Jump to content
Dogomania

Guzy na śledzionie nierakowe, na trzustce do kontroli. Już po zawirowaniach. 12-letni Rabarbarek vel Karmelek zostaje w DS. Bardzo Wam dziękuję za wszelką pomoc i wsparcie :).


Recommended Posts

Za zgodą Onaa rozmawiałam z córką właścicieli Rabarbarka, przebieg  rozmowy przekazałam Reni.

Tak jak przewidywała Poker, incydent z ugryzieniem wywołał w rodzinie sporo emocji, a te nie są najlepszym doradcą. Prawdopodobnie wtedy pani zadzwoniła do Onaa. Kiedy emocje opadły, zadzwoniła do córki z prośbą o pomoc, bo jednak nie chce oddawać Rabarbara. Ustaliły, że córka zabierze piesia do Zamościa, zrobi porządek z kamieniem nazębnym i usunie sporą brodawkę przy odbycie, bo trzeba to zrobić jak najszybciej, ale  czas ten wykorzystają również na spotkanie z behawiorystką, (koleżanka córki) która być może przekaże jakieś instrukcje do dalszej pracy i postępowania. Tyle fakty.

Rabarbar zna bardzo dobrze córkę i jej męża, spędzili ze sobą ponad 3 tyg poświąteczne, bo młodzi  byli u rodziców. Pani Ola  chwali Rabarbara, że bardzo posłuszny, spokojny, bardzo ładnie chodził z nimi na długiej lince na spacery,  przychodzi też na zawołanie. W domu piesek czuje się bardzo dobrze, ma już swoje ulubione miejsca, zna zwyczaje np co rano sam zbiega z góry, staje przy drzwiach i czeka na spacer. Gdyby nie ten incydent z ugryzieniem dziadka, to wszyscy w domu uważają go za psi ideał. Było też wcześniej ugryzienie męża p. Oli wtedy przy stole, ale nie zwrócili na to uwagi, bo mąż widział swój błąd.

Długo rozmawiałyśmy o sytuacji Rabarbara,  jego przeszłości i jej możliwym wpływie na obecne zachowanie. W schronisku, gdy do budynku wchodzi pracownik,  psy szaleją, szczekają, gryzą się i nakręcają nawzajem. Być może Rabarbarowi  wejście obcego mężczyzny kojarzy się z zagrożeniem, bo na pewno, jak większość psów z zamojskiego schroniska, długo będzie czuł strach przed facetami w kombinezonach albo w ogóle przed facetami. Córka zdaje też sobie sprawę, że stan psychiczny Rabarbara może się pogorszyć, gdy wróci z adopcji. Ma do mnie zadzwonić po spotkaniu z behawiorystą.

Ale nie potrafię powiedzieć, co będzie dalej, co jeszcze się wydarzy i czy pani znowu nie zmieni zdania. Być może  na tyle boi się o swoją starszą mamę, że się podda. Napisałam wcześniej w poście, że nie rozumiem ludzi, którzy oddają psa bez próby szukania pomocy, że to okrucieństwo. Pani ochłonęła i jednak takiej pomocy szukała.

Rabarbar mnie też bardzo zapadł mi w serce i chciałabym dla niego jak najlepiej. Cały czas myślę, co bym zrobiła w tym konkretnym przypadku, żeby pies jak najmniej ucierpiał, ale jednak chyba poczekałabym jeszcze chwilę....

Decyzję i tak musi podjąć Renia, my możemy ją tylko tutaj wspierać. Ją i Rabarbarka.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
  • Replies 565
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

WIdzę, że Waszych rad i myśli tyle co i w mojej głowie. Nie ma chyba jednej właściwej decyzji, zawsze będę czegoś się obawiać albo żałować. Ale że decyzję trudną ale trzeba było jakąś podjąć

Ale tu nie chodzi o gryzienie domowników. Zarówno teść jak i zięć są osobami przychodzącymi do domu. Jak dla mnie sytuacja jest jasna, że Rabarabar jest terytorialistą, poczuł się pewnie, na wszystko

Rabarbar vel Karmel z rodziną życzy udanej zabawy sylwestrowej  i dobrego 2021 roku.   Dzisiaj dostałam smsa z ds, że Karmelek szybko się socjalizuje, nie brudzi w domu, wie już do czego słu

Posted Images

Bardzo mocno życzę Rabarkowi, aby jednak jego ludzie dołożyli wszelkich starań i postarali się zrozumieć sytuację i ją naprawić. I nie robili mu tej krzywdy jaką jest zwrot z adopcji. 

