Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/03/15 in all areas
-
Nie wiem co ten psiak ma w sobie... dzisiaj miałam kolejny telefon w jego sprawie. Próbowałam "sprzedać" Chałwę, ale bez skutku :( W ogóle to psiak się trochę ożywił, ogonek cały czas w górze i przy każdej okazji w ruchu :) Oczywiście nadal jest spokojny i grzeczny, lubi sobie polegiwać, ale już jak psy na coś szczekają na ogrodzie to pędzi razem z nimi i się nawet odzywa coś tam nieśmiało :) I do domku już wchodzi sam, reaguje na wołanie. I bardzo się cieszy do człowieka, podskakuje i popiskuje. Kochane psisko, DS będzie miał z niego pociechę :)2 points
-
Lepiej teraz niż później. Czekamy, szukamy nadal. Figuniu, Lonia nie jest wcale Twoim pierwszym tymczasem.Był przecież Maksio i dziadziuś, imienia nie pamiętam. Jako DT spisujesz się wzorowo, więc głowa do góry.2 points
-
Uwaga w Trzebnicy na samotną blondynkę mieszkającą na Żeromskiego - Dominika!2 points
-
Anecik, o pozbylas sie defektu slonecznego :) wyliczanko zrobilas przepieknie ze nawet ja zrozumialam :) A ja Wam dziekuje za to ze poprostu jestescie i razem mamy wspolna radosc widzac szczesliwe oczy wyciagnietych psiakow, to lepsze niz tabletki nasercowe...2 points
-
Po minie widać, że chyba się wszystkiego nie doliczył...:( Groźnie patrzy.1 point
-
1 point
-
Uśmiechnięty to może za dużo powiedziane, Bryś był mocno zestresowany sytuacją, ale dziś jest już spokojniejszy; w końcu była koopka na spacerku (do tej pory tylko siku robił). Rano dostał mięsko od Dory, ale chyba zbyt łapczywie zjadł (dałam mu niewielką porcję), bo zaraz zwymiotował wszystko... po południu zjadł trochę suchej karmy polanej tłuszczykiem, więc nie jest źle. Ze smyczą też się powoli oswaja. Kennel traktuje już jako swój azyl, sam do niego wchodzi. Poza kennelem najczęściej zajmuje stanowisko na fotelu, ale raz się zdarzyło, że nie chciału mu się wyjść z klatki i siedział tam, mimo, że była otwarta :) Na spacerki wychodzi 4 razy dziennie, ale wychodzi niechętnie, zawsze muszę go trochę zachęcić. Potem też szybko chce wracać do domu. Musi się chłopak odnaleźć w nowej rzeczywistości... Po weekendzie, jak Bryś już trochę ochłonie po tych zmianach, zaszczepimy go i po 2 tygodniach od szczepienie będzie można kastrować. W między czasie go wyczeszę i poobcinam dredy przy ogonie, ale to jak trochę się do nas przyzwyczai. Zastanawia mnie to, że mu zupełnie bezwładnie zwisa ogon; być może to ze stresu, ale nawet jak robił koopkę to nie odgiął go jak to psy mają w zwyczaju tylko zwisał luźno i kawałki koopek leciały na niego. Wydaje się, że nie jest złamany, bo nim rusza. Natomiast powodem mogą być zapchane gruczoły okołoodbytowe (ew. stan zapalny już) lub w gorszym przypadku problem z prostatą. Jeśli nie minie to przez weekend (może to tylko stres jednak) to przy szczepieniu wet to obejrzy.1 point
-
1 point
-
No i wyszło na nasze, bo z zwolennika tylko pozytywów, został nagle zwolennikiem OE. :) Choć mnie ani jego dokonania na polu pozytywów, ani OE nie powalają i nie dałabym mu się do mojego psa zbliżyć.1 point
