Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja sobie wyobrazam,co przechodzicie i jak to przezywacie.A wet umawiał jakas wizyte kontrolną,jak rokował powrót do zdrowia?Operacja była bez komplikacji...typu cos niespodziewanego?

  • Replies 697
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie wiem, jak to napisać... Timur za TM...... :placz::placz::placz:

Po co żeśmy go wlekli na tę operację??? Nie mogę tego sobie darować. Napiszę więcej może później, bo teraz nie jestem w stanie...

Posted

Kochani, pewnie żadne słowa Was teraz nie pocieszą - nie czujcie się winni czemukolwiek. Przecież chcieliście jak najlepiej. I Timur, gdziekolwiek jest, zabrał ze sobą w drogę świadomość że był kochany i pamięć ciepła Waszych dłoni.

Posted

Timur przekroczył już granicę,ale on przekroczył ją kochany i baaardzo szczęśliwy i to
DZIĘKI Wam mógł odejść przy własnych kochających ludziach!
UBOCZOWIE dziękujemy!
Trzymajcie się,wiem że to nie jest łatwe,ale zróbcie to dla niego dla Timura....

Posted

Kochani! Wyobrażam sobie, jak musicie się teraz czuć... i bardzo, bardzo mi przykro. Pamiętajcie, że dzięki Wam Timurek był szczęśliwy choć chwilę. Miał dach nad głową, pełną miskę, swój kaloryfer i ludzi, którzy bardzo go kochali. Zrobiliście dla niego tyle dobrego...ile tylko mogliście zrobić. I z pewnością na swój Timurowy sposób był Wam za to bardzo wdzięczny, choć może tego nie okazywał. O nic się nie obwiniajcie, gdyby nie Wy, los Timurka mógłby być dużo gorszy.

Posted

Ogromnie współczuję ...

jeszcze nie mogę uwierzyć ...

zgadzam się ze wszystkimi przedmówcami ....


Timurek był u Was szczęśliwy, czuł się kochany i to WASZA WIELKA ZASŁUGA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


... widocznie tak miało być ...


[*] ... dla Timurka

Posted

UBOCZE napisał(a):
Nie wiem, jak to napisać... Timur za TM...... :placz::placz::placz:

Po co żeśmy go wlekli na tę operację??? Nie mogę tego sobie darować. Napiszę więcej może później, bo teraz nie jestem w stanie...


Timur juz nie cierpi, tak ciezko chory pies na serce i tak mial dane duzo pieknych dni u Was, zal ogromny:(
Pomyslcie o tym, ze przynajmniej przez chwile mial cieply, kochajacy dom .
Jest mi bardzo przykro, sciskam cale UBOCZE.

Posted

Przykre bardzo.Kto to przewidział?Nie mozecie sobie tego zarzucać.Nieśliscie mu przeciez pomoc.Ostatnie dni przezył w kochajacej rodzinie.Serdecznie Wam współczuje,wiem jak to boli.Prawie kazdej z nas odszedł ukochany psiak,więc rozumiemy.:-(

Posted

Ta droga którą poszliście , czyli operowanie Timura, to była jedyna słuszna droga, ja też bym tak zrobiła, przecież gdyby nie to Timurek cierpiałby jeszcze bardziej i dłużej.....gdyby nie Wy cierpiałby i odchodził sam w schroniskowym boksie, a pewnie nie bardzo ktoś by sie domyślał dlaczego...tak musiało widocznie być, myślę, że dalsze Wasze życie pokaże dlaczego i po co to wszystko się stało.

Timurku kochany wyszalej się teraz za wszystkie czasy, pewnie masz teraz dużo siły i nic Cię nie boli, Twoje oczka wszystko widzą, a uszyska wszystko słyszą, pilnuj tam z góry swoich Kochanych Uboczów!!

Posted

Kochani, Dziękujemy Wam za ciepłe, serdeczne słowa. Timur pojechał na cmentarzyk do Konika. Chcieliśmy pochować jego w ogródku, który miał wcześniej czekać na niego, radosnego - wiosenną porą, ale mróz ściął ziemię.
Jedynym zastrzeżeniem wobec operacji Timurka miało być serce, na kóre dostawał lek (no i wiek, ale to oczywiste)... Ale serce podobno pod monitorem zachowywało się ładnie, operujący (lekarz i anestozjolog) byli dobrej myśli...
Niepokój zaczął się już w nocy, gdy Timur wybudzał się. Najpierw napił się trochę wody, co uznaliśmy za dobry znak. POtem zaczął wyć, więc wszystko braliśmy na karb puszczającego narkozy. Zresztą najpierw, gdy go się głaskało, wyć przestawał, ale potem było już gorzej...
Wierzyliśmy jednak, ze będzie lepiej. Nie poszedłem do pracy, żeby nie zostawał sam...
Potem już tylko wydawał się spać, ale zaczęły się co jakiś czas torsje, stawał się bardziej bez kontaktu. Czasem jest tak, że cierpiący pies jest zrezygnowany, chce odejść. A Timur chyba NIE CHCIAŁ ODCHODZIĆ!!! On zdążył przed śmiercią rozpaczliwie zaszczekać, a nigdy nie szczekał, czasem tylko przez sen. Zasnął pod tym samym kaloryferkiem, gdzie położył się pierwszego dnia po przyjeździe.
Timur robił się przed operacją coraz bardziej kontaktowy, częściej mrauczał, podchodził do ręki, uwielbiał delikatnie wyciągać z niej przygotowane dla niego smakołyki. To był też pies bez cienia agresji. Czekaliśmy na wiosnę - porę kiedy zwierzaki czują się lepiej i ładny się robi ogródek, któy byłby dla niego rajem...

Nie tak to miało wyglądać, ale los chciał inaczej. Timur, mimo tak krótkiego mieszkania u nas, o wiele za krótkiego - na pewno zostanie na zawsze w naszym sercu.

Dziękuję, że z nami jesteście...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...