  • Like 1
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Ja życzę Rabarbarkowi,  aby został w tym domu. Ludzie zrozumieli swój błąd i chcą go naprawić. 

Trzeba dać im szansę. Przecież spójrzmy prawdzie w oczy. Nie ma domów,  które biłyby się o starego psa. On też już tam się czuje jak u siebie. To również należy uwzględnić przy podejmowaniu decyzji. 

 

  • Like 1
  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites

Fakty są takie: pani wzięła psa, ale już go nie chce - najpierw żądała, by go zabrać, teraz przekazuje go  komu innemu.   Kiedy pies nie wykorzysta wspaniałomyślnie danej mu "szansy" (cokolwiek to by miało znaczyć), może  się zdarzyć, że  zamiast ponownie narażać się na wyrzuty i  krytykę z powodu zwrotu, aktualni opiekunowie cichcem przekażą go jeszcze dalej - na przykład, na wieś, do budy i na łańcuch.  To już schronisko było lepsze!

Moje zdanie jest takie: niech wraca do hoteliku, gdzie był bezpieczny i traktowany z życzliwością. Przecież decyzja o zabraniu go ze schroniska została podjęta ze świadomością, że niełatwo będzie znaleźć mu dom. Zabrać, ogłaszać i mieć nadzieję - taki był wszak pierwotny plan. A historia tej adopcji dowodzi po raz kolejny, że jeśli coś wydaje się zbyt piękne, by było prawdziwe, to prawdziwe nie jest.  

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, Poker napisał:

Mam jeszcze pytanie jak wyglądało ugryzienie? Czasem ludzie ostrzegawcze stuknięcie zębami nazywają ugryzieniem.

Z tego co zrozumiałam, to męża p. Oli raczej drasnął, ale dziadek został potraktowany ostrzej, była rana po ugryzieniu.

Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, Dulska napisał:

A historia tej adopcji dowodzi po raz kolejny, że jeśli coś wydaje się zbyt piękne, by było prawdziwe, to prawdziwe nie jest.  

Nie do końca tak jest. Zdarzają się adopcje, których nikt się nie spodziewał, a psy są tam kochane i traktowane z należytą troską. Wszystko zależy od ludzi.

Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Tola napisał:

Na pewno. No i dziadek obcy, nie mieszka z nim.

Są duże plusy takich sytuacji, znaczy zależy jaki kto jest. Miałam węża luzem, matka bała się wejść do mojego pokoju, miałam święty spokój  :)

Powtórzę po raz setny: to jest mądry piesek! Nie dla każdego.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
11 minut temu, rozi napisał:

Może dziadek bardziej działał na nerwy.

Zachowania takie jak gryzienie są przecież samonagradzalne. Jeśli pies raz rozwiązał jakiś swój problem warczeniem, gryzieniem, atakiem - to chętnie sięgnie po ten sposób radzenia sobie w identycznej, a potem podobnej sytuacji. No to wypadałoby nauczyć Rabarbarka, że nie musi gryźć.

Link to post
Share on other sites
Przed chwilą, Sowa napisał:

 No to wypadałoby nauczyć Rabarbarka, że nie musi gryźć.

Wystarczy pilnować. Masa ludzi ma psy, które ugryzą obcego i nikt nie lata po behawiorystach, czy innych szkoleniowcach, zamyka się psa, albo głosem stopuje. Rabarbar jest starszym pieskiem, nic złego nie robi, nie zmieni się. Oczywiście moim zdaniem.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Masa ludzi zachowuje się skrajnie nieodpowiedzialnie, to fakt. Mit niezastąpionych, nieustraszonych zębatych bodyguardów jest wiecznie żywy. 

Pamiętam do dziś fantastycznego autentycznego górala - wystawiał swoją podhalankę i zdawał z nią także egzamin PT na wystawie; suka spokojna, tolerancyjnie obojętna wobec obcych i nowych sytuacji, bez cienia lęku. Ktoś zapytał, czy będzie szkolić ją do obrony - odpowiedź była przepiękna!!! W tłumaczeniu z gwary brzmiała mniej więcej tak:

" e dyć sam obronie chałupe, dzieci, babe i psa;  nikogo bać się nie  musem i nie bede, a jak kto ze strachu umiera, to niech mu bździnami dzwoniom".    

Rabarbarka można i trzeba nauczyć, że nic mu nie zagraża i nie nie musi bać się ludzi.

