Jump to content
Dogomania

eloise

Members
  • Content Count

    7,785
  • Joined

  • Last visited

1 Follower

About eloise

  • Rank
    Advanced Member

Contact Methods

  • AIM
    3845487

Converted

  • Location
    warszawa-rembertów

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Cześć! Mój mąż jest w formie! W środę dowiedział się ode mnie, ze ma jutro seminarium dyplomowe, bo na planie było napisane drobnym druczkiem, a dziś, tu po tym, jak powiedział: " ja już się przyzwyczaiłem i wiem, jak czytać te plany", również ode mnie, dowiedział się, że po seminarium ma planowe zajęcia ze studentami :D Moje życie bez niego byłoby strasznie nuuuudne! Jonek rozśmiesz mnie na każdym kroku. Niedawno Ania przybiegła przerażona, bo zauważyła, ze rosną jej wąsy. I co ona ma z nimi zrobić?? A Jonek, tuż po tym, zapytał, czy rosną mu już włosy pod pachami. Jak usłyszał, że nie, powiedział: Szkoda! Ania dostała trzy 4 z polskiego i spadła z grupy A+ do A, czy jakoś tak, jest załamana i planuje już jakieś dodatkowe prace, żeby nadrobić straty. A Jonek dostał dziś 4+ ze sprawdzianu i był bardzo z siebie zadowolony :) Ostatnio, z mojej winy ;) dostał 6 za recytację wiersza. Miał pecha, bo nie wziął podręcznika na weekend i ja wmówiłam mu, ze to, co on myśli, ze jest na 6- to jest na 5 :D a na 6 to jeszcze więcej. Nie dałam się przekonać ;) i biedak dostał tą 6, a miał plan uczyć się tylko na 5 ;) Ofik nadal nic nie robi i jest cudowny i pachnący. Bardzo się cieszy jak wracam do domu, odstawia niesamowite tańce. Fox znika w oczach, jest coraz chudszy, choć wydaje się, że chudszy już być nie może. Nauczył się sępić na głos, w końcu potrafi zawyć za drzwiami, jak za długo jest na dworze, KOCHA chipsy ( i tu się rozumiemy ;) ) ma większą potrzebę pieszczot niż wcześniej, a to dziwne głaskać kości ;) stał się dużo bardziej komunikatywny. Bardzo go kocham. Kardiolog dorzucił mu jeszcze jeden lek... Fox bierze taki koktail, ze to niesamowite, że jeszcze się trzyma. Kardiolog, przed spojrzeniem w kartę zapytał, czy Fox ma 12 lat, a jemu 16 rok idzie... Po badaniu powiedział, że czas bardzo łagodnie się z nim obszedł. I że to cud, ze pies z takimi zmianami w sercu nie ma żadnych objawów choroby. Kocica bawiła się wczoraj ze mną w chowanego o 6 rano, wszyscy spali, a ona uznała, ze to idealny moment na zabawę- im bardziej próbowałam ją uspokoić, tym lepiej i głośniej się bawiła :D Nawet obudzony Paweł musiał się uśmiechnąć, bo była przekomiczna :) Ania miała kolejną przygodę muzyczną w szkole... ( statut już znam i kryteria oceniania też- rzeczywiście trzeba zagrać na forum szkoły) Wychowawczyni ( od historii) przygotowywała uroczysty apel z okazji 75. rocznicy obrony radiostacji AK w Rembertowie (nasz szkoła jest im. Obrońców Radiostacji). Poprosiła Anię, zeby nauczyła się grać na skrzypcach utwór "Warszawo ma". I Ania i nauczycielka instrumentu bardzo się zaangażowały. Dzień przed akademią Ania dowiedziała się, że będzie grać tylko refren... a piłowała zwrotkę, bo zwrotka była bardzo trudna! Apel był świetny, szybki, konkretny i ciekawy- powiem Wam, nie pamiętam takich ze swoich szkolnych czasów. Gościem specjalnym był najstarszy żyjący Powstaniec Kazimierz Klimczak, ma 106 lat, brał udział w obronie tej radiostacji. Na 2 dzień, była powtórka apelu, bo w szkole jest tylu uczniów, że takie wydarzenia są dzielone. I Pani zapomniała, ze Ania ma grać ten refren 2 razy, i Ania grała tylko raz, tak zestresowana, że podobno poszło jej słabo... Minęły już 2 tyg., a w ocenach ani śladu po Ani zaangażowaniu... Mówię Wam, ręce mi opadają, ale nie odpuszczę. ;)
