Atomowka Posted August 27, 2010 Posted August 27, 2010 Leonarda co się dzieje? Jaki atak? Dafne proszę trzymaj się ślicznotko Quote
danka4u1 Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Co się dzieje ???? Trzymajcie się...Wszyscy tu jesteśmy; tylko tyle możemy Quote
Perełka1 Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 DO LEONARDA: Jedyne co mogę zrobić to wesprzeć Cię psychicznie. Ja to samo przechodzę od pół roku z Perełką (umieralnia Będzin). Perełka cierpi na ostrą niewydolność nerek. Ostatnio doszła mocznica. Na razie jest odtruwana + dalej specjalistyczna karma. U weterynarza jesteśmy prawie codziennie. I tak od pół roku. Jeżeli masz jakieś pytania związane z chorobą, lekami chętnie pomogę. Ja podkładam Perełce nieprzemakalne podkłady dla dzieci seni soft. Są do kupienia w aptece, albo z Rossmana Baby dream. Rozmiar 60x60, dla dalmatyńczyka to chyba rozmiar 60x90. Quote
leonarda Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Dziękuję. Na teraz: miała atak epileptyczny. Lekarz w Brynowie odpowiadając na moje pytania wspomniał o takiej możliwości. To może oznaczać śmierć i to w cierpieniach. Zawiozłam ją na dyżur do kliniki. Tutaj. Jest pod aparetem tlenowym. Kazałam ratować, ale jeśli te ataki się powtórzą nasilone - nie ma szans na nic. Wyraziłam zgodę na eutanazję, gdy sytuacja będzie tak krytyczna, że zostanie tylko cierpienie. Ta lekarka ją bardzo polubiła i w ogóle ratuje bezdomne psy i jest bardzo wrażliwa. Wiem, że nie postąpi pochopnie. Chcialam tam zostać, ale nie było sensu. I tak nie mogę być teraz przy niej. Ona chyba nie bardzo wie, gdzie jest. Prosiłam o telefon. Jeśli nikt nie zadzwoni do dziewiątej rano - to znaczy, że Dafne żyje i mam przyjechać. Wszystkie plany leczenia na jutro wzięły w łeb. Patrzyła na mnie, jak ją zabierano pod ten aparat. Nie łudźcie się. Widziałam, co się działo. Szanse są bardzo małe. Cud jedynie. To tyle. Nie chcę pisać o tym, co czuję. Quote
danka4u1 Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Niech ten cud się stanie dla Dafne i dla Ciebie leonarda. Quote
Iljova Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Właśnie przeczytałam i nie jestem w stanie wiele pisać,bo nawet niewiem co jestem załamana płaczu nie mogę powstrzymać. Leonardo trzymaj się. Quote
Javena Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Dziś mi się sniła. Czułam,ze tak bedzie.Ona sie poddała. Tesknota, stres zrobiły swoje.:-(:-( Quote
Istar19 Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 eh :placz: Iza trzymaj się...Dafne przynajmniej odeszła kochana, a nie samotnie w boksie.:glaszcze: Quote
Randa Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Bardzo przykro, dobrze, że nie odeszła w schronisku Quote
ihabe Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 :-((((((( "Śpij piesku, śpij... już odpocząć trzeba Może będziesz miał swój kawałek nieba Może będzie tam piękniej niż tu teraz Może spotkasz tych, których tu już nie ma... Śnij, piesku śnij... w snach jest zawsze pięknie Ciepły dom, miejsca dość na twe wierne serce Przyjdzie czas spotkać się potarmosić uszy lub razem na spacer znowu gdzieś wyruszyć Lecz dziś sobie śnij a czas łzy osuszy" Quote
Iljova Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Już trochę ochłonęłan po porannym szoku kiedy przeczytałam że Dafne odeszła. A takie myśli cisnęły mi się do głowy i chce się tym podzielić. ¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤ *DAFNE* [*] Dzisiaj rankiem zgasło jej życie już może zapomnieć o złym ziemskim bycie. Dzisiaj odeszła w szczęścia krainę ale pamięta chwile kiedy ktoś nadał jej imię. W ostatnio swym tchnieniu mogła wesprzeć się na ramieniu, tej co tak bardzo ja pokochała i już się niczego nie bała. Już przeszła za Most Teczowy, gdzie świat jest dobry i kolorowy. Od teraz koniec już bólu i cierpienia a w naszych sercach zostaną wspomnienia. Quote
