Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted
Dnia 10.03.2020 o 08:27, Tianku napisał:

chyba w takim razie trzeba jak najszybciej szukać transportu 

 

Dnia 10.03.2020 o 14:10, Poker napisał:

też tak myślę. Ona zna tam teren, jest u siebie. Tu może nie dać rady. Nie każde stworzenie da się uszczęśliwić na modłę ludzką.

 

Dnia 10.03.2020 o 14:19, Tyś(ka) napisał:

Mamy takie samo zdanie... Nie wszystkie koty dadzą się udomowić niestety. Trzeba dawać im szansę, ale też nic na siłę. 
Zgodzę się, że kotka powinna jak najszybciej wrócić w dotyhczasowe miejsce bytowania. 
Żal jej mocno.

Z tym powrotem w dotychczasowe miejsce będzie niestety problem:(

Może ja najpierw wytlumaczę, jak to się stało, że kotka jest tu gdzie jest, bo nikt z nas nie chciał dla niej źle.

Kotka żyła przy małej, starej przychodni w Zamościu (dzielnica przemysłowa, teren Zakładów Drzewnych).  W piwnicy przychodni (w archiwum) urodziła kociaki, więc 2 pracownice przychodni zaczęły ją tam  dokarmiać. Do nas zwróciły się o pomoc w dostarczeniu karmy. Ale właścicielowi przychodni nie bardzo spodobał się pomysł 3 kotów w budynku i  zarządził ich usunięcie. Panie  zadzwoniły więc ponownie do TZa  z prośbą o zabranie kotów - tak trafiły do lecznicy w Izbicy.  Mieliśmy nadzieję, że kotka okaże się  zwierzakiem po przejściach i będzie potrzebowała tylko czasu.

Co okazało się potem, wiecie...

Po rozmowie  z Jagną  wymyśliłam, żeby kotka wróciła w dotychczasowe miejsce, nie znając obecnej sytuacji, jaka tam panuje.

Dzisiaj TZ byl w tej przychodni, rozmawiał z kobietą, która kotkę dokarmiała. Przychodnia jest w stanie likwidacji, zostało już tylko  2 lekarzy. W archiwum są w tej chwili pracownicy, którzy porządkują dokumenty, w czerwcu budynek zostanie całkowicie zamknięty. W obecnej chwili kotka nie miałaby nawet jak wejść do piwnicy, skazana byłaby na życie na zapleczu hali produkcyjnej. Pani dokarmiałaby kotkę tylko do czerwca, potem traci tam pracę.

Rozmawiałam dzisiaj z wetką z Izbicy, dała parę rad, przekazałam je Jagnie. W lecznicy kotka jadła, korzystała z kuwety, ale całymi dniami siedziała w swojej budce.

Wypuszczenie kotki u Jagny zaskutkuje jej ucieczką;  nie będzie się trzymała  miejsca, bo nie jest z nim związana. Czy da sobie radę na  na obcym terenie, wątpię.

Przywiezienie jej tutaj  w obecnej sytuacji skaże ją na gorsze życie, niż miała poprzednio. Co wybrać, które wyjście jest lepszym złem?

 Nie jestem zwolenniczką zamykania dzikich kotów w klatkach, dzikie kotki z działek sterylizowaliśmy i wypuszczaliśmy w znanych im miejscach, gdzie żyją nadal, dokarmiane przez karmicielki.

Tutaj nikt nie wiedział,  czy kotka jest dzika, czy tylko unika ludzi. Chciano ją zlikwidować, więc zabranie jej to był jedyny sposób na ratunek dla niej.  Na tym terenie jest dużo porzuconych kotów, dwa tyg. temu tez sterylizowaliśmy kotkę z tamtych terenów,   nie wszystkie  okazują się dzikie.

Posted

Sytuacja rzeczywiście bardzo trudna. To może wstawić budkę do pokoju , żeby miała swój azyl . Obok kuwetę . Miskę może wkładać do budki.

Posted
5 minut temu, Poker napisał:

Sytuacja rzeczywiście bardzo trudna. To może wstawić budkę do pokoju , żeby miała swój azyl . Obok kuwetę . Miskę może wkładać do budki.

Bardzo bym chciała, żeby tak było. Tylko jak teraz namówić kotkę, aby weszła do budki, ona jest w strasznym stresie:(

Posted

Elik  była dzisiaj na wizycie w Krakowie dla Cekinka no i maluch może się pakować!

7242eb81faabce19med.jpg

Bardzo dziękuję Ci Elu, że pomimo ogromnych problemów ze swoimi psiakami, zgodziłaś się podejść do rodziny.

Havanka - dziękuję za krakowski OLx

serce-ruchomy-obrazek-0820.gif

 

  • Like 1
Posted
24 minuty temu, Tola napisał:

Elik  była dzisiaj na wizycie w Krakowie dla Cekinka no i maluch może się pakować!