  2. A to dobre z tym statutem. Zapoznam się. Obiecałam napisać, co u czworonogów, i trój ;) ale nam się wyjechało i czasu brakło! Byłam z dziećmi kilka dni w Krakowie- było super! Ale wiosna zamiast zimy ;) Amelia, nasza cudowna kocica piękna jest niezmiennie. Znowu ją gdzieś pchły pogryzły, ale nie wyłysiała jak rok wcześniej. Nikt nie wierzy, że ma już 15 lat. Wygląda jak podlotek. Ofik jest królem nicnierobienia, oprócz pozowania do zdjęć w łóżku, moim łóżku ;) Jest cudownie miękki i pachnący- zapomnijcie o zapachu psa- Ofkors pachnie łóżkiem. i relaksem. Rzadko wstaje, a jak wstaje, to po to, żeby sępić boczek od moich rodziców. I tarzać się po ich dywanie ;) Miał problemy z posikiwaniem, jak skończyłam dokarmianie warzywami i ryżem- skończyło się posikiwanie. Jedzą tylko mięso i suchą karmę. Niedawno nakarmiłam ich wątróbką, nie pierwszy raz, ale 1 raz Ofik dostał po niej rozwolnienia. To, ż e obsrał mi pól mieszkania, to nic! Gorzej, że poszedł na jedyny dywan jaki mamy w domu- biały, w Ani pokoju! Ma chłopak wyczucie! ;) Niedawno zaczął kasłać, niewiele, ale tak, że nie dało się nie zauważyć, że kaszle. Wet odesłał nas do kardiologa. Ofik ma niedomykalność zastawki w początkowej fazie, nie nadaje się na razie do leczenia kardiologicznego, a kaszel prawdopodobnie od zbyt długiego wylegiwania się w łóżku. Albo od smogu, ale po pobycie w Krakowie powiem Wam, że w Warszawie nadal jest czym oddychać! Fox całe życie był chudy jak szczapa a teraz schudł. z 7,300 na 5,600, więc sporo. Nasza doktor weterynarz powiedziała, że on ma już starczy zanik mięśni- nawet na głowie ma zaniki, czaszka pokryta skórą, i stąd ta utrata wagi. Najgorzej cierpią jego tylne łapy, plączą się, a Fox boi się schodzić po schodach. Nie całych- tylko ostatnich stopni na półpiętro. Skacze jak Stoch. Tylko nie potrafi lądować z telemarkiem. 2 razy skoczył tak, że się rozjechał jak żaba i przestał chodzić. Coś naciągnął. Szybko mu przeszło, ale 2 tygodnie nosiłam dziada. Nawet to polubił. Oczywiście bez weta i leków się nie obeszło. Nauczył się powoli schodzić, powoli wchodzić, a na półpiętrze leży specjalnie dla niego chodniczek łazienkowy, żeby miał na czym wyhamowywać te swoje skoki. Ofik jest obłędny- czasem jak widzi, że znoszę Foxa, to siada i się zapiera- mam go też znieść i koniec. No to noszę... A jak wyganiam Ofika na wieczorne siku, to zamiast schodzić po schodach- spływa z nich- najpierw przód, potem kikut a na końcu zdrowa tylna łapa, która sterczy jak antena ;) Widok niesamowity. Moja mama myślała, że coś mu "jest" ;) Gwiazdor nasz ;) Ofik czasem jeszcze bawi się z Jonkiem, ale coraz rzadziej. Jonek go kocha nad życie, ale bardzo przydałby mu się szczeniak, z którym mogliby się nawzajem zamęczyć, żeby się zmęczyć. Fox pozwala Ani na głaskanie, a do Jonka przychodzi, żeby go lizać, po twarzy, nogach, dłoniach, obojętne ;) Jonek oczywiście całował się w Krakowie z każdym napotkanym i chętnym do tego psem. Byliśmy też w kociej kawiarni. Koty wspaniałe, ale dobrze, że tylko raz w tygodniu pozwalają tam dzieciom na wstęp. Ania była miła i rozważna, czekała aż kot sam podejdzie, ale Jonek i inne dzieci jakby mogły, to by te koty zamęczyły. Trzymajcie za mnie kciuki- po 3 miesiącach przerwy wracam na treningi! Niech mi rura miękką będzie ;)
