Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/06/17 in all areas
-
Ja to myślę, że nie można ze sobą walczyć i robić sobie na przekór... Po co to się z własnej i nieprzymuszonej woli narażać na stres, żeby małego czorcika nie było w domu? Szkoda zdrowia4 points
-
2 points
-
2 points
-
2 points
-
tiaaaaa, to Mureczka; jej standardowo wszystko wisi kalafiorem i chyba to też świadczy o szczęściu :) sama sobie organizuje czas, jest bardzo mądrym kotem; wzięta z dogo od kaja555 jako dwuletnia kotka z Tychów; w sierpniu skończyła 12 lat :)2 points
-
2 points
-
Po porannym spacerku i toalecie tylnych części, zapampersowany, zanim go umyłam zdążył chapsnąć z kociej miski trochę chrupek. W pieluszce pierwsze niewielkie oznaki że rzadkie kupska mogą być ze stresu. Gdyby udało się go na bobki ustawić to zero problemu by było. Spanko było przy łóżku koło mnie, żeby choć liznąć rękę. Trzy pobudki, ale bynajmniej nie z powodu Czesterka tylko rudej, wrednej kierowniczki od zamieszań wszelakich Psoty, on tylko tak dla towarzystwa pomagał. To młodziak, bawić się potrzebuje a moje zgniłki nie chcą się bawić, koty też, nuuuudzi mu się w domu.2 points
-
25 zl wyslalam Cegielka od Nadziejkow 11 zl plus 14 zl za ksiazke z bazarenku Grzesiowego leci juz ku Tobie Olu Grzesiuniu wszystko cieszy wszystko dobre piesku kokany2 points
-
Równo rok temu Bajeczka zamieszkała z nami. Zapadła głęboko w nasze serca i bardzo ją pokochaliśmy; jest mądra, inteligentna i wrażliwa. Obcowanie z nią daje nam dużo radości i mamy nadzieję, że jest jej z nami dobrze. Przeszliśmy wspólnie długą drogę ale było warto. Wydawało nam się na początku, że naszą nagrodą za pomoc biednej suczce będzie satysfakcja z zapewnienia jej spokojnej starości. Dostaliśmy wspaniałego przyjaciela i możliwość poznania cudownej indywidualności. Trudne początki, kiedy uczyliśmy się żyć razem i nabywaliśmy do siebie zaufania mamy za sobą. Wiemy kiedy trzeba przytulić żeby odpędzić strachy a kiedy radość iskrzy oczy. Siedzimy sobie we czwórkę na kanapie przed kominkiem, z kotem na kolanach i drzemiącym psem.2 points
-
Piekne radosne wiesci z tego hipnotyzowania usmialam ....ze heyy pozdrawiam domeczek i mnostwo sle caluskow dla Huzinkowych oczu uszu i lapeczek2 points
-
Dokładnie, na przekór "życzliwym" i "troskliwym" inaczej. Zasłużył na domek i ludziów. Doczekał się, a wygląda na to, że warto było poczekać. Ale ja i tak uparcie będę twierdzić, że to nowi państwo Huzarka mieli wielkie szczęście i trafili na wspaniałego psa. Tak, tak...2 points
-
1 point
-
Anecik jeśli mogę Ci doradzić, to mnie zaleciła wetka podawanie na "luźne" problemy Bibi-Duszki, siemienia lnianego. Nie żadne tam napęczniałe glutki do picia, a mielone. Posypuję takim sproszkowanym siemieniem każdą porcję karmy /nieważne czy sucha,czy "mokra"/. Za paczkę 250 gram /starcza na ok. 2 miesiące/ płacę 6,50. Psiak zadowolony, problemy kupkowe ogarnięte :-)1 point
-
Państwo mają jutro przyjechać... mam nadzieję, że zaiskrzy, Forest nie da się nie lubić:)1 point
-
Do Ivany zapraszamy na FB :) https://www.facebook.com/events/1936111806612343/1939595099597347/?notif_id=1507303018049088¬if_t=plan_mall_activity1 point
-
1 point
-
A mnie się rzucił w oczy ten tam z tyłu za Tusieńką,temu to dopiero dobrze... :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Co za sciema tym tytułem...;) Jak tak czytam, oglądam fotki, to widzę, ze Dejzi jest już baaardzo kochana...☺1 point
