Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 02/18/17 in Posts
-
Mówiłam i powiem raz jeszcze Wielkie... Łauuu!! Tyle kasy,to nawet mi się nie śniło,chociaż wiedziałam, że coś się szykuje Promyczkowi! Ty mały Szczęściarzu w swojej niedoli,ująłeś swoim urokiem masę ludzi nawet za granicą! Kochana Moja Paulshadow, Margo3011,a także innym Dobrym Ludziom Ogromnego Serca, którzy przyczynili się do końcowego wyniku bazarku, Dziękuję najserdeczniej za Wasze zaangażowanie i za to Niesamowite wsparcie finansowe jakie otrzymaliśmy od Was dla psiaków! O szarlotce kupionej za 100 funtów!... i o innych wspaniałych licytacjach muszę też wspomnieć,bo nie często się takie spotyka! Z całego serca w imieniu swoim i piesków Ogromne Dziękuję! Każdy grosik uczciwie wydamy na pomoc dla tych biedaków,aby ich życie zmienić na lepsze! Pieniążki w kwocie 2788zł właśnie dotarły do mnie. Do skarpety Promyczka zapisuję 1400zł, dla Soni 700zł i dla Moriska 688zł.5 points
-
Dziękujemy za miłe słowa Kochani! ...Będziemy się dalej starać każdego dnia,żeby dzikość Moriska poszła na zawsze w zapomnienie. Nasz Morisek ma wielbicieli również za granicą,którzy kciuki za Niego trzymają i podczytują czasami co słychać u kawalera. Jesteśmy wdzięczni,że nie jesteśmy sami w tej niełatwej drodze po nowe życie Moriska. Kochana Moja Paulshadow, Margo3011, a także innym Dobrym Ludziom Ogromnego Serca, którzy zorganizowali bazarek w UK i przyczynili się do jego końcowego wyniku, Dziękuję najserdeczniej za Wasze zaangażowanie i za to Niesamowite wsparcie finansowe jakie otrzymaliśmy od Was dla trójki psiaków! O szarlotce kupionej za 100 funtów!... i o innych wspaniałych licytacjach muszę też wspomnieć,bo nie często się takie spotyka! Z całego serca w imieniu swoim i piesków Ogromne Wam Dziękuję! Każdy grosik uczciwie wydamy na pomoc dla tych biedaków,aby ich życie zmienić na lepsze! Pieniążki w kwocie 2788zł właśnie dotarły do mnie. Do skarpety Moriska zapisuję 688zł, dla Soni wysyłam 700zł i dla Promyczka 1400zł.3 points
-
Chłopaki już u mnie. W aucie spokojni chociaż Szronik bardziej wszystkim zainteresowany. Na razie jest ok. Kajtuś spokojniutki wtranżolił michę, popił i się przygląda. Szronik baaardzo otwarty na wszystko, Nie ma czasu na jedzenie bo wszystko inne jest bardzo ciekawe. Sikali obaj. Wieczorem więcej napiszę.3 points
-
Mnie tam nie przynudzasz ;) No, nie wiem czy to jest tak do końca z tą dzikością. Koty jak ludzie mają swoje charakterki. Wrzaskun na pewno pochodzi z dzikiego stada z dziada pradziada, znalazłam go jak miał ok. 5 tyg., wykarmiłam butelką, ale mimo to długo nie chciał się oswoić. nawet przemyśliwałam wypuszczenie go na wolność ale teren tych kotów nie jest zbyt bezpieczny więc zwlekałam. W końcu się udało, ale paskudził, gdzie popadło (był nie wychodzący), dopiero jak się przeniosłam na wieś, kot odżył, zaczął polować (upodobał sobie ptaki). Teraz nie jest super miziakiem, ale daje się głaskać i przytula się. Rok przed Wrzaskunem wypatrzyłam w necie kota i się zakochałam, tak mnie wzięło, że aż mnie bolało, że nie jest ze mną. Kot był 