Jump to content
Dogomania

eloise

Members
  • Content Count

    7,785
  • Joined

  • Last visited

1 Follower

About eloise

  • Rank
    Advanced Member

Contact Methods

  • AIM
    3845487

Converted

  • Location
    warszawa-rembertów

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. A to dobre z tym statutem. Zapoznam się. Obiecałam napisać, co u czworonogów, i trój ;) ale nam się wyjechało i czasu brakło! Byłam z dziećmi kilka dni w Krakowie- było super! Ale wiosna zamiast zimy ;) Amelia, nasza cudowna kocica piękna jest niezmiennie. Znowu ją gdzieś pchły pogryzły, ale nie wyłysiała jak rok wcześniej. Nikt nie wierzy, że ma już 15 lat. Wygląda jak podlotek. Ofik jest królem nicnierobienia, oprócz pozowania do zdjęć w łóżku, moim łóżku ;) Jest cudownie miękki i pachnący- zapomnijcie o zapachu psa- Ofkors pachnie łóżkiem. i relaksem. Rzadko wstaje, a jak wstaje, to po to, żeby sępić boczek od moich rodziców. I tarzać się po ich dywanie ;) Miał problemy z posikiwaniem, jak skończyłam dokarmianie warzywami i ryżem- skończyło się posikiwanie. Jedzą tylko mięso i suchą karmę. Niedawno nakarmiłam ich wątróbką, nie pierwszy raz, ale 1 raz Ofik dostał po niej rozwolnienia. To, ż e obsrał mi pól mieszkania, to nic! Gorzej, że poszedł na jedyny dywan jaki mamy w domu- biały, w Ani pokoju! Ma chłopak wyczucie! ;) Niedawno zaczął kasłać, niewiele, ale tak, że nie dało się nie zauważyć, że kaszle. Wet odesłał nas do kardiologa. Ofik ma niedomykalność zastawki w początkowej fazie, nie nadaje się na razie do leczenia kardiologicznego, a kaszel prawdopodobnie od zbyt długiego wylegiwania się w łóżku. Albo od smogu, ale po pobycie w Krakowie powiem Wam, że w Warszawie nadal jest czym oddychać! Fox całe życie był chudy jak szczapa a teraz schudł. z 7,300 na 5,600, więc sporo. Nasza doktor weterynarz powiedziała, że on ma już starczy zanik mięśni- nawet na głowie ma zaniki, czaszka pokryta skórą, i stąd ta utrata wagi. Najgorzej cierpią jego tylne łapy, plączą się, a Fox boi się schodzić po schodach. Nie całych- tylko ostatnich stopni na półpiętro. Skacze jak Stoch. Tylko nie potrafi lądować z telemarkiem. 2 razy skoczył tak, że się rozjechał jak żaba i przestał chodzić. Coś naciągnął. Szybko mu przeszło, ale 2 tygodnie nosiłam dziada. Nawet to polubił. Oczywiście bez weta i leków się nie obeszło. Nauczył się powoli schodzić, powoli wchodzić, a na półpiętrze leży specjalnie dla niego chodniczek łazienkowy, żeby miał na czym wyhamowywać te swoje skoki. Ofik jest obłędny- czasem jak widzi, że znoszę Foxa, to siada i się zapiera- mam go też znieść i koniec. No to noszę... A jak wyganiam Ofika na wieczorne siku, to zamiast schodzić po schodach- spływa z nich- najpierw przód, potem kikut a na końcu zdrowa tylna łapa, która sterczy jak antena ;) Widok niesamowity. Moja mama myślała, że coś mu "jest" ;) Gwiazdor nasz ;) Ofik czasem jeszcze bawi się z Jonkiem, ale coraz rzadziej. Jonek go kocha nad życie, ale bardzo przydałby mu się szczeniak, z którym mogliby się nawzajem zamęczyć, żeby się zmęczyć. Fox pozwala Ani na głaskanie, a do Jonka przychodzi, żeby go lizać, po twarzy, nogach, dłoniach, obojętne ;) Jonek oczywiście całował się w Krakowie z każdym napotkanym i chętnym do tego psem. Byliśmy też w kociej kawiarni. Koty wspaniałe, ale dobrze, że tylko raz w tygodniu pozwalają tam dzieciom na wstęp. Ania była miła i rozważna, czekała aż kot sam podejdzie, ale Jonek i inne dzieci jakby mogły, to by te koty zamęczyły. Trzymajcie za mnie kciuki- po 3 miesiącach przerwy wracam na treningi! Niech mi rura miękką będzie ;)