  3. No pięknie, nie zauważyłam wpisu Jeleny, z listopada!!! Terapia SI polega na korygowaniu tego, czego brak lub nadmiar znajdzie terapeuta w czasie diagnozy ;) Jonek ma zaburzenia czucia głębokiego, coś z koordynacją oko-ręka, więcej nie pamiętam, bo od diagnozy minęło już prawie 2 lata. Miał bardzo słabą linię barkową, ale tatuś każe mu robić dużo pompek i fajnie się wzmocnił. Ta obręcz barkowa utkwiła mi w pamięci, razem z ATOSem( jakiś odruch uginania rąk), który powinien zaniknąć w wieku niemowlęcym, a u Jonka się utrzymał, bo dowiedziałam się, ze jak tego nie skorygujemy, będzie miał problemy z koncentracją i nauką. No to korygujemy... Jonek uwielbia te zajęcia, bo to głównie zabawa na całego. Zaliczyliśmy też badanie ortooptyczne, na szczęście brak wskazań do rehabilitacji... Za to, Jonek zaczął się skarżyć na ból w plecach, więc wkrótce idziemy do fizjoterapeuty! Ania skończyła semestr z najwyższą średnią w klasie, z czego jesteśmy dumni, ale o to nie zabiegamy i wcale jej do tego wyścigu nie namawiamy, ale z zachowaniem bardzo dobrym, a nie wzorowym, bo na wzorowe, w naszej szkole, jak się okazało na ostatnim zebraniu trzeba sobie wybitnie zasłużyć działalnością dodatkową w szkole i poza szkołą. Przyjęłam wyzwanie szkoły, dam znać w czerwcu, jak mi poszło ;) Poza tym, wytoczyłam szkole bój- o traktowanie uczniów z szacunkiem. Mam wrażenie, że nic nie zmieniło się na lepsze odkąd skończyłam edukację. Oczywiście pomijam, że rodzice i uczniowie stali się gorsi... Serio, to wiem. W Ani klasie plaga spóźnień, nieobecności, niesamowita agresja wśród chłopców. Pomijam język, nawet nasz Jonek potrafi już kląć jak szewc! Ale u Ani wf wygląda tak, że chłopcy chcą grać w piłkę ( jest ich 19), a dziewczyny są wyzywane od debilek, głupich, takich, co nic nie potrafią, łamag... oczywiście Ania jest też kujonicą. Reakcji nauczyciela brak. Jak dziewczyny ( jest ich 8) nie chcą grać, to mają się zająć sobą, ale nie siedzieć, mają "coś" robić, bo to wf. Niestety, same mają sobie znaleźć to coś. Nauczyciel jest mężczyzną. Na razie sprawą zajęła się wychowawczyni, ale sprawa jest rozwojowa. Ostatnio Paweł poszedł z "donosem" na innego wuefistę, który dostał w Ani klasie zastępstwo za j. polski. Rozumiem- polskiego nie poprowadzi, ale wf mógłby. A pan zabrał klasę na salę gimnastyczną, gdzie lekcję miała 7 klasa. 7 klasa grała w kosza, a 4 klasa została posadzona na ławce. Mogli rozmawiać, ale po cichu. Pan poszedł rozmawiać z kolegą. Jak chłopcy zaczęli się popychać, byli ciągnięci za swetry i rozsadzani. Wersję Ani potwierdziły inne dzieci, sprawa wyszła na zebraniu. Powiedzcie mi- jaki to problem zrobić wesołe zajęcia gimnastyczne dla 2 klas, razem, lub osobno, na wielkiej sali gimnastycznej??? 