Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/29/16 in all areas
-
No to ja podam Wam powód do otwarcia butelki szampana i upicia się !!! RUDY JEDZIE DO DOMU, DO WIOSNAA !!! A ponieważ to pies wyjątkowy i niezwykle inteligentny jedzie do domu mercedesem ! Widocznie Rudzik czekał na to auto bo inne nie zasługiwały na jego obecność w nich. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu ludzi (którzy chcą pozostać anonimowi ) z różnych stron Polski, Rudy mógł dzisiaj opuścić to okropne miejsce, które dotychczas było jego domem. Przez trzy dni Rudy dał nam nieźle popalić. Tak jak pisałam to niezwykle inteligentny pies. Wystarczyło przestawienie kilku palet z miejsca gdzie sypiał i Rudy już tam nie wracał. WiosnaA była kłębkiem nerwów ale to Ona nadzorowała całą akcję i spisała się znakomicie ! Chcę Wam też powiedzieć, że przez te trzy dni nic nie zostało nam oszczędzone: mróz, śnieg, zimno, ślisko,bieganie w nocy za Rudym, który doskonale wiedział, że go śledzimy i robił sobie dłuuugie wycieczki oraz dziwne zbiegi okoliczności i spotkania z ludźmi z którymi akurat wtedy nie chcielibyśmy się spotkać ( przypadkowe spotkanie z Karmicielką o mały włos nie doprowadziło do klapy całej akcji ). Anula - upijamy się razem !!! Naprawdę jest powód ku temu !!! Ps. Wiadomość z podróży Rudzika: jest bardzo grzeczny ! No nie dziwię mu się, obok niego siedzi przecież WiosnaA, która zakochała się w jego oczach !9 points
-
I tak oto kończy się historia naszych dzikuskow na terenie Tomaszowa lubelskiego. Coś się kończy żeby mogło zacząć się coś. Mimo że byłam karmicielka z najkrótszym stażem to bardzo lubiłam chodzić do dzikusków żeby je karmić i ich szukać po terenie. I tak nasze dziewczynki są Murki a Rudasek jedzie do Wiosenki. Szczerze mówiąc tęsknię za nimi ale teraz będą miały lepsze życie, a my zajmiemy się innym pieskiem bo chyba jest sunia która będzie potrzebowała naszej pomocy. Pozdrawiam i do miłego3 points
-
fb prawde Ci powie...Pojawiło się ogłosznie- ludzie w SOSNOWCU są cudowni!! a w Dąbrowie to juz w ogóle najlepsi. "29.12.2016 ok fodz.15 w Sosnowcu na przystanku Zagórze Gwiezdna znalazłam suczkę w szelkach i ze smyczą widoczną na zdjęciu.Piesek zawieziony do schroniska w Sosnowcu. Przybiegła od strony Placu Papieskiego." a tak jechała do schroniska, czyli, ktoś ją złapał praktycznie od razu po tym jak uciekła....3 points
-
Naprawdę wraca wiara w dogomanię przy takich akcjach:) Ciężko wyrazić słowami niesamowitość Wiosny i jej ekipy. Jestem bardzo ciekawa jaki będzie Rudy. To naprawdę super, że WiosnA mogła go wziąć do siebie. Łatwiej będzie ogarnąć dzikuski jak będą rozdzielone. Ciężko by nam było z trzema gryzakami;) U suniek bez większych zmian: Tinka już sama wychodzi z budki i czeka na spacer, a Liska w drugą stronę - owszem, chętnie by wyszła na spacerek, ale bez smyczy (podchodzi pod bramkę boksu, ale nie daje się zapiąć, ucieka mi po kątach). Muszę chwilę poświęcić zanim uda mi się ją zapiąć zachowując resztę palców w zdrowiu;) Dzisiaj odrobaczyłam niuńki drugi raz (koszt to 5 zł dla Tinki i 5 zł dla Liski, ale nie musicie o razu przelewać, szkoda kasy za przelewy), pochowałam tabletki w porcjach karmy z puszki i skarmiłam obie z ręki pilnując aby zjadły co i ile trzeba. Co do imienia dla Liska to może Lilka?3 points
