Myszu Posted February 5, 2007 Posted February 5, 2007 Co tam słychać u ślicznych maleństw, czy Sabcia odzyskała już apetyt na stałe?? A jak się czuje Pajucik??? Quote
mar.gajko Posted February 6, 2007 Author Posted February 6, 2007 Saba owszem odzyskała, ale na same chrupki nie, tylko na takie wymieszane z czymś pysznym. Humorki ammy różne, różniste, raz zapieprzamy z podskokami, innym razem kładziemy siena śroidku drogi i choćby wołami, nic nie pójde dalej. Paju za ta wesoły, podskakuje i przeszukuje kieszenie; wyrobił sobie odruch bezwarunkowy i jak ktokoliwek sięga do kieszeni to on siada. I już. Patrzy i czeka. No, że z tej kieszeni to nagródka bedzie. Quote
Myszu Posted February 7, 2007 Posted February 7, 2007 mar.gajko napisał(a): Paju za ta wesoły, podskakuje i przeszukuje kieszenie; wyrobił sobie odruch bezwarunkowy i jak ktokoliwek sięga do kieszeni to on siada. I już. Patrzy i czeka. No, że z tej kieszeni to nagródka bedzie. A to sprytny ten Pajutek, mój haszczak jak widzi, że biorę swój plecak w kórym na spacery nosze mu wodę i jakieś przysmaki to już jest gotowy do wyjścia:evil_lol:. Dobrze,że Sabcia zaczeła jeść:multi: Quote
mar.gajko Posted March 9, 2007 Author Posted March 9, 2007 Sabunia mi gaśnie, w przyszłym tygodniu jeszcze badania kompleksowe; ale nie wiem czy to coś da; minąl rok jak je zabrałyśmy ze schronu: chore, wynędziałe, ledwo żywe; teraz są zooperowane, wyleczone, odkarmione; ale tego co najważniejsze im nie potrafiłam dać: domu. I odejda pewnie, jedno po drugim, stare malamuty, Saba i Pajut. Dziękowałam losowi, że moja suńka Jana umarła sama; że w noc śmierci przyszła do mnie do łóżka; przytuliła się i odeszła; jak się obudziłam rano, leżala przytulona na kołdrze, martwa ale ze mną; Im tym starym malamutom, nawet tego nei będę w stanie dać, jak przyjdzie ich pora, umrą same w kojcach, bez człowieka. Ehhhhh. Podłe to życie, podłe. Quote
erka Posted March 9, 2007 Posted March 9, 2007 :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( Że też człowiek nie ma jakiegoś domu z ogrodem, eh.....:shake: Quote
Myszu Posted March 12, 2007 Posted March 12, 2007 :-( :-( :-( :-( :-( :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: Ależ to życie jest ku.....skie, jakbym miała choć jeden pokój więcej to bym je wzięła ale tak mogę tylko narzekać na państwową posadę i brak kasy na mieszkanie:angryy:. Dlaczego ludzie, którzy mają kase, domy i ogrody nie mają jednej ważnej rzeczy - SERCA. Quote
mar.gajko Posted March 12, 2007 Author Posted March 12, 2007 Saba znowu nie zjadła ani śniadania ani kolacji. Na spacerek nie chciala iść, pokładalała się. Długo musiałam ją namawiać, żeby przeszła chociaz na dól i połączce powoli pochodziła. Jak przestanie chodzić to ... Na łączce trochę się potarzała, pochodziła, poprzytulałyśmy się; pokazuje brzuszki i drapiemy się a ona mruczy wtedy; powolutku, powolutku sobie chodzimy. Wiem, że prawie juz nie widzi, słabo słyszy; ale ma węch jeszcze dobry i jakby chodziła to jeszcze przeciez mogła by sobie pożyć!!! No i jeść musi! Pajut jeszcze biega, podskakuje, a ona już nie chce. Quote
Tigraa Posted March 12, 2007 Posted March 12, 2007 Trzymam kciuki za malamutki.Oby jeszcze długo cieszyły się słońcem i zieloną łąką.Saba-musisz jeść malutka!!!!Trzymajcie się cieplutko. Quote