2 nauczycieli tam było. Żaden, trzeba tylko chcieć. Pani od muzyki, nasza gwiazda. Na 1 lekcji we wrześniu zapytała dzieci, czy grają na instrumentach, zgłosiła się Ania i jeszcze 1 chłopiec. W grudniu nauczycielka od skrzypiec namówiła Anię, żeby zapytała, czy może zagrać kolędę, na wyższą ocenę. Powiedziała, że wszyscy jej uczniowie tak robią i mają 6 z muzyki ( jest to nawet logiczne). Ania zagrała, dostała 5+. Zapytała, czy coś było źle, że nie dostała 6. Wtedy dowiedziała się, że na 6 trzeba zagrać na forum szkoły, w klasie tylko na 5+. Zapytała, kiedy może zagrać na forum szkoły. Dowiedziała się, że w styczniu. W szkole są organizowanie koncerty i jasełka przy okazji finału WOŚP. Ania była na próbie, zapytała, o której występ, jak ma się przygotować, o której przyjść. Odpowiedź nauczyciela do ucznia: Rozkład jazdy na niedzielę wisi przed salą. No to Ania przeczytała i się naszykowała. Na występ w szkole i na występ w siedzibie sztabu WOŚP u nas w dzielnicy, bo chór szkolny i orkiestra szkolna szły tam od razu po występie w szkole. O istnieniu orkiestry dowiedziałyśmy się Ania na próbie, a ja na występie, nawet grały tam 2 dziewczyny na skrzypcach. Pytam Ani po występie: czy wiedziałaś o istnieniu orkiestry? Nie. Czy Pani proponowała ci, żebyś z nimi zagrała? Nie. Brawo. No serio, brawo, bo uczniów grających na instrumentach mają na pęczki i mogą przebierać. Ania poszła do sztabu i nie zagrała. Na pytanie do Pani, gdzie się ustawić, kiedy zagra, czy ma od razu stanać z instrumentem usłyszała ( mój hit) Aniu, nie zadawaj mi tylu pytań, please! Poszła więc do 2 nauczycielki i dowiedziała się, że nie będzie grała, bo nie jest wpisana na listę, ale może sobie pośpiewać z chórem. Anka się pochorowała po tym, 2 dni miała gorączkę i przeleżała w łóżku. A ja od razu zadzwoniłam do pani dyrektor i wszystko opowiedziałam. Bo ja się nie godzę na taki brak szacunku. Pani od muzyki powiedziała dyrektorce, że Ania wiedziała, że występuje tylko w szkole, i że odkryła ją dopiero w grudniu. I wyszła na totalną kłamczuchę, bo napisałam do niej wiadomość na librusie, a odpowiedzi pani napisała, że nie wie czemu Ania nie zagrała, może nie znalazła pani Alinki, która miała jej przygrywać na gitarce. Słaba ta sprawa, a jedyną osobą, która przeprosiła Anię jest dyrektorka, pani od muzyki nie poczuły się do przeprosin. I chyba nadal mają za dużo skrzypiec, bo nadal nikt nie zaproponował Ani udziału w życiu orkiestry szkolnej. Ani ja, ani Ania nie mamy żadnego przerostu ambicji, parcia na szkło, nie czekamy na czerwone dywany i zaproszenia imienne. Chodzi o szacunek człowieka do człowieka. Po prostu. I Ania mnie pyta: dlaczego pani powiedziała, że odkryła mnie w grudniu??? Przecież to kłamstwo. I co mam jej powiedzieć? Że pani się pomyliła? To Ania pomyśli, że ja jestem pomylona. Szkoła wymaga działalności dodatkowej na wzorowe zachowanie, czyli trzeba wyjść przed szereg i się pochwalić. A Ania ma czym: skrzypce, teatr, ćwiczy akrobatykę i jogę, gdzie pomaga instruktorowi, bo większość dzieci na zajęciach to maluchy z zerówki i 1 klasy, kocha książki, prace plastyczne, więc powiedziała, że zaangażuje się w pomoc w świetlicy i bibliotece. Boli mnie, że nauczyciel muzyki wiedząc, że