halcia Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 Tez mi łzy ciekna,co Cie pewnie majuska nie dziwi.Tak szybko od nowych metod taka zmiana.A jeszcze bardziej sie ciesze,ze jest nagroda w postaci postepów,za Twoje serce i olbrzymie starania Alinko.Psiak trudny,a Ty sama niesamowita.Wielkie uznanie.Słów po prostu brakuje!Teraz z dnia na dzien bedzie lepiej choc momenty wycofania moga sie jeszcze pojawiac,ale teraz jak wiesz czego sie trzymac pójdzie łatwiej.Tego Wam ogromnie zycze.Cudowna wiadomosc.... Quote
karolciasz28 Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 Cudnie! Myszko ja wspaniale że się przełamałaś..:multi::multi::loveu::loveu: Quote
Florentynka Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 Jak to dobrze, że coś drgnęło! Trzymam kciuki za dalsze postępy Myszki. Quote
alinka6 Posted February 11, 2010 Posted February 11, 2010 Wczoraj wieczorem postawiłam miseczke z jedzeniem (mam jej dawac tylko naturalne, zero suchej) poza jej legowiskiem, jak zwykle. no i moje koty, jak zwykle, przyszły sobie poniuchac, a Myszka jak nie warknie wkurzona:lol: I na rowne lapki w tym legowisku i zeby szczerzy:lol: Ale nie wyszla... Jeszcze trzeba poczekac, spalaszowala w nocy, a rano na dywanie wielka kupa...:razz: Quote
halcia Posted February 11, 2010 Posted February 11, 2010 Mały psiak i wielka kupa.....a moze by jej nie daac na noc jesc,tylko duzo wczesniej,by ta kupa wylazła na spacerku?Moze jak ma srałe miejsce na dywanie,połozyc tam awaryjnie jakis stary chodniczek? Quote
majuska Posted February 11, 2010 Author Posted February 11, 2010 halcia napisał(a):Moze jak ma srałe miejsce :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
halcia Posted February 11, 2010 Posted February 11, 2010 Przejęzyczyło mi sie,a wyszło jakby dosłownie!:evil_lol::evil_lol::evil_lol::eviltong: Quote
tiggi Posted February 11, 2010 Posted February 11, 2010 Alinko, wspaniałe wiadomości!!!!!! Teraz tylko trzeba czasu, może i dużo czasu ale napewno będzie dobrze. Będą zdarzać się momenty "nawrotów" ale one z czasem będą popuszczać i będzie coraz lepiej. Naprawdę bardzo się cieszę ,że skonsultowałaś się z Panią Agnieszką bo to świetny fachowiec, a najważniejsze że to oddana sprawie osoba.Poslij jej zdjęcie lub filmik żeby wiedziała jak Myszka wygląda, ja zrobiłam tak samo i Pani Agnieszka była Lisią oczywiście oczarowana-bo jak by tu nie być?? Moja Lisia też kiedyś robiła kupy w nocy, dlatego karmię ją teraz najpóźniej o 16 i od tej pory raczej się nie zdarzają. Za to ma takie miejsce na dywanie, że chodzi na nie w nocy sikać jak nie usłyszę, że wyszła z swojego legowiska. Gdy wychodzi to wyskakuję z łóżka i wypuszczam ją na sikanie. Choć teraz robi się z niej śpioch i delektuje sie ciepłym kocykiem i może spać i spać i spać. Zimą, profilaktycznie, za radą Pani Agnieszki daję moim pieskom rutinoscorbin i może też dlatego nie sika tak często. Pisz Alinko jakie postepy robi mała Myszka, bardzo nas one cieszą. I to, że Myszka trafiła do Was,bo gdzie miałaby tak dobrze? Quote
Becia66 Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Cosik Alinka milczy.....mam nadzieje że nic złego sie nie stało.... Quote
Florentynka Posted February 14, 2010 Posted February 14, 2010 Pigwie (Myszy), Myszce i ich ludziom wszystkiego najlepszego! Quote
majuska Posted February 14, 2010 Author Posted February 14, 2010 Fajne takie życzenia, oby sie spełniły, trzymam mocno za nasze małe dziewczynki...no tak, one już nie nasze;) Quote
alinka6 Posted February 14, 2010 Posted February 14, 2010 Dziękujemy:) Myszce również przekażę:) Nie mam niestety żadnych osiągnięć, ale to co drgnęło, to się, Bogu dzięki!, utrzymało. W porozumieniu z Panią Agnieszką, postanowiłam zabrać Myszkę na wyprawę do Warszawy do mojej wetki. Dzisiaj rano Myszka dostała silniejszy lek uspokajający, jutro rano to samo, i w drogę. Chciałabym ją kompleksowo zbadać, krew i mocz, prześwietlić, usunąć mleczne ząbki i zrobić usg. Kupiliśmy jej na ebayu taki fajny pojemniczek samochodowy, milutki, malutki, wyłożyłam już go pieluszką i mam nadzieję, że psinka da radę. Stresuję się jak cholera... Do towarzystwa zabieram moje kocie chorowitki:) A Myszka po tej pigule ma wszystko w nosie, śpi jak kamień, wyluzowana, ale pod warunkiem, że Niuniuś trzyma się z dala od mysinej miski:) Trzymajcie za nas kciuki Dziewczyny! Quote
majuska Posted February 14, 2010 Author Posted February 14, 2010 Trzymamy trzymamy, droga okropna, dojedźcie do celu spokojnie, musi być dobrze!!!! Mizianko dla Myszorka i kociaczków!!!! Dziękuje Alinko!!! Quote
