za długo... zawsze mam z tym problem. Słuchajcie, a może Szymon Hołownia mógłby udostępnić post na swoim oficjalnym fp o pomocy w poszukiwaniu Liki? Szymon Hołownia jest człowiekiem wrażliwym na los nie tylko ludzi, ale i zwierząt... może gdyby udało się napisać do niego ładną prośbę, opisać ładnie historię i sytuacją, to by ją udostępnił? ma spory zasięg... i cudowne grono czytelników. Albo ogólnie prosić ludzi, którzy mają sporo fanów, a którzy niekoniecznie może prowadzą psie strony właśnie o to, by jakoś rozpromowali potrzebę pomocy w poszukiwaniu suni? Tak nasuwa mi się jeszcze Filip Hajzer... itd. Czy to już lekka przesada?1 point
-
1 point
-
Cisza co do Likuni...niestety. W trakcie rozmowy z p.Zbyszkiem zgadaliśmy się dziś o....dronie. P.Zbyszek myślał sobie,że fajnie byłoby kupić drona i śledzić całe tereny w poszukiwaniu Liki.Wyczytał,że trzeba zrobić kurs i mieć pozwolenie...pomarzyliśmy sobie. Gdyby komuś udało się namierzyć pasjonatów o których (chyba) rozi wspomniała,to może? ,nawet z jakimś wsparciem finansowym.Niedługo śnieg może prószyć i widoczność byłaby lepsza...ale gdzie ich szukać?,...w jakiś klubach działają,czy jak?..pojęcia nie mam w tym temacie. Klatka na podwórku cały czas stoi przygotowana,przykryta,z kocykiem w środku i czeka....Kotki już nie zaglądają.1 point
-
I jeszcze kolejna radosna wiadomość - zgłosiła się pani do adopcji trójłapka Jasia, a Małgosię chce zabrać do siebie do DT. Pani mieszka w Kudowie i na razie nie wiem, jak to ogarnę, ale bardzo się cieszę:) Wczoraj Małgosia miała amputację łapki, czuje się dobrze. Jaś cały czas płacze za nią pod drzwiami...1 point
-
1 point
-
Ja tez bo zalezalo mi na domu w Krakowie, zeby Pani miala czas i zeby Terus byl bezpieczny :) moja kolezanka z liceum chciala go wziac, ale ona mieszka na wsi i ma dwa koty. A Terus przejawial tendecje mysliwskie, wiec nie byla to dobra kombinacja.1 point
-
1 point
-
Melduję się, Pelikan skradł moje serce. Sama mam na bdt staruszka z zerowymi szansami na adopcję, niestety nie jestem w stanie wspomóc finansowo1 point
-
Przy tym ręczne pranie koca wygląda na coś zupełnie niewymagającego:)1 point
-
Twój szczeniak zachowuje się zupełnie normalnie. Porozum się z wetem, kiedy po pierwszym szczepieniu możesz pozwolić szczeniakowi na kontakt ze zdrowymi psami - poszukaj też miejsc, gdzie mogłabyś pozwolić jej biegać. A w domu przygotuj odpowiednie zabawki, które będzie mogła szarpać i tłamsić przy kolejnej głupawce - polecam duże butle plastikowe poruszane na sznurku, tak by przed nią uciekały. I przeznacz co najmniej dwie godziny dziennie na uczenie szczeniaka rozumienia podstawowych słów - nie jest na to za wcześnie..1 point
-
Mari, kiedyś usłyszałam, że ... każdy początek ma swój koniec! ten zły czas ,również będzie miał swój koniec, tak być musi :) z tymi sterydami... mam tak mieszane odczucia?! chyba to też indywidualna sprawa, moja pierwsza sunieczka... w jesieni życia dosyć często pamiętam... po róznych problemach ze zdrówkiem?po ropomaciczu/ za długo czekałam/ po udarze, miała włączany między innymi, steryd, kortyzon? chyba?... i naprawdę?jakoś albo nie pamiętam? nie było jakiś specjalnych problemów, wręcz przeciwnie, szybko stawała na nogi!... niestety druga Jasia, jak dostała steryd... to był koszmar, pierwsze co to sikała... przez ok tydzień co godzinę ,pół?! chodziła taka... przytłumiona ...smętna :( może i też pomagały??? ale już później prosiłam lekarzy... tylko NIE STERYDY!... ... o tej starości?!... już tyle było napisane, powiedziane... czemu tak się "nie udała" .. mam nadzieję ,że się kiedyś dowiemy, dlaczego??1 point
-