ma w klasie utalentowane dziecko nic z tym nie robi. Mało tego, Ania nie odczuwa strachu przed występami publicznymi, śmiem twierdzić, że to kocha. Dlaczego szkoła tego nie chce wykorzystać? Dla osłody tej przydługiej opowieści napiszę, że pani od polskiego poznała się na Ani i Mai, jej najlepszej przyjaciółce, dziewczyny dostały na semestr 6 i dostają zadania dodatkowe, biorą udział w konkursach, czyli się da. Jak się chce. A my jako rodzice postanowiliśmy zadbać o to, żeby nauczycielom w Ani szkole się zachciało ;) Tym bardziej, że Ani się chce. Odrabia każdą pracę domową, łącznie z tymi dodatkowymi. Wszystko robi na czas. My jej nie ciśniemy. Prawie nigdy nie bierzemy udziału w odrabianiu lekcji, rzadko zaglądam do librusa, nie muszę. Ona chce i sama robi wszystko. A tu takie podcięcie skrzydeł. Pani od skrzypiec się załamała, bo to ona nakręciła Anię na ten występ w szkole. Ciągle powtarza Ani, że ma talent, którym powinna się dzielić. Jonek, jak dostaje dodatkową pracę domową, mówi na wejściu: to dla chętnych. Ja nie jestem chętny! ;) Jonek skończył bardzo ładnie semestr. Z 5 z instrumentu, rytmiki oraz kształcenia słuchu. i 4 z tańca. Pisze koszmarnie, byle szybciej i szerzej, żeby w linijce zmieściły się tylko 2 słowa, a nie 3 ;) Niestety, w jego edukację muszę być mocno zaangażowana, szkoła muzyczna podobno tego wymaga i wszyscy rodzice mówią, że dużo pracują z dziećmi. Może jutro napiszę Wam, co u moich zwierząt ;) Sorry za to przynudzanie!
  4. Czy Kwinto nadal lubi piesze wycieczki? Nutka, jaka urocza, nieśmiała Panienka!
  5. Jelena, pokaż Nutkę, opowiedz, kto teraz daje Wam radość!
  6. Na facebooku nazywam się Ewa Figat :) Wrzucam tam sporo zdjęć- na dogo nie potrafię, aż wstyd się przyznać. Najwięcej zdjęć ma nasz hrabia Ofik, później Jonek z Ofikiem ;) Bo to duet idealny. Najmniej zdjęć ma Ania- ona ma już swoje życie i jakoś rzadko trafia mi przed obiektyw. Wczoraj mi powiedziała, że jej koleżanka przeklinała. Zapytałam, dlaczego. " Bo się wkurzyła!" Pytam więc, od kiedy wkurzone 10-latki przeklinają? Ania: Mamo! Mamy XXI wiek!!! Zjadły wszystkie rozumy i mają nas, rodziców za dinozaury ;) A tymczasem my nadal czujemy się piękni i młodzi :) Regularnie chodzimy na rockowe koncerty :) I równie regularnie do fizjoterapeuty ;) bo czasem coś boli ;) Wczoraj niestety ominęła nas IRA. Sprzedałam dzieci do cioci, dzieci marzyły, żeby u niej nocować, ale Jonek zaczął kaszleć. A jak Jonek kaszle to jest koniec naszego świata. Bilety oddaliśmy przypadkowej parze, biegnąc na autobus, żeby odebrać Jonka i zabrać do domu... Mam nadzieję, że poszli na ten koncert i dobrze się bawili. Okulistka, do której trafiliśmy, w ciągu 3 minut rozmowy zapytała mnie o więcej rzeczy, niż niejeden lekarz innej specjalizacji, do którego trafiałam z Jonkiem kiedyś. Widać, ze jej praca to pasja, patrzy na pacjenta całościowo, a nie tylko w oczy. Uznała, ze powrót na terapię SI jest bardziej niż konieczny, co Jonek przyjął dzikim okrzykiem radości, bo kocha swoją terapeutkę. Powiedziała też, że Jonek jest dzielny, że z tą wadą wzroku przetrwał ostatnie 2 lata przedszkola i szkoły- bo miał już wtedy dużo pracy w ławce. Nigdy nie skarżył się na wzrok, aż do czasu nut.
