Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Asior napisał(a):

Ciekawe jak to jest rozwiązane w innych miastach???


Trochę to wszystko dziwne... Mój pies też kiedyś zaginął... Szukałam go jak opętana. Nasze Krakowskie schronisko było ostatnią nadzieją. Zadzwoniłam, opisałam psa, podałam gdzie i kiedy zaginął. Mężczyzna z drugiej strony słuchawki wszystko zapisał w tym ich zeszycie zgłoszeń i powiedział, że oddzwoni. Minęło może pół godziny, może godzina... "Jest tu kilka piesków pasujących do pani opisu. Jeden z nich to chyba ten. Jest na kwarantannie, numer taki i taki, strasznie tęskni... Najlepiej będzie jak pani sobie przyjedzie i zobaczy. To na pewno on." Godzinę później miałam już swojego skarba z powrotem. Był w schronie chyba 2-3dni. Dostał imię Gumiś :evil_lol: Nie zażądali wcale pieniędzy za "hotelowanie". Wolny datek wystarczył.


Wspaniale że sunia jest już szczęśliwa u siebie w domku :loveu: Wszystkiego dobrego Yeti!

  • Replies 272
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

hell_angel jestes chyba wyjątkiem potwierdzjącym regułę ... :diabloti: ...


jesli chodzi o odnajdywanie "swojego" zwierza w schronie, zawsze nalezy jeździc osobiscie i sprawdzac, ... bo wystarczy ze kierowca powie ze przyjechał pies, a ktrtos załozy ze samiec i jesli zagineła sunia to juz Cie wprowadza w bład ze taki pies nie trafił ... ( autentyczny przykład )

inna Pani co tydzien dzwoniła pytac o przyjete psy i czy nie ma takiego a takiego ... po ok 3 miesiącach pojechała adoptowac psa nowego... i odnalzła tam swojego , który 2 miesiace juz w schronisku był ...

i nie sa to niestety odosobnione przypadki :shake:

bardzo wg mnie brak w schonie jakiegos porządnegio programu do objecia tego wszystkiego ...


A Londa mam nadzieje, ze ju zbędzie "zabezpieczona" przed takimi "ucieczkami " :shake: ...ciekawe co sie z bida działo przez ten długi czas :-(


a Yeti to nie imie dla dziewczyny! :eviltong: ....

Posted

Dokładnie, to imię bardziej chłopczykowe;P Mój brat miał kiedyś ślicznego samczyka w typie Westa o takim imieniu:lol: Londa bardziej mi się podobało hehe;]

Jeśli chodzi o te schroniska... Faktycznie jakiś system by im się przydał. Jakoś to wszystko poukładać...
Ja gdybym przez telefon nie dowiedziała się, że mój psiak tam jest, to i tak bym na tym nie poprzestała. Zjawiłabym się osobiście żeby sprawdzić. Widać miałam szczęście w nieszczęściu. Ależ on mnie obszczekał wtedy ^^

większość ludzi nawet nie myśli o tym żeby sprawdzić w schronie... i w końcu swoich zwierzaków nie odnajdują...

Posted

agamika napisał(a):


bardzo wg mnie brak w schonie jakiegos porządnegio programu do objecia tego wszystkiego ...




no właśnie, a czy to jest niemożliwe do zrobienia?
żeby na stronie schroniskowej były WSZYSTKIE psy (i kotki też), na bieżąco, ze zdjęciem?

Posted

Asior napisał(a):
chipa już ma, zachipowali ją w schronie, a adresówa to rzeczywiście podstawa, napisze mu



chip jednak lepszy, adresówka nie zdaje egzaminu w momencie, kiedy psiak wysmyknie się z obroży (jak Bolek:( )

Posted

j3nny napisał(a):
no właśnie, a czy to jest niemożliwe do zrobienia?
żeby na stronie schroniskowej były WSZYSTKIE psy (i kotki też), na bieżąco, ze zdjęciem?


