Gabi79 Posted March 3, 2020 Posted March 3, 2020 10 minut temu, Tola napisał: Dusia po zabiegu, właśnie TZ pojechał po nią do lecznicy. Państwo chcieli przyjechać po rodzeństwo już w tą sobotę, ale chyba odłożymy wyjazd na następny tydzień. A jutro z lecznicy z Izbicy jedzie do Jagny dzika kotka z ulicy Zagłoby, korzystamy z wyjazdu znajomej w tamte strony. Niestety, wg wetki nie rokuje dobrze, nie zrobiła żadnych postępów, jest tak samo dzika jak w chwili złapania, czyli na początku grudnia. Nie mogłam jej wypuścić w miejscu odłowienia, bo kto by tam się nią zajmował:( Jestem bardzo wdzięczna Jaaga, że zaproponowała taką pomoc dla kotki, może z czasem zaufa chociaż odrobinę człowiekowi, lecznica to nie jest dobre miejsce na socjalizację. Koteczka nie ma nawet imienia, może dziewczyny Jagny wymyślą dla niej coś odpowiedniego... Dwaj synowie kotki nadal w lecznicy, są już wykastrowani, zaszczepieni. Jak Dusia i Duszek pojadą do DS do Warszawy, zabierzemy ich na to miejsce do DT. Znam przypadek, gdy kilkuletnia, dzika kotka stała się mega miziakiem, tylko nie wiem po jakim czasie Quote
Tola Posted March 3, 2020 Author Posted March 3, 2020 A to kolejne kocurki z Izbicy - Zorro i Cekin; Havanka obiecała pomoc w zrobieniu im OLX na Kraków. Kocurki mają po ok. 7 - 8 mies. są wykastrowane, zaszczepione, testy FIV+FeLv ujemne, korzystają z kuwety. Chłopcy są spokojni, łagodni, lubią kontakt z człowiekiem, tylko domu brak... OLX na Warszawę https://www.olx.pl/oferta/dwa-7-mies-kocurki-szukaja-nowych-domow-CID103-IDDWlYj.html Quote
Tola Posted March 3, 2020 Author Posted March 3, 2020 18 minut temu, Gabi79 napisał: Znam przypadek, gdy kilkuletnia, dzika kotka stała się mega miziakiem, tylko nie wiem po jakim czasie Chciałabym, aby przy człowieku poczuła się bezpieczna, ale podobno to bardzo ciężki przypadek... Quote
Tianku Posted March 3, 2020 Posted March 3, 2020 1 godzinę temu, Tola napisał: Chciałabym, aby przy człowieku poczuła się bezpieczna, ale podobno to bardzo ciężki przypadek... Pisalam Wam tu kiedys o kotach ktorym chcialam pomoc byly cztery male i dwie kocice matka malych i jej corka z poprzedniego roku. Matka jest taka poldzika udalo sie zlapac jedynie dwa ppdrosniete poldzikie male dwa niestety zaginely:( w jesieni udalo sie do lapki zlapac ta dorosla corke - dzikus totalny ona uciekala jak sie na nia popatrzylo... Po sterylce poszla prosto na ulice bo podobno tak szalala ze sie bali ze sobie cos zrobi. Wszystko z nia ok ale o czym chce napisac... Znalazla sie starsza Pani ktora teraz regularnie ich dokarmia i co ta dzika kotka chyba po tej sterylce tak sie zmienila bo chodzi miedzy nogami tej Pani (dotknac sie nie da) i tak zlagodniala nawet obcym da sie sobie poprzygladac :) ja sie kompletnie na kotach nie znam ale jak taki dzik sie zmienil na ulicy.. to moze i dla kotki zamojskiej jest nadzieja :) p.s.a na druga kotke urzadzamy polowanie niedlugo ale ciezki temat :( 1 2 Quote
Jaaga Posted March 3, 2020 Posted March 3, 2020 Cekina ogloszę jutro na FB. Jest kolorystycznie podobny do naszego Szronika, a nim zawsze wszyscy się zachwycali. Z kotami róznie bywa. Dotad miałam 3 dzikie, które dały radę funkcjonowac w domu. Nie dały się dotykać, ale normalnie funkcjonowały poza tym. Jednak dwa kocurki trafiły do nas do wypuszczenia ,były za dzikie i w mega stresie. 1 Quote