  2. Czy Kwinto nadal lubi piesze wycieczki? Nutka, jaka urocza, nieśmiała Panienka!
  3. Jelena, pokaż Nutkę, opowiedz, kto teraz daje Wam radość!
  4. Cześć! Sto lat mnie tu nie było... Brak wiadomości, to jednak dobra wiadomość ;) Psy i kot mają się naprawdę nieźle. Kocica wygląda jak nastolatka, niestety znów przyniosła pchły, więc znów wygląda jak czubek, tak jej sierść powypadała. Dostaliśmy niedawno domek dla kota, bo inny kot olał, wzięliśmy do domu bez przekonania, a Amelia zakochała się w tym domku ! :) Amelia bardzo przyjaźni się z Anią i spędza w jej pokoju mnóstwo czasu i bardzo nie lubi, jak Ania nie wraca na noc do domu. Wakacje minęły nam szybko, za szybko. Ja doznałam kontuzji pleców- taaaaak się rozciągnęłam, że mnie w odwecie spięło- spędziłam 2 tygodnie w łóżku, niemal czołgając się do toalety. 2 miesiące trwało , zanim wróciłam do pełnej sprawności. Ania spędziła dużo czasu poza domem, a Jonek przed komputerem- kontuzjowana matka, to żaden kompan do zabawy, niestety. Ania wróciła z jednego z wyjazdów z armią wszy na głowie- kocie pchły to NIC przy wszach i gnidach na włosach do pasa... 3 dni spędziłam nad jej głową usuwając to cholerstwo. Ile komedii romantycznych obejrzałyśmy! Mój mąż trzyma fason- ciągle robi numery w swoim stylu. Skończył w sierpniu 40 lat, całą rodziną główkowaliśmy nad prezentem dla niego, w końcu ustaliliśmy, że najlepszym prezentem będzie tygodniowy wyjazd, tylko ja i Paweł. Musiałam mu o tym powiedzieć z wyprzedzeniem, żeby zaplanował urlop itd... Sam robił rezerwację, sam drukował umowę z biurem... i po 3 dniach zadzwonił do mnie przerażony: Ewa... ja coś źle zarezerwowałem... albo tu jest błąd, bo czytam umowę. Tu jest napisane, że jedziemy 18.07. Mówię mu, ze wszystko ok. A on na to: Ale ja nie mogę wtedy jechać, wszyscy moi pracownicy wtedy są na urlopie... I dogadaj się z facetem, któremu wszystko mówisz, wyłuszczasz dokładniej i wolniej niż dziecku, a on myśli, ze skoro urodziny w sierpniu, to wakacje też w sierpniu ;) Na szczęście, po rozmowie z szefem wszystkich szefów dostał ten urlop ;) Kupiłam Pawłowi w sobotę rękawiczki- we wtorek miał już jedną. We wtorek kupiłam mu 3 pary i poprosiłam, żeby nie zgubił 3 prawych. Wrócił dziś i mówi, ze zgubił prawą rękawiczkę, ale ktoś mu ją podał... JAK ŻYĆ?????? Jonek dostał się do szkoły muzycznej, na swoją wymarzoną perkusję. Mam więc teraz codziennie w domu koncert skrzypcowy i ksylofonowy. Jonek gra na werblu ( ale tylko w szkole!) i na ksylofonie- to takie gigantyczne cymbałki :) Uczę się nut razem z nim ;) Paweł ciągle pracuje, ja sobie skaczę po rurze, a wczoraj to sobie nawet spadłam, na łeb na szyję, ale zatrzymałam się na swojej niemałej piersi ;) więc skutki nie są tak poważne, jak po upadku na hulajnodze ;) Jonek od 2 tygodni nosi okulary- powiedział, że nie widzi nut, nie uwierzyłam i ramach udowodnienia mu oszustwa, zabrałam do okulisty. Okazało się, ze ma niemałą wadę, wymaga rehabilitacji, ma nietypowy nerw w oku... A teraz piesy... Ofik nasz kochany przestał sikać i na moje łóżko i na swoje i wróćił do naszego... Jest najcieplejszym i najmilszym psem świata! Spanie z nim to rozkosz :) Zresztą- od zawsze Ofik żyje po to, żeby spać :) Poza tym nadal jest leniem nad leniami- na widok smyczy ucieka pod kanapę ;) Fox to pies zagadka. Prawie ślepy, niemal głuchy, tył mu się rozjeżdża jak siada, po schodach... trudno powiedzieć, że schodzi- zdarza mu się zlecieć, ale nie pozwala się nosić, łazi za Anią i robi siad, bo Ania daje smaczki, zaczął zbierać śmieci, kocie kupy, znosi do swojej leżanki brudne skarpety Ani i Pawła ( moje i Jonka lądują w koszu na pranie, a tam Fox nie zagląda), zjadł mnóstwo niewłaściwych rzeczy, zostawionych przez Anię na podłodze, wiem, bo sprzątam kupy z trawnika. Ciągle żywi się u moich rodziców i zachowuje się jak głodzony bezdomny pies... zaczął też jodłować i żebrać na głos. Rano, jak za długo śpimy, budzi mnie łażenie i stukaniem pazurów o podłogę... ( za długo to czasem 6.20, dziś był łaskawy i spałam do 7.24...) Odbiło mu na starość. A przy tym całym obżarstwie nic nie przytył. Absurdy z naszego życia czasem opisuję na facebooku ;) jeśli chce Wam się o nas czytać-zapraszam ;) A ostatnio to ja dałam czadu ;) Jonek powiedział, że chciałby od Mikołaja ukulele. Mikołaj wysłał więc swojego elfa na zakupy.Elf zaopatrzony w ukulele postanowił kupić jeszcze tusz do rzęs, i uradowany wielce poszedł oglądać swetry. Przy swetrach jakoś za luźno elfowi było, i nic nie przeszkadzało... przysięgam mina ekspedientek w sklepie na hasło: O kurdę! Zgubiłam ukulele!- Bezcenna! Wystrzeliłam jak z procy, odnalazłam instrument i na luzie wróciłam do oglądania swetrów :D Żona godna swojego męża ;) Pozdrawiam Was serdecznie!
  5. Cześć! U nas niezmiennie- biegnie dzień za dniem w tempie szalonym. Dzieci, psy, kot, Paweł... szkoła, praca, trening, spacer, obiad, skrzypce, tańce, śpiewy... Jakiś powrót i zagonienie tych choler do łóżek. Na szczęście Ania sama dba o prace domowe, a Jonek jeszcze ich nie ma. Jonek powiedział, że chce iść do szkoły muzycznej i grać na perkusji. Zgłosiłam go na egzamin. I zdał! Czekamy teraz na oficjalne ogłoszenie listy kandydatów i przyznanie instrumentu wiodącego. Byłam niedawno na koncercie G3- trzech tenorów gitary- Joe Satriani, John Petrucci i Uli Jon Roth - perkusista Petrucciego tak nawalał po garach, że jeśli Jonek chce grać tak jak on, to ja się nawet zgadzam, żeby zapraszał kolegów i robił u nas próby- koncert oglądałam z rozdziawioną gębą- pod takim byłam wrażeniem! Fox bez zmian- ciągle chętny na spacer z każdym, wszędzie i o dowolnej porze ;) Chociaż, w styczniu, czy w lutym, jak były mrozy, był taki wieczór, ze wszyscy się z nim pożegnaliśmy, a dzieci rano zapytały, czy Fox żyje, czy umarł w nocy. Opowiem Wam ta historię jutro, bo teraz muszę już kończyć.
  6. eloise