Alicja zajmuje się wstawianiem psiaków na stronę, ja podsyłam jej zdjęcia jak coś obfocę, ale Ona ma naprawde sporo pracy i na razie powoli, ale idzie to... I tak jest już wiele więcej psiaków niż było kiedyś...
j3nny napisał(a):
chip jednak lepszy, adresówka nie zdaje egzaminu w momencie, kiedy psiak wysmyknie się z obroży (jak Bolek:( )

nie zawsze.. w schronie na kwarantannie jest dobermanek, z chipem, ale niestety nie jest on nigdzie zarejestrowany.. Schronisko ma baze danych , ale swoich chiów, niestety nie wszyscy weci przekazują dalej te dane zachipowanych psów, co jest wg mnie chore, bo po co chipować, skoro nikt nie dostanie danych psa...???

Posted

agamika napisał(a):
hell_angel jestes chyba wyjątkiem potwierdzjącym regułę ... :diabloti: ...
....

:shake::shake::shake: Musze to napisac :evil_lol:
Nie jest wyjątkiem. Jak obleciałam dzielnice zadzwoniłam do schronu.Była niedziela. Pani powiedziała, żeby zadwonic za 5 minut, to sprawdzi, bo musi przejśc i coś tam. Zadwoniłam za 6 dla pewności. Powiedziała, że 20 min temu przywieźli 2 malamuty (uciekły bez obroży więc adresówki były.....w domu) Chipa chyba jeszcze nie zdążyli sprawdzic- nie pytałam. Jak przyjechałam wszyscy byli mili, uprzejmi i wychwalona zostałam, że od razu do nich zadzwoniłam. Padło zdanie - gdyby wszyscy zaczynali szukac od schroniska :evil_lol:.
Poza tym wiele razy byłam w schronisku pytac czy są jakieś malamuty. Zawsze poświęcano mi czas, sprawdzano, pokazywano. Wiadomo że niejednokrotnie musiałam poczekac, bo nikt nie rzuci tego co właśnie robi dla fanaberii jakiejś paniusi. Ale jak już się doczekałam- złego słowa nie powiem. Sprawnie, miło, uprzejmie.
Następna sprawa. Padło tu 600 zł na wykupienie suni, co wywołało oburzenie. Zgoda. Dużo. I okazuje się, że stówka wystarczyła :evil_lol: ( to tyle co ja dałam za te 40 min nie wypominając broń Boże, bo dałabym więcej gdybym mogła).
Nie płacimy teraz podatków od posiadania psów. Dawniej (od tego ułamka procentu posiadaczy, którzy płacili :evil_lol: ) te pieniądze zasilały schronisko. Teraz finansuje gmina. Nie wiem czy wystarczająco, ale czytając o cięciach inwestycji i braku pieniędzy w kasie miasta podejrzewam, że wszyscy chcą urwac dla siebie, a schronisko....kto by się tym przejmował. I dlatego nie mam pretensji o "hotelowanie" zagubionych, o wolne datki. Uważam, że nasze schronisko, działające w polskich realiach jest niezłe. I dla ludzi tam pracujących mam szacunek bo robią ile mogą, a że czasami coś nie wyjdzie ?
Łatwo jest punktowac potknięcia i błędy, trudniej zobaczyc ogrom pracy i serca.
(Nie mam nikogo z rodziny, nawet "znajomego" w schronisku, nie jestem w żaden sposób z nim związana. Ot, kiedy czas pozwala wchodzę, konkretnie pytam, dostaję konkretną odpowiedź, konkretnie działam, albo i nie... i nikt nie ma do mnie pretensji- to gwoli wyjaśnienia :evil_lol:)

Posted

Asior napisał(a):
Włąśnie przed chwilą dzwonił do mnie Pan, który twierdzi,z ę jest włąścicielem Londy :multi:
Mówi, zę uciekła mu jakieś pół roku temu, szukali jej wszędzie, nawet w schronisku byli i zostawiali namiary ponoć, ze jak by trafił jakiś malamut do schroniska, to zeby ich informować...
Kupili ją ponoć na krupówkach w Zakopcu.... Ciekawe czy to ona... Pan dziś jeszcze tam chce podjechać i sprawdzić!!!!


pół roku:crazyeye: no to ładnie się dziewczyna naszwędała:crazyeye:

Asior - a ja mam 2 pytanka - co z tym malamutkiem co mu dom sprawdzałam pod Nowym Sączem?

