Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/30/16 in all areas
-
Ergo wczoraj był w Lublinie, tylko wymiękłam po północy i nie wyrobiłam się, żeby napisać co i jak:) P.Doktor powiedziała, że Mastocytoma G1 jaką zdiagnozowano u Erga nie daje przerzutów i jej usunięcie zawsze dobrze rokuje. Możliwy jest jedynie margines błędu oceny stopnia mastocytomy w badaniu histopatologicznym. Trzeba by zrobić drugie badanie, żeby mieć pewność, że to G1. Także guzki w śledzionie mogą być całkowicie innym nowotworem lub nie nowotworem. Za tym, że to może być także mastocytoma przemawia fakt, że zmniejszyły się pod wpływem chemii. Koszt badania w Lublinie 130 zł (jutro wrzucę rachunek) + 90 zł transport do Lublina. Zalecenia w postaci leków (wszystkie mam na stanie, więc będę podawać póki mi się nie skończą): Gabapentyna 300 mg 2 x dziennie Meloksykam pierwszego dnia 9 mg, następnie 4,5 mg na dobę Pantoprazol lub omeprazol 40 mg 1 x dziennie2 points
-
Przed chwilką rozmawiałam z p. Grażyną - przyszłą Pańcią Halinki - niezwykle ciepła osoba, która z wielką czułością wyrażała się o suni. Rozmawiałyśmy m.in o tym, ze Halinka czekała w schronie na nas, na naszą pomoc i wreszcie się doczekała. Pani Grażyna czyta wątek i na pewno będziemy mieć informacje o Halince. Wyjazd suni wstępnie planowany jest na . 05.10, jutro będę dzwoniła do Murki i wszystko ustalimy. Halinko, sunieczko - cieszę się, ze ten kolejny cud na dogo odmienił właśnie twoje życie!!!2 points
-
Panno Marple, powiem szczerze, że jestem w lekkim szoku, co się rzadko u mnię zdarza :P Ale generalnie nie dziwię się reakcji Halinki - zdrada to okropność! ojej! ojej! jak można zdradzić HALINKĘ!?! Halinkę!?! taką wolontariuszkę?!? co za podłe te komary wstrętne! A czy czasem to nie były te...no...te...jakim im tam... no te... takie co w drzwiach są... no te...o! czy to aby nie byli judasze?!? Na szafot ze zdrajcamy! bez litości! Też oczy wytrzeszczyłam! no jak mogli... zero honoru normalnie! (a czy to jest pewne? ta zdrada? bo moze Halinka coś sobie uroiła znowu??)1 point
-
Bardzo dziękujemy:) Jednorazowa to też bardzo dużo:) Zaraz prześle konto Iskierkowe. Nasza sunia jest tak śliczna, że nie mogę przestać sie usmiechać jak tylko o niej myśle:) Całe życie Iskierki się mieniło, wreszcie może ŻYĆ pełnią zycia. I widać to na jej pyszczku, że taki świat jej się naprawde spodobał:)1 point
-
Henio to straszny slodziak i ma wspaniala Rodzine :) stwierdzone naocznie :)1 point
-
Szafirko, dziękuję za końcowe rozliczenie. Na razie elficzkowa nie ma laptopa, ale jak tylko będzie miała możliwość, to wpłaci zaległe wpłaty. Havanko, te koszty transportu, o których pisze szafirka dot. transportu do DS. DS dorzucił się 200zł, a my te 170zł. Ale dziękuję Ci za czujność i jeszcze raz dziękuję za bazarek kilometrowy. Tutaj pozostaje mi podziękować również szafirce za opiekę nad Murzyniem, jej TŻ za zawiezienie Murzynka, Monice za wizytę p/a oraz Wam - za to, że wspólnymi siłami udało się nam uratować psie życie. Szczerze mówiąc, nadal nie mogę uwierzyć w to, że Murzynio znalazł dom. Boże, gdyby nie Wy, drodzy dogomaniacy to Murzynio nadal by był z dzikuskami i miał zerowe szanse na adopcje. A teraz ma SWOJĄ kochającą rodzinę. Wierzę, że za parę dni stres minie i pokocha swoich Ludzi całym swoim serduszkiem. Mam nadzieję, że za niedługo również uda nam się pomóc pozostałym psom.1 point