mar.gajko Posted March 13, 2007 Author Posted March 13, 2007 Sabunia znowu wczoraj nie zjadła śniadania. Kolację tylko dziubnęła, parę chrupek dosłownie. W kojcu poprzytulałyśmy się okropnie, leżała i mruczała a ja drapałam po brzuszkach, boczkach i szyjkach. Na spacerku nawet chwilę podbiegła za Pajutem, ale potem powoli nóżka za nóżką sobie dreptała. Na łączce potarzała się odrobinę, powęszyła i wróciłyśmy do kojca. Quote
Lodigezja Posted March 14, 2007 Posted March 14, 2007 Margajku nie smuć się, przynajmniej nie odejda w schronie, schorowane i samotne. Tak to przez ostatni rok ktos je dopieszczal, karmil, wyprowadzal na polko i co najwazniejsze kochal, a one to doskonale czują i gdyby mogły to na pewno by Ci to powiedzialy. Quote
mar.gajko Posted March 14, 2007 Author Posted March 14, 2007 Dzisiaj Sabiątko jedzie do lekarza. RTG płuc, nóżek i badania krwii, osłuchanie itp. A w sobotę jak się uda wcisnąć w kolejkę, konsultacja kardiologiczna, bo Sabunia taki kaszelek ma "odsercowy", a będzie w okolicy specjalista z Wrocławia, jeden z najlepszych w Polsce. Quote
mar.gajko Posted March 15, 2007 Author Posted March 15, 2007 A ja będę snuć moją samotną opowieść o Sabie. Z każdym dźwiękiem telefonu zamieram. Wczoraj Saba była u lekarza. Wzięta krew do badania, zrobione RTG płuc i serca. Coś jest nie tak z sercem, Saba kaszle, kaszle od trzech dni. Ale to nei jest kaszel przeziębieniowy. Saba już w zasadzie nic nie je. Ani śniadania ani kolacji. Pije wodę, ale nie je. Mam nadzieję, że doczeka soboty i wizyty u specjalisty. Przytulam ją mocno, mocno i mam nadzieję, że ona wie, że ją kocham, że to czuje, że nie czuje się samotna i porzucona. Najchętniej siedziałabym z nią cały czas w kojcu, nie mogę sobie wyobrazić że będzie odchodzić sama. Najgorsze jest to, że wzrok lekarza jest jednoznaczny: robimy co możemy, ile mamy możliwości, ale...; a ja mam ciągle nadzieję, że to chwilowy kryzys, że doczeka jeszcze trawy i słoneczka, tak lubi tarzać się po świeżej trawie i prychać; i kopać kretowiska; mam nadzieję... i mocno w to chcę wierzyć! Quote
karina1002 Posted March 15, 2007 Posted March 15, 2007 O tych malamutkach przeczytałam w kalendarzu metamorfozy. Mam nadzieję, ze to chwilowe przejściowe niedomaganie i że wszystko będzie ok. Trzymam kciuki. Quote
Myszu Posted March 15, 2007 Posted March 15, 2007 :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: mar.gajko wymiziaj ją ode mnie, trzymamy kciuki za jej zdrówko, będzie dobrze, zawsze trzeba mieć nadzieje:glaszcze:. Dałaś jej tyle miłości i troski, że przez całe życie tyle nie dostał nie jeden piesek :buzi: oby na świecie było więcej takich ludzi jak Ty. Quote
Myszu Posted March 15, 2007 Posted March 15, 2007 mar.gajko gdzie będzie przyjmował ten specjalista, a przede wszystkim czy masz jakiś transport zapewniony. Ja co prawda nie mam samochodu ani prawka ale moja mama napewno udostępniła by zarówno swój samochód, jak i swoją osobę jako kierowcę:lol: Daj znać Quote
kiwi Posted March 15, 2007 Posted March 15, 2007 jakbyscie slyszeli jak pajut wył jak sama byla u lekarza... i jeszcze potem w nocy jak juz wszyscy pojechali. Quote
mar.gajko Posted March 15, 2007 Author Posted March 15, 2007 Myszu, dzięki. Wszytsko mam ustalone. Dr Pasławska przyjeżdża do hodowców kotów rasowych robić badania i certyfikaty; ale mam obiecane że przyjmie Sabunię, ona świetny kardiolog i wogóle; jedna z dwu najlepszych w Polsce. Ma przywieźć sprzęt; i przebadamy Sabuńkę. Quote