Wreszcie coś dobrego dzisiaj:):) A na podusi chyba napis "Home sweet home" :):) I taki dom Lusia ma:)1 point
-
Łaaaaaałłłł, to będziemy długo i bardzo tęsknić za Tobą Figuniu Ale rozumiem, że na dogo będziesz się pojawiała ?1 point
-
True Story hodowla bardzo sportowa, super socjal i śliczne szczeniorki :) właścicielka z ogromna wiedzą i pasją1 point
-
Tak Martuniu, ale wadę zgryzu ma taką jak Kropeczka Byłam w odwiedzinach u malutkiej Tosi. Jest bardzo spokojniutka, cichutka, grzeczna. Prosi o wyjście, na widok szeleczek macha ogonkiem. Nie rzuca się na jedzenie, podchodzi, podskubuje, pochrupuje, nosi kulki na legowisko... Ma mnóstwo strupków na ciele....może po kleszczach.... A tak sobie śpi maleństwo.....1 point
-
Spacery to nie najmocniejsza strona Reksia. Pół spędza stojąc m na butach i drapiąc, żeby go wziąć na ręce. Nastepne pól drepcze bez przekonania, zatrzymując się co chwilę. Wprawdzie już przejdzie kilka metrów jednym ciągiem, ale jeszcze mu się nie zdarzyło nic zrobić na spacerkach. Ale dzisiaj wąchał trochę, przez chwilę, ale jednak. W domu to bardzo pracowita psinka. Dalej nosi wszytsko co znajdzie, układa, gromadzi. Ale też normalnie biega z Frankiem i sam, pędzi, zawraca, pędzi. Ciągają się zabawkami. W domu Reksio czuje się doskonale. Zaczepia o głaskanie, staje na łapkach. Wpasował się doskonale w stado w kwestii "jak ja nienawidzę się czesać". I Franek nie lubi, Nestor to tak cierpi przy tym, jakby mu tą szczotką po żywym ciele jeździli, i Reksio też sie sprzeciwia takim zabiegom. Następny do przekonywania, że szczotka to nie narzędzie tortur.1 point
-
Milagros, szorowanie tyłkiem po podłodze nie musi oznaczać robaków, to najprawdopodobniej przepełnione gruczoły okołoodbytowe, Trzeba je opróżnić, żeby nie doszło do powstania przetoki. Dobrze, że został pobrany wymaz bo coś może wyglądać jak malassezia a okazuje się np gronkowcem. A nie zmienialiscie karmy albo nie dawaliście nowych przysmaków?1 point
-
Nie pomogę,bo niewiele rozumiem :( Co to jest 'malezja'? Jak juz MUSIALABYM zgadywać,to podejrzewalabym alergię,b.często sa przy niej jakieś problemy z uszami.A w tym wymazie z ucha,to co wyszło?1 point
-
Deklarujemy 30 zł m-cznie :) Na zdrówko Pelikankowi :)1 point
-
1 point
-
Kapselek cudny i na fb już widziałam;)1 point
-
Serdeczne, ciepłe, wspierające myśli posyłam cudownym Ludziom i Zwierzaczkom!1 point
-
Sjette,zacytuj taki fragment,gdzie "dziewczyna chce...".Gadasz od rzeczy,nie na temat,i nie- nie rozumiesz o co chodzi Amii.Za cholerę nie rozumiesz,powtarzasz tę swoją "mantrę" bez sensu... EOT.1 point
-
Jesteś bardzo sympatyczna...szczególnie dla 14 letniej dziewczynki,ktora za 4 (cztery) lata ma zamiar sprawić sobie psa...Dobrze jest czasem poczytać,zanim sie czlowiek tak autorytarnie wypowie o ...jamnikach np.1 point
-
Raczej na rasowego doga argentyńskiego z adopcji raczej nie masz co liczyć, bo po takie psy ustawiają się kolejki, czesto doświadczonych z tą rasą ludzi, długie jak za komuny. Na rasowego dobermana większa szansa, więc jeśli zdecydujesz się przygarnąć, a nie kupić, to już masz odpowiedź na tytułowe pytanie ;) P.S. Ciekawi mnie co to właściwie znaczy, że masz "dość duże doświadczenie" z psami? miałaś już wiele psów? zajmowałaś się wymagającymi rasami albo osobnikami? doświadczenie ze szkoleniem psów albo układaniem ich pod pracę?1 point
-
Dzięki , zależy mi na rasowym psie ale jak najbardziej. Właśnie chcę dobermana albo doga bo całe życie mam kundelki i chciałam jakiegoś rasowego psa ;)1 point
-
Moze kundelka? Bywaja muskularne i inteligentne i z sierscia krotka tez i raczej sa zdrowe Wybralabym kundelka odpowiedniego dla mnie, zdecydowanie :)1 point