-
Uwaga próbuję dodać zdjęcia z nowego domku :)1 point
-
Tolu, pięknie to napisałaś. Ja jeszcze tylko dodam, ze w gruncie rzeczy, to przez te 6 lat, Halinka czekała na P. Grażynę. My tylko pomogliśmy losowi. Jeszcze kilka dni i nasza kochana sunia pojedzie do swojej nowej Rodziny ! Pani Grażyno, zachęcamy do zalogowania się na dogo. Bardzo cieszyłybyśmy się z Pani obecności, bo wiele z nas będzie czekac na wieści z nowego domu, przynajmniej na początku. Jesteśmy ciekawe, jak Halinka będzie przystosowywać się do nowych warunków, jakie będą jej relacje z Rodziną i kotkiem i w ogóle wszystko ! Bardzo ją kochamy ! Jest naszym oczkiem w głowie !1 point
-
Dziewczynki wpłacające deklaracje stałe bardzo Was przepraszam że nie otrzymałyście jeszcze nowego numeru konta do wpłat. Prześlę go na pewno dziś wieczorem. Jeszcze raz bardzo przepraszam za poślizg ale w pracy mam po prostu "urwanie głowy" a raczej "dom wariatów".1 point
-
My też dzwoniliśmy do Pani Murzynkowej i też mówiła nam, że piesek taki spokojny i nieobecny. Mąż mówił jej, że Murzynio może taki być kilka dni ze względu na zmianę miejsca, po za tym trzeba wziąć pod uwagę, że on nie ma charakteru szaleńca. Pamiętam też Effi od Anuli i Bogusik, która pojechała do Niemiec do wspaniałej Pani. Suni potrzeba było kilka tygodni na rozkręcenie się i też ożywiała się tylko na spacerach. Murzynio vel Gutek był u nas 25 dni, co daje kwotę za hotelowanie 208,33 zł, w zaokrągleniu 208 zł. Za kastrację zapłaciłam 150 zł Za transport otrzymaliśmy 200 zł, pozostało 170 zł. RAZEM 528 zł.1 point
-
ufff, wreszcie udało mi się wejść na dogo. Dobrze, że taka pozytywna w sumie diadnoza dotycząca Ergusia :) Ale jak go pani wetka starannie przebadała :) Był grzeczny przy tak licznym "obmacywaniu" ? ;D1 point
-
1 point
-
Bernadko, Ty zaglądasz i tutaj i na FB. Wiem, ale inni już wcale. Ja sama już rzadko i niewiele na dogo robię, bo skutecznie mnie to forum zniechęca do czegokolwiek. Są jednak wątki skupiające jeszcze niemało ludzi.... trudno. Ważne, że Skipek jest w niezłej formie, wakacje jakby przywróciły mu wigor i chęć do dalekich wędrówek, biegania i nawet skakania. Pozdrawiam cieplutko Ciebie i Twoich najbliższych dwu i czterołapkich ;)1 point
-
W zasadzie, co się tyczy dobrej zmiany, to wszystko jest możliwe, ale w tym przypadku, nie sądzę ;). Adopcje rządzą się swoimi prawami i ten, kto je zrozumie, będzie "miszcz". Cieszę się z powrotu Czorty. Mam nadzieję, że i ona i Koloratka, wypracują jakiś modus vivendi z domową sforą, nawet z uwzględnieniem wizyt Stokroty. Janet to o tyle możliwe, że są to w sumie koty dzikie, przyzwyczajone do tego, że lajf is brutal, and full of zasadzkas.1 point
-
To ja też mam dobrą wiadomość: Czorta wróciła w domowe pielesze! Wczoraj wieczorem stawiła się na kolację, jakby nigdy nic. A przecież nie było jej 3 dni! Co do adopcji - może ludzie, słysząc o zapowiadanych znacznych podwyżkach cen prądu, gazu i wody, boją się brać na siebie kolejne koszty? Znaczyłoby to, że "dobra zmiana" dotyka nawet psy i koty. Gratulacje!1 point