300 km ode mnie. Dziki, odłowiony na działkach,chory. Wydać mi go chcieli po oswojeniu i leczeniu. A ten nie chciał się oswoić i wyleczyć. Po chyba dwóch tygodniach napisałam, że kot musi być na Święta ze mną i niezależnie czy chory i dziki zabieram kocię. Miał ok. 3-4 miesiące. No i w grudniową śnieżycę mąż wyruszył po kotka, przyjechali. Kot dzikus nagle znalazł się wśród psów, ale te go obwąchały, polizały i się zaprzyjaźnili. Dosłownie tak to poszło jak po maśle. Sypiał ze mną nos w nos. To była moja druga kocia połówka. Odszedł na moich rękach, do dzisiaj czuję dotyk jego futerka, zapach i pamiętam jego kształt na moich rękach. Mój słodki Baal.2 points
-
2 points
-
Te wszystkie psiaki,które są już w swoich wspaniałych domkach to tylko mogą zawdzięczać swoją wolność Toli i TZ a teraz też Alaskan malamutte.Niech tak pozostanie jak jest,Jest nadzieja dla tych psiaków może nie dla wszystkich ale jest, tylko potrzeba czasu i większej ilości osób,które by mogły pomóc im w DT,hotelikowaniu itd.2 points
-
Dzięki:) Dorotko, czy masz już jakiś tekst do ogłoszeń Perełki? Moja przyjaciółka Ellig, z którą zawsze zajmujemy się psiakami mogłaby zrobić ogłoszenia na olx, gumtree i wyróżnić je. Jeśłi nie ma tekstu, postaram się coś przygotować.1 point
-
Po prostu nieprawdopodobne ,a jednak prawdziwe .Brak słów , by wyrazić szacunek i wdzięczność za tak wielką pomoc dla bezdomniaków i ich opiekunów.1 point
-
Zauroczyła mnie Azunia w towarzystwie kota.1 point
-
Myszka- nie możesz tak patrzeć ....nie ilość się liczyć a jakość;) niech jeden telefon będzie- tylko 1 i aż 1:) taki sensowny, cudowny domek na zawsze:) Wierze w to, że na Azunie ktoś czeka, tylko nie można się zniechęcac, naprawde trezba ciągle ogłoszenia dorabiać, odświeżać. Ja to już nie raz przerabiałam- np. Forest z Olkusza! dwa lata jego ogłoszenia odświeżałam, dorabiałam- i znalazł dom:) :)1 point
-
No i sunia już w DS:) Pani dzwoniła, że sunia jest super, że się przytula i jest taka kochana:) Dziękuję wszystkim za pomoc w organizacji wizyty PA i transportu - dziękujemy warren, że poświęciła sobotę na dowiezienie z suni z Opola:)1 point
-
Taki proces oswajania pewnie trwa latami. Moja Misia, była też takim kotem nie dążącym do kontaktu z człowiekiem - choć nie było w niej cienia agresji do nas. Innych ludzi omijała szerokim łukiem. Zaczęła się do mnie przymilać po kilku latach. Znam taką Panią, która wzięła do siebie dwie dzikie kotki. Jedna już nie żyje, a druga zaczęła do Niej przychodzić i spać z Panią, po czterech latach. Ta kotka ma na imię Ogrynia i na miau jest wątek, jak Pani jej szukała, kiedy Ogrynia uciekła. Wątek bardzo wciągający i niesamowity. Kiedyś na wątku Luśkota pisałam jak kilka lat temu siedziałam z moją Misiunią u weterynarza w poczekalni. Z Misiunią, która nie tolerowała wtedy prawie żadnego kontaktu ze mną, a obok mnie siedziała Pani z kotkiem na smyczy, który obejmował ją przednimi łapkami za szyję. No więc dosłownie dysząc z zazdrości wycharczałam przez gardło; - To kotek taki pieszczoszek, tak ? Na to Pani: - Tak, oj tak...bardzo. Tak mniej więcej się zachowuję od czterech lat. No to ja dalej drążę temat: - A ile kotek ma lat ? - pytam się. A Pani odpowiada: - Czternaście. No, tyle w temacie :)1 point
