Tola Posted March 7, 2020 Author Posted March 7, 2020 A to jego kolega, pracownik mówił, ze trzymają sie razem; tez przyjazny piesio, pokazywałam go poprzednim razem Quote
Tola Posted March 7, 2020 Author Posted March 7, 2020 10 minut temu, Jaaga napisał: Co do kici, to nadal bez zmian. Nie zmieniła nawet pozycji. Jestem ostatnią osobą, która wypuszcza koty na wolność, ale niestety, czasem jest to konieczne. Wegetacja w zamknięciu i stresie to nie życie. Zobaczymy, czy da radę. W lecznicy cały czas siedziała w klatce, ale korzystała z kuwety, jadła...To na pewno dla niej ogromny stres ta przeprowadzka... Quote
Tola Posted March 7, 2020 Author Posted March 7, 2020 Skorzystałam dzisiaj z okazji, że był p. Wiesław, którego psy bardzo lubią i pytałam o czarnego i rudego - oba przyjazne, szukają kontaktu z człowiekiem. Czarny zaczepiał do zabawy, skakał, podgryzał; próbowałam robić zdjęcia, ale nie bardzo wyszły Quote
Tola Posted March 7, 2020 Author Posted March 7, 2020 Pytałam też o tego psa - spokojny, łagodny, chyba nie bardzo radzi sobie w schronisku, bo najczęściej siedzi przy wyjściu na wybieg, jak Freya od Jaaga... Rok urodzenia wpisany do książeczki - 2015 Quote
Tola Posted March 7, 2020 Author Posted March 7, 2020 U suczek dzisiaj byłam krótko, pierwszy boks pusty, nie ma ani jednej malej suni Quote
Tola Posted March 7, 2020 Author Posted March 7, 2020 W zagródce dla szczeniaków jedna malutka sunia bez ogonka; zaczęła życie tak smutno, bez domu, bez mamy, bez rodzeństwa, bez swojego człowieka:( Quote
Tola Posted March 7, 2020 Author Posted March 7, 2020 Zapomniałam napisać, a bardzo się cieszę - wczoraj do swojego DS w Warszawie pojechał Brunet Pięknie dziękuję za pomoc w ogłaszaniu kocurka Quote
elik Posted March 7, 2020 Posted March 7, 2020 1 godzinę temu, Tola napisał: W zagródce dla szczeniaków jedna malutka sunia bez ogonka; zaczęła życie tak smutno, bez domu, bez mamy, bez rodzeństwa, bez swojego człowieka:( Takie maleństwo samo :( Biedactwo :( Było więcej szczeniaczków. Pewnie zabrali, byle nie do budy :( Quote
Jaaga Posted March 8, 2020 Posted March 8, 2020 12 godzin temu, Tola napisał: Pytałam też o tego psa - spokojny, łagodny, chyba nie bardzo radzi sobie w schronisku, bo najczęściej siedzi przy wyjściu na wybieg, jak Freya od Jaaga... Rok urodzenia wpisany do książeczki - 2015 Naprawdę siedzi tam jak Freya. Wygląda jak siedem nieszczęść, jest cały pożółkły od moczu, miedzy palcami drożdżaki, futerko w strąkach, zrezygnowana mina :( Rewelacyjne to zdjęcie, widać na nim, że to przyjacielski psiak. Kotka nad ranem zeszła z szafy i próbowała sforsować szybę w oknie. Nie pomyślalam, że ona przecież dotąd nie miała do czynienia z oknem.W pokoju zastałam zrzucone wszystkie doniczki, rozwaloną ziemię i połamane rośliny. Teraz siedzi na drugim parapecie w doniczce z drzewkiem laurowym, drży ze strachu, jest cała w wylezionych kłaczkach, ze źrenicami jak spodki. Może nawet lepiej, że zeszła, bo szybciej ogarnie otoczenie. Kotki Rysia i Oliwka siedza w pobliżu i ją obserwują. Quote
Tianku Posted March 9, 2020 Posted March 9, 2020 ojej biedna ta kotka :( nie uznaję takiego czegoś jak koty wolnożyjące ... ale chyba lepiej jej będzie na "wolności" jednak :( szkoda że nie można jej wypuścić w miejscu które znała :( ciekawe czy w miejscu gdzie ktoś stałe dokarmia miała by szansę zakotwiczyć czy uciekła by po wypuszczeniu gdzie pieprz rośnie Quote