Mika31 Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 :-(dlaczego........dobrze że nie była sama mam nadzieje że jest szczęśliwa biega za TM Quote
protzlav Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 [*] Biegaj szczesliwa za TM Dzisiaj na moment Dafny przyszla do mnie w snie taka radosna..., wiedzialam juz czym to sie je......[karina, darek, homek] Quote
beataczl Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 bardzo, badzo smutno :-(:-(:-( Dafne [*] Quote
bela51 Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Tak bardzo mi przykro.. biedna sunieczka:-(:-(:-( Trzymaj sie leonardo, zrobiłas dla niej wszystko, co mogłas.:-( Quote
leonarda Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Odwiozłam właśnie jej ciało do skremowania. Została zawinięta, w tym różowym kocyku. Widziałam, jak ją wkładają do środka. Poproszę córkę, to wklei Wam jej ostatnie, wczorajsze zdjęcia z kroplówki. Ja na razie nie mam siły. Quote
Perełka1 Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Bardzo Ci współczuję Leonarda. Ja przeżywam to samo za każdym razem z Perełką. Perełka byla chyba w podobnym stanie co Dafne, leżała, nie miała siły wstać, miała biegunkę, i wymiotowała i nic nie jadła. U wet powiedzieli mi, że ze swoimi wynikami już nie powinna dawno żyć. I udusi się w ciągu max dwóch dni. Ja zdecydowałam się wtedy na transfuzję. Perełka dostawała kroplówki wyłącznie podskórne, żeby nie było wstrząsu. Więc do końca miała nadzieję, że z Dafne się uda Quote
Secia Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Leonardo bardzo Ci dziękuję za pomoc kochanej suni. Miała domowe ostatnie chwile w ciszy i pod kocykiem. Widząc jej zdjęcie i wyniki mocznika wiedziałam, że to koniec ale cuda się zdarzają i trzeba walczyć. Bardzo Ci dziękuję. Jestem bardzo wzruszona i ryczę jak bóbr, bo mam przed oczami moją Secie, która odeszła chwilę temu a jej miejsce jest tak przerażająco puste. Trzymaj się dzielnie kochana :placz: Quote
leonarda Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Pytałam o transfuzję. Wyniki krwi jednak były dobre. Poza mocznikiem i kreatyniną. To wszystko za szybko i za późno się działo. Przekejam to, co napisałam na forum dalmatyńczyków: </SPAN>Wysłany: Sob Sie 28, 2010 11:19 am Temat postu: Dafne odeszła dziś rano, po szóstej, mimo prób ratowania do końca. Widząc ją i wiedząc co wiedziałam, i co się dzieje, zgodziłam się na eutanazję. Wieczorem była jeszcze na kosultacji, dostała leki i elektrolity, pojechała potem do domu. Na koniec wystąpiły ataki epileptyczne, objawy zażółcenia skóry. Podłączona do kroplówki spała ze mną, w miejscu, które sama wybrała. Była spokojna. Wtedy pojawił się pierwszy atak i krótkie omdlenie. Wiedziałam, że tak może się stać. W ciągu 10 minut od uspokojenia była w klinice, po chwili w komorze tlenowej. Próby ratowania trwały do szóstej. Dopóki nie pojawił się drugi atak, a po 20 minutach, mimo podania środków przeciwdrgawkowych - trzeci. Ona sama była już wtedy "poza zasięgiem". Nie miała już szans. Była zbyt wycieńczona. Zgodziłam się na podanie zastrzyku wyłączającego świadomość, a potem tego, który zatrzymuje akcję serca. Wiecie, jak się podejmuje taką decyzję. Potem odwiozłam ją na kremację. Zawiniętą w jej kocyk. Byłam przy wszystkim, aż zamknięto za nią drzwiczki. Nie życzę nikomu. Mam żal do siebie i do świata, że tak się stało. To jej ostatnie zdjęcia - z porannej kroplówki, kiedy jeszcze miałam tyle nadziei. Quote
maciaszek Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 :( Przynajmniej już nie cierpisz, Dafne. Bądź szczęśliwa, tam po drugiej stronie... Leonardo, wiem, że to marne pocieszenie (jeśli w ogóle jakimś jest), ale zrobiłaś dla Dafne jedną z najwspanialszych rzeczy, jakie można zrobić. Bardzo Ci za to dziękuję! Życzę Ci teraz dużo siły Trzymaj się. :glaszcze: Nie jestem w stanie napisać nic więcej...:bigcry: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.