-
Że niby ty masz takie samo zdanie jak Mrzewinska? Buahahaha:D oj gdybyś tylko zdawał sobie sprawę z pewnych faktów to w życiu byś tego nie napisal, bo robisz teraz z siebie idiote:D1 point
-
1 point
-
Ziutka z Kejciu zaraz otwierają nowy bazarek ogłoszeniowy. Zamówiłam już ogłoszenia dla Blanki. Zapłacę 10 zł (o ile cena ta co poprzednio) i 9 ogłoszeń będzie dla Radysiaków.1 point
-
"Ależ zazdroszczę Hopce, że będzie tam mieszkała!!! Hopciu - wspaniałych lat i wiele miłości w Nowym Domku Kochana!!!" nic dodać, nic ująć1 point
-
Gdynia - to miasto w którym jestem zakochana! Ależ zazdroszczę Hopce, że będzie tam mieszkała!!! Hopciu - wspaniałych lat i wiele miłości w Nowym Domku Kochana!!!1 point
-
Jutro Boguś idzie na badania, będzie miał konsultacje neurologiczną i ewentualnie umówi się na kastracje.1 point
-
Tyle fotek ode mnie. Dzieciak przesłodki, miły, tylko szybciutko domku i zaopiekować słodziaka żeby nam w depresję nie wpadł.1 point
-
Boszz jakie oczęta smutne na trawniczku :( Cd. Głupie ujęcie ale widać jaka zabawa-Mela w takiej durnowatej minie pewnie jeszcze nie widzieliście ;) \ potem było tarzanko i wstawanko i gonienie Pumki1 point
-
Coś tam Tz zrobił tylko mi z telefonu nie dał jeszcze ;) Za bardzo byliśmy oboje zajęci nadzorem nad tym wszystkim. Zaraz go ścignę niech zrzuca. Szkoda mi strasznie malucha-po dzisiejszej nocy mam poważne obawy co do wsadzenia tak domowego psa do klatki... Oby więcej szkody niż pożytku w jego głowie nie narobiło bo u nas dzikie szczekanie przez 2 godziny zamknięcia w pokoju siodlarni wywołało w nim tyle agresji ze strachu że sadził się do mnie całkiem ostro.Uspokoił się dopiero na dworze i tam niestety spędził noc chodząc między stajnią a tarasem z łóżeczkiem i szczekając rozpaczliwie. Ile się dało wieczorem robiliśmy na dworze, Tz w garażu to Rysiu się przytulał,asystował, kochane maleństwo, zjadł tylko w asyście ludzkiej a w samochodzie dzisiaj odsypiał okropną noc. Gdyby tak paskudnie nie atakował Gastona zapewne mógłby spokojnie na tymczas zostać,jakoś by to było ale tylko z Melem się bezbłędnie od pierwszego kopa zaprzyjaźnił. Lukas omal się nie zapluł chcąc ERysia zjeść-choć ten go wcale przyjaźnie przez płot chciał wąchać,za Kojotem też usiłował łazić węsząc mu między łapami czy aby na pewno nie ma jajek ;) Ale Kojot warczał na niego okropnie i wolałam nie sprawdzać czy młody w końcu nie straci cierpliwości.Pumcię usiłował z miejsca przelecieć i strasznie ją wystraszył, a Gastona zwyczajnie od pierwszego kopa chciał zjeść.Nie pomógł długi spacer do lasu-nic by z tego nie było...Na pełnojajeczne albo ciut bardziej burczące samce trzeba bardzo uważać bo mały atakuje bez większego ostrzeżenia pomijając wysztywnienie mięśni i zamarcie. Fotki bylejakie bo z telefonu Tz-a no i wszystko w szybszym ruchu musiałam wywalić bo rozmazane ;) Widać jaka Pepcia przylepiona do mnie ;)1 point
-
Zgadzam się z Tobą. Krytykowanie przychodzi łatwo, ale by ta sama osoba miała znaleźć lepsze rozwiązanie to już z tym gorzej.1 point