Havanka Posted March 3, 2020 Posted March 3, 2020 Zrobiłam obiecane ogłoszenie Zorro i Cekina, na Kraków: https://www.olx.pl/oferta/cekin-i-zorro-kocie-pieknosci-do-adopcji-CID103-IDDWq5j.html 1 Quote
Jaaga Posted March 4, 2020 Posted March 4, 2020 Ogłosiłam Cekina na FB. jest ciekawie umaszczony, więc może komuś wpadnie w oko. Ważne, żeby podrostki wyadoptować, zanim pojawi się wysyp maluchów, bo potem do jesieni będą miały mniejsze szanse na adopcję. Quote
Livka Posted March 4, 2020 Posted March 4, 2020 Co to za psiaki ? Wiadomo o nich coś więcej ?Ten po prawej to Bruno ? Czy już mam jakieś omamy ? Quote
Jaaga Posted March 5, 2020 Posted March 5, 2020 19 godzin temu, Livka napisał: Co to za psiaki ? Wiadomo o nich coś więcej ?Ten po prawej to Bruno ? Czy już mam jakieś omamy ? Ten po lewej jest cudny. Zwróciłam na niego uwage na zdjeciach Toli. Bardzo mi go żal, że wegetuje w schronisku. Prawie identyczny Tarzan wychowywał mnie w dzieciństwie praktycznie od urodzenia. Był moim najlepszym opiekunem i przyjacielem. pamiętam jego śmierc, kiedy miałam 6 lat. 40 lat temu nikt nie słyszał o kastracji, pobiegł za suka z cieczką, zabił go pociąg. przez całe dzieciństwo nie mogłam miec psa, po smierci Tarzana nikt z domowników oprócz mnie nie chciał mieć następnego. Dlatego widok tego psiaka mnie tak poruszył. Życzę mu dobrego domu. T o takie smutne, że śliczne, teoretycznie adopcyjne psiaki muszą marnowac życie w schroniskowym kojcu. Nie wiem jak Wy, ale ja mam slabość do pewnych psiaków, jak tylko je zobaczę. Tak było z Freyą. Wtedy mieliśmy dogomaniackie psiaki u siebie, zarzekałam się, że ani jeden więcej. Jednak po miesiącach szukania jej domu na FB, kiedy zobaczyłam kolejne jej zdjęcie wstawione przez Tolę, jak stoi wycofana w kojcu, to była decyzja podyktowana sercem, nie rozumem. Na dzień dzisiejszy wiem, że to była dobra decyzja. Każdy jej normalny dzień jest warty zabrania jej wtedy. To cudowny pies, który spędził podobno w schronisku kilka lat niezauwazony. Z lepszych wiadomości chciałam przekazać, że wczoraj wieczorem dzika kicia z Zamościa dotarła do mojej mamy w Katowicach i nawet calkowicie grzecznie się zachowywała. Jutro Andrzej po nią jedzie. trzymajcie kciuki za jej zachowanie, bo ze względów zdrowotnych musi na razie mieszkać w pokoju gościnnym. Juz w sobotę bedzie miała test z obcymi osobami w domu. Quote
Tyśka) Posted March 5, 2020 Posted March 5, 2020 3 godziny temu, Jaaga napisał: Nie wiem jak Wy, ale ja mam slabość do pewnych psiaków, jak tylko je zobaczę. (...) Z lepszych wiadomości chciałam przekazać, że wczoraj wieczorem dzika kicia z Zamościa dotarła do mojej mamy w Katowicach i nawet calkowicie grzecznie się zachowywała. Jutro Andrzej po nią jedzie. trzymajcie kciuki za jej zachowanie, bo ze względów zdrowotnych musi na razie mieszkać w pokoju gościnnym. Juz w sobotę bedzie miała test z obcymi osobami w domu. Też tak mam... mocniejsze bicie serca, uczucie " TO TEN, MUSZĘ mu pomóc" - tak miałam z Mimi... tak miałam z Orionem z łańcucha. :) Trzymam kciuki za koteczkę. Ma już jakieś imię? 1 Quote