-
I jeszcze specjalne życzenia dla Toli i Alaskan Malamute od Alis.2 points
-
2 points
-
kuźwa, Szarik wstał , otrzepał sie i poszedł. Nie wierze ....2 points
-
Nim doczytałam, w czym rzecz serce mało mi nie wyskoczyło! Pełna uznania jestem dla Państwa, szacunek! Doskonale Pana rozumiem ... pięć lat w maju stuknie, jak Ovo do nas przyjechała, dzieckiem była, ale zdążyła doświadczyć wiele złego (przekonana jestem, że przede wszystkim w cholernym Olkuszu:() Do tej pory ma lęki, a ja za każdym razem analizuję jej zachowania i dusza płacze. Normalnego człowieka bezsilna złość wobec bezduszności i okrucieństwa po prostu roznosi2 points
-
Tak średnio szczerze mówiąc. Raczej tak, że o więcej psów dzwoni i zbiera informacje. Ale kto wie. A dzisiaj miałam kolejny telefon od Pani z Bielska Białej. Mieli wcześniej psiaczka w typie jamnika, ale o imieniu Gucio i to zwróciło Pani uwagę w pierwszej kolejności. Domek z ogródkiem, dzieci już samodzielne i poza domem, Pani pracuje w domu. Pani brzmiała bardzo ciepło, umówione jesteśmy na telefon 2-go stycznia, bo teraz Państwo wyjeżdżają. Wtedy umówimy się na wizytę:)2 points
-
Wszystkim,którzy pojawili się na wątku Aresa bardzo,bardzo dziękuję.Pokazanie go szerszej masie ludzi też może pomóc.Jeszcze raz bardzo dziękuję.2 points
-
Kochani, dziękuję za tyle ciepłych słów w moją stronę,ale na prawdę nic sama bym nie zdziałała, gdybym nie dostała wsparcia od wielu osób. To jest zasługa na prawdę dużego grona ludzi i wsparcie z Góry,że nam się udało. Jesteśmy już w domku. Morisek- od dziś takie imię dostał od nas dawny Rudy.Ma nowy rozdział w życiu więc i imię nowe. W podróży nie mieliśmy z Nim żadnego problemu, siedział cichutko i zmieniał tylko boczki do leżenia. Noc dziś spędza w garażu-ma tam ciepło,leży posłanie, porozkładane koce,duża otwarta klatka z materacem-do wyboru,niziutki duży karton pełen piasku gdyby chciał siku,oczywiście pyszne jedzonko i woda.Jak wnieśliśmy do garażu,to siedział bez ruchu w małej klatce której podróżował i pewnie się czuje jakby porwali go kosmici.Przed chwilą zajrzałam do niego i zwiedzał już garaż,jak zagadałam to stał i słuchał.Zajrzę jeszcze,ale dziś dam mu spokój,niech odpoczywa. Jak już wiecie Morisek mnie ujął najmocniej z całej trójki i Jego los leży mi ogromnie na sercu.Dlatego też zdecydowaliśmy wspólnie z mężem,że damy mu dt.Przynajmniej spróbujemy. Pies jest dziki,bardzo bardzo mocno boi się ludzi i tylko przebywając blisko człowieka może się uda to zmienić.Mamy taką nadzieję. Murka gotowa była przyjąć Moriska,ale ma sporo pracy z tamtą dwójką i w czasie podróży uzgodniliśmy jeśli w podróży nie będzie problemów,to zabiorę na razie jego do siebie. Nie wiem czy dam radę,czy podołam wyzwaniu,ale będę się bardzo starać,żeby się poczuł bezpiecznie i nie żył już w ciągłym strachu jak było do