mari23 Posted June 27 Author Posted June 27 Dnia 26.06.2026 o 20:13, Gabi79 napisał: Marysiu, po wypłacie prześlę jakiś grosz na leczenie kotków. Wczoraj wysłałam na adres Stowarzyszenia umowę adopcyjną. Powtórzę się po raz kolejny. Dziękuję za zaufanie i za Mikusia. To było przeznaczenie To ja dziękuję za taki cudowny domek dla Mikusia Dnia 27.06.2026 o 12:50, Gabi79 napisał: Szwy zdjęte. A właściwie takie zszywki. U weta było takie zamieszanie,czekaliśmy długo, był jakiś nagły przypadek, z tego wszystkiego zapomniałam o szczepieniu przeciwko wściekliźnie, ale załatwimy, jak się skończą upały. Kajunia ma przetokę odbytu, dostała antybiotyk i steryd i musi chodzić w kołnierzu. Wetka powiedziała, że Miki na pewno ma mniej niż 10 lat. Najpierw Mikuś w kołnierzu, teraz Kajunia Oby szybko mogła go zdjąć. U nas w tej chwili 40 stopni w cieniu, zapowiadają na dzisiaj 42 Jest dobra wiadomość - Bieduś zareagował na leki, może chodzeniem tego do końca nazwać nie można, ale już nie leży "jak kadłubek" - tak to nazwała wetka i tak było. 1 Quote
rozi Posted June 27 Posted June 27 Dnia 27.06.2026 o 12:50, Gabi79 napisał: z tego wszystkiego zapomniałam o szczepieniu przeciwko wściekliźnie Nie wolno szczepić przy takim upale. Quote
Gabi79 Posted June 27 Posted June 27 Dnia 27.06.2026 o 18:21, rozi napisał: Nie wolno szczepić przy takim upale. O widzisz, to dobrze się stało. Pewnie i tak wetka by mi odradziła. Quote
Gabi79 Posted June 28 Posted June 28 Mikunio już wypróbował wszystkie psie i kocie posłania, a teraz leży na kanapie. 3 Quote
mari23 Posted July 2 Author Posted July 2 Dnia 27.06.2026 o 15:36, Tola napisał: A jak Gajka? Gajka psychicznie naprawdę fajnie, tylko jak usłyszy jakikolwiek męski głos ( z oddali, z chodnika) od razu nerwowo poszczekuje, kaszle przy tym. Zauważyłam, że kaszel nasila się jej przy stresie. Na razie odczekamy ze 3 miesiące co najmniej z kontrolą tych zmian w płucach. Gaja kaszle i kaszleć niestety będzie, dostaje Theospirex i jest na puszeczkach RC Gastrointestinal low fat. Bardzo jej smakują. Wczoraj zamówiłam kolejny pakiet, bo ten 3x12 szt. właśnie się kończy. Dnia 28.06.2026 o 19:25, Gabi79 napisał: Mikunio już wypróbował wszystkie psie i kocie posłania, a teraz leży na kanapie. Bo kanapa to jest to, co każdemu piesowi przysługuje, nie buda To powinno być prawidłowe powiedzenie: "należy się jak psu kanapa"... nie "jak psu buda" Niestety od kilku dni walczę sama ze sobą, wczoraj wetka chyba się na mnie zdenerwowała kiedy na pytanie o eutanazję odpowiedziałam "jeszcze dajmy mu szansę". Wózeczek Biedusia ma już 4 koła, ale on nie potrafi w nim chodzić, choć już się nie przewraca - po prostu w nim "wisi". Ataksja bardzo się nasiliła u Biedunia, dostaje zastrzyki co drugi dzień, w pierwszej chwili była lekka poprawa, ale niestety pomimo kontynuacji stan nie tylko się nie poprawia, ale jakby pogarsza Ma takie momenty, że leży i patrzy na mnie bezradnie....a nagle zrywa się i kawałeczek "przejdzie"..... Wyniki ostatnio miał prawie dobre, trzustka ok, jego puszeczki dostała Gaja. Quote
agat21 Posted July 2 Posted July 2 Mari, to okropnie okropnie trudna decyzja. Ale czy jest jeszcze jakakolwiek szansa dla niego na lepsze życie? Czy to już tylko wiara w cud i męczenie stworzenia? Przepraszam, że takie pytanie wprost zadałam, ale komuś z boku łatwiej pewne rzeczy zauważyć.. 2 Quote
Poker Posted July 2 Posted July 2 Dnia 2.07.2026 o 11:03, agat21 napisał: Mari, to okropnie okropnie trudna decyzja. Ale czy jest jeszcze jakakolwiek szansa dla niego na lepsze życie? Czy to już tylko wiara w cud i męczenie stworzenia? Przepraszam, że takie pytanie wprost zadałam, ale komuś z boku łatwiej pewne rzeczy zauważyć.. Masz rację. 2 Quote