-
Bokserka tż-ta była oazą spokoju i przy dziecku wchodziła w tryb niańki, ale nie każdy taki będzie. Oni wybierali najbardziej śpiochowatego szczeniaka z miotu i sunia okazała się naprawdę do rany przyłóż. Ale większość bokserów zawsze zostaje głupawymi szczeniakami, które wszystko i wszystkich pacają łapami, w tym dzieci :> A layla2015 jeszcze zatęskni za jajecznicą bez psich kłaków :D1 point
-
Psie, który dajesz ludziom wierności przykłady, odpuść ludziom, braciszku, wszystkie ludzkie zdrady. ....wzruszyłam się!....bardzo!!!1 point
-
Czytam na bieżąco: i Lolusia, i Karmelka, i wątek stowarzyszeniowy. Tylko taka sponiewierana z pracy wracam, że nie mam siły ani pisać, ani myśleć. Spacer z psami i łóżko. Od świtu wszystko od nowa, a weekendy gospodarcze: pranie, sprzątanie, zakupy. Ale za tydzień urlop :) Całe 16 dni :)1 point
-
No ale tutaj to akurat nie miało miejsca, więc komentarz zupełnie nie w temacie. Dziewczyna starannie wybrała hodowlę, wybrała rasę i zaufała, że sprzedawca jest uczciwy. Jak kupuję telewizor czy samochód robię podobnie - szukam sprawdzonego miejsca, często wcześniej sprawdzam, jaki model produktu mi będzie odpowiadał i zakładam, że w sklepie sprzedadzą mi nie uszkodzony, działający produkt. Z całą pewnością nie będę go rozkręcać i sprawdzać, czy części są właściwe, bo się na tym po prostu nie znam.1 point
-
1 point
-
Bardzo mocno urokliwa zołzetka jest, z naciskiem na bardzo :P1 point
-
A to tymczasowe lokum bezpieczeństwa; kiedy psiaki są na ogrodzie to Bryś ma dla siebie cały pokój, zajmuje wówczas kanapę - wyraźnie dobrze się czuje w domu. Tylko to chodzenie na smyczy baaardzo mu nie pasi...1 point
-
:) :) :)Przeurocza cudna zniewalajace spojrzenia i minki pozdrawiam ogromnie raduje ogromnie1 point
-
Moje kciuki policzcie podwójnie:)bo z wnukiem trzymamy:)1 point
-
1 point
-
... i masz rację! bo zadzwonił telefon Pani jest szczera i konkretna, w ubiegły poniedziałek odeszła jej 17letnia sunia (do tego jeszcze problemy rodzinne) zadawała dużo pytań ale myślę ,że najlepiej odpowie na nie Ania ,bo ja np nie jestem w stanie odpowiedzieć czy Lonia lubi jeździć autem? czy może zostać na 4-5godź sama w domciu? p Maria mieszka w Żmigrodzie ale bywa ,nawet raz w tygodniu we Wrocławiu, służbowo i najlepiej będzie powiedziała jak byście się spotkały na spacerku i sprawdziły jak Lonia ,zareaguje? Anusiu ,napisałam Ci PW z nr telefonu p Marii i jeśli Ci się uda to zadzwoń proszę dzisiaj ok 20-21( jak zrozumiałam to Pani pracuje do późna) i sobie same najlepiej porozmawiacie i uzgodnicie ewentualne spotkanie :)1 point
-
Tak myślę, chociaż mam coraz więcej problemów z rozstawaniem. Koleżanka mnie obsztorcowuje ,że funduję sobie emocje( do których jeszcze dopłacam), które wyczerpują nadnercza i coś w tym jest.1 point
-
Dziękuję za życzenia. Brakuje nam malucha.Wnosił tyle radości. Loczka i Dolciu są bardzo zrównoważone, spokojne. Nikt nie goni koty, cicho, spokój. Nudno...1 point
-