tej pory. Na dzień dzisiejszy nie wiem również jak długo Morisek będzie mógł mieszkać u mnie,ponieważ od wielu spraw to zależne,ale o tym już później. Złapanie Moriska,to było mega,mega wyzwanie.Aż sama nie dowierzam,że się jednak udało. Szukałam pomocy i udało się znaleźć Wspaniałych Ludzi,którzy nie odmówili pomocy i zjechali się do Tomaszowa z różnych stron Polski z bardzo,bardzo daleka.Nie chcieli jednak by o nich pisano,chcą być anonimowi, dlatego też nie mogłam nic pisać o naszych planach. Dziś już jestem strasznie zmęczona i pozwólcie,że szerzej o akcji napiszę jutro,a dziś tylko w skrócie. Jamora tym razem nie było. Moriska udało się złapać na strzał oddany we wcześniej zbudowanej przez nas ogromnej "budzie" w której się znalazł. Człowiek,który celny strzał oddał jechał z drugiego końca Polski(dosłownie).Zrobił,to całkowicie Gratis!Chce pozostać anonimowy i ja to uszanuję. Ludzie,którzy przyjechali również z daleka, z odległych stron kraju,żeby przygotować teren i całą resztę do akcji zrobili to także gratisowo. Napiszę tylko,ze Kłaniam się Im bardzo nisko i jestem Wszystkim Ogromnie wdzięczna! Było nas 9 osób. Koszta tej akcji jaki poniosłam,to koszt pokoi jakie musiałam wynająć dla 8 osób.Część z nas było 2 noce.Zapłaciłam 330zł,ale nie wzięłam żadnego rachunku i tę sumę muszę wziąć na siebie robiąc jakiś bazarek. Myślę,że dziewczyny z Tomaszowa,które znają Morisa potwierdzą,że nie poradzilibyśmy gdyby nas było mało. Za nasz dojazd i powrót z Moriskiem mąż ma zapisane km i paragony z cpn. Mąż padł już,a ja idę jeszcze do Moriska i również uciekam. Podziękuję bardzo mocno cioci elficzkowej za nieocenioną pomoc na miejscu i całokształt! Dla Tyś(ki),że pokazała światu Te psiaki i że na własne oczy mogliśmy zobaczyć jaki jest ogrom problemów tam u Nich! Dla shoto,za pierwsze akcje i pomoc Jamorowi! I ogólnie Dziewczynom,że psiaki z głodu nie poumierały! Dla Wszystkich odwiedzających wątek za wsparcie finansowe,psychiczne ,rady i mocne kciuki!1 point
-
Ciekawe jak Moris zapoznaje się z psiakami Ani i odwrotnie. Wiecie co,Ania jest niesamowitą osobą,kiedyś też jechała szukać do Warszawy swojego podopiecznego(zapomniałam imię),który chyba po 3 dniach nawiał z nowego domku i znalazła go,po tym incydencie,przywiozła do siebie i już został.Był wzięty przez Anię do BDT z Grudziądza.Ma jak w raju i jest bardzo kochany.1 point
-
Tiffani żyje i ma się dobrze :) Tak :)1 point
-
Nie mogę uwierzyć w to, co dzieje się na tym wątku. Tyle czasu szło nam jak po gruzie, pierwsze kilkadziesiąt stron to spis samych porażek! a teraz cud goni cud! :) Los bywa jednak łaskawy :) "Moja" Tinusia wprowadza mnie w zdumienie - kto by pomyślał, że ona taka grzeczniutka :). Lika! Cudnie! :) Bardzo mi się podoba. Nadal nie mogę przyzwyczaić się, że mamy dwie sunie... ja przez tyle czasu wołałam na Likunię "Lisek", hihi. Rudy to gryzak? Z tego co się dowiedziałam to chyba nie używał ząbków przy całej akcji... oby i u WiosnaA okazał się grzecznym księciuniem :) Czekam z niecierpliwością na wieści od WiosnaA! A jak tylko przeczytam to lecę spać. Rano wyjeżdżam do Wrocławia i oczywiście coś czuję, że całą drogę będę jechała z bananem na twarzy :). Bardzo się cieszę, że psiaki bezpieczne, bo znowu w Tomaszowie będę dopiero w kwietniu :( A tak nie muszę się martwić o los psiaczków.Dziękuję.1 point
