halcia Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Ja sobie wyobrazam,co przechodzicie i jak to przezywacie.A wet umawiał jakas wizyte kontrolną,jak rokował powrót do zdrowia?Operacja była bez komplikacji...typu cos niespodziewanego? Quote
UBOCZE Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Nie wiem, jak to napisać... Timur za TM...... :placz::placz::placz: Po co żeśmy go wlekli na tę operację??? Nie mogę tego sobie darować. Napiszę więcej może później, bo teraz nie jestem w stanie... Quote
karolciasz28 Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 BOŻE:placz::placz::placz::placz::placz: UBOCZE TO NIE WASZE WINA CHCIELIŚCIE DOBRZE... Quote
Florentynka Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Kochani, pewnie żadne słowa Was teraz nie pocieszą - nie czujcie się winni czemukolwiek. Przecież chcieliście jak najlepiej. I Timur, gdziekolwiek jest, zabrał ze sobą w drogę świadomość że był kochany i pamięć ciepła Waszych dłoni. Quote
mru Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 UBOCZE, trzymajcie się kochani :( i pod ŻADNYM pozorem nie myślcie, że to wszystko było bez sensu - NIE BYŁO! Quote
Romka Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Boże ,Ubocze tak mi przykro!Tak mi szkoda tego dziadeczka! Quote
karolciasz28 Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Timur przekroczył już granicę,ale on przekroczył ją kochany i baaardzo szczęśliwy i to DZIĘKI Wam mógł odejść przy własnych kochających ludziach! UBOCZOWIE dziękujemy! Trzymajcie się,wiem że to nie jest łatwe,ale zróbcie to dla niego dla Timura.... Quote
Dzika_Figa Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Kochani! Wyobrażam sobie, jak musicie się teraz czuć... i bardzo, bardzo mi przykro. Pamiętajcie, że dzięki Wam Timurek był szczęśliwy choć chwilę. Miał dach nad głową, pełną miskę, swój kaloryfer i ludzi, którzy bardzo go kochali. Zrobiliście dla niego tyle dobrego...ile tylko mogliście zrobić. I z pewnością na swój Timurowy sposób był Wam za to bardzo wdzięczny, choć może tego nie okazywał. O nic się nie obwiniajcie, gdyby nie Wy, los Timurka mógłby być dużo gorszy. Quote
Ewanka Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Ogromnie współczuję ... jeszcze nie mogę uwierzyć ... zgadzam się ze wszystkimi przedmówcami .... Timurek był u Was szczęśliwy, czuł się kochany i to WASZA WIELKA ZASŁUGA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ... widocznie tak miało być ... [*] ... dla Timurka Quote
Ellig Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 UBOCZE napisał(a):Nie wiem, jak to napisać... Timur za TM...... :placz::placz::placz: Po co żeśmy go wlekli na tę operację??? Nie mogę tego sobie darować. Napiszę więcej może później, bo teraz nie jestem w stanie... Timur juz nie cierpi, tak ciezko chory pies na serce i tak mial dane duzo pieknych dni u Was, zal ogromny:( Pomyslcie o tym, ze przynajmniej przez chwile mial cieply, kochajacy dom . Jest mi bardzo przykro, sciskam cale UBOCZE. Quote
Ellig Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 " Zycie jednego psa nie zmieni świata, ale świat zmieni się dla tego jednego psa"- Św. Franciszek z Asyżu Quote
majuska Posted January 19, 2010 Author Posted January 19, 2010 ............................................................... Czy mogę Wam jakoś pomóc......? Odjęło mi mowę............ Quote
halcia Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Przykre bardzo.Kto to przewidział?Nie mozecie sobie tego zarzucać.Nieśliscie mu przeciez pomoc.Ostatnie dni przezył w kochajacej rodzinie.Serdecznie Wam współczuje,wiem jak to boli.Prawie kazdej z nas odszedł ukochany psiak,więc rozumiemy.:-( Quote
mru Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 dołączam się do pytania - czy można Wam jakoś pomóc? Quote
majuska Posted January 19, 2010 Author Posted January 19, 2010 Ta droga którą poszliście , czyli operowanie Timura, to była jedyna słuszna droga, ja też bym tak zrobiła, przecież gdyby nie to Timurek cierpiałby jeszcze bardziej i dłużej.....gdyby nie Wy cierpiałby i odchodził sam w schroniskowym boksie, a pewnie nie bardzo ktoś by sie domyślał dlaczego...tak musiało widocznie być, myślę, że dalsze Wasze życie pokaże dlaczego i po co to wszystko się stało. Timurku kochany wyszalej się teraz za wszystkie czasy, pewnie masz teraz dużo siły i nic Cię nie boli, Twoje oczka wszystko widzą, a uszyska wszystko słyszą, pilnuj tam z góry swoich Kochanych Uboczów!! Quote
figa33 Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 matko , nie wiedziałam.... kochana psinka... ale nie odszedł sam , w zimnym boksie, porzucony i niekochany jak dobrze ,że miał Was Ubocze ... Quote
magenka1 Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 po cichu śledziłam Wasz wątek bardzo bardzo mi przykro :( Quote
mru Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 nie wierzyłam, że Timurka nie ma :( dopiero teraz, jak Adam do mnie napisał - wiem :( nie ma go... o matko :(:(:( Quote
majuska Posted January 19, 2010 Author Posted January 19, 2010 śpij smacznie kochany Timurku.....już nic nie boli.... Quote
UBOCZE Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Kochani, Dziękujemy Wam za ciepłe, serdeczne słowa. Timur pojechał na cmentarzyk do Konika. Chcieliśmy pochować jego w ogródku, który miał wcześniej czekać na niego, radosnego - wiosenną porą, ale mróz ściął ziemię. Jedynym zastrzeżeniem wobec operacji Timurka miało być serce, na kóre dostawał lek (no i wiek, ale to oczywiste)... Ale serce podobno pod monitorem zachowywało się ładnie, operujący (lekarz i anestozjolog) byli dobrej myśli... Niepokój zaczął się już w nocy, gdy Timur wybudzał się. Najpierw napił się trochę wody, co uznaliśmy za dobry znak. POtem zaczął wyć, więc wszystko braliśmy na karb puszczającego narkozy. Zresztą najpierw, gdy go się głaskało, wyć przestawał, ale potem było już gorzej... Wierzyliśmy jednak, ze będzie lepiej. Nie poszedłem do pracy, żeby nie zostawał sam... Potem już tylko wydawał się spać, ale zaczęły się co jakiś czas torsje, stawał się bardziej bez kontaktu. Czasem jest tak, że cierpiący pies jest zrezygnowany, chce odejść. A Timur chyba NIE CHCIAŁ ODCHODZIĆ!!! On zdążył przed śmiercią rozpaczliwie zaszczekać, a nigdy nie szczekał, czasem tylko przez sen. Zasnął pod tym samym kaloryferkiem, gdzie położył się pierwszego dnia po przyjeździe. Timur robił się przed operacją coraz bardziej kontaktowy, częściej mrauczał, podchodził do ręki, uwielbiał delikatnie wyciągać z niej przygotowane dla niego smakołyki. To był też pies bez cienia agresji. Czekaliśmy na wiosnę - porę kiedy zwierzaki czują się lepiej i ładny się robi ogródek, któy byłby dla niego rajem... Nie tak to miało wyglądać, ale los chciał inaczej. Timur, mimo tak krótkiego mieszkania u nas, o wiele za krótkiego - na pewno zostanie na zawsze w naszym sercu. Dziękuję, że z nami jesteście... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.