Ale wstyd... Wieki mnie tu nie było :( dla Pączysława czas stanął w miejscu, nawet się nie postarzał. Dalej młody duchem, na podwórku przegania wszystko co żywe :) Apetyt ma ogromny, najgorsza stółowka na zewnątrz, od dzikich śliwek po bilety autobusowe na przystanku ;) w domu nie ma zmiłuj, karma sucha i ew jakiś twarożek czy warzywa. Badania wszystkie w porządku, w maju sprawdzane serducho i wątroba. Może w weeknd jakieś fotki porobię :)1 point
-
Minę urażonej niewinności, czyli foch jak stąd do Paryża :)1 point
-
1 point
-
Dzień pełen emocji. Państwo przyjechali po Karmelka godzinę wcześniej. Bardzo mili państwo. Tylko pan trochę nabałaganił na początku.jest wysokim mężczyzną i dość gwałtownie pochylił się nad słodziakiem.A ten jak pokazał zęby, to byłam w szoku. Natychmiast odwołałam go ,zbeształam i poszedł karnie na legowisko. Pan miał nietęgą minę ,więc się obawiałam czy nie zmienił zdania. Ale posiedział, zawołał Karmelka i przekupował go smaczkami. Potem już było dobrze. Było widać ,że maluch czuje pismo nosem, bo zachowywał się inaczej niż zwykle do gości. Pogadaliśmy ,zjedliśmy ciacha popijając kawusią. Opowiedziałam o przeszłości Karmelka, pokazałam śruty i kłos. Uprzedziłam o zachowaniach na widok rowerzystów, innych psów i dużych panów. Pani podpisała umowę adopcyjną. Poszliśmy jak zwykle na spacer tym razem z ulubioną piłeczką Karmelka i to był strzał w 10.Był zajęty niesieniem piłeczki ,że nawet nie zauważyła jak mu uciekliśmy. Z daleka widziałam ,że spokojnie wsiadł do samochodu i pojechali. A nam pusto bez tego łobuziaka. jakby życie zamarło w domu. Wiele pieseczków wlazło nam w serce,ale Karmelek jest jednym z tych bardziej włażących. Państwo przyjechali z nowym kompletem eleganckiej obróżki i smyczy ,z piękną , niebieską , wygrawerowaną adresatką w postaci kosteczki. Żebyście sobie nie myślały ,że pojechał sobie i koniec. Oczywiście już rozmawiałam z panią. Karmelek siedzi na kolankach i ogląda świat.Nawet dał się pogłaskać w okolicy zadu. Do samochodu wskoczył za piłeczką.1 point
-
Misia wszystkich porządku nauczy :). Jak mój Felek zjadał ze smakiem słuchawki, to po pewnym czasie szanowna rodzinka załapała i nauczyła się odkładać we właściwe miejsce, a mojego ględzenia słuchać wcześniej nie chcieli :). A co do butów w krzakach, to Feluś był (bo teraz już tego nie robi) wynoszenia butów (szczególnie gości) do ogrodu i chowania...Ile razy wieczorem z latarką zaiwaniałam po krzakach,żeby gościa boso lub w jednym bucie nie wypuszczać...1 point
-
Zdjęcia z dzisiaj ,jeszcze gorące :) Obecnie trwają jeszcze dwa bazarki dla Lunki,jeden już zakończony :) orierntacyjne rozliczenie tych trzech bazarków oscyluje w granicach 1000 zł ! Marticzko jesteś WIELKA :) kolejny mój bazarek będzie na Fb,we właściwym czasie wkleję link,będzie można także licytować z dogo :) sam koszt ewentualnego podanie komórek macierzystych-jeżeli Luna zostanie zakwalifikowana to 1500 zł do tego dochodzi koszt diagnostyki i sterylizacji suni .Więc orientacyjnia kwota potrzebna Lunce to ponad 2000 zł :(1 point
-
1 point
-