  7. Cześć! Sto lat mnie tu nie było... Brak wiadomości, to jednak dobra wiadomość ;) Psy i kot mają się naprawdę nieźle. Kocica wygląda jak nastolatka, niestety znów przyniosła pchły, więc znów wygląda jak czubek, tak jej sierść powypadała. Dostaliśmy niedawno domek dla kota, bo inny kot olał, wzięliśmy do domu bez przekonania, a Amelia zakochała się w tym domku ! :) Amelia bardzo przyjaźni się z Anią i spędza w jej pokoju mnóstwo czasu i bardzo nie lubi, jak Ania nie wraca na noc do domu. Wakacje minęły nam szybko, za szybko. Ja doznałam kontuzji pleców- taaaaak się rozciągnęłam, że mnie w odwecie spięło- spędziłam 2 tygodnie w łóżku, niemal czołgając się do toalety. 2 miesiące trwało , zanim wróciłam do pełnej sprawności. Ania spędziła dużo czasu poza domem, a Jonek przed komputerem- kontuzjowana matka, to żaden kompan do zabawy, niestety. Ania wróciła z jednego z wyjazdów z armią wszy na głowie- kocie pchły to NIC przy wszach i gnidach na włosach do pasa... 3 dni spędziłam nad jej głową usuwając to cholerstwo. Ile komedii romantycznych obejrzałyśmy! Mój mąż trzyma fason- ciągle robi numery w swoim stylu. Skończył w sierpniu 40 lat, całą rodziną główkowaliśmy nad prezentem dla niego, w końcu ustaliliśmy, że najlepszym prezentem będzie tygodniowy wyjazd, tylko ja i Paweł. Musiałam mu o tym powiedzieć z wyprzedzeniem, żeby zaplanował urlop itd... Sam robił rezerwację, sam drukował umowę z biurem... i po 3 dniach zadzwonił do mnie przerażony: Ewa... ja coś źle zarezerwowałem... albo tu jest błąd, bo czytam umowę. Tu jest napisane, że jedziemy 18.07. Mówię mu, ze wszystko ok. A on na to: Ale ja nie mogę wtedy jechać, wszyscy moi pracownicy wtedy są na urlopie... I dogadaj się z facetem, któremu wszystko mówisz, wyłuszczasz dokładniej i wolniej niż dziecku, a on myśli, ze skoro urodziny w sierpniu, to wakacje też w sierpniu ;) Na szczęście, po rozmowie z szefem wszystkich szefów dostał ten urlop ;) Kupiłam Pawłowi w sobotę rękawiczki- we wtorek miał już jedną. We wtorek kupiłam mu 3 pary i poprosiłam, żeby nie zgubił 3 prawych. Wrócił dziś i mówi, ze zgubił prawą rękawiczkę, ale ktoś mu ją podał... JAK ŻYĆ?????? Jonek dostał się do szkoły muzycznej, na swoją wymarzoną perkusję. Mam więc teraz codziennie w domu koncert skrzypcowy i ksylofonowy. Jonek gra na werblu ( ale tylko w szkole!) i na ksylofonie- to takie gigantyczne cymbałki :) Uczę się nut razem z nim ;) Paweł ciągle pracuje, ja sobie skaczę po rurze, a wczoraj to sobie nawet spadłam, na łeb na szyję, ale zatrzymałam się na swojej niemałej piersi ;) więc skutki nie są tak poważne, jak po upadku na hulajnodze ;) Jonek od 2 tygodni nosi okulary- powiedział, że nie widzi nut, nie uwierzyłam i ramach udowodnienia mu oszustwa, zabrałam do okulisty. Okazało się, ze ma niemałą wadę, wymaga rehabilitacji, ma nietypowy nerw w oku... A teraz piesy... Ofik nasz kochany przestał sikać i na moje łóżko i na swoje i wróćił do naszego... Jest najcieplejszym i najmilszym psem świata! Spanie z nim to rozkosz :) Zresztą- od zawsze Ofik żyje po to, żeby spać :) Poza tym nadal jest leniem nad leniami- na widok smyczy ucieka pod kanapę ;) Fox to pies zagadka. Prawie ślepy, niemal głuchy, tył mu się rozjeżdża jak siada, po schodach... trudno powiedzieć, że schodzi- zdarza mu się zlecieć, ale nie pozwala się nosić, łazi za Anią i robi siad, bo