mar.gajko Posted March 15, 2007 Author Posted March 15, 2007 kiwi napisał(a):jakbyscie slyszeli jak pajut wył jak sama byla u lekarza... i jeszcze potem w nocy jak juz wszyscy pojechali. I dlatego nie chciąłyśmy ich rozdielać, mimo, że były "zarzuty", że dom by znalazły osobno; ale one bez siebie nei mogą; Saba bez Paja by umarła w tydzień, a on mimo, że tak tego nie pokazuje też bez niej długo nie wytrzymuje; kłócą się, obwarkują, czasami nawet pogryzą; ale jedno ogląda się za drugim; czekają na siebie; trącaja się nosami co chwilę. Quote
Myszu Posted March 15, 2007 Posted March 15, 2007 Rozdzielenie takich psiaków to jak wyrok śmierci. Pamiętam jak odeszła moja jedna jamnisia (miałam mamę i córeczkę) córeczka odeszła pierwsza jej matka żyła tylko pół roku tak bardzo za nią tęskniła, że już nie chciała żyć:placz: . Quote
mar.gajko Posted March 16, 2007 Author Posted March 16, 2007 Sabunia dalej kaszle i nie chce jeść. Wczoraj były wyniki krwi; i oczywiście są "książkowe"; tylko mocznik za niski. Za niski, nie za wysoki. Z czego to? Za mało białkowa karma? Niemożliwe przecież, je pro-plan, chyba że to wina tej ostatniej "głodówki" i nie jedzenia już czas jakiś. Mamy potwierdzenie, że w sobotę przyjmie nas kardiolog i sobie dokładnie zbadamy serduszko. A wczoraj na spacerku nawet sama postanowiła pogonić Paja. Trochę niezdarnie jej to szło, ale zawsze jakaś chęć do życia, często przystaje, przysiada. Poleguje sobie rozglądając się wokół, wtedy się przytulamy i drapiemy. Ona mruczy i kopie łapkami. Kochana jest i taka już bezradna przez tę swoją starość. Quote
Myszu Posted March 16, 2007 Posted March 16, 2007 No cóż starość się Panu Bogu nie udała:shake: . Ale może u Sabuni to przejściowe osłabienie i pozbiera się jakoś czego jej z całego serca życzymy z Uzikiem:loveu: . Quote
masienka Posted March 19, 2007 Posted March 19, 2007 :-( smutne wiesci... bardzo smutne... Cokolwiek by nie napisac beda to banaly... tylko serce placze Quote
Myszu Posted March 19, 2007 Posted March 19, 2007 mar.gajko napisz co u Sabuni, jak badania?????????????? Nie trzymaj nas w niepewności. Quote
mar.gajko Posted March 19, 2007 Author Posted March 19, 2007 W sobotę dr Pasławska zrobiła Sabie i Pajutowi dokładne badania. Saba ma wodę w klatce piersiowej. Dlatego tak się dusi i kaszle. Pochodzienei wody jest nieznane. Wyniki krwii nie wskazuje na żadne dolegliwości ogranó wewnętrznych. Zaniżony mocznik jest wynikiem głodówki. Saba musi mieć punkcję z klatki piersiowej a ten płyn oddany do badania. Pani dr niestety powiedziała, że przy takich wynikach, gdzi enei ma wskazania an jakieś uszkodzenia wątrobym trzustki czy nerek; płyn w klatce piersiowej wskazuje na nowototwora. Serce na mpowększoną komore prawą, ale nei jest to dla psa w tym wieku nic strasznego; zazwyczaj mają już pewne zmiany. Mówiąc szczerze wyć mi się chce. Na razie bierze tylko leki odwadniające; punkcja we wtorek, czyli jutro, bo musimy wziąć urlopy z pracy. Pewnie odezwę sie we środę lub czwartek. Czuję sie taka bezradna; Saba, Axel one jakby z wyrokami już są; a ja nic nie moge poradzić płace setki, w sumei tysiące złotych i gówno to daje; cokolwiek bym nie robiła... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.