Jump to content
Dogomania

Zagłodzona sunia, Ma wspaniały domek u Morgan, Dziękujemy :))))))))


Recommended Posts

Posted

Co do wgłębienia w czaszce - oglądał to zaprzyjaźniony ortopeda - stwierdził, że wgniecenie powstało na skutek uderzenia czymś tępym (wpadła pod samochód, dostała z pięści i wiele wiele jeszcze innych możliwości się nasuwa), czaszka jest w tym miejscu złamana (wgnieciona), ale - jak widać na załączonym obrazku - nie doszło do uszkodzenia mózgu.:p

Posted

Agresja Asty do innych psów - no nie wiem, czy przypadkiem nie była spowodowana takim zamieszaniem jakie ostatnio miało miejsce w jej życiu. To chyba był stres. Na chwilę obecną do wszystkich psów które się na nią nie rzucają i nie obszczekują na dzień dobry - jest nastawiona bardzo przyjaźnie, macha ogonem, podskakuje i chce się bawić. W stosunku do suk nie wiem - mam w pobliżu tylko tą starowinkę o której już wcześniej pisałam, z którą Asta też chce się bawić. A może jej teraźniejsze przyjazne nastawienie spowodowane jest cieczką, a po jej zakończeniu wszystko "wróci do normy" Zobaczymy.

Posted

basiagk napisał(a):
No bardzo chętnie tylko, że ja mam dwa asty(chłopaka i dziewczynę). Abra odpada no bo 2 sunie to już tłok. Ale z Pako można spróbowac.Na początku może się złościc. Tak było przy pierwszym kontakcie z suką moich rodziców. ale teraz jest ok. A Twoja sunia (jak w ogóle ma na imię?) jak reaguje na inne psy?


Baśka - nie załamuj mnie :shake: :mad:
Moja sunia ma na imię Asta....
Wygląda tak:



I tak w ogóle to jest właśnie jej wątek na dogomanii....


Halo! Pobódka!! :multi: :multi:

P.S. Reakcję na inne psy opisałam wyżej !

Posted

Przecie nie śpię!
Wiem, że to jej wątek.

No i znam asty wiec jestem trochę ostrożna. Ale jak się amstafy bawia to jest sama radośc!!!:multi:

Andzia ma rację:oops:

Posted

:diabloti: No nie przesadzajmy - Aście do amstafa brakuje bardzo dużo, bo to taki kundelkowaty amstaf. Nie ma karczycha, tylko długą i wąską szyjkę, główka trochę za mała, ale za to jaka kochana ta główka :loveu: :loveu:
Chociaż powiem szczerze, że powolutku nabiera ciałka i się rozrazta - mięśnie coraz bardziej się uwypuklają - nawet pan policjant bał się włożyć głowę do samochodu, żeby sprawdzić, że naprawdę pomiędzy siedzeniami jest gaśnica o którą pytał. Powiedział, że wierzy mi na słowo, bo cyt. "ten brytan w środku to widać od razu, że z tych agresywnych ras, a on nie chce zostać bez głowy".
No i co powiecie na taki "auto-alarm"? :cool3: I kto teraz fiknie hę? :cool3: :cool3:

Posted

Morgan:-) napisał(a):
:diabloti: No nie przesadzajmy - Aście do amstafa brakuje bardzo dużo, bo to taki kundelkowaty amstaf. Nie ma karczycha, tylko długą i wąską szyjkę, główka trochę za mała, ale za to jaka kochana ta główka :loveu: :loveu:
Chociaż powiem szczerze, że powolutku nabiera ciałka i się rozrazta - mięśnie coraz bardziej się uwypuklają - nawet pan policjant bał się włożyć głowę do samochodu, żeby sprawdzić, że naprawdę pomiędzy siedzeniami jest gaśnica o którą pytał. Powiedział, że wierzy mi na słowo, bo cyt. "ten brytan w środku to widać od razu, że z tych agresywnych ras, a on nie chce zostać bez głowy".
No i co powiecie na taki "auto-alarm"? :cool3: I kto teraz fiknie hę? :cool3: :cool3:



:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:

Posted

Trzymam trzymam :evil_lol:
Dzisiaj cyknę kilka fotek z terenu - mam nadzieję.
Z Asty w domu leniwiec jest nie z tej ziemii. Najchtniej leżałaby 24/dobę z kołami do góry i miną "no drapaj mnie, na co czekasz", ale na spacerach wyraźnie się ożywia. Przez te głębokie śniegi na trasie naszego spaceru zmuszona jest skakać coby zając. Na automatycznej smyczy może się rozpędzić i prawie fikołki fikać w powietrzu. Trochę się panna wyluzowała i chyba już jest pewniejsza jeżeli chodzi o stałość zamieszkania w jednym miejscu. Do samochodu wchodzi bezproblemowo, już się nie trzęsie ze strachu bo wie, że jeżeli jedziemy, to albo z pancią do pracy i zawsze wrócimy do domu albo jak pancia zabiera barana pod pachę - do kogoś miłego, kto też głaska i drapie i jest miły i sympatyczny. Jak byłam z nią u mojej mamy w Cieszynie - przykleiły się do siebie i miziały przez długi czas. Zero stresu i nerwowości. Zresztą - pancia była blisko i cały czas na widoku, więc czego tu się bać?

Posted

Ale elegancko odstawiony Astorek :loveu:
Ale w czerwonym też ją lubię :loveu:

A z imieniem Asta to może się nawet jakiś kawał ułożyć - ktoś spyta: "Jak wabi się Twój pies ?" "Asta" "A to ja wiem, że asta, ale jak się wabi ?" :lol: ;) Czyli przygotuj się na komplementy :eviltong: :loveu: i na być może długą rozmowę :lol: ;)

I całusy dla CUDNEJ :buzi: :calus: :glaszcze:

Posted

Dzisiaj Asta jest podpadnięta. Wyszła rano z łóżka, podeszła do kwiatka stojącego na podłodze i najnormalniej w świecie nalała w doniczkę. Na pewno nie było to spowodowane tym, że jeszcze nie była na spacerze. Wczoraj byłyśmy o godzinie 23:00, pozatym jak chce wyjść, to piszczy pod drzwiami ( w sumie zdarzyło jej się to tylko raz - jak miała rozwolnienie ). Mój On-ek nigdy nie robił takich rzeczy - co to może znaczyć? A po wszystkim jak gdyby nigdy nic wskoczyła do łóżka. No więc dostała reprymendę ze wskazaniem miejsca zbrodni, patrzyła jak wycieram podłogę (cały czas słuchając mojej reprymendy ). Usłyszała "nie wolno", ale chyba nie zdawała sobie sprawy z powagi swojego czynu, bo stała na lóżku i machała ogonem. No więc było jeszcze raz "nie wolno" ze wskazaniem owego miejsca a następnie "wyjdź do kuchni". Dostała "karę" - wyniosłam ją do przedpokoju i zamknęłam drzwi do pokoju w którym siedzę. Nie mam pojęcia co zrobić w takim przypadku, żeby pies zrozumiał, że nie wolno i nie robił tego więcej. Co mi doradzicie?

Posted

W sumie mam kilka kwiatów na podłodze, a ona nalała do tego, który stoi przy króliczej klatce. Być może ma to jakieś znaczenie, a być może nie. Na królika nie reaguje - więc wygląda na to, że go zaakceptowała (siedzącego w klatce, bo jeszcze przy nie j nie biegał). Nawet jak skacze w klatce - Asta pozostaje niewzruszona. Co mi doradzicie??

Posted

a ona ma jeszcze cieczkę???? wiesz - ja miałam taką sunię, która normalnymi czasy wytrzymywala normalnie, ale jak dostawala cieczki i ciut po to zdarzało jej się posikiwanie - nawet badałam jej mocz, robiliśmy rtg czy nie ropomacicze - ale nie, wszystko było ok więc uznalam,ze tak ma być i tyle. Zobacz czy to się będzie powtarzać, czy to tylko tak jednorazowo. A i jeszcze jedno - nie podmarzla trochę na spacerach??????

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...