Bardzo dziękuję Ci Elu, że pomimo ogromnych problemów ze swoimi psiakami, zgodziłaś się podejść do rodziny.

Havanka - dziękuję za krakowski OLx

serce-ruchomy-obrazek-0820.gif

 

Bardzo się cieszę, że się udało !

Posted
11 godzin temu, Poker napisał:

Sytuacja rzeczywiście bardzo trudna. To może wstawić budkę do pokoju , żeby miała swój azyl . Obok kuwetę . Miskę może wkładać do budki.

Mam ją w pokoju gościnnym, gdzie spotykam się z klientami odbierającymi szczeniaki. Nie mogę tam rozłozyć całego majdanu klatkowo-kuwetowego. Budki ma, ale nie wejdzie. Na parapet budka nie zmieści się. W całym domu są zwierzęta. Psów nie zna. Choćbym mogła połączyć ją z kotami, to byłaby wojna.

Jesli po dyfuzorze nie uspokoi się, to mysle, ze jednak wypuszczenie jej u nas będzie najlepsze w tak patowej sytuacji. Najpierw trzebaby ja nakłonic do wejścia do klatki. Potem klatke umiescić w stodole, zeby przywykła do miejsca i dopiero po jakims czasie otworzyć. Tu wszystkie okoliczne koty chodzą luzem, poluja na polach, krzywdy nikt jej nie zrobi. Zresztą ta bura koteczka, którą ktoś niedawno chyba podrzucil też trzyma się stodoły, chodzi tu jeść i spać. Ją jednak będę lada dzień łapać, bo juz daje się głaskać, tylko nie podnosić. Muszę ją dać wysterylizowac, bo przyprowadziła sobie jakiego kota kilka dni temu. Ją dam na testy, sterylkę i do mamy do Katowicm zeby szukac domu. 

Dziś rano pokój znowu wygląda, jakby przeszło tornado. Zabrałam rosliny z parapetów, ale zostawiłam  w doniczkach na wiszących z boku okna metalowych kwietnikach, to wspinala się i po nich na samą gorę okna, wszystkie doniczki pozrzucała, cały pokój w ziemi, rozwalonych kwiatkach, do tego wywaliła kuwetę, rozrzuciła karmę, zrzuciła koszyk z legowiskiem do tej rozsypanej zawatości kuwety, poszarpała firanę. Po prostu tragedia. Nadal nie jestem w stanie nawet umyć ogluconego okna czy parapetów, rzuca się, jak tylko się zbliżę. Odkurzacza nawet nie mam odwagi użyć.

Moze ktoś inny ma mozliwosć udostepnić jej osobne, niezamieszkane pomieszczenie? My naprawde nie jesteśmy w stanie tak z nią funkcjonować. Chyba zresztą nikt z Was tego nie wytrzymałby w normalnie użytkowanym pokoju. Czekam na Feliway. Jesli nie pomoże, to trzeba mysleć o wypuszczeniu. Gdyby Tpla chciała ją wypuścić gdzie u siebie, to muszę wczesniej wiedziec, żeby udało się ją zwabic do kaltki przed transportem i dowieźć do Katowic.

Posted

Da sobie radę ja bym się nie martwiła i jak najszybciej ją wypuściła tym bardziej że nic nie je 

klatka w stodole to dobry pomysł ale jak ją tam zwabić :(

  • Like 1
Posted
6 godzin temu, Tianku napisał:

Da sobie radę ja bym się nie martwiła i jak najszybciej ją wypuściła tym bardziej że nic nie je 

klatka w stodole to dobry pomysł ale jak ją tam zwabić :(

W nocy zjadała suchą karme i piła. Dziś miał być dyfuzor, ale nie dotarł do przychodni. Ostatnie moje zamówienia z allegro też są opóźnione. Poczekam jak zareaguje na dyfuzor. Gdyby póxniej i tak była nadal w dużym stresie, to wstawie klatke do pokoju, dam do niej jedzenie, zostanę tam na noc i spróbuję ją zamknąć. Póxniej Tola zadecyduje, czy mam ją dać do stodoły, czy ma wrócić do Zamościa. Stodołę mamy o tyle dobrą, że są dwa wejścia: od nas z placu i drugie na zewnątrz, na pola. W ten sam sposób wychodzi na zewnątrz ta druga koteczka, która u nas się pojawiła.Stodoła jest murowana, ogromna, wyścielona słomą. Myślę, że kotka powinna się tam trzymać o ile będzie tam najpierw w klatce. 

Posted

Nadzwyczajny kot. Moja Kulka, mimo że jest bardzo łagodna i kontaktowa, to przy takim intensywnym czochraniu  po brzuchu, chapnęłaby mnie na 100 %.