-
1 point
-
O to! to! ;) wyjątek musi być, bo regule byłoby chyba goopio? ;)1 point
-
Wczoraj i dziś Lika trzymała się jednego rejonu i mamy już konkretniejsze miejsca gdzie zaglądała...i oby tak zostało. Pan Zbigniew dziś rano znów urwał się z pracy i jechał we wskazane miejsce z telefonu na ul.Równą, ale zanim dotarł, Lika już się zwinęła.Wczoraj była na Skrajnej i dziś tam również widziana. Poprosił ludzi o wystawianie jedzonka.Jutro togusia ze znajomymi jest też w tych rejonach i dowiezie jedzonka. W linii prostej Lika jest niedaleko od domu,Pan mówił,że około 3km...jednak przecina tam szybka trasa Katowicka. Togusiu,dziękuję za wszystko! Trzymamy kciuki za jutrzejszy dzień!....i żeby przestał ten deszcz w końcu padać!1 point
-
Elik ma rację, głaskanie po przednich łapach jest aktem niebezpiecznym w odczuciu psa. Co innego, gdy pies sam podaje łapę - to zupełnie inna sytuacja, to może być gest proszalny (wspomnienie mlecznego kroku) lub sygnalizujący - przy położeniu na czymś łapy - "to jest moje". Jeśli w psiej awanturze jeden pies ugryzie drugiego w łapy - to znaczy, że walka była na serio, że ten gryzący w łapy był gotów zabić.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Ciekawy fakt o tych łapkach. Ale skoro Grzesio ma apetyt to chyba nie jest źle mu? Gdyby był w zupełnym stresie i niedoli to by nie mógł przełknąć nic no nie?:)1 point
-
W zooplusie najlepiej kupować za gotówkę, wtedy przychodzi najszybciej. Chyba, że ma się możliwość zapłaty do 14 dni po dostawie - dla mnie ta forma jest najwygodniejsza. Wtedy przesyłka jest 2-3 dni po zamówieniu.1 point
-
Kochani, zaglądam, żeby powiedzieć, że u Tusieńki wszystko w porządku. Biega, skacze, szczeka - po prostu Tusia :) nie mogę załączyć zdjęcia niestety, ale moge komus wysłać na maila jakby był chętny do wstawienia :)1 point
-
Ten preparat to chyba miał być na uodpornienie organizmu. Sierść dalej się z niej sypie, ale to potrwa. Lala zaczepia koty do zabawy, ale potrafi też pogonić, Nie próbowała jednak żadnego zjeść. Może dlatego, że na samym początku jedna z kocic fuknęła na nią i pokazała pazurki. Sadzę, że to pamięta. Bardzo lubi sprawdzać ich miski - przeważnie coś tam znajdzie. Odnośnie królików - nie mam pojęcia. Natomiast wybitnie nie leżą jej kury, nawet spokojnie chodzące. A tak w ogóle - to ni mogę sobie wyobrazić, że tego małego czorcika nie będzie w domu.1 point
-
1 point
-
Przepraszam, ale wczoraj nie zdążyłam załatwić zdjęć Laluni, Za dużo spadło na mnie na ten jeden dzień. Ona sama czuje się bardzo dobrze, nie kicha już, apetyt dopisuje jej przez cały czas i tylko patrzy gzie człowiek i czy przypadkiem nie ma czegoś do zjedzenia. Bo przecież nie może mi odmówić, prawda? A prosić to ona potrafi, bardzo pomysłowo i skutecznie. Przez kilka dni było ciepło, więc miała okazję poganiać z Neską po trawach (na szczęście już wykoszonych). Biedny Misiek schodzi im z drogi, bo po co narażać się na potrącenie przez Neskę? W poniedziałek wybierzemy się na pobranie krwi i zobaczymy co dalej. Na razie kochany łobuziak znów śpi z bratem (ale poszła dopiero teraz, kiedy ja wstałam). Zaraz pewnie wróci, bo on idzie do pracy. Pozdrawiamy wszystkich1 point
-
1 point