    HOTELIK U MURKI - wątek informacyjny:)

    Ra_dunia! Fajnie Cię widzieć! :)
  7. Ania ma potrzebę rozmawiania ze mną o wszystkim- zdradza wszystkie sekrety, tajemnice i wyśpiewuje wszystkie swoje winy, nawet jeśli wie, ze przeskrobała coś tak mocno, że będą konsekwencje. I ja bardzo sobie to cenię, dlatego staram się, żeby to zaufanie utrzymać, a u Jonka je wyrobić, bo Jonek myśli, że jak o czymś nie powie, to to się nie zdarzyło ;) A o seksie rozmawiamy dlatego, że Ani trudno uwierzyć, że tak starzy ludzie jak jej rodzice mogą się jeszcze całować, a co dopiero... no wiesz mamo, te trzy litery na S... przecież jesteście już starzy! Szczególnie tata! Ale ty też mogłabyś być młodsza ;) Stopień rozleniwienia Ofika doszedł do takiego etapu: był na dworze o 10.50. Wyszłam z domu o 11, wróciłam o 13.10, psy przywitały mnie w drzwiach, pomyślałam, niech od razu sie wysikają, ale nie! Ofik nie miał tego w planach i w drzwiach bardzo zgrabnie zrobił w tył zwrot i zwiał!! Musiałam go po schodach gonić, był na dworze jakieś 30 sekund. Jak sie go siłą na dwór nie zaciągnie, to trzyma do momentu w którym już nie może utrzymać, schodzi na dół, staje przed drzwiami , najchętniej na wycieraczce i leje. I wraca do łóżka. Kuwetę sobie urządził! A jak jest na dworze, to drapie w drzwi, żeby go wpuścić. Jak chce iść do mojej mamy, to tak drapie, że ją budzi tymi pazurami! A jak siku, to nie drapie. Schodzi, leje i wraca. Franca taka!
  8. Te pchły to jakieś oporne, nadal łażą po kocie, na szczęście nigdzie indziej ich nie znalazłam... Ania od początku w nowej klasie przyjaźni się z Mają. Bardzo to fajna przyjaźń, fajna Maja, fajni rodzice, fajny pies ;) W 2 kasie był problem, bo w klasie jest chłopiec, który nie koleguje się w ogóle z chłopcami, W OGÓLE nic, zero. I bardzo chciał rozbić przyjaźń Ani i Mai, bo chciał się przyjaźnić z Mają. Obie miały z nim trochę problemów, ale jakoś w końcu udało się, że się od nich odczepił. A Ania i Maja trzymają się blisko z jeszcze 2 dziewczynkami. W tym roku, cała czwórka + ten chłopiec, który im dokuczał rok temu ( bo nadal nie ma kolegów i tylko z dziewczynami trzyma) mieli problem z jeszcze jedną dziewczynką. Otóż owa dziewczynka, tak chciała należeć do ich paczki, że pchała się rękami, nogami oraz kłamstwami, wymyślonymi problemami i donoszeniem wychowawczyni o nieistniejących sprawach. Dziewczyny raz pękły, tak miały dość tych kłamstw na swój temat, dostały histerii, wychowawczyni nie wiedziała, co robić i powiedziała im, ze musi porozmawiać ze wszystkimi rodzicami. Jak Ania zaczęła mi opowiadać o całej sytuacji i o tym, co do tego doprowadziło, to wyszło dodatkowo, ze oni w 5 założyli sobie grupę "Budyń", a grupa "omawiała" zachowania tamtej dziewczynki. A kolega mówiąc o niej użył słów: suka i dziw*a. Myślałam, że umrę na miejscu, jak to wszystko usłyszałam, odwiozłam Anię na zajęcia i rozpętałam burzę telefoniczną. Wszystko wyśpiewałam wychowawczyni, i innym rodzicom, ustaliłyśmy, że wszystko musi skończyć się natychmiast, szybkim, krótkim i skutecznym cięciem. Zmyłam Ani w ciągu weekendu głowę tyle razy, za tę grupę, że pierwsze, co zrobiła w poniedziałek, to powiedziała, że muszą rozwiązać grupę, i że ona już do tej