Gabi79 Posted July 2 Posted July 2 Biedny piesiunio. Marysiu współczuję. Jeśli chodzi o Mikusia wszystko ok. Dzisiaj został wykąpany. Rozbrykał się. Chyba jest szczęśliwy 1 Quote
Poker Posted July 2 Posted July 2 Na pewno jest szczęśliwy. Mam nadzieję,że jego rodzina z nim też jest szczęśliwa. 2 Quote
Gabi79 Posted July 2 Posted July 2 Dnia 2.07.2026 o 23:16, Poker napisał: Na pewno jest szczęśliwy. Mam nadzieję,że jego rodzina z nim też jest szczęśliwa. Bardzo 1 Quote
mari23 Posted July 3 Author Posted July 3 Dnia 2.07.2026 o 11:03, agat21 napisał: Mari, to okropnie okropnie trudna decyzja. Ale czy jest jeszcze jakakolwiek szansa dla niego na lepsze życie? Czy to już tylko wiara w cud i męczenie stworzenia? Przepraszam, że takie pytanie wprost zadałam, ale komuś z boku łatwiej pewne rzeczy zauważyć.. To już chyba tylko to drugie.... dziękuję za to pytanie Dnia 2.07.2026 o 11:09, Poker napisał: Masz rację. Tak, właśnie tak.... i czemu moje serce rozumu nigdy słuchać nie chce ???????? Od ponad tygodnia noszę go i płaczę. I nie o noszenie chodzi, mogę go nosić, Charlie ważył dwa razy tyle i dłużej go nosiłam.... ale Bieduś ma jakieś napady że dyszy i płacze głośno nawet już na rękach ( dotąd głośno domagał sie żeby go przenieść, jak nie dawał rady). I moja myśl: czy czasem to nie ataki bólu.... głębsze diagnozowanie go w tym wieku i stanie to tylko znęcanie by było. To nie problem w wywichniętej, bezwładnej łapce, to coraz mocniejsza ataksja i chyba coś więcej.... on tylko czasem jest w stanie ustać chwilkę przy miseczce, podaję mu karmę i wodę "do łóżka"...i ma apetyt.... dzisiaj umówiona kolejna wizyta w gabinecie... rozsądek podpowiada...a serce krzyczy "nieeeee!!!!!!!" Quote
mari23 Posted July 3 Author Posted July 3 Dnia 27.02.2025 o 07:50, mari23 napisał: Dziękuję Wam, że tu ze mną jesteście..... to mi naprawdę dodaje sił, bo już mam wrażenie, że "na oparach jadę" Jeszcze nie otrząsnęłam się po tych trzech dramatycznych dniach, a tu wczoraj "dostarczono" do mnie prosto z drogi kolejną straszna biedę starowinek, chyba z jednej strony bez zębów, chodzi, a właściwie próbuje chodzić tak, że widok łamie serce doktor Dawid, który tu w gabinecie robi RTG przyjedzie dzisiaj , choć ma wolny dzień, aby go prześwietlić. On ma kręgosłup jakby "przełamany" na wysokości bioder a prawa tylna łapinka prawie luźno odstaje zupełnie w bok. Chodzi jakoś biedaczysko, mam nadzieję, że go to nie boli. Czekam na telefon od doktora, żeby z nim przyjechać. prawie 1,5 roku.... Quote
agat21 Posted July 3 Posted July 3 Dnia 3.07.2026 o 12:04, mari23 napisał: To już chyba tylko to drugie.... dziękuję za to pytanie Tak, właśnie tak.... i czemu moje serce rozumu nigdy słuchać nie chce ???????? Od ponad tygodnia noszę go i płaczę. I nie o noszenie chodzi, mogę go nosić, Charlie ważył dwa razy tyle i dłużej go nosiłam.... ale Bieduś ma jakieś napady że dyszy i płacze głośno nawet już na rękach ( dotąd głośno domagał sie żeby go przenieść, jak nie dawał rady). I moja myśl: czy czasem to nie ataki bólu.... głębsze diagnozowanie go w tym wieku i stanie to tylko znęcanie by było. To nie problem w wywichniętej, bezwładnej łapce, to coraz mocniejsza ataksja i chyba coś więcej.... on tylko czasem jest w stanie ustać chwilkę przy miseczce, podaję mu karmę i wodę "do łóżka"...i ma apetyt.... dzisiaj umówiona kolejna wizyta w gabinecie... rozsądek podpowiada...a serce krzyczy "nieeeee!!!!!!!" Mari, jesteśmy z Tobą, pamiętaj. A zwierzęta potrafią bardzo długo i bardzo wytrwale ukrywać cierpienie. Nasza kotusia, której nowotwór kości rozpuścił już praktycznie część czaszki, do końca zachowywała się prawie normalnie i miała apetyt. Mój facet nie chciał słyszeć o eutanazji, bo uważał, że jak kotka nie miauczy, nie płacze czy nie daje innych takich w sumie ludzkich objawów, to znaczy, że nie jest źle. Musiałam umówić wizytę u szanowanej onkolożki, która po zobaczeniu kotusi po prostu powiedziała mu prosto z mostu, że kotka powinna była odejść już dawno, a teraz po prostu fundujemy jej koszmar. Dopiero opinia tej lekarki na niego zadziałała, mnie nie chciał słuchać. 3 Quote
