mar.gajko Posted March 19, 2007 Author Posted March 19, 2007 Całkiem zapomniałam o Paju. Paju jest OK. Tj serce jest "stare"; zmęczone; też ma przerosty w prawej komorze, ale na ten wiek nie ma co narzekać. Zarówno EKG i USG serca są dobre. Quote
Myszu Posted March 20, 2007 Posted March 20, 2007 trzymam kciuki za Sabcie, dobrze że choć Pajutek jest w lepszej formie. Uściskaj je mocno ode mnie i Uzika. A ty mar.gajko nie załamuj się :glaszcze: - jesteś Wielka, robisz dla nich tak dużo:loveu: . Czasem są chwile, w których się załamujemy ale musimy przez nie przechodzić, pamietam jak moje dwie ukochane jamniczki pokolei odchodziły na nowotwory, było mi ciężko ale siły dodawała mi myśl że choć nie mogę dla nich nic już zrobić to mogę poprostu przy nich być tak jak Ty jesteś przy Sabci. P.S. Jeżeli jest Ci potrzebna jakas pomoc to daj znać na priva. Quote
masienka Posted March 22, 2007 Posted March 22, 2007 I jak tam Sabulki zdrowko? Trzymam kciuki... w niejednym domu nie mialaby takiej opieki jak u Was:shake: Dziekuje... Quote
Myszu Posted March 26, 2007 Posted March 26, 2007 hej co tam słychać u ślicznych maleństw?????????? Quote
Jagienka Posted April 15, 2007 Posted April 15, 2007 mar.gajko rozpieszcza Sabunie piersiami z kurczaka... ale należy się maleńkiej... Quote
masienka Posted April 15, 2007 Posted April 15, 2007 ufff.... juz sie balam, ze ta cisza nie wrozy nic dobrego miziorki dla malutkow Quote
mar.gajko Posted April 16, 2007 Author Posted April 16, 2007 Jagienka napisał(a):mar.gajko rozpieszcza Sabunie piersiami z kurczaka... ale należy się maleńkiej... :oops: :oops: :oops: No i wydało się. Sabunia jest ... kapryśna być może z choroby, być może ze starości. Więc Royalka nie chcemy już jeść, puszek Eukanuby też nie, Hill'sa też nie; więc jemy piersi z kurczaka. Wiem, wiem :p jakby była głodna to by jadła. Jej stan jest tak jakby stabilny; kaszel pojawia się sporadycznie; bierze leki na odwodnienie rano i wieczorem. Ma różne stany, raz bardziej chce chodzić, raz nie chce. Ale troszeczkę sobie tupiemy, bo doktory kazali ze względu na bioderka. Paju jest w porządku, je sobie Pro-Plan, podskakuje, chce biegać. Ma dobry humorek i na szczęście dużo siły. Quote
Myszu Posted April 16, 2007 Posted April 16, 2007 Mariolko rozpieszczaj je ile wlezie bo zasługują na to:loveu: . Są takie cudowne szkoda tylko że takie samotne w boksach:-( . Muszę się znowu do nich wybrać ale ze względu na brak samochodu jestem niestety skazana na "podwózki" kogoś z rodziny:roll:, ale już szykuje "miśka" dla Pajuta i tym razem Sabcia też dostanie zabawkę bo miała taką smutną minke:lol: . Wiem, że nie lubi się bawić ale może poprostu lubi dostawać prezenty;) i ta jej mina aż płakać mi się zachciało. Wymiziaj je ode mnie. Quote
mar.gajko Posted April 16, 2007 Author Posted April 16, 2007 Przyznam bez bicia Paju zeżarł misia; w dwa dni go zeżarł; ale o to chodzi. Może i zazdrosna była? Chociaż jak jej dawałm zabawki to tak patrzyła to na mnie to na misia jakby pytając: Co ty chcesz, że niby co ja mam z tym robić; ale ostatnio już takie ma zachcianki, że może i misiem się będzie bawić. Wyściskam i wycałuje te mordki od Ciebie mocno, mocno. One lubia wizyty, zawsze i ponarzekać można i podokazywać. Kiedyś jednego gościa Paju biegiem zaciągnął pod jabłonkę w sezonie jabłkowym i tak lecieli, lecieli a pod jabłonka przerwa i dawaj żreć jabłka i odciągnąć się nie dał, dopóki Luiza nie warknęła na niego. Takie są spryciaki. Quote
Myszu Posted April 16, 2007 Posted April 16, 2007 Cieszę się że Pajutkowi misiu się podobał:multi: . Na następny raz będzie większy:lol: . i mam nadzieje, że w końcu uda nam się spotkać:lol: . Quote