Posted

Dziękuję Bogusiu za wstawienie filmiku:).

Tak, Feliks to kot wyjątkowy i piszę to z wielkim  przekonaniem.

Nie wiem z jakiego powodu, ale na nowy dom czeka od września, może wypatruje też nadzwyczajnej rodziny...

Po wielu telefonach, które nie rokowały dobrze, po wielu beznadziejnych zapytaniach i propozycjach, wczoraj  odezwała się pani z Wrocławia, z która i mnie i p. Justynie dobrze się rozmawiało. 

Niezastąpiona Poker zgodziła się zrobić wizytę, bardzo dziękuję.

Może Feliks będzie pierwszym zamojskim kotem, który zamieszka we Wrocławiu?

Prosimy o kciuki.

  • Like 1
  • Upvote 1
Posted
Dnia 4.03.2020 o 12:47, Livka napisał:

 

Livko cytuje Twoj post bo mi sie zawiesilo cos i nie chce cytowanie zniknac :/ wrrrr

Feliks czeka na wyjatkowy domek po prostu :) 

kciuki zacisniete

 

 

Posted
Dnia 8.03.2020 o 08:44, Jaaga napisał:

Naprawdę siedzi tam jak Freya. Wygląda jak siedem nieszczęść, jest cały pożółkły od moczu, miedzy palcami drożdżaki, futerko w strąkach, zrezygnowana mina :(

Rewelacyjne to zdjęcie, widać na nim, że to przyjacielski psiak.

5e64d67d68851a79gen.jpg

 

Kotka nad ranem zeszła z szafy i próbowała sforsować szybę w oknie. Nie pomyślalam, że ona przecież dotąd nie miała do czynienia z oknem.W pokoju zastałam zrzucone wszystkie doniczki, rozwaloną ziemię i połamane rośliny. Teraz siedzi na drugim parapecie w doniczce z drzewkiem laurowym, drży ze strachu, jest cała w wylezionych kłaczkach, ze źrenicami jak spodki. Może nawet lepiej, że zeszła, bo szybciej ogarnie otoczenie.  Kotki Rysia i Oliwka siedza w pobliżu i ją obserwują.

Nie wiem, jak to jest u kotów, bo niestety nie mogę ich mieć, ale zarówno Kado i Tosia uwielbiają takie głaski po brzuszku. Tosia wręcz wierzga łapkami i domaga się więcej, jak przestajemy ją 'tak ryrac'. 

Posted

Jutro będę dzwonić w sprawie Feliksa . Chętny domek mieszka bardzo blisko ode mnie.

Dziś byłam na wizycie przedA i miałam pełne ręce roboty zawodowej i nie dałam rady. W weekend jadę na wizytę poA.

  • Like 1
Posted
1 godzinę temu, kado napisał:

ie wiem, jak to jest u kotów, bo niestety nie mogę ich mieć, ale zarówno Kado i Tosia uwielbiają takie głaski po brzuszku. Tosia wręcz wierzga łapkami i domaga się więcej, jak przestajemy ją 'tak ryrac'. 

Większość psów bardzo lubi głaskanie, lekkie drapanie po brzuszku.

Posted

Byłam dziś o 13 na wizycie w chętnym domu na Feliksa. Ludzie są bardzo fajni i zdeterminowani mocno. Ich kicia umarła 2 miesiące temu na raka.

 Problemem jest balkon , którego nie da się osiatkować na pełną wysokość. Pan wymyślił wyjście i po wprowadzeniu go w życie  mają mi dać znać i podjadę jeszcze raz zobaczyć na ile jest to bezpieczne dla Felka. Imię by zostało.

Cała rodzina jest jest pro zwierzęca. 1 syna ma 3 koty ,a siostra pana ma 3 koty i psa.

  • Like 1
Posted

Z kotka juz lepiej, nie atakuje mnie, kiedy cos koło niej zmieniam, choć nie mam odwagi jeszcze umyć okna czy parapetu. Koczuje na parapecie i na komodzie, gdzie ma ustawioną kuwetę. je nocą sucha karmę i pije wodę. 

Odebrałam i stosuję Feliway, ale nie wiem jeszcze nawet ile kosztowal, bo szefowa  operowala i lekarz, który wydał go nie był zorientowany. Tolu, dam znac, jak dostanę fakturę. Dzieci nie chodza do szkoły, więc Andrzej nie jeździ do Pawłowic. Pojechał specjalnie po ten dyfuzor, więc pojedzie znowu, jak bedzie cos miec do załatwienia.

Posted
Dnia 11.03.2020 o 16:10, elik napisał:

A co to jest dyfuzor i jak ma działać na kotkę?

Jaaga przypominam się z pytaniem  :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...