-
Postaram się udziergać :) następny bazarek. Zdjęcia mile widziane.Albo na PW albo na [email protected]1 point
-
No to już jest zdradzony powód do otwarcia szampana.Ja otwieram po 20 po nakarmieniu psiaczków aby przypadkiem po zaaplikowaniu sobie szampana nie zapomniało mi się.Naprawdę jest co oblewać,świętować.Wzniosę toast za Wszystkich,którzy tyle pracy,wysiłku umysłowego,fizycznego włożyli aby jedno istnienie uratować,oczywiście nic nie ujmując Tince i Liskowi/Likuni.1 point
-
Dziś było słonecznie i dość ciepło. Ślepinki poszły na pierwszy wspólny spacer, blisko, tylko na placyk. Tycia zadowolona, a Bibi 3/4 spaceru "szła" pod pachą. Coś ją tam nawet ciekawiło ale nie załatwiła się w nieznanym terenie. Trochę się bała ale paniki w stylu kładzenie się na grzbiecie, pisk i próba ucieczki - na szczęście nie było! Tycia jest malutka ale Bibi to przy niej okruszek ;-) Pozdrawiamy wszystkich cieplutko, a zdjęcia znów się nie ładują, kolejny raz poproszę o pomoc Alaskan malamutte :-).1 point
-
Dziękuję za drugą część wypowiedzi. Pierwsza jest tym, co powoduje, że fora zwyczajnie odpychają od pisania i szukania porady. Nie ma w niej konstruktywnych propozycji jak rozwiązać problem a wyłącznie osąd i krytyka. Taki był cel?pracuję z psem na tyle na ile mogę i potrafię. Nie twierdzę, że jest idealny, bo mam świadomość, że to jest złe zachowanie i trzeba je zmienić. Nie prosiłam, żeby prawić mi wykłady o tym, jak w innych krajach traktuje się te psy bo jestem tu gdzie jestem i nie wiem w jaki sposób ta wypowiedź miałaby pomóc. Z całą pewnością. Jest to jedyny pies, który ma taką moc sprawczą, że zrazi innych ludzi co całej reszty zwierząt. Wybacz, ale to jakiś absurd. Jak już, to zrażą się do MOJEGO psa a nie do innych, które wesoło merdają ogonami i lecą się łasić. Zawsze mnie to zastanawia, dlaczego na forach ludzie osądzają, podsumowują, umoralniają a nie skupiają się na pomocy drugiej osobie, skoro stwierdzają tak poważne problemy i niedociągnięcia?Mają wiedzę, doświadczenie, ale wolą kogoś potraktować hejtem niż podzielić się dobrą radą. Dużo więcej dałaby mi ta wypowiedź, gdyby zawierała rozwinięcie tej drugiej części zamiast ostrych słów, które mi w niczym nie pomogą. Nie chcę wdawać się w niepotrzebne pyskówki, bo nie o to chodzi. Liczyłam na poradę, takową dostałam. Szkoda, że okraszoną tyloma osądami. Pozdrawiam.1 point
-
Dora wstaw banerek skarpety do pierwszego postu :) "Od stycznia 2015 prosimy opiekunów psów, które otrzymały wsparcie ze Skarpety im.Talcott o umieszczenie gdzieś w pierwszych postach wątku takiej informacji o sponsoringu Skarpety. Prosimy obdarowanych o wklejenie tej grafiki na wątki- wystarczy zrobić: kopiuj-wklej:"1 point
-