agat21 Posted July 3 Posted July 3 Dnia 3.07.2026 o 12:06, mari23 napisał: prawie 1,5 roku.... Jesteś jego aniołem i nic tego nie zmieni. 3 Quote
Poker Posted July 3 Posted July 3 mari, będę dosadna. Schowaj swoje uczucia w kieszeń i daj temu nieborakowi spokojnie umrzeć. On nie rozumie dlaczego cierpi. 2 Quote
mari23 Posted July 4 Author Posted July 4 Bieduś dostał wczoraj Nivalin, zareagował prawie natychmiast, już w drodze powrotnej próbował wstawać, dreptał po ogrodzie....dzisiaj i jutro jeszcze zastrzyki i od ich efektu będzie zależało, co dalej.... Wiem, że zbliża się TEN moment,... wiem, że podejmę tą najtrudniejszą z decyzji jeśli tylko stan się pogorszy....ale wciąż mam nadzieję, że jeszcze trochę czasu będzie nam dane...to już 1,5 roku jak "pies do eutanazji" pobiegł za piłeczką i "wykupił się śmierci". On ma w sobie ogromną wolę życia... 3 Quote
agat21 Posted July 5 Posted July 5 Mari, będziesz wiedzieć, że to już i Biduś odejdzie spokojnie przy Tobie znaznawszy miłości i troski. A teraz fajnie, że lek zadziałał i poczuł się lepiej. 1 Quote
mari23 Posted July 6 Author Posted July 6 Dnia 5.07.2026 o 10:22, agat21 napisał: Mari, będziesz wiedzieć, że to już i Biduś odejdzie spokojnie przy Tobie znaznawszy miłości i troski. A teraz fajnie, że lek zadziałał i poczuł się lepiej. Na razie jest dużo lepiej po Nivalinie, oby jak najdłużej było dobrze. Dzisiaj ( pół godziny temu) w strugach deszczu przyprowadzili mi zmokniętego, kulawego dziadeczka. Był bardzo nieufny, musiałam użyć podstępu ( i kiełbasy ;)) żeby go złapać i zabrać do domu. 2 Quote
elik Posted July 6 Posted July 6 O rany, co za bida Chcesz, czy nie, powiększa się Twój zwierzyniec 1 Quote
Poker Posted July 6 Posted July 6 Cieszę się, że Nivalin zadziałał i możecie być razem. Dziadeczek biedny, może w deszczu stracił trop. 1 Quote
mari23 Posted July 7 Author Posted July 7 Dnia 6.07.2026 o 21:54, elik napisał: O rany, co za bida Chcesz, czy nie, powiększa się Twój zwierzyniec Coś ostatnio sporo ich, czyżby wakacje znów oznaczały pozbycie się psa? Tamten rok nie był zły pod tym względem. Dnia 6.07.2026 o 23:22, agat21 napisał: Pewnie błąkał się biedaczyna Mam nadzieję, że znajdzie się właściciel. To dziadeczek, bardzo się bał, próbował gryźć. Już jest ok, choć nie jest to radosny psiaczek jak Mikuś. W pierwszym kontakcie bardzo nieufny, ale już chyba zrozumiał, że nic mu nie grozi. Poszliśmy nad Odrę rano, wrócił mocno kulejąc, a to naprawdę blisko. I podobnie jak Mikuś - "oznakował" sprzęty w domu Dnia 7.07.2026 o 00:05, Poker napisał: Cieszę się, że Nivalin zadziałał i możecie być razem. Dziadeczek biedny, może w deszczu stracił trop. Mam nadzieję, że na tym Nivalinie trochę potrwa poprawa stanu Biedunia, na razie naprawdę jest dobrze (jeśli w jego wieku i stanie zdrowia można tego słowa użyć). Bieduś nie tylko sam potrafi wstać i dreptać, ale też stać (chwiejnie, jak zawsze) przy misce z wodą. Dziadeczek przez ponad godzinę łaził za dziewczyną, która w końcu go do mnie przyprowadziła, znaczy on przydreptał za nią. Być może wróciłby do domu, ale nie mogłam takiego kulawego staruszka na noc na ulicy zostawić, choć trochę się bałam, że mnie pogryzie. Na szczęście rozlewu krwi nie było I mam nadzieję, że ktoś go szuka....choć podobny jest do psa takiego pijaka, to chyba jednak nie ten... 1 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.