Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pozwolę sobie nieśmiało zasugerować, że w tym wypadku bardzo pomocna może byś kennel klatka, otwarta przez dzień w czasie pobytu domowników w domu, zamknięta w nocy i na czas wyjścia ludzi z domu.
Ci ludzie nie wytrzymają dewastacji mieszkania przez chętną do opuszczenia go Brawurkę.
A i Brawurka może się poczuć bezpieczniej w "swojej" budzie.
To oczywiście tylko moja sugestia:p

  • Replies 883
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Trzeba niestety Brawurkę zabrać od p.Basi.
Warczy i szczeka na jej córkę, dziewczynka musiała się zamknąć w pokoju i skontaktowała się z mamą, jaka jest sytuacja (była sama w domu). Czasem się zdarza, że córka p.Basi zostaje sama przez krótki okres czasu więc p.Basia w takiej sytuacji nie może ryzykować, że coś się stanie.

Z dobrych wieści, to Brawurka zrobiła mały postęp w zachowywaniu czystości.

Jeśli chodzi o szelki, to trzebaby je założyć chyba pod narkozą... Brawurka nie da się dotknąć, ledwo można ją zapiąć smyczą do obroży... Póki co obrózka którą ma jest dobrze założona, ciasna, Brawurka się z niej nie wywinie.

Jest jeszcze jeden problem: u nas nie ma miejsca dla Brawurki... Na jej miejsce przyjechał Jaruś. Mamy dodatkowy ścisk, bo jutro przyjeżdża Lori, który potrzebuje dużego boksu i musi być sam. No chyba, żeby do Loriego udało się Brawurkę lub inną sunię dostawić, ale trochę się boję, bo w schronisku jest sam w boksie :roll:
Brawurka jest sporym, trudnym psem i nie da się ją upchnąć byle gdzie, np. w stodole... Zresztą jej pobyt na pewno się przedłuży.
Może jest jakiś hotel w okolicy Krakowa, który mógłby przyjąć sunię??

Posted

No to rzeczywiście nie ma co ryzykowc. I tak p. Basia na prawdę walczyła o sunię.
Trzeba poszukac jakiegoś hoteliku. Musi to byc jednak miejsce w którym z psem na prawdę będą pracowali, bo wrzucenie jej teraz do boksu i pojawianie się jedynie z miską, cofnęłoby sunię i tak w bardzo trudnej socjalizacji.

Posted

Pozostaje jeszcze kwestia finansów. U Murki sunia była opłacana przez Filipków. Dołozyłyśmy się razem z Ulką do opłat.
Filipki mają teraz na swoim miejscu kolejnego psa.
My z Ulka nie damy rady utrzymac Brawurki w obcym hotelu.
Czyli nie mamy kasy na hotel.

Posted

Kierownik powiedział, że Lori od początku był sam i nigdy nie próbowali mu nic dawać do boksu, ale jak pięć lat temu zwiał to na żadne psy się nie rzucał. Nie może jednak nic zagwarantować.
Możemy spróbować mu dokoptować jakąś koleżankę :roll:

Posted

No to czarna doopa, ze tak napisze :shake: Chyba zle ocenilysmy ten dom, bo same checi do adopcji strachliwego psa nie wystarcza. Trzeba jeszcze wycenic dobrze sily adoptujacego do trudnego przypadku. Vide watek Kolusi, ktora tez uciekla z nowego domu, ale podejscie do psa jest inne i praca codzienna.

Nie mamy tyle kasy, zeby utrzymac kolejnego psa, w obcym hotelu tym bardziej. Nawyciagane ostatnio tych psow i Ambo i Smajl, do kazdego trzeba sie dolozyc. I Sarenka dziewczyny zaplanowaly wyciagnac. Za duzo tych psow, za duzo naraz. Gdy sie zaczynaja zwroty, zaczynaja sie problemy :shake:

Gdyby Murka miala miejsce, to jakos bysmy daly rade, bo jest karma dla Brawurki. Pozostaje tez hotelik pod Mielcem, gdyby P. Asia sie zgodzila na prace z psem. Karme musialybysmy zalatwic.

Musimy przemyslec sprawe wyadoptowywania psow lękliwych. Byc moze trzeba zmienic kryteria wyboru i akceptacji domu.

Posted

Ja to uprawiam pewnie czarnowidztwo, ale mnie na myśl przychodzi jedna obawa - jeśli byłby z jakąś sunią w boksie i wpadłby w panikę i ją niechcący uszkodził? Co wtedy? A z drugiej strony jakie inne rozwiązanie tej sytuacji? Sytuacja bez wyjścia...

Posted

Długo myśleliśmy jak temu zaradzić, ale zdecydowaliśmy, że nie może być być inaczej, Brawurka wraca do nas. Nas Brawurka już zna, więc będzie dla niej nieco mniej stresu. Pałętanie się po różnych miejscach na pewno nie wyjdzie jej na dobre...

Weźmiemy dodatkowego psa do domu i w ten sposób wygospodarujemy jeden boks dla Brawurki. Jest to oczywiście wyjście całkowicie awaryjne, ale może Lori okaże się towarzyski?

W każdym razie Brawurka będzie musiała oczywiście wskoczyć na miejsce Jarka, jeśli tylko się zwolni. Moze uda się ją zareklamować Fundacji? To bardzo trudny pies, jeden z trudniejszych, które się u nas przewinęły, więc ciężko będzie jej znaleźć dom w Polsce i na pewno nie nastąpi to szybko.
Na pewno w grę wchodziłby jedynie dom z ogrodem.