Jesteś bardzo mila :) ale już kilku psom szukałam domów, bo opiekun adoptował młodego psiaka będąc w podeszłym wieku, no i zmarł, pozostawiając starszawego psiaka, czego należało się spodziewać. Aktualnie mam na tymczasie psiaczka, którego pani zmarła. Przeszedł straszną traumę :( Ma 5 lat i szukam mu opiekuna do 50 lat :) \Mam też swoją sunię Małą, którą adoptowałam podczas likwidacji pseudoschroniska Ewy Biedrzyckiej. Ma teraz około 10 lat i to jest właśnie sunia adekwatna do mojego wieku :) Mieliśmy trzy psiaczki, ale dwa odeszły i nie chce mieć już więcej niż jednego psiaczek na stałe. Zamierzam być domem tymczasowym dla potrzebujących suczek, ale na stałe już tylko jeden psiaczek, sunia i to starsza.1 point
-
Oby to przybrane imię przyniosło Obisiowi super domek ! 2 stycznia już niedługo... Może Nowy Rok przyniesie Nowy Dom dla psiaczka? Miałam wczoraj zapytanie o Gucia, ale Pani jest z woj. warmińsko-mazurskiego i obie uznałyśmy, że to zbyt daleko.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Nie może być wiadomości bo zaraz zlecą się różni porąbańcy, którzy i tak będą wszystko kwestionować.1 point
-
Dziewczynki kochane,tak ciągle mi w głowie imię dla Liska,a raczej Lisi.Sowa proponowała Liszka,ale u nas tak mówili też na małe gąsienice,więc jakoś nie mam dobrego skojarzenia...Imię Liza brzmi bardzo dostojnie i pasuje chyba bardziej do większej suni...Mnie wpadło do głowy imię Lika-Likusia-Likunia.Może bardziej będzie pasować do naszej dziewczynki?1 point
-
Dzień dobry wszystkim Paniom , które tak bardzo , przejmują się losem , już naszej Poli . Wczoraj wieczorem przyjechała z nami do swojego nowego domu. Najpierw był spacer, a potem wejście do domu. O dziwo, nasze kocisko przyjęło Polcię całkiem spokojnie. Pewnie dlatego , że tylko trochę większa niż on. Widać , że jest zdezorientowana. Nowe miejsce, obcy ludzie. Jeszcze ok 22 wyszłam z nią na spacer i udało się pierwsze siku. Zjadła też troszkę karmy, ale nie dawałam dużo, w obawie przed biegunką. Pola towarzyszyła mi w łazience, w czasie prysznica. Noc przebiegła spokojnie, pod czujnym okiem kota Marleja. O 5 spacer i znowu siku. Zjadła ode mnie z ręki troszkę karmy. W południe poszliśmy w trójkę na bardzo długi spacer ok 5 km. Polcia przestraszyła się pani, która szła "na kijki ". Po powrocie obeszła całe mieszkanie i troszkę przełamała lody z Panem i zjadła od niego z ręki karkówkę, wcześniej go ignorowała. Niedawno zjadła mi z ręki prawie całą porcję karmy . Chyba jej smakuje. Niedługo pójdziemy na spacer i mam nadzieję na kupę, w końcu. To tyle z pierwszej doby. Serdecznie pozdrawiamy.1 point
-
Odezwała się do mnie Danusiadanusia i napisała, że pieniądze dla Pandy są w drodze. Ma utrudniony dostęp do kompa więc prosiła o przekazanie Wam od Niej życzeń Noworocznych więc... :)1 point
-
Okazuje się, że Panda boi się petard:( Nie jakoś ekstremalnie, ale w razie głośniejszego huku potrafi szybkim krokiem wyjść z pokoju i popiskiwać. Po czym za raz wraca. U Pandy był Gwiazdor (czy jak kto woli - Św. Mikołaj lub Dziadek Mróz:) ) i zostawił jej zabawki i przysmaki:) Są nowe fotki :) Jako, że nie lubi zdjęć to jakoś super szczęśliwa na nich nie jest...1 point