Tola Posted March 5, 2020 Author Posted March 5, 2020 Dnia 3.03.2020 o 20:11, Tianku napisał: Pisalam Wam tu kiedys o kotach ktorym chcialam pomoc byly cztery male i dwie kocice matka malych i jej corka z poprzedniego roku. Matka jest taka poldzika udalo sie zlapac jedynie dwa ppdrosniete poldzikie male dwa niestety zaginely:( w jesieni udalo sie do lapki zlapac ta dorosla corke - dzikus totalny ona uciekala jak sie na nia popatrzylo... Po sterylce poszla prosto na ulice bo podobno tak szalala ze sie bali ze sobie cos zrobi. Wszystko z nia ok ale o czym chce napisac... Znalazla sie starsza Pani ktora teraz regularnie ich dokarmia i co ta dzika kotka chyba po tej sterylce tak sie zmienila bo chodzi miedzy nogami tej Pani (dotknac sie nie da) i tak zlagodniala nawet obcym da sie sobie poprzygladac :) ja sie kompletnie na kotach nie znam ale jak taki dzik sie zmienil na ulicy.. to moze i dla kotki zamojskiej jest nadzieja :) p.s.a na druga kotke urzadzamy polowanie niedlugo ale ciezki temat :( Bardzo chciałabym, aby przestała się bać i zaczęła korzystać z normalnego, kociego życia, ale jak będzie, zobaczymy. Myślę, ze Jaaga opowie nam o każdym sukcesie koci. Dnia 3.03.2020 o 20:24, Havanka napisał: Zrobiłam obiecane ogłoszenie Zorro i Cekina, na Kraków: https://www.olx.pl/oferta/cekin-i-zorro-kocie-pieknosci-do-adopcji-CID103-IDDWq5j.html Pięknie dziękuję Było jedno zapytanie o Zorro i dwa o cekina, oba z Krakowa, jak na razie domu z tego nie będzie. Ale najważniejsze, ze jest zainteresowanie! Dnia 4.03.2020 o 12:00, Jaaga napisał: Ogłosiłam Cekina na FB. jest ciekawie umaszczony, więc może komuś wpadnie w oko. Ważne, żeby podrostki wyadoptować, zanim pojawi się wysyp maluchów, bo potem do jesieni będą miały mniejsze szanse na adopcję. Też pięknie dziękuję . Wczoraj dzwonił pan z Chorzowa, nie pytałam, gdzie znalazł ogłoszenie, ale bardzo mu się spieszyło, chciał kota na już. Quote
Tola Posted March 5, 2020 Author Posted March 5, 2020 Dnia 4.03.2020 o 12:47, Livka napisał: Co to za psiaki ? Wiadomo o nich coś więcej ?Ten po prawej to Bruno ? Czy już mam jakieś omamy ? 10 godzin temu, Jaaga napisał: Ten po lewej jest cudny. Zwróciłam na niego uwage na zdjeciach Toli. Bardzo mi go żal, że wegetuje w schronisku. Prawie identyczny Tarzan wychowywał mnie w dzieciństwie praktycznie od urodzenia. Był moim najlepszym opiekunem i przyjacielem. pamiętam jego śmierc, kiedy miałam 6 lat. 40 lat temu nikt nie słyszał o kastracji, pobiegł za suka z cieczką, zabił go pociąg. przez całe dzieciństwo nie mogłam miec psa, po smierci Tarzana nikt z domowników oprócz mnie nie chciał mieć następnego. Dlatego widok tego psiaka mnie tak poruszył. Życzę mu dobrego domu. T o takie smutne, że śliczne, teoretycznie adopcyjne psiaki muszą marnowac życie w schroniskowym kojcu. Nie wiem jak Wy, ale ja mam slabość do pewnych psiaków, jak tylko je zobaczę. Tak było z Freyą. Wtedy mieliśmy dogomaniackie psiaki u siebie, zarzekałam się, że ani jeden więcej. Jednak po miesiącach szukania jej domu na FB, kiedy zobaczyłam kolejne jej zdjęcie wstawione przez Tolę, jak stoi wycofana w kojcu, to była decyzja