grupy nie należy. Na szczęście i wychowawczyni i rodzice tej dziewczynki są świadomi tego, że to jednak ona sprawia problemy i powoduje konflikty a nie jest ofiarą, której inne dzieci z premedytacją dokuczają. Wręcz było tak, że one ja zapraszały do zabawy, tylko ona zawsze chciała wszystko inaczej, po swojemu i w rezultacie obrażała się i odchodziła. PO całej tej aferze i rozmowach z dziećmi sprawa rozwiązała się sama- ona już nie robi afer, choć nadal jest humorzasta,a dziewczyny nie reagują już tak emocjonalnie na to, co ona robi lub mówi. Odpuściły, zaakceptowały, że ona taka jest i nawet teraz jakoś im się układa. Wystarczyło pokazać im rozwiązanie, a oni bardzo chętnie z tego skorzystali. Za to dziś na zebraniu wyszła nowa afera. Tym razem w zerówce u Jonka. Na zebraniu był Paweł, więc informacje mam z 2 ręki. Chodzi o to, że chłopcy pokazywali sobie penisy i pupy, podobno w szatni kładli się na siebie i podobno niektórzy "odczuwali przyjemność". No i pani nie chce robić afery, ale jednak chyba zrobiła ;) Jonek nie przyznaje się do udziału w incydencie/-tach. Ale przypuszczam, ze przynajmniej stał obok i miał z tego wielki ubaw. Paweł przyszedł zszokowany całą sprawą. A ja mam brata i miałam wielu kolegów. Pokazywanie penisów i tyłków, było wielką rozrywką i w czasie podstawówki i w czasach liceum. Do samego końca. Że nie wspomnę o "kręceniu wora"... I o wszystkim tym wiem od samych uczestników, bo kolejnym etapem było chwalenie się tym wszystkim na pełen regulator, przy jak największej publiczności. Podobno w klasie była pani psycholog z pogadanką na ten temat i podobno pani udało się zapanować nad sprawą, bo "obśmiała" ich zachowanie i inne dzieci też się śmiały ( cokolwiek to znaczy, tyle powiedział mi Paweł). Obawiam się, że dzieci nie dostały informacji, które powinny dostać. Niestety- dzieci dziś są bardzo pobudzone, i emocjonalnie i seksualnie, a mam wrażenie, że szkoły za tym nie nadążają. Tak samo jak za przemocą wśród dzieci- nauczyciele nie są przygotowani do zwalczania i zapobiegania takim zdarzeniom. Tak jakby system kształcenia pedagogów był daleko w tyle za dzisiejszą rzeczywistością. Zgadzasz się Jelena? Czy masz inne obserwacje, ze swojej perspektywy? Niestety tempo życia, ilość obowiązków, łatwy dostęp do telewizji i Internetu nie pomaga. Naprawdę czasy się zmieniły. Dzieci się zmieniły i problemy się zmieniły. Bardzo staram się nadążyć za moimi dziećmi i wyjść naprzeciw ich pytaniom i problemom. Ania ciągle zadaje pytania nt seksu i związków damsko męskich, a Jonek mniej pyta, za to częściej pokazuje nam swoje "klejnoty". I mimo mojego gadania, że ma je trzymać w majtkach... myślę, ze dalej będą sobie z kolegami pokazywać, niedługo po prostu zaczną się z tym kryć...
  9. Od dawna, wchodząc na dogomanię, spodziewałam się takich wieści, a jednak nie byłam na nie gotowa. Murko, jeszcze raz- wielkie podziękowania za Waszą wspaniałą opiekę nad dziadeczkiem przez wszystkie te lata. Miał u Was swój raj na ziemi.