-
1 point
-
Czytam o Waszych zmaganiach z Zołzami i współczuję. Pozostaje mieć nadzieję, że koteczki jednak się zmienią. Jakoś nie trafiło mi się takiej spotkać na swojej drodze, no może Sroczka była charakterna, waliła łapami jak oszalała jak tylko zobaczyła szczotkę (była długowłosa i znaleziona w strasznym stanie), ale się przekonała do tego zabiegu i już nowym domku nie było problemów. Tak sobie myślę, że chyba te koty miały jakieś traumatyczne przeżycia i potrzeba im dużo czasu, żeby uwierzyć. Trzymam kciuki za kicie. Wampusia miziam za uszkiem :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Ona nie jest agresywna. Syczy czy pokazuje ząbki i pazurki tylko ze strachu. Tylko ja mogłam przy niej coś zrobić jak jeszcze żyła na podwórku, innym nawet się dotknąć nie dała. Teraz ma spokój / no w miarę bo czasem moje koty na nią posyczą/, ma ciepło, pełną miseczkę i... chyba jej to wystarcza. Czasem widzę jak wejdzie sobie poleżeć na kanapie ale tylko wtedy gdy mnie i kotów nie ma w pobliżu. Pies może być :-). Tak bardzo chciałabym przekonać ją, że nic jej nie grozi, że tu jest całkowicie bezpieczna ale to nie takie proste jest...1 point
-
Ja właśnie cały czas chcę, ale Panda woli sama:P Dopiero na zdjęciach widzę jaka ona jest "gruba", a właściwie to nie jest bo to tylko rozciągnięta skóra na szyi i brzuchu. W rzeczywistości ma chyba idealną figurę:)1 point
-
Przepraszam, już nie zabieram wątku Promyczka, mam kryzys w pomaganiu, niestety nie tylko psom, narobiłam sobie przez to ostatnio kłopotów ;). Ale! Tyle o mnie! Promyczek podobną kupkę zrobił przed wyjazdem, mnie się wydaje że to kwestia tego, co psiaki tam jedzą, widziałam jakąś karmę wątpliwej jakości pomieszane z czymś jeszcze... Obym się nie myliła, że winowajcą jest tylko dieta. Wracam do zdjęć WiosnaA, patrzę na Promyczka na legowisku... i aż ciepło się robi. Biedak tyle czekał, ale w końcu się doczekał. Dziękuję Wszystkim, którzy się do tego przyczynili, zwłaszcza WiosnaA, Moli@ oraz Osobom zaangażowanym w transport. Paulshadow! jesteś rewelacyjna! Dzięki bazarkowi Promyczek na razie ma pieniążki, ufff! :) Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał nic przeciwko, jak pociągnę wydarzenie Promyczka do końca i będę te ważniejsze informacje oraz zdjęcia udostępniać na fejsbuku, Na wydarzeniu co prawda ludzi jest mało, ale może ktoś się jeszcze pojawi. I jest żona pana Grzegorza, który wiózł Promyczka, prosiła mnie bym pisała, co u psiaka, bo się mocno przejęli losem naszego biedaka.1 point
-
Bardzo ciesza wiadomosci o Ergo!1 point
-
Aniu,wytępisz bo one nie znoszą czystości.Przemywaj podłogi 1-2 razy dziennie z dodatkiem środka p/pchłom Wyniki nie są dobre ale przyczyn może być wiele,włącznie z robaczycą wewnętrzną i zewnętrzną.Poczekamy na wyynik z USG. Aniu,jak rozmawiałyśmy przez telefon to też mówiłam,że musimy liczyć się ze wszystkim bo to staruszek i w nie najlepszej kondycji.Jeżeli okaże się to najgorsze to przynajmniej nasz Promyś będzie miał zapewnione godne warunki swojego dalszego życia.Stanę na głowie i będę zbierać fundusze na jego potrzeby, aby mu już niczego nie zabrakło...1 point