Tak więc teraz kwestia transportu...
Zamość na razie się nie wybiera, ale mam panią, która szukała transportu psa z Rzeszowa do Opola... może udałoby się rozłożyć koszty :roll:

Posted

To faktycznie skomplikowana sytuacja. bardzo nam przykro, ale póki mamy Jarka nie możemy pomóc suni, a Jaruś niestety też wymaga jeszcze pracy. Przypominam sobie , że Irysek szukała suni takiej jak Brawurka.

Posted

Czyli wszystko spadnie na nas i utrzymanie i organizowanie transportu i bierzemy Brawurke z powrotem? Jakos kase sie wygrospodaruje, karma na sunie jest. Oczywiscie Fundacji zostanie przedstawiona w pierwszej kolejnosci.

Posted

Jesli juz tak wyszło,ze Brawurka nie ma domu,to ciesze sie,ze wróci do Murki.Znany grunt i Murka z Rufim zajmą sie mała.Wiem,ze to duze utrudnienie dla Murki.Czy Brawurka moze zostac w domu P.Basi,az bedzie transport/jesli by to trwało np 2 tyg/?

Posted

No to się porobiło :(

Zazwyczaj przelewam pieniążki na psiaka w typie corgi i na Krówka... wiem, że Króweczkowi pomoc też potrzebna, ale tu sytuacja na tyle awaryjna, że moje comiesięczne 50 zł będę przekazywała na Brawurkę.

Posted

[B][COLOR=green]Dziekujemy Raduniu[/COLOR][/B] :Rose: Jakos damy rade, mamy karme, to Murka nam policzy troche po nizszych cenach.
[QUOTE] Wiem,ze to duze utrudnienie dla Murki. [/QUOTE]
Halcia, dla nas tez to jest utrudnienie! Zostalismy z Era, teraz dojdzie Brawurka. Szczescie z gory, ze Eliza prosila o moje miejsce dla Horki, bo mielibysmy 3 psy na utrzymaniu.
Latwo sie psy wyciaga ze schroniska, ale potem zycie pisze swoje wlasne scenariusze. Dlatego haslo : wyciagnijmy tego czy tamtego i jakos to bedzie, nie dziala na mnie kompletnie.

Posted

Nie chcę składać stałych deklaracji, bo obawiam się , że nie zawsze damy radę, ale w miarę możliwości zawsze coś na sunię dorzucimy. oczywiście, że Ulka i Reno nie mogą zostać z tym same.Najwyżej poczekamy chwilkę z ciachaniem Jarusia, to będziemy mogli przeznaczyć trochę na Brawurkę.

Posted

[quote name='halcia']Czy Brawurka moze zostac w domu P.Basi,az bedzie transport/jesli by to trwało np 2 tyg/?[/quote]

P.Basia zapewniła, że przetrzyma Brawurkę do czasu aż zorganizujemy transport, ponieważ zdaje sobie sprawę, że takich rzeczy nie da się załatwić z dnia na dzień.

Na razie nie mam pomysłu na transport... Do Olkusza to będzie 180 zł o ile uda się nam postawić na kółka psiowóz, bo się dzisiaj trochę zbuntował :mad:
Ta pani z Opola nie wiem czy skorzysta, bo na razie nie ma jak dojechać do Olkusza :roll:

Posted

Przesłałam wczoraj na Brawurkę 50 zł. Czuję się podle, że nie możemy jej teraz zapewnić utrzymania, ale z 2 psy nie jesteśmy w stanie opłacić. A swoją drogą muszę obmyślić jakąś strategię na takie sytuacje.

Posted

[quote name='Filipki']Przesłałam wczoraj na Brawurkę 50 zł. Czuję się podle, że nie możemy jej teraz zapewnić utrzymania, ale z 2 psy nie jesteśmy w stanie opłacić. A swoją drogą muszę obmyślić jakąś strategię na takie sytuacje.[/quote]

Filipki, w żadnym wypadku nie możecie brac nic do siebie. Brawurka i tak weszła na wasze miejsce za [B]naszą[/B] gorącą prośbą. Teraz problem jest nasz wspólny i razem musimy go rozwiązac.
A strategii chyba za bardzo nie da się obmyślic. Sytuacje są tak różne. Psy potrafią wracac z adopcji po dwóch miesiącach i jak tu się na to przygotowac???
Genarlenie problemem jest obecnie zastopowanie adopcji. Kilka psów siedzi już tak długi czas i nic się nie zanosi na poprawę.
Teraz jeszcze dojedzie Lori, który z założenia ma u Murki dożywocie.

Póki co mamy w hoteliku same bardzo problematyczne mielczaki i może nad tym trzeba pomyślec?

Posted

Dokladnie, dokladnie. Brawurka jest nasza wspolna, mielecka. Razem musimy nad nia pracowac i znalezc rozwiazanie. Na juz jest potrzebny transport, zapytam Kierownika czy sie gdzies z psami nie wybiera na zachod, moze akurat.
Mielczakow jest sporo, ale dzieki Bogu przynajmniej Monka i Uszatka maja juz zabezpieczone domy, bo tez sie na maraton zanosilo. Jakos musimy dac rade, ja po cichu licze na listopad :wink:

Posted

rzeczywiście chyba oprócz Karmelka wszystkie pozostałe psiaki-mielczaki są z problemami... :shake:
Ale trzeba myśleć pozytywnie. Dzięki Fundacji mielecka kolejka i tak rusza się szybciej niż inne...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...