-
W takim razie czekajmy spokojnie na Murkę i wieści powetowe. Niemniej jednak bardzo ulżyło mi, że obie sunie są bezpieczne. Nie byłyby, gdyby nie WiosnaA i Jej determinacja. Bo być może dałyby nam się złapać do klatki-łapki, a być może nie... a tak obie są bezpieczne. Uff... tyle dobrego. Dziękuję Wam za to.1 point
-
Bardzo dziekuje sharce za paczke ze slodyczami/i nie tylko/ ,ktora wyslala osobie pomagajacej zwierzakom...czyli mnie:) Dostalam ja dzisiaj.W ubieglym roku rowniez dostalam.To bardzo mily gest.Chociaz sharka wie,ze najwieksza radoscia dla mnie jest to jak uda sie pomoc zwierzakowi.Bardzo dziekuje:) Oj...bedzie slodko:)1 point
-
Za to z kotem za pan brat: post images1 point
-
Święta, Święta i po Świętach! Jak ja nie cierpię Świąt... byłam jedynaczką, rodzice... jedno po drugim odeszli na zawały, a ja byłam taką, wprawdzie pełnoletnią, "Dziewczynką z zapałkami". Później mąż pracował w/g grafiku, czyli świątek/piątek - jak wypadało, wiele Wigilii, Sylwestrów, Świąt Wielkanocnych, spędzałam sama, następnie z córką. A co ja Wam tu marudzę - przepraszam. Chciałam zrobić Bibi zdjęcia na spacerku, w parku, ale jak nie pada, to wietrzysko wieje. Niby te stare dęby są zaopiekowane, konary podtrzymywane linami, ale przy takiej pogodzie, zawsze coś się odłupie, jak nie z dębów to z brzóz. Poczekamy na spokojniejszą aurę, alejki jeszcze będą w świątecznej szacie. Dziś wielu pacjentów w gabinecie, pójdę jutro, uzgodnię co i w jakiej kolejności przy Bibisi należy wykonać. Na https://www.siepomaga.pl/dla-duszki już 419zł! Dziś psinka zakwiliła, zastanawiałam się, który zwierzak wydawał takie dźwięki i przypomniałam sobie - to był Strupek - kilkuletnia świnka morska, oddana do sklepu przez właścicieli. Po ogoleniu miał na ciałku rany, uszka zapchane gnojem, a oczka biedniutkie, zaropiałe. Z powodu alergii właścicielki, musiał być chyba trzymany w jakimś ciemnym pomieszczeniu albo klatka była przykrywana, na stópkach miał Pododermatitis! Kiedy go "oprawiałam" - smarowałam, robiłam kompresy, karmiłam, on właśnie tak kwilił, aż mi się łza zakręciła. Wtedy przestałam lubić kuzyna męża, który patrzył na moje świnki i stwierdził, że matka jego szkolnego kolegi hodowała świnki i sprzedawała do laboratoriów doświadczalnych, "to nawet niezły zarobek był"! Bibi ma na prawym uchu taką starą, długą bliznę, jakby kiedyś przeciskała się pod ogrodzeniem - siatką. Może koniecznie chciała iść gdzieś za swoją panią/panem? Ona jest taką przylepką! Kochane! Nie mam doświadczenia - nie wiem gdzie i komu mam podziękować - podpowiedzcie mi, nie chcę nikomu uchybić ani pominąć - nie ogarniam wątków pomocowych :-(1 point
-