Ania daje smaczki, zaczął zbierać śmieci, kocie kupy, znosi do swojej leżanki brudne skarpety Ani i Pawła ( moje i Jonka lądują w koszu na pranie, a tam Fox nie zagląda), zjadł mnóstwo niewłaściwych rzeczy, zostawionych przez Anię na podłodze, wiem, bo sprzątam kupy z trawnika. Ciągle żywi się u moich rodziców i zachowuje się jak głodzony bezdomny pies... zaczął też jodłować i żebrać na głos. Rano, jak za długo śpimy, budzi mnie łażenie i stukaniem pazurów o podłogę... ( za długo to czasem 6.20, dziś był łaskawy i spałam do 7.24...) Odbiło mu na starość. A przy tym całym obżarstwie nic nie przytył. Absurdy z naszego życia czasem opisuję na facebooku ;) jeśli chce Wam się o nas czytać-zapraszam ;) A ostatnio to ja dałam czadu ;) Jonek powiedział, że chciałby od Mikołaja ukulele. Mikołaj wysłał więc swojego elfa na zakupy.Elf zaopatrzony w ukulele postanowił kupić jeszcze tusz do rzęs, i uradowany wielce poszedł oglądać swetry. Przy swetrach jakoś za luźno elfowi było, i nic nie przeszkadzało... przysięgam mina ekspedientek w sklepie na hasło: O kurdę! Zgubiłam ukulele!- Bezcenna! Wystrzeliłam jak z procy, odnalazłam instrument i na luzie wróciłam do oglądania swetrów :D Żona godna swojego męża ;) Pozdrawiam Was serdecznie!
  8. eloise

    HOTELIK U MURKI - wątek informacyjny:)

    Oh, bardzo mi przykro. Trzymajcie się!
  9. Natomiast Ofik... Od roku, albo dłużej jest głuchy. Dalej leniwy, więc sika na wycieraczkę. Staramy się wypuszczać go często, ale wygonienie go z domu, to nie lada sztuka! Po pierwsze głuchy, więc trzeba po niego przyjść, po drugie leniwy- wiec jak nie ma ochoty wyjść, to jak sie przyklei do miejsca, w którym leży, to nie ma siły, żeby go ruszyć, ani prośbą, ani groźbą! Rano ma całą procedurę wstawania, przeciągania i czołgania, trwa to około minuty, a my stoimy i czekamy, aż księciunio będzie gotów. Wtedy też zwykle siada przy schodach i czeka, żeby go znieść na dół. W górę śmiga jak rakieta. Ostatnio niestety zdarzyło mu się zsikać przez sen. A ze spał w naszym łóżku... to musiałam wszystko prać. On się zlał i nawet nie obudził. Kilka razy były mniejsze plamy, jakby lekko posikał. Aż wpadłam na debilny pomysł, dać prom wieczorem na kolacje rosół. Stwierdziłam, że idziemy spać dopiero za 2-3 godziny, wiec zdążą wysikać. Jednak Ofik nie zdążył. Spał od kilku nocy na podkładce nieprzemakalnej ( została mi po dzieciach), ale najwyraźniej była już zużyta ;) bo przesikał ją centralnie na wylot. Caaały pies zasikany, moje prześcieradło i łóżko wgłąb. o 1 w nocy wygoniłam go na dwór, nie był szczęśliwy, wysikał chyba z litr, wróciliśmy, położyłam go na ręczniku, na wszelki wypadek, ale stwierdziłam, ze to niemożliwe, żeby 2 raz sie zsikał. A jednak! Dał radę- 2 wielkie siku! i obudził sie zdziwiony, jak go wycierałam! Wstałam rano półprzytomna i zdeterminowana, żeby jednak przestał z nami spać. No i od razu zebrałam mocz do badania. Bo pomyślałam, że może ma jakąś bakterię, która go męczy a ja z góry założyłam, że to starość. Wyniki w normie, żadnych odchyłów. Naprawdę go nie wpuściłam na noc do łóżka, było mi przykro, jak przy odstawianiu dzieci od piersi. Ale wygrałam, śpi w leżance obok łóżka. Muszę przyznać, jest mi wygodniej, moge w nocy wyciągnąć nogi, nie musze spać wygięta pod dziwnymi kontami. Oczywiście od tego czasu Ofik nie popuścił w nocy nawet kropli.