i drugie - zadzwoniła do mnie jedna pani...znalazła malutkiego czarnego z białymi znaczeniami pieska - niestety nie mogła go zatrzymać i zaprowadziła go do schroniska krakowskiego - to było 3.grudnia. Pani już kiedyś też znalazła i odprowadziła psiaka do schroniska...potem się dowiedziała, że go psy zagryzły:-( no i dzwoniła do mnie czy można zwócić na niego uwagę, zeby się mu krzywda nie stała? on jest szczupłej budowy, czarny, gładkowłosy, ma białe skarpetki, krawat i chyba cos na pysiu - miałam zdjęcia i mi się cholera skasowały i zdjęcia i kontakt do niej:shake:
dałoby się sprawdzić jakoś czy ten maluch żyje, może znalazł domek albo co?

Posted

To naprawdę dobra wiadomość, że sunia wróciła do domu. Mój młodszy syn bedzie co prawda trochę zawiedziony, bo liczył, że w końcu dam się namówić na adopcję Londy (uwielbia husky). Starszy zaś skwitował kwotę wpłaconą przez właściciela za odzyskaną psinę jednym słowem "Skąpiec".

Posted

nooo fakt, suma nie była zbyt adekwatna do radoci z odzyskanego psiaka, ale, no cóż...
W schronisku jest jeszcze jeden prześliczny haszczak, jak by co :diabloti: , moze syn jednak mame namówi :eviltong:

Posted

hmmm, wiesz, przez telefon mówił, ze jak nie będzie innego wyjścia to będzie musiał zapłacić, bo boi się, zę sunie mu ktoś "podbierze", strasznie się bał, dlatego był juz o 8-mej rano w schronie...

Posted

nie osądzajmy. ja, gdybym dajmy na to nie miala 600zl, a wyszla by taka sytuacja, to spod ziemi bym te pieniadze wydobyla zeby odzyskac psa, provident czy cokolwiek innego. okazalo sie, ze nie jest az tak zle, to moze dal tyle ile mial.
skner takze nie brakuje, tak naprawde nie wiemy na ile mogl sobie pozwolic. wazne ze sunia w domu:)

Posted

Przy calej radosci z powrotu futra do domu :multi:.
Czytam koncowke watku i oczom nie wierze. Tyle osob oburzonych, ze za niedopilnowanie psa trzeba zaplacic. Z drugiej strony jest mnostwo osob za tym, by pies stal sie wreszcie dobrem luksusowym, w koncu nie ma obowiazku posiadania zwierzaka. A jak juz sie bierze, to i ponosi sie odpowiedzialnosc, finansowa tez.
Jak dla mnie jest zupelnie oczywiste pokrycie kosztow zabiegow i hotelowania psa, w koncu inaczej tego nie mozna okreslic, a ze warunki schronowe sa takie, a nie inne, no coz.
Oczywiscie, doprecyzowane powinno byc konfrontowanie zgloszen wlascicieli psow zaginionych z przywozonymi do schroniska, ale tez powinien byc egzekwowany wymog oznakowania psa.
Norma powinno byc, ze wtedy latwiej znalezc wlasciciela, ktory malo, ze pokrywa koszty przechowania, zabiegow ( w tym sterylki), to dodatkowo mandatu za niedopilnowanie zwierzecia - niezaleznie, czy zwierze odbiera ze schronu, czy sie go zrzeka.

Posted

karjo2 wszystko Ok ale nie można wykluczyć że czasem ktoś swojego psa nie odbierze bo albo "nie bedzie się opłacać" ( szczeniak na giełdzie za 200) albo nie będzie miał po porstu kasy. Pies zostaje wtedy dalej w schornie, cierpi dalej i rosną koszty a szuka mu się domu, który go weźmie ze free robiąc duzy ukłon. Także trzeba to jakoś wszystko mądrze objąć.

Co do tego konkretnego przypadku to 600 mógł jednak zpłacić pomimo tego co napisałem wczesniej ( sadziłem że za pół roku a wyszłoby to wtedy ok. 2000 a sunia była jednak tylko 2 miechy w schornie). Gość przez pół roku wydałby na psa na pewno więcej gdyby był w domu więc aż taki pokrzywdzony by nie byl gdyby dał te 6 stówek. Ale najwazniejsze że sunia w domu a reszta to...

