figa33 Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 chorobacia , ciotki , trzeba coś wymysleć , może ją coś boli ? chyba behaviorystka musi ją zobaczyć jeszcze raz ...a może wezwać weta do domu? jejku , Myszko , co Ty przeszłaś , co to za trauma u Ciebie w życiu była....:-( Quote
alinka6 Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 Myszka dostawała jakis czas temu leki przeciwbólowe, żeby sprawdzic czy to ból czy lęk ja paraliżuje, ale po lekach przeciwbólowych nie było żadnej poprawy zachowania Quote
taks Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 A może dałoby się zorganizować odwiedziny Pigwy w domu Myszki . Skoro Pigwa tak się ładnie zaadaptowała i jest zrelaksowana to może jej chwilowa nawet obecnośc wywabi Myszke z ukrycia i przekona ,że w mieszkaniu nie ma "strachów". Quote
tiggi Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 Alinko, nie załamuj się, to minie. Potrzeba duuuużo czasu, zostawcie ją, nie wypatrujcie zmian, one przyjdą same. Pisałaś, że gdy jesteście delikatni to skutek jest odwrotny. U nas było to samo, behawiorystka wytłumaczyła to w ten sposób-pies lubi takie delikatne przemowy do niego, gdy się zbliżasz do niej żeby ją zabrać na spacer, ona się kuli a wtedy przemawiasz tak słodziutko to ona to kojarzy z tym, że mówisz tak do niej jak ona sie kuli i chowa.Więc zapada to w jej umysł że musi się kulić żeby tak do niej mówić.I to takie koło zamkniete.Mów pewnie, radośnie, zachęcająco. Co do brania na kanapę to ja dostałam rady odwrotne - nie brać na ręce, nie głaskać dopóki to wywołuje u psa strach.Ten dystans ma się zmniejszać powoli i to pies go zmniejsza.Niestety. Alinko, moja Lisia potrzebowała 9 miesięcy żeby wejść do sypialni, aż pewnego dnia pomaszerowała tam sama i odtąd śpi w niej. Anafranil zażywała ok 6 miesięcy, skończyła początkiem stycznia i po około 2 tygodniach od końca kuracji efekty zmian pojawiają się jakby z dnia na dzień.Może skorzystasz z porady telefonicznej Pani Agnieszki Kępki, któa mi radząc tylko przez telefon, pomogła z Lisią.Opowiadała mi, że ona wzięła z schroniska suczkę, która była w nim około 8 lat i też miała taką zrujnowana psychikę-im, specjalistom (bo mąż jest trenerem psim )zabrało rok aby pies wyszedł na prostą.Nie martw się, wiedz że piesek dzięki Tobie wróci do normalności. Aha, moja Lisia u lekarza stawała się jakby drewniana, można było z nią robić wszystko a ona ani drgnęła. Lekarka była zszokowana, powiedziała że jeszcze nie miała takiego przypadku.A dzisiaj Lisia jest radosna, złapała kontakt wzrokowy ze mną choć wciąż jest na lekki dystans.Te pieski juz tak mają Quote
majuska Posted February 7, 2010 Author Posted February 7, 2010 O matko....ja też sie załamałam, wierzyłam, że są postępy.....matko Alinko, wierzę, że przeżywacie tragedię, nigdy bym nie pomyślała, że to tak będzie, różne dzikusy, które wyciagałyśmy ze schronu, albo od p. Romy z Przemyśla do Reksiu do Niemiec jakoś się przełamywały....widzę, że Myszka przeszła nasze najśmielsze wyobrażenia...nie wiem co robić, uważam , że tylko behawiorystka może tu nadal pomagać....jeżeli uzna , że spotkanie z Pigwą cos by dało to na pewno pomogę dziewczyny umówić ( ale wydaje mi sie, że to ślepa uliczka ) Dobrze, że Tiggi nas tu odwiedza i podtrzymuje na duchu, daje nadzieję.... Ja byłam z Myszka u weta w Przemyślu jest bardzo uległa, na rączkach sobie siedzi bardzo sztywna, a jak wywracałyśmy ją brzuszkiem do góry ( miała robione usg ) to idealnie wszystko sobie daje robić, po badaniu zrobiła w poczekalni wielką koopę;) Quote
figa33 Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 jak dobrze ,ze Myszka znalazła u was domek:lol: , nie wiem co by było , jeśli znów by trafiła do schronu:shake: Quote