podyktowana sercem, nie rozumem. Na dzień dzisiejszy wiem, że to była dobra decyzja. Każdy jej normalny dzień jest warty zabrania jej wtedy. To cudowny pies, który spędził podobno w schronisku kilka lat niezauwazony. Z lepszych wiadomości chciałam przekazać, że wczoraj wieczorem dzika kicia z Zamościa dotarła do mojej mamy w Katowicach i nawet calkowicie grzecznie się zachowywała. Jutro Andrzej po nią jedzie. trzymajcie kciuki za jej zachowanie, bo ze względów zdrowotnych musi na razie mieszkać w pokoju gościnnym. Juz w sobotę bedzie miała test z obcymi osobami w domu. Ten po prawej jest faktycznie bardzo podobny do Bruno, a ten czarny z białym krawatem do Czarka, który był w schronisku, pojechał do DT u mari23 i ma już własny dom. To jest inny boks; Bruno był w ostatnim. Nie wiem nic o tych psach, na pewno bez problemu podchodzą do siatki. Ten czarny na pewno był już w schronisku w maju, jak szykował się transport dla Czarusia. Mogę podpytać, bo jutro albo w sobotę będę w schronisku, wyjazd uzależniony jest od dnia transportu Bruneta do Warszawy... 1 Quote
Tola Posted March 5, 2020 Author Posted March 5, 2020 10 godzin temu, Jaaga napisał: Ten po lewej jest cudny. Zwróciłam na niego uwage na zdjeciach Toli. Bardzo mi go żal, że wegetuje w schronisku. Prawie identyczny Tarzan wychowywał mnie w dzieciństwie praktycznie od urodzenia. Był moim najlepszym opiekunem i przyjacielem. pamiętam jego śmierc, kiedy miałam 6 lat. 40 lat temu nikt nie słyszał o kastracji, pobiegł za suka z cieczką, zabił go pociąg. przez całe dzieciństwo nie mogłam miec psa, po smierci Tarzana nikt z domowników oprócz mnie nie chciał mieć następnego. Dlatego widok tego psiaka mnie tak poruszył. Życzę mu dobrego domu. T o takie smutne, że śliczne, teoretycznie adopcyjne psiaki muszą marnowac życie w schroniskowym kojcu. Nie wiem jak Wy, ale ja mam slabość do pewnych psiaków, jak tylko je zobaczę. Tak było z Freyą. Wtedy mieliśmy dogomaniackie psiaki u siebie, zarzekałam się, że ani jeden więcej. Jednak po miesiącach szukania jej domu na FB, kiedy zobaczyłam kolejne jej zdjęcie wstawione przez Tolę, jak stoi wycofana w kojcu, to była decyzja podyktowana sercem, nie rozumem. Na dzień dzisiejszy wiem, że to była dobra decyzja. Każdy jej normalny dzień jest warty zabrania jej wtedy. To cudowny pies, który spędził podobno w schronisku kilka lat niezauwazony. Z lepszych wiadomości chciałam przekazać, że wczoraj wieczorem dzika kicia z Zamościa dotarła do mojej mamy w Katowicach i nawet calkowicie grzecznie się zachowywała. Jutro Andrzej po nią jedzie. trzymajcie kciuki za jej zachowanie, bo ze względów zdrowotnych musi na razie mieszkać w pokoju gościnnym. Juz w sobotę bedzie miała test z obcymi osobami w domu. Jaaga, bardzo dziękuję Ci za kocię, nie wiem, co by z nią było, gdyby nie Twoja oferta pomocy... Mam nadzieje, ze nie sprawi problemów, wczoraj trochę narozrabiała przy wkładaniu do kontenera tuż przed wyjazdem. Ona jest spokojna dopóki jej się nie chce dotknąć... Mam nadzieję, że uda Ci się zrobić jej jakieś zdjęcie, bo jestem jej bardzo ciekawa...Mam tylko to zdjęcie zrobione zaraz po sterylce, reszta w klatce, zupełnie jej nie widać. Wetce nic innego nie udało się zrobić przez te 3 mies; tak naprawdę to jeszcze jej w calości nie widziałam, bo albo wbijała się w róg klatki, albo siedziała skulona. Jej dwaj synowie Heban i Batman czekają na miejsce w DT po Duszku i Dusi... Quote