tiggi Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 To scenariusz sie powtarza. Psinka trochę sie polepsza a potem długo trwa zanim pojawi się nastepna zmiana na lepsze. U Lisi było dokładnie tak samo. Jak pisała Alinka, co popuściło to się utrzymuje. I tak minie pare miesięcy. Tu na sukces trzeba długo czekać.Ale nadejdzie napewno. Całuski, szczęśliwej podróży. Quote
halcia Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 TRzymam za Was kciuki.Moze wiosna ozywi małą? Quote
karolciasz28 Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 Ja też trzymam z całych sił za podróż. Oby się wszystko udało.;):p Quote
alinka6 Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 Dziękuję za kciuki:) Myszka zniosła podróż do W-wy nie najlepiej, a to z powodu choroby lokomocyjnej (z powrotem jechała na cerenii, więc ok). W okolicach Kielc, jak gdyby nigdy nic, puściła centralnie pawia na moją kotkę Haneczkę...:) Sunia została zbadana, zaszczepiona, odrobaczona oraz prześwietlona. To ostatnie wykazało, że problem psinki z łapką nie polega tak bardzo na jej złamaniu u okolicy łokcia, jak na zmiażdżeniu kości w ramieniu, przy tułowiu. Jakby została uderzona czymś ciężkim w bok... Struktura kości jest tam zupełnie zatarta, szpik się wylał. Biedactwo musiała bardzo cierpieć, to pewne. Mięśnie zanikły. Lekarze przypuszczają, że myszce to doskwiera. Dostałą tabletkę przeciwbólową, która działa przez 2 tygodnie. Dostała również wskazanie na amputację tej nóżki... Powiedzieli mi, żebym usunęła mleczaki, wysterylizowała i amputowała rączkę za jednym zamachem, ale mam sobie wziąć wolne z pracy na 3 dni, bo Myszka będzie musiała brać morfinę, ponoć ból jak cholera... Kochany pies. Poprosiłam Panią Zofię Mrzewińską o konsultację w domu (ma mnie w tej sprawie poprzeć Pani Agnieszka Kępka) i wtedy poradzę się, gdzie w Krakowie takiego zabiegu można by w miarę bezpiecznie dokonać. Pozdróż do Warszawy uświadomiła mi jedną bardzo fajną rzecz, że mój piesek mnie kocha!!!!!!!!!!! Pokazała mi to:) Quote
Florentynka Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 alinka6 napisał(a):Dziękuję za kciuki:) Pozdróż do Warszawy uświadomiła mi jedną bardzo fajną rzecz, że mój piesek mnie kocha!!!!!!!!!!! Pokazała mi to:) A jednak! To jest bardzo dobra wiadomość. A w ogóle to strasznie biedna ta Myszka - takie maleństwo wystraszone i jeszcze ją czeka operacja taka poważna. Ale może rzeczywiście lepiej te wszystkie przykrości załatwić za jednym zamachem. A co kicia powiedziała na tego pawia? Quote
Dzika_Figa Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 alinka6 napisał(a):Dziękuję za kciuki:) Pozdróż do Warszawy uświadomiła mi jedną bardzo fajną rzecz, że mój piesek mnie kocha!!!!!!!!!!! Pokazała mi to:) Alinko, cieszę się jak głupia! Teraz będzie już tylko lepiej! Quote
figa33 Posted February 17, 2010 Posted February 17, 2010 Alinko to ,ze Myszka Cię kocha nie ulega wątpliwości i jest jasne jak słońce:loveu: cały czas uważam ,ze Myszka miała ogromne szczęście ,ze trafiła właśnie do Was! operacja jest zdaje się konieczna ,ale muszą się fachowcy wypowiedzieć czy w jej stanie psychicznym teraz można , z drugiej strony jeśli dolegliwości fizyczne są duże ( a tego przecież Myszka nam nie powie ) to mogą rzutować na stan psychiczny , może ją bardzo boleć kurcze ..co Ona przeszła...:-( Quote
majuska Posted February 17, 2010 Author Posted February 17, 2010 Dziś rano Alinka do mnie zadzwoniła, bo musiała sie podzielić taka wieścią: Obudziła sie rano z Myszką " na głowie ":). Po raz pierwszy takie wydarzenie!!!! Myszka nie odstępuje jej na krok, a juz to wspólne spanie to po prostu szczyt!!! Jest przełom , jest!!! Myszeczka słuchajcie musiała przejśc jakis trudny do wyobrażenia koszmar, to zmiażdżenie łapki to wynik najprawdopodobniej uderzenia jakims ciężkim narzędziem ( na pewno samochód tego nie zrobił bo ona za mała , żeby tam dosięgnął ) musiała przez bardzo długi czas niesamowicie cierpieć chodząc z tą zmiażdzoną i połamaną łapą...stąd zapewne trauma, wielki stres i to zachowanie. Alinko trzymamy wciąz kciuki, mocno i kolejny raz gorąco dziękujemy za wspaniałą opieke nad niunią, wiemy że trafiła najlepiej jak mogła i będziecie na pewno niedługo wszyscy razem bardzo szczęśliwi, bo wyleczycie Myszorka ze wszystkich dolegliwości a ona się za to po stokroć odwdzięczy!! Jak to maleństwo z chorą łapinką się wygramoliło na to wyrko do Alinki???:crazyeye::lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.