-
samowodzielny dwufazowy alarm namierzająco-sygnalizacyjny:)1 point
-
Cos mi sie dziej z dodawaniem zdjec... Zawitała:) smutno było się rozstać, ale Henio zapałal sympatią od pierwszego wejrzenia a nie jest to regułą:)1 point
-
Dzisiaj rozmawiałam z p.Ewą i wiadomości są bardzo dobre.Tak jak napisała Ala,Mała może wszystko z Dużym ale odwrotnie nie :) Tak go sobie ustawiła,że zachowuje się naprawdę bardzo ulegle i spokojnie wstosunku do niej .Czika rano zbiega na dół i podbiega z merdającym ogonkiem do Spaykiego aby się przywitać,a później pędem do kuchni na śniadanko.Czikunia bardzo lubi jeździć w koszyczku na rowerze z p.Ewą i jak jest chłodniej,to widać jej tylko pyszczek,bo reszta opatulona jest kucykiem,co by dziewczynka nie marzła.Jest zmarźluczkiem i spryciulka nawet wchodzi wieczorem pod szlafrok swojej Pani i usadawia się pod pachą i co najwyżej tylko trochę pysia wystawi :) Na zimę będzie oczywiście zakupiony kubraczek.Bardzo fajnie bawi się z dziewczynkami,a szczególnie z młodszą córeczka Państwa.Lubi przebywać w jej pokoju,a i bawią się w podrzucanki zabaweczkami.Wieczorem zasypiają w łóżku przytulone do siebie,a później Czika zmienia łoże i wędruje do sypialni Państwa :) Jest bardzo kochana i niczego jej w tym domku nie zabraknie,a przede wszystkim miłości! :) Zdjęcia będą ale za jakiś czas,bo jeszcze trudno je zrobić ze względu na to,że Czika jest w ciągłym ruchu i jeszcze bardzo czujna.Myślę,że pora na zmianę tytułu wątku,bo tak jak mnie zapewniała p.Ewa,nie ma opcji by ją mogli oddać :) Mówiłam,że jest sporo zapytań o Czikę,a nawet jedna Pani powiedziała,że jeżeli Państwo by się rozmyślili,to ona zaraz na drugi dzień po nią pojedzie.Pani Ewa powiedziała,że absolutnie nie i żebym tylko nie dała tej pani ich adresu,bo oni Czikuni nikomu nie oddadzą i już! :) Z przyjemnością zmieniam tytuł! :)1 point
-
Marik: Po pierwsze - autor posta szuka karmy tańszej niż Acana, a Artemis jest droższy. Po drugie - autor posta szuka karmy bez wołowiny, wieprzowiny, jagnięciny, dziczyzny i łososia, a w karmach Artemis występuje zawsze któryś z tych składników (konkretnie łosoś). Rozumiem, że ktoś płaci Ci za reklamowanie tej karmy (po liczbie postów na temat Artemisa wnioskując), ale może przynajmniej czytaj posty źródłowe zanim zaczniesz polecać ten produkt innym. A co do tematu - Eukanuba to dość przeciętna karma. Zawiera stosunkowo niewiele mięsa, za to sporo wypełniaczy (kukurydza, pszenica - nie wiem, jak u psa z uczuleniem na zboża, bo podałaś/eś tylko info o mięsie). W półce cenowej zbliżonej do Eukanuby znajdziesz lepsze karmy z linii Brit Care (Endurance - kaczka + ryż, Weight Loss - królik + ryż, ta jest niskokaloryczna; w Endurance jest olej z łososia, ale zasadniczo uczula białko, olej nie powinien dawać reakcji alergicznej, w Weight Loss go nie ma, jest tłuszcz z kurczaka), Bosch Soft w wersji z kaczką lub z kurczakiem, drobiową Joserę Sensi Plus (zawiera kukurydzę), Fitmin Maintenance (3,5% mączki rybnej, więc trzeba byłoby zadać pytanie producentowi, czy nie ma w niej łososia).1 point