-
Przykro mi, że się pochorowałaś:( to pewnie ze stresu i całej tej sytuacji. Odchodzenie zwierzaków nie jest łatwe, ale wiedz, że One będą odchodzić zaopiekowane, Twoje, godne i to dzięki Tobie, Twojemu zaangażowaniu oraz temu, że nie jesteś obojętna na ich los, w całej tej sytuacji One mają dużo szczęścia - mają Ciebie:) ja najbardziej kocham staruszki, jak wzięliśmy Oskara ze schroniska miał 15 lat, myślałam, że może będzie z nami do świat, a braliśmy go we wrześniu, jest 2 lata później, a Oskar dalej jest z nami:)) Zwierzaki mają wolę życia, wolę przebywania z nami. Kochana jestem myślami z Tobą i Twoimi podopiecznymi:)1 point
-
poczytalam na FB strone AgiG - KSOZ o jednym takim "hoteliku" ida na to spore pieniadze (darczyncy,fundacje), a psy maja gorzej niz w schronisku, z kt je wyciagnieto - to tylko wtret, bo pewno istnieja inne watki do tego tematu, niech ten zostanie optymistyczny1 point
-
Nie wiem czy pamiętacie ale Jędruś gdy żył jeszcze w lesie i na polu to lubił zbierac różne " skarby". Teraz zachowuje się podobnie . Gdy tylko wypuścimy Białogonki na podwórko to Jędruś natychmiast wpada do pokoju i węszy co by tu porwać i zanieść na swoje spanko ;) Dziś np ukradł Białogonkom zielonego gryzaka i cały czas z nim chodził ;) oglądał nawet telewizję ;) ...i wyglądał przez okno :) Pocieszny olbrzymek z niego ;) Potrafi mnie rozśmieszyć :)1 point
-
Ronisiowi i malunkiej czarnulence1 point
-
Ciagle myślami jestem przy Was, anecik. Ronisiu, wracaj do zdrowia. Wierzę, że stanie na łapki.1 point
-
I to są wiadomości, na które czekamy :) Mądry i dobry nasz Erguś!1 point
-
Najpierw wieści o Ergusiu :) Dziś rozmawiałam z jego kochaną Pańcią. Erguś ma już praktycznie wszystkie leki uspakajające odstawione, gdyż ich obecnie nie potrzebuje. Łapy w ogóle nie wygryza, Natomiast pani kupuje mu takie jakieś duże smaczki do gryzienia, mamlania i tym się bardzo lubi zajmować. Nauczył się już doskonale rytmu życia domowego, pięknie czeka na to, jak pani wróci z pracy. Czasem tez daje głos :) Kłopotów nie sprawia żadnych. Mocz został przebadany po skończeniu leku, jaki brał na te kryształki w moczu. Obecnie mocz jest prawidłowy. 2 marca Erguś będzie miał diagnostykę kręgosłupa u specjalisty chirurga. Już ponad dwa lata minęły od ostatniego rtg, więc jest to jak najbardziej wskazane. Pytałam Pani, czy udało się Ergusiowi trochę sadełka zrzucić i mówi, że ponieważ sporo chodzą, to boczki ma mniej okrągłe. i bardzo dobrze :)1 point
-