  10. Cześć wszystkim! U nas wszystko w porządku. Nasza kocica Amelia zachwyca urodą i czas się dla niej zatrzymał. A ma 12 lat. Fox, moja ruda chuda glista, nadal jest chudy i nadal wije się jak glista ;) Skończył 13 lat, ma ledwie lekko oprószony siwymi włoskami dół pyszczka i w końcu zaczął się bawić i cieszyć życiem. Pomogło mu w tym.. odejście Jacka i... głuchota Ofika! W końcu nikt go nie terroryzuje. Wcześniej każdą próbę zabawy Ofik nam od razu przerywał. A teraz śpi w kuchni a my szalejemy w korytarzu, albo na trawie. Ofik jest głuchy i głównie śpi. Siwe włoski pojawiają się z dnia na dzień wszędzie, ale nadal ma najmilszą sierść na świecie i pachnące łapki. Śpi z nami co noc, niezależnie od temperatury. Mamy bardzo wysokie łóżko, więc potrzebuje schodka, żeby się wdrapać, poza tym, nie ma żadnych problemów z poruszaniem się. Biega po schodach i drze japę bezustannie. Tutaj nic się nie zmieniło. Jak drze się na sąsiadów, to albo wyganiam go kijem z krzaków, albo klaskaniem. Ale klaskanie słyszy tylko wtedy, jak się nie drze nonstopem ;) W maju tknęło mnie, że nie zaszczepiłam psów w terminie na wściekliznę. Zajrzałam w książeczki, a tam pieczątka z marca 2017. No i jak na sygnale pojechałam do weta i mówię: pani doktor! Nie wiem, jak to możliwe, zapomniałam o szczepieniu na wściekliznę! 2 miesiące po terminie! Pani doktor też w strachu, zagląda w dokumentację i mówi: szczepione w marcu 2017. Ja na to: no właśnie! A ona: Ale teraz mamy 2017, szczepiłyśmy je 2 miesiące temu... Widziałam to w książeczkach i byłam przekonana, że jest 2018, no i nie pamiętam momentu szczepienia ;) A przez tych kilkanaście lat nie zdarzyło mi się zapomnieć o szczepieniu w terminie :) :) U dwunożnych też w porządku. Ania zdała do 3 klasy z wyróżnieniem, a Jonek wczoraj był ostatni dzień w przedszkolu, od września szkolna zerówka. Nie wiem, czy tutaj o tym pisałam, Ania rok temu musiała zmienić szkołę, bo w 1 klasie była gnębiona przez koleżanki z klasy, a wychowawca, dyrektor szkoły i psycholog szkolny nie widzieli problemu i chcieli mi wmówić, że Ania jest nadwrażliwa, a raczej przewrażliwiona, a dzieci wcale nie miały na myśli tego, co jej mówiły... Teraz ma cudowną klasę i wspaniałą wychowawczynię. Lepiej trafić nie mogła :) Nadal pyskuje, chce się już malować i pyta, czy jak się w gimnazjum nie ma chłopaka, to jest kicha, czy nie... Jonek uwielbia Scooby Doo i klocki lego i to jest jego świat. I zabawy z tatusiem. Tatuś, jak tatuś, nadal przystojny ;) i nadal zapominalski i bałaganiarz. Niewyuczalny. Choć sam nauczyciel :D Wesoło z nim mamy. Pozdrawiamy!
  11. Nie ma chyba innego lekarstwa niż czas. Ja też płaczę, myślę, że rodzice też. Często wspominamy psy i dużo o nich mówimy. Dopóki Jack żył, nie zauważałam, że JRT są tak popularne... Ciągle je widuję. Wszędzie. Za każdym razem ściska mi serce i wstrzymuję oddech. Kapsla trudno będzie podrobić- był tak brzydki i wyjątkowy, że długo chyba nie spotkam psa, który mu dorówna urodą. Dzisiaj mam mocno wspominkowy dzień... Chyba nie pisałam o tym, co wydarzyło się już po odejściu Jacka. Wyszłam z domu i wsiadłam do auta, zaparkowanego na ulicy. Zapięłam pas, podnoszę głowę i kątem oka widzę moją mamę, która macha do mnie... jak wariatka. Inaczej nie umiem tego określić. Tak machała, że w sekundę sie odpięłam i wyskoczyłam z samochodu. Biegnę, a mama do mnie krzyczy szeptem: WIEWIÓRKA!!! Zamurowało mnie! Wiewiórka! U nas! Na naszej