Bardzo dziękuję za życzenia w imieniu Dafi. Pisałam dość długiego posta i okazało się że pozostało po nim 1 zdanie :( Więc jeszcze raz. Wiek ok. 2 lat, waga 5,75 kg. Uszy miała dość brudne ale tylko brudne bez żadnego choróbska, Zdrowa, w gabinecie chciała ugryźć w nos labka ale się opanowała :) Spokojna u weta, pozwoliła sobie wszystko zrobić, nawet nie mruknęła przy zdejmowaniu szwów, odrobaczyłam i odpchliłam. Koszt 50 zł ale coś mi się obiło o uszy i muszę potwierdzić :) Szczepienie na wirusówki jeszcze przed nami. Jest dość uległa, przekochana, ciśnie się na kolana, z czystością jest różnie. Apetyt dopisuje, na smyczy daje radę. W samochodzie jeździ bardzo ładnie. Ma wzrok psiaka który przeprasza że żyje, serce się kraje. Bardzo się cieszę że dałyście mi możliwość aby przyjechała do mnie.. Jak wskakuje na kanapę i tym nochalkiem wtula się gdzie tylko może to nie mogę ukryć łez i bardzo ją przepraszam że tyle musiała czekać na zabranie jej ze schronu. Jestem prawie pewna że już byś jej nie oddała. Z Ronisiem - jej najlepszym kolegą. Uszka w górze :)1 point
-
Dziękujemy ogromnie za życzenia! Święta minęły w domowej atmosferze, w gronie najbliższych nam 6 osób oraz dodatkowo: koteczki Gandzi mojej Agnieszki i labradorki Kenii. Figunia bardzo się przestraszyła Kenii, jak ta wypadła z samochodu zaraz po przyjeździe i galopem przebiegła z radości po całym domu. Na początku Fidze aż tchu z wrażenia zabrakło, ale jak odzyskała głos to szczekała, jazgotała, piszczała, warczała przed pół dnia :). Kotkę przywitała radośnie machając ogonem. Do ludzi Figa jest niezwykłe sympatyczna. Garnie się do każdego, wspina na łapeczki i prosi o głaskanie, czy to kurier z paczka, czy mój syn :) Rankiem odwiedziła wszystkie łóżka i witała gości. Ale na spacer najlepiej wychodzi się ze mną. Nie z Anią, która ze wszystkimi psami chciała wyjść do sadu, nie z Agnieszką, nie z Tomkiem. Bierze chyba przykład z Nutki, która jest w 100% "moim psem" :) I trochę już się zaokrągliła, nie straszą wystające żeberka i koścista doopka. Na kolanach u Agi: gif image hosting free image hosting Jako że przybyło psów (Kenia zostaje z nami do 10 stycznia) położyłam dodatkowe posłanko - kołderkę dziecięcą powlekłam w starą poszewkę. Oczywiście przetestowała je zaraz każda z suczek, a Figunia bardzo je sobie chwali: picture upload picture upload1 point
-
U Jędrusia powolne sukcesy :) Jak tylko mogę poświęcam mu czas na głaski i przytulanki no i na przekupstwo ;) Jędruś jeszcze nie da do siebie podejść jak biega po podwórku ale na każdy mój gest zainteresowania w jego stronę pędzi do kojca i tam czeka aż do niego przyjdę i będzie kolejna porcja głasków . Już też tak często nie chowa głowy w kącik . Nawet czasami jak stoi w kojcu to mogę go pogłaskać :) Na swoich kumpli ożywia się baaardzo :) Uwielbia z nimi ganiać choć widzę że zajmuje ostatnie miejsce w " stadzie" . Czasami jak Jędruś jest zbyt nachalny to go przystopują , ale nie agresywnie tylko tak ...po psiejsku ;) Kilka ujęć naszego przystojniaka :) Dotarły kolejne wpłaty dla Jędrzejka za które ogromnie dziękuję :) * Ciocia Nesiowata - 20 zł : ) * Ciocia Doris66 - grudzień - 30 zł : ) * Pani Terenia od Pucusia - grudzień , styczeń - 60 zł : ) ( 20 zł do Jędrusiowej skarbonki ) * Marysia O ze swojego bazarku - 82 zł : ) Za chwilę uaktualnię na pierwszej stronie w rozliczeniu głównym . P.S. Na dniach Jędruś będzie szczepiony na wściekliznę ;)1 point