  10. Poszłam z nim na spacer i po około 20 minutach zaczął nie tylko podnosić łapy, ale błagać mnie, żebym go wzięła na ręce! Pies, który nienawidzi być podnoszony. Nie chciał mi z tych rąk zejść. Zaniosłam go do samochodu, bo jeszcze 20 minut czekaliśmy na dzieci, jak wróciliśmy, pod domem nie chciał wyjść z auta, a później wejść do domu, ciocia Milena go musiała nosić. Ciocia też w szoku, bo nigdy go nie nosiła. Jak go wniosła, położyła na jego leżankę, a on jak stał, tak padł. Ja go oglądałam, dotykałam, nawet po łapach ( wcześniej każda próba kończyła się zębami odciśniętymi na ręce), całowałam!!! A on nic, zero reakcji. Przykryłam go moim swetrem , jego ulubionym, jego kołderką, Ania przyniosła koc- ulubiony jej i kocicy, a moja mama wysnuła teorię, ze jest mu nadal za zimno, bo od góry ma tyyyyle warstw a od spodu tylko leżankę, więc... dosłał 2 termofory. Nie był wyziębiony, na dotyk, nos miał ok, a na dworze było w okolicy 0 stopni, więc nie wiedziałam o co chodzi. Nie miał soli przyklejonej do łapek. To działo się koło 19. o 21 przeciągnęłam go z całym tym majdanem i położyłam obok swojego łóżka, bo pomyślałam, że milej mu będzie odejść z nami obok. Nie zareagował w ogóle na te przenosiny, a normalnie wystarczy się potknąć o jego łóżko, a on już stoi na 4 łapach. Spał do 1 w nocy, jak tylko się poruszył, to ja też się zerwałam, poszedł na siku! pomyślałam, że chyba jednak przeżyje tą noc. Dzieci naprawdę rano wstały i zapytały, czy on żyje, bo taki był nieobecny wczoraj. A Fox wstał, funkcjonował normalnie, a o 13 zapytał, czy idziemy na spacer!
  11. Dzieci zneutralizowane, więc mogę kontynuować. Zabrałam Foxa na spacer, a był mróz i trochę śniegu spadło, więc solą sypnęli jak wariaci, nawet na naszej bocznej uliczce. Fox poszedł ze mną odprowadzić dzieci do szkoły i wracał skacząc dosłownie na jednej nodze, tak go piekło. Obiecałam mu zero spacerów przez najbliższe dni, ale o tym zapomniałam, i zabrałam go na spacer w czasie wieczornych zajęć dzieci. CDN...
  12. Cześć! U nas niezmiennie- biegnie dzień za dniem w tempie szalonym. Dzieci, psy, kot, Paweł... szkoła, praca, trening, spacer, obiad, skrzypce, tańce, śpiewy... Jakiś powrót i zagonienie tych choler do łóżek. Na szczęście Ania sama dba o prace domowe, a Jonek jeszcze ich nie ma. Jonek powiedział, że chce iść do szkoły muzycznej i grać na perkusji. Zgłosiłam go na egzamin. I zdał! Czekamy teraz na oficjalne ogłoszenie listy kandydatów i przyznanie instrumentu wiodącego. Byłam niedawno na koncercie G3- trzech tenorów gitary- Joe Satriani, John Petrucci i Uli Jon Roth - perkusista Petrucciego tak nawalał po garach, że jeśli Jonek chce grać tak jak on, to ja się nawet zgadzam, żeby zapraszał kolegów i robił u nas próby- koncert oglądałam z rozdziawioną gębą- pod takim byłam wrażeniem! Fox bez zmian- ciągle chętny na spacer z każdym, wszędzie i o dowolnej porze ;) Chociaż, w styczniu, czy w lutym, jak były mrozy, był taki wieczór, ze wszyscy się z nim pożegnaliśmy, a dzieci rano zapytały, czy Fox żyje, czy umarł w nocy. Opowiem Wam ta historię jutro, bo teraz muszę już kończyć.
×