Link to post
Share on other sites
45 minut temu, Sowa napisał:

" e dyć sam obronie chałupe, dzieci, babe i psa;  nikogo bać się nie  musem i nie bede, a jak kto ze strachu umiera, to niech mu bździnami dzwoniom".  

668510663_miech2.gif.5f41017b14bc6ca2187b7e11726d97a5.gif

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, rozi napisał:

Są duże plusy takich sytuacji, znaczy zależy jaki kto jest. Miałam węża luzem, matka bała się wejść do mojego pokoju, miałam święty spokój  :)

Powtórzę po raz setny: to jest mądry piesek! Nie dla każdego.

Haha wąż to jest pomysł! Więcej nie uslyszę że mam bałagan.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Jestem za odebraniem psa od nieodpowiedzialnych ludzi bo mogą zrobić mu krzywdę. Zamiast myśleć, dlaczego pies reaguje tak a nie inaczej od razu teoria - agresywny. Ja też adoptowałam psa, którego chciano uśpić bo pogryzł z bólu, miał 5 lat teraz ma 12,5 i u mnie jeszcze nie warknął, nawet z bólu. Wyleczyłam i żyjemy - ja, on i pozostałe moje psy.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Ale teraz warunki do jazdy wszędzie są trudne. W obecnym domu chyba nie jest mu gorzej niż w azylowej klatce? Ma szanse na zabieg na miejscu i fachową opiekę po zabiegu - to też jest moim zdaniem argument za wstrzymaniem się jeszcze z odebraniem psa...  Ale czy to są ludzie, którzy zdolni są do skrzywdzenia psa, tego na odległość nie da się ocenić.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Nie zazdroszcze decyzji..

Ale jeśli domek rzeczywiście chce pracować to ja bym im chyba dala druga szanse...

No chyba ze domek mysli ze córka zalatwi sprawe jak go zabierze i spotka sie z behawiorysta ze to odmieni Rabarabarka

(zreszta opis sytuacji moim zdaniem nie wymaga spotkania z behawiorysta, a moze jednak wymaga... bo jak uslysza od specjalisty ze to raczej nie psi psychopata i ze to ich bledy sprowokowaly zachowanie to zechca popracowac nad tym)

Bo moze Pani sie go podswiadomie zaczela bać?

 

 

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Sowa napisał:

W obecnym domu chyba nie jest mu gorzej niż w azylowej klatce? Ma szanse na zabieg na miejscu i fachową opiekę po zabiegu - to też jest moim zdaniem argument za wstrzymaniem się jeszcze z odebraniem psa..

I to solidny argument. Ja zostawiłabym, po wcześniejszym poinstruowaniu o popełnionych błędach i  podesłaniu opracowanej instrukcji obsługi psa ze schronu.
Nie wiem czy było pytanie o reakcję DS na zaistniałą sytuację, a to także jest bardzo ważne.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Dnia 4.02.2021 o 08:50, Onaa napisał:

 Sytaucja druga - ugryzienie teścia.

Rabarbarek wyraźnie boi się teścia Pani. Nie podchodzi do niego mimo że teść przychodzi codziennie. Jak teść mu rzuci coś dalej do jedzenia to Rabarbarek zje. Danego dnia teść przyszedł jak zwykle, wchodził do drzwi, przestąpił próg i wtedy Rabarbarek nisko uszy po sobie podbiegł i ciach go w nogę, i uciekł do kuchni jak Pani na niego krzyknęła (on słucha Pani, np. reaguje jak zawoła Ej to odpuści ), wbił zęby i puścił - potem Pani na niego nakrzyczała w kuchni ale on nie poczuwał się do winy .. - ranę trzeba było opatrzyć,teść ma problemy ze zdrowiem i z gojeniem ran.

Podobno teść już wcześniej kilka dni zauważył jak Rabarbarek chce go dziabnąć...

 

Link to post
Share on other sites

Nie wiem w jakim wieku jest teść, ale właśnie "teść ma problemy ze zdrowiem i z gojeniem ran", to był chyba odruch -- pozbyć się zagrożenia. Emocje opadły i chcą o Rabarbarka zawalczyć. 

Zdecyduje Onaa, - twardy orzech do zgryzienia... 

Link to post
Share on other sites
  • Onaa changed the title to Guzy na śledzionie nierakowe, na trzustce do kontroli. Już po zawirowaniach. 12-letni Rabarbarek vel Karmelek zostaje w DS. Bardzo Wam dziękuję za wszelką pomoc i wsparcie :).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...