-
No to zaczynamy nieść dobre wieści :D Będzie skrótowo bo co dzień, dwa dni coś nowego u Zulki się pojawia. Początek był troszkę trudny bo nie chciała wchodzić do domu. Wylegiwała się na tarasie, do domu wchodziła na michę tzn. wychodząc rano na siku nie wykazywała chęci powrotu. Przychodziła niepewnie jak się trzaskałam miskami i wolałam psiaki. Chodziła po działce, tu poleżała, tam powąchała i dzień mijał. Drzwi tarasowe rzecz jasna otwarte cały czas. Problem był jeśli trzeba było wyjechać autem i otworzyć bramę. Używaliśmy różnych forteli aby Zulka weszła do domu. Smaczków nie jadła. Na smyczy oczywiście chodziła elegancko ale też dużym wyczynem było to aby Zulce tę smycz założyć. Wiedząc że będę wyjeżdżać autem Zulka paradowała nieraz w smyczy aby prościej było ją "złapać". Po parunastu dniach nie ma już problemu z wchodzeniem do domu. Na moje zawołanie przychodzi nieraz, na zawołanie męża przychodzi zawsze. Nie można jedynie stać w świetle drzwi lub okna. Zresztą jak mówiłam Gabi na początku zauważyłam że Zulka jakby woli mężczyzn. Problemem było też znalezienie dla niej odpowiedniego miejsca na miskę. Podczas jedzenia wystarczyło że ktoś się na nią popatrzył a nie daj bóg przeszedł i Zulka się wycofywała. Ale mamy już fajne miejsce posiłkowe i Zulka wcina aż jej się uszy trzęsą. Najbardziej jej się trzęsą jak ma gotowane :) Po kilku dniach biwakowania w kuchni stwierdziła chyba że w salonie więcej się dzieje i zaczęła powoli w nim przebywać. Aż uznała że i legowisko fajniejsze i w ogóle życie salonowe jej bardziej pasuje więc już pożegnała się z kuchnią. Na początku jak zaległa w kuchni w jednym miejscu to dałam jej tam legowisko żeby nie leżała na kaflach i po trochu przesuwałam w kierunku salonu. W chwili gdy uznała że jednak za daleko się posunęłam :D wracała na swoje stare miejsce na kafle. Ale to już dawno za nami :) Aha.....i jeszcze jeśli chodzi o głaskanie, wtedy to było takie wymuszone. Czułam że daje się pogłaskać bo ma za sobą ścianę i nie ma gdzie uciec. Zresztą cała Zulka to była jedna myśl..." Gdzie i jakie grozi mi niebezpieczeństwo???" Bala się różnych dźwięków, podskakiwała jak ktoś kichnął, uciekała jak ktoś koło niej przeszedł :( Ale to też już za nami :D Rano jak się witam z psiakami i one wariują jakby mnie nie widziały z tydzień Zulka jest na wyciągnięcie ręki. Aż albo tylko na wyciągnięcie ręki. Widać po niej że chciałaby i boi się. Pamiętam jak pierwszy raz położyła się w legowisku, ale jak pierwszy raz Zulka do mnie podeszła i po kilkunastu minutach prawie niewymuszonego głaskania ZACZĘŁA MNIE LIZAĆ PO RĘCE to nie zapomnę nigdy. Miałam łzy w oczach. Malo tego Zulka wchodzi na kanapę. Co prawda jak się pojawi człowiek od razu schodzi ale jak zobaczyłam ją pierwszy raz na kanapie to nie mogłam uwierzyć. Teraz to już norma ale nie wiem czy uda mi się zrobić zdjęcie bo jeśli siedzę przy stole i chcę się tylko podnieść żeby pstryknąć fotkę Zulka w gotowości fruu na podłogę. Musicie mi uwierzyć na słowo. Dziś Zuleńka zainteresowała się zabawkami :D Zgarnęła jedną z trawy i