choince! Metr od domu! Od razu wiedziałam, dlaczego mama tak machała. Przez te prawie 10 lat, które tu mieszkamy, nie zajrzało do nas żadne rozsądne zwierzę. Jeż, wiewiórka, nic! a koty tylko młode, po zapoznaniu z Jackiem, nigdy nie wracały, miały swój rozum a Jack dawał bardzo jasne lekcje i wytyczne, kto może przebywać na jego terenie. On. I Kapsel. I nikt więcej. Raz przyszła żmija zygzakowata, ale one chyba nie są szczególnie rozsądne. Na szczęście Jack nie zdążył z nią pogadać, bo mama ich przyuważyła zanim doszło do "rozmowy". A tu nagle wiewiórka! Największa i niedościgniona miłość Jacka! On tak bardzo kochał ganiać wiewiórki! Rety! Nie doczekał tego widoku... Brakło chyba tygodnia.
  12. Nadal smutno nam po odejściu Dżeka. Ania na samo wspomnienie płacze, tym bardziej, że Dżek nie uznawał dzieci na ludzi Dla niego dzieci to były istoty podrzędne. A Anię uznał za człowieka pełnoprawnego. Ona mogła go całować, głaskać, z nią turlał się po dywanie... Uznał ją niewiele ponad rok temu. Kapsel, 2 pies rodziców też ma się nie najlepiej. Waży 7 kg ( miał być cziłałą ;) ) a ma serce jak owczarek niemiecki... Kaszle, mdleje, tata go reanimuje. Poza tym ogłuchł, nie wiem, czy zupełnie, ale widać, ze nie słyszy. On głównie śpi, albo jęczy o jedzenie. Dżek, mimo paraliżu, bawił się, uczestniczył w naszym życiu. Kapsio to taka maskotka leżąca... Najlepiej ma się Amelia- nasz kotka. Ma 11 lat, nadal wygląda jak nastolatka. Też głównie śpi albo zebrze o mokre żarcie, ale też przychodzi na przytulanki. Nie bawi się a w nocy głównie śpi, poza momentami, kiedy o 4 rano postanawia drapać meble. Fox, moja chuda ruda strzała, ma 12 lat z kawałkiem a wygląda jak młodzieniaszek. od 6 lat ma siwą brodę, trzyma linię, jest bardzo aktywny, słuch jak żyleta. W sierpniu go kastrowaliśmy, ale okazało się, ze nie było żadnych zmian na jądrach, narkozę zniósł świetnie. Ma lekką wadę serca, bierze leki także na padaczkę, ale naprawdę wygląda i czuje się znakomicie. Ofik, nasz gwiazdor, jest leniem nad lenie. Gdyby mu dać kuwetę, to w ogóle nie wychodziłby z domu- przecież mordę można drzeć też spod stołu, nie trzeba wychodzić z domu... Ofik siwieje z dnia na dzień, ma siwe włoski w różnych miejscach na całym ciałku. Wygląda na grubaska, ale ma wcięcie w pasie i pod skórą czuć żeberka- on ma po prostu taką budowę. Kocha Jonka nad życie, z wzajemnością, bawią sie do upadłego taką piszczącą zabawką, która nas doprowadza do szału a ich do ekstazy. Ofik lekko przygłuchł. Trzeba go rano obudzić i powiedzieć, ze czas na siku, bo sam na to nie wpadnie. Nie ma też sensu wołać go z dołu, bo on po prostu nie słyszy. Trzeba przyjść i zaprosić księcia osobiście. Co nie znaczy, ze odpowie na zaproszenie, czasem mój tata dostaje szału, bo chodzi po niego kilka razy a ta glista potrafi przez 9 godzin nie ruszyć się z miejsca. Bo czeka na mnie i na Jonka. Odkąd nie ma Dżeka, Fox chodzi w gościnę do "dziadków". Bawi się zabawkami Dżeka, podobno nawet zaczął zapraszać Kapsla do zabawy i próbuje go rozruszać. Ofik też przychodzi ale ucieka, jakby bał się, że Dzek gdzieś na niego czeka i go pogoni. Tata bardzo ciężko znosi nieobecność Dżeka, ale mama twardo nie zgadza się na kolejnego psa.
×