mar.gajko Posted April 30, 2007 Author Posted April 30, 2007 Żeby inni nie donieśłi, donoszę sama na siebie. Saba jest rozkapryszona i rozppuszczoan jak dziadowki bicz. Po piersiach z kurczaka, nastąpił okres Pangi; po tygodniu znowu wróciliśmy do piersi z kurczaka i niestety chyba będzie następna wołowina jakaś. Miny robimy nieziemskie i humory mamay hrabiowskie; na spaery chodzimy proszeniem bądź groźbą; po prostu Saba jest cudowna. Pan Tomek ją nazywa "królową prędkości", pytając o stan chęci do spacerów. Ale nic damy radę, chodzimy, łykamy, jemy i jest dobrze. Bardzo, bardzo się kochamy, choć ona może tak wylewnie :) tego nie okazuje. Quote
mar.gajko Posted May 8, 2007 Author Posted May 8, 2007 Dawno już nic nie pisałam co tam słychac u moich malutków. Paju jest OK.; ma dużo energii, na spacerkach żwawo idzie a nawet truchta z kłusem niekiedy; apetycik ma wielki, w ramach nagródek pojada sobie jabłuszka, które uwielbia. Niestety nasza Sabinka, dalej nie bardzo dobrze się czuje, w poprzednim tygodniu była już taka słaba, że nie wiedząc co się znowu dzieje , pojechałyśmy do lekarza i w piątek i w sobotę. Miała zrobione USG i pobraną znowu krew do badania. Sabusia w tej chwili je mięsko, na zmianę wołowe, wieprzowe, kurę, indyka. I to piękne stworzenie zmusiło mnie do poszukiwań sprzętów gospodarstwa domowego, które w spokoju i ciszy leżały sobie tam od lat ponad czterech; okazało się, ze posiadam i maszynkę do mięsa i mikser i jeszcze jakieś takie różne. Wgramoliłam się na pawlacz w garderobie i wygrzebałam to no i ... mielę, miksuję, siekam, drobię. Wychodzi mi raczej dobrze, Sabusia wyjada do czystości błyskawicznie. Ja gotuję do 1-2 w nocy, bo tylko mam wtedy czas, mam nadzieję, że sąsiedzi już smacznie śpią i warkot sprzętu domowego nie nadwyręża ich uszu :). Quote
mar.gajko Posted May 8, 2007 Author Posted May 8, 2007 Dzwoniła pani doktor, wyniki złe. Nerki. Mięsko odpada, niskobiałkowo; kroplówki, przepłukać. Qrwa. Biedna moja malutka Sabusia. Czasami mi się wydaje, że coś mi pęka w środku i że więcej to już nie. Quote
masienka Posted May 8, 2007 Posted May 8, 2007 ech... biedna malenka :( jak w koncu ma kogos kto ja wypiesci, rozpiesci - taki prawie domek przeciez im dwojgu zapewniacie to zdrowko wysiada. Trzymajcie sie cieplutko. Quote
Camara Posted May 8, 2007 Posted May 8, 2007 Sabunia nie rób tego Pajutowi... ani Marioli :shake: Quote
Agnie Koty Posted May 8, 2007 Posted May 8, 2007 historia tych pieknych stworzeń była jedną z pierwszych jaką przeczytałam na dogo jeszcze przed rejestracją... Trzymajcie się! Quote
Tigraa Posted May 8, 2007 Posted May 8, 2007 Trzymajcie się ciepło, kochane dziewczyny. Przesyłam Wam mnóstwo pozytywnej energii. Quote
mar.gajko Posted May 9, 2007 Author Posted May 9, 2007 Wczoraj po przyjeździe do hotelu Sabunia dostała furosemid, po spacerze z Ciapusiem i posprzątaniu boksu Sońki, poszłyśmy na spacerek, króciutki. Saba się wysikała, chwilę postała, powęszyła i wróciłyśmy sobie do kojca. Bardzo lubimy wracać do kojca, bo zaraz potem jest jedzonko, a ostatnio takie pyszne mięsko jest. Pyszne mięsko wczoraj zostało wymieszane z karma Renal Royala; tak kazała Pani doktor. Nie byliśmy zachwyceni, ale trudno, zjedliśmy troszeczkę. Zjedliśmy grzecznie resztę lekarstw w pysznej mięsnej kuleczce. Po wszystkich spacerach, Sabinka dostała 500 ml NaCl - czyli po prostu kroplówkę. Bardzo grzecznie sobie leżeliśmy, poza jednym wybrykiem, czyli chęcią wejścia do budy z całym oprzyrządowaniem. Trochę trudno trzymało się jedną ręką Sabinkę, a drugą w górze (za stojak) butlę z płynę. Ale zakończyliśmy pełnym sukcesem. Po kilkunastu minutach Sabusia znowu poszła sobie na króciutki spacerek i zrobiła sobie siusiu. Wróciła do kojca "dogryzła" niedobra suchą i udała się na spoczynek. Teraz każdy nasz dzień będzie podobny: furosemid, spacer, jedzenie, pozostałe leki, kroplówka, spacer i przytulanki i głaskanki. Tak dużo i na zaś. Po 10 dniach znowu musimy zbadać krew. W międzyczasie musimy zrobić badania moczu. Quote