Jaaga Posted March 9, 2020 Posted March 9, 2020 34 minuty temu, Tianku napisał: ojej biedna ta kotka :( nie uznaję takiego czegoś jak koty wolnożyjące ... ale chyba lepiej jej będzie na "wolności" jednak :( szkoda że nie można jej wypuścić w miejscu które znała :( ciekawe czy w miejscu gdzie ktoś stałe dokarmia miała by szansę zakotwiczyć czy uciekła by po wypuszczeniu gdzie pieprz rośnie Tola ewentualnie chce ją wypuścić właśnie tam, skąd przyjechała. U nas zostały wcześniej wypuszczone dwa koty, takie, które zostały zabrane z miejsc, gdzie ktoś zabijał koty, więc nie mogły tam wrócić ze schroniska. jeden od razu zniknął, drugi trzymał się długo w pobliżu. Może i jest nadal, tylko cały czarny, a nie podchodzi zaden bliżej, więc nie jestem w stanie poznać. Dzis powtórka z rozrywki: zrzucone doniczki z drugiego okna, szyby cale usmarowane śladami łap, jak chciała się wydostać, kupa zrobiona w legowisku, choc kuweta jest 15 cm dalej ustawiona, na kanapie wymioty żółcią wymieszane z ziemią. Kotka nadal w totalnym stresie. chciałam podsunąć jej miskę z mokrym, żeby móc sprzątnąć kał, to tak trzasnęla, że miskę wytrąciła mi z dłoni prosto jedzeniem w tą kupe. Dobrze, że w miskę, a nie w dłoń. Zabrałam z pokoju Oliwke, została tylko stara Ryśka. Quote
jankamałpa Posted March 9, 2020 Posted March 9, 2020 11 godzin temu, Jaaga napisał: Tola ewentualnie chce ją wypuścić właśnie tam, skąd przyjechała. U nas zostały wcześniej wypuszczone dwa koty, takie, które zostały zabrane z miejsc, gdzie ktoś zabijał koty, więc nie mogły tam wrócić ze schroniska. jeden od razu zniknął, drugi trzymał się długo w pobliżu. Może i jest nadal, tylko cały czarny, a nie podchodzi zaden bliżej, więc nie jestem w stanie poznać. Dzis powtórka z rozrywki: zrzucone doniczki z drugiego okna, szyby cale usmarowane śladami łap, jak chciała się wydostać, kupa zrobiona w legowisku, choc kuweta jest 15 cm dalej ustawiona, na kanapie wymioty żółcią wymieszane z ziemią. Kotka nadal w totalnym stresie. chciałam podsunąć jej miskę z mokrym, żeby móc sprzątnąć kał, to tak trzasnęla, że miskę wytrąciła mi z dłoni prosto jedzeniem w tą kupe. Dobrze, że w miskę, a nie w dłoń. Zabrałam z pokoju Oliwke, została tylko stara Ryśka. Ja jestem przeciwniczką uszczęśliwiania kotów wolnożyjacych na siłę i zamykanie ich w klatkach, czy nawet w domu. Przynosi to zazwyczaj więcej szkody niż pożytku. Ta kotka może po prostu nie przeżyć tego stresu, a po drugie Jaaga uważaj bardzo żeby Cię nie zaatakowała bo może Cię dotkliwie pogryźć. 2 Quote
Jaaga Posted March 9, 2020 Posted March 9, 2020 1 godzinę temu, jankamałpa napisał: Ja jestem przeciwniczką uszczęśliwiania kotów wolnożyjacych na siłę i zamykanie ich w klatkach, czy nawet w domu. Przynosi to zazwyczaj więcej szkody niż pożytku. Ta kotka może po prostu nie przeżyć tego stresu, a po drugie Jaaga uważaj bardzo żeby Cię nie zaatakowała bo może Cię dotkliwie pogryźć. Też się tego obawiam. Ona dalej nie je, a ja nie byłabym w stanie nawet jej nakarmić. Kot nie może długo nie jeść. Wszystko leży nie tknięte. Ona stale w takiej pozycji. Syf i sierść na oknie nie są u nas normą ;) to jej sprawka, a ja nie mogę po prostu zblizyć sie i sprzątnąć. Quote
jankamałpa Posted March 9, 2020 Posted March 9, 2020 3 godziny temu, Jaaga napisał: Też się tego obawiam. Ona dalej nie je, a ja nie byłabym w stanie nawet jej nakarmić. Kot nie może długo nie jeść. Wszystko leży nie tknięte. Ona stale w takiej pozycji. Syf i sierść na oknie nie są u nas normą ;) to jej sprawka, a ja nie mogę po prostu zblizyć sie i sprzątnąć. Ostateczne wyjście to otworzyć okno i wypuścić :(. Quote