troszkę się pobawiła. A rano (zawsze chociaż chwilkę leżę z psiakami na kanapie) SAMA podeszła pod rękę do miziania. Sama, samiuteńka i kręciła tym pięknym łebkiem i kręciła i lizała mnie po ręce. Widziałam w jej oczach że sprawia jej to przyjemność. CUD!!!! Wszystko jak widzicie idzie ku dobremu. Jest oczywiście jeszcze wylękniona ale śmiga po ogrodzie jak ta lala, szczeka jak coś się dzieje (szczególnie na psa sąsiada - widać go nie lubi), czeka w kolejce po smaczki i na michę, wchodzi i wychodzi z domu bez problemu. Moje psy i Olinka nadal nie są nią szczególnie zainteresowane, jedynie Tycia ją obszczeka - ale kurdupel szczeka żeby było wiadome że jest :) Zresztą jak było w piątek osiem psów tez jakoś żaden z nią specjalnie się nie zakolegował. Udało się zrobić zdjęcie na kanapie :) I wygibasy na tarasie Mamoooooooo otwórz :) Kolejka1 point
-
A ja radzę przekonać się do psów takich jakimi stworzyła je natura i nie domagać się ich okaleczania i sprawiania bólu. Ja mam ogoniastą rottweilerkę i nie cięte na dobermana pinczery średnie czyli mają i klapnięte bardzo ładnie uszka i długie ogony i wcale mi to nie przeszkadza. To ludzie dla swojego widzimisię choć często tłumacząc to ochroną psa okaleczali psy i stworzyli nowe wizerunki ras. Bo dlaczego jednym rasom np myśliwskim przeszkadzać mial długi ogon w buszowaniu w krzakach a innym rasom też tak pracującym nie. To samo z uszami a przecież jak się komuś podobają stojącew to są rasy z takimi uszami, po co ciąć te wiszące.1 point
-
Aga, a może Ty jesteś daltonistką i co innego widzisz w necie, a co innego zamawiasz? :D1 point
-
1 point
-
1 point
-
Bardzo przepraszamy za nasze lakoniczne wypowiedzi na Dogo - ja ciągle mam problemy z logowaniem, strona raz działa, raz nie, co bardzo utrudnia dostęp tutaj. Podając link do wydarzenia uznałyśmy, że wszelkie bieżące informacje i tak do Was dotrą - na fb działamy wyłącznie ze względu na szersze grono osób z Katowic, które są w stanie regularnie nam pomagać w poszukiwaniach... Obiecujemy poprawę i przepraszamy gorąco! Pieniążki na plakaty faktycznie zbiera Agnieszka - Lili, ale można je oczywiście przesłać do mnie - ja przekazuję wszystko dalej. Bakusiowa - Twoja wpłata od razu po zaksięgowaniu u mnie na koncie została uwzględniona w rozliczeniu na facebooku - nie ma jej na pierwszej stronie wątku bo to osobna "skarpeta" wyłącznie na działania reklamowe mające nas zbliżyć do zlokalizowania Fifi. Dziękujemy serdecznie za wpłatę!!! Po Fifi ślad zaginął. Różne czarne myśli chodzą po głowie zwłaszcza, że nawet w totalnie anty-psim Raciborzu ludzie dzwonili regularnie... Ale nie poddajemy się :( Jedna dobra duszyczka zasponsorowała kilka dni ogłoszeń Fifi wyświetlanych w TV tramwajowej, plakaty jeździły w autobusach miejskich, a teraz udało się załatwić kampanię reklamową - plakaty w tramwajach. Od przyszłego tygodnia zacznie jeździć 30 plakatów przez 2 tygodnie po całym Górnym Śląsku. Miejmy nadzieje, że to pozwoli nam zlokalizować Fifi... tak aby móc ją złapać :(-1 points
-
Dziewczyny!!!! AgusiaP i Mysza są wielkie!!!!!!! Szykujcie im pomnik bo.... FIFI ZŁAPANA!!! :)))) Więcej potem!-1 points