Tak w ramach ciekawostki, to druga sunia, koleżanka niedoli Tinki została dzisiaj zabrana z tego "raju" w którym przebywała. Wolontariuszka napisała tak: Nareszcie koniec koszmaru... Ostatnia sunia z posesji starszej Pani zabrana!!! Nie odbyło się bez stresu bo podczas zabierania pieska, Pani zapytała czy przywiozę jej innego... Bo ona pieska chce mieć!!! Powiedziałam co mi ślina na język przyniosła i chyba zrozumiała... Będę oczywiście sprawdzać czy pojawią się tam zwierzęta. Byłam też u księdza w sprawie tej kobiety, jedna z suni to był podarek od niego! Ksiądz zobaczył zdjęcia, odpowiedziałam jak wyglądała cała interwencja, sołtys wsi twierdzi że ksiądz przywiezie następnego ale po tym co usłyszał ode mnie nie sądzę by się odważył generalnie w ramach pokuty, ksiądz obiecał porozmawiać ze starszą Panią oraz wygłosić kazanie do mieszkańców przypominając o obowiązku opieki nad zwierzętami. A sunia... No cóż jest cudowna , tak bardzo cieszyła się że zabraliśmy ją z tego piekła, że nie mogła się od nas odkleić... W samochodzie była super grzeczna, jakby wiedziała że jedzie po lepsze życie... To młoda, fantastyczna psinka, a tyle złego już przeszła... jutro rano kolejny raz wspomoże mnie Szczeciński Toz, bardzo dziękuję.. Sunia będzie mieć pewnie pierwsze w swoim życiu badanie przez weterynarza... Po sterylizacji będzie szukała najwspanialszego domku pod słońcem, zasłużyła na to tak bardzo... A tu początek drogi po lepsze życie :1 point
-
1 point
-
W AWARYJNYM DT 47. Lima to dorosła sunia, może mieć ok 4 lat. Nieco bojaźliwa, choająca się momentami w budzie ale widać, że chce podejść do człowieka, chce zaufać. To suczka średniej wielkości, może ważyć max do 18kg. Lima przeszła dzisiaj samą siebie, spacerek rozpoczął się na rękach, ale po chwili sunia już spacerowała na wybiegu w towarzystwie innych psow i suczek. Jeszcze troche nieufna, kladla sie na plecach pokazujac swoja uleglosc. Bylo wachanie, glaskanie i mizianie a nawet merdanie ogonem, ktore wywolalo wielkie wzruszenie. Limie spacer zdecydowanie sie podobal. Pierwszy ale z cala pewnoscia nie ostatni.Kontakt: 691129389 Ma ogłoszenia na luty i marzec 48. Liroy to dojrzały samiec, może mieć ok 6-7 lat. Psiak trafił do nas z urazem przedniej łapy. Obecnie trochę kuleje ale podczas spacerów zaczyna korzystać z chorej łapki. Liroy nie przepada za towarzystwem psów i suk. Jest pozytywnie nastawiony do człowieka, uwielbia spacery, choć trochę ciągnie na smyczy, dlatego polecamy dla Liroya szelki i szkolenie metodami pozytywnymi (absolutnie żadnych kolczatek itp.). Liroy nie lubi przesiadywać w boksie, zawsze spogląda na wolontariuszy z nadzieją, że właśnie teraz przyszła jego kolej na spacer. Szukamy dla Liroya odpowiedzialnych opiekunów, którzy poświęcą psiakowi czas i będą traktowali jak członka rodziny. Kontakt: 691129389 Ma ogłoszenia w lutym1 point
-
Witam wszystkich zainteresowanych :D Sprawa zakończyła się zwrotem pieniążków przez Panią"hodowczynie" ... Mimo że pani bardzo upierała się przy tym że śmierć psiaka (tętniak serca) jest moją winą , po oficjalnym piśmie z wezwaniem do zapłaty bądź zwrotu szczeniaka . Pani dziś odpisała z prośbą o nr konta na który ma zrobić zwrot pieniążków za psinkę ...Jak by nie mogła tak od razu !! Ostrzegam przed Panią z Żor która ma hodowle buldogów francuskich teraz próbuje sprzedać ponad roczną suczkę marengo która była jej osobistym psem powód nieznany możliwa wada serca !! Warto walczyć o swoje i w taki sposób temperować zachowania opieszałych HODOWCÓW1 point