Jaaga Posted March 6, 2020 Posted March 6, 2020 19 godzin temu, Tola napisał: Jaaga, bardzo dziękuję Ci za kocię, nie wiem, co by z nią było, gdyby nie Twoja oferta pomocy... Mam nadzieje, ze nie sprawi problemów, wczoraj trochę narozrabiała przy wkładaniu do kontenera tuż przed wyjazdem. Ona jest spokojna dopóki jej się nie chce dotknąć... Dziś już pokazała co potrafi. Kiedy mama chciała jej sprzątnąć kuwetę, to rzucila się jej na rękę. Mama nadzieje, że jakoś uda się Andrzejowi ją zwabić do transporterka, żeby przywieźć. Za parę godzin przyjadą. Quote
Jaaga Posted March 7, 2020 Posted March 7, 2020 Jest ciężko, kotka w mega stresie. Nie dalo sie jej wczoraj wyjąć z klatki, więc przyjechała do nas w niej. Atakuje, kiedy się wyciąga ręce w jej kierunku. Kiepsko rokuje. Od wczoraj nie zmieniła pozycji i nie ruszyła się. Nie jest zainteresowana jedzeniem, nie połozyła się w budce. Myślę, że jeśli nie zaaklimatyzuje się w domu przez 2 tyg., to lepiej dla niej będzie ją wypuścić. Jest wysterylizowana, zaszczepiona. Życie w takim stresie dla dzikiego zwierzaka to nie jest najlepszy pomysł. Nasza poprzednia dzika Cuksa zachowywała się inaczej. Nie dała się dotykac, ale była zainteresowana otoczeniem, rozglądała się, zwiedzała, jadła, korzystała z budek, zwijała się w kłębek do spania. Z tą jest całkiem inaczej. Ma sierść w takie tłustawe strączki, więc pewnie nawet nie bardzo dba o pielęgnację futerka. To jedyne zdjęcie, gdzie choć fragmentarycznie ją widać. Quote
elik Posted March 7, 2020 Posted March 7, 2020 Biedactwo :( Może czas wpłynie na zmianę zachowania. Przekona się, że nic złego się nie dzieje i zacznie normalnieć. 1 Quote
Poker Posted March 7, 2020 Posted March 7, 2020 Wiadomo , że ona jest w ogromnym stresie. Doba to mało , żeby minął. Wydaje mi się , że czasem i 2 tygodnie to mało nawet dla psa , a co dopiero dla dzikiego kota. . Ale TY masz ją na miejscu i najlepiej ocenisz. Ja nie mam doświadczenia z dzikimi kotami. Opieram się na tym co czytałam na różnych wątkach. 1 Quote
Jaaga Posted March 7, 2020 Posted March 7, 2020 3 godziny temu, Poker napisał: Wiadomo , że ona jest w ogromnym stresie. Doba to mało , żeby minął. Wydaje mi się , że czasem i 2 tygodnie to mało nawet dla psa , a co dopiero dla dzikiego kota. . Ale TY masz ją na miejscu i najlepiej ocenisz. Ja nie mam doświadczenia z dzikimi kotami. Opieram się na tym co czytałam na różnych wątkach. Większość dzikich kotów jest wypuszczana po kastracji, bo męczą się w domu. Myslę, że 2 tyg to tak w sam raz. Wiem, że doba to mało, ale chodzi o to, jak ona reaguje. Nie jest pierwszym dzikim kotem, jaki do nas trafił. Zobaczymy, może przywyknie. Jednak całe życie była dzikim piwnicznym kotem. Dobrze, że jej dzieci zostały wczesniej złapane, zanim całkiem zdziczały. Nadal się nawet nie poruszyła. 1 Quote