mar.gajko Posted May 10, 2007 Author Posted May 10, 2007 Wczoraj okropnie późno udało nam się dojechać do hotelu. Zagotował nam się samochód; cos tam jakiś czujnik padł. Więc mechanik po drodze, jak się wystudził i coś tam poprawił i dzisiaj mają go naprawiać. Sabinkę na pierwszy spacerek zabrała ciocia Faro, która dotarła wcześniej do hoteliku; było i ładne siusiu i koopka przepiękna. Jak dojechałyśmy Sabina dostała swój furosemin i poleciałam z niecierpliwie czekającym Ciapkiem na spacerek; potem w czasie spcerków Pajusia i Saby-Onki - posprzątałam im kojce dałam jeść i poszłyśmy sobie z Sabinką na drugie siusiu; nie bardzo nam się chciało chodzić; bo głód nas ciągnął do kojca spowrotem; nie było jeszcze kolacyjki a pora była już nadzwyczaj stosowna; więc po małym siku wróciłyśmy i w końcu dostałam swój Renal wymieszany troszkę z mięskiem i tableteczki różniste. Trochę się poprzytulałyśmy, pogłaskały i podrapały po brzuszkach po jedzonku i Sabuśka poszła spać. Dzisiaj kolejna kroplówka, więc będzie pewnie znowu pewne niezadowolenie. Ale to kochane psisko i grzecznie sobie daje te wszystkie "uciążliwośći" porobić. Śniadanie, które zostawiam w pojemniczku codziennie p. Tomkowi, zjada Sabunia chętnie. To jedyne pocieszenie, że w tej chwili ma jako taki apetyt. Quote
mar.gajko Posted May 14, 2007 Author Posted May 14, 2007 W czwartek u Sabinki było gorzej. Na porannym spacerku się wywróciła. Była bardzo przygaszona i zmęczona. Ale w piątek i sobotę i niedzielę jakoś lepiej. Dajemy sobie co 2 dni kroplówki i ewidentnie przepłukuje się i poziom mocznika spada. MA tyle leków i preparatów do podawania, że nie mam jak już tego podawać. Ja mnie widzi to od razu wstaje i patrzy się (nawet trochę uśmiecha), dostajemy furosemid i idziemy na spacerek, potem jeść i inne leki i jak trzeba kroplówka; w przerwie ja zajmuje się innymi psiakami, a na koniec Sabinka idzie jeszcze na jeden spacerek zrobić sobie wieczorne siusiu. Wczoraj nawet powarkiwała na psiaka obok, takie wielkolud ze smalcowni, zwany przeze mnie Kitusiem, on na nią szczeka trochę a ona stanie, patrzy i robi takie prześmieszne hauu; Marta opowiadała, że w niedziele rano na spacerek z Sabunią poszedł Marcinek, on często z nią chodzi w weekendy, słyszy: Panie Tomek!!! Panie Tomek!! Więc, wyleciała też czy coś się Sabie nie stało, ale powodem tego alarmu była kupa Sabuni i komisyjne stwierdzenie czy jest w porządku, czy też nie. Była w porządku. O czym mi oznajmiono natychmiast po wejściu do hotelu Pajusiowi musze kupić jabłka, bo on je uwielbia, a ja przez to wszytsko zapominam mu kupić, tylko spisuję leki, wlewy, igły itp. co musze kupić a zwykłe jabłka Pajutka idą w zapomnienie. Dzisiaj będziemy usiłować łapać mocz Sabinki; hmmmm; hmmmmm. Quote
Camara Posted May 14, 2007 Posted May 14, 2007 mar.gajko napisał(a):...Dzisiaj będziemy usiłować łapać mocz Sabinki; hmmmm; hmmmmm. chochelka i refleks to podstawa sukcesu - z tym, że chochelka ważniejsza ;) Sabuni zdrówka życzę!!! Quote
mar.gajko Posted May 15, 2007 Author Posted May 15, 2007 Wczoraj Sabunia ni z tego ni z owego dostała sraczki, cała operacja łapania moczu uległa niepowodzeniu, gdyż co chwileczkę siadała i z niej ciekło. Nie wiem dlaczego i nie wiem po czym. Odstawiłam Geri-Pet i Aspargin; może to to? A może Ipakitina? Już nie wiem. Mam nadzieję, że już dzisiaj będzie w porządku, jeżeli nie to przyspieszony kurs do weta; tylko kiedy??? Sabunia nie wygląda dobrze, tak wczoraj na nią patrzyłam; kręgosłup jej wyszedł, boki się zapadły a jednocześnie brzuszek obwisł; jakby mięśnie nie trzymały. Moje kochane biedne maleństwo. Dzięki bogu ma apetycik. Zjada swoje mięsko wymieszane z Renalem; a wczoraj mimo sraczki dopadła chrupkę, która któremuś psiakowi wypadła z koja i ją z widoczną satysfakcją pożarła. Moje kochane słoneczko. Dziasiaj znowu sobie robimy kroplówkę. A Pajutowi jabłek dalej nie kupiłam. WYRODNA pańcia. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.