Poker Posted March 9, 2020 Posted March 9, 2020 Może umieścić ja w pomieszczeniu gdzie będzie sama i nikt nie będzie się kręcił ani z ludzi , ani ze zwierzaków. koty podobno najbardziej lubią surową wołowinę. Nie wiem jakie masz możliwości , żeby jej dać. A pije chociaż? 1 Quote
Jaaga Posted March 10, 2020 Posted March 10, 2020 7 godzin temu, Poker napisał: Może umieścić ja w pomieszczeniu gdzie będzie sama i nikt nie będzie się kręcił ani z ludzi , ani ze zwierzaków. koty podobno najbardziej lubią surową wołowinę. Nie wiem jakie masz możliwości , żeby jej dać. A pije chociaż? Nie mam żadnego pomieszczenia, gdzie ma ludzi bądź kotów. Teraz jest w pokoju, gdzie jest tylko jedna stara kotka. I tak wywaliłam stamtąd Lindę i druga kotkę. Zresztą, co to da? Liczyliśmy na to, że dostosuje się do domowego życia. Gdyby miała je spędzić gdzieś zamknięta w osobnym pomieszczeniu, to dla mnie lepiej ją wypuścić, niż ma się trząść ze strachu i rozbijac na oknach przy każdym wejściu człowieka. U mamy w Katowicach była w pustym mieszkaniu, w zaciemnionej klatce i tam jadła i załatwiała się. Jednak kot nie może całego zycia spędzić w klatce. Jedzenie przy niej nie tknięte, kupy już też nie zrobiła. woda i sucha karma są dalej, widziałam w nocy ze siedziała tam, więc może piła. Trudno mi stwierdzić, bo jest jeszcze Rysia. Moje oprócz Alexa, którego odchowałam ze szczeniakami na barfie, nie tkną surowej wołowiny. Spróbuję dziś podać, bo mam zamrażarkę wypchaną mięsem dla psów. 7 godzin temu, jankamałpa napisał: Ostateczne wyjście to otworzyć okno i wypuścić :(. To nie wchodzi w grę przy psach. U nas musiałabym kota wynieść do stodoły, gdzie jest wyjście na zewnątrz, na pola. Tola i tak w razie, gdyby kotka nie zaaklimatyziwała się, planuje jej powrót do Zamościa i wypuszczenie, w miejscu odłowienia. Quote
Tianku Posted March 10, 2020 Posted March 10, 2020 chyba w takim razie trzeba jak najszybciej szukać transportu 2 Quote
Poker Posted March 10, 2020 Posted March 10, 2020 5 godzin temu, Tianku napisał: chyba w takim razie trzeba jak najszybciej szukać transportu też tak myślę. Ona zna tam teren, jest u siebie. Tu może nie dać rady. Nie każde stworzenie da się uszczęśliwić na modłę ludzką. Quote
Tyśka) Posted March 10, 2020 Posted March 10, 2020 18 godzin temu, jankamałpa napisał: Ja jestem przeciwniczką uszczęśliwiania kotów wolnożyjacych na siłę i zamykanie ich w klatkach, czy nawet w domu. Przynosi to zazwyczaj więcej szkody niż pożytku. Ta kotka może po prostu nie przeżyć tego stresu, a po drugie Jaaga uważaj bardzo żeby Cię nie zaatakowała bo może Cię dotkliwie pogryźć. Mamy takie samo zdanie... Nie wszystkie koty dadzą się udomowić niestety. Trzeba dawać im szansę, ale też nic na siłę. Zgodzę się, że kotka powinna jak najszybciej wrócić w dotyhczasowe miejsce bytowania. Żal jej mocno. Quote
Anula Posted March 10, 2020 Posted March 10, 2020 Kicia ileś czasu chyba siedziała w klatce w Izbicy tylko nie wiem jak długo.Zastanawiam się czy teraz sobie poradzi na wolności,czy na tym jej miejscu ktoś dokarmiałby ją. Quote
Jaaga Posted March 10, 2020 Posted March 10, 2020 2 godziny temu, Anula napisał: Kicia ileś czasu chyba siedziała w klatce w Izbicy tylko nie wiem jak długo.Zastanawiam się czy teraz sobie poradzi na wolności,czy na tym jej miejscu ktoś dokarmiałby ją. Siedziała od grudnia, więc długo. Na jutro mam zamówiony Feliway dyfuzor, bo ponoć w przychodni, gdzie była jest to stosowane. Spróbujemy jeszcze tego. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.