Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 268
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

DO LEONARDA:

Jedyne co mogę zrobić to wesprzeć Cię psychicznie. Ja to samo przechodzę od pół roku z Perełką (umieralnia Będzin). Perełka cierpi na ostrą niewydolność nerek. Ostatnio doszła mocznica. Na razie jest odtruwana + dalej specjalistyczna karma. U weterynarza jesteśmy prawie codziennie. I tak od pół roku. Jeżeli masz jakieś pytania związane z chorobą, lekami chętnie pomogę. Ja podkładam Perełce nieprzemakalne podkłady dla dzieci seni soft. Są do kupienia w aptece, albo z Rossmana Baby dream. Rozmiar 60x60, dla dalmatyńczyka to chyba rozmiar 60x90.

Posted

Dziękuję.

Na teraz: miała atak epileptyczny. Lekarz w Brynowie odpowiadając na moje pytania wspomniał o takiej możliwości. To może oznaczać śmierć i to w cierpieniach. Zawiozłam ją na dyżur do kliniki. Tutaj. Jest pod aparetem tlenowym. Kazałam ratować, ale jeśli te ataki się powtórzą nasilone - nie ma szans na nic. Wyraziłam zgodę na eutanazję, gdy sytuacja będzie tak krytyczna, że zostanie tylko cierpienie. Ta lekarka ją bardzo polubiła i w ogóle ratuje bezdomne psy i jest bardzo wrażliwa. Wiem, że nie postąpi pochopnie. Chcialam tam zostać, ale nie było sensu. I tak nie mogę być teraz przy niej. Ona chyba nie bardzo wie, gdzie jest. Prosiłam o telefon. Jeśli nikt nie zadzwoni do dziewiątej rano - to znaczy, że Dafne żyje i mam przyjechać. Wszystkie plany leczenia na jutro wzięły w łeb.
Patrzyła na mnie, jak ją zabierano pod ten aparat. Nie łudźcie się. Widziałam, co się działo. Szanse są bardzo małe. Cud jedynie.

To tyle. Nie chcę pisać o tym, co czuję.

Posted

:-(((((((

"Śpij piesku, śpij...
już odpocząć trzeba
Może będziesz miał
swój kawałek nieba
Może będzie tam
piękniej niż tu teraz
Może spotkasz tych, których tu już nie ma...
Śnij, piesku śnij...
w snach jest zawsze pięknie
Ciepły dom, miejsca dość
na twe wierne serce
Przyjdzie czas spotkać się
potarmosić uszy
lub razem na spacer znowu gdzieś wyruszyć
Lecz dziś sobie śnij
a czas łzy osuszy"

Posted

Już trochę ochłonęłan po porannym szoku kiedy przeczytałam że Dafne odeszła. A takie myśli cisnęły mi się do głowy i chce się tym podzielić.
¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤
*DAFNE* [*]
Dzisiaj rankiem zgasło jej życie
już może zapomnieć o złym ziemskim bycie.
Dzisiaj odeszła w szczęścia krainę
ale pamięta chwile kiedy ktoś nadał jej imię.
W ostatnio swym tchnieniu mogła wesprzeć się na ramieniu,
tej co tak bardzo ja pokochała
i już się niczego nie bała.
Już przeszła za Most Teczowy, gdzie świat jest dobry i kolorowy.
Od teraz koniec już bólu i cierpienia
a w naszych sercach zostaną wspomnienia.

Posted

Odwiozłam właśnie jej ciało do skremowania. Została zawinięta, w tym różowym kocyku. Widziałam, jak ją wkładają do środka.

Poproszę córkę, to wklei Wam jej ostatnie, wczorajsze zdjęcia z kroplówki. Ja na razie nie mam siły.

Posted

Bardzo Ci współczuję Leonarda. Ja przeżywam to samo za każdym razem z Perełką. Perełka byla chyba w podobnym stanie co Dafne, leżała, nie miała siły wstać, miała biegunkę, i wymiotowała i nic nie jadła. U wet powiedzieli mi, że ze swoimi wynikami już nie powinna dawno żyć. I udusi się w ciągu max dwóch dni. Ja zdecydowałam się wtedy na transfuzję. Perełka dostawała kroplówki wyłącznie podskórne, żeby nie było wstrząsu. Więc do końca miała nadzieję, że z Dafne się uda

Posted

Leonardo bardzo Ci dziękuję za pomoc kochanej suni. Miała domowe ostatnie chwile w ciszy i pod kocykiem. Widząc jej zdjęcie i wyniki mocznika wiedziałam, że to koniec ale cuda się zdarzają i trzeba walczyć. Bardzo Ci dziękuję. Jestem bardzo wzruszona i ryczę jak bóbr, bo mam przed oczami moją Secie, która odeszła chwilę temu a jej miejsce jest tak przerażająco puste. Trzymaj się dzielnie kochana :placz:

Posted

Pytałam o transfuzję. Wyniki krwi jednak były dobre. Poza mocznikiem i kreatyniną. To wszystko za szybko i za późno się działo.

Przekejam to, co napisałam na forum dalmatyńczyków:

</SPAN>Wysłany: Sob Sie 28, 2010 11:19 am Temat postu:
Dafne odeszła dziś rano, po szóstej, mimo prób ratowania do końca. Widząc ją i wiedząc co wiedziałam, i co się dzieje, zgodziłam się na eutanazję. Wieczorem była jeszcze na kosultacji, dostała leki i elektrolity, pojechała potem do domu. Na koniec wystąpiły ataki epileptyczne, objawy zażółcenia skóry. Podłączona do kroplówki spała ze mną, w miejscu, które sama wybrała. Była spokojna. Wtedy pojawił się pierwszy atak i krótkie omdlenie. Wiedziałam, że tak może się stać. W ciągu 10 minut od uspokojenia była w klinice, po chwili w komorze tlenowej. Próby ratowania trwały do szóstej. Dopóki nie pojawił się drugi atak, a po 20 minutach, mimo podania środków przeciwdrgawkowych - trzeci. Ona sama była już wtedy "poza zasięgiem". Nie miała już szans. Była zbyt wycieńczona. Zgodziłam się na podanie zastrzyku wyłączającego świadomość, a potem tego, który zatrzymuje akcję serca. Wiecie, jak się podejmuje taką decyzję. Potem odwiozłam ją na kremację. Zawiniętą w jej kocyk. Byłam przy wszystkim, aż zamknięto za nią drzwiczki. Nie życzę nikomu.

Mam żal do siebie i do świata, że tak się stało. To jej ostatnie zdjęcia - z porannej kroplówki, kiedy jeszcze miałam tyle nadziei.





Posted

:(
Przynajmniej już nie cierpisz, Dafne. Bądź szczęśliwa, tam po drugiej stronie...


Leonardo, wiem, że to marne pocieszenie (jeśli w ogóle jakimś jest), ale zrobiłaś dla Dafne jedną z najwspanialszych rzeczy, jakie można zrobić. Bardzo Ci za to dziękuję! Życzę Ci teraz dużo siły Trzymaj się. :glaszcze:


Nie jestem w stanie napisać nic więcej...:bigcry:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...