alinka6 Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 czuję zamęt i niemoc jak cholera, Wy podpowiadacie mi z doświadczenia, ze mam ja zostawic w spokoju, z kolei behawiorystka nakazala wedrowki po mieszkaniu, noszenie, a nawet spacery po drugiej stronie ulicy... Jednak rady Pani psycholog maja przeciwny skutek; jej chodzi o to, ze mam ja systematycznie odwrazliwiac, jakby na sile... moze powinnam zadzwonic do Pani Kepki? dziekuje Wam za odzew, za rady, to ogromne wsparcie dla nas! Nie wiem czemu, ale jakos dzisiaj sie podlamalam... Z kolei denerwuje sie, ze jak Myszka spotka pigwe, to tym bardziej bedziemy dla niej obcy w konfrontacji z przyjaciolka:( Acha, i Myszka dzsiaj w nocy skuczala, nie dlugo, jakby sie zalila:( Czasami tez mruczy glosno, tak mruczy-warczy, siewa z nerwow, ale zasypia, nawet kiedy urzeduje przy kompie i nie sapie... Quote
tiggi Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 Alinko, zadzwoń do Pani Agnieszki, ona jest bardzo chętna do pomocy i bardzo doświadczona.Nie zaszkodzi poradzić się jej. Rzeczywiście rady Twojej behawiorystki są zupełnie inne od tych jakie ja dostałam. I choć momentami też wątpiłam, że Lisia sie poprawi to dzisiaj, z perspektywy widzę, że ona miała rację.Ja z poczatku próbowałam pokazać Lisi, ze nic się jej nie stanie gdy ją głaszczę, noszę -myslałam, że ona po czasie to skojarzy.I tak minęły 2 miesiące a ona była jakby coraz gorsza.Wtedy skontaktowałam się z Panią Agnieszką.I ona powiedziała mi wtedy, ze robiłam to- na psi rozum - niestety nie tak.Wierzę bardzo w doświadczenie Pani Agnieszki.Pisałam jej o Myszce i że się powołasz na mnie-Agnieszka z Bielska od białej Perełki, od Kasi Lazarkowej - to hasło dzięki któremu skojarzy nas.Nie martw się, napewno będzie dobrze za parę miesięcy. Quote
Florentynka Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 Alinko - spróbujcie może zadzwonić do Andrzeja Kłosińskiego 607 427 171 - to dobry fachowiec. Pomysł z Pigwą - no nie wiem... Suczki dobrze funkcjonowały razem w schronisku, ale to nie znaczy, że teraz takie spotkanie zadziała pozytywnie. Quote
alinka6 Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 [quote name='Florentynka']Alinko - spróbujcie może zadzwonić do Andrzeja Kłosińskiego 607 427 171 - to dobry fachowiec. Pomysł z Pigwą - no nie wiem... Suczki dobrze funkcjonowały razem w schronisku, ale to nie znaczy, że teraz takie spotkanie zadziała pozytywnie.[/QUOTE] dzwonilam do Pana Klosinskiego, ale ten nie mial czasu i polecill swoja wspolpracownice, Pani behawiorystka, ktora byla u Myszki jest od Pana Klosinskiego Quote
alinka6 Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 Tiggi, a skad moglabym dostac numer Pani Agnieszki? Quote
tiggi Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 Podaję numery do pani Agnieszki, stacjonarny - 58 558 14 80, kom. 608 286 107, można dzwonić od 10-20. Jak mówiła jej że jesteście z Krakowa to powiedziała, że w Krakowie to jedynie Pani Zofia Mrzewińska i dowiedziawszy się w jakim Myszka jest stanie - jak najszybciej. Alinko, będzie dobrze, tylko nie niecierpliw się i nie wątpw. Quote
alinka6 Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 Dziekuje!!!:) zadzwonie jutro przed poludniem Quote
jotpeg Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 Zofia Mrzewińska prowadzi blog >Zdaniem psubratki< - wystarczy wpisac haslo w googlach (nie moge podac linku, bo wyrzuci). Jest tam zakladka >napisz do mnie<. Mozna skorzystac i z tej formy kontaktu - na pewno nie zostanie zlekcewazony zaden mail. Quote
alinka6 Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 Napisałam do Pani Zofii Mrzewińskiej maila. Humor mi sie poprawił:) Bardzo bardzo Wam dziękuję!!!!!!!! Quote
halcia Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 Życze Ci wytrwałosci...nikt nie podejrzewał,ze bedzie tak ciężko....biedna mała i Ty biedna. Quote