Tola Posted March 7, 2020 Author Posted March 7, 2020 3 godziny temu, Jaaga napisał: Większość dzikich kotów jest wypuszczana po kastracji, bo męczą się w domu. Myslę, że 2 tyg to tak w sam raz. Wiem, że doba to mało, ale chodzi o to, jak ona reaguje. Nie jest pierwszym dzikim kotem, jaki do nas trafił. Zobaczymy, może przywyknie. Jednak całe życie była dzikim piwnicznym kotem. Dobrze, że jej dzieci zostały wczesniej złapane, zanim całkiem zdziczały. Nadal się nawet nie poruszyła. 7 godzin temu, Poker napisał: Wiadomo , że ona jest w ogromnym stresie. Doba to mało , żeby minął. Wydaje mi się , że czasem i 2 tygodnie to mało nawet dla psa , a co dopiero dla dzikiego kota. . Ale TY masz ją na miejscu i najlepiej ocenisz. Ja nie mam doświadczenia z dzikimi kotami. Opieram się na tym co czytałam na różnych wątkach. Ja też nie mam doświadczenia z dzikimi kotami, nie wiem, ile potrzebują czasu, myślę, ze to sprawa indywidualna, najważniejsze, aby były postępy. Nie wyobrażałam sobie wypuszczenia jej znowu na wolność, bo wg mnie to zbyt okrutne, ale może niektórym dzikim kotom nie można pomóc, może są nieszczęśliwe właśnie blisko człowieka. Myślę, że czas pokaże, czy robi chociaż minimalne postępy. Teraz jest na pewno w mega stresie, więc żadnej zmiany nie ma co od niej oczekiwać. Przy okazji przypomniała mi się nasza pierwsza kotka Magia, która była dosyć nieufna w stosunku do obcych, ale w domu to była normalna, domowa koteczka. No i kiedyś zabraliśmy ją na święta do rodziny do Wałbrzycha. Dla kotki to był ogromny stres, cały pobyt spędziła na szafie, gdzie trzeba było postawić jej kuwetę i miski, nie zeszła ani razu. Nigdy więcej nie zabieraliśmy jej na wyjazdy, ale tak teraz myślę, ze skoro dla domowej domowej kotki zmiana miejsca była takim stresem, to co musi przezywać ta dzika kotka:(. Quote
Tola Posted March 7, 2020 Author Posted March 7, 2020 Byłam dzisiaj w schronisku i to dosyć długo, sporo czasu spędziłam przy boksach psów. Mało jest tych najmniejszych psów, pierwszy boks właściwie pusty. To chyba ten maluch, na którego uwagę zwróciła Jaaga, jest najmniejszy w boksie; piesek przyjazny, łagodny Quote
Tola Posted March 7, 2020 Author Posted March 7, 2020 Niewidomy psiak, na którego uwagę zwróciła mari23... Quote
Tola Posted March 7, 2020 Author Posted March 7, 2020 Nowy psiak w schronisku o niespotykanym wyglądzie - budowa i głos basseta, sierść jamnika szorstkiego i te cudowne ludwiczki. Piesek niezwykle przyjazny, rok urodzenia w książeczce 2015. Quote
Jaaga Posted March 7, 2020 Posted March 7, 2020 11 minut temu, Tola napisał: To chyba ten maluch, na którego uwagę zwróciła Jaaga, jest najmniejszy w boksie. Rzeczywiście jest sam z takimi dużymi psiakami. W razie draki w kojcu byłby bez szans. I szpicuś, taki śliczny i jak sfilcowany :( Dzis miałam telefon o Freyę od bardzo sypatycznej pani z Warszawy, niestety mieszkanie w bloku, więc kolejna osoba nie zdecydowała się i Freya czeka nadal. Zrobiłam jej nowe fotki i ogłoszenia na FB, ale odzewem był tylko ten jeden telefon. Co do kici, to nadal bez zmian. Nie zmieniła nawet pozycji. Jestem ostatnią osobą, która wypuszcza koty na wolność, ale niestety, czasem jest to konieczne. Wegetacja w zamknięciu i stresie to nie życie. Zobaczymy, czy da radę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.