Nasz pycholek ukochany ... była też koleżanka Misia :) ... i niestety coraz częstszy widok, który zniechęca do spacerowania ... a Taksunia nie czyta! ... w przyczepie jak kiedyś ... Jasia....1 point
-
Zawsze nawet na łące, którą uwielbia! szuka nas wzrokiem :) ... Lala uwielbia biegać :) Chwila odpoczynku :)1 point
-
... jakoś tak...sucho! nawet nad wodą! ... wieczory nad wodą, zawsze przyjemne! zwłaszcza na rączkach :) ... ale na swoich nóżkach też fajnie! zwłaszcza na łące...1 point
-
1 point
-
Dziewczynki kochane, ja też wiem, domyślam się, że czujecie podobnie i właściwie odbieracie te moje wpisy. Czasem słowa są jakieś takie zbyt kanciaste, zupełnie niesposób oddać tego, co "w duszy gra"... Myszko kochana, wiem dobrze, że Pimpulkowi nikt krzywdy nie robi i już nie zrobi. Taka szkoła, jak piszesz, to naprawdę wspaniała sprawa i cieszę się, że Psinek będzie miał zajęcie. To prawda, one uwielbiają pracować, mieć jakieś zajęcie, a nie, tylko spacer, micha i spanie. Dokąd jest zdrowie i ochota, to każdy powinien mieć jakiś "kamyczek" do podrzucania (jak Lonia) a jeszcze lepiej, jakieś bardziej ambitne wyzwania. Tak tylko chciałam tym swoim wpisem dać upust uczuciom, które się pojawiają ilekroć myślę o TYM Piesiu. Ja kiedyś zostałam sama z rocznym dzieckiem, bo okazało się że jesteśmy dla męża "kulą u nogi". I poleciał w swiat rozwijać się i czerpać ile się da. Ten Cudowny Pies miał więcej mądrości, przyzwoitości i poczucia odpowiedzialności, jak chodzi o sunię, która mu zaufała. Niejeden tzw. człowiek, do pięt Mu nie dorasta. Bardzo więc cieszę się, że Piesio ma zajęcie! Pani Ania jest przekochana, bo widać, że Go pokochała i stara się by miał wspaniałe, nie nudne ale wesołe i ciekawe życie. A w ogóle to nie przejmujcie się moimi wpisami.:) Każdym wpisem chciałabym dać do zrozumienia (Wam, sobie i całemu światu), że bardzo kocham, podziwiam i szanuję tą Istotkę w futerku pieska. I widzę, że jakoś jednak przywykłam do imienia Pimpuś...jeszcze, z czasem się przestawię :) Myszko i Aguniu - ściskam Was serdecznie, pozdrawiam i dziękuję za to, że Jesteście!!! :)1 point
-
Grozą wieje. Zawsze, niestety, znajdzie się paru idiotów dla których wychowanie przeciętnego rottka czy wilczaka to, panie, bułka z masłem, co prawda nie mieli i nie szkolili, ale z palcem w nosie daliby radę i, panie, potrzebują większych wyzwań. No i trochę panienek z kosmosu co to "mają potrzebę obcowania z piękną, dziką naturą" więc zwykły pies domowy jest dla nich zbyt banalny. Szkoda, że w efekcie cierpią zwierzęta, no i najczęściej zanim sprawa znajdzie (na ogół smutny) finał, ucierpi też otoczenie.1 point
-
Dla mnie to straszne. Idziemy w kierunku USA, gdzie takich "prywatnych ogrodów zoologicznych" na pęczki, a kończy się to tym, że zwierzęta się odstrzeliwuje lub usypia. Sprzedaż dingo, które są bardzo trudne do ułożenia i życia nawet w australijskim buszu, a co dopiero w Polsce, jest lekko chora. Kupi zwierzaki paru snobów, a jak się znudzą to co z nimi zrobią ?1 point
-
Jedno z pierwszych zdjęć ;) Bond na fali :D1 point