Posted

wszystko Ok, ale dlaczego osoba, która z ulicy adoptuje psa ma nie płacić nic a facet któremu psiak uciekł- jego właściciel ma płacić 600 zł.... to tylko o to chodzi

Posted

Zbojini, gdyby prawo odrobine zmodyfikowac, namierzony wlasciciel obligatoryjnie musi pokryc koszty, niezaleznie od tego, czy mu to sie "oplaca" czy nie. Niezaleznie tez, czy odbiera psa ze schronu, to jest wlasnie ta odpowiedzialnosc finansowa.
Moze wreszcie byloby mniej "zaginionych" psow, ludzie by sie wiecej zastanawiali, czy podolaja takiemu obowiazkowi.
I dlatego kompletnie nie rozumiem dogomaniackich pretensji w strone schroniska, w koncu srodki finansowe takiej instytucji tez nie biora sie znikad, a jak wyglada rzeczywistosc - kazdy wie :roll:.
PS. Asior, bo ktos decydujac sie na psa schronowego, dopiero podejmuje obowiazek opieki nad psem, natomiast ktos, kto psa znajduje swojego psa w schronie, tej opieki nie zapewnil. Do ludzi wlasciwie przemawiaja tylko argumenty finansowe.
Zreszta sosba adoptujaca psa tez wplaca pewna kwote na rzecz schroniska.

Posted

karjo2 masz zupełną rację tylko że na razie mamy prawo takie jakie mamy a od zmiany są ci panowie w tym okragłym budynku i prawo w tym zakresie maja raczej w pewnej częsci ciała.
Boję się nawet że gdyby się za to wzięli to pewnie wylali by dziecko z kąpielą i z takich np represji w kierunku włascicieli mogłoby by mniej pożytku niż przewidywano.
Królowa w Anglii w 18 wieku chyba, wydała zakaz ciągnięcia zaprzegów przez psy coby się zwierzaki nie męczyły .Efektem był masowy pomór niepotrzebnych już psiaków.

Posted

Hmm..Jak by to ująć... Cytując słowa mojego młodego na temat właściciela nie chciałam go obrazić. Może rzeczywiście nie miał więcej. Mój syn powiedział, że gdyby odzyskał ukochanego psa to dałby za niego i 10 razy tyle i w tym kontekście tak określił owego pana. Ale najważniejsze, że odebrał i oby uważał teraz na nią lepiej. Wiem z autopsji, że husky moich znajomych częsciej niż psy innych ras oddalają się samowolnie i trudno je przywołać. W tej sytuacji nietrudno o to, żeby zginęły.
Co do płacenia za psa branego ze schronu, to myślę, że byłoby jeszcze mniej chętnych albo prawie wcale. Część zdecydowałaby się kupć gdzieś tanio szczeniaka. Biorąc dorosłego psa ze schroniska bierzemy go z jego nieznaną "przeszłością" i jej konsekwencjami. Taki pies wymaga często dużo większego wysiłku, by wyprowadzić go"na prostą" niz wychowanie szczeniaka od podstaw. Wprowadzenie opłat dla właścicieli zaginonych psów też zwiększyłoby ilość nieodbieranych zwierząt. Problem raczej w lepszym oznakowaniu i ewidencji psów, a co za tym idzie szybkiej identyfikacji własciciela. Wtedy nie byłoby sytuacji, że pies siedzi w schronisku kilka miesięcy a właściciel przypadkiem odnajduje go przez allegro.

Posted

Asior, a co do haszczaka w schronie, to mam nazieję że odpowiedni domek znajdzie się dla niego szybko. Husky mieć to może każdy, ale nie każdy powinien. Te psiaki wymagają bardzo dużu ruchu, a ja przy dwójce dzieci i pracy nie dam rady "siedzieć" pół dnia w parku ( a raczej po nim biegsać). Więc na razie mały musi zadowolić się swoim pluszakiem i moja psicą, która zresztą duszą i tak jest haszczakiem, tyle że miniaturowym ;), co nie przeszkadza jej świetnie się z nimi dogadywać i ganiać do upadłego.
Na swojego będzie musiał poczekać i to jeszcze długoooo.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...