figa33 Posted February 7, 2010 Posted February 7, 2010 matko , co musicie przeżywać...:shake: wierzę ,że Pani Zofia pomoże Quote
tiggi Posted February 8, 2010 Posted February 8, 2010 Alinko, czekamy z niecierpliwością na wiadomości. Powodzenia. Quote
majuska Posted February 8, 2010 Author Posted February 8, 2010 Trzymam mocno i nieustannie kciuki!!! Alinko bardzo gorąco Ci dziękujemy za tą cierpliwośc i ogrom pracy...oczywiście Twojemu mężowi też, nie wiem wogóle jak Ci dziękować, slowa tego nie wyrażą....Myszko proszę Cię zaufaj!!!!! Quote
tiggi Posted February 8, 2010 Posted February 8, 2010 Alinko, rozmawiałaś z Panią Agnieszką? Zanim Pani Zofia odpisze, Agnieszka może cos doradzić na już. Bardzo żal mi małej Mysi. Alinko, dziekuję Wam za zaangażowanie i pomoc biednemu pieskowi. Quote
alinka6 Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Jestem bardzo wdzięczna, gdyż uzyskałam realną, wymierną pomoc oraz okazano mojemu pieskowi 100% seca!!!!:) Pani Agnieszka naświetliła mi zupełnie inaczej problem, fantastyczna osoba!, i po dwóch dniach widzę różnicę w zachowaniu suni:) Okazało się, że zamiast pomóc Myszce cały czas ją trumatyzowałam! nie wolno mi jej masować (taki masaż jest przeznaczony dla psów wykazujacych agresję), głaskac po główce itd. Zarówno Pani Agnieszka, jak i Pani Zofia (która dzisiaj odpisała mi na maila), zabroniły mi nosic psa. Bardzo skrytykowały Pana Kłosińskiego... Mam głaskać ją pod bródką, całować, kłaść sie na ziemi. Od czasu do czasu ma mi "wypaść" kawałek salcesonu obok jej łóżeczka. Dzisiaj Myszka wyszła ze mna z domu, kolo nogi, a po spacerku, grzeczniutko koło nogi szła sobie spokojnie pod biurko. ale cały szok polega na tym, ze po drodze zatrzymałysmy się i Myszka kuknęła sobie do łazienki!!!!!!:)))) Mam Pani Agnieszce wysłać nagranie przez internet. Ona naprawde się przejęła i bardzo chce mi pomóc. Jestem mega zadowolona! Życie jest piekne!!! dziękuję Ci Tiggi! Bardzo dziekuję Wam za wsparcie:) Quote
figa33 Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 o matko! ale super wiadomości!!:loveu: będzie dobrze alinko6 , zobaczysz Quote
Becia66 Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 alinko bardzo optymistyczna relacja - parę mądrych wskazówek i postępy od razu widać...no i radości wiele. :loveu:Oby tak dalej..... Tiggy - wielkie dzięki za monitorowanie problemu i nieocenioną pomoc....:buzi: Quote
Dzika_Figa Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 Ogromnie się cieszę, że coś się "przetkało" w Myszce. Teraz to już będzie tylko lepiej, wierzę w to. Alinko, słów mi brak, żeby wyrazić jak wielkie wrażenie na mnie robi Twoje podejście do problemów z Myszką, wiele osób dawno by się poddało, albo raczej olało problem, zażądało zabrania Myszki w cholerę i adoptowało innego, bezproblemowego psa. Wiem, dla Ciebie to, co robisz, jest oczywistością, bo biorąc psa wzięłaś go z całym dobrodziejstwem inwentarza. Dla wielu ludzi niestety takie oczywiste to nie jest. I dlatego cieszę się ogromnie, że Myszka trafiła właśnie do Ciebie. Trzymam kciuki za postępy! Quote
majuska Posted February 10, 2010 Author Posted February 10, 2010 Dzika Figo własnie tak by to wygladało jak piszesz gdyby Myszka nie trafiła do Alinki....Łzy mi właśnie ciekną....tak sie cieszę, że wreszcie coś drgnęło, no po prostu cudownie, cudownie:multi:, trzymam wciąż kciuki, porad fachowych niestety nie udzielę i jedynie moge mocno kibicowac dalszym postępom, mam nadzieję, że Myszka wkrótce okaże Wam wielka przyjaźń i miłość za to co dla niej zrobiliście, pisz o wszystkim o każdym drgnięciu jej ogonka i mlaśnięciu jęzorem.....trzymam za Was!!!!!:loveu::loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.